Louise callan, rscj



Pobieranie 2,06 Mb.
Strona1/26
Data25.10.2017
Rozmiar2,06 Mb.
  1   2   3   4   5   6   7   8   9   ...   26

Louise CALLAN, RSCJ

FILIPINA DUCHESNE
1769-1852
zakonnica, pionierka, święta

przełożyła Maria Żerańska

... Kiedyś zdawało mi się słyszeć:

Twoim przeznaczeniem jest



podobać Mi się

nie tyle w odnoszeniu sukcesów,

co w znoszeniu niepowodzeń.”
św. Filipina Duchesne

Spis treści



Spis treści 5

Wstęp 6


PRZYGOTOWANIE 10

Narodziny powołania 12



1788 - 1792 23

Lata niepewności 32



1793 - 1801 32

1801 - 1804 42

Pod kierunkiem świętej 52



1804 - 1805 52

1806 - 1812 62

Nowe apostolstwo 73



1812 - 1817 79

W drodze do Saint Louis, kraju Illinois 93



luty - maj 1818 93

czerwiec - sierpień 1818 110

OFIARA 129

Pierwszy rok w Saint Charles 131



1818 - 1819 131

Budowanie na „pograniczu” 151



1819 - 1821 151

1821 - 1823 169

Radość zmieszana z cierpieniem 186



1823 - 1825 186

1825 - 1826 210

Klasztor w mieście 228



1827 - 1828 228

1829 - 1830 261

Lata cierpienia 279



1830 - 1832 279

1833 - 1834 294

Uczestnictwo w dziale Świętych 309



1834 - 1836 309

1837 - 1840 322

U Potawatomi 339



1840 - 1842 339

W Bożych Rękach 354



1842 - 1847 354

1848 - 1852 373

Świętość z „pogranicza” 396




Wstęp

We wszystkich aspektach swojego życia była Filipina Duchesne kobietą „z pogranicza”. Jej rodzinny Delfinat, przygraniczna prowincja starej Francji, przez wieki dawał dowody politycznej i gospodarczej pomysłowości, inicjatywy i niezależności. Mieszkańców Delfinatu, jak wszystkich ludzi żyjących na styku kultur, cechowała zręczność w sztuce wojennej i kupieckiej; wielu z nich było też ekspertami w dziedzinie prawa.

Rodzina Filipiny Duchesne należała do tej średniej warstwy społecznej, która w ostatnich dziesięcioleciach XVIII wieku, dzięki wytrwałej pracy, rosnącemu bogactwu i wybitnej inteligencji dawała odczuć swoje wpływy w całej Francji.

Matka Filipiny, z domu Perier, pochodziła z rodu bardzo szanowanego w przemysłowych kręgach Delfinatu, nim jeszcze region ten spustoszyła Rewolucja 1789 roku. Piotr Franciszek Duchesne, Ojciec Filipiny, wyróżniał się zarówno w życiu państwowym, jak i regionalnym, a jako znany polityk budził obawy samego nawet Napoleona, skoro ten posłużyć się musiał wobec niego swym dyktatorskim „veto”.

Filipina otrzymała w domu wychowanie zdrowe i bez luksusu. W dzieciństwie zdobyła przydatne umiejętności praktyczne: ubijania masła, pieczenia chleba, wytapiania i przycinania świec, szycia i naprawy odzieży. Nauczyła się też pielegnować chorych i zajmować małymi dziećmi. Jej mocne angażowanie się w przyjaźnie nie odbierało jej umiejętności rezygnowania z nich dla Boga, ze spontanicznością mogącą uchodzić za egoizm.

Pociągało ją życie zakonne w powstałym w XVII wieku klasztorze1. Kiedy do jego opuszczenia zmusiła ją Rewolucja2, nie wahała się ryzykować życia, aby nieść pomoc ludziom potrzebującym zarówno w sensie materialnym, jak i moralnym. W końcu stała się jedną z pierwszych zakonnic Zgromadzenia, w którym z powodzeniem wprowadzano nowy styl życia zakonnego. Za swego świętego patrona obrała Jana Franciszka Régis'a, „niezrównanego męża”, misjonarza z Towarzystwa Jezusowego. Długie lata solidnej formacji wyrobiły w niej właściwy dla niej i autentyczny styl bycia, który zachowywała przez całe życie, bez względu na okoliczności mogące do cna wyczerpywać jej siły.

