Mówiąc że Bóg jest naszym Ojcem mamy na myśłi całą Trójcę czy tylko Boga Ojca? Czy Bóg Starego Testamentu to Bóg Ojciec czy cała Trójca



Pobieranie 1,73 Mb.
Strona6/31
Data24.02.2019
Rozmiar1,73 Mb.
1   2   3   4   5   6   7   8   9   ...   31

18.12.2004

A Pan Jezus i Jego Matka do kogo sie modlili?

Pan Jezus rozmawiał ze swoim Ojcem. Maryja podobnie. J.

18.12.2004

To jednak nie te czasy i nie ta kultura... Nie rozumiem myslałem ze słowa Boga sa przed wieczne i dotycza wszystkich kultur. A moze tu chodzi o naród wybrany oni tak nie mogli i rówiesnicy Jezus tez nie ale my jakoze nie nie nalezymy do Zydów to juz mozemy to robić tak?

Szukasz usprawiedliwienia? Bo na to wygląda... Więc jeszcze raz, najjaśniej jak można. Zwyczaje dotyczące życia małżeńskiego i seksualnego różnie w różnych czasach i kulturach wyglądały. Oczywiście miała na to wpływ także religia, ale nie tylko. W czasach Jezusa młodzi nie chodzili po ulicach trzymając się za rękę. Na pewno na takie zachowanie nie było społecznego przyzwolenia. Dzisiaj obyczaje nam się trochę rozluźniły, ale zasada ciągle jest podobna: nie ma zgody na zachowania seksualne przed ślubem. Dziś precyzujemy to mniej więcej tak, że powinniśmy unikać tego, co wywołuje podniecenie seksualne. J.

18.12.2004

Czy Kościół dyskryminuje lub dyskryminował kobiety?

To zależy co uważasz za dyskryminację. Jeśli głoszenie poglądów, że kobieta jest gorszym człowiekiem, to nie (chodzi o oficjalną naukę, nie poglądy poszczególnych chrześcijan). Jeśli brak szacunku, to nie. Jeśli dostęp do urzedów kościelnych, to tak. J.

18.12.2004

Mam następujące pytanie czemu kościół wciska takie kity, a jeżeli to nie kity to proszę o uzasadnienie(na podstawie Biblii) czemu kościół mówi o tylu rodzajach "Matkach Boskich"np. uśmiechnięta, niebieska, jasnogórska, radosna, ostrobramska itd. iczemu kościół każdego świętego czyni patronem czegoś? Gdzie nasz Pan mówi o tym bo w Piśmie Świętym na pewno nie.

Cała sprawa najlepiej pokazuje, że Kościół czci Maryję, a nie konkretne obrazy. W ikonografii różnie się Maryje przedstawia. Stąd dodajemy owe określenia, o których piszesz w swoim pytaniu,. Ale ciągle chodzi o jedną i tę samą osobę... J.

18.12.2004

Jestem człowiekiem wiary. Uczestniczę w coniedzielnej Eucharystii, czytam Biblię czyli Pismo Święte, modlę się itp. Być może moja wiara jest nieco heretycka, bo np. w moim najgłębszym przekonaniu Maryja rzeczywiście objawia się w Medjugorie, a Bóg rzeczywiście mówi poprzez Orędzia przekazywane Vassuli Ryden. I nie potrafię tego zmienić, to jest wyryte najgłębiej w mojej duszy. Mam zatem pytanie: czy coś nareszcie "drgnęło" w sprawie uznania tych doniosłych Bożych (jak wierzę) dzieł przez Kościół, czy też nadal jest to lekceważone i odrzucane, jak wielokrotnie w przeszłości, zanim po latach przyszło opamiętanie i uznanie? Jak długo mamy czekać na definitywne uznanie bądź odrzucenie tych Zjawisk? Wszak tylu katolików bierze je jak najpoważniej, ceniąc je i w zgodzie z nimi kształtując swoje życie. Czy można lekceważyć Słowo Boże wyrażone nie tylko w Biblii, ale także Tu i Teraz?

