Krótka historia pop-grupy Myslovitz



Pobieranie 0,54 Mb.
Strona9/12
Data14.02.2018
Rozmiar0,54 Mb.
1   ...   4   5   6   7   8   9   10   11   12


Zobaczyłam , że na ekranie telewizora pojawił się napis : ” Zabij go” .

Marek zjada na kolacje barszcz z kilkoma kroplami krwi Amber i wychodzi.

Dzwoni przyjaciółka Ola. Pracuje jako sanitariuszka na pogotowiu ratunkowym. Mówi , że cała ekipa sanitarki ma problem , bo przejechali dziecko. Amber pyta , gdzie są.

- W Chełmie. Rzuciliśmy zwłoki dziecka do rowu , ale trzeba coś z tym zrobić. Pomóż nam , ty się lepiej znasz na tych sprawach. 

Następne 44 strony książki to : zwłoki , trupy , transporty zwłok,

Amber idzie do swojej koleżanki Ani. Ani trzyma w pokoju trumienkę ze zwłokami swojej zmarłej córeczki Nicoli.  Amber wkłada do trumienki lalkę i idzie na cmentarz zakopać małą Nicolę.

Znowu przyjechał z Polski kochanek,  Marek.  Amber piecze dla niego kurczaka, ale w piekarniku widzi dwie spalone dłonie. Zamawia pizzę.  Marek zasypia a wtedy Amber podrzyna mu nożem gardło.



- Musiałam to zrobić! – krzyknęłam głaszcząc go po głowie .- Musiałam , musiałam …

Posłańcy z BB podczas nieobecności Amber czyszczą mieszkanie z resztek pizzy i zwłok Marka.

Amber idzie do mieszkania swoje przyjaciółki Laury , z wykształcenia plastyczki.  Laury nie ma . Jej kukiełki mówią Amber , ze Laura została zgwałcona i uduszona przez mężczyznę, który wszedł do mieszkania , kiedy Laura przyklejała kukiełce włosy. Laura była kochanką Amber. Mężczyzna zabił Laurę, bo była lesbijką i czyniła zło. Amer pyta kukiełkę o imieniu Magdalenka , jak zginęła Laura .

- Nie wiem , bo zgasił światło (…) ale ten morderca powiedział , że ona została wylosowana do zabicia jako jedna z wielu . I do gwałtu.

Amber zawozi osierocone kukiełki do Bielska – Białej do teatru . Amber związuje się z młodym chłopakiem o imieniu Gracjan.  Nagle Gracjan oświadcza , że się zakochał w innej dziewczynie (  projektantce kukiełek ) i odchodzi .

Amber spotyka na ulicy Marka ( siedzi w srebrnym aucie i chce ją podwieźć ).

- Nie , za późno na miłość i za wcześnie na śmierć – odpowiedziałam śmiejąc się.

Marek zamknął szybę i odjechał. 

Pali się Błękitny Basen . Strażacy mówią , ze na pogorzelisku powstanie nowy basen.



Patrzyłam , jak strażacy gaszą pożar , a potem puściłam błękitny balonik wprost do nieba. 

59

Jezus i Szatan  stoją twardo na ziemi, bardzo blisko , zwróceni do siebie plecami. Każdy człowiek  jest w jakiejś tam odległości od Jezusa albo od Szatana.  Wybierając kierunek, po przejściu drogi może stanąć twarzą twarz z Bogiem, albo Szatanem.  Ja znalazłem się na wąskim pasku; z jednej strony mam odwróconą twarz Boga z drugiej odwróconą twarz Szatana. Szatan mnie nienawidzi, bo nie zostałem jego Sługą.  Bogu nie podoba się moja droga walki z Szatanem. Jestem sam, idealnie samotny. Jestem sam na swojej planecie. Jestem jej jedynym mieszkańcem. Walczę ze sobą, spieram się sam ze sobą., tworzę prawa , zasady i definicje , które sam obalam. Jestem wszystkimi istotami na mojej planecie. Planeta jest moja i nie-moja, bo nikt mi nie chce jej zabrać. Jestem idealnie dobry i idealnie zły, i nie jestem ani jednym ani drugim. Tworzę światy i zmazuje je w ułamku sekundy. Zdumiewa mnie mój ogrom i przeraża moja małość. Moja miłość jest okrutnie diamentowo czysta; uwolniona od zwierzęcych i po-zwierzęcych,  genetycznych i hormonalnych obciążeń, wszystkich  słodkości , czułości, zapachów, dotyków, spojrzeń, zawrotów, zachwytów, blasków.  Już tu na ziemi, w ludzkim ciele czuję to co Bóg przed stworzeniem świata i to co będzie czuł po jego końcu. Maleńkie światełko  w ogromie mroku, które rozbłysło ogromem nieskończonych światów ; i które powróci.



