Krótka historia pop-grupy Myslovitz



Pobieranie 0,54 Mb.
Strona4/12
Data14.02.2018
Rozmiar0,54 Mb.
1   2   3   4   5   6   7   8   9   ...   12

Dzień był dzisiaj ciężki . Ulung jebany , pijaczyna , drobny kłusownik i złodziejaszek leśny pruł się od rana jak oszalały.  Małolat  z Krakowa brał się już do bicia, mogła być afera , rozpiżdżenie celi a kipisz co najmniej. Mogli Roberta i mnie rzucić na różne  cele. Krew we mnie zawrzała , zrobiło mi się biało przed oczami :

- Złam pizdę prostytutko , złam pizdę , bo ….  – pijaczyna  skamieniał , a z nim reszta celi. W zapadłej ciszy słuchać było jak  w sąsiedniej celi buja się na fikole Manio Moskal . Gdzieś po pół godzinie małolat bezszelestnie wstał z koja i usiadł przy blacie.  

Dalajlama w TV.  Magiczny naród.  Kuzyni krwiożerczych Mongołów przywędrowali ( jakim cudem przeszli Kara Kum nikt do dziś nie wyjaśnił , może był wtedy inny klimat )  na wyżynę , pięć tysięcy metrów nad poziomem morza. Byli silni , daninę płacił im nawet cesarz chiński , państewka po drugiej stronie Himalajów były w fazie rozkładu. Mogli pójść na zachód , na południe w żyzne zielone , ciepłe doliny. Cos im kazało zostać w tej krainie jak z innej planety .  

W połowie lat trzydziestych dwudziestego wieku kilka setek Tybetańczyków , Nepalczyków i  Hindusów z północnych Indii , jakby kierowanych przez niewidzialną siłę, zaczęło , przezwyciężając nieprawdopodobne przeszkody i trudności przekradać się do Iranu  i Syjamu  , a stamtąd do Europy , do Niemiec. Zamieszkali w Monachium  i Frankfurcie , borykając się z ogromną biedą. Żyli po kilkunastu w maleńkich , nędznych ,  wynajętych mieszkankach , utrzymując się   - na granicy głodu – ze sprzedaży ręcznie wykonywanych drobiazgów , niektórzy Hindusi z tłumaczeń angielskich. Żaden nie założył rodziny , nie walczyli o Wolne Indie ,  nie należeli do żadnych organizacji. Wiedzieli , a raczej czuli , że coś ich łączy , że muszą sobie pomagać. W  lutym i marcu 1945 roku przedostali się do Berlina.  Poprosili o mundury bez żadnych dystynkcji i oznaczeń. I o broń.  Walczyli ,  i nie szukali ucieczki czy schronienia.

Po ich trupach , i  po trupach najlepszej młodzieży niemieckiej ,  po trupach najdzielniejszych z dzielnych Francuzów , Duńczyków , Holendrów , Walonów do miasta wdarły się hordy rosjan. Wrzaskami i biciem wypędzali wszystkich żywych z piwnic i schronów ; oddzielali mężczyzn , chłopców i starców;  i rozstrzeliwali  natychmiast,  kolbami karabinów miażdżyli główki dzieci , najmłodsze brali za nóżki i roztrzaskiwali o mur.  Oszalałe kobiety i dziewczynki pędzili na ulice , gdzie zaraz rzucał się na nie tłum żołnierzy. Las rąk rozrywał im ubrania , rzucał na bruk i bił po głowach i twarzach.  Leżące w kałużach  krwi i nasienia były gwałcone  czterdzieści , sześćdziesiąt razy, aż do rozerwania podbrzusza. Żyjące jeszcze  były wyciągane na środek ulic , gdzie miażdżyły je gąsienice i koła ciężarówek z amunicją.  Te które przeżyły pierwszą falę najazdu rosjan  były gwałcone w domach po 15 – 20 razy dziennie. Przerażone dzieci tłoczyły się po kątach , patrząc na gwałcenie swoich matek i starszych sióstr.  Gdy rosjanie  zjedli całą żywność , zaczął się straszliwy głód w ruinach miasta , którego nie można było opuścić. Matki i babki umarły z głodu pierwsze; leżały na łóżkach , na podłogach , a wokół nich tłoczyły się dzieci , szarpały trupy za ręce , za włosami i krzyczały : ”Daj mi jeść, nie śpij  , daj mi jeść”.