Chyba jedno do Pana nie dotarło: Kościół nie przyjmując tych objawień uznał je za fałszywe. Być może kiedyś zmieni zdanie, ale prosze nie narzekać, że brak jest w tej kwestii decyzji i że blokuje to katolikom dostęp do jakiegoś bogactwa. Decyzja jest, tyle że negatywna. J.

18.12.2004

Czy przy spowiedzi mogę poprosić księdza o wystawienie na zewnątrz stuły? Nie wiem czy można i czy wogóle wypada o to prosić, ale po skończonej spowiedzi, odchodząc od konfesjonału chciałabym ucałować stułę, lecz nie mam do niej dostępu. Mój spowiednik nie praktykuje tego. Proszę o kilka zdań na ten temat.

Są rejony Polski, gdzie się to praktykuje, w innych zaś nie. To chyba tylko kwestia tradycji. Nic wielkiego się nie stanie, jeśli tej stuły nie ucałujesz. Jeśli chcesz stułe ucałować to powiedz o tym księdzu, u którego się spowiadasz. J.

18.12.2004

Czy w czasie adwentu w niedziele sa odprawiane roraty?. Kama

Nie. W niedzielę rorat się nie odprawia. Jest to związane z przepisami liturgicznymi. Roraty są mszą wotywną, a tych w niedziele Adwentu się nie odprawia... J.

18.12.2004

Mam dwa pytania. Pierwsze to chciałabym się dowiedzieć co konkretnie oznacza przykazanie nie cudzołuż. Drugie to czy życie bez ślubu jest grzechem ciężkim>

1. Cudzołożyć znaczy współżyć seksualnie z kimś innym, niż z własnym małżonkiem. Przykazania jednak stanowią jedynie hasło wywoławcze pewnych problemów. Np. piąte głosi: nie zabijaj, a nie np. nie łam komuś ręki, nie opluwaj go, nie rań go wyzwiskami itp. Podonie jest z przykazaniem szóstym. Chodzi w nim ogólnie w wszystkie wykroczenia związane z czystością i godnością małżeństwa. W kazaniu na górze Pan Jezus tak kazał nam na przykazania patrzyć. Nawet pożądliwe patrzenia na kobiete uznał za grzech cudzołóstwa. 2. Życie bez ślubu z jakimś partnerem jest grzechem ciężkim. Tak można żyć tylko ze współmałżonkiem... J.

18.12.2004

Fragment z wiara.pl: "wstrzemięźliwość od spożywania mięsa należy zachowywać we wszystki piątki całego roku, chyba że w danym dniu wypada uroczystość oraz w środę popielcową (kanon 1251) i Wigilię Bożego Narodzenia (II Polski Synod Plenarny, Liturgia, n. 121); obowiązuje ona wszystkich po ukończeniu 14 roku życia (kanon 1252)." Pytanie dotyczy Wigilii; ponoc w Wigilie BN juz nie ma postu - o co wiec chodzi???

Jest tu pewna nieścisłość, ale wiążące jest to zalecenie, które w tej kwestii przysłała Kongregacja Nauki Wiary. Wyjaśnienie można znaleźć TUTAJ . Napisano tam, że w Wigilię zaleca się (a nie zobowiązuje) do zachowania wstrzemięźliwości od pokarmów mięsnych. J.

18.12.2004

Czy ja mam zwracać komuś uwagę jeżeli niepotrzebnie wymawia imię Boże??? Albo gdy przeklina?

Upominanie grzesznych to jeden z uczynków miłosierdzia. Brak upominania może być czasem udziałem w cudzym grzechu. W praktyce w takich sytuacjach jakie opisujesz nie zawsze musisz upominać. Bo zdaje się, że czasami w ogóle uniemożliwiłoby to normalne relacje z bliźnimi. Wystarczy, jeśli będzie im wiadomo, że takiego wyrażania się nie akceptujesz; jeśli nie będzie w Tobie przyzwolenia zarówno na nadużywanie imienia Bożego, jak i na wulgarne słowa. Czasami do tego nie trzeba słów... J.

18.12.2004

Jaki jest stosunek Kościoła do aseksualistów (nie hetero ani nie homo; osób, które nie chcą współżycia nigdy, robi im się słabo na samą myśl o tym i z tego powodu odrzucają małżeństwo)?

