Lista wszystkich pytań Pytanie z dnia: 2005-09-30 21: 58: 47 Pytanie



Pobieranie 306,71 Kb.
Strona4/9
Data24.02.2019
Rozmiar306,71 Kb.
1   2   3   4   5   6   7   8   9

Pytanie z dnia: 2005-09-21 23:28:26

Pytanie: Czy jest jakiś święty, patron samobójców? znam kogoś kto chce się zabić, brak mu sił, nie wiem co robić - czy jest ktoś taki?jeśli tak poproszę o słowa modlitwy.

Odpowiedz: Odpowiadający nie znalazł nigdzie informacji na ten temat. Zawsze jednak można modlić się do któregokolwiek świętego. Może zwłaszcza św. Judy Tadeusza, patrona spraw beznadziejnych... Może też warto prosić o wstawiennictwo św. Piotra. On po zdradzie Jezusa był bliski rozpaczy. Podobne uczucia na pewno nie są mu więc obce... Sam tekst modlitwy nie jest istotny. Proszę pamiętać, że modlitwa nie jest zaklęciem, którym mamy zmusić Boga czy świętego do działania... J.

Pytanie z dnia: 2005-09-21 22:57:07

Pytanie: czy można wierzyć w Pana Boga, nie wierząc w Kościół? proszę o odpowiedź jeśli to możliwe w oparciu o dokumenty i bilblię! (...) dziękuję

Odpowiedz: Chyba najpierw trzeba zapytać: co to znaczy wierzyć w Kościół? Na jednej ze stron intermetowych napisano: "Wierzyć w Kościół znaczy odkrywać jego prawdziwą tajemnicę i wierzyć w Boga, który objawia nam czym Kościół jest. Wierzyć w Kościół znaczy także przyjąć go jako miejsce zbawienia i miłować go jako taki". Wierzę w Kościół nie znaczy więc "wierzę w świętość kapłanów". Znaczy tylko tyle, że Kościół jest założony przez Boga jako wspólnota naszego zbawienia. I że On w nim jest udzielając łask tym, którzy do Kościoła o łaski sie zwracają... Kto obraża się na Kościół (nie na poszczegółknych jego członków) w gruncie rzeczy obraża się na samego Boga... Można wierzyć w Boga nie wierząc w Kościół. Tylko nie można powiedzieć, że wierzy się Bogu objawionemu przez Jezusa Chrystusa, jeśli nie wierzy się w Kościół. Dlatego że to Jezus stoi u początków Kościoła: chciał go założyć i trwa w nim. Wystarczy przypomnieć te elementy działalności Jezusa, które na to wskazują. Np. wybór 12 apostołów (pierwsza struktura), ustanowienie opoką Piotra, ustanowienie sakramentów ("nauczajcie udzielając chrztu", "czyńcie to na Moją pamiątkę", komu grzechy odpuścicie są mu odpuszczone itd). Sakramentów jeden wierzący udziela drugiemu... A w 6 rozdziale Ewangelii Jana jest tak wyraźnie mowa o konieczności spożywania Eucharystii, że nikt, kto poważnie traktuje Jezusa, nie może tego nakazu pominąć milczeniem... W końcu zesłanie Ducha Świętego; został On dany wspólnocie nie pojedynczemu chrześcijaninowi... Jezus obiecał jakoś w tym Kościele pozostać: "oto ja jestem z Wami przez wszystkie dni aż do skończenia świata" (ostatnie zdanie Ewangelii Mateusza)... Te i inne słowa Jezusa trzeba traktować na serio.... J.

Pytanie z dnia: 2005-09-21 21:46:45

Pytanie: czy wystarczy samo światło rozumu by przekonać się o istnieniu Boga???

