„matematyka”



Pobieranie 173,34 Kb.
Strona1/3
Data22.01.2018
Rozmiar173,34 Kb.
  1   2   3

w: „The Peculiarity of Man”, nr 21, Toruń 2015, s. 11-42
Krytyka konceptualna kategorii ilości i jakości:

fenomen vs. pojęcie
Terminy jakość i ilość oraz pochodne od nich jakościowy i ilościowy są czy nie najczęściej używanymi wyrazami w pracach natury poznawczo-refleksyjnych czy metarefleksyjnych. Nie ma w tym nic dziwnego, biorąc pod uwagę, po pierwsze, przywiązanie intencji poznawczej do uogólnienia i precyzji. Poznanie refleksyjne zarówno jak rozważania metarefleksyjne nastawione są przede wszystkim na przedmioty ogólne, typowe, występujące regularnie, czyli na byty inwariantne. Wymaga to ustalenia istoty tych przedmiotów – jeżeli nie immanentnej lub transcendentnej (do czego dążą metafizycy różnego rodzaju), to przynajmniej logicznego czy konceptualnego. Mówiąc prościej, rozmowa o pewnym przedmiocie, na który jest skierowana nasza refleksja, wymaga określenia jego cech istotnych i ich syntezy powszechnie kojarzonej z pojęciem jakości. A to znaczy, że musimy jasno i wyraźnie odróżniać ów przedmiot od każdego innego i zdawać sobie sprawę, o czym mówimy (myślimy). Z drugiej zaś strony, próba ustalenia owej istoty uogólnionej wymaga od podmiotu myślącego skupienia się na mnóstwie pojedynczych zjawisk i wydarzeń, często zupełnie niepowiązanych ze sobą przestrzennie lub czasowo, które w wyniku działań refleksyjnych zaczynają być łączone w całości pojęciowe (konceptualne) i jedności kategorialne. Dokonanie takich czynności refleksyjnych wymaga zabiegów analitycznych i porównawczo-kontrastywnych, polegających na umysłowym rozczłonkowaniu przedmiotów na części, oceny ich stosunku do całości, a także zestawieniu i przeciwstawieniu strukturalnych cech jednego przedmiotu z strukturalnymi cechami innego, podobnego czy analogicznego przedmiotu. Takie zabiegi analityczne na skróty nazywane są ilościowymi, a leżąca u ich podstaw zasadę refleksyjną czy cechę przedmiotu – ilością.

Zadaniem niniejszej pracy jest odpowiedź na podstawowe pytanie: jakie pojęcia mogą i powinny być wyrażane za pomocą terminów jakość i ilość w funkcjonalno-pragmatycznej antropocentrycznej koncepcji doświadczenia ludzkiego, czyli koncepcji opartej na krytycznej filozofii Immanuela Kanta, pragmatyzmie Williama Jamesa, socjologii Gabriela de Tarde’a, semiotyce Ferdinanda de Saussure’a oraz antropologii Bronisława Malinowskiego?

Rozważając na temat wymienionych wyżej terminów i próbując je semantyzować (określić ich znaczenie) bądź konceptualizować (określić pojęcia, które są przez te terminy nazywane), musimy jasno i wyraźnie sobie określić krąg problemów, z którymi trzeba się zmierzyć. Najważniejszymi z nich, moim zdaniem, są następujące:

czy wyrazy jakość i ilość można zasadniczo konceptualnie sprowadzić do dwóch pojęć, czy jednak są to terminy homonimiczne i nazywają wiele bardziej lub mniej zbliżonych pojęć (pierwotna kwestia terminologiczna),

czy pojęcia, które stoją za każdym z tych terminów (w przypadku homonimii), są pojęciami tylko jednego rzędu, czy jednak są one zasadniczo odmienne i powinny być konsekwentnie zróżnicowane (kwestia konceptualna);

czy owe pary zasadniczo różnych pojęć nadal powinny być nazywane jakością i ilością, czy warto dokonać ich terminologicznego zróżnicowania (wtórna kwestia terminologiczna);

czy rozwiązanie owych problemów jest uzależnione od postawy światopoglądowo-badawczej podmiotu (kwestia metodologiczna).

