Pomysły I Okazje, które wykorzystałem



Pobieranie 10,93 Mb.
Strona1/15
Data30.12.2017
Rozmiar10,93 Mb.
  1   2   3   4   5   6   7   8   9   ...   15

  Pomysły i Okazje, które wykorzystałem

Zycie ta jakby kalejdoskop, ustawicznych okazji i pomysłów,  do wyboru i do wykorzystania, jak i również wydarzeń i wypadków które powinniśmy unikać.  Kłopot w tym jak je rozpoznać, wykorzystać, lub ominąć?

Decyzja ucieczki, w marcu 1940r, z pod niemieckiej okupacji, okazała się w wyniku szczęsliwą decyzją. Przeżyłem, osiągnąłem moje marzenia , jako pilot i jako inżynier-architekt, i zawiązałem swoją rodzinę.


 Wielu dopatrywało by się w tym przeznaczenia i szczęścia, bo po drodze, mimo tylu ryzyk, zagrożeń i niezwykłych sytuacji, przeżyłem.
A może odgrywała tu rolę  intuicja, i siły duchowości i modlitwy?

Podobnie, interwencja u Generała Okulickiego, była kluczem do późniejszch moich losów. Dostałem się do lotnictwa i dostałem się do Anglii, i stąd na studia.


Gdybym pozostał w Armii Andersa, nie wiem czy bym przeżył. Kompania, w której bym pozostał, miała największe straty pod Monte Casino.

W 1956 zalozyłem rodzinę i zapoczątkowałem moją karierę  niezależnego konsultanta. Tu już można zauważyć wyraźniej wyniki własnej wyobraźni, przedsiębiorczości, emocjonalnej inteligencji i konsekwentego wysiłku i pracy. Osiągam...


Z klęski, w 1952, wyniosłem dobrą naukę, i do ponowienia próby, przygotowałem się konsekwentnie i należycie.

 Kariera. - Multiwymiarowa



W karierze ustawicznie szukałem nowych horyzontów, i  'sięgałem' ponad potoczność. Szukałem  nowych wyzwan,  lub  uprostrzen istniejacych.
 Kreślarstwo, Inżynieria, Architektura, Budowa, Zarządzanie firmami i posiadłościami. Praca charytatywna.
U szczytu swojej kariery, osiągnąłem poziom energii, napięcia i sprawności, i pędu, dżieki ktorym  działałem jakby na  kilku równoległych poziomach, Bytach. Jako konsultant, (Koncepcje i Projekty), jako budowniczy(Budowa), i jako Inwestor(w posiadłościach i na giełdach), i jako benefaktor(xxxxxxxxw pracy charytatywnej).
Tworzyłem jakby swoje 'alter-ego', prawne 'osobowości', firmy ze specyfistycznymi zadaniami. Tak, że 'L C Bachorz Associates' była odpowiedzialna za projekty i rysunki, 'Total Engineering'  za budowę, 'Rhydwen Apts Ltd' to spółka z Mienkowskim, która wybudowała blok mieszkań dla ubogich i zarządzała tym przedsięwzięciem,'Frontenac Village' w Kingston to firma która zbudowała 88 luksusowych mieszkań dla bogatszych klientów. Podobnie  'Laurentian Village' w Sudbury, i kilkanaście innych.

Pieczęcie wielu moich firm.


(Prosze przywrocic  to zdjecie)

Tworzyłem także swoich własnych klientów. Organizowałem grupy ludzi które potrzebowały mieszkań dla swoich rodzin. Znalazłem i załatwiałem dla nich kupno  posiadłości, środki finansowe i prawne. Moja firma korzystała, bo projektowaliśmy  i budowaliśmy dla nich.. A oni stawali się niezależnymi właścicielami tych obiektów. Więc dużo satysfakcji dla wszystkich. W rezultacie wszyscy wygrani.