Odpowiedz: W Katechizmie Kościoła Katolickiego (36-38) czytamy: "Święta Matka Kościół utrzymuje i naucza, że naturalnym światłem rozumu ludzkiego można z rzeczy stworzonych w sposób pewny poznać Boga, początek i cel wszystkich rzeczy. Bez tej zdolności człowiek nie mógłby przyjąć Objawienia Bożego. Człowiek posiada tę zdolność, ponieważ jest stworzony "na obraz Boży". W konkretnych warunkach historycznych, w jakich się znajduje, człowiek napotyka jednak wiele trudności w poznaniu Boga za pomocą samego światła rozumu: Umysł ludzki zasadniczo mógłby o własnych siłach dojść do prawdziwego i pewnego poznania tak jedynego osobowego Boga, który przez swoją Opatrzność czuwa nad światem i nim rządzi, jak i prawa naturalnego, które Stwórca wypisał w naszych duszach. Skuteczne i owocne wykorzystanie za pomocą rozumu tych wrodzonych zdolności natrafia jednak w praktyce na liczne przeszkody. Prawdy dotyczące Boga oraz relacji między Bogiem i ludźmi przekraczają w sposób absolutny porządek rzeczy podpadających pod zmysły i gdy powinny one wyrazić się w czynach i kształtować życie, wymagają od człowieka poświęcenia i wyrzeczenia się siebie. Rozum ludzki natomiast w poszukiwaniu takich prawd napotyka trudności wynikające z wpływu zmysłów i wyobraźni oraz ze złych skłonności spowodowanych przez grzech pierworodny. Sprawia to, że w tych dziedzinach ludzie łatwo sugerują się błędem lub przynajmniej niepewnością w tym, czego nie chcą uznać za prawdę. Z tego powodu człowiek potrzebuje światła Objawienia Bożego nie tylko wtedy, gdy chodzi o to, co przekracza możliwości jego zrozumienia, lecz także, by nawet prawdy religijne i moralne, które same przez się nie są niedostępne rozumowi, w obecnym stanie rodzaju ludzkiego mogły być poznane przez wszystkich w sposób łatwy, z zupełną pewnością i bez domieszki błędu". J.

Pytanie z dnia: 2005-09-21 21:07:52

Pytanie: Szczesc Boze. Mam 14 lat. W katechiźmie jest napsiane, że laska uswiecajaca jest do zbawienia koniecznie potrzebna. Czy jesli ktos byl cale zycie dobry lecz w chwili smierci nie byl w stanie laski uswiecajacej, czy jego dusza pujdzie do piekla? Czy Bog nas bedzie sadzil z calego zycia, czy tylko z grzechow od ostatniej spowiedzi? Skad my mamy pewnosc o tym kto pujdzie do nieba a kto do piekla jezeli nikt z nas zyjacych na sadzie Bozym nie byl? Czy w Biblii bylo pojecie "grzech cięzki i grzech lekki" ??? P.S. nie udostepniajcie meila.

