Ministerstwo spraw wewnętrznych I administracji



Pobieranie 2,85 Mb.
Strona1/9
Data06.11.2017
Rozmiar2,85 Mb.
  1   2   3   4   5   6   7   8   9


PROJEKT

Przeznaczony pod obrady Komitetu Rady Ministrów do spraw Cyfryzacji

Strategia

Sprawne Państwo 2020

Warszawa, 6 lipca 2012 r.


Szanowni Państwo,

Na początku XXI wieku przed polskim państwem stoi trudne i odpowiedzialne wyzwanie: zapewnienia stabilnego rozwoju i ominięcia raf, które mogą poprowadzić je w rozwojowy dryf.

Aby nie zmarnować szansy, jaką daje nam sprzyjający klimat międzynarodowy i moment historyczny, Polska musi więc jak najlepiej wykorzystać siedem dźwigni rozwojowych. Te dźwignie to: dalsza integracja europejska, alokacja wydatków publicznych w kierunku rozwoju, innowacja rozumiana jako edukacja, konkurencyjność nauki i aktywność biznesu, aspiracja i presja konsumpcyjna, którą trzeba pobudzać poprawiając sytuację na rynku pracy, cyfryzacja jako czynnik decydujący o przewagach konkurencyjnych, rozwój metropolii, partycypacja jako siła budująca kapitał społeczny.

By skutecznie wykorzystać te dźwignie, potrzebne nam jest sprawne państwo, które spełnia kilka istotnych funkcji, w szczególności: odpowiedzialnie zarządza finansami publicznymi; posiada sprawnie funkcjonującą administrację publiczną; efektywnie dostarcza wysokiej jakości, pożądane usługi publiczne; zapewnia spójne prawo dobrej jakości, bez nadregulacji; posiada sprawnie funkcjonujący wymiar sprawiedliwości; zapewnia obywatelowi stabilność prawną i bezpieczeństwo; prowadzi nowoczesną komunikację z obywatelem oraz wewnątrz administracji.

Aby państwo było w stanie efektywnie spełniać te funkcje, musi najpierw naprawić, czy też poprawić się samo. Może to zrobić, realizując trzy kluczowe cele:

Po pierwsze: poprawić jakość usług administracji publicznej - rządowej i samorządowej. A to oznacza, że instytucje muszą działać sprawniej; że musimy mieć narzędzia, by mierzyć ich skuteczność i efektywność; a także musimy stworzyć warunki dla sensownego uczestnictwa obywateli w procesie szukania najbardziej optymalnych rozwiązań.

Po drugie: uzyskać efekt cyfrowej synergii projektów modernizujących administrację. Takich, które mają usprawnić funkcjonowanie państwa w sensie technicznym, ale także takich, które mają zapewnić dostępność Internetu, pełniącego różne funkcje cywilizacyjne, ale będącego również głównym nośnikiem informacji pomiędzy państwem a obywatelem. Te projekty muszą być spójne, kompatybilne i interoperacyjne, tzn. poszczególne systemy muszą ze sobą rozmawiać. To nie obywatel ma przynosić do urzędu zaświadczenia z różnych rejestrów, tylko urząd musi mieć wszystkie dane do dyspozycji poprzez zintegrowane rejestry, żeby móc dodać do formularza wszystkie potrzebne dane. A o zbliżającym się terminie wymiany jakiegoś dokumentu powinien nam przypominać automatycznie wysyłany e-mail albo sms. To wydaje się do osiągnięcia w perspektywie roku 2020.

Po trzecie: trzeba patrzeć na te procesy w administracji publicznej w różnych perspektywach czasowych – krótkoterminowej, średnio i długookresowej. A więc: sprawne państwo w długiej perspektywie, uzyskanie efektu synergii cyfrowej w średnim terminie, poprawa jakości usług administracji jak najszybciej.

