Mówiąc że Bóg jest naszym Ojcem mamy na myśłi całą Trójcę czy tylko Boga Ojca? Czy Bóg Starego Testamentu to Bóg Ojciec czy cała Trójca



Pobieranie 1,73 Mb.
Strona23/31
Data24.02.2019
Rozmiar1,73 Mb.
1   ...   19   20   21   22   23   24   25   26   ...   31

28.10.2004

Gdyby ktoś zapisał się do Grupy Żywego Różańca to gdyby później zmienił poglądy i stwierdził że to jest bez sensu, albo gdyby to było ponad jego siły to czy będzie się mógł wypisać tzn. zrezygnować z uczestnictwa w życiu tej grupy parafialnej.

Oczywiście każdy może z udziału w grupie Żywego Różańca zrezygnować... J.

28.10.2004

Czy powinno się zwracać uwagę osobom, które nieustannie przeklinają? Nie wiem czy ma to zresztą większy sens, bo wątpię czy by mnie te osoby posłuchały. Dlaczego to przeklinanie tak "pociąga" moje koleżanki z klasy?

Zdaniem odpowiadającego trzeba wyraźnie dawać do zrozumienia osobom używającym wulgaryzmów, że nie akceptuje się ich sposobu wysławiania. Może i nie posłuchają, ale przynajmniej będą wiedziały, że nie wszyscy tego typu postępowanie akceptują. To zaś może pomóc niektórym w zerwaniu z takim wysławianiem się... Co do powodów używania takiego słownictwa... Odpowiadającemu wydaje się, że wśród młodych to taka głupia moda. Niektórzy boją się wychylić i używać języka wolnego od wulgaryzmów... J.

28.10.2004

jak można uzyskac odpust zupełny i jak cząstkowy. co to jest Spowiedź Sakramentalna(czy czyms sie rózni od zwykłej spowiedzi). Czy na spowiedzi trzeba wymieniać wszystkie grzechy czy tylko te wazne? Czy jęsli na spowiedzi wymienie tylko cięzkie grzechy to wszystkie są mi wszystkie odpuszczone?

1. Zobacz TUTAJ 2. Spowiedź sakramentalna to po prostu spowiedź. Zwrot ten uświadamia, że spowiedź jest jednym z sakramentów... 3. Spowiadać trzeba się z grzechów ciężkich. O lekkich można, ale nie trzeba powiedzieć... J.

28.10.2004

czy odpust ofiarowany za siebie daje odpuszczenie win. chodzi mi o to czy za popełnione grzchy (juz wybaczone przy spowiedzi) po odpuscie trzeba zadośćuczyniac.

1. Winy odpuszcza spowiedź. Odpust jest darowaniem kary za grzechy. 2. Jeśli grzech wprost domagał się naprawienia krzywdy (kradzież, oszczerstwo) to zyskanie odpustu spełnienia tego obowiązku nie zastąpi... J.

28.10.2004

dlaczego Kośćiól uważa,że samobójstwo prowadzi do potepienie(z pewnymi wyjątkami) i jednocześnie twierdzi,iż ludzie chorzy psych nie popełniają grzechu. Czy nie wiecie że ogromna większość samobójców to luszie chorzy? Dlaczego w niektórych parafiach samobójcy nie maja nawet kapłana na pogrzebie? Czy wy już wiecie gdzie po śmierci trafi samobójca?

Jeśli chcesz polemizować z Kościołem powinieneś chyba najpierw poznać jego prawdziwe poglądy, a nie polemizować ze swoimi wyobrażeniami na ten temat. Przecież właśnie o to chodzi, iż Kościół zdaje sobie sprawę z bardzo częstej niepoczytalności samobójców. Dlatego właśnie jet ostrożny w formułowanym o nich sądzie, dlatego pozwala mieć nadzieję na ich zbawienie. Jeśli zaś niektórzy proboszczowie odmawiają katolickiego pogrzebu samobójcy (tylko z powodu tego, żebył samobójcą?) to trudno na tej podstawie wydawać sąd o całym Kościele i wszystkich kapłanach. Sam to zresztą zauważyłeś. Prawdziwą opinię Kościoła na ten temat możesz poznać między innymi TUTAJ TUTAJ czy TUTAJ Kościół odmawia katolickiego pochówku osobom, które były publicznymi grzesznikami. Dawniej samobójców za takowych uważano. Obecnie jednak robi się dla nich wyjątek przyjmując, że w momencie popełniania czynu byli niepoczytalni. Jeśli jednak taki ktoś dawał wcześniej zgorszenie w innych sprawach, to powodem odmowy katolickiego pochówku nie jest samobójstwo, ale właśnie owe wcześniejsze czyny tego człowieka. J.