Idź do miasta, zbuduj Dom Kręgu . I czekaj, bo czekanie to 44 imię Boga. Namaluj w najciemniejszym zaułku czarny znak na czarnej ścianie, ośmioma białymi kreskami. Napisał Poeta: "tylko pod tym krzyżem , tylko pod tym znakiem, Polska będzie Polską a Polak Polakiem".

60

Poprawił papiery na stole: zapłacone rachunki , potwierdzenia załatwienia wszystkich spraw. Ubrał beżowy płaszcz. Do wewnętrznej kieszonki wsunął  paszport , który użył tylko raz w życiu . Wziął kapelusz , choć było bardzo zimno i padał śnieg.  Zapasowy klucz powiesił przy drzwiach.  Raz jeszcze sprawdził czy wyłączył gazową kuchenkę , radio   i żelazko. Światło padało przez  okno z lampy na ulicy , wzmocnione odbiciem w wolno padających olbrzymich płatkach śniegu.  Zamknął pokój. Klucz owinął w czystą chusteczkę i delikatnie upuścił do skrzynki na listy. Nikt nie zauważył jak wychodzi .  Było przed dziewiątą wieczór.  Im bliżej centrum miasta tym więcej światła. Wiele okien święciło na niebiesko. Dużo jeszcze samochodów . Świadomość , że zrobił wszystko , naprawdę wszystko zaczęła go przygniatać . Każdy krok był coraz cięższy. Stalowe obręcze zaczęły zaciskać się na każdej myśli , każdej cząstce ciała. Wszystkie sprawy , historie  zaczęte , skończone i w toku nagle skręciły , przybiegły i  stanęły za nim. Zgarbił się i skurczył.  Z ogromnym wysiłkiem powlókł się przed siebie. Przeszedł głównym pasażem handlowym. Niektóre okna wystawowe były już zasunięte , inne świeciły ostrym światłem jarzeniówek.  Sklep z zabawkami. Pluszowe misie , lale , armie żołnierzyków z czasów Napoleona i Bluchera , włoskie auta , hulajnoga.



Przypomniał sobie , gdzie idzie. Szybkim , zdecydowanym krokiem poszedł dalej. Miasto skryształowiało .  Szare mury ,  czerwona cegła , biały beton , to wszystko zmieniało się w  szkło , w kryształ , a może w lód.  Widział  dokładnie wnętrza wszystkich mieszkań , nawet  tych na szóstym piętrze , nawet tych w blokach na obrzeżach miasta . Widział wszystko. Szedł lekko , prawie płynął, unosił się.  Kryształowa noc. Ogromne płatki śniegu opadające majestatycznie , wolno , raczej unoszące się . Kryształowe domy. Kryształowe , kamienice. Nowe bloki ze ścianami , podłogami i dachami z cienkich tafli kryształu.  

Kryształowe schody. Windy w kryształowych szybach. Serce z kryształu. Będę szukał Bo szukanie to ważne imię Boga.