Zacznijmy od końca i popatrzmy, jak definiują owe terminy w różnych źródłach leksykograficznych autorzy o odmiennej proweniencji metodologicznej (oczywiście z góry eliminuję słowniki lingwistyczne, gdyż opisują one wyrazy standardu językowego, a nie terminy filozoficzne czy naukowe).


1. Problem lingwistyczny czy konceptualny (kognitywny)?

Jak się okazuje, nie wszystkie źródła encyklopedyczne o charakterze filozoficznym traktują kategorie ilości i jakości jako koncepty filozoficzne czy światopoglądowe. W Małej Encyklopedii Logiki pod red. Witolda Marciszewskiego (Wrocław-Warszawa-Kraków 1988) np. brak obu interesujących mnie haseł, co może sugerować, że ani jakość, ani ilość nie zostały potraktowane przez układaczy jako kategorie logiki. Zupełnie pominięte te pojęcia również w słowniku Filozofia a nauka1. Szereg słowników i encyklopedii zawęża interesującą nas opozycję wyłącznie do kategorii jakości. M.in. w Słowniku filozofii pod red. A. Aduszkiewicza, można znaleźć tylko hasło „Jakość”:

jakość, cecha (przeciwieństwo ilości2); cecha jakiejś rzeczy, to coś, przez co się ujawnia jej charakterystykę. W filozofii jakość uważana jest za kategorię. J. Locke rozróżniał jakości pierwotne, „obiektywne” (masywność, rozciągłość, kształt, zdolność do ruchu), tkwiące w rzeczywistym przedmiocie, i wtórne, „subiektywne” będące rezultatem pracy poznających zmysłów człowieka (barwa, dźwięk, smak itd.)3.

Z powyższej definicji można wywnioskować niewiele. Po pierwsze, to, że jakość jest zewnętrzną cechą samej rzeczy, gdyż „ujawnia” ona charakterystykę owej rzeczy. Można już z tego wywnioskować, że jakość nie jest wewnętrzną właściwością rzeczy, ani składową jej charakterystyki, ani tym bardziej samą taką charakterystyką, lecz tylko ujawnia ową charakterystykę. Pojęcie ujawniania tutaj jest niedookreślone, gdyż można je traktować obiektywistycznie – jakość jest zewnętrzną cechą zjawiska (czyli tak, jak Locke rozumiał tzw. jakości pierwotne), albo podmiotowo – w tym przypadku jakość mogłaby być postrzegana jako cecha samej procedury ujawniania właściwości rzeczy przez postrzegający ją podmiot (wtedy chodzi o jakości wtórne). Jednakże wg Locke’a jakości wtórne nie ujawniają właściwości rzeczy (ich charakterystyk), lecz są rzeczy przypisywane, dodawane do idei rzeczy przez zmysłowe zdolności podmiotu. W tej zaś definicji zakłada się, że wewnątrz rzeczy tkwi jej niejawna charakterystyka, wymagająca ujawniania za pomocą jakości. Jest to typowa metafizyka realna (w duchu wczesnego pozytywizmu).

W Oksfordzkim Słowniku Filozoficznym Simona Blackburna z kolei można zaobserwować wyraźną postawę pozytywistyczną, gdyż kategoria jakości jest zaprezentowana wyłącznie w haśle „Jakości pierwotne /wtórne” (hasła „Ilość” tutaj również nie ma). Jakości pierwotne i wtórne są podane w duchu już wspomnianego wyżej angielskiego empiryzmu sensualistycznego jako zwykłe właściwości zmysłowo postrzeganych przedmiotów. Zresztą może to być wynikiem odmiennego aparatu pojęciowego obowiązującego w filozofii anglojęzycznej, gdzie terminy quantity i quality nie są uwikłane w dyskurs filozoficzny, zwłaszcza pozytywistyczny. Głównie są kojarzone z kategoriami Arystotelesa, scholastyką, koncepcją Locke’a oraz koncepcją Kanta. W każdym razie nie znajdziemy odrębnych haseł „Quantity” i „Quality” również w The Stanford Encyclopedia of Philosophy4.

