Patriotyczny ruch polski nr 54 II 2015 r



Pobieranie 2,01 Mb.
Strona7/13
Data04.06.2018
Rozmiar2,01 Mb.
1   2   3   4   5   6   7   8   9   10   ...   13
Na zdjęciu archiwalnym z sierpnia 1980 r. Marian Jurczyk przemawia podczas rozmów komisji rządowej ze strajkującymi w Szczecinie [źródło PAP]

Marian Jurczyk to jedna z tzw. legend "Solidarności". W sierpniu 1980 roku stanął na czele strajku w Stoczni Szczecińskiej. To on podpisywał, w imieniu strajkujących Porozumienia Szczecińskie ... zawarte niezależnie od Porozumień Gdańskich. Ciekawą i wartą zapamiętania sprawą jest fakt, że w Porozumieniach Gdańskich, które podpisywał Lech Wałęsa i które to potem stały się obowiązujące dla całego Związku zawarty był zapis, iż Solidarność uznaje kierowniczą rolę partii komunistycznej. Tymczasem stoczniowcy Szczecina na czele z Marianem Jurczykiem, nie zgodzili się na uznanie kierowniczej roli partii i w Porozumieniach Szczecińskich takiej klauzuli nie ma. Wydaje się że ten fakt w decydujący sposób zaważył na dalszej karierze Mariana Jurczyka... Na I Krajowym Zjeździe Solidarności w Gdańsku, we wrześniu 1981 r., Marian Jurczyk miał poparcie największej liczby delegatów i zanosiło się, że to on, a nie Lech Wałęsa, zostanie przewodniczącym Związku! Zwolennikom "finlandyzacji Polski", prekursorom Okrągłego Stołu - akceptującym kierowniczą rolę PZPR, groziła katastrofa. Zawiesili obrady, a całonocne "lobbowanie" Kuronia, Frasyniuka, Michnika i innych doprowadziło do wyboru Lecha Wałęsy. Jurczyk uznany został za oszołoma, antysemitę, człowieka, któremu w przyzwoitym towarzystwie nie powinno podawać się ręki.

I tak już zostało. Po śmierci dzieci Marian Jurczyk spędził jeszcze dwa lata w więzieniu. Po wyjściu z więzienia pozostawał bez pracy, za to był poddany dozorowi policyjnemu i nieustannemu policyjnemu nękaniu.

W 1989 roku Marian Jurczyk, legalnie wybrany przewodniczącym Zarządu Regionu Pomorza Zachodniego ... człowiek który przez trzy lata był w śledztwie i siedział w więzieniu za działalność w Związku Solidarność nie zgadza się ponownie wstępować do związku w którym prawnie zajmuje miejsce w najwyższych władzach, odmawia zgody na ponowną rejestrację, nie zgadza się na "grubą kreskę" i Okrągły Stół.

Zawiązuje Porozumienie na rzecz Demokratycznych Wyborów w NSZZ Solidarność do którego, nota bene, przystępuje większość przebywających w kraju członków Komisji Krajowej Związku. Porozumienie domaga się, aby ci, którzy przez lata podziemnej walki o Polskę i Solidarność, nie zostali szachrajstwem rejestracyjnym pozbawieni należnych im praw - lecz mogli wziąć udział w wyborach nowych władz. Niestety, ani Marian Jurczyk ani wielu innych działaczy tego Porozumienia, którzy nie ugięli się przed dyktatem i nie dali się przekupić, nie zostali nawet wpuszczeni na sale obrad nowej Solidarności. Jurczyk zostaje skazany na margines życia publicznego i politycznego.

Pomimo tego w wyborach parlamentarnych roku 1997 uzyskuje mandat senatora województwa szczecińskiego, a w wyborach samorządowych 1998 r. zostaje wybrany radnym Sejmiku Wojewódzkiego a jego bliscy współpracownicy zdobywają mandaty radnych Miasta Szczecina. W efekcie, Marian Jurczyk zostaje prezydentem Szczecina. Jako prezydent Marian Jurczyk doprowadza do unieważnienia przetargów, w których firmom niemieckim sprzedaje się grunty w środku miasta. Jako senator Marian Jurczyk występuje na forum Senatu z żądaniem reformy systemu wyborczego i wprowadzenia jednomandatowych okręgów wyborczych w wyborach parlamentarnych i samorządowych. Jest to jedyny głos senatorski popierający Ruch na rzecz Jednomandatowych Okręgów Wyborczych. Marian Jurczyk organizuje spotkania i konferencje, jako jedyny prezydent wielkiego miasta w Polsce, który zdecydowanie i konsekwentnie, opowiada się za taką reformą prawa wyborczego.

Tego wszystkiego jest za dużo dla naszych rodzimych zwolenników tolerancji, demokratów i Europejczyków. Można tolerować wszystko ale nie coś takiego! Miasto Szczecin odgrywa nie byle jaką rolę w tej części Europy, to tam przewidziane są pierwsze po drugiej stronie Odry koszary dla sojuszniczych i zaprzyjaźnionych jednostek Bundeswehry. To właśnie w Szczecinie najlepiej może się realizować odwieczna przyjaźń polsko-niemiecka. Jest rzeczą wprost niemożliwą, żeby jakiś oszołom w rodzaju Jurczyka, rządził takim ważnym miastem. Jednomandatowe okręgi wyborcze śnią się jako koszmarny sen naszym parlamentarzystom którzy budzą się zlani potem z przerażenia, że ktoś mógłby wymagać od nich odpowiedzialności za słowa i czyny! Pojawia się więc postulat o konstytucyjnej niedopuszczalności godzenia mandatu senatora z pełnieniem funkcji prezydenta miasta. Jak długo funkcje takie łączył europejski prezydent Wrocławia, Bogdan Zdrojewski, wszystko było w porządku. Kiedy prezydentem Szczecina wybrany został nieuropejski Marian Jurczyk, takie połączenie od razu zaczęło godzić w konstytucję. Trzeba jednak było przeprowadzić procedurę legislacyjną która takie łączenie funkcji czyniła by niemożliwym.