Nikt nie każe człowiekowi lubić seksu. Nikt też nie każe zawierać związku małżeńskiego. Kościół nie ocenia postawy takich ludzi jako negatywnej. Żyjąc tak nie popełniają żadnego grzechu.. J.

18.12.2004

SzB! chcialam jakis dobry artykuł na temat tatuaży -oczywiscie negatywny (z minusami), bo syn chce sobie zrobic i powiedzialam , ze mu przedstawie wiecej minusow niz on ma plusow. Bóg zapalc!

Odpowiadającemu nie są znane takie artykuły. Bo rzeczywiście, trudno polemizować z kimś, kto chce sobie na własnej skórze taki tatuaż zrobić. Nie jest to bowiem specjalnie szkodliwe. Mozna natomiast argumentowac, że chodzi o decyzję na całe życie. A tej nie powinnismy podejmowac pochopnie. Zwłaszcza, jeśli ktoś nie jest jeszcze pełnoletni... J.

17.12.2004

Czy można modlić się za zwierzęta (choć może raczej nie te, które posłużą później do zjedzenia, ale np. psa, kota)? Czy można prosić, aby były zdrowe i Bóg chronił je od niebezpieczeństw?

Bogu możemy polecać wszystkie sprawy, które nas gnębią. Nie jest więc niczym złym, że polecamy Bogu także naszych małych przyjaciół. One (zwierzeta) są przecież cząstką naszego życia... J.

17.12.2004

Mam pytanie z natury etyki, moralności. Czy popełnienie grzechu na terenie placu kościelnego jest grzechem ciężkim?Czy plac zalicza się do miejsc świętych?

Chodzi o świętokradztwo? Nie. Plac kościelny jest poświęcony podobnie jak mieszkanie, samochód czy inne tego typu obiekty. Kościoły, kaplice są poświęcone nieco inaczej, to znaczy są wyłączone z użytku świeckiego i przeznaczone do kultu Bożego. Popełnienie grzechu w takich miejscach uważane jest za dodatkowy grzech... J.

17.12.2004

czy ministranci mogą uzywac tylko koloru białego cingulum? gdzie znalezć informacje czy coś zmieniło się jeśli chodzi o kolory liturgiczne?

Strój ministrantów nie jest dokładnie określany przez jakieś przepisy, dlatego może wyglądać różnie, w zależności od miejscowych zwyczajów. Na pewno można zawsze używać białego cingulum. To znacznie wygodniejsze, niż konieczność ciągłego dostosowywania jego kolor do koloru liturgicznego. W kwestii kolorów liturgicznych nic się ostatnio (czyli od bardzo dawna) nie zmieniało... J.

17.12.2004

Proszę o informacje: ile jest tomów brewiarza? Jak są one podzielone? Czy ksiądz popełnia grzech jeżeli nie odmówi przepisanych na dany dzień w brewiarzu modltw?

Zobacz TUTAJ J.

17.12.2004

Ostatnio zastanawia mnie problem małżeństw mieszanych. Ciocia mojej koleżanki wyszła za muzułmanina i ma teraz wiele problemów, np. on nie pozwala ich synowi przystąpić do pierwszej Komunii św. Ale nie o to chcę zapytać. Zastanawia mnie to jak to możliwe że skoro istnieje Bóg to nie pokazuje na tyle wyraźnie w której religii jest obecny (albo - w której najbardziej) aby człowiek mógł to poznać. Ten mężczyzna żyje z chrześciajanką pod jednym dachem i sie nie nawrócił, a przecież siłą rzeczy musiał poznać dobrze religię swojej żony. Religia zależy zatem TYLKO od z którego sie wyrosło? To jaką religię będzie wyznawał ich syn nie zależy od tego która jest prawdziwa - będzie muzułmaninem tylko dlatego, że ojciec nie pozwala matce na wychowanie religijne dziecka?