Poprawa jakości usług administracji publicznej w krótkim czasie będzie możliwa, jeśli zacznie się od zmiany nastawienia. Musimy przyjąć założenie, że w centrum znajduje się obywatel - użytkownik wszystkiego, co robi administracja. Istotą sprawnego państwa jest bowiem to, że służbę obywatelowi traktuje ono jako zobowiązanie.
Żeby te cele osiągnąć, musimy sobie zadać pytanie, którego nie zadawaliśmy sobie jeszcze parę miesięcy temu: o procesy zmiany. W dokumentach strategicznych przedstawialiśmy wizję państwa, które powinno być sprawne, funkcjonalne, służące obywatelowi i uważaliśmy, że tę wizję podzielają i rządzący, i obywatele. Nie dostrzegaliśmy toczących się właśnie procesów, które zmieniają państwo w kilku wymiarach: po pierwsze, jeśli chodzi o oczekiwania obywateli wobec państwa, po drugie o wykorzystanie do jego funkcjonowania nowoczesnych technologii.
Pierwszy z nich to proces przechodzenia od rzeczywistości analogowej do cyfrowej, który wiąże się z wielkimi zmianami instytucjonalnymi i społecznymi. Jego cechą podstawową jest to, że uczestniczymy poprzez sieć w globalnym świecie i że dzieje się to w sposób równoczesny. W sieci procesy komunikacyjne nie mają spóźnienia. W jednej sekundzie w tym samym zdarzeniu bierze udział cały świat.

Jeśli w tym samym momencie oglądamy te same sceny z życia politycznego czy społecznego, rodzi to także wspólnotę globalnych doświadczeń. Mówimy więc o sprawnym państwie, które funkcjonuje razem z innymi państwami, o obywatelach, którzy funkcjonują razem z innymi obywatelami we wspólnej rzeczywistości globalnej.

Po drugie: inaczej dziś definiujemy instytucje publiczne i wspólnoty, które wchodzą w dialog z tymi instytucjami. Przez 20 lat polskiej transformacji podkreślaliśmy znaczenie współpracy rządu z samorządem oraz partnerami społecznymi: związkami zawodowymi i organizacjami przedsiębiorców. Z czasem zaczęto coraz częściej mówić o potrzebie dialogu obywatelskiego i o organizacjach pozarządowych. W przejściu od świata analogowego do cyfrowego doświadczenie związane z ACTA przesunęło nas w czasie: dwa tygodnie napięć, dwa lata do przodu. Dlatego do układu rząd – samorząd - organizacje społeczne - organizacje pozarządowe dodajemy dzisiaj portale społecznościowe. Bo to tam tworzą się relacje między ludźmi i tam rodzą się działania wspólnotowe. Nie trzeba wspólnej uchwały zjazdu związków zawodowych, wystarczy, że kilkusettysięczna grupa w szybkim czasie osiągnie dzięki portalom społecznościowym jednolite stanowisko, żebyśmy dostali ważny w demokratycznym państwie sygnał.
Bycie w sieci pogłębia proces demokratyczny. Od końca XIX wieku przebyliśmy drogę od niepełnego uczestnictwa w wyborach do pełnego w nich uczestnictwa wszystkich grup bez żadnych wykluczeń, czy to ze względu na płeć, czy na cenzus. Przez cały wiek XX rozwijaliśmy różne formy demokracji reprezentatywnej, czyli takiej, w której obywatele wyłaniają swoją reprezentację i zobowiązują ją do pewnych działań. W tym systemie media służyły do komunikowania obywatelom tego, co robią ich reprezentanci. Jednoczesność w czasie, jaką daje sieć, powoduje, że funkcja kontrolna jest dostępna w każdej chwili i dla każdego. Dlatego też przejrzystość działań władzy musi być o wiele większa, a proces podejmowania decyzji szybszy. Dzisiaj jesteśmy kontrolowani nieustannie; każdy obywatel może patrzeć władzy na ręce i podzielić się z innymi swoją opinią. Wielu pragnie też brać czynny udział w zmienianiu państwa.