Kobiety  , które uciekły w środku strasznej zimy przed hordami rosjan , i które wyrzuciły w rozpaczy  swoje maleńkie dzieci i niemowlęta ,  zostały dognane przez czołgi i zagarnięte do wojskowych obozów.  Przywiązane za ręce do drewnianych kół taborowych wozów były gwałcone a potem obcinano im piersi i wywlekano nagie i nieprzytomne na mróz. 

Porzucone na drogach 3-5 letnie płaczące  i wołające  dzieci zbijały się w gromady , łapały za ręce i dreptały tam , gdzie ostatni raz widziały swoje matki. Rosyjskie czołgi i ciężarówki rozjeżdżały je ku ogromnej uciesze kierowców i desantu na pancerzach .

W Królewcu wszyscy walczyli do końca , dostatniego tchnienia.  Nikt nie myślał , żeby się poddać.  Wszyscy czuli , że to ostatnie dni  cywilizacji człowieka , że zapanuje cywilizacja Szatana.  Jedli mięso z trupów , mięso z ciał swoich  bliskich i swoich sąsiadów. I wypełniły się słowa Pisma:  Oto ciało Moje i krew Moja ,  daję wam krew Moją i ciało Moje abyście nie umarli , ale żyli wiecznie.

22

Ja , Głos mówię :  kto pije krew brata swego i je ciało jego dla  sprawy Królestwa Bożego nie umrze , ale będzie żył na wieki ; kto wbije miecz w serce szatana albo sługi jego będzie żył w chwale poza wszelkim czasem . 



23

Mani urodził się w małym mieście nad wielką rzeką , trzy dni jazdy konno do morza , w obecnym południowym Iraku . To był czas kiedy imperium w Rzymie już upadło , nowe Cesarstwo  w Bizancjum walczyło z Wandalami i Wizygotami o przetrwanie ,  pradziadkowie proroka Mahometa byli małymi dziećmi a wielkie państwo Arsacydów  , z braku wroga pławiło się w dobrobycie i błogim spokoju. Mani nie był Persem ; jego dawni , dawni przodkowie w czasach kiedy Mezopotamia była zieloną krainą   zakładali państwa-miasta , w których wymyślono pismo , skodyfikowano  prawa i opisano  mity.  Jego medyjscy dziadowie przyjęli  naukę Zoroastra ( w tutejszej bibliotece ,  nawet centralnej , nie ma Nietzschego , a z Joyce’a jest tylko wybór listów w dwóch tomach i poczciwy ”Ulisses” w starym  przekładzie  Słonimskiego ; w sprawie ściągnięcia ”Finnegans Wake” napisałem trzy pisma do dyrektora więzienia )  w formie dalekiej od perskiej surowości i ortodoksji . Mani  miał nieprzeciętne zdolności do rysunku. Ręką nieuzbrojoną w cyrkiel rysował idealne koła w każdej wielkości.  Wróżono mu karierę na dworze namiestnika prowincji albo w kupiectwie. Mógł korzystnie i bogato się ożenić . Gdy miał dwadzieścia dwa lata , wówczas przyszedł do niego Anioł ; wysoki mężczyzna z czarną , lekko siwiejącą broda ; w bogatej szkarłatnej szacie. Powiedział, że jest przysłany od Boga , że imię jego El-Ta-Um.

Mani porzucił swój ród , i miasto , i poszedł w świat, głosząc , że jest Królestwo Boga , Światłości i królestwo Szatana , Ciemności. Że jest i będzie wojna między Światłością a Ciemnością.  Że człowiek idzie jak cyrkowiec po barierce , rozkładając ręce , żeby nie upaść , że i Anioły i Demony chcą go ściągnąć na stronę swego Pana ; że szatan istnieje materialnie , że ma  demony i swoje sługi na ziemi . Że szatan , i sługi jego chcą mnie posiąść , ze szarpią za ubranie , za włosy. Że człowiek musi szatana odepchnąć  ;  że człowiek , syn Boga , na wezwanie ojca swojego  ma stanąć do walki . I na tym świecie , i w każdym innym ma stanąć pod sztandarami swego ojca.  Na ogromnym polu ostatecznej bitwy z Ciemnością trzeba wybrać sztandar, pod którym się stanie.  Argentyński generał , walczący z komunistami powiedział krótko: ”najpierw zabijemy wszystkich wywrotowców, potem ich współpracowników i sympatyków , a na koniec wszystkich obojętnych i nieśmiałych”.