 
61

Jeśli kiedyś wybrać będę mógł jak to zrobić  To przecież dobrze, dobrze o tym wiem  Chciałbym umrzeć z miłości



( Myslovitz , pop-grupa )

Lui prowadziła nieustanny dialog ze swoja babcią - czarownicą spoczywającą na nowym cmentarzu na Mikołowskiej ( stary też był na Mikołowskiej , ale na samym jej początku , na rogu z Oświęcimską; jak stwierdził kiedyś niezapomniany Franz Fiszer: ”żyję sobie spokojnie, na rogu świata i nieskończoności”) . Wyciągała mnie w środku nocy (śpiącego i umęczonego) na spacery na cmentarz. Wieczorami prowadziła na piwo do baru ”Trupek” na Mickiewicza, zaraz za murem cmentarza. Zmarła babcia-czarownica przysyłała Lui sms-y ze świata zmarłych, zjawiała się w snach, robiła różne dziwne a znaczące rzeczy z przedmiotami, zrzucała Lui kasztany na głowę .

Lui wiele razy opowiadała, jak panicznie bał się jej ojciec wizyt u babci. Raz , głęboką nocą Lui wyciągnęła mnie na wędrówkę po zimowych Mysłowicach , biało-czarnych, posępnych , groźnych, transcendentnych. Zawędrowaliśmy pod kamienicę, gdzie mieszkała i umarła babcia . Kamienica sprzed stu lat była sześciopiętrowym czworobokiem , z jednym wejściem na wewnętrzne podwórko. Staliśmy na śniegu a z góry patrzyły na nas czarne oczodoły okien. Poczułem, że sto lat temu , ktoś stał na tym podwórzu i widział i czuł to samo co ja teraz. Nie jestem lepszy, nie jestem mądrzejszy niż myśliwy w tundrze 20.000 lat temu, pisarz w państwie faraonów, górnik z XIX - wiecznych Mysłowic. Jestem taki sam i ten sam.

Kozioł zwany Judaszem prowadzi przestraszone stado z kolejowej bocznicy do rzeźni. Współcześni Judasze są elegancko ubrani , mają etaty w międzynarodowych instytucjach . Są dziennikarzami portali internetowych, gwiazdami telewizji. Są wybrani i uratowani. Są uradowani. Mają prawo do apartamentu na strzeżonym osiedlu, lśniącej limuzyny, wakacji na Dominikanie, Mauritiusie i Bali. Mają prawo do chemicznej przyjemności z seksu w większym wymiarze niż inni. Mają skodyfikowaną , ścisłe określoną , oczywiście jedynie słuszną wizję : tego co było , tego co jest i tego co będzie. Są najlepszymi absolwentami studium Lee Strassberga. Odgrywają teatr, film i niekończącą się telenowelę na temat : ”James/Ivo/Jean czyli zalety posłuszeństwa”. Jak okrutnie brak pióra-skalpela szalonego doktora D.A.F de Sade .Szczęśliwa jesteś Justyno , że nie urodziłaś się w czasach Królestwa Szatana.

Pytałem Lui , jak to jest być zmarłym .

- ” To proste. Żyjesz dalej , ale prawie wszystko zapominasz. Czasami coś ci się przypomni , czasami możesz powiedzieć coś żywym , coś dla nich zrobić ”.

Zwłoki to sprawa jasna – biologiczne resztki , zgniłe mięso, jakieś kości, włosy. Zmętniałe wysuszone gałki po oczach. Ale Trup, to już problem. Na pewno to nie człowiek, jeszcze nie zwłoki. Żyje swoim własnym życiem.

62

Gdzie jest Świat Zmarłych.? ”Jest gdzieś , lecz nie wiadomo gdzie” - piosenka z filmu dla dzieci o Pszczółce Mai. ”Na wszystko jeszcze raz popatrzę i pójdę, nie wiem gdzie , na zawsze” - Tadeusz Wożniak z pop-grupy Dzikie Dziecko.



