Patriotyczny ruch polski nr 54 II 2015 r



Pobieranie 2,01 Mb.
Strona13/13
Data04.06.2018
Rozmiar2,01 Mb.
1   ...   5   6   7   8   9   10   11   12   13
Od lewej: red. finansowy VT Financial Mike Harris, red. naczelny VT Jim Dean, red. VT Gordon Duff i dyr. VT płk James Hanke.

Który amerykański generał zostawił w Iraku duże zapasy broni ciężkiej i amunicji dla mającej się wkrótce pojawić ISIS-ISIL-Daish?

ISIS znana także jako ISIL, Daish, Al Qaeda wersja 2, lub Al CIA Duh wersja 2. - Jak taka grupka mogła rozrosnąć się tak szybko i natychmiast stać się tak dobrze uzbrojoną i bezkarną?

Ale co ważniejsze, Duff, wybitny międzynarodowy konsultant ds. wywiadu i bezpieczeństwa, zidentyfikował przyczynę dysfunkcjonującego zaangażowania USA w Iraku i Syrii i prawdziwy powód ISIS-Daish.

Przemówienie Duffa natychmiast zmieniło cały ton konferencji i zwróciło jej uwagę na bardzo praktyczny temat prawdziwych przyczyn ISIS-Daish. Natychmiast przeniosło fokus z teoretycznych dyskusji o terroryzmie i ekstremizmie, na poziom praktyczny - kto za to odpowiada i dlaczego.



G. Duff po raz pierwszy tak publicznie w prostych słowach przedstawił prawdziwą przyczynę ISIS-Daish i to ujawnienie, przez tak bardzo wiarygodnego profesjonalisty teraz wywołuje szok na całym świecie.

Duff oświadczył, że teraz jest zbyt wielu którzy zmarli mówiąc wyraźnie, że nadszedł czas dzielenia się kluczowymi hipotezami w oparciu o sygnały wywiadu.

To co się dzieje w Iraku i Syrii z ISIS to nie terroryzm, to po prostu zbrodnia. Jest to dzieło międzynarodowej zbrodniczej kabały która zdobyła kontrolę nad amerykańskim Kongresem.

Zbrodniczą kabałę Duff zidentyfikował jako Izraelczyków i powiedział, że jest to światowa zbrodnia na nigdy wcześniej niespotykaną skalę.

Duff wyjaśnił w jaki sposób decyzja o Citizens United Sądu Najwyższego umożliwiła magnatowi z zorganizowanej przestępczości amerykańsko-izraelskiej, działającemu z Makao - Sheldonowi Adelsonowi, zasadniczo kupić kontrolę nad obu: Izbą i Kongresem w ostatnich wyborach, jak Kongres dostał się pod kontrolę międzynarodowego syndykatu zbrodni który specjalizuje się w handlu ludźmi i narkotykami.



Duff zidentyfikował również amerykańskich generałów McInerney’a i Vallely’ego jako zaangażowanych w organizację Daisch, razem z sen. Johnem McCainem.

Wskazał, że sekretarz obrony Chuck Hagel [zrezygnował] uniemożliwił amerykańskie bombardowanie Syrii w odpowiedzi na gazowy atak fałszywej flagi w Aleppo.

Poniżej przemówienie Gordona Duffa:

YouTube: https://www.youtube.com/watch?v=jE2_qmlKFVU

Teraz dla każdego powinno być jasne, że utworzenie ISIS-Daish nastąpiło nie z powodu terroryzmu - ale bezprawnego wpływu na amerykański system polityczny ulokowanego w Izraelu syndykatu zbrodni, w którym grupę wewnątrz Kongresu, wojskową i wywiadowczą wmanipulowano we wsparcie utworzenia ISIS-Daish.

Za: http://wolna-polska.pl/wiadomosci/historyczne-przemowienie-w-damaszku-szokuje-swiat-fragment-2014-12

-----------------------------------------------------------------------

  1. DŁUGA I HANIEBNA HISTORIA AMERYKAŃSKIEGO TERRORYZMU


To oficjalne: Stany Zjednoczone to największe państwo terrorystyczne na świecie i co ciekawe, są z tego dumne.

