Profesjonalizacja sił zbrojnych



Pobieranie 24,5 Kb.
Data22.11.2017
Rozmiar24,5 Kb.
RodzajReferat

Kielce, 9.09.2008

Stanisław Koziej



PROFESJONALIZACJA SIŁ ZBROJNYCH

(Referat na konferencji: Wymiary bezpieczeństwa europejskiego na progu XXI wieku, Uniwersytet Humanistyczno-Przyrodniczy, Kielce 9 – 10.09.2008 r.)
Tematem mojego wystąpienia jest profesjonalizacja sił zbrojnych. Ale nie można dziś o tym mówić bez przynajmniej najogólniejszej refleksji o konsekwencjach strategicznych i operacyjnych najnowszej wojny na Kaukazie.

Wojna ta bowiem to – jak dotąd – drugie, po 11.09.2001, wydarzenie strategiczne XXI wieku. Kończy definitywnie erę pozimnowojenną w bezpieczeństwie międzynarodowym. Erę, w której świat trochę zapomniał o konfrontacji między klasycznymi podmiotami międzynarodowymi: państwami i organizacjami tych państw. Przez ostatnie niemal 20 lat świat zorganizowany w państwa zajmował się głównie niepaństwowymi zagrożeniami.

Wojna rosyjsko-gruzińska wyraźnie ukazała pilną potrzebę poważnej dyskusji o bezpieczeństwie międzynarodowym, a w szczególności o bezpieczeństwie europejskim. Pauza strategiczna w Europie właśnie się skończyła. Rosyjska armia znów przekroczyła Rubikon i wtargnęła zupełnie jawnie, oficjalnie i z ogromną siłą na terytorium swojego sąsiada. Rosja włączyła dzwonek oznajmiający koniec pozimnowojennych wakacji. Rozpoczął się nowy sezon dla systemu bezpieczeństwa międzynarodowego, sezon pod nazwą II zimna wojna.

Co prawda inwazja rosyjska nie była żadnym majstersztykiem z dziedziny sztuki wojennej, nie wniosła nic nowego do wojskowości na miarę XXI wieku. Wręcz przeciwnie: przypomniała stare czasy; była wojną w zupełnie starym stylu. Nie obserwowaliśmy w niej ani spektakularnych manewrów, ani też finezyjnych operacji połączonych (wspólnych operacji różnych rodzajów sił zbrojnych) właściwych nowemu, postindustrialnemu środowisku bezpieczeństwa, ani też wreszcie nie odnotowaliśmy użycia jakichś nowych, zaskakujących środków walki. Ot zwykła XX-wieczna, a nawet wczesno-dwudziestowieczna, wyniszczająca walka ogniowa. Walka wygrana – jak większość operacji radzieckich w czasie II wojny światowej – przede wszystkim masą liczebnej przewagi.

W ten mało finezyjny sposób Rosja przypomniała, że zwykła brutalna przewaga siły wciąż może być skutecznie i bezwzględnie wykorzystana w stosunkach międzynarodowych, w tym w relacjach międzypaństwowych.

Z powyższych uwag wynika, że główne wnioski z tej wojny mają raczej charakter polityczno-strategiczny, a nie operacyjno-militarny. Armia rosyjska nie powiedziała o sobie niczego, czego byśmy już wcześniej nie wiedzieli. Polityczne decyzje, którymi się kierowała, stanowią natomiast ważną i niepokojącą naukę dla całej Europy. Naukę, że istnieje realne zagrożenie powrotu praktyki bezwzględnego, bojowego wykorzystywania sił zbrojnych w stosunkach międzynarodowych.

To oznacza konieczność poważnej troski o bojową sprawność naszego wojska, ale także na spójność decyzyjną i zdolność szybkiego reagowania NATO i UE. Wojna w Gruzji dowiodła, że małe państwo w pojedynkę jest bez szans w otwartej konfrontacji zbrojnej z agresywną potęgą. Polskim interesem jest więc wzmocnienie własnej armii, ale też aktywne działanie na rzecz rozwoju wspólnej polityki obronnej UE, a także przyjęcia nowej koncepcji strategicznej NATO, w której priorytetem stanie się zapewnienie szybkiego uzyskiwania konsensusu co do reagowania na zagrożenia militarne, rozpoczynając od skutecznego redukowania możliwości ewentualnego szantażu groźbą militarną.

W tym świetle należy pozytywnie ocenić ostatnie decyzje dotyczące profesjonalizacji naszych sił zbrojnych. Jest to niewątpliwie najlepszy sposób do zwiększania ich zdolności operacyjnych i bojowych. Teraz trzeba tylko pilnować, aby zadania profesjonalizacyjne były jak najlepiej realizowane. Trzeba je monitorować oraz wykrywać i na czas usuwać wszelkie możliwe dla nich ryzyka.

W swoim wystąpieniu chciałbym właśnie zasygnalizować pewne ryzyka, które już dzisiaj są widoczne i które mogą zaszkodzić pomyślnej profesjonalizacji Wojska Polskiego.

