Milczące media: rola I miejsce mediów w świecie arabskim



Pobieranie 111,86 Kb.
Data08.11.2017
Rozmiar111,86 Kb.

Global Media Journal – Polish Edition Spring 2010

Milczące media: rola i miejsce mediów w świecie arabskim

Zofia Sawicka

Arabskie media są w centrum rewolucji. Pojawienie się kanałów satelitarnych czy Internetu w świecie, w którym środki masowego przekazu od zawsze były w rękach władz, mocno zachwiało dotychczasowym medialnym status quo. Rządy straciły monopol na informacje, a obywatele stali się bardziej świadomi swych praw. Walka
o prawo do wolności wypowiedzi wciąż trwa.
By zrozumieć jej istotę, najpierw należy zapoznać się z zasadami gry pomiędzy mediami a władzą. Środki masowego przekazu nie są bowiem wbrew powszechnej opinii kształtowane przez konflikt Wschód - Zachód, ale przez regionalne rywalizacje. Media są tylko jednym z narzędzi władzy do sprawowania kontroli nad własnym społeczeństwem, co więcej, dają możliwość zdobycia przewagi nad innymi graczami w regionie. Dlatego też pisząc o arabskich mediach nie można oderwać się od rzeczywistości, w której przyszło im funkcjonować. Biorąc pod uwagę te wszystkie przesłanki, poniższy artykuł nie jest analizą arabskiego dyskursu medialnego, lecz próbą umiejscowienia arabskich mediów w szerszym społeczno-politycznym kontekście świata arabskiego.

Pisanie czy mówienie tego, co ma się na myśli, w świecie arabskim jest bardzo ryzykownym przedsięwzięciem.

- Ali al-Abdallah spędził w syryjskim więzieniu 30 miesięcy. Został aresztowany, po tym jak podpisał Deklarację Damasceńską1, która wzywała rząd do reform. Wyszedł z więzienia 18 czerwca 2010 tylko po to, by następnego dnia do niego wrócić. Tym razem powodem aresztowania był artykuł, w którym Abdallah skrytykował Radę Strażników Rewolucji i jej rządy w Iranie. Iran jest obecnie najbliższym sojusznikiem Syrii i tamtejszy reżim jest szczególnie wyczulony na krytykę stosunków syryjsko- irańskich. Abdallah usłyszał zarzuty rozpowszechniania fałszywych informacji w celu osłabienia państwa.2

- 18 lat wiezienia grozi Abdulkaderowi al-Jassemowi, założycielowi arabskiej edycji „Foreign Policy” i „Newsweeka”. Na swojej stronie internetowej odważył się skrytykować rodzinę al-Sabahów rządzącą Kuwejtem oraz oskarżył premiera kraju o niegospodarność i korupcję. Jassem jest oskarżony o rozpowszechnianie fałszywych informacji, które mogą zagrozić interesowi państwa.3

- W 2004 roku Egipt starał się o zorganizowanie mistrzostw świata w piłce nożnej w 2010 roku. Minister ds. Młodzieży i Kultury triumfalnie ogłosił w telewizji zwycięstwo. Miliony Egipcjan wpadły w euforię. Jak się jednak okazało, po podliczeniu wszystkich głosów, wygrało RPA, a Egipt zajął ostatnie miejsce nie zdobywając żadnego głosu.4

Granica pomiędzy tym, co można powiedzieć czy napisać jest w świecie arabskim bardzo cienka. Ci, którzy odważyli się ją przekroczyć i spróbowali zburzyć mur pomiędzy fikcją a prawdą, zapłacili za to wysoką cenę. Ci, którym odpowiada istniejący stan rzeczy są nagradzani za swoją wierność i promocję danego reżimu. Tajemnicą poliszynela jest bowiem zwyczaj dawania dziennikarzom prezentów: od drobnych upominków począwszy na udziałach w firmach naftowych skończywszy. Zaprzyjaźnieni z reżimem dziennikarze mogą liczyć nie tylko na łatwe uzyskanie licencji, ale również na ochronę ze strony władzy.

Fakt, że fikcja i prawda zamieniły się miejscami w arabskiej polityce, nie pozostał bez wpływu na media, a nawet stał się ich główną cechą charakterystyczną. Trzeba bowiem pamiętać, że świat polityki arabskiej jest jednym z niewielu czynników, który bezpośrednio oddziałuje na poczynania mediów. Drugim jest religia, ale o niej za chwilę.5

Państwa arabskie są monopolistami na rynku medialnym i używają mediów jako narzędzia propagandy. Ich głównym zadaniem ma być przekazywanie społeczeństwu informacji
o sukcesach rządów. Pisząc o arabskich mediach należy cały czas pamiętać o warunkach
w jakich funkcjonują. Świat arabski jest światem autorytaryzmów. Rządy sprawowane są przez członków pojedynczych rodzin, utrzymujących się przy władzy od lat czy nawet wieków, jak ma to miejsce np. w Maroku. Ich władza trwa nieprzerwanie przeważnie dzięki rozbudowanemu aparatowi bezpieczeństwa, który ściśle kontroluje społeczeństwo. Najmniejsza zmiana nastroju społeczeństwa może spowodować, że dany reżim będzie miał ogromne problemy w utrzymaniu stabilności, dlatego media powinny wg władzy, dbać
o zachowanie status quo.

Nic więc dziwnego, że arabskie media mają charakter międzynarodowy. Jeśli przyjrzeć się informacjom, które są przez nie podawane, okaże się, iż czas poświęcony wydarzeniom z kraju jest nikły w porównaniu do wiadomości spoza granic danego państwa. Relacje krajowe, jeśli już się pojawiają, mają raczej charakter propagandowy i odbiegają od standardów obiektywnego dziennikarstwa. Media mają za zadanie wspierać politykę państwa a wszelkie porażki władzy przypisywać siłom zewnętrznym, najczęściej Stanom Zjednoczonym i Izraelowi. Zdarza się również, że krytykowane są inne rządy arabskie, które w danym momencie są w opozycji do danego reżimu.

Wydawać by się mogło, że przy dzisiejszym zróżnicowaniu i rozbudowaniu środków przekazu, prowadzenie takiej polityki informacyjnej może być trudne do realizacji. Media arabskie znakomicie wypełniają jednak funkcje, które powierzyła im władza. Dzieje się tak dlatego, że to właśnie władza posiada prawie 100% udziałów na rynku mediów,
a dziennikarze pracują dzięki jej nadaniu.