Tak to już bywa w małżeństwach mieszanych... Nasza wiara nie zależy tylko od wychowania. Podobnie zresztą inne postawy, które w swoim zyciu przyjmujemy. Od pewnego okresu w swoim życiu człowiek ma szansę i powinien sam siebie kształtować. Religia, jeśli ktoś podchodzi do niej poważnie, jest wynikiem świadomego wyboru. Wychowanie jedynie ułatwia taki czy inny wybór... Czy Bóg nie pokazuje jasno, która religia jest najprawdziwsza? Proszę wybaczyć, ale co jeszcze powinien zrobic, żeby przekonać niedowiarków? To że przyszedł na ziemię, nauczał nas, potwierdzał swoja naukę cudami, w tym zmartwychwstaniem to mało? Proszę pamiętać też, że to, iż rzeczywiście był tym za kogo się podawał wynika także z tego, że na Nim spełniły sie proroctwa Starego Testamentu. Czy w takim razie naprawdę nie możemy poznać, w której religii Bóg ukazany jest najprawdziwiej? Twoja koleżanka ma jeszcze możliwości oddziaływania na syna. Przede wszystkim przez modlitwę. Ona naprawdę pomaga. Może też w intencji o poznanie przez syna Chrystusa podjąć jakiś post. Na pewno też powinna bardzo się starać świadczyć o Jezusie swoim życiem. Takie działania na pewno nie pozostaną bez echa... J.

17.12.2004

Witam. Mam dosc poważny problem...z sobą samym. Pytanie, które chcę zaddać jest dość intymne..już wyjaśniam o co chodzi: mam dziewczynę którą bardzo mocno kocham, ona mnie również-jestem studentem a ona studentką - jesteśmy ze sobą ponad 2 lata i wiemy że chcemy być razem juz na zawsze - dręczy mnie jednak pewien moralny problem: czy sex przed zawarciem małżeńśtwa jest grzechem?-nawet jeśli kobieta ta zostanie potem i tak moją żoną? Już raz między nami do tego doszło. Prawdą jest jednak iż w Piśmie Świętym apostołowie nauczają w listach że Ci co należą do Chrystusa "ukrzyżowali swoje ciało wraz z jego namiętnościami i porządaniami" - właśnie z tego powodu czuję się źle-bardzo pragnę zbliżenia z moją dziewczyną ale z drugiej strony czuję jak coś w sercu mówi mi: "nie postępujesz właściwie, Bóg ci tego nie przebaczy że przestępujesz jego prawo". Co robić? Nie daje sobie z tym wszystkim rady:( Wiara jest najważniejszą rzeczą w moim życiu - daje mi siłę i nadzieję. Studiuje prawie co dzień pismo święte, kocham Jezusa Chrystusa i staram sie zawsze żyć zgodznie z jego nauką i wszystkimi przykazaniami. Mimo to jednak - z przerażeniem widzę że to się nie do końca mi udaje - zwłaszcza przez ten problem "przedmałżeńskiego sex'u" i przez to że pragnę zbliżenia z moją wybranką już teraz czuję że oddalam się od Boga:( Proszę go wtedy o przebaczenie i o to aby mi dał czas na nawrócenie ale potem znowu grzeszę i tak w koło.. Czasem czuję że nie jestem godny bycia "uczniem" Jezusa. Stąd właśnie to moje dziwne pytanie... Potrzebuję tej bliskości z moją wybranką - na inne kobiety staram się z całych sił nie zwracać uwagi. (w dobie dzisiejszych czasow i w naszej kulturze Bog wystawia wiernych na cieżką próbę - wszedzie nachalne reklamy "porno", plakaty pełne nagości, panujące wszędzie zepspucie moralne itp.). Jednak i tak czuję się winny. Pismo przeciez mówi: "Nie łudzcie sie, rozpustnicy nie odziedziczą królestwa niebieskiego". Przepraszam za zbyt długi list - mam nadzieję że otrzymam odpowiedź. Z góry dziękuję. Niech łaska Pana Jezusa będzie z Wami wszystkimi.