Stary imperator łaskawie przyjął proroka Maniego . Powiedział : idź i nauczaj , ja nie widzę w Tobie ani zła ani kłamstwa. I rozeszła się po świecie  nowa nauka. Wtedy Szatan zasiał ziarno zazdrości w sercach kapłanów ognia. Doczekawszy śmierci starego imperatora namówili młodego króla , żeby zabił Maniego , bo to tak naprawdę wyznawca jednego Boga , chyba tego samego co po rzymskiej stronie granicy. Słudzy króla pochwycili Maniego (  a miał on już czterdzieści cztery lata ) , pocięli  toporami i rozwiesili części ciała  w mieście Babilon  nad bramami wychodzącymi na cztery strony świata.

24

Między nami zawsze będzie trochę kłamstwa i prawdy 


Ty i tak będziesz o tym wiedzieć  Kochaj mnie, to takie łatwe 
Wystarczy tylko za siebie nie patrzeć 
( Myslovitz , pop-grupa )

Zuzannę poznałem załatwiając kredyt na nową Toyotę . Brzydka , za to bardzo miła , o cudownym anielskim glosie. Zdradziłem jej , że lubię Hendrixa i filmy o Bondzie. Na trzecim , czy czwartym , czysto towarzyskim spotkaniu zacząłem ją pieścić , doprowadzając do orgazmu łechtaczkowego. Zaglądałem do Zuzanny tak raz na miesiąc , najczęściej w niedzielę , na dwie - dwie i półgodziny. Jej mama dyplomatycznie wychodziła do przyjaciółki , mieszkającej na drugim końcu miasta. Zuzanna zawsze miała dla mnie domowe ciasto , ulubione orzeszki i czekoladki. Robiła pyszną kawę a la turkienne . Włączała mi coś Jimiego ( ”Manic depression is catchin my soul” ) i jakiś film z Bondem ( toleruję tylko klasykę , Sean Connery , George Lazenby , Roger Moore i - tak ledwo ledwo-ledwo - z Timothy Daltonem ). Najlepszy Bond to oczywiście ten z 1969 r. z George Lazenby’m i Telly Savalasem ” W tajnej służbie Jej Królewskiej Mości ”. W połowie filmu rozkładaliśmy na dywanie , przed telewizorem moherowy koc . Zuzanna rozbierała się do naga i skrzyżowanymi rękoma zasłaniała piersi , tak mocno , że bałem się że pękną. Pieściłem ją po brzuchu i biodrach . Wskazującym palcem robiłem stosunek w pochwie a na koniec pieszczotami łechtaczki doprowadzałem do orgazmu. Raz czy dwa zastanawiałem się , czy by się nie rozebrać i kochać się z nią .

Zuzanna ubierała się , robiła porządek w pokoju. Siadaliśmy przy stole , krzesło obok krzesła. Zuzanna robiła mi druga kawę. Pieściłem ją po karku i prosiłem : ” Zazi , popieść mnie ”.

Rozpinałem spodnie i wyciągałem na wierzch samego penisa. Zuzanna nachylała się , ja dalej pieściłem ja po karku. Zuzanna śliniła , pieściła wargami , wciskała język pod napletek. Powolutku przychodziło - ściśle ograniczone do penisa - podniecenie. Robił się sztywny , twardy , żelazny. Ostrożnie piłem kawę , myślałem o planach na jutro , na nadchodzący tydzień. Miałem swoją prywatną Lindę Lovelace . Rozkosz przyczajała się nieufna w piwnicach wielkiej wieży. Solidną , katorżniczą pracą Zuzanna łapała ją na łańcuch i uparcie ciągnęła na coraz wyższe piętra. Penis był ogromny , wysoki , czerwony , śliski. Głowa Zuzanny chodziła po nim miarowo. Pieściłem ją coraz mocniej po karku . Zapadałem w mrok. Widziałem w ciemności jak ogromna fala białego nasienia wolno płynie przez penisa. Błysk światła . Nie do wytrzymania łaskotanie stóp. Łapałem ją za włosy i szarpałem głowę , w górę i w dół. - Już , Zazi , już. Podnosiła głowę z wydętymi policzkami , bluzg spermy roztrzaskiwał się na jej twarzy , włosach , oczach. - Marek , nic nie widzę. - Zazi , już dobrze , zaprowadzę cię do łazienki , - Marek , już sama trafię.