28.10.2004

Interesuje mnie zdanie Kościołą na temat panteizmu i racjonalizmu. Czy sa popierane, dlaczego tak albo nie :). Prosze o nakierowanie na jakeis ksiazki ktore rozwina te tematy. dziekjuje

Panteizm jest poglądem, uznającym, że wszystko jest Bogiem; utożsamia Boga ze światem przyrody. Chrześcijanie uznają Boga transcendentnego, który jest poza światem: każda rzecz nosi ślad jego ręki, ale On sam nie jest częścią świata. Co więc Kościół może sądzić na temat panteizmu? Przecież to fundamentalna różnica, której nie sposób zmarginalizować... W kwestii racjonalizmu... Jest to prąd umysłowy, dający w poznaniu pierwszeństwo rozumowi. Nie jest to kierunek jednolity. Choć od czasów oświecenia w imię racjonalizmu przeciwstawiano się religii, to przecież w XIX wieku Kościół przeciw fideistom orzekł, że Boga można poznać na podstawie światła naturalnego rozumu. Dał w ten sposób jasny sygnał, że nie przeciwstawia się poznaniu rozumowemu, ale musi ono wolne od uprzedzeń którymi kierują się niektorzy racjonaliści. W tej drugiej kwestii warto chyba zapoznać się z encykliką Jana Pawła II Fides et ratio (o stosunku wiary do rozumu). To chyba najbardziej podstawowe opracowanie na ten temat... Możesz ją znaleźć np. TUTAJ Nie zawadzi też, jeśli zajrzysz do artykułu zamieszonego TUTAJ Proszę jednak nie wymagać od nas, byśmy za pytających przeglądali biblioteczne katalogi ;) J.

28.10.2004

Skoro adwentyści uznają Maryję za wzór życia i wiary, dlaczego nie praktykują np. pielgrzymek pieszych do Częstochowy?

Adwentyści zapewne widząc w Maryi wzór godny do naśladowania, unikają jakichkolwiek form oddawania jej czci. J.

28.10.2004

Jezus powiedział że Ojciec da nam wszystko o co poprosimy go w jego Imię. Wiadomo jednak żę nie wszystkie nasze prośby się spełniają (i zdajęsobie sprawęz tego żę lepiej dla nas żę tak jest). Ale jednak Jezus obiecał... czy to nie znaczy że kłamał?

Odpowiadający przypomina sobie trzy teksty Nowego Testamentu, w których jest o tym mowa. Przypomnijmy je: „Dalej, zaprawdę, powiadam wam: Jeśli dwaj z was na ziemi zgodnie o coś prosić będą, to wszystkiego użyczy im mój Ojciec, który jest w niebie. Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich. (Mt 18, 19-20) „A o cokolwiek prosić będziecie w imię moje, to uczynię, aby Ojciec był otoczony chwałą w Synu.” (J 14, 13) „Dlatego powiadam wam: Wszystko, o co w modlitwie prosicie, stanie się wam, tylko wierzcie, że otrzymacie” (Mk 11, 24). W dwóch pierwszych tekstach mowa jest o spełnianiu wysłuchiwaniu próśb zanoszonych do Boga. W obu jednak jest mowa o tym, że prośby te są zanoszone jakoś w imię Jezusa. Co to znaczy? Chyba nie to, że mamy wymieniać imię Jezus czy przedstawiać się jako uczeń Jezusa. Jezus przyszedł głosić dobrą nowinę o Królestwie i nas zbawić. W jego imię znaczy więc chyba przede wszystkim: „w sprawach, które dotyczą zbawienia i Królestwa”. Podobnie jest w trzecim tekście. Mamy prosić z wiarą. Czyż nie jest niezgodne z wiarą prosić Boga w sprawach, które w gruncie rzeczy nie służą naszemu dobru? Dobrze to chyba wyjaśnił św. Jakub w swoim liście: Modlicie się, a nie otrzymujecie, bo się źle modlicie, starając się jedynie o zaspokojenie swych żądz. (Jk 4, 3) Chyba tyle wyjaśnienia wystarczy... Możesz jeszcze zajrzeć na stronę: http://www.opoka.org.pl/biblioteka/T/TD/ poszukiwania/2_uzdrowienia.html J.