To dobrze, że - jak wynika z Twojego listu - chcesz zawsze zachowywać Bożą wolę. Nawet wtedy, gdy przychodzi Ci to z trudem. Wszyscy powinniśmy mieć taki stosunek do Boga i Jego spraw. Bo On nie tylko jest najważniejszy, ale zawsze ma rację. I nie daje nam przykazań po to, byśmy się z nimi męczyli, ale chcąc nas uchronić przed jakims złem. Zawsze. Bez wyjątku. Współżycie przed ślubem jest grzechem. Z zasady ciężkim (przy pełnej świadomości i dobrowolności czynu). To, że pragniesz zbliżenia tylko ze swoją ukochaną, z która zamierzacie się pobrać, jest jakąś okolicznością łagodzącą, ale zasadniczo ciągle mówimy o grzechu ciężkim. Tyle, że w takim wypadku widać więcej dobrej woli. Ślub jest slubem. Dopóki go nie ma, nie ma i małżeństwa. Nie wolno więc przed jego zawarciem korzystać z praw, jakie daje dopiero zawarcie tego związku. Dlaczego? Odpowiedź wymaga szerszego uzasadnienia. Zasadniczo jednak chodzi tu o kwestię odpowiedzialności. Za losy swoje, ukochanej i ewentualnie poczętego dziecka. Skoro nie założyliście rodziny, gniazda w którym wszyscy będziecie mogli poczuć się bezpiecznie ( i Ty i małżonka, pewni że należycie już teraz tylko do siebie i dziecko mające oboje rodziców) nie powinniście robić czegoś, co mogłoby w przyszłości skomplikować wam życie. Dlaczego skomplikować, skoro jesteście pewni, że chcecie należeć do siebie? Dlatego, że przed ślubem takiej pewności miec nie można. Uczy tego przykład wielu związków, które skończyły się, choć miały trwać wiecznie. Dopiero przysięga małżeńska daje gwarancję, że partner będzie chciał przezwyciężyc wszystkie związane ze wspólnym życiem trudności. Jeśli ją złamie, wtedy rzeczywiście będzie można będzie miec do niego pretensje... Jakie jest wyjście z sytuacji? Wbrew pozorom wcale nie takie trudne, ale wymagające ustawienia pewnych spraw. Można się po prostu pobrać. To wcale nie musi być w waszej sytuacji niemożliwe... Więcej na temat sensu czystości przed ślubem można przeczytać TUTAJ , TUTAJ i TUTAJ J.

16.12.2004

Mam pytanie, potrzebuje pomocy. Mam kuzynkę - mój dziadek był bratem jej babci. Od pewnego czasu obaj czujemy, że jest nam razem dobrze. Boimy się, że moze to się przebrazić w miłość(przecież to nic złego). Czy gdyby do tego doszło to czy moglibyśmy się połączyc związkiem małżeńskim. Co Kościół na to?

Pokrewieństwo o którym w tym wypadku mowa o szósty stopień linii bocznej (wspólny pradziadek). Nie ma ze strony Kościoła żadnych przeszkód, aby osoby w takim stopniu spokrewnione zawarły związek małżeński zawarły. Kościół nie zgadza się na małżeństwa w czwartym stopniu linii bocznej (wspólny dziadek czy babcia), choć i w tym przypadku można udzielić dyspensy. Nigdy nie udziela się natomiast dyspensy rodzeństwu... J.

16.12.2004

Czy ksiadz bedacy w wieku emerytalnym otrzymuje emeryture, jezeli tak, to kto mu ja placi ?

Rozwiązania w kwestii emerytur księży były i są różne, w zależności od czasów i państw. W chwili obecnej w Polsce księża zazwyczaj mają opłacane składki ubezpieczeń społecznych. Gdyby tak nie było o utrzymanie emeryta zatroszczy się, wespół z współbraćmi w kapłaństwie, biskup. J.

16.12.2004

Czy duchowny (ksiadz) moze stracic prace i korzystac z zasilkow dla bezrobotnych ?

Ksiądz zawsze należy do jakiejś diecezji (albo zakonu, ale wiadomo, że takich utrzymuje już zakon). Za jego utrzymanie odpowiada biskup (ordynariusz), którzy zawsze powinien dawać mu zajęcie, z którego może się utrzymać. Nie ma więc potrzeby, by ksiądz korzystał z zasiłków dla bezrobotnych. Chyba że sam zrezygnuje z pracy jako kapłan albo zostanie za karę ze stanu duchownego wydalony. Także jednak w tym ostatnim przypadku, jeśli wydalony z powodu nałożonej nań kary znalazł się rzeczywiście w niedostatku, ordynariusz powinien przyjść mu z pomocą w możliwie najlepszy sposób (KPK 1350 §2). J.