PRASA


Arabską prasę można podzielić na 3 kategorie: tę, która jest własnością państwa, tę, która należy do partii politycznych i tę, która jest w rękach „niezależnych” właścicieli. „Niezależni” właściciele to przeważnie osoby ściśle związane z władzą, np. w Arabii Saudyjskiej istnieje teoretycznie dziesięć niezależnych dzienników, ale wszystkie bez wyjątku należą do członków rodziny rządzącej. 6

W większości krajów arabskich gazety nie mogą być publikowane bez uzyskania odpowiedniej licencji. W Syrii taką licencję wydaje tylko i wyłącznie premier,


w Zjednoczonych Emiratach Arabskich Rada Ministrów, w Bahrajnie minister ds. informacji. Licencja ta może być bardzo łatwo cofnięta, wystarczy tylko, że dziennikarze przekroczą prawo regulujące zawartość podawanych informacji.7 W większości krajów arabskich konstytucja gwarantuje prawo do wolności wypowiedzi, jednakże prawie zawsze wszelkie wolności zapisane w ustawie zasadniczej mogą być ograniczane „zgodnie z prawem”. Kodeks karny, prawo prasowe i prawo publikacji regulują zarządzanie mediami. Kodeks karny określa grzywny bądź kary pozbawienia wolności za krytykowanie głów państw, członków rządów, narażanie na szwank interesu narodowego. Z kolei prawo prasowe i publikacji stoi na straży rzetelności dziennikarstwa, dlatego często jest wykorzystywane przy oskarżaniu dziennikarzy o zniesławienie czy znieważenie, jeśli tylko odważyli się przekroczyć czerwoną linię ustaloną przez rząd: „Za zniesławienie albo obrażenie oficjeli państwowych w krajach arabskich najczęściej grozi więzienie [...]W Jordanii za zniesławienie grozi grzywna, jednakże jeśli czyn ten dotyczy króla bądź innej osoby z rodziny królewskiej, kara wynosi trzy lata więzienia. Krytyka głowy państwa, znieważanie moralności, krytyka arabskiego dziedzictwa są nielegalne w Jemenie. Podobna legislacja istnieje w Egipcie, Syrii, Arabii Saudyjskiej, Maroku, Libii, Katarze, itd.”8

Wolność wyrażania opinii jest często przedmiotem gry politycznej władzy ze swoimi obywatelami. I tak na przykład, kiedy Bashar al-Asad został prezydentem Syrii w 2000 roku, chcąc pokazać, że jest otwartym na świat reformatorem wydatnie zwiększył wolność jaką do tej pory dysponowała prasa. W pierwszych miesiącach swej prezydentury mianował nowych dyrektorów oficjalnej Syryjskiej Agencji Informacyjnej (SANA), państwowego radia


i telewizji oraz mianował nowych redaktorów trzech głównych dzienników, kontrolowanych przez państwo: „Al- Ba’th”, „Al-Thawra”, „Tishreen”.9 W grudniu 2000 roku Bashar ogłosił, iż partie, które wchodzą w skład Narodowego Frontu Patriotycznego, będą mogły publikować własne gazetki. Pierwsza taka gazetka pojawiła się w styczniu 2001 roku, a wydrukowała ją Partia Komunistyczna. Już w pierwszym numerze zaatakowano rząd za decyzję zatwierdzającą obecność prywatnych banków w Syrii. W międzyczasie gazety państwowe publikowały okazjonalnie artykuły krytykujące ekonomiczną politykę rządu. Także
w styczniu 2001 roku została wydana pierwsza od 38 lat licencja na prowadzenie prywatnej, niezależnej od władz gazety. Gazeta „Al-Dommari” (Latarnia) rozpoczęła publikacje w lutym 2001 roku. Był to tygodnik satyryczny, na którego łamach śmiano się nie tylko
z Syryjczyków, ale też i z reżimu. Każdy kolejny numer osiągał większy nakład niż wszystkie gazety należące do państwa. Taki stan rzeczy utrzymał się do 2002 roku. Najpierw władze zażądały by każdy numer przed publikacją był sprawdzony przez odpowiedniego urzędnika
w Ministerstwie Informacji. Kiedy redakcja tygodnika nie zgodziła się na te żądania, gazeta została zawieszona, a po trzech miesiącach zamknięta, z uwagi na to, że nie wypełniała warunków licencji, tzn., że przez trzy miesiące nie ukazał się ani jeden numer.10 Wszystko zgodnie z literą prawa. I wszystko dlatego, że wyniku wcześniejszych zmian w Syrii zaczęło powoli rodzić się społeczeństwo obywatelskie, które mogłoby zagrozić reżimowi. Podobny schemat postępowania jest stosowany w niemal każdym państwie arabskim.

Warto zwrócić również uwagę na fakt, że idea wolności prasy w krajach muzułmańskich jest zupełnie inna niż ta przyjęta chociażby na Zachodzie. We wszystkich arabskich państwach prasa musi respektować istniejący układ pomiędzy rządem a władzami religijnymi. Po części dzieje się tak ze względu na zagrożenie bezpieczeństwa państwa radykalnymi ruchami religijnymi, których nie można dopuścić do głosu. Z drugiej jednak strony, od pojawienie się politycznego islamu, dziennikarze, którzy bronili swojej wolności popadli w konflikt zarówno z rządem, który ogranicza wolność wypowiedzi, jak i z liderami fundamentalnych ugrupowań religijnych, którzy potępiają śmiałków piszących prawdę o ich grupach. 11 Podobnie ma się sytuacja z mediami elektronicznymi.

26 lipca 2010 roku w Bagdadzie pod biurem arabskiej telewizji Al - Arabiya wybuchł samochód pułapka, zrównując budynek z ziemią. Zginęło 16 osób. Zamach został dokonany przez al-Kaidę. Przyczyną ataku był program „Creation of Death” wyemitowany przez telewizję, w którym analizowano wpływ grup ekstremistycznych na społeczeństwo.12

Znaczna część arabskich dziennikarzy broni islamskich wartości i tradycji - pisać


o islamie można tylko dobrze albo wcale, wszelkie krytyczne stwierdzenia na temat tej religii grożą nie tylko sankcjami karnymi, ale również fatwą czy nawet utratą życia. Nic więc dziwnego, że większość arabskich dziennikarzy wykształciła w sobie umiejętność autocenzury, która jest chyba jeszcze bardziej skuteczna od tradycyjnej państwowej. Cenzura państwowa jest w rękach Ministerstwa Informacji lub Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Odpowiedni ministrowie mają prawo wstrzymać publikację, gdy dopatrzą się w niej naruszenia bezpieczeństwa narodowego, tajemnicy państwowej, krytyki liderów politycznych czy religijnych. W Arabii Saudyjskiej Minister ds. Kultury i Informacji obsadza stanowiska redaktorów naczelnych wszystkich gazet. Dziennikarze otrzymują wytyczne, jak pisać
o danym wydarzeniu, często gotowe artykuły są przesyłane bezpośrednio do gazet. 13

Innymi zasadami kieruje się cenzura jeśli chodzi o wydawnictwa zagraniczne.