Tak powinien brzmieć nagłówek artykułu opublikowanego 15 października w New York Times który nieco uprzejmiej zatytułowano „Badanie dostarczanej pomocy budzi sceptycyzm wobec pomagania syryjskim rebeliantom”. Artykuł informuje o opinii CIA na temat efektywności ostatnich tajnych operacji USA. Zdaniem Białego Domu, niestety, przynoszą one zbyt mało sukcesów, w związku z czym trzeba przemyśleć na nowo politykę zagraniczną...

W artykule cytowany jest prezydent Barack Obama, który miał poprosić CIA o ocenę, by znaleźć przypadki „finansowania i dostarczania broni siłom antyrządowym, które przyniosły konkretne korzyści. Nie było ich wiele”. Obama ma zatem podstawy, by ograniczyć zaufanie do takich wysiłków.

Pierwszy akapit tekstu z Timesa przytacza trzy przykłady „niejawnej pomocy”: Angolę, Nikaraguę i Kubę. W każdym z tych przypadków w rzeczywistości USA przeprowadziły operację terrorystyczną na dużą skalę.

Angola została zaatakowana przez RPA, które - zdaniem Waszyngtonu - broniły się przed „jedną z najgroźniejszych terrorystycznych grup na świecie”, to jest Afrykańskim Kongresem Narodowym. Było to w roku 1988. Wtedy administracja Reagana była praktycznie jedynym sojusznikiem władz RPA. Naruszała nawet sankcje nałożone przez Kongres by zwiększyć obroty handlowe z południowo-afrykańskim sojusznikiem.

Waszyngton dołączył do RPA w dostarczaniu wsparcia dla terrorystycznych bojówek partii UNITA kierowanej przez Jonasa Savimbi w Angoli. Waszyngton kontynuował wsparcie nawet po tym jak Savimbi poniósł porażkę w wolnych i uważnie monitorowanych wyborach a RPA udzielała pomocy dla niego.

Zdaniem ambasadora Wielkiej Brytanii w Angoli Marracka Gouldinga, Savimbi był „potworem, którego żądza władzy [a przede wszystkim - wierne wykonywanie planów swoich mocodawców - admin] przyniosła niewyobrażalne cierpienia jego krajowi”.

Konsekwencje były straszliwe. Badania ONZ z 1989 r. szacowały, że liczba ofiar śmiertelnych, działań wspieranych przez RPA w krajach sąsiednich, wyniosła 1.5 miliona abstrahując od tego, co działo się w samej Afryce Południowej. W końcu, dzięki pomocy sił kubańskich udało się odeprzeć południowo-afrykańskich agresorów i zmusić ich do wycofania z Namibii. Tylko USA samotnie wspierały Savimbiego.

Na Kubie, po klęsce inwazji w Zatoce Świń z 1961 r., prezydent John F. Kennedy rozpoczął morderczą i destrukcyjną kampanię przeniesienia na wyspę „koszmarów świata” jak określił to jeden z bliskich współpracowników JFK, historyk Arthur Schlesinger - autor na wpół oficjalnej biografii Roberta Kennedy’ego, któremu powierzono odpowiedzialność za prowadzenie brudnej wojny.

Postępowanie wobec Kuby było okrutne. Zgodnie z planem - kulminacją kampanii terroru miał być wybuch powstania w październiku 1962 r. które miała zwieńczyć amerykańska inwazja. Obecnie naukowcy są zdania, że było to jednym z powodów, dla którego Chruszczow rozmieścił na Kubie rakiety inicjując kryzys, który niebezpiecznie zbliżył świat do wojny atomowej. Ówczesny amerykański sekretarz obrony Robet Mc-Namara przyznał, że gdyby był przywódcą kubańskim „spodziewałby się amerykańskiej inwazji”.

Amerykańskie ataki terrorystyczne wymierzone w Kubę, trwały przez ponad 30 lat. Oczywiście, wiele kosztowały one Kubańczyków. Świadectwa ofiar o których mało kto słyszał w Stanach Zjednoczonych po raz pierwszy zostały przedstawione w książce kanadyjskiego badacza Keitha Bolendera zatytułowanej „Głosy z drugiej strony. Ustna historia terroryzmu wymierzonego w Kubę” [Voices From the Other Side: An Oral History of Terrorism Against Cuba] wydanej w 2010 r.