28.10.2004

Dlaczego dzieci Adwentystów Dnia Siódmego nie uczestniczą w lekcjach religii w szkole? Nie rozumiem tego,przecież nie jest to nakazane w zasadach ich wiary...

Każdy Kościół czy wspólnota chrześcijańska ma swoją specyficzną naukę. Jak wiadomo różnimy się w niektórych wyznawanych przez nas zasadach. Religia w szkole to nie jakiś przedmiot ponadwyznaniowy. Jako że większość Polaków to katolicy, zazwyczaj na religii zasady tego wyznania są nauczane. Zazwyczaj, bo w rejonach Polski, gdzie mamy wielu członków innych Kościołów uczy się w szkole także ich wiary (np. prawosławni na Podlasiu, protestanci w Cieszyńskim). Adwentyści chyba nigdzie w Polsce nie są w większości, więc nie mają swoich zajęć w szkole. Trudno jednak wymagać, by uczyli się wiary katolickiej... J.

28.10.2004

Czy zjedzenia krupnioka w piątek, jest grzechem, z którego należy się spowiadać ?

Łamanie piątkowej wstrzemięźliwości od pokarmów mięsnych zasadniczo jest grzechem lekkim, chyba że wynika z lekceważenia Kościoła. W sprawie uznania czy nie krupnioków na pokarm mięsny zazwyczaj używa się putania, w jakim sklepie się go kupuje... J.

28.10.2004

Od pewnego już czasu, obowiązuje podchodzenie do Komunii Świętej w postaci procesji (przyjmuję się Ciało Chrystusa na stojąco). Dlaczego Kościół zalecił taką zmianę, skoro przyjmowanie Komunii na klęcząco było postawą właściwszą ?? Pozdrawiam i dziękuję za odpowiedź.

Chyba jednak nie rozumiesz znaczenia postawy stojącej. Wyraża ona szacunek wobec tego, z którym się spotykam. Wstajesz witając się z kimś ważnym. Zarzucanie, że postawa ta stanowi lekceważenie Boga jest wyrazem zupełnego jej niezrozumienia. W takiej zresztą postawie przyjmowano ją w Kościele przez wiele stuleci. Postawa klęcząca jest natomiast wyrazem adoracji. Ale przecież przyjmujemy Ciało Chrystusa jako nasz pokarm na życie wieczne, a nie dla adoracji. To jest nasz Chleb w drodze do Ojca... Najlepiej więc, gdybyśmy przyjmowali Komunię procesyjnie... Jest jeszcze coś niepokojącego w tym, co piszesz. Otóż nacisk na klęczenie podczas przyjmowania Komunii kładą niektóre fałszywe objawienia prywatne. Jak zauważył jeden z komentatorów jest w tym jakieś szatańskie działanie, kiedy zamiast koncentrować się na fakcie spotkania z naszym Panem, Mistrzem i Przyjacielem, cieszyć się z Jego obecności wśród nas, myślimy o tym, że obrazi się On na nas, jeśli nie będziemy klęczeli. Dla lepszego zrozumienia przedstawionych wyżej tez zobacz jeszcze TUTAJ i TUTAJ J.

