Krzysztof Kalinowski



Pobieranie 16,81 Kb.
Data01.04.2018
Rozmiar16,81 Kb.

POLSKA – PIĘĆ LAT PÓŹNIEJ

2 kwietnia 2005 roku świat się zatrzymał. Odejście do domu Ojca papieża Jana Pawła II obserwowały miliardy ludzi na całym świecie. Wielu z nich autentycznie uczestniczyło w pożegnaniu tego wielkiego człowieka. Chwile te odkryły w nas piękno miłości, wiary i nadziei. Każdy pragnął, aby trwały wiecznie. Dziś, po pięciu latach, panuje przekonanie, że wszystko, co wtedy zrodziło się w nas, umarło, że zło znów zwyciężyło. Życie Darka, Anny i Weroniki udowadnia nam, jak błędne to słowa.
W pamięci wielu z nas świeże są jeszcze wspomnienia z 2 kwietnia 2005 roku. Wtedy to na oczach całego świata swoje pielgrzymowanie na ziemi zakończył papież Jan Paweł II. Media „przekuły” ten czas w wyjątkowe, ogólnonarodowe rekolekcje. Wszelkie publikacje związane z Ojcem Świętym sprzedawały się jak „ciepłe bułeczki”. Programy telewizyjne i filmy o tym wyjątkowym człowieku biły rekordy popularności. Kościoły zapełniły się ludźmi. Byliśmy świadkami wielkiego zjednoczenia wszystkich Polaków. Zwaśnieni kibice podawali sobie dłoń, skłóceni politycy mówili jednym głosem. Wszyscy zastanawiali się, czy to pojednanie przetrwa próbę czasu.
Zawiedzeni

Już dwa tygodnie później zamieszki kibiców na stadionie w Krakowie pokazały, jak karkołomne to zadanie. Minęło pięć lat. W społeczeństwie panuje przekonanie, że śmierć papieża Polaka nas nie zmieniła. Choć wiele aspektów życia zdaje się potwierdzać tę tezę, to czy jest ona do końca prawdziwa? Oczekiwaliśmy przełomu, rewolucji mentalnej, ogromnej siły, która przepędzi zło z naszego życia. Wielu z nas jest zawiedzionych. Jak jednak głoszą biblijne słowa, Bóg przychodzi do każdego z nas „nie przez wicher ogromny i nie przez ogień, tylko w lekkim powiewie”. W ten właśnie sposób pięć lat temu Chrystus przemówił do Darka, Anny i Weroniki.


Musicie od siebie wymagać…

Pięć lat temu byłem na dnie. Rok wcześniej w wypadku zginęli moi rodzice. Nie chciałem żyć. Alkohol i narkotyki wyrywały mnie z realności. W ten sobotni wieczór leżałem zamroczony na ławce w Krakowie. Podszedł do mnie ksiądz. Powiedział, że umiera papież. Poszedłem z nim i przez kilka godzin klęczałem przed oknem na Franciszkańskiej – wspomina 24-letni Darek. Dopiero po kilku dniach chłopak skojarzył, że właśnie 2 kwietnia minęła pierwsza rocznica śmierci rodziców. Uświadomiłem sobie, że rodzice wciąż nade mną czuwają i nie chcą, bym rujnował swoje życie. Drogą do mojego nawrócenia miało być odejście Jana Pawła II do domu Ojca − mówi z pełnym przekonaniem.

Początki były trudne. Organizm przywykł już do ogromnych dawek alkoholu i narkotyków. Miał jednak wsparcie w ojcu Klemensie. To on właśnie zwrócił na niego uwagę w pamiętny wieczór. Wiele jemu zawdzięczam. Można powiedzieć, że stał się moim drugim ziemskim ojcem. Chłopak zamieszkał w domu zakonnym dominikanów. Specyficzny splot wydarzeń skłonił go do zapoznania się z nauczaniem papieża Polaka.

Najbardziej przemówiły do niego słowa wypowiedziane przez Ojca Świętego w czasie pobytu na Westerplatte w 1987 roku, skierowane do młodzieży: „Każdy z was, młodzi przyjaciele, znajduje też w życiu jakieś swoje Westerplatte… Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali”.

Darek zaczął zastanawiać się nad celem swojego życia. Trzy lata temu wstąpił do zgromadzenia zakonnego. Sprzedał mieszkanie zostawione przez rodziców. Nieznaczną część finansów wpłacił na swoje konto, resztę zaś przeznaczył na cele charytatywne. W ten sposób dosłownie wypełnił słowa wypowiedziane przez Chrystusa: „Sprzedaj wszystko, co masz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie; potem przyjdź i chodź ze Mną”. Nikt mnie do tego nie przekonywał. To była moja w pełni samodzielna decyzja. Żyjąc w ten sposób, czuję się po prostu szczęśliwy – mówi z uśmiechem na twarzy.


