Krótka historia pop-grupy Myslovitz



Pobieranie 0,54 Mb.
Strona7/12
Data14.02.2018
Rozmiar0,54 Mb.
1   2   3   4   5   6   7   8   9   ...   12

Następną godzinę   minut spędziłem  w aucie , szukając po schowkach , skrytkach , pod chodniczkami  i w bagażniku monet, kiedyś schowanych, zapomnianych, upuszczonych. Uzbierałem 7 złotych i 43 grosze. Kupiłem niecałe trzy litry benzyny i dowlokłem się do Rzeszowa. Z pękniętym sercem.


47

Do Lui jeździłem samochodem. pod koniec byłem trzy albo cztery razy pociągiem. Raz przyjechałem autem, zatrzasnąłem kluczki w środku i musiałem wrócić pociągiem po rezerwowe klucze ; Lui pościągała wprawdzie znajomych złodziejaszków mysłowickich ale nie potrafili się uporać z zamkami w moim aucie.

Moja droga miała co najmniej 272 kilometry , ale gdy jechałem z Suwałk , Słupska albo spod Szczecina , to wydłużała się do prawie 500 km. Autostradą jechało się tylko od strony Krakowa i miała ona 45 km. Uparcie przepychałem się do Mysłowic zatłoczonymi drogami ekspresowymi , ciągle stojąc w korkach z powodu remontów albo wypadku. Albo wąskimi drogami poprzez wioski, małe miasteczka, zatłoczone centra miast. Przejechałem przez wioski i miasteczka , o których statystyczny Polak nigdy w życiu nie słyszał i raczej nie usłyszy. 

Dokładnie pół godziny po planowanym moim wyruszeniu w drogę, chociaż najczęściej jeszcze nie zdążyłem załatwić wszystkich spraw i wsiąść do auta, dostawałem sms-a od Lui. ”Część , u ciebie o.k.”. Odpisywałem , że ”o.k.” i za chwilę wyjeżdżam. Im bliżej Mysłowic tym więcej sms-ów , rozmów telefonicznych, meldowania gdzie jestem i ile na znakach jest kilometrów do Katowic ( znaki na Mysłowice pojawiały się dopiero 10-15 kilometrów od miasta ).

Wpadałem w szał, przeklinałem Lui i los , który postawił mi ją na mojej drodze. Gdy jednak dojeżdżałem pod umówione miejsce i widziałem Lui jak stoi w taniej kurteczce z dwiema reklamówkami , z nieodłącznym papierosem , to nagle cała złość znikała w ułamku sekundy i zalewał mnie blask miłości , ale nie takiej erotycznej , seksualnej , tylko takiej , jaką czuje się do skrzywdzonego dziecka , skrzywdzonego zwierzęcia.

Jechałem standardową drogą od strony Rzeszowa . Dzień był chłodny, zamglony, październikowy. Była może 11 rano; przejechałem całą obwodnicę Tarnowa i zjechałem w dół, w dolinę Dunajca. Na horyzoncie widać już było szczyt wieży kościoła w Brzesku. Kolejny natarczywy sms od Lui. Zagotowałem się w środku, wściekłość wypełniła mi czaszkę. Gwałtownie wyhamowałem i skręciłem w polną dróżkę , przed samym mostem . Zacząłem walić w klawiaturkę mojego Ericssona ( jeszcze marka nie została sprzedana Sony, to był mój drugi telefon po poczciwym Siemensie S60 ; potem miałem już tylko Nokie ) .

Prawie wgniotłem w obudowę klawisz ”Wyślij ” :

- Zdychaj Śmieciu w samotności .

Dyszałem ciężko nad kierownicą auta. Po paru minutach zadzwoniła Lui . Nie odebrałem. Przyszedł sms: ”Marek , odbierz proszę , kocham Cię ”. Zadzwoniła , nie odebrałem . Drugi sms od Lui : - ”Przyjedź , proszę ” . ”O.k. , przyjadę” – odpisała moja ręka.

Pojechałem przez Brzesko , Bochnię , Wieliczkę , obwodnicę Krakowa , autostradę ; znów byłem szczęśliwy , jak nigdy w życiu.  