63

Tak mijają dni bez ciebie Każdy z nich jest taki sam Tęsknie już ostatni raz



( Łzy , pop-grupa )

”Miłość w czasach pop-kultury”. Dobra płyta Myslovitz . Wiara w czasach Królestwa Kurwy i Szatana. Ukryta. Często w miarę bezpiecznej szacie ciężkich zaburzeń psychicznych. Kościół . Gromada czcicieli spokojnego życia , odgrywająca farsę legalnej opozycji. Dostają za to pieniądze na ładne mieszkania , dobre jedzenie , bezpieczny sex i hazard. Mówią za to , że owszem, są drobne wypaczenia, coś można poprawić , ale ogólnie jest spoko. Jezus nie wahał się oddać swoje życie. Wiedział, i wierzył , że zmartwychwstanie , że śmierć nie jest końcem. Kościół w to nie wierzy. W Królestwie Kurwy i Szatana oni boją się przeziębić, zarobić mandat. To o nich jest wołanie wielkiego Króla Fryderyka ? : ” Czy Wy , Kanalie , chcecie żyć wiecznie ?!

Bożyszcza w królestwie kurwy i szatana. Noblista , Ernest Hemingway. Jego wnuczki do dziś tłuką kasę na tym nazwisku. Szatańska bestia , która zabiła 138 jeńców, młodych chłopaków 17-18 lat. ” Dostał kulkę w kręgosłup. A jaki był podobny do mojego syna” .

Churchill, syjonista-ludobójca. Noblista. Dostojewski - satanista. ( w 30 dni napisał „Gracza” - Szatanie ! nie wysiliłeś się ! ). Duma Polaków – litewski pisarz Miłosz, noblista , profesor Berkeley University . Był wysokim urzędnikiem ludobójczego systemu komunistycznego. Noblistka Szymborska – propagandzistka komunistyczna. Ilija Erenburg – żydowski piewca mordu i gwałtu. Szołochow ? - szkoda mi tuszu z długopisu. Dlaczego Szatan mnoży te potworne byty?. Bo kocha być czczony i podziwiany. Jego dzieci też kochają być podziwiane. Każda satanistyczna bestia wiedzie za sobą korowód mniejszych bestii, sług różnego rzędu, kurew , kurewek i kurwiszonków. Bestie lubią się spotykać , wymieniać doświadczeniami .

- Oczyściliśmy z ludzi 44 prowincje , Prezydencie .

- A my mamy bombę ogromnej mocy , wręcz atomową , Generalissimusie..

Bestie, jak to bestie, lubią poćwiczyć pazurki na żywym mięsie. Często urządzają sobie wojny gdzieś w Afryce albo w Azji. A potem piją wódkę i żrą kawior w rosyjskiej ambasadzie. Siostry i bracia z różnych matek ale po tym samym ojcu . Ikona anglosaskiego świata, John Wayne, miał 23 żony i 67 dzieci. Gdy się spotykają , muszą wynajmować centra kongresowe .

64

Noc a nocą, gdy nie śpię  Wychodzę choć nie chcę  Spojrzeć na chemiczny świat  Pachnący szarością z papieru miłością  Gdzie Ty i ja



( Myslovitz , pop-grupa ) 

Lui wynajmowała ( za moje pieniądze ) mieszkanie w dużym nowoczesnym bloku na Mickiewicza. Tak naprawdę to był budynek przy ulicy Mikołowskiej, jakieś trzysta metrów od kwatery na nowym cmentarzu , gdzie spoczywa babcia Lui , czarownica.  Mieszkanie było bardzo jasne. W dużym pokoju stał telewizor , który kupiliśmy z Lui w katowickim Geancie ( obecnie Real ) . Robiłem pyszne sałatki greckie ( rwana sałata , feta , oliwki ,  sos z oliwy i octu balsamicznego  ) i z tuńczyka ( jak wyżej  , tylko bez fety ). Piliśmy już mało,  raczej piwo niż wódkę. Było z moimi interesami źle.  Moi wrogowie napuszczali na mnie prokuraturę. Lui , jak to Lui. W żadnej pracy nie wytrzymywała dłużej niż dwa miesiące . Pisanie książek powoli jej się nudziło. Chciała się bawić , szaleć , jeździć po świecie.  Ja już nie miałem pieniędzy. Ciągłe kłótnie , pretensje , kto komu zmarnował życie. Oglądaliśmy tasiemcowy serial ”M- jak Miłość ” . 