Odpowiedz: 1. Niedawno czytaliśmy w Kościele tekst z proroka Ezechiela, który pierwszy z Twoich dylematów nieco wyjaśnia (Ez 18, 21-32) "A jeśliby występny porzucił wszystkie swoje grzechy, które popełniał, a strzegł wszystkich moich ustaw i postępowałby według prawa i sprawiedliwości, żyć będzie, a nie umrze: nie będą mu poczytane wszystkie grzechy, jakie popełnił, lecz będzie żył dzięki sprawiedliwości, z jaką postępował. Czyż tak bardzo mi zależy na śmierci występnego - wyrocznia Pana Boga - a nie raczej na tym, by się nawrócił i żył? A gdyby sprawiedliwy odstąpił od swej sprawiedliwości i popełniał zło, naśladując wszystkie obrzydliwości, którym się oddaje występny, czy taki będzie żył? Żaden z wykonanych czynów sprawiedliwych nie będzie mu poczytany, ale umrze z powodu nieprawości, której się dopuszczał, i grzechu, który popełnił. Wy mówicie: Sposób postępowania Pana nie jest słuszny. Słuchaj jednakże, domu Izraela: Czy mój sposób postępowania jest niesłuszny, czy raczej wasze postępowanie jest przewrotne? Jeśli sprawiedliwy odstąpił od sprawiedliwości, dopuszczał się grzechu i umarł, to umarł z powodu grzechów, które popełnił. A jeśli bezbożny odstąpił od bezbożności, której się oddawał, i postępuje według prawa i sprawiedliwości, to zachowa duszę swoją przy życiu. Zastanowił się i odstąpił od wszystkich swoich grzechów, które popełniał, i dlatego na pewno żyć będzie, a nie umrze. A jednak Izraelici mówią: Sposób postępowania Pana nie jest słuszny. Czy mój sposób postępowania nie jest słuszny, domu Izraela, czy to nie wasze postępowanie jest przewrotne? Dlatego, domu Izraela, będę was sądził, każdego według jego postępowania - wyrocznia Pana Boga. Nawróćcie się! Odstąpcie od wszystkich waszych grzechów, aby wam już więcej nie były sposobnością do przewiny. Odrzućcie od siebie wszystkie grzechy, któreście popełniali przeciwko Mnie, i utwórzcie sobie nowe serce i nowego ducha. Dlaczego mielibyście umrzeć, domu Izraela? Ja nie mam żadnego upodobania w śmierci - wyrocznia Pana Boga. Zatem nawróćcie się, a żyć będziecie". Jeśli więc człowiek dobry przejdzie na stronę grzechu, poniesie tego konsekwencje. Rodzi się tylko jedno pytanie: czy człowiek, który całe życie żył dobrze, rzeczywiście może w ostatnich chwilach życia popełnić grzech ciężki? Przecież ten grzech, zamykający drogę do nieba nie jest dobremu człowiekowi tak łatwo popełnić. Trzeba by jego czyn był poważnym złem, popełnionym w pełni świadomi i w pełni dobrowolnie. Coś takiego nie zdarzy się przecież "przez przypadek"... 2. Bóg na sądzie weźmie pod uwagę całe życie człowieka, czyny dobre i złe. Na pewno jednak grzechy, które nam Bóg odpuścił nie staną się dla nikogo powodem potępienia. Być może trzeba będzie jeszcze za nie odpokutować, aby wydoskonalić się w miłości... Wyjaśnijmy na czym polega owo wydoskonalenie się w miłości. Dajmy na to ktoś kogoś okradł. Złapano go, wszystko oddał, potem poszedł do spowiedzi i swojego czynu żałował. Grzech został mu wybaczony. Pozostała jednak w jego sercu chciwość, która go do tamtego czynu skłoniła. To ją trzeba jeszcze wykorzenić... jej trzeba się jeszcze pozbyć. Właśnie przez szeroko rozumianą pokutę, np. służbę na rzecz drugiego człowieka, która pozwoli dostrzec marność bogactwa i wspaniałość miłości bliźniego... 3. Skąd wiemy kto trafi do nieba? Znamy Boże prawo, wiemy co mamy czynić, a czego unikać. Wiemy też co powinien zrobić człowiek, który zbłądził w grzech. Wiemy więc jak osiągnąć wieczne szczęście. Ewentualny problem polega tylko na tym, że do końca nie znamy drugiego człowieka (a czasami i samych siebie). Ale to nie problem, bo ta wiedza nam nie jest potrzebna. A Bóg, który nas będzie sądził wie wszystko... 4. W Biblii nie ma pojęcia "grzech cięzki" i "grzech lekki". Jest chyba jednak oczywistą sprawą, że zupełnie czym innym jest kradzież bułki przez głodne dziecko, a czym innym wyrwanie staruszce portfela z całą jej emeryturą... J.

Pytanie z dnia: 2005-09-21 17:36:48

Pytanie: Pomimo przeczytaniu wielu książek, materiałów na temat Boga, mając stałego spowiednika i trochę już lat na karku wciąż mam bardzo lękowe podejście do Boga. Jak to zmienić? Mam świadomość, że ten stan ma swoje źródło w dzieciństwie, ale jak się od tego uwolnić? Lęk tkwi w mojej podświadomości, staram się jak mogę panować nad nim ale nie zawsze jest to możliwe.

Odpowiedz: Na pewno współpraca ze spowiednikiem w końcu przyniesie spodziewane efekty... Możesz też spróbować skonsultować się z psychologiem, np. którymś z pracujących w Katolickim Telefonie Zaufania (0-32-2530-500). Bo może Twój lęk nie ma podłoża czysto religijnego, a jest związany z jakimiś innymi, bardziej skomplikowanymi historiami...

Pytanie z dnia: 2005-09-21 10:41:34

Pytanie: Zajęcia na studiach zaocznych odbywają się w niedzielę (także na pewnej uczelni katolickiej). Czy to oznacza, ze ani studiowanie w niedzielę, ani praca nauczyciela na tych studiach w niedzielę wchodzi w zakres "prac koniecznych" i nie jest grzechem?

Odpowiedz: Wychodzi na to, że tak. Dla niektórych sobota i niedziela to jedyny możliwy termin studiowania. Zresztą nauka zawsze jest traktowana nieco inaczej niż praca. J.