28.10.2004

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus. Na samym początku chciałabym podziękować za wszystko panu J. Kiedyś, ktoś powiedział, że osoby, które odebrały sobie same życie zostają potępione i idą do piekła. Czy to prawda ? Czy idzie jakoś pomóc takiej duszy...? Czy przyjmując Komunię Świętą w intencji takiej osoby, jestem w stanie jej pomóc ? To bardzo ważne pytanie, przynajmniej dla mnie. Dziękuję za odpowiedź.:)

Zobacz TUTAJ TUTAJ i TUTAJ J.

28.10.2004

W nawiązaniu do pytania z dnia 21.10.04 oraz pytań z dnia 18.03.04 oraz 27.03.04 Czy czatowanie jest czymś dobrym, skoro wiąże się z takimi zagrożeniami? (nie dotyczy do tego portalu tylko innych czatów typu Onet czat). Pokój o nazwie "regionalny" posiada w mniejszym lub większym stopniu zabarwienie erotyczne, jako początkujący internauta tego nie wiedziałam, nie miałam na celu szukania chłopaka, flirtowania ani niczego podobnego tylko rozmowę z ludźmi na różne tematy i zdobycie przyjaciół i od razu nie zauważyłam intencję czatowania pozostałych użytkowników. Oprocz grzechu powstało we mnie głębokie zranienie, i do dnia dzisiejszego nie wiem dlaczego to się stało. Czy nie lepiej spędzać wolnego czasu inaczej? Bardzo proszę o odpowiedź na moje pytanie. Do pytania napisanego przed chwilą, jak "sformatować" swoją pamięć by nie myśleć już o tym, tylko żyć dalej?

Wolny czas można rzeczywiście spędzać inaczej. Trudno jednak zupełnie potępiać czatowanie. Ma ono także swoje dobre strony. POzwala się ludziom poznać i może stanowić ciekawe forum dla wymiany poglądów. Trzeba tylko zachować umiar i roztropność. Co do grzechu... Nieświadomość popełnianego zła zawsze ogranicza naszą odpowiedzialność moralną. Twój żal wydaje się tak szczery, że aż chciałoby się Ci powiedzieć, żebyś jednak sprawy nie demonizowała. Skoro nie było złej woli, nie było nawet słabości, a tylko nieświadome wejście na śliski grunt, to naprawdę nie przekreśla tego wszystkiego, co w Tobie dobre i szlachetne. Bogatsza o to nieprzyjemne doświadczenie po prostu na przyszłość bardziej uważaj... To chyba także odpowiedź na Twoje drugie pytanie. Z pamięci niczego nie da się wyrzucić. Potraktuj to raczej jako bolesną nauczkę i po prostu dalej pięknie żyj... J.

28.10.2004

Szczęść Boże. Niedługo wprowadzam się na stancję do pana, który okazał się zielonoświątkwocem. Przez dwa lata należałem do Wspólnoty Świętego Franciszka przy klasztorze o.Franciszkanów w Skarżysku- Kamiennej i co prawda posiadam jakąś wiedzę i siłę żeby spróbować się "nie dać" ale jednak wiem że to może nie wystarczyć, bo przecież nawet specjaliści potrafią zbłądzić :/ Szperałem po różnych stronach, ale nie znalazłem nic o stanowisku kościoła katolickiego, a boję się zostać tylko ze znajomością ICH credo i wyjaśnienia. Proszę więc o radę. Na co zwrócić szczególną uwagę?? Jest kilka punktów które mi się nie podobają jak np. "uznajemy spowiedź TYLKO przed Bogiem" , albo to że osoby które się nie podporządkowują mogą zostać wykluczone...:/ gdzie np. w naszej wspólnocie każdy mógł przyjść kiedy tylko chciał i nikt się nie pytał czy przestrzega przykazań, tylko przyjmował go z otwartymi rękami....zawsze przecież może się człowiek choć troszeczkę zmienić...nie każdy musi być prorokiem, czy niemalże świętym. Proszę o szybką odpowiedź, jako że sprawa jest przecież bardzo ważna, bo tu chodzi o zycie wieczne:P:P a nie tylko poszerzenie własnej wiedzy.