W dojrzałym już wieku zrealizowała wyznaczony sobie wcześniej cel. Poprowadził on ją na krańce cywilizacji amerykańskiej, w początki osadnictwa. Zadaniu temu poświęci niemal 35 lat mozolnej pracy. Jej udziałem stanie się karczowanie ugorów, przecieranie szlaków, uprawa ziemi i zbiór marnych plonów. Zasiane przez nią ziarno pochodzi wprawdzie ze Starego Kontynentu, lecz w nowym otoczeniu rozwinie się mocne i wierne początkom, przynosząc owoc o smaku niewątpliwie amerykańskim.
Filipina mało miała twórczej wyobraźni3 i wyczucia przyszłości, lecz jakaś wizja ciągnęła ją na Zachód, odkrywając przed umysłem i sercem misjonarki wielką okazję szerzenia Królestwa Chrystusowego na amerykańskim „pograniczu” i jeszcze dalej, pośród Indian. Poznała samotność zapadłych regionów, nędzne warunki życia w klitce pod schodami. Nauczyła się zachowywać pokój pomimo doznanych rozczarowań, nieustannie iść naprzód, wyciągać życzliwą dłoń do każdego borykającego się z trudnościami sąsiada, szczególną pomoc nieść księżom, misjonarzom, których wyczerpującą pracę zawsze chciała podzielać. Podobnie, jak wiele innych pionierskich kobiet miała duszę silną i samotną, która w Ameryce umiała otworzyć się jedynie wobec kilku osób. Tym kilku osobom, zazwyczaj od niej młodszym i mówiącym się tym samym językiem, ukazywała Piękno Oblicza Nauczyciela, Miłość Jego Najświętszego Serca. Ten rodzaj bliskości był dla niej bardzo charakterystyczny, dlatego też aż po ostatnie lata długiego i ofiarnego życia cechował ją niemal młodzieńczy entuzjazm.

Nigdy nie stwardniała w kontakcie z prymitywnym otoczeniem, chociaż była wystarczająco przedsiębiorcza, aby udać się na indiańskie pogranicze i zdobywać dusze dla Chrystusa.


Filipina Duchesne dzieliła swoje życie pomiędzy obie strony tej „granicy”, osiedlając się początkowo w miejscu, które z rozpaczą nazwie „najbardziej zapadłą wioską Stanów Zjednoczonych” i wypełniając pionierskie zadania w dolinie Misissipi pośród Kreoli i Amerykanów, aby w końcu przejść na drugą stronę tej „granicy” i pracować wśród Indian Potawatomi. Chodziła po drogach będących niegdyś ścieżkami Indian czy szlakami bizonów. Znosiła niewygody konnych podróży w głębi pionierskich wozów bez resorów, w dwukołowych bryczkach, w kanoe, na tratwie, czy na parostatku. Poznała potężną Missisipi, wartką Missouri, ich mgły, gorączki, zdradliwy nurt i zmienny bieg, sezony zimna i powodzi. Poznała zmienne losy każdego pionierskiego życia, które raz pokrzepia, a raz przygniata; chwile wielkich nadziei przeplatane okresami ponurej depresji, kiedy to wyłącznie heroiczna wiara i miłość mogą wzbudzić dostatecznie dużo determinacji do wytrwania.
Nazwisko Duchesne (z dębu) było od ponad wieku synonimem siły, wytrwałości, surowości, synonimem również płomiennego zapału dla zbawiania dusz, cierpliwości pośród trudności i porażek, synonimem w końcu pewnej szorstkości manier i wyglądu, oderwania od wszystkiego, co jest pociągające dla większości ludzi.

W tej misjonarce Najświętszego Serca dostrzegano siłę, lecz i łagodność i życzliwość. Wytrwałość szła u niej w parze z wrażliwością, czyniąc ją tym bardziej heroiczną. Surowość nie wynikała u niej z naturalnego upodobania w cierpieniu, podobnie jak i cierpliwość, z wrodzonego opanowania. Miała silną osobowość, naturę głęboko uczuciową, nielękającą się swobodnie ujawniać swoich najbardziej intymnych przekonań, żarliwą wolę i ambicję dokonywania rzeczy wielkich, którą od młodości ożywiał jeden motyw: miłość do Najświętszego Serca. Nabożeństwo do Matki Bożej było u niej również, jak i jej charakter, mocne i pełne czułości, a zaufanie do Boga Ojca umacniało w niej odwagę i nadzieję we wszystkich okolicznościach, na jakie mogła natrafić wypełniając swoje posłannictwo.