Rodzina bierze swój początek w miłości…

W tamtym okresie mieszkałam razem z dwójką dzieci u mojej mamy. Moje małżeństwo było w rozsypce. Mąż od pół roku codziennie przychodził pijany, wszczynał awantury, nie dawał pieniędzy na życie. Próbowałam znaleźć przyczynę jego zachowania. W pracy nic znaczącego się nie wydarzyło, wiedziałam też, że nie chodzi o drugą kobietę – wspomina tamte chwile Anna. Matka cały czas naciskała na nią, aby już dalej nie walczyła o swoje małżeństwo. Przekonywała ją, że dzieci cierpią, będąc niepewne jej decyzji, że jedynym rozwiązaniem jest rozwód. Będąc pod silną presją, kobieta coraz bardziej przekonywała się do jej słów. Kiedy z telewizji dowiedziała się o dramatycznym stanie zdrowia papieża, wzięła dzieci i poszła do kościoła. Skupiona wokół ołtarza młodzież czytała najważniejsze słowa wypowiedziane podczas pontyfikatu przez Ojca Świętego. Najbardziej jej serca dotknęły dwa cytaty: „Jak można kochać Boga, który jest niewidzialny, nie kochając człowieka, który jest obok nas” i „Rodzina bierze swój początek w miłości, jaką Stwórca ogarnia stworzony świat”. Mistyczna atmosfera i wyciszenie skłoniły ją do refleksji nad własnym życiem. Zauważyła, że ten cały rodzinny problem przykrył jej miłość do męża. Przecież gdzieś musi leżeć przyczyna jego zachowania. Powierzyła wszystko Bogu i postanowiła zawalczyć o swoją rodzinę. Kiedy na drugi dzień poszła do męża i powiedziała, że go kocha, coś w nim pękło. Rozpłakał się. Powiedział, że robi to z miłości do mnie i dzieci. Okazało się, że podczas rutynowych badań lekarskich wykryto u niego nowotwór wątroby. Chciał, żeby razem z dziećmi ułożyła sobie życie bez niego, a nie potrafił inaczej tego im przekazać – wspomina ze łzami w oczach Anna. Natychmiast wróciła do domu i razem zaczęli jeździć do najlepszych lekarzy. Wspólnie z całą rodziną wybrali się na grób Ojca Świętego do Rzymu z prośbą o zdrowie dla męża. Radek przeszedł operację, w czasie której wycięto mu chory fragment wątroby. Minęły już cztery lata i jego wyniki są bardzo dobre. Jest duża szansa, że nowotwór nie powróci. Zawierzyliśmy wszystko Bogu i wiemy, że czuwa nad nami też papież, który na nowo nauczył nas miłości. W ich rodzinie znów gości uśmiech, a w sercach trwa nadzieja, że wszystko będzie dobrze.
Prawo do życia nie jest tylko kwestią światopoglądu…

Miałam już ustaloną datę zabiegu usunięcia ciąży. Czerpałam z życia pełnymi garściami. Imprezy, alkohol, przygodny seks były wówczas dla mnie czymś normalnym. Byłam wierząca, ale moja wiara sprowadzała się do sporadycznych wizyt w kościele, podczas ślubów moich znajomych. Nigdy nie zagłębiałam się w ewangeliczną naukę i aborcja nie była dla mnie niczym złym – wspomina tamten etap życia Weronika. Pamięta, że pierwsze komunikaty o stanie zdrowia papieża nie zrobiły na niej początkowo wrażenia. Jadąc do pracy, czytała gazetę. Przepełniona była informacjami na temat Jana Pawła II jak cała wówczas prasa. Jej uwagę zwrócił tytuł jednego z artykułów: „Prawo do życia nie jest tylko kwestią światopoglądu, nie jest tylko prawem religijnym, ale jest prawem człowieka”. Opowiadał on o walce Ojca Świętego o prawo do życia nienarodzonych. Dopiero wtedy zaczęło do niej docierać, że nosi w sobie żywego człowieka. Poszła do kościoła i po raz pierwszy od wielu lat naprawdę się modliła. Uklęknęłam, a przed moimi oczami stał ogromny obraz z uśmiechniętym papieżem. Jego spojrzenie było takie spokojne, kojące cały ten ból, który przepełniał wówczas me serce. Biło od niego dobro – mówi ze wzruszeniem. Nie wyobrażam sobie dziś życia bez mego synka, Karolka. Nosi imię po tym, który go ocalił.
Przyszłość zaczyna się dzisiaj

Słowa te były aktualne 2 kwietnia 2005 roku i takie same są dziś. Tamte dni przyniosły nam chwile niezwykłe. Poczucie zjednoczenia, miłości, pokoju i nadziei, jakie wlał w nasze serca odchodzący do domu Ojca Jan Paweł II, były czymś mistycznym. Dziś smucimy się, że tak szybko odeszły. Czy jednak naprawdę? Nikt za nas nie przemieni naszego życia. Musimy zrobić to sami. Życie Darka, Anny i Weroniki zmieniło się na zawsze. Bez wątpienia historii podobnych do ich życia jest wiele. Wystarczy się tylko rozejrzeć, porozmawiać z drugim człowiekiem, a przekonamy się, że moc tamtych dni wciąż trwa. Wcale nie przeminęła.



Autor: KRZYSZTOF KALINOWSKI

Semestr VI

GWSH – Wydział Administracji i Nauk o Polityce

Specjalność Dziennikarstwo i PR



------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------Dziennikarskie Koło Naukowe GWSH/PRACOWNIA PRASOWA Prowadzący: red. Janusz Wikowski



©operacji.org 2017
wyślij wiadomość

    Strona główna