Odpowiadający nie bardzo wie czego właściwie oczekujesz. Podręcznika jak rozmawiać z zielonoświatkowcami? Kościół katolicki zasadniczo takich rzeczy nie wydaje. Po prostu uczymy swojego, polemizując z konkretnymi poglądami, a nie generalnie z jakąś wspólnotą chrześcijańską (wyjątek chyba stanowią Świadkowie Jehowy, których nauka doczekała się takich opracowań; tyle że trudno ich już uznać za chrześcijan). Właściwie chyba niepotrzebnie się boisz. Wcale nie musisz z tym człowiekiem dyskutować na tematy religijne. Jeśli zaś zasieje w Twoim sercu wątpliwości, to możesz zapytać kogoś, kto Ci pomoże je rozwiać. Przecież decyzji o zmianie wyznania nie podejmuje się w ciągu kilku dni. Im więcej zresztą będziesz się dopytywał i szukał odpowiedzi, tym łatwiej Ci będzie je znajdować. Zobaczysz wtedy np. jak nieuczciwą rzeczą jest powoływanie się na jeden tekst biblijny z pominięciem drugiego. Czytaj więc całe Pismo Święte. Nie zważaj na doraźne polemiki, ale staraj się odczytać zamysł autora. Zobaczysz jak bardzo nauka Kościoła katolickiego jest wyważona. Nieocenioną pomocą w znajdowaniu odpowiedzi na trudne teologiczne pytania dotyczące naszej wiary jest Katechizm Kościoła katolickiego (znajdziesz go TUTAJ). Często podano w nim odnośniki biblijne lub do Ojców Kościoła. Odpowiadający jest przekonany, że uczciwie szukając prawdy znajdziesz ją w Kościele katolickim... Warto też, abyś przeczytał jeszcze jeden artykuł, zawarty TUTAJ. Polemika do niczego dobrego nie prowadzi. Potrzebny jest dialog. Smutnym znakiem doby internetu są dyskusje prowadzone przez ludzi mało obeznanych z własną wiarą, które niepotrzebnie rozpalają namiętności... J.

28.10.2004

Prosze odpowiadajacego o uwazne przeczytanie tekstu ( jesli nie mozna go pokazac na portalu, to prosze wykasowac) izyczliwa odpowiedz na nurtujace mnie pytania. "Objawienia maryjne podrabiane przez demony " Moje pytanie: Powyzszy artykul wywolal u mnie wiele watpliwasci. Jak moge byc pewien, ze objawienie Maryjne nie jest falszywym podstepem ducha nieczystego?

Adrianie. Artykuł jest dość pouczający. Pokazuje np. jak różni polemiści wrodzy Kościołowi katolickiemu najpierw przypisują mu pewne cechym których nie ma, a później je wyśmiewają; nie rozumiejąc istoty pewnych form pobożności katolików (np różanca) są skłonni traktować je jak zabobon. Ale do rzeczy: Autor artykułu nie zauważył jednej, podstawowej sprawy. Otóż Kościół katolicki sam do objawień prywatnych odnosi się nieufnie. Wiele nie zostało przez Kościół uznanych, a pierwsze orzeczenia chyba zawsze są neatywne. Jeśli przy takim nastawieniu Kościół jednak zmienia zdanie to dlatego, że po gruntownej analizie dochodzi do wniosku, że jest w tym palec Boży. Postępuje więc zgodnie z zaleceniem św. Pawła z 1 listu do Tesaloniczan (5, 19-21) "Ducha nie gaście, proroctwa nie lekceważcie! Wszystko badajcie, a co szlachetne - zachowujcie!". Na pewno nie mozna Kościołowi zarzucić w tym względzie naiwności... Odpowiadając na Twoje pytanie: nie do Ciebie należy ocena prawdziwości objawień, ale do Kościoła. Jeśli zostały uznane za prawdziwe, to możesz spokojnie w to wierzyć. Możesz, ale nie musisz, gdyż nie ma wymogu wierzenia w tzw. objawienia prywatne... J.