Pytanie z dnia: 2005-09-20 20:11:36

Pytanie: Szcześć Boże!!! Chciałbym spytać, czy przed wstąpieniem do seminarium trzeba zdawać jakieś egzaminy, a jesli tak to jakie?

Odpowiedz: Każde seminarium kieruje się w tym względzie własnymi zasadami, ale na pewno trzeba sprawdzić poziom wiedzy religijnej kandydata... Najlepiej pytać w konkretnym seminarium... J.

Pytanie z dnia: 2005-09-20 18:50:06

Pytanie: Mam juz 40 lat i dopiero teraz poznalam człowieka ktory mnie pokochal i ktorego ja pokochałam. Chcielibyśmy spędzić reszte zycia razem, ale on jest rozwiedziony. Z poprzednia kobieta wziął slub koscielny. Wiem ze ślub cywilny nic w kościele nie znaczy i zamyka drogę do sakramentow ale nie wyobrazam sobie jak mogę zranić tego człowieka juz doświadczonego przez zycie i bardzo go Kocham. Jak postąpić?

Odpowiedz: Odpowiedź na swoje pytanie znasz, bo znasz naukę Kościoła. Nic innego doradzić nie można... J.

Pytanie z dnia: 2005-09-20 18:40:47

Pytanie: Chciałam się czegoś więcej dowiedzieć o zakonie bezhabitowym. 1.Gdzie są takie zakony w Polsce? 2. Od którego roku życia można wstąpić do zakonu(czy trzeba mieć maturę)? 3. Czy trzeba być po jakiś studiach(np.teologicznych) żeby dostać się do takiego zakonu? 4. Co robią zakonnice w zakonie oczywiście oprócz odmawiania modlitwy? 5. Na podstawie czego przyjmują do takiego zakonu, co trzeba wiedzieć, czy trzeba mieć określone wyniki w nauce? 6. Czy zakonnica może kontaktować się z rodziną, jeśli tak, to jak często? 7. Czy zakonnica może mieć w zakonie jakieś rzeczy osobiste? 8. Czy to prawda, że w zakonie obowiązuje cisza, czy można w ogóle rozmawiać, czy można mieć ze sobą komórkę? 9. Czy zakonnica może wychodzić z zakonu kiedy chce, czy jest na to jakaś określona pora i czy w ogóle jest taka możliwość żeby zakonnica wychodziła z zakonu? 10. Czy jeśli wstępuje się do zakonu z przyjaciółmi, to czy po wstąpieniu do niego jest możliwość, że rozdzielą nas? 11. Czy zakonnica jest w jednym zakonie całe życie, czy może zmienić zakon lub czy może zostać przeniesiona. Dziękuje za odpowiedzi:)

Odpowiedz: Nie ma jednego zgromadzenia bezhabitowego. Jest ich znacznie więcej. Dlatego nie sposób odpowiedzieć na Twoje pytania w sposób jednoznaczny. Po prostu w każdym zgromadzeniu może być nieco inaczej. Dla przykładu podajemy linki do kliku stron takich zgromadzeń: Zgromadzenie Córek Maryi Niepokalanej Zgromadzenie Sióstr Wspomożycielek Dusz Czyśćcowych Zgromadzenie Sióstr Służek NMP Niepokalanej Córki Najświętszego Serca Najświętszej Maryi Panny Poniżej zamieszczamy odpowiedzi na pytania, na które można odpowiedzieć w sposób ogólny... 2. Prawo kanoniczne przewiduje, że do nowicjatu może być przyjęty ktoś, kto skończył 17 lat. Poszczególne zgromadzenia czy zakony mogą stawiać wyższe wymagania. To samo dotyczy matury: w jednych jest ona konieczna do sensownego wykonywania zakonnego powołania, w innych nie. 3. Aby wstąpić do zakonu nie trzeba skończyć żadnych studiów. Oczywiście tytuł magistra nie jest przeszkodą w przyjęciu. 4. Zakonnice zajmują się bardzo różnymi sprawami, co pokazują choćby strony do których podlinkowaliśmy: szkoły, przedszkola, domy dziecka, zakłady wychowawcze, szpitale, opieka nad chorymi, ubogimi, wytwarzanie ornatów, wypiek komunikantów... Wszystkio zależy od konkretmnego zgromadzenia... 5. To zależy od konkretego zakonu, ale zasadniczo nie. 6. To zależy od konkretnego zgromadzenia 7-9 Jak wyżej 10. W zakonie obowiązuje posłuszeństwo przeożonym. Może się zdarzyć, że przyjaciele nie będą wykonywali tego samego zadania. 11. W jednym zakonie jest się zasadniczo przez całe życie. Istnieje możliwość przeniesienia się, ale to dość kłopotliwe. Natomiast w ramach tego samego zakonu można być przeniesionym do różnych domów, placówek. Chyba że w konkretnym obowiązuje tzw. stabilitac loci - tam gdzie ktoś się zgłosił, tam też umrze... J.