W Tunezji minister spraw wewnętrznych może skonfiskować cały nakład gazety albo w ogóle zabronić jej rozpowszechniania na terenie kraju. W Arabii Saudyjskiej odpowiedni minister może zniszczyć nakład każdej gazety, która nie posiada odpowiedniej licencji, bez prawa do jakiejkolwiek rekompensaty.14

Za specyficzną formę cenzury można też uznać morderstwa dziennikarzy, dokonywane na zlecenie danego reżimu. W 2005 roku w wyniku wybuchu samochodu pułapki, zginął libański dziennikarza Samir Qasir, znany ze swego antysyryjskiego nastawienia. Choć oficjalnie nigdy tego nie udowodniono, to właśnie syryjski rząd uznawany jest za sprawcę tego zamachu.15

System autocenzury jest więc dla dziennikarzy często jedyną szansą na przeżycie.
W rezultacie większość artykułów to nijakie relacje bazujące na oficjalnych oświadczeniach, spotkaniach czy konferencjach. Kiedy dziennikarze chcą napisać prawdę uciekają w świat literatury. Pod pretekstem opisywania historycznych wydarzeń, krytykują obecny rząd
i rozprawiają się z rzeczywistością. Zrobili tak m.in. Gamal al-Ghitani w „Zeini Barakat” czy Ahdaf Souf w „In the Eye of Sun”.16 Zjawisko to niewątpliwe pomaga wytłumaczyć fakt, iż pomimo kontroli rządów nad wszystkim środkami przekazu publiczny arabski dyskurs wciąż trwa.

MEDIA ELEKTRONICZNE

Radio i telewizja zawsze były traktowane przez władze państw arabskich
w szczególny sposób, a sprawowana nad nimi kontrola było dużo surowsza niż nad prasą. Wystarczy przytoczyć fakt, że do lat 90. nie istniały żadne prywatne stacje telewizyjne czy radiowe.17

Sytuacja taka wiąże się z dwoma czynnikami. Pierwszy to specyfika kultury arabskiej, kultury, w której słowo mówione cieszy się dużo większą estymą niż pisane. To tradycja biorąca swój początek z islamu - w słowo mówione należy wierzyć. Drugi czynnik związany jest z poziomem wykształcenia społeczeństw arabskich. Znaczny procent ludności to analfabeci, wobec tego wszelkie informacje dotyczące sytuacji w kraju czy na świecie są przez nich czerpane z radia bądź telewizji. Nic więc dziwnego, że to właśnie te media stały się obiektami szczególnych zabiegów władzy.

W Syrii i Jordanii pracownicy stacji telewizyjnych i radiowych są pracownikami państwowymi. Ich szczególna więź z władzą ma zapewnić, że kontrowersyjne materiały na temat głów państw, wysoko postawionych urzędników, wojska, przypadków łamania praw człowieka, nigdy nie zostaną dopuszczone na antenę.18 Podobnie ma się sytuacja w innych krajach arabskich.

Wraz z rozwojem technologii, w drugiej połowie lat 90. nastąpił przełom i na medialnym rynku arabskim pojawiły się pierwsze kanały satelitarne. Prywatne kanały telewizyjne w swojej ramówce umieszczały programy „na żywo”, a sposób relacjonowania wydarzeń uległ wyraźnej profesjonalizacji. Pionierem na tym polu była arabska stacja Al-Jazeera. Jej działalność wywarła tak ogromny wpływ na arabskie media, że zmiany jakie zaszły w tej dziedzinie zaczęto określać mianem „efektu Al-Jazeery”.19

W 1996 roku młody szejk Kataru, który objął władzę detronizując swojego ojca, postanowił zainwestować 140 milionów dolarów w stację telewizyjną. Początkowo program stacji miał być na wpół informacyjny, na wpół rozrywkowy. Szejk, będący pod wrażeniem zachodnich stacji informacyjnych, postanowił jednak zachować tylko profil informacyjny. Al-Jazeera ruszyła 1 listopada 1996 roku, nadając początkowo 6 godzin dziennie. Uruchomienie stacji zrewolucjonizowało arabski rynek medialny. Stacja zaczęła ukazywać to, czego inne telewizje nigdy by nie pokazały: ciężką, często przykrą prawdę o arabskim życiu, kulturze, czy polityce. Kanał ten śmiało porusza problemy, które do tej pory były tabu w tym regionie świata: seks, korupcję na najwyższym szczeblu władzy, poligamię, prawa człowieka, terroryzm, kwestie religijne 20. Sposób przedstawiania faktów szybko znalazł naśladowców
i tak powstał „efekt Al-Jazeery”.

Pisząc o arabskich kanałach satelitarnych nie można ich jednak zredukować jedynie do Al-Jazeery. Nie można też zapominać o warunkach w jakich funkcjonują. Arabskie stacje informacyjne są bowiem utrzymywane zarówno przez państwa, jak i ich pełnomocników, grupy etniczne czy religijne. I tak na przykład największy rywal Al-Jazeery, Al-Arabiya jest własnością domu Saudów, natomiast libańska stacja Al-Manar należy do Hezbollahu, ugrupowania, które jest wpisane przez USA na listę ugrupowań terrorystycznych. Zachodnia tendencja do skupiania uwagi tylko i wyłącznie na Al-Jazeerze, sprawia, że często pomija się fakt, iż media odzwierciedlają polityczny krajobraz świata arabskiego i są wykorzystywane do walki z przeciwnikami.21