Jak wiadomo, profesjonalizacja obejmuje co najmniej trzy ważne dziedziny: uzawodowienie stanów osobowych, modernizację techniczną i profesjonalny system szkolenia. Przygotowana w MON koncepcja ogranicza się w zasadzie tylko do kwestii pierwszej – uzawodowienia, czyli przejścia na zaciąg ochotniczy. Drugorzędnie traktuje się natomiast tempo modernizacji technicznej (obniżenie procentowego udziału nakładów na to zadanie w budżecie MON) oraz zbyt pobieżnie podchodzi do problemu zorganizowania systemu nowoczesnego szkolenia w warunkach armii zawodowej.




Uzawodowienie
Ale nawet samo uzawodowienie nie jest pozbawione zagrożeń. Są tu co najmniej trzy ryzyka.

Pierwsze – to czas. Dobrze, że w ostatniej chwili rząd skorygował termin na koniec 2010 roku (zamiast początku 2010). Ale i tak jest to czas zbyt krótki, aby udało się zorganizować wojsko po nowemu tak, aby móc nazwać go profesjonalnym. Grozi to kompromitacją w 2010 roku słusznej idei armii zawodowej („puste koszary”).

Drugie ryzyko – to ogromne napięcie między jakością i wielkością wojska. Zakłada się utrzymanie etatowej wielkości sił zbrojnych w czasie „P” na poziomie 150 tys. i stanu rzeczywistego na poziomie do 120 tys., czyli w istocie rzeczy na poziomie podobnym do stanu dzisiejszego.

To jest założenie zupełnie nierealne, gdyż za te same pieniądze nie uda się utrzymywać armii zawodowej o takiej samej wielkości etatowej i faktycznej co armia z poboru. Gdyby nawet to się udało, to z pewnością nie będzie to armia profesjonalna (drugie ryzyko kompromitacji). Armia zawodowa musi być zdecydowanie mniejsza, aby zapewnić jej wyższą jakość. Na to potrzebne są środki. MON zamierza szukać je w redukcji wydatków na modernizację techniczną do poziomu 20% budżetu MON, co jest błędem – bo może się okazać, że w efekcie będziemy mieli armię ochotniczą z marnym sprzętem, czyli ani zawodową, ani tym bardziej profesjonalną.

Środków należy szukać w zdecydowanym zmniejszeniu wielkości etatowej SZ, tj. pozbycie się 30 – 40% pozaosobowych zasobów wojska (infrastruktury, garnizonów, instytucji obsługowych, zasobów materiałowych, sprzętu, uzbrojenia itp.). Jednocześnie należy dokonać zdecydowanej komasacji tych zasobów, które pozostają. Istotą komasacji powinno być, proporcjonalnie większe niż redukcja stanów osobowych, zmniejszenie liczby garnizonów i stopniowe zamienianie tradycyjnego garnizonowego systemu dyslokacji wojska systemem bazowym, czyli rozmieszczaniem go w dużych bazach w pobliżu ośrodków poligonowych. Poprzez takie właśnie rozwiązania organizacyjne można byłoby wygospodarować fundusze na zapewnienie potrzebnej nowej jakości armii zawodowej.

Z tym wiąże się trzecie ryzyko – jakość przyjmowanych do wojska ochotników. Armia zawodowa nie może przyjmować wszystkich, którzy się do niej zgłoszą, bo nie będzie żadną armią zawodową, tylko zbiorem ochotników. Trzeba więc zagwarantować konkurencyjne na rynku pracy pensje dla żołnierzy zawodowych i kontraktowych. Jednocześnie błędem jest obniżanie wymagań jakościowych wobec kandydatów do służby wojskowej. Błędem karygodnym zaś – zamiar obniżenia wymagań wobec wykształcenia ogólnego oficerów do poziomu licencjata.

Dla minimalizacji powyższych ryzyk należałoby – wobec niemożliwości zwiększenia nakładów finansowych na ten cel – zmniejszyć docelową wielkość etatową czasu pokojowego sił zbrojnych, przy zwiększeniu nakładów na modernizację techniczną do 25 - 30% budżetu MON.
Modernizacja techniczna
Nakłady na modernizację techniczną planuje się zredukować do minimalnego poziomu ustawowego – 20%. To jeden z najpoważniejszych błędów w koncepcji profesjonalizacji. Mozolnie budowana przez poprzednie rządy tendencja zwiększania nakładów modernizacyjnych zostanie nie tylko zahamowana, ale wręcz cofnięta o wiele lat. To będzie bardzo trudno nadrobić.

Zbyt mało uwagi przywiązuje się do wyprzedzającego programowania wprowadzania do wojska potrzebnego perspektywicznie sprzętu. Doraźne zakupy sprzętu na „niespodziewane” potrzeby w misjach świadczą o nie najlepszych zdolnościach przewidywania operacyjnego i planowania oraz braku strategii modernizacyjnej.