Byłem wyczyszczony z wszelkich uczuć. Znowu byłem czystą kartą.. Zuzanna przecierała oczy chusteczką i szła do wielkiej palny stojącej w roku pokoju , żeby upuścić nasienie.

25

To wszystko czego chcę  To wszystko czego mi brak 


To wszystko czego ja  Nigdy nie będę miał 

( Myslovitz , pop-grupa )

Mamy rok na załatwienie wszystkich spraw, moich w Rzeszowie i problemów Lui na mieście. Spotykamy się na ulicy Katowickiej na stacji Shell’a i jedziemy na własne mieszkanie , zacząć nowe życie. W przeddzień mojego wyjazdu do Mysłowic spotkałem się z dwiema dziewczynami . Rano z Margit , dwudziestoośmioletnią urzędniczką z Opatowa , po południu z osiemnastoletnia uczennicą z Łańcuta , Joanną . Anita wróciła z pracy kiedy ja już byłem w domu . Elegancka zabiegana kobieta sukcesu . Zrobiło mi się ogromnie przykro, że jutro muszę ją opuścić.

Następnego dnia rano gorączkowo powrzucałem najważniejsze paniery do foliowych toreb i zapakowałem do bagażnika. Dzień był zamglony. Koło południa pojechałem do salony Ery kupić nowy telefon przenośny. Czułem się dziwnie. Nie znałem dotychczas tego uczucia. Coś krępującego , jakiś nieokreślony niepokój . uczucie że coś jest nie w porządku , że jest jakieś zagrożenie , ale nie wiadomo co to jest.

O piętnastej byłem na wylocie z Rzeszowa umówiony ze studentką II roku Wyższej Szkoły Informatyki z ulicy Sucharskiego. Mieszkała w Dębicy , przy mojej drodze do Mysłowic. To miało być nasze dopiero drugie , erotyczne spotkanie. Przejechaliśmy obwodnicę Dębicy i zatrzymaliśmy się na stacji benzynowej między przed Pilznem. Hotelik był w osobnym budyneczku , na skraju ogromnego parkingu dla tirów. Dostaliśmy klucze i sami otworzyliśmy sobie pusty o tej porze budynek. Kasia miała szczupłe idealnie opalone ciało , gładkie , miękkie i ciepłe. Rozebrałem ją gorączkowo . Nie pytałem ja o nic , nie zakładałem prezerwatywy tylko włożyłem ogromnego rozpalonego penisa w maleńką cieniusieńką szparkę wejścia do pochwy. Kasia w środku była mokra , gorąca. Chciałem się kochać , pieścić jej maleńkie okrąglutkie piersi ale już po chwili penis zaczął tryskać nasieniem . Już po prysznicu znowu byłem podniecony , ale nie miałem czasu. Była 17-ta , a ja byłem umówiony z Lui na stacji Shell’a. Wyrzuciłem Kasię na obwodnicy Dębicy i zawróciłem na Mysłowice.

Miałem około dwieście kilometrów. Dwie i pół , góra trzy godziny jazdy. Jechałem sześć . Nie pamiętam dlaczego tak długo. Słuchałem trzeciego programu Polskiego Radia. Grzegorz Wasowski mówił o muzyce brytyjskiej i amerykańskiej z okresu 1962 -1967. Fajne , rockandrollowe kawałki z Ameryki (Little Richard) , słodkie popowe numery angielskich zespołów ( Herman’s Hermits ”No Milk Today” ).

Lui koło dziesiątej dotarła do naszego mieszkania , wynajętego na Brzęczkowicach w ostatnim bloku przed skarpą nad dolinką Przemszy. Ja tam dotarłem po 23-ciej. Pretensje Lui zbyłem krótkim : ”Ty nie wiesz , co ja dzisiaj przeżyłem ” . Szybki sex. Twardy , chory sen.

Rano obudziło mnie brzęczenie komórki. Dwadzieścia cztery rozmowy nieodebrane. Szesnaście od Anity. Powlokłem się do kuchni zrobić drinka.

26

Żołnierze  w służbie amerykańskiego syjonistycznego rządu okupacyjnego ( ZOG-u ) trzymali poetę Ezrę  Pounda w żelaznej klatce ( 7 na 13 stóp ) przez 8 miesięcy na środku wojskowego obozu we Włoszech.  W Polsce trzyma się poetów na rządowej pensji , żeby tylko nie pisali. Niech żrą , kopulują , piją i ćpają .  Bo kto zaczyna pisać … nie wiem właściwie , co napisze. Święte słowa Kazika Staszewskiego : Wszyscy artyści to prostytutki , w oparach lepszych fajek , w oparach wódki.



