Powrót po 50 latach



Pobieranie 25,96 Kb.
Data24.02.2019
Rozmiar25,96 Kb.



POWRÓT PO 50 LATACH
Nie tylko patriotyzm lokalny, ale widok tak wielu kapliczek przydrożnych i pełnych kościołów w czasie Mszy św. powodował, że uważałem, iż najbardziej katolicką częścią Polski jest Ziemia Kielecka i Lubelska. W tym przekonaniu żyłem wiele lat. Po powrocie z pielgrzymki na Warmię w dniach 24 do 26 września tego roku zorganizowanej przez państwa Ewę i Tomasza Kamińskich musiałem zweryfikować swoje dotychczasowe poglądy.

WSPOMNIENIA

Moje uczestnictwo w pielgrzymce ma dla mnie szczególne znaczenie. Spędziłem tam dwa lata w mundurze żołnierskim i, jako kierowca miałem możliwość i szczęście przemieszczać się prawie po całym obszarze Warmii i Mazur. Były to czasy, kiedy nie wolno nam było wstępować do kościoła w mundurze. Stąd, choć to trudno dzisiaj zrozumieć, nie chodziłem do kościoła poza miejscem stacjonowania w Morągu. Warmię wspominam jako skoszarowane miasta, pełne wojska. Miejscowa ludność przemieszana. Pozostało trochę niezdecydowanych autochtonów. Dużo ludności napływowej: z Polski centralnej, z Małopolski, z Ukrainy i Litwy. To nie sprzyjało wzajemnemu zaufaniu. Pojedynczy żołnierz czuł się zagrożony. Ludność wiejska skupiona była wokół PGR-ów, które były jedynym żywicielem. Zaniedbane wiejskie zagrody, wąskie drogi przelotowe, ogólna stagnacja. Jednak tamte lata wpisały się w mój scenariusz życiowy. Wracałem tam myślą i wierzyłem, że kiedyś tam powrócę. Minęło pół wieku i moje marzenie miało się spełnić. Byłem bardzo ciekaw, jakie zmiany zaszły w tym regionie. Chciałem też poznać szczególne miejsca kultu.



DO GIETRZWAŁDU

Przy wyjeździe okazało się, że nikt nie zawiódł. Autokar pełny mimo wczesnej pory i mroku. Wkrótce po wyjeździe zaczęło świtać. Wyżyna Lubelska w oparach mgielnych unoszących się do góry. Przed nami rozległa Równina Mazowiecka. Modlitwy poranne pod przewodnictwem opiekuna duchowego, ks. Łukasza Wasia. Stolica już przebudzona, zatłoczona, ale przejazd bez problemów. Za Mławą pojawiają się niewielkie wzniesienia. Jesteśmy na Mazurach. W autokarze rozmowy przeplatane modlitwą. Wkrótce wita nas tajemnicza Warmia.

Droga w kierunku Gietrzwałdu bardzo wąska. Kierowca Artur spokojnie pokonuje kolejne ostre zakręty. Podziwiam wspaniałe, bajeczne widoki, pagórki, wzgórza i jeziorka w zagłębieniach terenu. ktoś szepnął: Szwajcaria Kaszubska. ja mówię: To coś więcej. To jak Szwajcaria alpejska.

Docieramy do celu, do Gietrzwałdu. Jest trochę pielgrzymów. Wnętrze bazyliki robi wrażenie. Uczestniczymy we Mszy św., której przewodniczy ks. Łukasz Waś. Jest dwóch współcelebransów, księży Kanoników Regularnych. Pan Tomasz posługuje przy ołtarzu. Po Mszy św. informacja o kościele, indywidualne zwiedzanie i modlitwy. Droga Krzyżowa i cudowne źródełko.