Przez całe życie zachowała wdzięk typowy dla Starego Kontynentu, eleganckie i powściągliwe maniery, uderzającą godność, którą ludzie postronni mogli odczytywać jako dystans, czy niedopasowanie do amerykańskiego stylu życia. Jej niezdolność wysławiania się po angielsku mogła znacznie pogłębiać to wrażenie. Kiedy jednak rozmowa toczyła się po francusku... intensywność i żywość wypowiedzi odsłaniała jej prawdziwą naturę. Zarówno wrażliwość i kultura Filipiny, jak i jej wykształcenie, będące w owych czasach na wysokim poziomie, budziły podziw i szacunek wszystkich, którzy mieli przywilej ją znać. Szczerym uczuciem darzyły ją wszystkie amerykańskie i kreolskie dziewczęta gromadzące się wokół niej na lekcjach, czy w klasztorze, a także siostry tworzące jej zakonną rodzinę.

Założone przez nią instytucje były na płaszczyźnie wychowawczej i religijnej pierwszymi szkołami pogranicza „Middle-West'u”, a imię Filipiny Duchesne jako pierwsze figuruje na liście kobiet, pionierek stanu Missouri, upamiętnionych pomnikiem z brązu. Filipina wytyczyła szlak mający doprowadzić tysiące dusz do Chrystusa. Otworzyła wielkie drogi Kultury w USA, Kanadzie i Ameryce Łacińskiej.

Bardzo wcześnie w swoim życiu „osiedliła się” na duchowym „pograniczu”, do czego skłania dusze modlitwa, perspektywa nadprzyrodzoności, wykraczająca ponad wszelką przeciętność, a będąca stałym środowiskiem „Quah-Kah-Ka-Num-Ad” - „Kobiety, która stale się modli”. Tak nazywali ją Indianie Potawatomi i tego określenia używają do dziś. Bardzo przenikliwi w ocenie Białych przybywających po to, aby się pośród nich osiedlić, Indianie wyróżniali Filipinę Duchesne ponad wszystkich innych. Dla „Dobrej Starej Pani”, bo tak ją nazywali, przynosili to, co mieli najlepszego: świeże i kruche mięso, najświeższe jajko. Obserwowali ją ze zdumieniem, kiedy modliła się w kaplicy-szałasie w Sugar Creek, miejscu które stało się dla niej w roku 1841 ostatecznie osiągniętym portem, celem, dla którego wstąpiła w roku 1818 na pokład „Rebeki”.

Była już stara, złamana przez trudy, zbyt słaba, aby znosić wymogi związane z przebywaniem na indiańskiej ziemi, zbyt słaba nawet, aby robić na drutach, chociaż odczuwała potrzebę tej naturalnej aktywności. Jednakże nawet w takich okolicznościach żadnego zachwiania odwagi, żadnego odstępstwa od modlitwy. Na tym polegało „na teraz” jej apostolstwo. Chociaż ekstazy nocnych adoracji, tak częste w jej młodości, mogły od dawna już wygasnąć, płomień Miłości do Najświętszego Serca żarzył się w niej coraz goręcej.

W sierpniowym upale, pośród lodowatych grudniowych zawiei, od wschodu do zachodu słońca prawie zawsze można ją było spotkać w jej modlitewnym kąciku, czy na słomiance mansardy, zjednoczoną z Bogiem jej serca i Sercem jej Boga. QUAH-KAH-KA-NUM-AD, „Kobietę, która stale się modli”.

Część Pierwsza




: images
images -> Lokalna strategia rozwoju lokalnej grupy działania „lider zielonej wielkopolski” na lata
images -> „ Gra tajemnic reżyseria Morten Tyldum. Czas projekcji 110 minut
images -> Wykład z polityki gospodarczej Temat 3 Polityka pieniężna I walutowa Pojęcie I cele
images -> Skarżyski klub szaradzistóW „anagram” zał. 12 maja 1958 roku przy miejskim centrum kultury im. Leopolda staffa 26-110 skarżysko-kamienna, ul. SŁOwackiego nr 25
images -> Załącznik 1
images -> Postępowanie znak: sz-2100-13(52/ZP/07)-07
images -> Spzoz/ZP/…
images -> Xviii konferencja naukowo – szkoleniowagastroenterologii klinicznej wp
images -> Załącznik nr 3 do siwz opis przedmiotu zamówienia (opz) dot przetargu nieograniczonego znak: A/ZP/szp. 251-37/16 na: „dostawę wraz z wdrożeniem zintegrowanego elektronicznego systemu zarządzania dokumentacją medyczną”


  1   2   3   4   5   6   7   8   9   ...   26


©operacji.org 2019
wyślij wiadomość

    Strona główna