Emir Kataru nie założył Al-Jazeery z pobudek czysto altruistycznych. Kierował się tą samą chęcią, co przy użyczeniu Stanom Zjednoczonym bazy na stacjonowanie wojska. Chciał stać się liczącym się graczem w regionie. Katar pomimo tego, że jest jednym z najbogatszych państw świata dzięki złożom ropy naftowej i gazu, do czasu pojawienia się Al-Jazeery był tylko małym półwyspem obok potężnej Arabii Saudyjskiej. Geograficznie i politycznie żył
w cieniu większego sąsiada. Arabia Saudyjska dominowała także na rynku panarabskich mediów. Al-Jazeera dała emirowi możliwość skierowania uwagi opinii publicznej niekoniecznie w stronę pożądaną przez Saudów. Tajemnicą poliszynela jest nieoficjalny zakaz sprzedaży czasu reklamowego Al-Jazeery saudyjskim agencjom reklamowym (nota bene, dominującym na rynku reklam krajów Zatoki Perskiej). 22

W 2003 roku, w przeddzień amerykańskiej inwazji na Irak, Saudowie uruchomili własny informacyjny kanał satelitarny - Al-Arabiya. Od tego momentu te dwie stacje prowadzą ze sobą wojnę na słowa. Izraelski atak na Gazę na przełomie 2008/2009 roku jest tego dobrym przykładem. W tym czasie świat arabski podzielił się na dwa obozy. Jeden


z Syrią i Katarem oraz innymi państwami Zatoki, które twardo popierały Hamas. Drugi
z Arabią Saudyjską i Egiptem na czele, w ataku na Gazę widział możliwość zdobycia przewagi przez Mahmuda Abbasa, prozachodniego prezydenta Palestyny. Relacje Al-Jazeery były bardzo emocjonalne, wypełnione rannymi i zabitymi dziećmi i kobietami. Al-Arabiya była bardziej wyważona, unikano pokazywania krwawych materiałów, a zabitych Palestyńczyków nie nazywano męczennikami.

Stopień w jakim te dwie stacje odzwierciedlają przekonania polityczne swoich patronów, jasno pokazuje fakt, że nawet jeśli stacja nie jest własnością państwa, to nie oznacza to automatycznie jej niezależności. Pojawieniu się prywatnych stacji telewizyjnych w świecie arabskim towarzyszyło powstanie feudalizmu korporacyjnego, w którym główną rolę odgrywają członkowie rodzin królewskich, liderów narodowych, itp. W ten sposób rynek medialny w dalszym ciągu kształtowany jest przez władze. Grupa medialna MBC z siedzibą w Dubaju jest tego świetnym przykładem. Na jej czele stoi bowiem zięć króla Arabii Saudyjskiej, a w jej skład wchodzą najpopularniejsze programy rozrywkowe i Al-Arabiya. Panarabskie media, które mają swoją siedzibę w Egipcie są w rękach biznesmenów ściśle związanych z prezydentem tego kraju Hosnim Mubarakiem. Syn prezydenta Libii jest z kolei monopolistą na libijskim rynku telewizyjnym.23

Oprócz wpływu władzy na stacje informacyjne i ich programy warto zwrócić również uwagę na stosunek poszczególnych państw do tzw. niezależnych mediów. Na przykład Al-Jazeera jest uważana w świecie arabskim za „zbrojne” ramię Kataru. To właśnie dlatego dyskurs dotyczący krytycznych uwag stacji na temat rządów państw arabskich, odbywa się na szczeblu państwowym, a nie na poziomie stacja – strona konfliktu. W 2002 roku Arabia Saudyjska wycofała z Kataru swego ambasadora, po tym, jak Al-Jazeera wyemitowała program krytykujący Saudów. Podobnie postąpiła Jordania, kiedy w stacji skrytykowano dynastię Haszymidów. Wiele krajów wysyła do Kataru oficjalne skargi. Tylko w ciągu kilku pierwszych lat działalności napłynęło ponad 450 takich skarg. Wszytko to wyraźnie wskazuje na to, że państwa arabskie, pomimo głoszonej wszem i wobec pełnej niezależności Al-Jazeery, nie mają wątpliwości, kto za nią stoi. Nawet amerykańscy urzędnicy podczas oficjalnego spotkania z władzami Kataru, wnieśli skargę na antyamerykańskie programy stacji. Była to kolejna odpowiedź na szczeblu państwowym. 24

Jeśli przyjrzeć się zawartości programów stacji, to okaże się, że widz może zdobyć informacje z całego świata, ale raczej trudno będzie mu się dowiedzieć, co dzieje się w jego własnym kraju. We wrześniu 2007 roku Al-Jazeera wyemitowała film dokumentalny, który przedstawiał problem korupcji w Arabii Saudyjskiej. Film bazował na informacjach opublikowanych w angielskim dzienniku „The Guardian”. Ta sama gazeta podawała także przykłady korupcji w rządzie Kataru, ale tych wiadomości stacja już nie przekazała.25 Podobnie działa Al-Arabiya. Na jej antenie krytykowane są wszystkie państwa arabskie,


z wyjątkiem Arabii Saudyjskiej.

Z jednej strony wygląda to na układ mediów z władzą, kompromitujący w oczach obserwatorów z krajów zachodnich, z drugiej jednak strony trudno się dziwić pewnej wdzięczności i wierności w stosunku do władzy, gdyż tak naprawdę to ona pozwala danym stacjom istnieć. Byłoby nonsensowne oczekiwać od Al-Jazeery czy innych arabskich kanałów informacyjnych całkowitego obiektywizmu. Oczekiwaniem bardziej realistycznym


w stosunku do mediów arabskim jest raczej obiektywizm kontekstualny. Kontekst pozwala zachować pewne cechy przekazu istotne dla środowiska, w którym dana stacja nadaje.26

Stacje arabskie są stronnicze, ale zauważalne są pewne wspólne cechy - ogólny cynizm w stosunku do innych arabskich reżimów i mocno akcentowana wrogość do Stanów Zjednoczonych. Czy stacje są jednak w stanie zachować równowagę w przedstawieniu realnych faktów, odnosząc się jednocześnie do wrażliwości własnej widowni? Niestety, równowaga ta musi być zachwiana, w środowisku, w którym dobór informacji zależy nie od etycznych i zawodowych kompetencji dziennikarzy, ale od woli patronów poszczególnych mediów.