Podobnie z wynalazkami. Nie ubiegałem się szczególnie o to, aby moje pomysły były patentowane.
Ale przydarzyły się wypadki kiedy wypracowywałem patenty 'na zamówienie'.
W pierwszym xxxxx, dwoje młodych ludzi, Bill Gardiner i John Fleming zgłośili się do mnie, aby zaprojektować im produkt, który powinien być ekskluzywny dla ich komercjonalnych  potrzeb, a więc opatentowany i aby oni mieli wyłączność w jego sprzedaż. Chodziło tu o produkt w dziedzinie budowlanej, drewnianych wiązań na dachy.
Sam pomysł nie wymagał dużo wyobraźni.  Oprócz opantetowania, wymagał jednak również i  zatwierdzenie przez  władze federalne, które wymagały aby ten system był dokładnie sprawdzony.  Wypracowałem prosty sposób testowania, na który władze, nie tylko się zgodziły, ale nawet pozwoliły nam używać ich laboratorium na te cele. Sprzyjało to moim klientom,  bo mieli ograniczonia  finansowe.
Po kilku miesiącach produkt ten został zatwierdzony i opatentowany. Nazwali ten system Trussco i założyli firmę pod tą nazwą. Rozbudowali ją, tak że po kilku latach mieli ponad sto dwadzieścia placówek rozsianych od oceanu do oceanu, które sprzedawały ten system. A moja firma miała kilkanaście lat zamówień aby ich obsługiwać. Dało to stałą pracą na te lata dla jednego inżyniera i jednego kreślarza.

W początkach 60tych zbudowałem bardzo prosty system słonecznego ogrzewania basenu w Laurentian Village w Sudbury. Powtórzyłem to w basenie przy Chacie. Wciąż funkcjonuje i zaoszczędza mi kilkaset dolarów rocznie.

 Rzetelność na sprzedaż.

Cenię swoją niezależność i nie umiem dzielić się autorytetem. Wielu klientów szukało we mnie partnera. Wydaje mi się, że nie jestem dobrym materiałem na partnera. Mimo to miałem ich kilku, i zastanawiam się dlaczego wszystkie z tych partnerstw  wyszły niezwykle pomyślnie, bez nieporozumień.

 Rzetelność i wiarogodność stały się moim firmowym symbolem. Mógłbym nawet powiedzieć, że rzetelność była moim podstawowym 'produktem'. Klienci powierzali mi swoje zadania i marzenia, bo mi ufali. Próbowałem również, tak jak nakazała babcia, abym był lubiany.  Ludzie wierzyli mi  i mnie lubili..
Praca w otoczemiu ludzi których się lubi i do których ma się dużo poważania i zaufania, jest przyjemnością i owocuje xxxxx w lepsze wyniki.

W  doborze moich wspópracowników, tak jak i doborze moich partnerów, a nawet i klientów, ich uczciwość rzetelność była podstawową cechą, ktorych doszukiwywalem sie u nich ... Często zabrało mi miesiące aby wypełnić braki w moim zespole. Szukałem u nich tych samych cech co ceniłem u siebie. Rzetelność, praca, a później talent i doświadczenie.


Gdy miałem za dużo zamówień, to raczej niż powiększać swoją ekipę, oddawałem pracę innym firmom, nawet konkurentom, raczej niż tworzyć zamieszanie w podstawowym zespole...

Jestem szczególnie dumny z tego, że udało mi się osiągnąć tyle, uczciwie, rzetelnie, bez łapówek. Często wymagało to odwagi i poświęceń. Jednak udało mi się bez przekupstwa. Nigdy, równiez, nie dopuściłem abym sam,  lub też żaden z moich wspópracowników, nie uległ pokusom i uległ 'zachętom' od dostawców i  kontraktorów...