Pytanie z dnia: 2005-09-20 15:30:27

Pytanie: Witam serdecznie! Od 1,5 roku mam stałego spowiednika z którym zawsze indywidualnie umawiam się na spowiedź. Bardzo sie cieszę, że dzięki temu człowiekowi pogłębia się moje życie duchowe i staram się zmieniac na lepsze. Jest tylko jeden problem. Jestem osobą,która w pewnych sytuacjach bardzo łatwo sie stresuje. No i niestety zawsze gdy mam poprosić tego księdza o spowiedź, czy tez w dniu kiedy termin tej spowiedzi juz ustalimy zawsze się strasznie denerwuję. I jest to bardziej wewnętrzny lęk, zupełnie irracjonalny. Trzęsa mi się ręce, nie jestem w stanie jeść, mam biegunkę i bardzo szybki puls. Wszystko mija w momencie rozpoczęcia spowiedzi. Przypuszczam, że jest to wynik po części jakiegoś wstydu itp. ale sama nie wiem jak sobie z nim poradzić. Przecież nikt mnie do tej spowiedzi nie zmusza, mało tego widzę w swoim zyciu jej błogosławione owoce, sama wybrałam tego księdza no i przeciez "znam" go już 1,5 roku. Ale niestety co miesiąc sytuacja się powtarza, czasem nawet wydaje mi sie że się nasila. Wiem, że w sakramencie pokuty czeka na mnie miłosierny ojciec, próbowałam już sama siebie jakos przekonać, że ten lęk jest całkowicie niuzasadniony ale kompletnie nie panuje nad tym. Modlitwa także nie pomaga. Nie chcę zmieniac spowiednika, zreszta myślę że to by nic nie dało. Wcześniej, tzn. 1,5 temu sie tak nie denerwowałam, ale warto dodać, że poprzednie spowiedzi nie były szczere i w zasadzie w ogóle były mi obojetne. Pomóżcie, doradźcie coś...

Odpowiedz: Tu rady mógłby raczej udzielić psycholog. Możesz np. zadzwonić do Katolickiego Telefonu Zaufania (0-32-2530-500) i zapytać o jego dyżur (w telefonie) (listę innych telefonów znajdziesz na stronie głównej działu Zapytaj... Jeśli odpowiadajacy może coś radzić.... Taki trudny do pokonania strach pojawia się często, kiedy człowiek ma wybór: może czegoś tam uniknąć, może przed czymś uciec. Gdy nie ma wyjścia strach jakby się zmniejszał. Po prostu trzeba się zaprzec i trudność pokonać. Może spróbuj właśnie tak: zmierz się z problemem z przeświadczeniem, że inne wyjście nie wchodzi w rachubę... J.

Pytanie z dnia: 2005-09-20 11:27:04

Pytanie: Jak zachęcić parafian aby uczestniczyli w godzinnej Adoracji Najświętszego Sakramentu po wieczornej Mszy św.?

Odpowiedz: Pomysłów może być pewnie więcej, choć niekoniecznie muszą być skuteczne. Tak już jest że nie ma "dobrych sposobów" na ludzką wolność. Jeśli można coś proponować, to: 1. Poruszenie sprawy na niedzielnym kazaniu; wskazanie na wartość takiej adoracji. Można przy tym wspomnieć np. o cudach eucharystycznych. 2. Zorganizowanie adoracji w ten sposób, by była dla parafian atrakcyjna (np. z pięknymi śpiewami) 3. Własny przykład... J.