W 2008 roku Egipt i Arabia Saudyjska - kraje posiadające satelity, z których nadawane są wszystkie arabskie programy, doprowadziły do powstania nowej karty zarządzania programami telewizyjnymi. Karta została zaaprobowana przez 20 z 22 członków Ligi Państw Arabskich. Zapisy w karcie nakazują arabskim nadawcom takie prowadzenie działalności, które nie przyniesie szkody porządkowi społecznemu, bezpieczeństwu narodowemu, publicznym i tradycyjnym wartościom. Z kolei rządy arabskie są zobowiązane do stworzenia legislatywy, która ma zapobiec wszelkim naruszeniom postanowień karty, mogą również skonfiskować potrzebny do nadawania sprzęt lub nawet cofnąć licencję. Egipt
i Arabia Saudyjska otrzymały również prawo do decydowania o dostępie każdej z nowych stacji telewizyjnych do posiadanych przez nie satelit.27 Takie zarządzenia to nie jedyny sposób wzmocnienia kontroli nad „niezależnymi” stacjami.

Innym, jakże ważnym są niewątpliwie pieniądze - oglądając arabskie telewizje trudno napotkać komercyjne reklamy. Przeważają swego rodzaju reklamy polityczne, podobne do tych, które można zaobserwować w Stanach Zjednoczonych w czasie trwania kampanii prezydenckiej. Zawartość arabskich mediów jest bezpośrednio związana z pieniędzmi, kwestią własności i władzą. Jeśli porównamy koszty produkcji z zyskiem, który jest generowany przez media, okaże się, że różnica wynosi 14 miliardów dolarów rocznie.28 To zjawisko nie wydaje się zaskakujące, jeśli weźmie się pod uwagę fakt, że media w świecie arabskim są politycznym narzędziem a nie przedsięwzięciem mającym przynosić zyski. Koszty utrzymania zwierzchnictwa nad mediami są bardzo wysokie, ale polityczne korzyści są nie do przecenienia.

Kiedy Al-Jazeera pokazała antyprezydenckie demonstracje w Kairze w 2005 roku, Egipt wysyłał do Kataru doradcę Mubaraka do spraw zagranicznych. Wytłumaczył on emirowi, że stacja powinna być bardziej wyważona w swoich relacjach dotyczących Egiptu, w tym szczególnym dla niego okresie (czas wyborów prezydenckich). W efekcie informacje
o wydarzeniach w tym państwie stały się ostrożniejsze i zredukowane do minimum. Stacja tylko krótko wspomniała o kolejnych demonstracjach w Kairze w czerwcu 2005 roku, natomiast Al-Arabiya całkowicie pominęła ten temat. Bez wątpienia istotny jest tu fakt, że jedni z głównych inwestorów Al-Arabiyi właśnie, mają ścisłe powiązania z Kairem.29 Z kolei niesprzyjające Al-Jazeerze reżimy arabskie często zabraniają inwestorom reklamować się na antenie tej stacji pod sankcją odebrania pozwolenia na dalsze prowadzenie działalności gospodarczej lub inwestycyjnej w danym kraju.30

Mimo wszystko znaczenie telewizji w świecie arabskim nie powinno być lekceważone. Zwłaszcza w świecie, w którym kultura polityczna nie istnieje, a wszelki sprzeciw władzy likwidowany jest natychmiastowo. Mimo wszelkich ograniczeń to właśnie te stacje telewizyjne często są jedynymi poważnymi oponentami arabskich reżimów. Od kilku lat w tej nierównej walce wspiera je Internet.

INTERNET

W krajach arabskich Internet pojawił się całkiem niedawno w porównaniu do światowych standardów. Arabia Saudyjska i Irak zamknęły listę krajów, które zapewniły publiczny dostęp do sieci dopiero w 2000 roku. Według szacunkowych danych z Internetu korzysta obecnie 56 milionów Arabów, co stanowi jedynie 17% populacji. Jednak, to co spędza sen z powiek arabskim reżimom, to dane dotyczące przyszłości. W 2013 roku


z Internetu ma już bowiem korzystać 86 milionów Arabów. Godząc się z nieuchronnością tego zjawiska, władze musiały się nauczyć je kontrolować.31

Powszechnym zwyczajem jest rejestrowanie klientów kafejek internetowych, a następnie przesyłanie ich danych (imienia, nazwiska, telefonu) do odpowiedniego ministerstwa. Blokady stron internetowych są na porządku dziennym. W Arabii Saudyjskiej, Syrii, czy Tunezji to rząd kontroluje dostępność informacji, bo to w jego rękach są główne serwery. Skrzynki pocztowe i czaty są nieustannie monitorowane przez odpowiednie służby. Dostęp do takich stron jak Facebook, You Tube jest regularnie utrudniany. W krajach, w których rządy mniej ingerują w zawartość Internetu (np. Maroko), cena, którą trzeba zapłacić za użytkowanie jest tak wysoka, że liczba internautów kurczy się do minimum.32

Tak jak na całym świecie, największą liczbę użytkowników sieci stanowią młodzi, którzy szukają informacji, rozrywki, itp. Jednak to, co wyróżnia arabskie użycie Internetu to niespotykana nigdzie indziej na świecie chęć dyskusji na tematy polityczne, religijne
i związane z seksem. Wynika to prawdopodobnie z faktu, że w komunikacji bezpośredniej, face to face, rozmowy na te tematy stanowią nienaruszalne tabu. Mimo rządowej kontroli Internet daje więc obywatelom krajów arabskich ograniczoną, ale jednak, szansę na poszerzenie swoich horyzontów i poznanie odmiennych opinii.

Około 10% na każdych 200 wejść do Internetu stanowią strony poświęcone religii, głównie islamowi. Najpopularniejsze z nich, wbrew powszechnemu mniemaniu, to nie te wzywające do dżihadu, ale te, które wzywają do moralnej odnowy, bazując na Koranie.33

Internetowe fora dyskusyjne to druga cecha, która wyróżnia arabską cyberprzestrzeń.
W żadnym innym języku debaty nie są toczone tak często i tak gorliwie, jak właśnie
w arabskim. Internet stał się idealnym medium do łamania tradycyjnych ograniczeń wskazujących kto, co i gdzie może powiedzieć. Z czasem, mając świadomość nieustannej kontroli ze strony władz, arabscy forumowicze zaczęli tworzyć własne blogi.34 Wśród nich można wyróżnić 3 główne modele.

Pierwszy z nich tworzą tzw. działacze. To internauci, którzy są bezpośrednio zaangażowani


w ruchy polityczne i używają blogów do koordynowania różnego typu akcji, rozpowszechniania informacji oraz do prowokowania politycznych sporów.