16.12.2004

Szczęść Boże ! Mam pytanie, które straszsnie mnie ostatnio dręczy...otóż jest w mojej klasie dziewczyna, która bardzo mi się podoba...jednak nie tylko ze względu na to jak wygląda, ale ze względu na swoją osobowość, swoją inteligencję, swoje uczucia., za to jakim jest człowiekiem....i mam takie pytanie...często kiedy patrzę na nią, rozmawiam z nią, czy myślę o niej (nie jest to patrzenie ani myśli nieskoromne, nieczyste) występuje u mnie wzwód...staram się go ignorować..nie myśleć o nim....i tu mam pytanie..czy ten wzwód to grzech....jeżeli tak to czy to grzech ciężki?....pytałem się o to także księdza w spowiedzi i odpowiedział mi "Wydaje mi się, że nie " ....więc jak z tym jest ? z góry dziękuję za odpowiedź !

Ksiądz w spowiedzi miał rację. Podniecenie seksualne powstające wbrew woli człowieka, w normalnych sytuacjach, nie jest grzechem. Musisz jednak starać się nad sobą panować, a jeśli trzeba, nawet unikać takich sytuacji, dopóki nie będziesz umiał stawić im czoła bez podobnych sensacji... J.

16.12.2004

DLACZEGO MOJZESZ MUSIAŁ UCIEKAC Z EGIPTU

Mojżesz musiał uciekać z Egiptu, gdyż zabił Egipcjanina, który bił jego rodaka, a bał się, że sprawa wyjdzie na jaw. Możesz o tym przeczytać w drugim rozdziale Księgi Wyjścia... J.

16.12.2004

1.Staram się pomagać biednym, czesto spotykam bezdomnych i żebrających. Ale mam wielki problem, raz, że bardzo wstydze się do takich ludzi podejść, bo wstydze się przed otaczającym mnie tłumem, a po drugie to pewien bezdomny człowiek tylko mnie prosi o pieniądze, ostatnio mnie właśnie poprosił o pieniądze, kiedy go spytałam na co chce to powiedział, że na jedzenie, ale śmierdziało od niego alkoholem więc następnym razem odmówiłam mu bez żadnej argumentacji, po prostu tak jak większość ludzi powiedziałam, że nic nie mam. Teraz nie wiem co mam robić, czy dawać mu pieniądze, czy nie??? myślałam, żeby może nosić mu jedzenie, ale bardzo wstydze się, że ludzie będą na mnie patrzeć, obgadywać itp. wogóle to chciałabym mu jekoś pomóc ,, na dłużej" bo niedługo skończę szkołę i po prostu nie będę jeżdzić do miasta a w związku z tym go widzieć.. 2. a tak ogólnie to pomału mam już dość pomagania tym ludziom, raz, że nie mam zbyt dużo kasy dla siebie to zawsze przy okazji najem się tyle wstydu, że szkoda gadać ... a poza tym to nie moja wina, że świat jest taki zły i i tak go nie naprawie

Nie miej wyrzutów sumienia, jeśli komuś nie pomożesz. Prawie na pewno człowiek mieszkający w Polsce może znaleźć inną drogę do zaspokojenia swych potrzeb, ale po prostu tego nie chce. Może zabrzmi to jak usprawiedliwianie się, ale Jezus kazał pomagać biednym, a nie naciągaczom. Istnieje u nas pomoc społeczna i noclegownie dla bezdomnych. Opłacane miedzy innymi z naszych podatków. W wielu parafiach prowadzi się także działalność dodatkowo wspierającą najuboższych (rozdawanie odzieży, paczek na święta, prowadzenie jadłodajni itp).. Twoje drobne datki mogą pomoc doraźnie, ale na pewno nie zmienią chorej sytuacji tych ludzi. Tymczasem często oni sami nie chcą jej zmienić, czyniąc z żebrania swój sposób na życie i unikając noclegowni, gdyż nie można w nich pić alkoholu. W takim wypadku tylko tych ludzi demoralizujemy. Oczywiście są i tacy, którzy potrafią dość sensownie z udzielonej im pomocy skorzystać, a pieniądze przeznaczają na dobry cel. Jak odróżnić jednych od drugich? Chyba najlepiej zamiast pieniędzy proponować im kupno tego, czego akurat potrzebują (jeśli mówią, że na chleb). Ale – jak powiedziano wcześniej- nie miej wyrzutów sumienia jeśli nie pomożesz. Jeszcze jedno: skoro wydaje CI się, że chcesz pomagać ubogim, to może znajdziesz swoje miejsce w jakiejś organizacji tym się zajmującej? J.