Mieliśmy któregoś dnia pojechać do Pragi pociągiem (wyjazd z Katowic o 22.37, przyjazd o 6.45 rano ). Przyjechałem do Mysłowic około 17-tej. Byłem zmęczony . Wypiliśmy po piwie i oboje poszliśmy spać.  Obudziłem się w pół do pierwszej w nocy. Lui siedziała w fotelu i oglądała ostatnią scenę ” Stroszka” francuskiego reżysera Wernera Herzoga.

-  Dlaczego mnie nie obudziłaś ? Mieliśmy jechać na dworzec do Katowic.

- Nie wiem .  Może nie mieliśmy jechać. Mogę Cię przypalić papierosem ?

- Dlaczego ?

- Bo myślę , że byłoby fajnie.

- Dobrze , ale na plecach , żeby nie było widać.

Samo przypalenie niewiele bolało, ale ranka nie chciała się zagoić przez półtora roku.

65

Świat wypadł mi z moich rąk  Jakoś tak nie jest mi nawet żal



( Myslovitz , pop-grupa )

Straciłem pracę , wszystkie zlecenia , dostęp do pieniędzy. Siedziałem w domu , spałem w dzień , nocami oglądałem teledyski na Polsacie. Obiecałem Anicie , że nie będę miał żadnego kontaktu z Lui . Długo nie wytrzymałem. Jeden sms , potem drugi , spotkanie w Rzeszowie , w klubie Bohema, potem parę godzin w motelu w Sędziszowie. Lui miała niebieskie dżinsy. Kochaliśmy się dwa razy bez żadnych zabezpieczeń.

Lui miała znajomych ( młode małżeństwo bez dzieci, z  wielkim psem wilczurem ) , którzy wynajmowali ogromny kilkudziesięcioletni dom , prawie willę na ulicy Batorego , po prawej stronie , drugi dom od końca . Dalej ulica kończyła się stromym nasypem na którym przebiegał dojazd do autostrady. Na Batorego ale na początku od ulicy Janowskiej , drugi po lewej, stał dom Przemka Myszora z Myslovitz. Na nasze spotkania dostawaliśmy całe puste piętro ,  trzy pokoje , holl, łazienka i dziwaczna wąziuteńka , ślepa, bardzo długa kuchnia.  Lui miała klucze. Jeździłem do Mysłowic  dwa , trzy razy w miesiącu , pociągiem , czasami udało mi się zorganizować auto.

Byłem spokojny , ogromnie smutny i łagodny. Wiedziałem że koniec jest nieunikniony , ze nic nie mogę zrobić. Nie miałem żalu do nikogo , nawet do siebie. Kupowaliśmy z Dorką jakieś jedzenie, czasami  ćwiartkę wódki i karton soku w Megrezie na Mikołowskiej. Mieliśmy dla siebie kilka, rzadko kilkanaście godzin. Dom był przeniesiony z najdrobniejszymi szczegółami wyposażenia i wystroju z przełomu lat 50 i 60 dwudziestego wieku. Kochaliśmy się spokojnie , jak starego dobre małżeństwo w wielkim łóżku z wielkimi poduszkami i dwiema wielkimi pierzynami. Było mi tam ogromnie dobrze , czułem się spokojny i bezpieczny. Musiałem stamtąd wychodzić jak skazany na egzekucję. Edyta Bartosiewicz lubi zupę pomidorową z ryżem , a ja z makaronem. Edytka zaśpiewała z Myslovitz : ”Chciałabym umrzeć z miłości”. 

66

Zabrakło  mi pieniędzy, ale tak totalnie ostatecznie armagedonicznie.  Lui zaczęła się denerwować, groziła w sms-ach że przyjedzie , powie wszystko Anicie , że się znowu spotykamy, że wystawi mnie policji. W desperacji wyciągnąłem z szafy dawno tam schowaną moją ślubną obrączkę , dorzuciłem stary sygnet po ojcu i zaniosłem sprzedać do lombardu. Pani i Pan chcieli mi dać pożyczkę pod zastaw. Nie wierzyłem , że kiedykolwiek w życiu zarobię jakiekolwiek pieniądze. Powiedziałem, że chcę sprzedać złoto na złom.  Wyciągnąłem jeszcze parę drobnych banknotów ze świnek-skarbonek moich dziewczynek. Pożyczyłem auto od Anity , pod pozorem pilnego wyjazdu do starego klienta , który mi już zapłacił .