////////nowy patagraf/
Nienawidzę korupcji, łapówek, układów i szantarzy.
Kultura korupcji sięga daleko do historii. Michał Anioł zdecydował się przyjąć odpowiedzialność nad budową Bazyliki św Piotra, za jednego lira rocznie, pod warunkiem, że inni uchronią go od natręctwa lichwiarzy.
Nie podejrzewałem, że w krajach cywilizowanych takich  jak Anglia czy Niemcy, było miejsce na łapówki. Jednak, mój ojciec zawdzięczał swoje życie temu, że jego kuzynka, Driemel, przekupiła Gestapo. Ojciec Patrycji, mojej pierwszej żony, był masonem. Wypowiadał się poufnie jak, dzięki swoim wpływom i  układom, mogli się dzielić 'łupami'..
W Polsce musiałem zlikwidować swoje biuro, bo bez łapówek, czy też podejrzliwych układów, nie można było nic zbudować. A potrzeby były bardzo wyraźne, i z korzyścią dla kraju i moich klientów.
 Kanada również nie jest wyjątkiem. Spostrzegłem to wcześnie w mojej karierze. Byłem tym zaskoczony i zacząłem kampanię, aby to zwalczać. Nie upłyneło dużo czasu, kiedy mój klient Chris Stavro, ostrzegł mnie: 'Les, albo chcesz mieć głowę na karku, albo zostaniesz bez głowy'. Wygodniej oczywiście z głową, więc zaprzestałem....xxxxxx

  Lata później przyglądywałem się losom naszych rodaków w USA, Mart'cie                        Stewart i Dennis'owi Kozłowskiemu. Oboje dorobili się setek milionów dolarów, ale oboje znaleźli się w więzieniach, w konsekwencji swojej  'nierzetelności'...



L. Dennis Kozłowski urodził się, tak jak i Martha Stewart, w New Jersey, w USA. Pochodzi z ubożałej rodziny średniej klasy. Skończył studia w mało znanym katolickim Uniwersytecie. Ma 56 lat.

  Moc Jednego.  1=2+

W  naszym biurze, 'Studio', próbowałem stworzyć atmosferę  wyzwania, twórczości. Każdy w swojej dziedzinie był niezależnym i odpowiedzialnym za swoją pracę. Unikałem 'nadtalentów' i 'tłumu'.  Każdy z współpracowników rościł sobie prawo do'własności' do 'swego' projektu. Projektant widział ten budynek jako jego własny. I tak i kreślarz i ten co nadzorował budowę. Tak jak i ja.

Nasz system oparty na malym zespole ekspertów okazał się niezwykle sprawnym. Jednego roku w połowie siedemdziesiątych, miałem sposobność porównać nasze wyniki z firmą budowlaną, która w tym to roku wybudowała, normalnym ortodoksyjnym systemem, taka sama ilość projektów, jak myśmy wybudowali  naszym systemem. Różnica w tym że u nich pracowało 52 pracowników, a u nas 9-ciu. xxxxxxxx Więcej, bo my projektowalismy wszystkie nasze projekty, gdy u nich  projekty  były wykonywane przez  niezależne firmy architektoniczne.
Koszty budowy w naszym systemie były również dramatycznie niższe. W kilku wypadkach ponad  40% oszczędności.
Często, w umowach dodałem klauzulę, aby 20% lub 30% tych oszczędności, klient przeznaczył na charytatywne cele, xxxxx mego wyboru. Rzadko do tego dochodziło. Klient uznawał, że to jego pieniądze i przeznaczał je, jak jak uznał za stosowne, albo, może, wcalexxxxx.
Bolało nas to, bo pracowaliśmy z poświęceniem, aby to osiągać.