27.10.2004

Ten problem zabrzmi banalnie, i gdy kiedyś czytałam bądź słuchałam podobnych opowieści, uśmiechałam się pobłazliwie mówiąc : "Eee tam, wyjście jest oczywiście jedno, ja tam od razu wiedziałabym, co zrobić, to proste". Ale to była teoria. Teraz mam to w praktyce ;-) i wcale proste nie jest. Zakochałam się. Z wzajemnością, choć nigdy mu tego nie powiedziałam. To była taka piękna, bardzo głęboka przyjaźń, i mam nadzieję, że może kiedyś wrócimy do tego jako do przyjaźni. Łączy nas wszystko, takie same zainteresowania, taka sama wrażliwość. Mam wrażenie, po raz pierwszy w życiu, że kocham kogoś i że to własnie z nim mogłabym zbudowac coś trwałego, że potrafiłby spełnic wszystkie moje oczekiwania i potrzeby - wiem, że to jest obustronne. I jest tylko jedno "ale" : czyli AŻ jedno - jest żonaty. Cóż z tego, że u progu rozwodu -dla mnie to niczego nie zmienia. Wiem, co to oznacza, i staram się "wyplątać" z tej milości. Za wszelką cenę chcę być wierna Bogu, nawet za cenę czegoś, co mogloby, z ludzkiego punktu widzenia, być szczęściem. I tylko czasem taka myśl - proszę się nie zgorszyć ;-) - że może własnie omija mnie najpiękniejsza miłość mojego życia. Z drugiej strony Bóg wie przeciez, co jest dla mnie dobre, i jesli moim powołaniem jest małżeństwo, to pozwoli mi spotkać odpowiedniego mężczyznę, takiego, z którym związek nie sprzeciwia sie Jego przykazaniom. I tylko czasem mówię sobie, gdzieś głęboko w sercu : "Panie Boże, spraw, żeby to jednak było mozliwe, żebysmy jakims cudem, nie krzywdząc nikogo, mogli kiedyś być razem, po Twojemu, ale razem". Czy mogę się o to modlić? i jaką postawę przyjąć wobec niego? Dziękuję za odpowiedź i sorry za rozwlekłość ;-)

Chyba nic więcej powiedzieć Ci nie można. Z pytania wynika, że sama doskonale sprawę rozumiesz. Tylko podziwiać Twoją uczciwość... Jeśli chodzi o te dwie ostatnie sprawy: 1. Pokorna prośba do Boga nie może być grzechem. Pan Jezus też się modlił: "Ojcze, jeśli możliwe, oddal ode mnie ten kielich". Twoja jest podobna. Nie ma w niej nic złego. Tylko zawsze dodawaj: "Ale nie moja, ale Twoja wola niech się stanie" 2. Jaką postawę przyjąć... Daj mu jasno do zrozumienia, że choć go lubisz, to na związek z nim się nie zdecydujesz. W tym względzie nie wdawaj się w żadną dyskusję. Staraj się też trochę ograniczyć kontakty, nie stronić od spotkań z innymi ludźmi, kolegami i koleżankami. Jeśli trzeba, po prostu odsuń się na dłużej, niekoniecznie jednak oficjalnie to deklarując. Niech pozostanie czysta i szczera sympatia. Ale czy to możliwe? J.

27.10.2004

1. Czy jesli kupiłem sobie telefon komórkowy i nie wiem czy pochodzi z kradziezy to czy moge z niego kożystac 2. Czy jesli ten telefon kupiłem sobie mozliwem że (nie jestem pewien) za kradzione pieniadze (sprawa z tymi pieniedzmi sie juz wyjaśniła) to czy to jest grzechem. 3. Kiedys w radiu Maryja było coś o reklamach(nie słuchałem jej). potem mi przyszła mysl że to moze być grzechem więc czy ogladanie reklam jest grzechem. 4. chy grzechy ghłowne sa grzechami ciezkimi(czy maja jkies odwołanie do 10 Przykazań Bozych).