Takie same podejście znajdziemy również w Szkolnym Słowniku Filozoficznym (tutaj też nie ma informacji o ilości):



Jakości pierwotne i wtórne – właściwości, cechy przedmiotów oddziaływujących na nasze zmysły w sposób pierwotny (są przyczyną jakiegoś naszego doświadczenia, np. rozszczepienie białego światła i długość fali powoduje, że widzimy coś w kolorze niebieskim bądź czerwonym) i wtórny (ze względu na posiadane doświadczenie kojarzą się nam z określonym przedmiotem, np. widziany kolor czerwony)5.

W Encyklopedii Popularnej PWN również zdefiniowana tylko jakość (o ilości wspomina się tylko w artykule „Ilościowa zmiana”):



Jakość, filoz. istotne cechy przedmiotu wyróżniające go spośród innych i stanowiące o jego swoistości pod danym względem, jedna z wyróżnionych przez Arystotelesa przypadłości; w dialektyce marksist. jedna z podstawowych kategorii, ściśle związana z prawem przechodzenia zmian ilościowych w jakościowe6.

Jakość, jak łatwo zauważyć, jest tutaj przedstawiona dwojako – z pozycji arystotelizmu oraz marksizmu (a de facto – heglizmu, gdyż sprowadza się do prawa przechodzenia zmian ilościowych w jakościowe). W definicji tej dostrzegamy pewne modyfikacje w porównaniu z wyżej przytoczonymi definicjami. Tutaj jakość określa się nie jako zwykła cecha ujawniająca charakterystykę rzeczy (jak to było w słowniku pod redakcją Aduszkiewicza), lecz jako zbiór „istotnych” cech przedmiotu. To już bardziej metafizyczne określenie, gdyż „istotność” jest charakterystyką hierarchizująca, charakterystyczną dla realizmu metafizycznego raczej w duchu Arystotelesa. Co zaś się tyczy definicji marksistowsko-heglowskiej, to w samym artykule żadnej definicji jako takiej nie ma (trudno bowiem uznać za definicję powiedzenie, że coś jest „jedną z podstawowych kategorii, ściśle związana z prawem”). Jednakże w Encyklopedii są odrębne hasła dotyczące zmian uwzględnianych we wspomnianym prawie, które mogą nieco wyjaśnić sytuację:



Jakościowa zmiana, zmiana danego przedmiotu (zjawiska) powodująca istotne różnice między dwoma jego stanami, powstała wskutek pojawienia się nowych cech czy właściwości lub w skutek zmiany struktury danego przedmiotu; w wyniku z.j. dokonują się takie przeobrażenia przedmiotów, które sprawiają, że tracą one swą dawną jakość (pewne istotne dla nich cechy) pod danym względem7.

Ilościowa zmiana, zmiana cech przedmiotu (zjawiska), którą można określić za pomocą liczb lub wskazania jakichś przedziałów na odpowiedniej skali w wyniku porównania różnych stanów danego przedmiotu pod względem tych samych cech; jedno z podstawowych pojęć prawa dialektyki mówiącego o przechodzeniu z.i. w jakościowe8.

Warto zwrócić uwagę na to, że zmiany jakościowe są zdefiniowane w sposób merytoryczny i ontologiczny (poprzez kluczowe koncepty „istotnej różnicy między stanami” oraz „nowej cechy czy właściwości” i „struktury”), natomiast zmiany ilościowe są definiowane formalnie i proceduralnie, wręcz epistemologicznie (poprzez idee „porównania stanów”, ich „określenia” liczbowego oraz „wskazania” przedziałów na skali). Trudno pojąć jak to, co jest tylko „określane”, „wskazywane” czy „porównywane”, ma przechodzić w „istotną różnicę między stanami”. Jest to zwykły alogizm leksykograficzny. W koncepcji marksistowskiej zarówno zmiany ilościowe, jak jakościowe to zmiany natury ontycznej i dotyczą samego bytu. Zatem pozycja dialektycznego rozumienia jakości i ilości w danej Encyklopedii nie została wyjaśniona. Zastanówmy się jednak na definicji zmiany jakościowej. Są w niej momenty budzące wątpliwości. Przede wszystkim chodzi mi o tzw. „istotną” różnice między stanami. Z czego owa różnica ma wyniknąć? Która różnica jest „istotna”, a która „nieistotna”? Czy to, co podaje w definicji autor artykułu, czyli „zmiana struktury danego przedmiotu” albo zwykłe „pojawienie się nowych cech czy właściwości”, są wystarczającymi warunkami, żeby uznać różnicę między stanami sprzed zmiany i po niej za „istotną”, a samą zmianę za „jakościową”? Czy umycie i przefarbowanie włosów („pojawienie się nowych cech czy właściwości”) albo nowa fryzura („zmiana struktury danego przedmiotu”) są różnicami istotnymi i zmianami jakościowymi? Przecież można je „określić za pomocą liczb”. Czy wydoroślenie lub zabieg plastyczny, zmieniające strukturę i powiązane z pojawieniem się wielu nowych cech i właściwości świadczą, że doszło do zmiany jakościowej. Jeśli tak, to co świadczy o tożsamości bytu?