Na długą brudną wojnę nakłada się miażdżące embargo gospodarcze, które trwa do dziś mimo sprzeciwu świata. 28 października ONZ po raz dwudziesty trzeci poparła „konieczność zakończenia gospodarczej, handlowej i finansowej blokady nałożonej na Kubę przez Stany Zjednoczone”. Za głosowało 188 państw. Przeciw - dwa [USA i Izrael] a trzy państwa Oceanii całkowicie zależne od Stanów Zjednoczonych wstrzymały się od głosu.

Obecnie, nawet na szczytach władzy w USA, można dostrzec sprzeciw wobec embarga, gdyż „nie jest już ono skuteczne”. Francuski badacz Salim Lamrani opisał koszty jakie ponoszą w związku z nim Kubańczycy w wydanej w 2013 r. książce „Wojna ekonomiczna przeciwko Kubie”.

O Nikaragui nie trzeba nawet wspominać. Brudna wojna Reagana, przeciwko temu krajowi, została potępiona przez Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości który nakazał Stanom Zjednoczonym przerwanie „niezgodnego z prawem użycia siły” i wypłacenie znacznych odszkodowań. Waszyngton odpowiedział eskalacją konfliktu i zawetowaniem w 1986 r. rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ wzywającej wszystkie kraje członkowskie - tj. USA - do przestrzegania prawa międzynarodowego.

Inny przykład terroryzmu niedługo doczeka się upamiętnienia w swoją 25 rocznicę. 16 listopada 1989 roku szwadrony śmierci armii Salwadoru zbrojone i szkolone przez USA zamordowały sześciu jezuitów. A na rozkaz dowódców wojskowych żołnierze wkroczyli na teren jezuickiej uczelni po to, by zabić księży i świadków zbrodni a w tym gospodynię ich mieszkania i jej córkę.

Wydarzenie to było kulminacją terrorystycznej wojny, którą USA prowadziły w latach osiemdziesiątych w Ameryce Środkowej. A jej efekty, widać do dziś w medialnych raportach o „nielegalnych imigrantach” uciekających również przed konsekwencjami tej rzezi i deportowanych z USA do swoich zrujnowanych ojczyzn.

Wiadomo już jak działania Stanów Zjednoczonych pomogły w rozprzestrzenieniu się dżihadyzmu [sterowanego przez syjonistów - T.K.] z małego skrawka Afganistanu na większą część świata.

Budzącą obecnie największą grozę twarzą dżihadyzmu jest Państwo Islamskie, które swój morderczy „kalifat” ustanowiło na obszarach Syrii i Iraku.

”Uważam, że Stany Zjednoczone są jednymi z głównych twórców tej organizacji” mówi były analityk CIA Graham Fuller, znany komentator spraw bliskowschodnich. „USA nie zaplanowały powstania ISIL” dodaje, „ale ich destrukcyjne interwencje na Bliskim Wschodzie i wojna w Iraku, były najważniejszymi przyczynami powstania tej grupy”.

Możemy do tego dopisać największą kampanię terrorystyczną świata: poparty przez Obamę projekt fizycznej eliminacji „terrorystów” na całym świecie. „Czynnik rozgoryczenia” generowany przez tę operację realizowaną za pomocą dronów i sił specjalnych nie wymaga komentarza.

Na powyższe działania nie sposób spoglądać bez poczucia grozy.

  1. Noam Chomsky


Za: http://xportal.pl/?p=17326

---------------------------------------------------------------------


EBOLA - ŹRÓDŁO GIGANTYCZNYCH ZYSKÓW DLA ROTHSCHILDÓW I GATESÓW – [3 Listopad, 2014]

Naukowiec, który niedawno wskazał dowody na to, że wirus Ebola został stworzony przez korporacje farmaceutyczne na najwyższych szczeblach władzy i został poparty innym ekspertem, który mówi że wybuch epidemii zbiega się dokładnie z kampanią ONZ dotyczącą szczepień.

Dr. Cyryl Broderick jest byłym profesorem patologii roślin na Uniwersytecie w Liberii, jest także współpracownikiem w Delaware University. Pod koniec ubiegłego miesiąca napisał felieton dla „Liberian Daily Observer”, twierdząc, że wirus Ebola który obecnie szaleje w zachodniej Afryce jest sztucznym organizmem transgenicznym [GMO] stworzonym w laboratorium przez zachodnie firmy farmaceutyczne i podawany cywilom poprzez programy szczepień ONZ:



http://www.liberianobserver.com/security/ebola-aids-manufactured-western-pharmaceuticals-us-dod

http://wolna-polska.pl/wiadomosci/afrykanczycy-wiedza-ebola-aids-bron-biologiczna-2014-10

Washington Post gazeta należąca do Ruperta Murdocha, żydowskiego syjonisty zaprzyjaźnionego z rodziną Rothschild nazywała opublikowany w „Liberian Daily Observer” artykuł teorią spiskową, ale czy rzeczywiście są podstawy żeby traktować artykuł dr. Brodericka jako teorię spiskową?:

http://www.washingtonpost.com/news/morning-mix/wp/2014/09/26/an-american-professor-is-telling-liberians-that-the-u-s-manufactured-ebola-outbreak/

Przyjrzyjmy się faktom!