Moje życie. Data mojego powstania , data urodzin , skończenia szkoły , moment śmierci ( jest on nieskończenie krótki , dążący do zera ; żyjesz - nieżyjesz. Wajcha, jak mawia poeta M.K.E. Baczewski z Zawiercia. Wajcha , drążek , przycisk - przestawia życie w śmierć ; ”spiralę w górę”   w ”spiralę w dół”, siedem lat tłustych w siedem chudych.

Obszar mojego życia to nie te czterdzieści cztery lata, które urzędnik zapisze w księdze pochówków cmentarza komunalnego. Jest dużo większy, zawiera się pomiędzy 1880 a 2068 rokiem. Rozmawiałem jako dziecko z prawie stulatkami ; ostatni człowiek który mnie zapamięta i z imienia i z nazwiska i z twarzy umrze w 2068 roku.

Rok 1880. W Lipsku umiera bezpotomnie jedyny syn Goethego, generał Gordon z pistoletem w ręku broni Chartumu przed wojskami Mahdiego , Czejenowie i Lakotowie  gromią Custera pod Little Big Horn .

Co się zdarzy w 2068 ? jak śpiewa Anna Maria Jopek: ” i nie wiem i wiem” .

Prawie dwieście lat. Co się zdarzyło opisał autor legendarnej ” Huj-storii ” M.K.E. Baczewski .

Urodziłem się w 1900 roku , zostałem urodzony w 1964 , w 1980 urodziłem siebie.

W 56 wyszedłem na wolność , w 93 umarłem na AIDS w komfortowej klinice w Las Palmas.

W 48 zamordowałem Trockiego , w 62 Kinga , w 95 zamordowałem Ciebie.

W 42 siedziałem z Panem Bogiem w jednym barze w Casablance ; był niski , nosił borsalino i zamawiał to samo co Humphrey Bogart.

W 1912 odkryłem prędkość światła , w 52 – wolność ciemności.

Jesienią 1997 roku miałem romans z księżną Dianą , bardzo sławny romans.

W 1915 przeczytałem wiersz Whitmana ”I heard America sinking” i wysłałem torpedę w kierunku „Lusitanii” , aby zobaczyć , jak to jest , kiedy ”America sinking”.

W 1905 roku zdezerterowałem z carskiej armii w mandżurii ; przez 95 lat ukrywałem się w ussuryjskiej tajdze, tam zdziczałem jak idee Lenina.

W 59 zdobyłem Czomolungmę , w 67 zdobyłem Księżyc , w 96 zdobyłem Ciebie.

W 38 bombardowałem Cuenkę , w 45 Drezno , w 39 i 44 Warszawę , w 66 My lai.

W 78 leżałem na łące w Benares i wąchałem kwiaty Kosmosu.

W marcu 1900 miałem lęki kastracyjne i kompleks Edypa.

W 47 napisałem , ze nie da się pisać po Oświęcimiu i w związku z tym postanowiłem pisać po niemiecku , co zaowocowało w 51 Nagroda Nobla , której nie tylko nie odebrałem , ale również nie otrzymałem.