1. To zależy co rozumiesz przez "nie wiem". Czyli chodzi o to, czy masz jakieś powody by przypuszczać, że telefon był kradziony (np. niska cena). Jeśli nie, to grzechu nie ma. Jeśli tak, to porozmawiaj ze spowiednikiem i posłuchaj jego wskazania. 2. Proszę wybaczyć, tego pytania odpowiadajacy nie rozumie. Możliwe kradzione pieniądze? Jak się sprawa wyjaśniła? 3. Odpowiadający nie widział reklamy, której oglądanie mogłoby być grzechem. Wszystko chyba jednak zależy od tego co ona przedstawia, a przede wszystkim jak odbierający na nią patrzy... 4. Grzechy główne mogą, ale nie muszą być zaraz grzechami ciężkimi. Np. pycha zasadniczo grzechem ciężkim nie jest, chyba że prowadzi do jakiegoś konkretnego, wielkiego zła. Nazywamy je grzechami głównymi tylko dlatego, że najczęściej rodzą inne złe czyny... J.

27.10.2004

Byłam z pewnym mężczyzną półtora roku i... obiecałam, że zostanę Jego żoną. Nie jesteśmy już razem od kilku miesiecy, i cały czas słyszę, że.... muszę/powinnam wrócić do Niego, bo obiecałam. Co mam zrobić?

Jeśli ów mężczyzna jest dorosły to powinien zauważyć, że w tej kwestii dopiero ślub jest złożeniem obietnicy (przysięgi) na tyle poważnym, że pozwala na domaganie się jej spełnienia. Tak po prostu jest. Dopóki nie było ślubu, wszelkie obietnice w tym względzie należy traktować jako pewne pragnienie, niczego do końca nie przesądzającą deklarację. Inaczej narzeczeństwo przed ślubem straciłoby sens. Masz więc prawo dziś nie chcieć tego ślubu. W żadnym wypadku nie ulegaj naciskowi. Związanie się z kimś węzłem małżeńskim wymaga, byś uczyniła to z własnej, nieprzymuszonej żadnym szantażem woli. A jeśli mężczyzna już dziś potrafi tak stawiać sprawę, to - zdaniem odpowiadającego - byłoby Ci z nim trudno przez całe życie. Miłość to pragnienie dobra i szczęścia osoby kochanej. Jeśli tak bardzo myli ją z miłością własną - czyli z egoizmem - to najprawdopodobniej będzie tak robił i później. Nie tak powinno być w małżeństwie... Najlepiej powiedz mu jeszcze raz wyraźnie i stanowczo "nie" i do sprawy więcej nie wracaj. Jeśli trzeba, unikaj spotkań z nim. Jednak o ile to możliwe staraj się Go jak najmniej ranić... J.

27.10.2004

Kiedyś odnalazłam na internecie koszulki religijne z nadrukiem: 777 i tylko krwią można odkupić swoje życie m.in.dziś nie mogę dotrzeć do tej strony czy mogłabym poprosić o jej podanie?

Odpowiadający też nie wie o jaką stronę może chodzić. Poszukiwania wyszukiwarkami google i altavista nie dały rezultatów... J.

27.10.2004

W podręczniku do historii natknęłam się na taki fragment że w X! wieku król Jan bez Ziemi toczył spór z papieżem w wyniku którego ten ostatni kazał pozamykać kościoły w Anglii (za karę). Czy to prawda? Czy to jest moralne - pozbawiać ludzi kościołów, sakramentów z powodu nieporozumienia z jednym człowiekiem? To w moich oczach podważa autorytet takiej osoby jak papież...

Chyba trzeba spojrzeć na tą sprawę w jego kontekście historycznym. To były czasy średniowiecza, kiedy życia nie dzielono - i słusznie - na sacrum i profanum, ale wszystko było w jakimś sensie Boże i w jakimś sensie ludzkie. Życie polityczne i wiara to były dwa wymiary tej samej rzeczywistości. Nie rozdzielano ich. Stąd do walki politycznej wprzęgano czasem narzędzia natury religijnej... Oczywiście dziś uważamy to za zło, ale nie możemy oceniać dawnych czasów tylko z punktu widzenia dzisiejszej hierarchii wartości. Z której nota bene zapewne nasze praprawnuki będą się śmiały, jak my dziś z pomysłów naszych przodków. Ale chodziło - to jasne - aby pokazać, że król źle sprawuje swój urząd, bo nie dba o dobro swoich poddanych, narażając ich na kościelne kary... Można jeszcze zapytać o jedno: czy zakaz sprawowania sakramentów mógł być rzeczywiście skuteczny, jeśli ogłoszono go dla całego państwa. J.