Co zawiera list i jakie stawia zarzuty:

1] Ebola jest stworzonym przez człowieka organizmem modyfikowanym genetycznie, stworzonym w celu wyludnienia regionu, zysku ze szczepionek i aby uzyskać dostęp do regionów bogatych w bogactwa mineralne [pod przykrywką wojskowych misji pokojowych].

2] Testowanie odbywa się na niczego nie podejrzewających Afrykanach przez różne szanowane organizacje charytatywne, którym udało się stworzyć szczepionki przeciwko zapaleniu opon mózgowych, polio, cholery, itp.

3] Kraje biorące udział w tym spisku przeciwko cywilom afrykańskim to USA, Kanada, Francja i Wielka Brytania.

4] Do organizacji zaangażowanych należą: Światowa Organizacja Zdrowia [WHO], Centrum Kontroli Chorób [CDC], Narodowy Instytut Zdrowia [NIH], Amerykański Wojskowy Instytut Medyczno-Badawczy Chorób Infekcyjnych [USAMRIID]. Grupa Lóreal, należąca do Rothschildów oraz Fundacji Billa i Melindy Gates



Oskarżenia:

W swoim kontrowersyjnym artykule, dr. Broderick odnosi się do książki o nazwie nowych wirusów: „AIDS i Ebola - natura, wypadek czy działanie zamierzone?” [Leonard Horowitz, 1998], stwierdzając, że autor „potwierdził istnienie amerykańskiego medyczno-wojskowego przemysłu prowadzącego testy broni biologicznej pod pozorem podawania szczepionek do zwalczania chorób i poprawy stanu zdrowia czarnych Afrykanów za granicą”.

W książce wymienionej przez dr Brodericka, Dr Horowitz rzeczywiście odkrył dokumenty o szokującym badaniu w którym szympansy zostały dotknięte licznymi wirusami, stosowanymi do produkcji szczepionek na zapalenie wątroby typu B. Horowitz twierdzi, iż były one podawane mieszkańcom Afryki Środkowej oraz gejom w Nowym Jorku, dokładnie w czasie epidemii HIV. Pełnej długości 3 godzinny film z wynikami dr Horowitza można zobaczyć klikając: http://vimeo.com/47918671

Dr Broderick podkreśla również, że dr Horowitz przeprowadził wywiad z dr Robertem Streckerem w 1970 r. i podczas tego spotkania, wspomniano o Forcie Detrick oraz „Budowie Eboli” [Frederick, Maryland] - ponad trzydzieści lat temu. Obciążające oskarżenia dr Brodericka mogą brzmieć trochę chaotycznie ale w przeciwieństwie do większości zwariowanych ‘teorii spiskowych’ w sieci wiele z nich wydaje się być zakorzeniona w twardej rzeczywistości. Jego roszczenia są wspierane przez Yoichi Shimatsu, Tajlandzkiego pisarza naukowego, który zorganizował seminaria dla zdrowia publicznego przez czołowych mikrobiologów i zielarzy podczas epidemii SARS w Hongkongu i kryzysu ptasiej grypy w całej Azji Południowo-Wschodniej. Shimatsu, również napisał artykuł, który ukazał się w „Liberian Daily Observer” [największa gazeta w kraju] - wskazując, że wybuch Ebola zbiegł się dokładnie z programem szczepień ONZ w Afryce Zachodniej:



http://liberianobserver.com/commentaries/ebola-breakout-coincided-un-vaccine-campaigns

Shimatsu stwierdza: „pierwszy wybuch epidemii w Gwinei zbiegł się z kampaniami szczepień prowadzonymi przez Światową Organizację Zdrowia [WHO], agencję ONZ - UNICEF. Co najmniej dwa z programów szczepień, były realizowane przez „Medicins Sans Frontieres” [MSF - Lekarze bez granic] a niektóre z tych szczepionek były produkowane przez „Sanofi Pasteur” - francuską firmę farmaceutyczną, której głównym udziałowcem jest Grupa Rothschild.