Pojechałem do Mysłowic jak za dawnych , dobrych – złych , szatańskich czasów . Kupiłem mnóstwo słodyczy , ulubiony marcepan Lui , 0,7 litra Finlandii. Czułem  , że widzę Lui ostatni raz w życiu. Nasza miłość była słodka i najsmutniejsza w życiu.

67

Szósty maja   w Pradze był słoneczny i upalny.  Parę minut po północy przyszło drogą radiową z Londynu polecenie  przejęcia miasta i zabicia wszystkich Niemców.  Najbliższe amerykańskie oddziały pancerne były jeszcze 80-90 km od miasta , a rosjanie jeszcze dalej , na Słowacji i za Sudetami , na obecnych terenach Polski.  Ostatni większy oddział Rzeszy ( dywizja byłego rosyjskiego generała Własowa ) wyszedł z miasta już 4-go , żeby nie narażać ludności cywilnej na ofiary.



Czesi szybko rozbroili nieliczne plutony wartownicze , złożone z 17-18 letnich żołnierzy; Rozebrani do pasa , albo całkiem nadzy zostali powieszeni na praskich latarniach.

Do niemieckiej szkoły dla chłopców z internatem czesi  weszli około 12-stej. Zastrzeli mężczyzn – nauczycieli a kobiety wyprowadzili na ulicę. Chłopców w wieku od 7 do 14 lat w liczbie ( było ich czterystu trzydziestu pięciu ) wyprowadzili na teren za szkołą , gdzie były boiska. Po dwudziestu byli odprowadzani w zacieniony kąt pomiędzy głównym budynkiem szkoły a świeżo dobudowaną salą gimnastyczną. Sześciu, siedmiu  czechów strzelało z pistoletów maszynowych.  Kilku czechów chodziło wśród ciał i żelaznymi łomami dziurawiło i miażdżyło głowy. Niektórzy starsi chłopcy płakali , uciekali  na tył czekających . Mniejsi , siedmio – ośmiolatkowie , szli za nimi , pocieszali , brali dłonie płaczących i prowadzili do przodu.

Następnego dnia  czesi wywieźli ciała ciężarówkami na wzgórze , 20 kilometrów za Pragą , w kierunku na Brno . Jeńcy wykopali rowy na metry głębokie i na trzy szerokie i ułożyli ciała chłopców. Po płytkim zasypaniu grobów zostali odprowadzeni do pobliskiego zagajnika i zastrzeleni. Od czerwca zaczęto tu zwozić śmieci  z miasta , a w sierpniu oficjalnie powstało tu wysypisko. 

Kobiety były wyprowadzane z domów i biur , przywiązywane za ręce do słupów.  Potem rozcinano im ubrania i gwałcono. Czesi zwoływali ludzi z domów i zachęcali młodych chłopców do gwałtu. Kobiety pracujące w fabrykach były gwałcone w halach przez swoich dawnych kolegów i sąsiadów. Żeby nie mogły uciec przecinano im ścięgna . Dzieci i starsze kobiety pędzono nad brzeg Wełtawy  , na wybetonowane nabrzeże i tam do nich strzelano. Kto nie zsunął się wprost do wody , tego spychano  drągami.

Wciąż nadjeżdżające pociągi  z Dolnego Śląska , wiozące kobiety i dzieci uciekające przez rosjanami  , czesi kierowali na bocznice i tam  podpalali towarowe  zaryglowane  wagony .

Jednego dnia w Pradze Czesi  zabili 40 tysięcy ludzi. W następnych miesiącach zabili w całych Czechach ponad pół miliona , głównie dzieci i kobiet.  Najbardziej aktywni mordercy i gwałciciele w nagrodę mogli wybrać sobie mieszkania po wymordowanych.