W Oświęcimiu , dwadzieścia minut drogi od Mysłowic , wybudowali Niemcy obóz aby  chronić Żydów  przed  pogromami ze strony rosyjskiej , komunistycznej partyzantki i lokalnych bandytów, zasilanych bronią i pieniędzmi przez anglików. W 1945 roku rosjanie w Oświęcimiu , Jaworznie , Świętochłowicach , Lublinie  i dziesiątkach innych miejscowości , zorganizowali obozy zagłady dla Niemców. Później administrowanie tymi obozami przejęli Polacy, którzy w mordach często wysługiwali się żydowskimi kryminalistami. Kobiety i dzieci w tych obozach ginęły z głodu i chorób.  Strażnicy dla zabawy bili osadzonych deskami i kijami , aż całe ciało odchodziło od kości.  Dziesiątki osób układano w żywe stosy, ci na dole byli miażdżeni albo dusili się. Kobietom i dziewczynkom po gwałcie  wciskano do pochwy żywe , wygłodniałe szczury, a potem ściskano im nogi , tak żeby szczur nie mógł się wydostać. Strażnicy zakładali się o paczkę papierosów , czy szczur  wyjdzie przez brzuch , czy dopiero gardłem. W kamieniołomie , koło Strzegomia rosjanie przywiązywali ludzi  za ręce do słupów kolo torów kolejki a za nogi do wózków z kamieniami i puszczali w dół. Wynik zakładu : czy głowa zostanie przy rękach czy przy nogach.  W niemieckich gospodarstwach na Mazurach i Pomorzu obcinano ręce i nogi , żywych jeszcze ludzi rzucano na pożarcie świniom.  To był ostatni posiłek świń , bo za parę godzin zabijano świnie. Świń rosjanie  nie ubijali i nie piekli i nie gotowali.  Żywym wyłamywano nogi i przybijano do drzwi stodół , potem rozcinano  im brzuchy i wyżerano ciepłe kwiczące wnętrzności.  Obok świń na drzwiach stodół rosjanie przybijali gwoździami w pozycji krzyża nagie kobiety , żywe jeszcze ale już tak porozdzierane że nie nadawały się do gwałtu.  Czołgiści lubili  rozdzierać ludzi swoimi maszynami , ale nie zawsze. W wiosce pod Łodzią Polacy napadli na cztery niemieckie rodziny , mieszkające tam od ponad sześćdziesięciu lat.  Starsze kobiety i dzieci zatłukli od razu , młodsze kobiety  i dziewczynki utopili po zgwałceniu a czterech mężczyzn , gospodarzy wydali rosjanom. Rosjanie obwiązali ich drutem , położyli na drodze i rozjechali czołgiem. Krew wybuchała szkarłatnym obłokiem. Jak  słudzy Żydów roztrzaskujący się na marmurowych chodnikach WTC. Żeby wypełniły się słowa Pisma : przekleństwo na was i na dzieci wasze  , i na dzieci ich dzieci, aż do 44 pokolenia.



W 61 kupiłem pierwszy samochód i ostatnią miłość , w 79 handlowałem rodzynkami , w 83 przemycałem broń do Libii, w 1908 wynająłem pokój w hotelu , do którego nie przyszłaś.

W 32 w Teheranie szpiegowałem Anglików na rzecz Niemców, w 34 Japończyków dla Sowietów w Szanghaju, w 55 w Berlinie – Amerykę na rzecz Bułgarii, w 62 w Ałma-Acie Czarne Pantery na rzecz Ku-Klux-Klanu ; szpiegowałem też leseferystów na rzecz zamordystów , homoseksualistów na rzecz fetyszystów , terrorystów dla nudystów , Semitów dla Kosmitów.

27

Spłyną przeze mnie dni na przestrzał  Zgasną podłogi i powietrza 


Na wszystko jeszcze raz popatrzę  I pójdę nie wiem gdzie - na zawsze.

( Dzikie Dziecko , pop-grupa  )
 

Lui  była od wczesnego dzieciństwa patologicznym , nałogowym leniem . W wieku 15 lat nie była w stanie zrobić żadnej potrawy , nawet jajecznicy , nawet zupy z proszku.  Nie umiała obsługiwać automatycznej pralki.  Miała jednak ładny glos i czasami sensownie coś powiedziała.  Chociaż ani w rodzinie ojca , ani w rodzinie ze strony matki nie było tradycji kształcenia się , wysłano Lui na naukę do niedalekich Katowic , do Technikum Pocztowego na ulicy Mickiewicza.  

Imię Bestii , imię Szatana to ”666” . Imię Jezusa , syna Boga tłumaczy się ”888”. Między nimi nie ma wspólnego pola , wspólnego terytorium .  Jest czarna bezkresna przepaść, w ludzkim języku zwana Śmiercią . Śmierć to ”777”, albo ” Błękitny Basen”. Ja , Marek runę w dół. Wierzę , że Jezus wyciągnie do mnie rękę . Jeżeli Bóg mnie nie uratuje , to wolę roztrzaskać się na dnie otchłani , niż przyjąć szpony Bestii.  