Pytanie z dnia: 2005-09-20 11:15:53

Pytanie: Pokój i dobro. Dzisiaj jedno pytanie. Czy osoba w stanie łaski uświecającej powinna (jeśli może tzn. ma wolny czas) chodzić również do kościoła w tygodniu czy wystarczy w niedzielę. Jakie są argumenty???

Odpowiedz: Obowiązkiem katolika jest chodzić do Kościoła w niedziele i święta nakazane. Oczywiście dobrze, jeśli chodzi na Eucharystię codziennie, ale nie ma prawa, które by to nakazywało... J.

Pytanie z dnia: 2005-09-20 09:23:39

Pytanie: Pytanie zadane w poprzednim dziale zapytaj 19.09.2005 po którym roku można wystąpić z seminarium i czy trzeba tłumaczyć z jakiego powodu

Odpowiedz: Z seminarium można wystąpić w każdej chwili. Nikomu też nie trzeba się ze swojej decyzji tłumaczyć. J.

Pytanie z dnia: 2005-09-20 09:23:08

Pytanie: Pytanie zadane w poprzednim dziale zapytaj 17. 09. 2005 gdzie mooge znalesc org. pustelnie szukam miejsca gdzie moglbym odpoczac duchowo od swiata i w ogole. mam doła zwiatpienie w boga i che szukac sensu najlepiej blisko białej podlaskiej

Odpowiedz: Najlepiej chyba pytać w jakichś zakonach. W niektórych, po umówieniu się, można spedzić w ciszy parę dni. Link do list zakonów w Polsce znajdziesz TUTAJ J.

Pytanie z dnia: 2005-09-19 23:52:36

Pytanie: Proszę o rozjaśnienie mi zagadnienia związanego z odpustami. Wiem że odpusty są dla dobra człowieka. Jeśli jednak zostało zło wybaczone (spowiedź) to po co jest odpust?

Odpowiedz: Istota wyjaśnienia Twojego problemu sprowadza się do wprowadzenia rozróżnienia między winą a karą. Bóg wybacza grzechy, ale pozostaje nam za nie odpokutować, przyjąć konieczną karę za nie, by naprawić wyrządzone zło i przy okazji "naprawić" samego siebie. To ostanie jest tu dość istotne. Podajmy przykład: ktoś ukradł komuś kołpaki samochodowe. Złapany oddał je. Zło niby zostało naprawione. Ale pozostało serce tego człowieka, który zapewne ciągle jest do grzechu przywiązany; który żałuje nie tyle popełnionego zła, ale tego, że został złapany i musiał ukradzione oddać. Przemiana serca jest więc tu koniecznie potrzebna. Jednym z warunków uzyskania odpustu jest "wolność od przywiązania do jakiegokolwiek grzechu, nawet lekkiego". To właśnie ta przemiana serca, która dzieki Bożej łasce powoduje, że kara jest niepotrzebna... Zobacz też TUTAJ

Pytanie z dnia: 2005-09-19 22:04:48

Pytanie: Witam. Gdzie znajdę tekst Mszy św. po łacinie? Gosia.

Odpowiedz: Zobacz TUTAJ J.

Pytanie z dnia: 2005-09-19 17:27:58

Pytanie: 12 września wysłałam pytanie. Podpisałam się tak samo. Do dziś nie znalazłam na nie odpowiedzi. W mojej skrzynce był co prawda jakis mail, ale pusty. Nie wiem jak to rozumieć. Z mojej strony to nie był żart, tylko poważna sprawa. Bardzo liczyłam na tę odpowiedź.

Odpowiedz: Najprawdopodobniej odpowiedź wysłano jedynie mailem, po czym skasowano (bo nawet nieujawniona jest widoczna dla wyszukiwarki). Niestety nasz moduł wysyłania odpowiedzi mailem nie działał jak należy. Proszę jeszcze raz przesłać pytanie.