Wnikliwa analiza tejże definicji pozwala wyciągnąć jeszcze jeden wniosek. Jakość nie jest istotą rzeczy. Rzecz pozostaje sobą samą nawet po dokonaniu w nich zmian jakościowych: „zmiana danego przedmiotu (zjawiska) powodująca istotne różnice między dwoma jego stanami”. Oba stany – sprzed zmiany jakościowej i po niej – są stanami tegoż obiektu. Lód rozmarza i zmienia się w wodę, po czym woda gotuje się i zamienia w parę. O który przedmiot chodzi? Każdy z trzech obiektów ma zarówno różne cechy, jak i odmienną strukturę. A jeżeli wykroczymy poza enegromaterialny obiekt i spróbujemy ocenić taki „przedmiot”, jak rodzina, naród, ludzkość, wiedza, prawda, sprawiedliwość, kultura, historia? Żeby powiedzieć, że doszło czy nie doszło do jakichkolwiek zmian w przedmiocie i że te zmiany są jakościowe, trzeba, po pierwsze, mieć do czynienia z obiektywną niezmiennością takiego abstrakcyjnego przedmiotu, a po drugie, z obiektywnymi „różnicami między stanami” tegoż przedmiotu. Żaden z wymienionych obiektów nie jest „zjawiskiem” o stałej i niezmiennej, tym bardziej oczywistej, strukturze, niemniej jednak zarówno Hegel, jak i marksiści śmiało stosowali wobec nich prawo przechodzenia zmian ilościowych w jakościowe.

Wróćmy jednak do źródeł akademickich. W Powszechnej Encyklopedii Filozofii umieszczono artykuł Artura Winiarczyka „Jakość”, w którym znajdują się następujące informacje:



Jakość (gr.  [to poión], ς [poiotes]; łac.qualis, qualitas) – cecha rzeczy, dzięki której jest ona jakaś (taka, a nie inna); gatunek lub rodzaj, wartość, podstawa kwalifikacji; w metafizyce klasycznej: przypadłościowa kategoria bytu (akcydens), doskonaląca substancję w aspekcie formy; jej przejawy (np. w działaniu) wskazują na celowość bytu; j. przeciwstawiana substancji, ilości, relacji; w szerszym filozoficznym sensie j. to wszelka determinacja rzeczy, którą można przypisać podmiotowi, każda przypadłość substancji, podstawa różnicy gatunkowej (np. rozumność jako istotna j. bytu ludzkiego)9