48

Powiedzieć coś bym chciał, mam pustkę w głowie  Zgubiłem znowu się 


I nie chce mi się nic, jestem już zmęczony  To nie był dobry dzień

( Myslovitz ,pop-grupa )

W bibliotece na oddziale i w Centralnej też , nie mają ” Rusałki ” Marcela Ayme. Nawet nie piszę do dyrekcji żeby sprowadzili. Skąd mają sprowadzić. Już się nie drukuje takich książek. Chętnie też bym obejrzał po raz drugi dwuczęściowy film francuski z końca lat sześćdziesiątych. To nie dwuczęściowy film tylko dwa filmy, o Nim i o Niej. Poznają się, kochają , nienawidzą , w końcu rozstają. Jeden film opowiada historię z Jego punktu widzenia, a raczej z jego punktu zaślepienia. Drugi to ” Jej ” wersja. Osiemdziesiąt pięć – dziewięćdziesiąt procent obu filmów to te same sceny , te same ujęcia , skopiowane te same klatki. Ale w jednym filmie ta sama scena to Alfa , a w drugim Omega. On widzi żonę zdradzającą go z jego przyjaciele, Ona – rozpaczliwie szuka pomocy dla swojego męża , pogrążającego się w alkoholizmie. Reżyser perfidnie prowadzi nas do tej samej sceny inną drogą. Jest nas sześciu pod celą. Odgrywamy codzienną psychodramę , Sześć dróg na tą samą scenę : 4,5x7,5m. Nie jest źle . W ”stodole” mają koja trzypiętrowe a i tak dwóch śpi na materacach na glebie. Najgorzej było w Częstochowie na Mirowskiej; budynek sprzed stu dwudziestu lat, zbudowany przez rosyjskiego cara, który w nieodległym Sosnowcu, na Przemszy miał zachodnią granicę swojego imperium. Podobno bajecznie dobre warunki są w Piotrkowie Trybunalskim, tylko nic nie można zakombinować ale ja tam miałbym dobrze.   

Ekumenia ? Tak , stanowczo. Uznający Jezusa za Boga ( syna Bożego , proroka , bożego szaleńca , mit uosabiający ludzką mądrość – jesteśmy Jego podobieństwem , każdy ma w duszy nieskończenie daleki odblask Jego mądrości – choćby za zblazowanego pięknoducha ), muzułmanie , hinduiści , ateiści choćby , byle ludzie , powinni się zjednoczyć w walce. Tak, ludzie , powinni się zjednoczyć w walce z bestiami Szatana , które tylko dla niepoznaki przybrały ludzką postać : z Rosjanami , z Anglikami , z Czechami , z Żydami , z Grekami i Serbami , i z Norwegami. To bestie, dzieci żywe Szatana , przebrane tylko dla niepoznaki w ludzką postać. Zabić je i nie jeść przypadkiem. Zabić. A potem ich współpracowników. I pomocników . I wszystkich obojętnych i nieśmiałych.

Teatr. Poszedłbym na coś lekkiego. ” Jak Wam się podoba ” w hippisowskiej wersji teatru z Timiszoary z 1986 roku. Teatr. Reżyser, którego nie poznałem i może nawet nigdy nie poznam , kazał wymalować mi oczy , nałożył maskę na twarz , dał perukę , parę kostiumów , kazał inspicjentom wypchnąć mnie na scenę. I koniec przedstawienia. Czekają nowi aktorzy , żeby zagrać nowe ( tak im się przynajmniej wydaje ) sztuki. Trzeba zejść ze sceny, oddać rekwizyty. Wyjdę w ciemność deszczowej nocy. Szukać drogi do domu. Będę szukał.

49

Bezsilny wstyd w ciemności zgasł  Po twarzy mknie uścisku ślad 


Szalony czas rozgrzanych ciał  Muzyka skończonego dnia 

( Myslovitz , pop-grupa )

W mieszkaniu na Mickiewicza byliśmy cztery miesiące.  Piękne jasne mieszkanie do którego Lui przeniosła się z ciemnej nory na Stalmacha.  Moje przebudzenie finansowe było złudzeniem, drgawkami trupa, którego połechce się w sploty martwych nerwów.  Miałem pieniądze na 1, 2, 3  i czwarty czynsz. Na piąty w żaden sposób nie mogłem uzbierać pieniędzy.  Zaproponowałem Lui , że będę przysyłał pieniądze , ale nie będę już przyjeżdżał. Płaczem , groźbami  i całą czarodziejską mocą zmusiła mnie do przyjazdu.  Wytrzymała dwie godziny bez pretensji. Koło 19 zaczęła się znów awantura.  Wpadłem w szał , wykrzyczałem, że nie mam już pieniędzy,  że nie mam pieniędzy na paliwo, na jedzenie, na wódkę, na czynsz, na nic.  Złapałem telewizor , podniosłem go nad głowę i rąbnąłem o podłogę.  Dywan zamortyzował  uderzenie, tak że tylko lekko się wgniotła obudowa na rogu. Włączyłem go z powrotem do sieci.  Popłynęły kolorowe obrazy.   