Pojawia się paradoksalne zjawisko: duże grupy społeczne niekoniecznie chcą uczestniczyć w tradycyjnych formach demokracji, zagłosować, wybrać swoich reprezentantów i przekazać im odpowiedzialność do następnych wyborów. Chcą na bieżąco, w ważnych dla siebie sprawach mieć relacje z tymi, którzy podejmują decyzje. Jedni chcą wpływać na to, co robi samorząd z ich pieniędzmi, inni współdecydować o tym, jakie będzie prawo w odniesieniu do ludzi młodych, jeszcze inni o sprawach związanych z edukacją albo dostępem do dóbr kultury.
W społeczeństwie informacyjnym informacja rozprzestrzenia się i zostaje przetwarzana w niesłychanie szybki sposób, co rodzi problem selekcji. Mamy informacji za dużo, w tym informacji niezweryfikowanych, które często przez jakąś grupę zostają uznane za fakty. A to może być zagrożeniem dla demokratycznych procesów.

Dlatego tak istotna jest przejrzystość informacji. Potrzebne są też nowe kompetencje – w tym umiejętność selekcjonowania informacji, która powinna być wbudowana w system edukacyjny.

Bardzo ważna jest więc przejrzystość procesu uzgadniania różnych kwestii pomiędzy władzą a jej partnerami. Kiedy wszystkie dokumenty będą miały postać cyfrową, to cały proces będzie pod kontrolą: będzie można sprawdzić, kto wprowadził poprawkę i kto podjął decyzję.
Do cyfrowej rzeczywistości musimy również dopasować prawo. Dzisiaj w Polsce decyzja administracyjna jest wydawana na papierze z podpisem. Zanim jednak przejdziemy na system on-line, trzeba dokonać przeglądu prawa i ustalić, czy pasuje ono do cyfrowych realiów. Bo jeśli rozporządzenie mówi o papierowym wzorze dokumentu, to nie da się na jego podstawie stworzyć dokumentu elektronicznego.

Niewiele jest jeszcze w Polsce urzędów, które w pełni przeszły na elektroniczny system zarządzania dokumentami – nawet jeśli go stosują, to obok funkcjonuje nadal drugi obieg, papierowy. A przecież to podwójna praca i strata czasu. Musimy dążyć do tego, żeby cyfrowa rzeczywistość faktycznie usprawniała pracę administracji, a nie była tylko kosztownym dodatkiem.
Nowe realia wymuszają na nas również renegocjację umowy pomiędzy twórcami i użytkownikami wszelkiego rodzaju treści: wytworów kultury, nauki, informacji. Protesty przeciwko podpisaniu przez Polskę umowy ACTA pokazały, jak pilna jest to potrzeba. Możliwość łatwego i masowego kopiowania treści z jednej strony, a wzrost znaczenia i siły autorskich monopoli z drugiej prowadzą do konfliktu, na którym tracimy i jako użytkownicy, i jako twórcy, i jako społeczeństwo. Państwo może w rozwiązaniu tego kryzysu odegrać decydującą rolę jako prawodawca na nowo regulujący umowę twórcy-użytkownicy, ale także poprzez otwieranie publicznych zasobów. W ten sposób zwiększy się dostęp do wiedzy i informacji; będzie to także bodziec dla rozwoju
e-usług, które wykorzystają informację publiczną.

Dziś proces technologiczno-cywilizacyjny nabrał wyjątkowego przyśpieszenia. Radio potrzebowało 38 lat, żeby liczba jego słuchaczy sięgnęła 50 milionów. Telewizji wystarczyło na to 13 lat, komputerom osobistym 16 lat, a Internetowi - cztery lata. Bycie młodym oznacza, że ma się zupełnie inny dostęp do informacji i kultury niż starsze pokolenia. Z badań wynika, że młodzi ludzie nie mogą się obyć bez Internetu i bez telefonu komórkowego, generacja ich rodziców: bez telewizora i telefonu komórkowego, a ich dziadkowie bez telewizora i bez radia.
To prowadzi nas do drugiego procesu, związanego ze zmianą generacyjną. W Polsce mamy do czynienia ze wchodzącym szeroką ławą w dojrzałość wyżem demograficznym; to samo dzieje się w krajach arabskich. Ale kraje, w których nie ma wyżu demograficznego też obserwują wyraźną zmianę.

Ta zmiana mają różnorodny charakter. Mówi się o luce międzypokoleniowej związanej z tym, że młodzi mają trudniejszy niż ich rodzice start na rynku pracy, że wymaga się od nich nadmiernej elastyczności.