Lui nie chciała iść na lekcję historii ,  bo jej się nie chciało. Wolała spacerować w deszczu na szkolnym dziedzińcu. Nauczyciel historii zauważył ją przez okno i powiedział z przekonaniem : ”… jaka wrażliwa dziewczyna ”.  Do Lui przylgnęła etykietka uduchowionej osoby . Lui to przyjęła , zaakceptowała. Nieuniknione stało się pisanie wierszy.  Jakiś szkolny konkurs , jakaś nagroda w miejskim ośrodku kultury, druga nagroda w corocznym konkursie imienia Wojaczka w Mikołowie ( pierwszą nagrodę i 1000 złotych dostali do spółki Maciej Melecki   i dziwadło o pseudonimie ”Ryba” ; Melecki przez następne cztery lata żył prawie jak gwiazda popu ; robiąc swoim nieletnim fankom nadzieję na sex dawał zapraszać się do restauracji i pizzerii , a po konsumpcji znikał , zostawiając dziewczynę z rachunkiem do zapłacenia; Siwczyk , Matusz i ”Baczu” M.K.E. Baczewski nie odmawiali i konsumpcji i seksu ). 

Był na Śląsku  kult zapitego na śmierć w młodym wieku Wojaczka ; z Polski przyszła historia Stachury , który za-żył się na śmierć ( ”Być poetą to znaczy – napisał – żyć jak Poeta” ) . Niejeden wygrzewał się w chwale ich okrutnych śmierci . Niejeden zabił się przed skończeniem szkoły, wchodząc na parnas ”poetów przeklętych” bez napisania choćby dwudziestu wersów.  

Lui zainteresowali się zawodowi animatorzy kultury z Mysłowic . Wydali jej tomik ”Pokusa” – cienką broszurkę w lakierowanej szkarłatnej okładce, z zarysem nagiej kobiecej sylwetki. W notce napisano , że jest członkinią grupy poetyckiej ” Omerta” ( grupy powstawały na początku alkoholowej libacji i kończyły się przed jej końcem ).  Dwadzieścia trzy wiersze drobnym drukiem na szkarłatnych stronach.

Lui wpadła na dobre w wir niekończących się pijaństw w Instytucie Mikołowskim i wszędzie gdzie popadło. Już nic nie pisała. Wrzeszczała wśród poetów , że poezja to zabawa  dla dzieci, gimnazjalistów i impotentów.  Ona napisze ogromną powieść , coś o prawdziwym życiu i nieprawdziwej śmierci. Bo życie , choć z trudem , może być prawdziwe , ale śmierć jest zawsze sztuczna i udawana.

Którejś nocy o drugiej wracała pijana  z Mikołowa do Mysłowic . Nic już nie jeździło. Zatrzymała na drodze samochód, poloneza. Jechał tam mężczyzna.  Po kilkunastu kilometrach nagle zjechał w polną dróżkę w las i zatrzymał się. Kazał Lui wysiąść z auta i rozebrać się , potem ja zgwałcił i odjechał. Wróciła kolejnym stopem z kilkoma chłopakami , wracającymi do  Dąbrowy Górniczej  z imprezy w Szczyrku. Zjechali z najkrótszej drogi i dowieźli ją na Rymerę, pod sam dom.  Zaszła po tym zdarzeniu w ciążę. Powiedziała chłopakom z Instytutu. Malecki i Siwczyk w teatrze Korez w Katowicach w głównym hallu na kolanach błagali ją aby zostawiła to dziecko i wyszła za mąż za któregoś z nich  , albo oddała im to dziecko na wychowanie.

Siostra załatwiła z lekarzem , że Lui pójdzie na parę dni do szpitala. Tam lekarz dał jej jakieś silne lekarstwo i dziecko znikło.

28


Pokusa : Czasami bywam w miejscach , gdzie bywać nie powinnam .

Postscriptum : Nie każdy film kończy się lotem ptaka.

Aeroplan : On dopiero czeka na swój lot .

*** : Temperatura spada zawsze w najmniej oczekiwanym momencie .

*** : Czerwona ławka z napisem ”Świeżo malowana” - pomyślałam że może ktoś zatarł ślady krwi .

*** : Któregoś dnia ktoś mi powie że nie powstałam z prochu.

Poza zasięgiem : Dlaczego Panie jednej ze swoich uczennic dałeś bilet którego nie można wymienić w żadnej kasie .

*** : Budzę się , zakrywam twarz kołdrą , nie widzę śmierci .

*** : Zniżać się , poniżej poziomu , do miejsc zwanych zapomnieniem .



1   2   3   4   5   6   7   8   9   ...   12


©operacji.org 2017
wyślij wiadomość

    Strona główna