Czego Shimatsu dokopał się podczas jego śledztwa:

Projekt MSF-WHO podaje szczepionkę przeciwko cholerze „Shanchol”. Producent leków [Shanta Biotechnics w Hyderabad, Indie] jest spółką - całkowicie zależną od Sanofi Pasteur z siedzibą w Lyonie, we Francji. Wcześniej znana jako Sanofi Aventis, jest kontrolowana przez głównych akcjonariuszy L’Oreal i Grupę Rothschild.

Ustna szczepionka choroby Heinego-Medina sfinansowana przez UNICEF opierała się na tendencji patogenu nasion rozwiniętych przez tę korporację należącą do Rothschild, która wprowadza największą produkcję szczepionek przeciwko chorobie Heinego-Medina [Polio] na świecie.

Szczepionka MenAfrVac na zapalenie opon mózgowych została wyprodukowana przez Serum Institute of India, należącą do potentata Cyrus Poonawalla, w ramach finansowania rozwoju od Billa i Melindy Gatesów. W 2013, ekspansja tego samego leku przez UNICEF w Czadzie, spowodowała 40 zgonów dzieci. MSF uczestniczył w projekcie „Afryka Zachodnia przeciwko zapaleniu opon mózgowych”.

W artykule poniżej są przedstawione dowody na opatentowanie szczepionki przeciw Ebola w 2009 roku: http://wolna-pol-ska.pl/wiadomosci/posiadamy-dowody-bill-gates-agencje-rzadowe-cdc-nih-sa-wlascicielami-patentu-wirus-ebola-szczepionke-2014-10

Dr Broderick dodaje dodatkowe nazwy do tych instytucji i organizacji, które zostały oskarżone przez Shimatsu: brytyjski GlaxoSmithKline, kanadyjska firma farmaceutyczna o nazwie Tekmira, US Centrum Kontroli Chorób [CDC], US Army Medical Instytut Chorób Zakaźnych [USAMRIID], słynne centrum badań biowojennych, ulokowane w Fort Detrick - Maryland, Tulane University - w Nowym Orleanie [USA] oraz Narodowy Instytut Zdrowia [NIH] „zwycięzcy grantów badawczych w tym dotacji na ponad 7 milionów dolarów w celu sfinansowania badania wirusa gorączki krwotocznej Lassa.

Według Shimatsu „powodem dla którego należy podejrzewać kampanie szczepionki a nie konkretny nośnik jest to, że zakażenie Ebolą nie zaczyna się w jednym geograficznym ośrodku a następnie rozprzestrzenia się na zewnątrz, wzdłuż dróg. Miały miejsce jednoczesne wybuchy w wielu miejscach szeroko oddzielonych od części wiejskiej Gwinei, co wskazuje na bardzo zorganizowany wysiłek aby zarazić mieszkańców w różnych miejscach w tym samym terminie. Równoczesna erupcja wirusa filovirus, w odległych od siebie strefach, silnie sugeruje, że zjadliwe szczepy Ebola Zair [ZEBOV] zostały celowo wprowadzone - w celu testowania antidotum w tajnych próbach na niczego nie podejrzewającej ludności”.

Poniżej artykuł w którym Amerykańskie Ministerstwo Obrony informuje o przewidywanych 14 mln ofiar w Afryce do końca roku, źródłem informacji jest oficjalna strona Departamentu Obrony USA:



http://www.defense.gov/news/newsarticle.aspx?id=123359

http://wolna-polska.pl/wiadomosci/general-usa-konca-14-miliona-ludzi-zakazonych-ebola-2014-10

Shimatsu uważa, że ucieczka Eboli z Gwinei do sąsiedniego Sierra Leone i Liberii wskazuje, iż coś poszło nie tak podczas nielegalnych prób klinicznych przez główne firmy farmaceutyczne. „Przyglądając się temu przez ponury obiektyw, uwolnienie Eboli mogło być aktem bronii biologicznej w postkolonialnej walce o kontrolowanie złóż mineralnych Afryki Zachodniej”.