Kilka razy byłem u Lui pociągiem. Spotykaliśmy się na przystanku na Rymerze, na wysokości dworca  kolejowego; tam Lui  brała taksówkę i jechaliśmy na Brzezinkę do taniego robotniczego hotelu , gdzie za parę złotych można było wynająć tani pokoik.  Miłość była spokojna , smutna , przeraźliwie smutna.  

We śnie jest inaczej . Sen to może złe słowo. Ciało kostnieje, udaje sen. Wchodzę w inny świat.  Jest przestrzennie, jasno i wyraźnie.  Pomieszczenia są nowoczesne, wielkie, przeszklone, zasypane ostrym słonecznym światłem. Spotykam wszystkich kolegów ze studiów, z pracy, z biznesu, z urzędów. Są prokuratorzy , sędziowie , biznesmeni. Sale , jakby ogromne klasy szkolne albo nawet sale gimnastyczne .  Ławki są proste e nowoczesne , jasne. Odbywają się narady , rozprawy , przesłuchania.

Ludzi którym płaciłem wysokie pensje  kłamią przeciwko mnie, dają fałszywe świadectwo.  O każda złotówkę ciągną mnie na coraz to nowe sprawy. Mówię, tłumaczę , że złotówkę wydałem na telefon , na paliwo; że zostałem już skazany w pięciu procesach o tę samą złotówkę. Pokazuję dokumenty , że byłem już w pięciu więzieniach za ta sama złotówkę , że już odsiedziałem pięć kar.  Nic nie pomaga.

Nienawiść przenika każda komórkę mojego sennego  ciała. Kostnieję, tężeję, dygoczę. Chcę rzucić się Kafce do gardła, bić po głowie, zatłuc.  Widzę samego siebie, trochę z boku , trochę z góry,  jak dygoczę z nienawiści, jak rozsadza mnie furia gniewu.

Idę po zalanych światłem pustych ulicach nowoczesnego miasta  na kolejne przesłuchanie, kolejny proces , kolejne  złe spotkanie.

Wiem , że muszę opuścić swój dom , swoje miasto. Jestem Wypędzonym.  

50

Filmowa miłość, fikcyjna zdrada  Morderczy środek na mój mózg  Na mój ból, na mój wzrok, na mój słuch  Na mój mózg, na mój ból, na mój wzrok  Na mój słuch 



( Myslovitz, pop-grupa )

Druga żółta płyta Myslovitz była prostą kontynuacją debiutanckiej czarnej ”Myslovitz”.  Grali koncerty już jako główny zespół , wyjątkowo jako  supporty polskich ówczesnych gwiazd , Wilków , Hey-a, Lady Punk , Budki Suflera, Edyty Bartosiewicz. Potem zrobili coś zupełnie nieoczekiwanego. Powtórzyli schemat Joyce’a – po  na wpół-amatorskich,  niedojrzałych ‘Dublińczykach , ”Młodości Artysty” i dwu zbiorkach wierszy , stworzył monumentalne oszałamiające okrutnie prawdziwe dzieło życia ”Ulisessa”. Rojek z niewielką pomocą Powagi i Myszora , jakimś niezrozumiałym  rzutem do przodu , przeskakując pięć , sześć , dziesięć etapów wyprodukował ”Z rozmyślań przy śniadaniu”. Osiemnaście króciutkich , od 1:23 do 3;25 minuty, miniaturek ; jasnych jak polarne pole, celnych jak seria z cekaemu na dwadzieścia metrów, okrutnych jak zbiorowy gwałt. Życie małego człowieka w ogromnym mieście , udręczonego małymi obsesjami i świadomością niemocy. Płyta cudownie wydana , dopracowana w najdrobniejszych szczegółach , doszlifowana jak wnętrze  silnika w bolidach braci Bugatti z dwudziestych lat XX wieku.