Artykuł jest dość różnorodny pod względem metodologicznym, gdyż dąży nie tyle do zdefiniowania autorskiego pojęcia o jakości, co skupia się na różnych użyciach polskiego słowa jakość, a także przy okazji greckiego poión i łacińskiego qualis, tak, jakby abstrakcyjne nazwy w tych trzech językach były pełnymi semantycznymi ekwiwalentami bez względu na czas, kulturę czy nurt filozoficzny. Niestety polską akademicką filozofię cechuje historyzm i encyklopedyzm. Zamiast pisać autorskie lub paradygmatyczne podręczniki i encyklopedie (w których przynajmniej aparat konceptualny i terminologiczny byłby scalony przez autora lub w ramach pewnego paradygmatu), autorzy dążą do ogarnięcia w jednym artykule wszystkiego, co im się wydaje stycznym z definiowanym terminem (a nie pojęciem, gdyż w obrębie jednego artykułu okazują się definicje zupełnie różnych pojęć tylko dlatego, że, po pierwsze, są w danym języku nazywane przez homonimiczny termin – w tym przypadku polskie słowo jakość, a po drugie, dlatego, że rodzima nazwa tego pojęcia została kiedyś przetłumaczona na dany język właśnie w ten sposób). Przedstawiony powyżej fragment definicji (a także cały, dość obszerny, artykuł) jest bardzo dobrym przykładem takiego zabiegu leksykograficznego. Czytelnika interesuje pewne pojęcie filozoficzne, nazywane w polskim języku jakością. Znajduje w słowniku filozoficznym odpowiedni artykuł i zamiast tego, żeby dowiedzieć się, co autor albo grupa układaczy słownika rozumieją przez to pojęcie, dowiaduje się, że w filozofii polskojęzycznej tym słowem są nazywane najróżniejsze pojęcia. Faktycznie mamy do czynienia nie z encyklopedią, lecz ze słownikiem, gdyż w encyklopedii powinny być traktowane pojęcia, a nie formy słowne (i każdemu pojęciu powinno być poświęcone odrębne hasło). Umieszczenie opisu i wyjaśnienia różnych pojęć w jednym artykule stwarza pozory, jakbyśmy mieli do czynienia z jednym obiektem metarefleksji naukowo-filozoficznej.

W zaprezentowanej definicji mamy de facto sześć różnych pojęć (widać to po średnikach), z których tylko dwa są w miarę przywiązane do pewnego typu dyskursu filozoficznego: ‘przypadłościowa kategoria bytu (akcydens), doskonaląca substancję w aspekcie formy’ (właściwa dla tzw. metafizyki klasycznej, czyli arystotelesowskiej) oraz ‘wszelka determinacja rzeczy, którą można przypisać podmiotowi, każda przypadłość substancji’ (charakteryzująca dyskurs ogólnofilozoficzny, nazwany przez autora „szerszym sensem filozoficznym”). Reszta pojęć niby też mają być wzięte pod uwagę przez czytelnika, jednakże ich wartość dyskursywna jest enigmatyczna – niewiadomo, kto uważa, że jakość to ‘cecha rzeczy, dzięki której jest ona jakaś (taka, a nie inna)’ albo ‘gatunek lub rodzaj, wartość, podstawa kwalifikacji’? W drugiej definicji jakość utożsamia się jednocześnie z topologicznymi kategoriami gatunku i rodzaju (które raczej nie są utożsamiane), aksjologiczną kategorią wartości oraz określa się jako podstawa kwalifikacji (czyli metodyczne narzędzie epistemologiczne). To ile pojęć jest definiowanych w tym fragmencie? Wreszcie jak się mają do wszystkich tych definicji nagle pojawiające się w środku zdania dwa stwierdzenia: „jej przejawy (np. w działaniu) wskazują na celowość bytu” oraz „j. przeciwstawiana substancji, ilości, relacji”? Można byłoby parafrazować pierwsze stwierdzenie w „teleologiczna podstawa działania”, a drugie zinterpretować jako zawoalowaną definicję apofatyczną: jakość jest czymś odwrotnym wobec substancji, ilości i relacji. W którym nurcie filozoficznym istnieje pojęcie, które można byłoby ująć jako jednoczesne przeciwieństwo do substancji, ilości i relacji? Chyba autorowi chodziło o to, że w różnych koncepcjach słowo jakość oznacza różne pojęcia, z których każde czasem tworzy parę opozycyjną ze swoiście pojmowanymi terminami substancja, ilość czy relacja.

Przyjrzyjmy się teraz meritum przytoczonych definicji. W niektórych przypadkach jakość jest zdefiniowana jako cecha samego bytu (obiektu, przedmiotu, rzeczy, substancji) – ‘cecha rzeczy, dzięki której jest ona jakaś (taka, a nie inna)’, ‘przypadłościowa kategoria bytu (akcydens), doskonaląca substancję w aspekcie formy’ oraz ‘każda przypadłość substancji, podstawa różnicy gatunkowej (np. rozumność jako istotna j. bytu ludzkiego)’. Wszystkie trzy definicje de facto sprowadzają się do tego samego: jakość to ontologiczna cecha obiektu, którą go charakteryzuje, doskonali, kształtuje albo nawet konstytuuje. Do zasadniczo ontologicznego pojmowania jakości odniósłbym również traktowanie jej jako teleologicznej podstawy działania („jej przejawy (np. w działaniu) wskazują na celowość bytu”). Natomiast bardziej skomplikowane są wszystkie inne definicje.