NIOSĄC KRZYŻ

Wyruszamy dalej. W Olsztynie korki, potem Dobre Miasto i wreszcie niedalekie Głotowo gdzie znajduje się Sanktuarium Najświętszego Sakramentu i Męki Pańskiej. Niewielka to wieś, jakby osamotniona. Obok kościoła znajduje się Kalwaria Warmińska położona w porośniętym drzewami głębokim wąwozie. Odległości poszczególnych stacji są takie same, jak w Jerozolimie. Inne jest ukształtowanie terenu. Zaliczana jest do najpiękniejszych w Polsce. Urzeka urokiem zabytkowych kapliczek i malowniczym terenem. To oaza ciszy. Budowało ją przez 16 lat ok. 70 tysięcy ludzi. Przechodzimy przez mostek na strumieniu i zboczem kierujemy się trawersem na górę, gdzie stoją trzy ostatnie kaplice. Niesiemy krzyż. Ja po raz pierwszy w życiu to robię. Czynię to nieśmiało, trochę stremowany, mocniej bije serce. Jestem zaskoczony, że jest lekki. Na krótko tracę kontakt z grupą: Panie Jezu, Ty pierwszy niosłeś krzyż. Twój był bardzo ciężki i szedłeś drogą usłaną cierpieniem. A mój jest taki lekki. To wszystko, co widzę należy do Ciebie. Te drzewa, które już ronią pierwsze żółte liście. Nie zasługuję, by po nich stąpać. Czy jestem godzien spojrzeć w Twoje zbolałe oczy? Krzyż przekazuję następnej osobie. Po ostatniej stacji ks. Łukasz omówił istotę krzyża. Jaką rolę spełnia krzyż w naszych domach. Co robimy dla krzyża? Słowa skruchy, pokory, zadumy i uwielbienia.



ŚWIĄTYNIA

Wchodzimy do wnętrza barokowego kościoła. Uderza bogactwo i piękno wystroju. Główny ołtarz w konserwacji. Podziwiamy barokowe stalle i konfesjonały. Obok ołtarza kopia obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej. Pośrodku barokowa ambona. Blisko chóru kaplica chrzcielna, bogato zdobiona. Szczególną uwagę zwracają witraże ze scenami biblijnymi. Proboszcz, ks. Marek Proszek, kustosz Sanktuarium, omówił historię tego miejsca. Tuż obok kościoła nasz Dom Pielgrzyma. Mimo tylu wrażeń, nie mogę zasnąć. Co będzie dalej? Z doświadczenia wiem, że pan Tomasz w kolejnych dniach podnosi poprzeczkę. Pokazuje coraz więcej i ciekawiej. Czy moja głowa to pomieści?



ŚREDNIOWIECZNE MIASTO

Poranek jest rześki, ale słoneczny. Powietrze jak w komorze tlenowej. Brat Józef rzuca hasło: Abyśmy byli jedno! Tak rodzi się hasło pielgrzymki. Wjeżdżamy do Ornety. Jesteśmy urzeczeni maleńkim rynkiem z dużym, gotyckim ratuszem. Dokoła zabytkowe kamieniczki. Gotycki okazały kościół św. Jana Chrzciciela i św. Jana Ewangelisty ma wspaniałe barokowe wyposażenie. Największą uwagę skupiamy na masywnym ołtarzu głównym, ambonie, zamykanej szafie z chrzcielnicą, konfesjonałach i organach.



BAROKOWA PERŁA

Jedziemy do pobliskiego Sanktuarium Nawiedzenia NMP w Krośnie. To miejsce odosobnione. Z daleka przypomina Sanktuarium w Świętej Lipce. Na spotkanie wychodzi miejscowy proboszcz, ks. Andrzej Krużycki. Jest bardzo życzliwy. Opowiada o Sanktuarium i Warmii. Ubolewa nad stanem niszczejącej świątyni. Parafia liczy tylko kilkaset osób. Kościół, to wspaniały barok. Piękne ołtarze, organy ze wspaniałym prospektem. Trochę z niedosytem i z uczuciem niemocy wobec braku środków na renowację, opuszczamy Krosno.



KATEDRA I MUZYKA

Droga do Fromborka daleka, szosa kiepska, ale malownicza. Obserwujemy typową warmińską architekturę, wspaniałe krajobrazy i lasy. Pani Ewa opowiada o Operacji 1001 Frombork, w której sama uczestniczyła. Dzięki wysiłkowi polskich harcerzy miasto Frombork zostało w ciągu kilku lat odbudowane z ruin po zniszczeniach II wojny światowej dokonanych przez wojska radzieckie. Wreszcie widać miasto i wzgórze katedralne. W kaplicy św. Jerzego, zwanej polską, ks. Łukasz Waś odprawia Mszę św. Potem zwiedzamy wnętrze katedry. Wspaniałym przewodnikiem jest miejscowy pan kościelny. Ważnym punktem jest zapowiadany koncert organowy. Po prezentacji możliwości organów słyszymy kilka pięknych dzieł muzycznych. Wspaniałe, kryształowe dźwięki instrumentu mogą zachwycać najbardziej wybrednych znawców tej sztuki. Ave Maria – aksamitne, ciepłe, spokojne i upojne, jakby aniołowie otwierali niebo. Arcydzieło Jana Sebastiana Bacha Toccata i Fuga d-moll (BWV 565) jak grom z nieba przeszywa nawet nieczułych i obojętnych. Marsz weselny Feliksa Mendelssohna przywraca radość i spokój. Pan Tomasz prowadzi nas jeszcze do unikalnego portalu katedry. A potem spacer przez miasto do portu nad Zalewem Wiślanym.