16.12.2004

Mówimy że Jezus jest namaszczony Duchem Świętym. Tzn. że został Nim namaszczony? Przecież jako Druga Osoba Trójcy Świętej przez cały czas przebywał w łączności z Duchem Świętym? Namaszczenie miało pomóc Jezusowi sprostać Jego misji? Jako Bóg - Jezus mógł przecież wszystko?

Oczywiście że Syn może wszystko i że cały czas działał z Duchem Świętym. Chodziło raczej o wskazanie nam, ludziom, że On żyje i działa w mocy Ducha. Chrzest nad Jordanem jest uroczystym wprowadzeniem Jezusa w działalność mesjańską. Pokazuje, że w Jezusie spełniają się zapowiedzi proroków... J.

16.12.2004

Nestorianizm - czy to nie jest dowód że nie wszyscy chrześcijanie uznawali naukę o Trójcy św w takiej formie jaką znamy teraz?

Nikt nie twierdzi, że nigdy nie było w historii Kościoła herezji (proszę nie przypisywać temu słowu zabarwienia pejoratrywnego, to tylko termin techniczny na określenie heterodoksji). Tyle że nestorianizm dotyczył unii hipostatycznej, czyli sposobu połączenia w Osobie Jezusa Chrystusa bóstwa i człowieczeństwa, i nie przeczył bóstwu Chrystusa. Nestorianie mówili o dwóch osobach W Jezusie. Boskiej i ludzkiej... Oczywiście byli także tacy, którzy nie wierzyli w to, że Jezus jest (był) prawdziwym Bogiem. Przede wszystkim chodzi tu o Ariusza i jego zwolenników. Ariusz odrzucał bóstwo Chrystusa twierdząc, że jest On (Chrystus) także stworzony przez Boga. Problem w tym, że nie taka jest nauka Nowego Testamentu, (którą zresztą niedawno w tym dziale żeśmy przypominali - zobacz TUTAJ ) i nie tak nauczali dotąd Ojcowie Kościoła. W reakcji na poglądy arian kategorycznie przypomniano dotychczasową naukę Kościoła. Trudno więc powiedzieć, jakoby od samego początku istniały dwa równoprawne poglądy w tym względzie, a dopiero potem jeden z nich został odrzucony. Raczej było tak, że wystąpienie Ariusza (a potem innych, w innych sprawach) zmusiło Kościół do jasnego określenia swojej wiary. Mówiąc inaczej, dopóki nie było herezji, ortodoksja nie dość jasno była wyrażona. Podobnie bywało także później w innych sprawach. Naukowcy mówią nawet nieco żartobliwie, że heretycy najbardziej przyczyniali się do rozwoju katolickiej dogmatyki... J.

16.12.2004

Skoro jest tyle religii to nigdy nie będziemy mieli pewności że wybraliśmy tę właściwą - czy tak?

Ten temat w dziale zapytań jest ostatnio wałkowany na okrągło. Ale jeszcze raz: pewność mieć będziemy, gdy umrzemy i zobaczymy Boga twarzą w twarz. Póki zyjemy, pozostaje nam wiara. Trzeba jednak pamiętać, że w codziennym życiu nie jesteśmy tak chorobliwie podejrzliwi wobec wszystkiego co nas otacza, a kierujemy sie zdrowym rozsądkiem. Nie podejrzewasz np., że do zupy ktoś dolał Ci trucizny, choć życie uczy, że czasami tak sie dzieje. Tak powinno też być w sprawach wiary. Po rozpatrzeniu sprawy bez uprzedzeń, należy wybrać coś, co jest bardziej prawdopodobne (choć niekoniecznie mieści nam sie w głowie), a nie trzymać się mało prawdopodobnych wątpliwości. J.