Pytanie z dnia: 2005-09-19 16:32:34

Pytanie: Chciałabym prosić o pomoc. Sytuacja ta miała miejsce kilka lat temu (3,4 lata temu). Dowiedziałam się, że dziewczyna mojego kolegi była bardzo zazdrosna, że aż zaborcza w stosunku do innych dziewczyn, które z nim krospondowały i w związku z tym dziwnie się zachowywała. Postanowiłam mu o tym jakoś powiedzieć Teraz wiem, ze to był błąd. Podczas rozmowy z nim na gadu-gadu podałam się za kogoś innego (między innymi za jej koleżankę) i probowałam naprowadzić go do wywnioskowania tego, ze jej zazdrość jest trochę chora i dać trochę do myślenia, czy z taką osobą warto być. Nie jestem pewna, czy nie powiedziałam czegoś o niej, co nie było zgodne z prawda (czy nie popełniłam oszczerstwa). Nie pamiętam tego po prostu. Na początku nie miałam chyba złych intencji, ale później siostra uświadomiła mi, że chciałam ich rozdzielić i chyba miała racje. Chłopak ten najprawdopodobniej zorientował się, że to osobą z gadu byłam ja i zerwał ze mną kontakt. Żałowałam potem tego, co zrobiłam. Oczywiście poszłam do spowiedzi i powiedziałam spowiednikowi, ze chciałam ich rozdzielić. Otrzymałam rozgrzeszenie, ale martwi mnie to, że nigdy go nie przeprosiłam (choć próbowałam to zrobić Emilem i na gadu. Jednak nie dostał przeprosin, ponieważ zmienił adres i numer gg). Wcześniej nie miałam żadnych wątpliwości, co do odpuszczenia mi tego grzechu i do poprawności mojej spowiedzi, więc przystępowałam do sakramentów świętych. Ale potem zaczęłam się nad tym zastanawiać... (zadośćuczynienie jest przecież jednym z warunków dobrej spowiedzi). Wiem gdzie ten chłopak mieszka, ale głupio mi po tylu latach zjawić się w jego drzwiach i go przeprosić. Nie wiem natomiast, gdzie mieszka ta jego dziewczyna, musiałabym zapytać o to Marka (czyli jej chłopaka, z którym się nie kontaktowałam od tamtego przykrego zajścia). A i tak nie wiem, czy jestem jej winna przeprosiny, przecież o tej zazdrości to była prawda, a czy popełniłam oszczerstwo? Tego nie wiem. Nie pamiętam. Podsunęliście mi pomysł napisania do niego listu pocztowego, ale ja zastanawiam się czy to ma sens, po tylu latach...? I co miałabym mu napisać, oprócz słowa przepraszam. A jeśli to wszystko skomplikuje? Bardzo żałowałam tego, co wtedy zrobiłam. Przez te wszystkie minione lata. Jakoś wcześniej jak przystępowałam do spowiedzi i do Komunii, wątpliwości gdzieś znikały, w ogóle o nich nie pamiętałam.. Teraz jednak mnie nachodzą, czy do końca spełniłam warunki dobrej spowiedzi? I co powinnam w tej sytuacji uczynić. Bardzo proszę o radę i przepraszam za kłopot. Bardzo dziękuję za poświęcenie mi czasu...Te moje skrupulatne sumienie...

Odpowiedz: Dla spokoju sumienia napisz krótki list. Powiedz, że przepraszasz za podszywanie się pod koleżankę. Nic więcej. Sumienie nie będzie miało najmniejszego powodu by Ci to wyrzucać... J.

Pytanie z dnia: 2005-09-19 15:56:40

Pytanie: Kodeks Prawa Kanonicznego z 1917 r. (kan. 1013 § 1) wymienia następujące cele małżeństwa: zrodzenie i wychowanie potomstwa (cel pierwszorzędny) oraz wzajemną pomoc małżonków i uśmierzenie pożądliwości (cel drugorzędny). Dlaczego zrodzenie potomstwa jest wazniejsze niz wzajemna miłośc? Miałam wrazenie ze to wlasnie Z MIŁOŚCI mają poczynac sie dzieci. A tu miłośc na drugim miejscu... A jesli malzenstwo nie moze miec dzieci, to owszem, czegos mu brakuje, ale zeby twierdzic ze nie spelnia podstawowego zadania - czy to nie za duzo?

Odpowiedz: Tak to dawniej ujmowano. Dziś obowiązujący kodeks definiuje nieco inaczej: małżeństwo jest przymierzem, przez które mężczyzna i kobieta tworzą ze sobą wspólnotę całego życia, skierowaną ze swej natury ku dobru małżonków oraz zrodzeniu i wychowaniu potomstwa. J.


1   2   3   4   5   6   7   8   9


©operacji.org 2017
wyślij wiadomość

    Strona główna