Drugą grupę tworzą internauci, których głównym zadaniem jest budowanie porozumienia pomiędzy Wschodem a Zachodem. Blogi pisane są głównie po angielsku i adresowane są do zachodnich czytelników. Ich głównym zadaniem jest przybliżenie praw i tradycji rządzących arabskimi społeczeństwami zachodniemu światu.

Trzecia grupa to tzw. blogerzy sfery publicznej. Nie są oni bezpośrednio zaangażowani
w politykę, ale biorą żywy udział w dyskusji na temat aktualnej sytuacji w kraju. 35

Oczywiście, ze względu na rzeczywistość w jakiej działają, blogerzy często ponoszą karę za publikowanie sprzecznych z linią władzy poglądów. Ich działalność jest jednak nie do przecenienia. To właśnie w Internecie powstało pewne siebie, wierzące w swój potencjał, aktywne i wyrażające swoje poglądy społeczeństwo.36

Poza telewizją satelitarną i tradycyjnymi mediami okazało się, że istnieją blogi, Facebook, Twitter, itp., które zmieniły zasady toczącej się do tej pory informacyjnej gry. Informacyjna tama zaczęła przeciekać. Stało się jasne, że arabskie rządy nie są już w stanie kontrolować przepływu informacji w swoich państwach. Jednak trzeba o tym pamiętać, że nowe technologie a wraz z nimi nowe media nie są w zasięgu tylko i wyłącznie opozycji.
W rzeczywistości, władze są dużo bardziej biegłe w ich wykorzystaniu i m.in. dzięki nim mogą w dalszym ciągu umacniać swoją supremację i zastraszać swoich wrogów.

PALESTYNA37

W najcięższej chyba sytuacji w świecie arabskim znalazły się obecnie media palestyńskie. Przyczyną takiego stanu nie jest wbrew powszechnej opinii sam konflikt izraelsko-palestyński, ale przede wszystkim trwający od kilku lat konflikt wewnętrzny. Kiedy w czerwcu 2007 roku Hamas38 przejął kontrolę nad Strefą Gazy, środki masowego przekazu stały się narzędziem walki o władzę pomiędzy Hamasem a Fatahem39. Od 2007 roku media podzieliły się na dwie części. Do jednej z nich należą dziennikarze, którzy mają związki z Hamasem, do drugiej popierający Fatah. W 2009 roku w ramach akcji odwetowych pomiędzy tymi stronnictwami zostało aresztowanych 61 dziennikarzy.40 Na Zachodnim Brzegu aresztuje się tych, którzy mają związek z Hamasem, w Strefie Gazy tych, którzy są uważani za zwolenników Fatahu. Zarówno jedni, jak i drudzy są „więźniami” tematyki. Wobec trwającego ponad 60 lat konfliktu, inne wiadomości zostały zepchnięte na dalszy plan. Media palestyńskie nie interesują się bowiem niczym innym, jak tylko toczącą się wojną, zarówno tą bratobójczą, jak i tą prowadzoną z Izraelem. Obydwie strony muszą się także zmagać
z ograniczeniami narzuconymi przez władze Izraela. Szesnastu dziennikarzy ze Strefy Gazy zostało zabitych przez siły izraelskie w trakcie trwania operacji „Płynny Ołów”41, z kolei trzydziestu trzech z Zachodniego Brzegu zostało rannych. Na porządku dziennym są aresztowania, szykany, naloty izraelskich służb specjalnych na stacje telewizyjne czy biura prasowe. Poza tym palestyńscy dziennikarze narażeni są na szczególne trudności przy przekraczaniu izraelskich punktów kontroli granicznej. W 2009 roku odnotowano 51 przypadków aresztowań dziennikarzy na granicy, bez żadnych konkretnych powodów.42

Wydane w 1995 roku palestyńskie Prawo Druku i Publikacji zapewnia wolność prasy


i mediów elektronicznych, jednakże podobnie jak w innych krajach arabskich, prawo to może być ograniczone jeśli „jedność narodowa” czy „palestyńskie wartości” będą zagrożone.43

Osobliwa sytuacja, w której obecnie znalazła się Palestyna spowodowała, że każda


z walczących frakcji prawo rządzące mediami rozumie zupełnie inaczej. I tak Hamas wprowadził nowe zasady w myśl których, każdy z dziennikarzy ma obowiązek zarejestrować się w odpowiednim urzędzie, natomiast władze na Zachodnim Brzegu wydają licencje telewizyjne i radiowe. Po operacji „Płynny Ołów” Hamas uznał, że wolna prasa stanowi za duże ryzyko dla władzy. Służby bezpieczeństwa utrudniają więc pracę dziennikarzom na wszelkie sposoby, m.in. zabraniając wstępu w niektóre rejony Gazy. Istnieje również niepisane prawo zakazujące otwartej krytyki Hamasu w mediach. Hamas ma bowiem do dyspozycji dwie gazety „Felesteen” i „al-Resaleh” oraz stację telewizyjną Al-Aqsa. Większość dziennikarzy tych mediów, przebywających na Zachodnim Brzegu zostało aresztowanych przez władze Autonomii Palestyńskiej. Warto zauważyć, że dystrybucja gazet związanych z Hamasem jest na Zachodnim Brzegu zakazana.44

Na Zachodnim Brzegu ukazują się trzy dzienniki: „Al-Hayat, al-Jadidah”, który jest całkowicie kontrolowany przez Fatah i jako jedyny ma zakaz dystrybucji w Strefie Gazy, „Al-Ayyam”, którego część udziałów należy do władz oraz „Al-Quds” z siedzibą w Jerozolimie - prywatna gazeta, która jest pod stałą kontrolą izraelskich służb. Dzienny nakład tych gazet wynosi około 50 tysięcy egzemplarzy, jednak z powodu restrykcji nakładanych przez izraelskie służby, dystrybucja jest bardzo utrudniona.