16.12.2004

Kościół uczy żę jest bezbłędny w sprawach wiary i moralności. W tych samych sprawach wolne od błędu jest Pismo św. (tzn. w ogóle jest wolne od błędu). Mam w związku z tym kilka pytań. Św.Joannę d'Arc skazano a zatem Kościół błędnie ocenił ją pod względem moralnym. Skazano też Galileusza twierdząc żę głosi poglądy sprzeczne z Pismem św. Wiadomo teraz że to Galileusz miał rację a to w co Kościół wowczas wierzył (nieomylność w kwestiach wiary) okazało sięnieprawdąi zostało zweryfikowane. Jak to pogodzićz nauką o niomylności Kościoła? A jak pogodzić z nieomylnością Pisma św w dziedzinie moralności to, że np. św. Paweł radzi niewolnikom posłuszeństwo panom albo twierdzi żę każda władza od Boga pochodzi (a więc Hitler też!). Bardzo proszęo choćby naprowadzenie mnie na wyjaśnienie.

1. Pismo Święte nie jest wolne od jakiegokolwiek błędu. Na przykład w sprawach przyrodniczych przedstawia wiedzę i poglądy, jakie mieli ludzie czasów, w których poszczególne księgi powstawały. 2. Nie sędziowie inkwizycji (na dodatek naciskani przez monarchę) cieszą się nieomylnością, ale Kościół. Ludzie Kościoła bywają przecież grzeszni. Poza tym nie jest to do końca sprawa moralności w tym sensie, jakim chodzi o nieomylne nauczanie Kościoła. Kościół nieomylnie naucza co jest dobre a co złe, a nie kto zasłużył na jakiś wyrok... 3. Jak już napisano wyżej poglądy przyrodnicze nie są czymś, w czym Kościół miałby być nieomylny. To że ktoś wierzy, że jakaś teoria przyrodnicza jest prawdziwa nie znaczy, że jest to kwestia wiary w sensie religijnym, w sensie prawd wiary, doktryny, kerygmatu... Poza tym czy pytający nie pomylił Galileusza z kim innym? 4. Święty Paweł i w ogóle autorzy biblijni unikali skrajności. Nie chcieli, aby chrześcijanie na siłę zmieniali panujące porządki. Ale przeciwstawiali się władzy, która zdecydowanie gwałciła prawa Boże. O ile więc w czasach względnego spokoju zalecano podporządkowanie się władzy (w sensie nie wszczynania zamieszek, podporządkowania się zaleceniom dotyczącym płacenia podatków itp), o tyle podczas prześladowań nie wahano się wysuwać mocne oskarżenia pod adresem sprawujących władzę, czego ślady mamy choćby a Apokalipsie... Podobnie było w kwestii niewolnictwa. Kościół nie występował wprost przeciwko temu zwyczajowi. Zresztą był on obecny w całej starożytnej cywilizacji i nie był postrzegany przez współczesnych jako coś skrajnie złego. Przez wielu panów niewolnicy byli traktowani podobnie jak domownicy, a bywało że niektórzy byli nauczycielami ich dzieci. Obdarowanie kogoś takiego wolnością mogło mu wręcz przysporzyć kłopotów, bo najzwyczajniej w świecie ten ktoś nie miał gdzie się podziać i z czego żyć. Kościół nakazywał traktowanie niewolników jak braci , za których umarł Chrystus, czego piękny przykład znajdujemy w Liście do Filemona, gdzie Paweł wstawia się za zbiegłym niewolnikiem Onezymem. W praktyce okazało się, że taka postawa doprowadziła do zlikwidowania niewolnictwa... J.



1   2   3   4   5   6   7   8   9   ...   31


©operacji.org 2017
wyślij wiadomość

    Strona główna