27.10.2004

Teksty Pisma św bardzo często są wieloznaczne, nawet te dotyczące bardzo ważnych spraw wiary. Róznice między wyznaniami chrześcijańskimi często są powodowane właśnie różnym rozumieniem słów Pisma, nie mówiąc już o tych którzy je "przekręcają" (świadkowie Jehowy dla przykładu). Na czym opieramy przkonanie że nasza interpretacja jest tą prawidłową?

Różnice w odczytywaniu tekstów biblijnych przez wyznawców różnych wyznań chrześcijańskich nie są właściwie tak duże. Zwłaszcza kiedy chodzi o wielkie Kościoły, które już wykrystalizowały swoje poglądy, bo miały czas na podjęcie całościowej refleksji teologicznej. Z tej perspektywy widać, że nie wolno wybierać tylko tych tekstów, które są wygodne dla uzasadnienia jakiejś tezy. Trzeba nieraz z pokorą zgodzić się na wieloznaczność. Np. w kwesti zbawienia mamy zarówno teksty podkreślające konieczność wiary do zbawienia i darmowość danaj przez Boga łaski, jak i takie, w których mowa jest o konieczności dobrego życia. Razem składają się na prawdziwy obraz nauki Pisma Świętego... Wbrew pozorom wielkie znaczenie dla różnych Kościołów ma utworzona przez nie tradycja. To tutaj chyba leży główny powód sporów miedzy chrześcijanami. I to nawet wtedy, kiedy niektóre Kościoły czy wspólnoty chrześcijańskie oficjalnie się od jakiejkolwiek tradycji odżegnują. Najczęściej zresztą zrzuty wobec katolików czy prawosławnych sprowadzają się do tezy "tego nie ma w Piśmie Świętym". Oczywiście jest, ale zarysowane marginalnie, jakby mimochodem. Bo o pewnych rzeczach autorzy Nowego Testamentu nie pisali wprost, gdyż dla im współczesnych pewne sprawy były oczywiste. Np. kwestia bierzmowania (nazywane było udzielaniem Ducha przez włożnie rąk) czy funkcjonowania Kościoła (chodzi o urzędy). Pismo Święte to nie katechizm czy kodeks prawa kanonicznego... Proszę zwrócić też uwagę, że Tradycja wbrew pozorom jest w interpretacji Pisma niezwykle istotna. Jeśli wiemy w jaki sposób powstawał kanon Nowego Testamentu to wiemy, że jest on tylko (i aż) spisaną częścią Tradycji Kościoła I wieku. Nie wolno nam czytać dziś Nowego Testamentu na przekór tej Tradycji; wbrew temu, co pisali Ojcowie Kościoła. Oni nam pokazują jak rozumieli te księgi. I jeśli uznali je za natchnione to tylko dlatego, że dobrze wyrażały ich wiarę. Uzurpowanie sobie prawa innej ich interpretacji jest wyrazem naiwnego myślenia o natchnieniu biblijnym: że Bóg podyktował ludziom Pismo Święte i teraz każdy samodzielnie może dochodzić co miał (Bóg) na myśli. Nowy Testament wyrasta z Tradycji! Z tego co napisano wyżej wyłania się odpowiedź na postawione przez Ciebie pytanie. Otóż naszą pewność co do poprawnej interpretacji Pisma Świętego czerpiemy z faktu, że czytamy je całościowo (nie tylko wygodne fragmenty) oraz zgodnie z apostolską Tradycją... J.



1   ...   19   20   21   22   23   24   25   26   ...   31


©operacji.org 2017
wyślij wiadomość

    Strona główna