Powrót przebiega inną trasą. Jedziemy do Tolkmicka, a potem drogą widokową nad Zalewem Wiślanym. Raz wjeżdżamy serpentynami w lesie na spore wzniesienia, by zaraz zjechać nad brzeg Zalewu. Widoki wspaniałe. Co chwila widzimy rozległe lustro wodne, by po chwili zagłębić się w las Wysoczyzny Elbląskiej. Przejeżdżamy przez Elbląg z odbudowywanym Starym Miastem. W Głotowie ks. Łukasz zaprasza wszystkich na Apel Jasnogórski do kaplicy Domu Rekolekcyjnego. Opowiada ciekawe historie z wyjazdu do Medjugoria.

ŚLADEM PRYMASA

W niedzielę wczesnym rankiem jedziemy do Stoczka Klasztornego drogą prowadzącą przez las mieszany. Po drodze Lidzbark Warmiński. Wśród budowli wyróżnia się kolegiata i zamek biskupów warmińskich. Trasa również ciekawa, wspaniałe widoki.

W Stoczku znajduje się Sanktuarium Matki Bożej Królowej Pokoju. Sanktuarium opiekują się Księża Marianie. Klasztor i kościół to perła baroku. Świątynia ma kształt rotundy i wspaniałe wyposażenie oraz organy. Zwiedzamy pomieszczenia na piętrze, gdzie więziony był przez komunistów Prymas Tysiąclecia Stefan Kardynał Wyszyński. Teraz jest tu schludnie i czysto. W czasie uwięzienia warunki przebywania były straszne. Na koniec spacer po przepięknym barokowym ogrodzie klasztornym i… w drogę.

ŚWIĘTA LIPKA

Ostatni punkt pielgrzymki, to Święta Lipka już na protestanckich dawniej Mazurach. Fasada kościoła jest w remoncie, ale wnętrze aż uderza swoim pięknem. To jeden z najwspanialszych zabytków baroku. Nasz przewodnik, ks. Marek, jezuita, z wielką ekspresją opowiada o historii Sanktuarium i pokazuje nam wnętrze świątyni. Słuchamy krótkiego koncertu muzyki organowej. Brzmienie organów zupełnie inne, o innej barwie głosów, strojone chyba pół tonu niżej niż organy we Fromborku. Warto wysłuchać obu instrumentów.



POWRÓT

Powrót do Lublina prowadzi inną trasą. Niespodziewane objazdy, nieczytelne oznakowania, różny stan szos, ale nasz kierowca prowadzi pewnie autokar, który jakby jest niesiony na skrzydłach aniołów. Wbrew obawom wracamy zgodnie z programem. W czasie powrotu znów modlitwy i pieśni, w których z wielkim zaangażowaniem bierze udział brat Józef. Czuje się, że grupa dojrzała duchowo, staje się jakby rodziną w myśl hasła pielgrzymki: Abyśmy byli jedno.

Myślę, że każdy uczestnik pielgrzymki wzbogacił swoje wnętrze duchowe. Ja poznałem historię ziemi warmińskiej. Warmię znalazłem po półwieczu zupełnie inną. Poznałem miejsca niezwykłe i święte, o których przeciętny Polak nie słyszał. Dziękuję Bogu i organizatorom, że mogłem to wszystko zobaczyć i przeżyć. Dziękuję opiekunowi duchowemu, ks. Łukaszowi Wasiowi za ciekawe opowieści, dużo humoru i opiekę nad nami, panu kierowcy za bezpieczną jazdę i wszystkim współpielgrzymom.

Teraz jestem już w Lublinie, ale duchem pozostałem jeszcze w Głotowie. Cząstka mojego serca został w Krośnie, a oczy wciąż widzą kryształowe wnętrze bazyliki w Świętej Lipce.



Wiele jest serc, które czekają na Ewangelię. Wiele jest miejsc, które czekają na pielgrzymów.

Tekst: Roman Wołczyk

Opracowanie: E. i T. Kamińscy

w w w . a n t o n i . k u r i a . l u b l i n . p l





©operacji.org 2017
wyślij wiadomość

    Strona główna