Konieczne jest porzucenie metody programowania modernizacji technicznej według rodzajów sił zbrojnych. Powinno być programowanie według systemów dla broni połączonych: systemy informacyjne, roboty, broń precyzyjna itp.

Godzenie się na przyjmowanie darowanego nam starego sprzętu – to droga do nikąd (np. teraz stare HERCULESY).

Ponieważ nasze wojsko jest wciąż jeszcze na dorobku, w pościgu za armiami sojuszniczymi, dlatego u nas nakłady modernizacyjne powinny być większe niż gdzie indziej – nawet 1/3 budżetu MON powinna być na to przeznaczana. A więc nie ok. 60 mld w 10 lat, o czym mówi MON, ale ok. 100 mld na modernizację techniczną w tym czasie należałoby przeznaczyć.

W sensie merytorycznym zdecydowanie konieczne jest kierowanie się strategią przeskoku generacyjnego (obrona przeciwrakietowa, bezpilotowce, roboty, broń precyzyjna, środki walki informacyjnej).

Z uwagi na znaczenie obrony przeciwrakietowej konieczne jest ustanowienie narodowego programu podobnego do programu samolotowego F-16.

Przykład Gruzji pokazuje, że strategii modernizacyjnej nie mogą determinować w pierwszej kolejności potrzeby misyjne. Należy wprowadzać przede wszystkim sprzęt o parametrach potrzebnych w obronie Polski.



Profesjonalne szkolenie
Warto w tym względzie zwrócić uwagę na dwa zagadnienia: szkolenie kadr oficerskich i innych kandydatów do służby wojskowej oraz bieżące szkolenie operacyjne, taktyczne i bojowe dowództw, sztabów i wojsk.

Po pierwsze na to są konieczne zwiększone wyraźnie w stosunku do stanu obecnego nakłady finansowe. Zwłaszcza szkolenie wojsk musi być o wiele bardziej intensywne, systematyczne i wyrafinowane – a przez to droższe. Nie bardzo wiadomo, jak MON zamierza to zapewnić.

Wielce kontrowersyjne jest założenie dotyczące „licencjalizacji” kadry oficerskiej, tzn. promowanie na stopnie oficerskie osób z wykształceniem wyższym już I stopnia, a nie II stopnia, jak jest obecnie. Takie obniżenie poziomu wymagań wobec zdecydowanej większości dowódców akurat w sytuacji, gdy warunki stają się coraz bardziej wymagające, to cofanie polskiej kadry wojskowej o pokolenie. Zamiast myśleć o podwyższaniu ogólnego wykształcenia kadry oficerskiej, proponuje się obniżać standardy do poziomu przygotowania wyłącznie zawodowego.

W coraz bardziej skomplikowanych międzynarodowych operacjach kryzysowych konieczne są wiedza i umiejętności nie tylko, a może nawet nie przede wszystkim wojskowe. Działania polityczne, społeczne, ekonomiczne, psychologiczne, prawne, administracyjne to główna treść tych operacji. Dodajmy do tego wkraczanie w erę operacji informacyjnych, cyberprzestrzennych, konieczność sterowania coraz bardziej złożonymi systemami broni precyzyjnej, zautomatyzowanej, zrobotyzowanej.

To pierwsze z brzegu przesłanki zwiększające wymagania wobec poziomu wykształcenia kadr wojskowych. A zwłaszcza kadr dowódczych od najniższego szczebla poczynając. Tymczasem to właśnie dowódcami będą mogli być licencjaci, podczas gdy podlegli im oficerowie specjaliści będą musieli mieć w większości wykształcenie wyższe drugiego stopnia. Stoi to w sprzeczności z logiką budowania zespołów dowódczych, w których dowódca powinien być nr 1.

Licencjalizacja kadry oficerskiej to rozwiązanie zupełnie niezrozumiałe i grożące negatywnymi konsekwencjami dla armii profesjonalnej.



* * *

W sumie profesjonalizacja sił zbrojnych jest niewątpliwie priorytetem w ich transformacji. Jest ona też wciąż otwartym wyzwaniem. Należałoby jak najwcześniej usunąć już pojawiające się ryzyka dla jakości armii zawodowej oraz zapewnić wyprzedzające monitorowanie tego procesu, aby zapobiec nowym ryzykom w przyszłości. Do tego potrzebna jest wyspecjalizowana, profesjonalna instytucja planowania strategicznego z prawdziwego zdarzenia. Niestety, roli tej nie jest w stanie pełnić obecny Sztab Generalny, który w istocie staje się coraz bardziej sztabo-dowództwem, odpowiedzialnym głównie za bieżące dowodzenie siłami zbrojnymi. To trzeba zmienić. Dlatego jednym z podstawowych warunków pomyślnego przeprowadzenia profesjonalizacji sił zbrojnych jest reforma systemu kierowania i dowodzenia siłami zbrojnymi. Niestety, nie widać woli przeprowadzenia takiej reformy – i to jest jedno z najważniejszych, systemowych źródeł poważnych ryzyk dla profesjonalizacji.



===========================





©operacji.org 2017
wyślij wiadomość

    Strona główna