Definicja jakość to ‘gatunek lub rodzaj, wartość, podstawa kwalifikacji’ ma wyraźny charakter epistemologiczny, gdyż wszystkie wymienione tutaj pojęcia odnoszą się do podmiotowej działalności poznawczej lub wartościującej. W przypadku określenia apofatycznego, przeciwstawiającego jakość raz substancji, raz ilości, innym razem relacji, również można podejrzewać, że autorowi chodziło o zabiegi epistemologiczne, chociaż nie można mieć żadnej pewności poprawności takiej interpretacji. Nie wykluczam również następującej możliwości interpretacyjnej: istnieje taki byt fizyczny lub metafizyczny, jak substancja czy relacja, którego / których przeciwieństwem jest inny byt fizyczny lub metafizyczny nazywany jakością (podstawa takich opozycji jest dla mnie niezrozumiała). W trzecim przypadku można założyć, że w jakimś systemie ontologicznym zauważona została taka cecha bytu, jak ilość, której przeciwieństwem jest inna jego cecha – jakość (ta opozycja jest raczej klarowna; występuje dość często w metafizyce heglowskiej bądź marksistowskiej). Wreszcie dość enigmatyczny jest fragment tzw. definicji „szerokiej” (ogólnofilozoficznej) ‘wszelka determinacja rzeczy, którą można przypisać podmiotowi’, ponieważ coś, co jest determinacją rzeczy w ontologii obiektywistycznej leży poza podmiotem, jeżeli zaś znajduje się ono w podmiocie (lub posiada je podmiot) i to podmiot determinuje rzecz, to mamy kłopot z pojęciem rzeczy. Nie zupełnie jasne, czy chodzi o artefakt (rzecz fizyczna zdeterminowana podmiotem, gdyż on ją stworzył) czy o infofakt (pojęcie lub sąd wykreowany przez podmiot w jego świadomości). Trudność interpretacji wiąże się z ideą „przypisywania” determinacji rzeczy podmiotowi. Można tylko domniemywać, że autorowi chodziło o postawę konceptualistyczną lub pozytywistyczną, w których jakość bytów jest zdeterminowana przez ich relacje z podmiotem, który w myśl Protagorasa (lub Kanta) jest miarą wszech rzeczy. Jednakże jednym ciągiem w tejże definicji znajdujemy stricte ontologiczne i obiektywistyczne określenie jakości jako ‘każda przypadłość substancji, podstawa różnicy gatunkowej (np. rozumność jako istotna j. bytu ludzkiego)’. Fragment ten w całości niweluje konceptualistyczne bądź antropocentryczne odczytanie problemowej definicji związanej z podmiotową determinacją rzeczy. Rozumność jest w powyższym fragmencie przedstawiona jako zwykła immanentna cecha człowieka jako substancji, nie zaś jako właściwość upatrywana w ludzkim gatunku jako obiekcie refleksji epistemicznej i zdeterminowanej podmiotem tej refleksji. Podsumowując analizę, można powiedzieć, że artykuł w Powszechnej Encyklopedii Filozofii przedstawia jakość głównie jako cechę substancji (czyli w duchu Arystotelesa), czasem wprowadza w określenie jakości również wątki epistemologiczne lub aksjologiczne (w tym antropiczne) i tylko raz w dość zawoalowany sposób wspomina o możliwości idealistycznego spojrzenia na kategorię jakości (głównie poprzez określenie jakości jako gatunku, rodzaju bądź „podstawy różnicy gatunkowej”).

O wiele skromniejszy jest artykuł „Ilość” w tymże słowniku (encyklopedii?), co prawda napisany przez innego autora – ks. prof. Józefa Turka.