Niewątpliwie młoda generacja ma też zupełnie inne oczekiwania wobec państwa. Po pierwsze, ma bardzo rozwinięte aspiracje. Hołduje jednak zasadzie „work-life-balance” – równowagi między pracą a życiem osobistym. Ma więc oczekiwania konsumpcyjne, ale to nie jest tylko postawa „mieć”. Liczy się również „być”, inny, bardziej zindywidualizowany styl życia, nowa jakość relacji między ludźmi.

Istotą współczesnych wzorców konsumpcyjnych nie jest więc różnicowanie społeczne, tylko tworzenie możliwości wyboru. Dzisiaj właściwie wszystkie firmy, nawet te, które kiedyś tworzyły wyłącznie niszowe produkty dla bogatego klienta, mają ofertę dla wszystkich. A jeśli posiadamy, żeby być, a nie żeby mieć, to urządzenia, które są naszą własnością tworzą nasz obszar wolności.

Kiedyś się mówiło, gdy ktoś był zaczytany, że „to jego świat”, świat jego wolności. Dziś takim światem wolności jest osobisty komputer i Internet. W latach 80. nie chcieliśmy, żeby ktoś wchodził do naszego domu i zabierał nam książki wydane w niezależnym obiegu; teraz też młodzi ludzie nie chcą, żeby ktoś im zabierał to, co mają w sieci.

Dzięki nowym technologiom prywatny, pachnący perfumami list został zastąpiony multimedialnym przekazem. Ale i jeden i drugi może służyć do tego, żeby powiedzieć “kocham cię”. Ludzkie zachowania się nie zmieniają, używamy tylko innych narzędzi. Dlatego tak ważne jest, by zrozumieć, że Internet to obszar wolności i domowego miru, bo to każe nam na nowo zdefiniować granice prywatności. Nawet w konserwatywnym podejściu do prawa i rzeczywistości społecznej mówiło się: “mój dom to obszar mojej prywatnej własności”. W tym sporze: własność czy wolność, który się ujawnił przy okazji protestów przeciwko ACTA mieliśmy właśnie do czynienia z próbą obrony przed ingerencją w obszar osobistej wolności.
Ci młodzi ludzie, mający nowe oczekiwania i nowe aspiracje chcą w inny sposób uczestniczyć w demokracji, wpływać na rzeczywistość. Trwa proces krystalizowania się nowej definicji obywatelstwa. Alexis de Tocqueville opisywał, jak w Stanach Zjednoczonych nowe obywatelstwo kształtowało się dzięki użyciu tak ważnego w demokracji narzędzia jak prasa lokalna.

Dzisiaj mamy do czynienia z kolejną fazą tego zjawiska. Chęć wpływu na rzeczywistość poprzez portale społecznościowe i nowe media jest silna i ważna. Odpowiedzią na to musi być otwarty rząd.
Tabela. Ewolucja funkcjonowania administracji publicznej


Źródło: World Public Sector Report 2005, United Nations
Jesteśmy więc dzisiaj w fazie zarządzania responsywnego, które oznacza państwo nie „dla obywatela”, tylko „z obywatelem”.

Trzeci proces to wyłanianie się państwa optimum. Państwa, które charakteryzuje się selektywną interwencją, w którym potrzeba nowych harmonijnych relacji między rządem a samorządem, a nierówności są inaczej definiowane. Mamy nawyk z lat 80., żeby zastanawiać się przede wszystkim, czy państwa nie jest za dużo. To wtedy Guy Sorman napisał książkę „Państwo minimum”. Takie myślenie było konieczne, bo trzeba było wyswobodzić energie społeczne, ale wydaje się, że dzisiaj nie da się przy pomocy tej koncepcji realizować zadań odpowiadających na społeczną zmianę. Państwo musi być emanacją żywych procesów społecznych, nie ma narzucać społeczeństwu jakiejś formy. To zmieniające się społeczeństwo dokonuje przeobrażania się państwa.

Unikając państwa minimum powinniśmy zarazem uniknąć państwa maksimum. To takie państwo, które jest nadmiernie odpowiedzialne, przeregulowane i czasami też zbyt opiekuńcze, zabijając inicjatywę albo uzależniając od pomocy.