 MBA



Pod koniec 60-tych i w początku siedemdziesiątych powstała 'moda' na absolwentów wyższych szkół zarządzania, MBA.. Powstawały nowe wydziały na uniwersytach, których zadaniem było 'produkować'  profesjonalnych zarządców.
Zaintrygowało mnie to. Chociaż w tym systemie który wypracowałem w ostatnich dziesięciu latach, nie było miejsca na 'zarządzanie'. Każdy z nas, włącznie ze mną, codziennie wypełniał 'time sheet',  5 minutowy raport, co robilismy w tym dniu i dla kogo. Nie było tam miejsca na zarządzanie. Nawet ten który kierował budową w polu, on nie nadzorował, on budował...  Sam liczyłem klientowi tylko za to co projektowałem, kreśliłem, lub obliczałem. Zarządzałem nocą, jak nie mogłem spać i za to nie liczyłem.
Mój system 'Project Management' miał ograniczenia. Mimo że byliśmy sprawni ale taki mały zespół mógł zrobić tylko tyle a nie więcej. Powiększanie kadry okazało się kontraprodukcyjne. Więc myślałem jak ten system, 'zespół',  podwoić, potroić, jak go pomnożyć, jak go sklonować? Przypuszczałem że można by to osiągnąć przez otwarcie placówek w takich miejscowościach jak Montreal, Vancouver, może nawet na Bahamas i w USA. Bo już mieliśmy tam klientów. Mozna tez bylo podzielić dzialalnosc na firmy oparte nawykonywanych przez nie funkcjach -  projektowaniu, budowaniu i zarzadzaniu posiadłościami. Tym bardziej że zalążki już istniały. Firma 'L C Bachorz Associates Ltd' projektowała, 'Total Engineering Ltd' budowała, a inne już wówczas istniały jako właściciele posiadłości. Były przecież już firmy takie jak Rhydwen, później Laurentian Village Ltd w Sudbury, Villettes Ltd. Budowaliśmy nie tylko w Toronto, ale i w Montrealu, Ottawie, Winnipegu i w Quebec'u.
Postanowiłem więc skorzystać z najnowszej wiedzy w dziedzinie zarządzania od profesjonalisty i zaangażować absolwenta MBA. Szukałem między tymi takich, którzy  byli również  inżynierami lub buchalterami, i mieli przynajmniej dwa lata doświadczenia. Chciałem aby oni byli również i pożytecznymi, bo zarządzanie to przecież coś 'nieuchwytnego', to tylko  bonus. Unikałem tych z nomenklatury, tych z dużych firm lub z biurokracji. Trafność tego doceniłem później w komunistycznej Polsce, w chaśle ''Czy się stoi, czy się leży zawsze sto złotych się należy'...
Przyjrzałem się wielu, chyba ponad czterdziestu, i w następnych kilku latach wypróbowałem przynajmniej pół tuzina z nich.
Jeden z nich Don McDonnell przychodził i odchodzil chyba cztery razy. Odchodził do dużych firm, bo marzył aby zostać prezesem GE, lub podobnej dużej firmy, a jak tam nie osiągnął tego, o co mu chodziło, wracał do nas jak do swego gniazda, bo zawsze się czegoś tu nauczył i atmosfera mu sprzyjała. W rezultacie i ostatecznie założył własną firmę w posiadłościach. Nie potrzebował na to ani MBA, ani nawet żadnego dyplomu. Nauczył się u nas nie zarządzania, ale sztuki przesiębiorczości i wartości niezależności. My na nim też nic nie straciliśmy, bo był dobrym buchalterem.
Najbliżej co od tych młodych, entuzjastycznych, wykształconych ludzi się spodziewałem, był Raymond Siwiec, Kanadyjczyk polskiego pochodzenia. Bardzo szybko zorientował się o co chodzi, robił szybkie i trafne decyzje, współpracował dobrze z innymi i dobrze ich oceniał. Opóścił nas przedwcześnie bo dostał bardzo ponętną  oferte z dużą firmą w Albercie.
Zastanawiałem się dlaczego on a nie inni. Doszedłem do przekonania, że to nie MBA, ale fakt że on wychował się w rodzinie malych sklepikarzy. Tam zakodowały się u niego wcześnie pierwiastki przedsiębiorczości, trzeźwego myślenia 'po chłopsku' i podejmowania prostych decyzji.

Więc nie udało się. A może wina po mojej stronie, zabrakło mi talentu i odwagi.

A może rzeczywiście lepiej miec mniej talentu niż za dużo? Zawsze byłem świadomy tego że wywodzę się z Grzybowa, że trudno dorównać innym, i tym powyżej... Większość ludzi których zatrudniałem w moich przedsiębiorstwach, byla bardziej utalentowana niż ja. Wydaje mi się, że to co złożyło się na moje względne sukcesy,  wyniosłem z Knieji i z Grzybowa  .