Szatańskie plemię stało się ukochanym dzieckiem w rodzinie swojego Czarnego Ojca.  Rosjanie zapewnili czechom w swoim imperium  najbardziej komfortowe warunki życia , jakich nie mieli rosjanie .  Wierni Szatanowi czesi wysłali samolotami broń do Izraela ,  kiedy Amerykanie jeszcze nie byli tak całkiem jak teraz  opanowani przez Żydów.  Czescy propagandziści w służbie Szatana zawsze byli chętnie witani w Hollywood , jak chociażby twórca kinowego ” Hair ” Milosz Forman  ( i nie całkiem  głupiej , zrobionej za grosze ” Miłości blondynki ” ) . 

Czesi odrzucili  wszystkie atrapy wiary , wszelkie udawanie  religii  i nawet nie  starali się o żadne nowe.  Dopiero 30-40 lat po czechach przestali udawać , ze wierzą w Boga  i  anglicy    i amerykanie.

Następny etap po zaprzestaniu udawania wiary w Boga to będzie jawne czczenie Ojca Szatana.  Będą kopulować w kinie , telewizji i w internecie ; będą kolorowe zdjęcia umierających z głodu , przeźroczystych ludzi wieszać na ścianach apartamentów.

Powiedzą Ci  i pokażą Ci , że jesteś mięsem ,  pławiącym się w zupie hormonów i dygoczącym od niskoprądowych napięć.   

68

Mój Boże. Tak sobie marzę , że dostanę swoje cztery i pół metra kwadratowego do końca życia , że urządzę się po swojemu, choćby by to była najgorsza wilgotna nora w ciemnej piwnicy. Ale nie. Średnio co trzy miesiące pod cele wpełza gad i rzuca krótko : Marek, pakuj mandżur. Rozkładam koc na środku celi i rzucam wszystko jak leci; potem mocno zawiązuję w rogi . Jeff Bridges i Britt Ekland z wypadkiem porsche’a na końcu. ”A jednak żyjemy”. O biednej rodzinie rybaka z Japonii lat 50-tych XX wieku. Ojciec rodziny prowadzi żonę i gromadkę małych dzieci na urwisko, żeby zabić ich , a na końcu siebie. Józef Goebbels i Magda Goebbels. Szacunek , szacunek i raz jeszcze szacunek. Jedna z najwspanialszych par w dziejach ludzkości. Tristan i Izolda wieku kurwy i szatana. We wtorki około 11.30 łaźnia. Golę się dokładnie , obcinam paznokcie. Stojąc w strumieniu gorącej wody czuję się jak dwudziestolatek, przed którym całe życie. Kim jestem ? Siedemdziesiąt trzy kilo starego mięsa i kości. Nie , to nie cały ja. To nie ja. Reklama telewizyjna bazy do zup i sosów . ”Pomysł na…”. Jestem czyimś pomysłem ”na”. Nie jestem nową wersją pradziadka Vlada ze średniowiecznej Wołoszy, ani nawet mojego ojca. Przypadek złączył mnie z takim a nie innym ciałem ; z takim a nie innym mechanizmem do życia. Jestem astronautą 100.000 lat świetlnych od ziemi , w drodze do innej galaktyki . Nie mogę żyć ani ćwierć sekundy bez , poza , obok mojego statku. Nie jestem statkiem. On mnie tylko niesie. On przetrwa beze mnie i pół wieczności. Ja bez niego ani ćwierć sekundy. Nie jestem statkiem. Szanuję mój statek, proszę Boga aby przetrwał , aż do dnia kiedy biznesmen wyniesie moją historię poza bramy więzienia. Potem się rozsypię. Nie jestem statkiem.



Książki. Już żadnej nie przeczytam. A niby po co. Cudowne chwile , kiedy gad woła po paczki pod kratę , albo kiedy rzuca listy na stolik. Święto , La Fiesta , Fest. Razem czytamy , klniemy , płaczemy, rwiemy kraty. Dwadzieścia minut wcześniej ryczał : Ubiję cię cwelu!! Teraz siedzimy w czterech na brzegu jednej koi, czytamy, cieszymy się , płaczemy. Paczki. Czekolady, rodzynki, orzeszki, mielone mięso, cukierki, przyprawy. Delicje , uczta bogów. Słychać mlaskanie.