„Epidemia w Gwinei nie była zgłoszona przez WHO do 6 tygodni po pierwszej serii infekcji w lutym co jest dość dziwne, biorąc pod uwagę to, że na miejscu były obecne armie pracowników medycznych w czasie tych trzech kampanii szczepień” - stwierdza Shimatsu. „Mimo zapewnień WHO i CDC, że Ebola nie jest przenoszona przez wodę lub powietrze ... to jednak ponad 100 pielęgniarek i lekarzy, w tym eksperci od Eboli w Sierra Leone zginęło do tej pory. Dezinformacja o transmisji Eboli jest niewybaczalna, w 1995 r. w Zairze wybuch rozprzestrzeniał się przez obmywanie zwłok”.

Shimatsu NIE twierdzi, że pracownicy służby zdrowia w ramach tych organizacji są świadomi tego ciemnego procederu, oczywiście nie są. Zauważył jednak, że niektóre połączenia są bardzo tajemnicze: W 2008 roku Rothschild połączony z Sanofi Pasteur Corp został oskarżony o prowadzenie tajnych prób nieprzebadanej szczepionki H5N1 na 350 osobach bezdomnych w Polsce, zabijając co najmniej 21 osób i przyczyniając się do hospitalizacji kolejnych 200. Jest to trzecia największa na świecie firma farmaceutyczna pod CEO Serge Weinberg. Firma Sanofi jest partnerem Sutro Biopharma z siedzibą w San Francisco. Prezes Sutro, John Freund to były dyrektor w Morgan Stanley. Istnieją dwa potencjalne lekarstwa na wirusa Ebola - oba emitowane są przez firmy biotechnologiczne ZMapp i Tekmira. „Którakolwiek spółka uzyska aprobatę FDA, gotową przeoczyć możliwość wiezienia mutacji, wygra olbrzymie umowy na dostawy WHO i amerykańskiego departamentu obrony” - Shimatsu.

Czarnym koniem w wyścigu stopy zysku z paniki Ebola jest Sanofi Pasteur”.

„W skład Grupy Sanofi wchodzi Sanofi Pasteur największa na świecie firma zajmująca się wyłącznie produkcją szczepionek. Sanofi Pasteur, zatrudnia 8 500 pracowników, spośród których ponad 1 000 zaangażowanych jest w działalność badawczo-rozwojową” - informacja z polskiej strony Sanofi Pasteur:



http://www.sanofi.pl/l/pl/pl/layout.jsp?scat=7BD8EB91-30CF-408C-918A-4DF8AA030D9D

Ale, jak mówi Shimatsu nie chodzi tylko o rentowne zyski, chodzi również o kradzież bogactwa mineralnego i uzyskanie kontroli nad państwem które ogarnął strach i rozpacz. „Afrykanie zdali sobie sobie z tego sprawę, iż programy szczepień zbiegają się z wybuchami epidemii wirusa Ebola, pracownicy zagranicznych firm medycznych byli atakowani przez wzburzone tłumy, a centrum leczenia Ebola w Sierra Leone zostało spalone. Gdy lek staje się problemem, a nie rozwiązaniem, wykorzystuje się wojsko w celu stłumienia buntu publicznego” - wyjaśnia. Ebola zdetonowała strach i wstręt i być może to jest właśnie zamierzony cel strategii destabilizacji.

Ale to nie wszystko, niepokój publiczny napędzany przez sianie strachu i histerii w mediach zapewnia bardzo wygodny pretekst dla rządów prawicowych [szczególnie tych w Europie Zachodniej] do rozwiązania problemu imigracji, zatrzymywania lotów i zwiększania bezpieczeństwa na lotniskach - w imię pandemii Ebola. Pomimo przerażających nagłówków gazet, to tylko garstka ludzi z zachodu nabyła chorobę - tak na marginesie, czy nie jest dziwne, że hiszpańska pielęgniarka miała szansę przetrwać gdy dla Afrykańczyków nie ma lekarstwa i są skazani na śmierć w strasznych warunkach?

Jeśli badania dr Broderick, dr Horowitz i Shimatsu’s sprawdzą się, to może być to najbardziej ohydna zbrodnia w historii ludzkości. Oznacza to też, że badania przesiewowe Ebola na lotniskach, obecności wojskowa w Afryce i bardziej rygorystyczne przepisy w sprawie imigracji, mogą być niczym więcej jak dogodnym powodem do dalszego niszczenia naszych swobód obywatelskich w imię zamknięcia bezpieczeństwa i powodowania strachu i nienawiści między różnymi narodami i grupami etnicznymi.