Ilość (gr. to poson, łac. quantum, quantitas) – jedna z wyróżnionych przez Arystotelesa kategorii używana na oznaczenie przypadłości określającej substancję w aspekcie materii przez ułożenie materialnych części wzajemnie poza sobą, zwł. przez ukonstytuowanie rozciągłości przestrzennej i czasowej, a przez to podzielności i organizacji materii. Wg I. Kanta jedna z klas kategorii i odpowiadających jej sądów (ogólne, szczegółowe, jednostkowe). W logice współczesnej oraz w teorii mnogości właściwość orzekania wyróżniona ze względu na jego zakres (np. w formie kwantyfikatora)10.

Niżej autor wyjaśnia arystotelesowskie pojmowanie ilości jako przypadłości substancji, wspomina o ilości jako przedmiocie fizyki i matematyki, a także przypomina o traktowaniu zmian ilościowych w materializmie dialektycznym. W przytoczonym fragmencie mamy do czynienia z trzema próbami definicji – dwoma metodologicznymi (arystotelesowską i kantowską) oraz jedną dyscyplinarną (z zakresu logiki). Jednakże faktycznie definicji tutaj tylko dwie: w artykule nie ma żadnego wyjaśnienia, czym jest ilość jako klasa kategorii u Kanta. Generalnie cały artykuł jest w miarę wytrzymany w duchu metafizyki realistycznej w jej wersji materialistycznej (gdyż przedstawia ilość jako przypadłość substancji „w aspekcie materii”, dotyczącą relacji strukturalnych między „częściami materialnymi”, jako „mierzalny i wyrażalny liczbą wymiar materii” i „ogólną cechę materii zmysłowej”), co trochę dziwi ze względu na status autora.

Zmieńmy jednak geografię kulturową. W rosyjskich słownikach filozoficznych wyraźnie da się zauważyć zdominowanie postawy metafizycznej nad pozytywistyczną czy empiryczno-sensualistyczną:

„jakość i ilość – kategorie filozofii odzwierciedlające ważne strony obiektywnej rzeczywistości (...) jakościowa określoność przedmiotów i zjawisk jest tym, co czyni ich stałymi, co ich odgranicza i kreuje nieskończoną różnorodność świata (...) Ilość to taka określoność rzeczy, dzięki której (realnie lub myślowo) można ją podzielić na jednorodne części i zebrać te części w całość”11.

W danej definicji łatwo zauważyć połączenie naraz dwóch wątków: epistemologicznego i ontologicznego. Z jednej strony oba pojęcia zdefiniowane są jako kategorie poznawcze, Kategorie te „odzwierciedlają ważne strony obiektywnej rzeczywistości” (czyli same nie są ani obiektywną rzeczywistością, ani nawet jej stronami) oraz pojmowane jako „określoność”, dzięki której można dokonywać z przedmiotami i zjawiskami jakichś czynności realnych lub myślowych (np. za pomocą kategorii ilości można rzecz myślowo „podzielić na jednorodne części i zebrać te części w całość”). W tej interpretacji epistemologicznej kluczowe wydają się również słowa „ważna strona” i „określoność”, bo zawarte w nich są czynność podmiotowa: intelektualna (ktoś ma coś „określić”, samo nic się nie „określi”) i aksjologiczna (ktoś powinien ocenić stopień „ważności”). Tym bardziej, że w myśl tegoż słownika „określenie” jest chwytem logicznym, który pozwala podmiotowi „odróżniać, znajdować, budować jakiś obiekt, formułować znaczenie wprowadzanego albo precyzować znaczenie już istniejącego w nauce terminu”12. Z drugiej zaś strony owa „określoność” okazuje się bytem ontologicznym, czyli charakterystyką immanentną samych rzeczy i zjawisk, gdyż jest tym, co „czyni ich stałymi, co ich odgranicza i kreuje nieskończoną różnorodność świata”. Z punktu widzenia antropocentryzmu lub pozytywizmu takie pomieszanie ontologii z epistemologią to alogizm, natomiast w dialektyce metafizycznej coś, co jest „rzeczywistością obiektywną”, jej „stroną” czy właściwością (np. „określoność”) jednocześnie może być uznawane za cechę lub narzędzie aktu poznawczego. Postawienie w powyższej definicji ilości znaku równości między realnym i myślowym podziałem rzeczy „na jednorodne części” i zbieranie tych części „w całość” jest kolejnym zabiegiem, który ma wyraźne zabarwienie metodologiczne. Co innego jest realne dzielenie na części rzeczy (jest to zabieg przedmiotowy, fizyczne rozczłonkowanie), a co innego dokonanie myślowej procedury, która w stosunku do realnej, energomaterialnej rzeczy faktycznie nie jest żadnym podziałem. Myślowo dzielimy na części nie same fizyczne rzeczy, lecz pojęcia o nich. Poza tym, jak można realnie (a nie myślowo) podzielić fizyczną rzecz na „jednorodne części”? Co w samej rzeczy wskazuje na ich „jednorodność”?