Polska musi przejść od modelu welfarestate do workfarestate, czyli do państwa, w którym poprzez pracę każdy buduje swoją pozycję jako pracownik i jako obywatel, poprzez pracę osiąga samodzielność. Pomoc społeczna i interwencja państwa służy temu, żeby jej odbiorca mógł dawać sobie radę samodzielnie poprzez pracę, a nie tylko poprzez wsparcie finansowe, które go de facto uzależnia.

Dziś problem nierówności definiujemy nie tyle poprzez różnice w dochodach, co przez brak dostępu - z powodu niskich dochodów oraz innych czynników - do dóbr i usług. Gdy niepełnosprawny nie może korzystać z publicznych zasobów w sieci, bo udostępniające je portale nie są do tego przystosowane, gdy mieszkaniec małej wioski w górach nie ma możliwości korzystania z szerokopasmowego Internetu - to państwo ma obowiązek dopilnować, by te bariery usunąć i zagwarantować wszystkim równe szanse.

Dlatego trzeba by jasno określić, jakie usługi publiczne realizują funkcję dobra publicznego w świecie współczesnym. Są to na pewno: edukacja, prawo do zabezpieczenia na starość, pomoc na rynku pracy, dostępność – nawet jeśli jest to finansowane poprzez system składek – powszechnego systemu ochrony zdrowia.

Dzisiaj też w o wiele szerszym stopniu niż dawniej dobrem publicznym jest dostęp do kultury, nauki i wiedzy. Internet zwiększa bowiem tą dostępność w sposób niebywały. Wystarczy chwila, żeby obejrzeć arcydzieła Luwru. Dlatego niektóre kraje zagwarantowały obywatelom dostęp do Internetu w konstytucji: Finlandia, Francja, Estonia i Grecja.

Państwo optimum powinno więc dbać o powszechny dostęp do tego, co definiujemy jako dobro publiczne, sprzyjające rozwojowi. Jeśli w celu zapewnienia tego dostępu konieczna jest interwencja, powinno sensownie ją stosować. Ta interwencja powinna być mierzona efektywnością i skutecznością, a do całego procesu trzeba podchodzić wielowymiarowo i kompleksowo. Jeśli na przykład chcemy, żeby dzieci uczyły się w cyfrowej szkole, to nauczyciele muszą być do tego przygotowani.

To państwo musi na nowo zdefiniować relacje pomiędzy własnością a wolnością w rzeczywistości zorganizowanej przez świat cyfrowy. I to zarówno w odniesieniu do tego, co jest obszarem prywatnej wolności, jak i do dóbr kultury i rozrywki. Także jeśli chodzi o przestępczość. Interwencja państwa, chroniąc wolność, dobra osobiste i prywatność wszystkich uczestników sieci nie powinna ułatwiać osiągania celów przestępczych.

W rzeczywistości cyfrowej stajemy przed potrzebą redefinicji całego procesu związanego z wymiarem sprawiedliwości - tego, co państwo może robić w sieci, by przeciwdziałać przestępstwom, a czego robić nigdy nie powinno, by nie zagrozić indywidualnym wolnościom.

Państwo optimum to także państwo, które przez udział obywateli w demokracji partycypacyjnej będzie wykorzystywało ich wiedzę i umiejętności.
Rysunek . Wartości otwartego rządu



Źródło: Mapa otwartego rządu w Polsce, Centrum Projektowe, Warszawa, czerwiec 2011
Musimy więc wypracować nowe relacje pomiędzy rządem, samorządem, organizacjami społecznymi, pozarządowymi i społecznościami Internetu. Wymaga to harmonii w przepływie informacji i powrotu do harmonijnego podziału zadań w relacjach rząd-samorząd.

Dlatego potrzebny nam jest przegląd ustrojowy, analiza funkcjonalności oraz efektywności istniejących rozwiązań. Dopiero na tej podstawie możemy zdefiniować zakres i obszary potrzebnych zmian. Po to, by państwo służyło jak najlepiej obywatelom, było strażnikiem wolności, a jednocześnie gwarantem rozwoju, a nigdy jego hamulcem.



  1   2   3   4   5   6   7   8   9


©operacji.org 2017
wyślij wiadomość

    Strona główna