Na Zachodnim Brzegu działa około 40 prywatnych stacji telewizyjnych, które podlegają PBC (Palestinian Broadcasting Corporation), na której czele stoi prezydent Autonomii Palestyńskiej Mahmud Abbas. W kwietniu tego roku Ministerstwo Komunikacji wydało nakaz odnowienia licencji telewizyjnych i radiowych. Operacja ta wiąże się
z ogromnymi kosztami i większości nadawców na to nie stać. Działanie takie spowoduje zamknięcie wielu stacji, przede wszystkich tych, które naraziły się władzy. Transmisje stacji należących do grupy PBC zostały zablokowane przez Hamas już w 2007 roku. By nie pozostawać dłużnym, władze Autonomii Palestyńskiej zabroniły nadawania stacji Al-Aqsa, należącej do Hamasu, w trzech największych miastach na Zachodnim Brzegu.45

Restrykcje spotykają także inne stacje telewizyjne, nie związane z Palestyną. 15 lipca 2010 władze Autonomii Palestyńskiej zamknęły biuro Al-Jazeery pod zarzutem rozpowszechniania fałszywych informacji. Stacja nadała wywiad z jednym z palestyńskich polityków, który sugerował, że Mahmud Abbas był zamieszany w śmierć Jasera Arafata. Biuro otworzono


4 dni później, jednak stacja jest pod stałą kontrolą władz.46

Z Internetu korzystało w 2009 roku 14% Palestyńczyków. To o 4% więcej niż w 2008 roku. Jednak i tu sięgnęła ręka władzy. Serwis internetowy Al-Watan Voice, który zamieszczał wiadomości z kraju, został zamknięty oficjalnym dekretem z 3 listopada 2009 roku.47

Wszystko wskazuje na to, że sytuacja mediów palestyńskich nie ulegnie zmianie. Aresztowania dziennikarzy, rekwirowanie sprzętu, cenzura stały się narzędziami w walce
o władzę. Brak ugody między Hamasem i Fatahem co do przeprowadzenia wyborów prezydenckich i parlamentarnych, oznacza, że taki stan będzie się utrzymywał, a patrząc na historię konfliktu izraelsko-palestyńskiego a ostatnio palestyńsko-palestyńskiego, jego zmiana na lepsze wydaje się być prawie niemożliwa.

PODSUMOWANIE

Media w świecie arabskim borykają się, prócz kontroli rządów, z jeszcze jednym problemem a mianowicie z ograniczonym zaufaniem swoich odbiorców. Poczynając od 1967 roku, kiedy to arabskie media podczas wojny sześciodniowej donosiły o zmiażdżeniu armii izraelskiej, bardziej świadomi i wykształceni Arabowie przestali wierzyć w to, co widzą
i słyszą w środkach masowego przekazu. Prawda zdobywana jest z zagranicznych stacji telewizyjnych np. BBC. Zaufanie w świecie arabskim buduje się na kontaktach interpersonalnych. Nawet jeśli lokalne media podają aktualny kurs walut, by to sprawdzić, dzwoni się do znajomych pracujących w gazecie czy ministerstwie finansów.

Przy takim zaufaniu do środków przekazu, trudno liczyć na to, że będą one w stanie zmienić arabskie społeczeństwa. Paradoks polega na tym, że ten brak zaufania do mediów jest jednak poniekąd zabezpieczeniem przed nadmiernym wpływem rządowej propagandy. Tak jak w Polsce, w czasach PRL, społeczeństwo nauczyło się weryfikować „na ulicy” oficjalne informacje i czytać między wierszami, tak w krajach arabskich ludzie nauczyli się ostrożnie podchodzić do kontrolowanych przez władzę mediów, a informacji szukać na targu, który


w tym kręgu cywilizacyjnym pełni ważną społeczną rolę.

Arabskie media mogą jednak odegrać znaczącą rolę w przywróceniu przejrzystości życia politycznego, trzeba dać im jednak szansę. Warto zauważyć, że wraz


z rozprzestrzenieniem się kanałów satelitarnych i Internetu Arabowie powoli zaczynają rozumieć, że to właśnie media mogą stać się jednym z najważniejszych narzędzi prowadzących do zwiększenia wolności obywatelskich i stworzenia rzeczywistości, w której pisanie czy mówienie, tego co ma się myśli nie będzie już ryzykownym przedsięwzięciem.

BIBLIOGRAFIA:

Andersen R., Gray J., Battleground: The Media, Washington 2007

Arab League Satellite Broadcasting Charter, www.arabmediasociety.com



Arab Media: Tools of the Governments, Tools for the People?, United States Institute of Peace, August 2005.

CPJ calls on Kuwait to drop charges against al-Jassem, Committee to Protect Journalist, www.cpj.org, 28.06.2010.

Fandy M., (Un)civil war of words: Media and Politics in the Arab World, London 2007



www.freedomhouse.org.

George A., Syria neither Bred nor Freedom, New York 2003.

Hofheinz A., The Internet in the Arab World: Playground for Political Liberalization, Friedrich Ebert Stifung, Internationale Politik und Gesellschaft , Heft 3/2005.

Hunt N., Middle East and North Africa Overview, International Press Institute, 4.02.2010, www.freemedia.at.



Internet World Stats, Usage and Population Statistic, www.internetworldstats.com

Al-Qaeda claims responsibility for al-Arabiya bombing, Committee to Protect Journalists, www.cpj.org, 26.07.2010.

Labidi K., The Paradox of Press Freedom In the Arab World, Arab Reform Bulletin, June 19,2007.

Lynch M., Blogging the New Arab Public, Issue 1, Spring 2007, Arab Media&Society, www.arabmediasociety.com.

Makovsky A., Syria under Bashar al-Asad: The Domestic Scene and the ‘Chinese Model’ of Reform, Policywatch 512, (Washington: Washington Institute for Near East Policy, January 17, 2001).

Miles H., Al-Jazeera: How Arab TV News Challenged the World, New York 2005.

Miles H., Think Again al-Jazeera, Foreign Policy, July/August 2006.

El- Nawawy M., Law and the Middle East Media: Between Censorship and Independence, w: Quoting God: how media shaped ideas about religion and culture?, red. C. Badaracco, Baylor University Press, Texas 2005, s.65.

Pinatak L., Arab Media and the Al-Jazeera Effect, w: Global communication. Theories, Stakeholders and Trends, red. T.L. McPhail, Chichester 2010.

Rugh W.A., Arab Mass Media: newspapers, radio and television in Arab politics, London 2004.

Rugh W.A., Do National political systems still influence Arab media?, Issue 2, Summer 2007, www.arabmediasociety.com .



Study of Media Laws and Policies for the Middle East and Maghreb, Stanhope Center for Communications Policy Research, London 2003.

Syria detains journalist beyond sentence, Committee to Protect Journalist, www.cpj.org, 21.06.2010.