Przygotował - Michał KK

Źródło: Trueactivist.com

Za: http://wolna-polska.pl/wiadomosci/ebola-zrodlo-gigantycznych-zyskow-rothschildow-gatesow-2014-11

--------------------------------------------------------------------------


  1. CHARLIE HEBDO. TAK KOŃCZĄ FRAJERZY


Siódmego stycznia doszło do perfidnego, odrażającego aktu terroru. Samochód pułapka wybuchł w tłumie na zatłoczonym placu w Sanie, stolicy Jemenu. Zginęło trzydzieści osób dwa razy tyle zostało rannych. Ofiarami byli mężczyźni, chcący wstąpić do policji, studenci pobliskiej uczelni i zwykli przechodnie. Za atakiem, stoi najprawdopodobniej Al-Kaida Półwyspu Arabskiego [lub wahabici - admin]. Jednak w Polsce i Europie, nie usłyszymy o tej tragedii i rozerwanych na pół umierających. A dzieje się tak, ponieważ wszyscy będziemy zbyt zajęci „byciem Francuzami” [po ostatnim ataku na redakcję Charlie Hebdo - Francja].

Wszyscy byliśmy już Amerykanami, kiedy zawalały się dwie wieże World Trade Center, byliśmy też Hiszpanami po zamachach na pociągi w Madrycie, a nawet Norwegami opłakującymi efekty działania „obrońcy białej Europy”. Zawsze, kiedy dochodzi do podobnej tragedii, mas media i politycy nahalnie wmawiają nam bajki o solidarności i współczuciu. Nigdy nie „jesteśmy” jednak Palestyńczykami ginącymi od bomb z białym fosforem i kul „przyczółka cywilizacji zachodniej na Bliskim Wschodzie”. Nie jesteśmy palonymi żywcem demonstrantami z Odessy. Nie jesteśmy Syryjczykami czy Irakijczykami - któż by ich zliczył. Nie warto nawet wspominać o śmierci w tych krajach, jeśli jednorazowo nie zginie, co najmniej kilkadziesiąt osób. Co prawda media dostrzegły przed kilkoma tygodniami tragedię w Peszawarze, gdzie terroryści zamordowali ponad 130 osób, głównie dzieci, ale Internet i prasa szybko przeszły do tematów naprawdę ważnych: plotek z życia aktorów i piosenkarek, wieszczenia rychłego upadku Rosji i tym podobnych opowieści, które tak lubi publika. Oto mamy kolejną okazję do solidaryzowania się z białymi mieszkańcami krajów zachodnich.

Tym razem dostarczyli jej ‘nieznani sprawcy’, choć już kilka godzin po ataku mówi się o „Państwie Islamskim”. Czterech mężczyzn z automatami odwiedziło paryską redakcję pisma „Charlie Hebdo” zabijając co najmniej 12 osób - głównie pracowników tygodnika. Powodem miały być opublikowane w piśmie karykatury samozwańczego „kalifa” znanego obecnie jako Abu Bakr al Bagdadi. Kim byli ludzie, z którymi będziemy się solidaryzować i opłakiwać ich śmierć, owi męczennicy wolności słowa, demokracji, pluralizmu, wolności i innych fetyszy czczonych przez zachodnią cywilizację? Pobieżny przegląd okładek pisma i zamieszczanych w nim rysunków dostarcza krótkiej odpowiedzi: prymitywami lżącymi resztki wartości pozostałych we Francji. Finansowane przez oligarchów polityczne striptizerki z Femenu były dla nich bohaterkami. Muzułmanie - bandą prymitywnych i - o zgrozo! - brodatych barbarzyńców. Kościół i księża - zakłamanymi zboczeńcami. Tak jakby 90% Francuzów, w których ci redaktorzy wcielili się wyśmiewając nieudolnego prezydenta Hollande, lecz nie tak radykalnie jak dopasowaną do wszelkich reguł liberalnej demokracji Marine Le Pen, którą „Charlie Hebdo” rytualnie porównywało do Hitlera, czy poczciwego komika-antysyjonistę Dieudonne’a, którego to nawet mieszane pochodzenie nie chroni przed wściekłością policji poprawności politycznej. Zaryzykować można twierdzenie, że rysunki satyryczne z „Nie” Jerzego Urbana są nie tylko zabawniejsze, ale i bardziej taktowne i stonowane.