W innym rosyjskim źródle – Filozoficznym słowniku encyklopedycznym, wydanym 15 lat później logika definicji kategorii jakości i ilości oraz postawa pozostaje taka sama:

„Jakość – filozoficzna kategoria, wyrażająca nieodłączną od bycia obiektu jego istotną określoność, dzięki której jest on właśnie tym, a nie innym obiektem. Jakość odzwierciedla stałą wzajemną relację składowych obiektu, która charakteryzuje jego specyfikę umożliwiającą odróżnienie jednych obiektów od innych”13

„Ilość – kategoria (…) odzwierciedlająca to, co ogólne i jednorodne w rzeczach i zjawiskach, charakteryzująca je z punktu widzenia obojętności wobec konkretnej treści i natury jakościowej”14

We wznowionym po sześciu latach wydaniu definicja ilości ulega lekkiej modyfikacji:

„Ilość – kategoria (…) odzwierciedlająca to, co ogólne i jednorodne w jakościach rzeczy i zjawisk, dzięki czemu stają się one porównywalne”15.

Tak samo, jak w wersjach poprzednich definicja jest typowo realistyczno-metafizyczna i dialektyczna. Jakość i ilość uznawane są za kategorie „wyrażające” bądź „odzwierciedlające” pewne immanentne cechy bytów (obiektów, rzeczy, zjawisk), czyli „określoność” albo „to, co ogólne i jednorodne”. W wersji 1989 roku atrybutywny charakter ontologii ilości jest bardziej skomplikowany, gdyż jest ona definiowana już jako kategoria, która „odzwierciedla” coś, co przysługuje nie samym rzeczom i zjawiskom, lecz to, co przysługuje ich jakościom – niewątpliwie jest to istotny ruch od realizmu ku idealizmowi metafizycznemu. I choć w tych definicjach nieco wzmocniona zostaje ontologiczna składowa: „określoność” (którą „wyraża” kategoria jakości) jednoznacznie uznaje się za „nieodłączną od bycia obiektu”, niemniej jednak autorzy nie potrafią uciec od czynnika antropicznego, gdyż okazuje się, że zarówno jakość, jak i ilość są kategoriami epistemologicznie zdeterminowanymi. Pierwsza – jakość – nie tylko „wyraża” określoność (czyli sama nie jest tą określonością), ale również odzwierciedla coś, co tkwi w strukturze obiektu, mianowicie „stałą wzajemną relację składowych obiektu”, która z kolei „charakteryzuje jego specyfikę”, a owa specyfika „umożliwia odróżnienie jednych obiektów od innych”. Zatem okazuje się, że odróżniamy obiekty dzięki temu, że posiadają swoją specyfikę (czyli istotę). Specyfika ta jest charakteryzowana przez „wzajemne relację składowych” (jeśli założyć, że słowo „charakteryzować” znaczy ‘świadczyć o charakterze’, to można domniemywać, iż o tej specyfice świadczy struktura obiektu, co mieści się w ramach metafizyki realistycznej). Natomiast jakość owe relacje dopiero „odzwierciedla”. Z tego jednoznacznie wynika, że jakość nie jest ani samymi tymi „wzajemnymi relacjami składowych”, ani tym bardziej charakteryzowaną przez nie „specyfiką”, lecz czymś, co znajduje się po stronie podmiotu, który odzwierciedla te relacje i tę specyfikę w akcie epistemicznym bądź epistemologicznym.



  1   2   3


©operacji.org 2017
wyślij wiadomość

    Strona główna