Pilnowałem aby mnie nikt podstępnie nie wykorzystywał, chociaż tak się zdarzało i były z tym powiązane powarzne straty.. Najbardziej jednak, wydaje mi się, cierpiała z tego moja duma,- że dałem się naciągnąć.

 Po co pośrednik?

Pracując u Anglin Norcross, spostrzegłem że to firma pośredników, maklerów, a nie firma budowlana, przynajmniej w tym sensie, jak ja sobie to wyobrażałem. Nie budowali, ale organizowali i pośredniczyli. A Architekt, czy też Inżynier, który projektowal  te  budynki,  powierzal budowę, w imieniu właściciela, swego klienta,  pośrednikowi, który  z kolei przekazuje to zadanie tym, którzy  w końcu buduwasli. Stąd bylo wiele miejscaa do nieporozumień i nadurzyć.

Mienkowski był swoim własnym budowniczym. Sprawdziłem co może zbudować, przygotowałem plany i dostałem pozwolemie budowy i pomagałem mu w budowie. Nie widzieliśmy potrzeby firmy budowlanej, pośrednika. W Rhydwen, w 60-cio mieszkaniowym bloku, gdzie byliśmy wspólnikami, znalazłem działkę na budowę, przygotowałem plany, załatwiłem finansowanie, nadzorowałem nad budową, a później zarządzałem tym projektem poprzez 40lat. Chociaż tu miałem już własne biuro i pomoc współpracowników. Cieszyłem się całkowitym zaufaniem Mienkowskiego, mego wspólnika.


Komputer i 'Karta Zadań'

Wkrótce po tym, Harjit Dhillon zapoznał mnie z Metodą Krytycznej Scieżki. Była to najnowsza metoda harmonogramu, z którą zapoznał się na kursach w Harvardzie. W tym to czasie budowałem pomieszczenie na 30-to tonowy komputer dla mego klienta-Canadian Tire. Krytyczny Scieżka wymagała pomocy komputera. Oba te 'objawienia' były dla mnie rewelacją i z miejsca uwiodły mnie. Zdecydowałem, że Komputer i ta metoda planowania i zarządzania, staną się fundamentem mojej praktyki jako Konsultanta. Z miejsca przygotowałem ten sieciowy harmonogram do następnego projektu. Przekazałem to firmie IBM, która budowała ten komputer dla Canadian Tire, aby przetłumaczyli to na język komputera. Robili oni to dla mnie za darmo, bo i oni się jeszcze uczyli jak korzystać z tej wciąż nowej technologii Komputera. Po kilku tygodniach przyszli do mnie ze skrzynką setek kartek komputerowych, z komputerowym  szkicem  opracowanym na podstawie mego harmonogramu, i arkuszem  figur i liczb określających podstawowe elementy budowy,  i czas i kolejność, do wykonania tych  poszczególnych elementów.                                                   

Zabytkowe IBM  kartki komputerowe

                Mimo mego entuzjazmu, nie mogłem przekonać o walorach tej metody, ani moich obecnych, lub potencjalnych klientów, ani nawet swoich współpracowników. Wydawało to się dla nich za bardzo skomplikowane, nie znali i nie wierzyli komputerowi. Od lat używali liniowych harmonogramow, ktore byly proste i wyraźne. Nie uznali potencjału komputera i metody 'Scieżki'.


Po kilku miesiącach zdecydowałem uprościć te metodę, aby była prosta i  zrozumiała.
W wyniku, xxxx połączyłem tradycyjny liniowy Harmonogram z komputerową 'ścieżką' i nazwałem to 'Task Chart', 'Kartą Zadań' . Zawsze nalegałem aby ta 'Karta' zmieściła się, w całości, na jednej stronie, a na odwrocie były dane, które można skomputeryzować. Ta Karta nadeje się na planowania i zarządzania jakichkolwiek zadań, lub projektów, niekoniecznie w dziedzinie budownictwa.



  1   2   3   4   5   6   7   8   9   ...   15


©operacji.org 2019
wyślij wiadomość

    Strona główna