Ja nigdy nie dostaję żadnych paczek. Przez pierwsze dwa lata przychodziły urzędowe pisma , każde jak wyrok śmierci. Teraz już nic , nigdy. Tak jest dobrze , najlepiej jak tylko można sobie wyobrazić. Moja mama bardzo dbała o dom. Gotowała 7-8 dań głównych , cztery zupy i trzy słodkie placki. Perfekcyjnie. Ukraińskie pierogi maszczone skwarkami albo świeżo roztopionym masłem. Placki ziemniaczane. Sznycle po wiedeńsku. Ogromny pulpet wieprzowy. Cudowny cieniusieńki kotlet schabowy z kością smażony na maśle. Knedle z wody albo potem podsmażane. Żołądki w sosie albo podsmażane na maśle. Zapiekanka z wołowego mięsa z cebulą . Sałatka z ogórków w śmietanie. Ogórki kroiło się na cieniusieńkie plasterki i wymaczało w solance , żeby wyciągnąć całą gorycz. Zupa pomidorowa z makaronem, lanymi kluseczkami albo ryżem. Edyta Bartosiewicz, rockwomen z Warszawy lubi z ryżem. Astroman – ”Four non-blonds” z Lindą Carter , obowiązkowo w czarnym cylindrze na głowie. Ładne kapelusze mieli i Jimi Hendrix i Slash z Guns&Roses (”kochałem Cię , ale i tak musiałem zakopać Cię w ogródku”). Jakby to zaśpiewał Axl Rose. Na ”use your illusion” skończył się rock&roll. Był 1991 roku. Trzy lata później w Mysłowicach student Akademii Wychowania Fizycznego z drugim studentem , ale ekonomiki transportu na Politechnice zaczęli organizować pop-grupę The Freshman , później nazwali ją Myslovitz.

Pomidorowa mamy była jak narkotyk , wyjadałem jej każdą ilość. W wigilię Bożego Narodzenia aż do 17-tej był post. W sypialni rodziców zakopywałem się pod pierzyną a z kuchni przez uchylone drzwi biło ciepło i zapach grzybów gotowanych do jasnego świątecznego żurku.

69

Trudno do każdego z ludzi wysłać uzbrojonych w kije bejsbolowe drabów , którzy przypilnują jego przemiany w szatańska kurwę. Dlatego Szatan ludzi pracowicie wychowuje. Mick Jagger . Ostentacyjnie , w świetle reflektorów idzie po koncercie w Sydney do apartamentu hotelowego uprawiać sex z właścicielką hotelu i jej córką. Szatan rozpieszcza męską prostytutkę . Pracowita służka Szatana , Her Majesty Elżbieta II nagradza męskiego kurwiszonka tytułem szlacheckim. Oboje żyją już bardzo długo , aby dać świadectwo , że Szatan dba o swoje dzieci. Podświadomie , podprogowo i świadomie , ponadprogowo zmienia się psychikę milionów ludzi , całych narodów. Każdy kto nie chce być prostytutką jest zaganiany do getta z wielkim napisem nad bramą ”TU ZDYCHAJĄ ŻLI I BARDZO CHORZY LUDZIE”. Satanistyczny system komunistyczny w Rosji zamykał dziesiątki tysięcy ludzi w psychuszkach . Teraz zamyka się miliony ludzi w psychiatrykach własnych mieszkań. Jad sączący się z telewizji , radia , internetu , gazet i książek wypełnia im czaszki. Jesteś zły , chory , niedostosowany. Ekstremista. Fanatyk. Masz do wyboru : zaakceptować system albo wyhuśtać się na rurze w łazience . Poeta Sergiusz Jesienin przeczuł , co go czeka i wyhuśtał się na rurze w Hotelu Angleterre w Piotrogrodzie. Nie chciał być Mickiem Jaggerem i dostać tytuł szlachecki.



1   ...   4   5   6   7   8   9   10   11   12


©operacji.org 2017
wyślij wiadomość

    Strona główna