Prostszym i skuteczniejszym sposobem na wykończenie Jurczyka okazało się znalezienie jakichś teczek i przeprowadzenie za zamkniętymi drzwiami dowodu, że Marian Jurczyk był współpracownikiem SB! Suto jak widać, nagradzanym za swoje usługi, o czym dobitnie świadczą wieloletnie darmowe wakacje w więzieniach i spartańska prostota, z jaką rozwiązano jego problemy rodzinne! [Słowa spartańska prostota są tutaj na miejscu: jak mnie uczono, w Sparcie niechciane i nieprzydatne dzieci zrzucano ze skały a tutaj przez okno!]. Szybko więc przeprowadzono postępowanie lustracyjne, w wyniku którego Marian Jurczyk został okryty niesławą, pozbawiony mandatu senatora, funkcji prezydenta miasta i objęty zakazem piastowania funkcji publicznych przez 10 lat.

Zniesławiony, sponiewierany, pozbawiony godności i publicznych funkcji Marian Jurczyk od dwóch lat czeka na rozpatrzenie jego skargi kasacyjnej do Sądu Najwyższego w której domaga się unieważnienia wyroku Sądu Lustracyjnego. - Może sobie czekać, nie ma przecież nic do roboty. Co innego Sąd Najwyższy. Ten ma „huk” roboty i nie może się spieszyć. Wczoraj dowiedzieliśmy się że prokurator Instytutu Pamięci Narodowej ma już dowody, że tragedia Jurczyków nie była wypadkiem ani samobójstwem, że była to zbrodnia, za którą odpowiedzialne są służby specjalne PRL.

Występując 1 lipca 1998 w Senacie, w debacie nad ordynacją wyborczą do samorządu terytorialnego, Marian Jurczyk, krytykując obłudną rolę AWS, która przed wyborami obiecywała wyborcom jednomandatowe okręgi wyborcze, a po wyborach likwidowała okręgi jednomandatowe nawet tam gdzie one poprzednio były, tj. w gminach do 40 tysięcy mieszkańców, tak kończył swoje przemówienie:

Mamy tutaj klasyczny wręcz przykład, jak duże ugrupowanie polityczne, zdobywające w wyborach największą ilość głosów, po wyborach staje się zakładnikiem swojego dużo mniejszego i słabszego partnera, w tym wypadku Unii Wolności, który pod groźbą zerwania koalicji wymusza na swoim silniejszym partnerze ustępstwa w sprawach najbardziej nawet zasadniczych i pryncypialnych. Dla zachowania władzy, choćby tylko koalicyjnej, trzeba oszukiwać swój elektorat, trzeba stosować dialektyczne sztuczki i pokrętną sofistykę, aby zaskoczonym wyborcom teraz tłumaczyć, że to co jest najbardziej sprzeczne z głoszonymi do tej pory zasadami, to jest właśnie nic innego, jak tych zasad praktyczna realizacja! Po prostu - DIALEKTYKA, ta sama, w objęciach której żyliśmy przez pół wieku.

Ta sytuacja ukazuje nam jaskrawo cały ABSURD, całe zło ordynacji proporcjonalnej: wyborcy, ich oczekiwania, ich zapatrywania są niczym są tylko mięsem wyborczym, a liczą się tylko partyjne interesy, liczy się tylko możliwość zachowania i sprawowania władzy. I sytuacja jest absolutnie typowa: tak jest zawsze i wszędzie tam gdzie obowiązuje ten złowrogi system, dialektycznie nazywany proporcjonalnym, choć z proporcją i proporcjonalnością nie ma nic wspólnego. System, który daje małej koalicyjnej partii wpływ na rządy zupełnie niewspółmierny, i nie proporcjonalny, do uzyskanego poparcia społecznego.

I teraz taki absurdalny system chce się narzucić wszystkim szczeblom samorządu terytorialnego, a na otarcie łez i jako argument dla żonglerki słownej pozostawiając możliwość wyborów w okręgach jednomandatowych w gminach do 20 tysięcy mieszkańców.

Stawiam wniosek, aby Wysoki Senat zażądał wprowadzenia poprawki do proponowanej ordynacji wyborczej stwierdzającej, że wybory do wszystkich trzech szczebli samorządu terytorialnego odbywają się w okręgach jednomandatowych i usunięcia wszystkich zapisów, które są z tą zasadą sprzeczne.

Niestety, jak wiemy, był to głos wołającego na puszczy.

Jerzy Przystawa

---------------------------------------------------------------------


MALEZYJSKI PROBLEM, CZY PROBLEM CAŁEGO ŚWIATA? [12/28/2014]



1   2   3   4   5   6   7   8   9   10   ...   13


©operacji.org 2017
wyślij wiadomość

    Strona główna