Oczywiście, zbrodnia pozostaje zbrodnią. Choćby dlatego, że gdyby każdy przypadek chamstwa był karany śmiercią, ciężar nakładany przez Homo sapiens dawno przestałby przygniatać ziemię. Nie ma jednak najmniejszego sensu robić z zabitych męczenników za jakiekolwiek wartości [jednak, ich „świecka kanonizacja” wydaje się nieunikniona]. Równie dobrze można by zmuszać się do łez, gdyby podobne nieszczęście dotknęło redakcję szmatławców liberalnych, w rodzaju wspomnianego „Nie” i „Gazety Wyborczej”, czy szmatławców adresowanych do odbiorców prawicowych, czy katolickich, w rodzaju „Gazety Polskiej” i „Fronda.pl”. Zresztą od dawna wiadomo, że kto sieje wiatr, ten zbiera burzę.

O wiele ważniejsi od ofiar są w omawianym wypadku sprawcy. Czyżby nieświadomie wpisali się w narrację propagowaną przez swoje cele. Wydarzenia z Paryża to woda na młyn tych wszystkich, którzy wzywają do rozprawy z muzułmanami i bombardowania z powietrza wszystkiego, co się rusza, wyznaje islam i mówi po arabsku. Zrobili wspaniały prezent wszystkim, którzy gardłują za kolejnymi interwencjami na Bliskim Wschodzie. Żądni krwi wszyscy będący Francuzami nie będą przecież patrzeć, czy bomby lecą na „Państwo Islamskie”, Iran ajatollahów którego nauczono ich nienawidzić, czy armie świeckich i nacjonalistycznych rządów. Może nawet usłyszymy kolejne bajki niskiego sortu o broni masowego rażenia i sponsorowaniu terroryzmu, tak jak przed inwazją na Irak. Wtedy zadziałało. Zyskają ci sami, co zawsze - syjoniści, którzy znów przedstawią się, jako reprezentanci demokracji i zapora broniąca biednych, lichych i miękkich Europejczyków przed islamem.

Warto poruszyć jeszcze jeden wątek. Nie tylko redaktorzy „Charlie Hebdo” stworzyli warunki do ataku. Odpowiadają za nie także władze Francji. Hollande, a wcześniej Sarkozy tolerowali wahabickich fanatyków [sponsorowanych przez rząd Arabii Saudyjskiej, a wymienieni prezydenci, myślę że nie tolerowali a raczej spełniali swoje zadania jakie im wyznaczono - admin]. Zadanie mieli ułatwione. Polityka ich poprzedników sprowadziła do Francji „rezerwową armię kapitału”, której kolejne pokolenia nie widząc dla siebie perspektyw zwróciły się ku wynaturzonemu wahabickiemu radykalizmowi. Rezydenci Pałacu Elizejskiego zbroili ich, pozwalali im się szkolić w państwach sojuszniczych. Współpraca szła doskonale. Udało się obalić Kaddafiego i zamienić kwitnącą niegdyś Libię w chaos i pogorzelisko. Teraz Francja czeka kto wywalczy sobie kontrolę nad terenami roponośnymi, by namaścić zwycięzców na „prawowite władze” i podpisać kontrakt na eksploatację „czarnego złota”. W Syrii też miało się udać. Teraz francuski prezydent może zrobić głupią minę [jest to jedyna rzecz która wychodzi mu doskonale] i publicznie pytać dlaczego wyhodowany przez niego wściekły pies ugryzł go w rękę.

Czy można podsumować jednym słowem całą opisaną powyżej menażerię? Podziurawionych kulami paszkwilantów - wahabickich terrorystów, politycznych karłów będących we własnym mniemaniu mężami stanu, islamofobów, którzy zaczną wkrótce z zemsty atakować w większości spokojnych i nieszkodliwych ludzi i „wszystkie będące Francuzami” beksy które będą nas raczyć lamentami nad ginącą wolnością słowa? Najodpowiedniejsze byłoby chyba określenie „frajerzy”. Jedni skończyli, inni dopiero zaczynają.

Za: http://xportal.pl/?p=18484



-------------------------------------------------------------------------------------------------



1   ...   5   6   7   8   9   10   11   12   13


©operacji.org 2017
wyślij wiadomość

    Strona główna