Urlich B., Historicizing Arab blogs: Reflection on transmission of ideas and information in Middle Eastern history, Issue 8, Spring 2009, , Arab Media&Society, www.arabmediasociety.com .



1 Deklaracja Damasceńska - dokument podpisany przez 1000 syryjskich dysydentów, w którym zakwestionowano rządy jednej partii, potępiono marginalizowanie społeczeństwa obywatelskiego, wezwano do demokracji uczestniczącej. Publikacja tego dokumentu zapowiedziała koniec odwilży politycznej w Syrii.(przyp. aut.)

2 Syria detains journalist beyond sentence, Committee to Protect Journalist, www.cpj.org, 21.06.2010

3 CPJ calls on Kuwait to drop charges against al-Jassem, Committee to Protect Journalist, www.cpj.org, 28.06.2010

4 H. Miles, Al-Jazeera: How Arab TV News Challenged the World, New York 2005, s. 25-27.

5 Por. L., Pinatak, Arab Media and the Al.-Jazeera Effect, w: Global communication. Theories, Stakeholders and Trends, red. T.L. McPhail, Chichester 2010, s.299-301

6 Por., W.A.Rugh, Do national political systems still influence Arab media?, Issue 2, Summer 2007, www.arabmediasociety.com

7 Study of Media Laws and Policies for the Middle East and Maghreb, Stanhope Center for Communications Policy Research, London 2003, s.12-13.

8 N. Hunt, Middle East and North Africa Overview, International Press Institute, 4.02.2010, www.freemedia.at

9 A. Makovsky, Syria under Bashar al-Asad: The Domestic Scene and the ‘Chinese Model’ of Reform, Policywatch 512, (Washington: Washington Institute for Near East Policy, January y17, 2001)

10 Por. A. George, Syria neither Bred nor Freedom, New York 2003, s.129-134.

11 M. El- Nawawy, Law and the Middle East Media: Between Censorship and Independence, w: Quoting God: how media shaped ideas about religion and culture?, Baylor University Press, Texas 2005, s.65.

12 Al-Qaeda claims responsibility for al-Arabiya bombing, Comimittee to Protect Journalists, www.cpj.org, 26.07.2010

13www.freedomhouse.org

14 Study of Media Laws…, s. 15.

15 K. Labidi, The Paradox of Press Freedom In the Arab World, Arab Reform Bulletin, June 19,2007.

16 Por., M. Fandy, (Un)civil war of words: Media and Politics in the Arab World, London 2007, s.6-7.

17 Por., W.A. Rugh, Arab Mass Media: newspapers, radio and television in Arab politics, London 2004, s.181-201.

18 Study of Media Laws…, s.14.

19 Por., L., Pinatak, Arab Media and the Al.-Jazeera Effect …, s.290.

20 H. Miles, Think Again al-Jazeera, Foreign Policy, July/August 2006.

21 M. Fandy, (Un)civil…, s.2.

22 Por. H. Miles, Al-Jazeera…, s.30-36.

23 L., Pinatak, Arab Media and the Al.-Jazeera Effect …, s.294.

24 M. Fandy, (Un)civil…, s.3.

25 Tamże,s.9-10.

26 Por., R.Andersen, J. Gray, Battleground: The Media, Washington 2007, s. 18-20.

27 Arab League Satellite Broadcasting Charter, całość dokumentu w wersji angielskiej dostępna jest na stronie: www.arabmediasociety.com

28 Arab Media: Tools of the Governments, Tools for the People?, United States Institute of Peace, August 2005

29 M. Fandy, (Un)civil…, s.12.

30 Por., R.Andersen, J. Gray, Battleground…,s.16.

31 Dane pochodzą z portalu Internet World Stats, Usage and Population Statistic, www.internetworldstats.com

32 www.freedomhouse.org

33 Por., A. Hofheinz, The Internet in the Arab World: Playground for Political Liberalization, Friedrich Ebert Stifung,Internationale Politik unad Gesellschaft , Heft 3/2005,s.91.

34 Tamże, s.92-94.

35 M. Lynch, Blogging the New Arab Public, Issue 1, Spring 2007, Arab Media&Society, www.arabmediasociety.com

36 B. Urlich, Historicizing Arab blogs: Reflection on transmission of ideas and information in Middle Eastern history, Issue 8, Spring 2009, , Arab Media&Society, www.arabmediasociety.com

37 Palestyna- pisząc Palestyna mam na myśli tereny Zachodniego Brzegu Jordanu i Strefy Gazy, tworzących Autonomię Palestyńską (przyp. aut.)

38 Hamas- islamska organizacja zbrojna, która za swój główny cel uznaje zniszczenie państwa Izrael oraz stworzenie państwa palestyńskiego rozciągającego się od Morza Śródziemnego po rzekę Jordan. W wyniku wyborów z 24 stycznia 2006 roku Hamas uzyskał 76 miejsc w 132-osobowym parlamencie Autonomii Palestyńskiej. 14 czerwca 2007 roku Hamas zbrojnie przejął kontrolę nad Strefą Gazy, co spowodowało wprowadzenie przez Izrael ścisłej blokady tego terytorium. (przyp. aut.)

39 Fatah- polityczno-wojskowa organizacja palestyńska wschodząca w skład Organizacji Wyzwolenia Palestyny, niepodziewanie przegrała wybory w 2006 roku, utworzona z Hamasem koalicja nie przetrwała długo, w 2007 roku prezydent Mahmud Abbas (członek Fatahu) rozwiązał rząd Hamasu, Hamas przejął kontrolę w Stefie Gazy, natomiast Zachodni Brzeg rządzony jest przez Fatah. Obydwie strony do dziś nie mogą się porozumieć. (przyp. aut.)

40 Palestinian territories, Reporters Without Borders, www.en.rsf.org

41 „Płynny Ołów” - operacja militarna, której celem była likwidacja członków i zniszczenie infrastruktury Hamasu w Strefie Gazy, trwała od 27.12. 2008 do 17.01.2009 (przyp. aut.)

42 www.freedomhouse.org

43 www.freedomhouse.org

44 Palestinian territories, Reporters Without Borders, www.en.rsf.org

45 Political tension between Hamas and Fatah still takes its toll on Palestinian journalists, Reporters Without Borders, www.en.rsf.org, 6.05.2010

46 Attacks on the Press 2009: Israel and the Occupied Palestinian Territory, Committee to Protect Journalists, www.cpj.org

47 www.freedomhouse.org






©operacji.org 2017
wyślij wiadomość

    Strona główna