Wyprodukowanie ”Z rozmyślań przy śniadaniu” zakończyło się finansową katastrofą. Setki koncertów , katorżnicze trasy , dwa występy dziennie ledwo wystarczały na spłatę odsetek. Myszor starał się wszystkich rozweselić, Kuderscy milczeli coraz bardziej ponuro, Powaga załatwił już sobie porządną pracę na pełny etat w firmie handlującej węglem w Chorzowie.

Rojek krótkimi , gniewnymi szczęknięciami utrzymał grupę. Wyżebrał w Sony Music Polska wydanie jeszcze jednej płyty. Robert Gawliński z Warszawy , lider Wilków , pomógł w produkcji i zaśpiewał chórek  w  ”Długości dźwięku samotności”, znany fotografik zrobił fajny kolaż na okładkę praktycznie za darmo.

”Długość dźwięku samotności ” zdumiało czystym ,świeżym brzmieniem.

”Dla Ciebie” stało się hymnem pracujących 20-30 latek , wychowanych na poezji śpiewanej i  sentymentalnych bardach z gitarą.

”Chłopcy” ogromnie spodobali się  30-40 letnim radiowym prezenterom , wychowanym na zimnej fali Warsaw , Joy Division i The Smiths.( lider JD Ian Curtis powiesił się po obejrzeniu ”Stroszka”, filmu francuskiego reżysera Wernera Herzoga ; S.P. Morrissey z The Smiths zdobył popularność jeżdżąc czeską Skodą, najtańszym autem w Anglii, kiedy gwiazdy starego rocka jeździły bentleyami i rolls-royce’ami pomalowanymi w psychodeliczne wzory ). 

”Piosenka dla moich sąsiadów” leciała w telewizjach muzycznych ; video-clip oparty był na motywie z Arizona Dream Kusturicy z Johnny Deppem, idolem nastolatek na cały świecie.

”My” , ”Noc” i ”Zamiana ” pozwoliły utrzymać starych fanów.

Po wydaniu płyty ”Miłość w czasach pop-kultury” ( sprzedanej w 150 tysiącach egzemplarzy) otworzyły się wrota sezamu. Kasa zaczęła płynąć wartkimi nurtami z wielu źródeł.

Większość utworów sygnował Rojek , trochę Myszor,  rzadko Powaga ; kilka w papierach cały zespół, ale były to największe przeboje. Z praw autorskich 75-80% bierze Rojek , reszta grupy z grubsza po równo bierze pozostałą częścią. Kasa z koncertów była dzielona równo.  Granty, extras’y i inna nadzwyczajna kasa głównie z reklam i teledysków przypadała Rojkowi.

Potem płyty w dwóch wersjach językowych , koncerty w Anglii, Holandii i Szwecji. Support w Londynie hollywoodzkiej gwiazdki Pink. Duety z weteranami rocka i popu w Polsce. Wspólne nagranie ”Krakowa” Rojka i Marka Grechuty , niedługo przed śmiercią Grechuty. Pięć woskowych figur w Muzeum Miejskim w Mysłowicach.

Po siedmiu latach zbierania żniwa , obcinania kuponów i dyskontowania sukcesu Rojek znienacka ogłosił rozwiązanie grupy. Rojek plącze się po tak zwanym ”środowisku” i w ”branży”. Ma dwa programy radiowe i jeden na muzycznym kanale. Zgromadził 1,2-1,3 mln złotych i bieżące dochody 20-22 tysiące miesięcznie ( przy średniej pensji na Śląsku 2800 złotych ). Powaga 280 tysięcy i 8 tysięcy miesięcznie. Nic nie robi. ”Jaca” Kuderski ma pół-amatorski zespół i gra na lokalnych imprezach (180.000/6-6,5tyś). ”Lala” (220/6tyś). Zapobiegliwy , oszczędny  Myszor ( inwestował kasę z koncertów w działki budowlane ) uskrobał ok. 800.000 , ma bieżące dochody prawie 15 tysięcy. I tak kończy się krótka ,   14-letnia historia pop-grupy Myslovitz. 

51

To tak siedzi w nas jak mało co  Z mlekiem matki bierzesz chyba to 


Plotka i obmowa wiedźmy dwie  Ciągle w swojej mocy mają cię

( Budka Suflera , pop-grupa )


1   2   3   4   5   6   7   8   9   ...   12


©operacji.org 2017
wyślij wiadomość

    Strona główna