Krótka historia pop-grupy Myslovitz



Pobieranie 0,54 Mb.
Strona3/12
Data14.02.2018
Rozmiar0,54 Mb.
1   2   3   4   5   6   7   8   9   ...   12

Luiz  zrywała się , i uciekała do domu.  Wtedy nie rozumiałem dlaczego tak zależy jej na rodzinie , miała w końcu dwadzieścia lat , próbowała pracować , miała mieszkanie , miała mnie.  

9

Kurewskie  miasto  Mysłowice . Kogo mają za patrona.  Faryzeusz , przekonany o swojej nieomylności . ” Kto jest bez grzechu niech pierwszy rzuci kamieniem ” – powiedział Jezus , syn Boga , zasłaniając swoim ciałem nierządnicę.  I Jezus znalazł w sobie cień grzechu  , i  też nie rzucił. A Jan , patron Mysłowic , rzucił – złe  słowo.  Na swojego króla.  Pycha , pycha i raz jeszcze grzech pychy.  Kto wie ,  czy Jan nie był większym grzesznikiem niż król Herod ,  sypiający z żoną brat.  Jakimś cudem Jan nie został potępiony , a nawet , chyba ze względu na kuzynostwo   z Jezusem , został ziemskim świętym. 



Piata , a może szósta moja wizyta w mieszkaniu na Bytomskiej . Zorganizowałem sobie całkiem wolny dzień. Rano pochodziłem po centrum handlowym Zakopianka w Krakowie. Kupiłem parę drobiazgów dla dziewczynek. Zjadłem solidny obiad na hali restauracyjnej w Carrefourze. Spotkałem tam starego klienta , przedsiębiorcę spod Leżajska ( Najlepsze piwo to leżajski Full - śpiewał Bufet z ”One Millions Bulgarians” ) ; z synem wracał z Wrocławia. W M. byłem juz parę minut po drugiej. Z Lui pojechaliśmy do Trojaka ( hotel na kąpielisku Stupna , niedaleko miejsca gdzie 100 lat temu spotykały się granice trzech imperiów) . Na parkingu zauważyłem żmiję . Później dowiedziałem się , że w dolince Przemszy jest ich gniazdo , czasami zapuszczają się aż w okolice centrum miasta ). Lui zjadła drugie danie , ja tylko jakąś sałatkę. Pojechaliśmy na mieszkanie . Poczułem twarde , stalowe , wręcz bolesne podniecenie penisa. Bez żadnych pieszczot włożyłem go do pochwy , głęboko , do końca. Zaczęliśmy miarową , mechaniczna kopulację . Byłem jak maszyna . Nie czułem juz żadnego podniecenia. Byłem zdumiony ogromną wielkością i nadzwyczajną twardością mojego penisa. Nie pamiętam ile to trwało , może godzinę , może dwie. Orgazmu nie było ; poczułem tylko wypływ spermy. Tego dnia w mojej głowie zapłonął ogień. Moje myśli , uczucia , pragnienia ; wszystko zostało podporządkowane kopulacji.

Pragnąłem tylko jednego : rozbierać kobiety , rozbierać się przy kobietach , podniecać sie przy kobietach , wpychać im penisa do pochwy i kopulować , kopulować , bryzgać spermą . Ból głowy połączył się z bólem penisa. Tylko ocieranie penisa , w różnych pozycjach o ścianki pochwy dawało ukojenie..

Podrywałem młode dziewczyny stojące przy drogach na stopa ,, moje rówieśniczki na portalach randkowych i czatach ( ”poznałem Cię w internecie, na czacie erotycznym , w Onecie”) , urzędniczki w biurach , ekspedientki w sklepach , dziewczyny pracujące przy promocjach w hipermarketach. Kochałem, uwielbiałem ten stan , kiedy byliśmy już w pokoju hotelowym , kiedy już coś zjedliśmy , coś wypiliśmy , kiedy kończyły się grzecznościowe tematy. Wiedziałem , że za chwilę , niby przypadkiem podejdę do niej ,musnę włosy , szyję , przejadę wierzchem dłoni po jej policzku , zacznę całować w czoło , policzki , włosy usta, będę muskał po bluzce , biodrach , zbadam gładkość rajstop . Kochaliśmy się od razu ; tylko dwa albo trzy razy dopiero na następnym spotkaniu. Jednej doby kochałem się z trzema a raz z czterema dziewczynami i kobietami w różnych częściach Polski. Sprawy załatwiałem przez telefon , podczas szalonych rajdów samochodem po całej Polsce. Na spotkaniach w hotelach zasypiałem po pierwszym stosunku , tak byłem zmęczony, ale budziło mnie palące podniecenie. Wsuwałem się pomiędzy jej nogi i nie patrząc na żadne zabezpieczenia szalałem w jej pochwie. Uwielbiałem jak starsze kobiety ( moje rówieśniczki , albo niewiele młodsze ) gładziły mnie po piersiach , brzuchu , masowały biodra . Młode dziewczyny ustawiały się w moich ulubionych pozycjach i grzecznie , obojętnie , ze znudzeniem czekały na wytrysk.

10.


Na przeciwległej ścianie, widzę jeden kiepski kicz  W brudnym kącie stolik, w dziwnej pozie ktoś tam śpi  Dworcowa poczekalnia, chyba wszędzie wygląda tak 

Co ja tu znowu robię, po co czekam, już nie wiem sam 


 
Zmęczone oczy otwieram, ktoś niechętnie pyta mnie  Co ty codziennie tu robisz, ona nie pojawi się  Mówiłem mu już wczoraj, w mojej duszy ciągle to trwa  Jej oczy słowa i ciało, że płonący nóż w sercu mam.

( Tomasz Zeliszewski , rock&roll singer )

Anton Schrotter w 1942 roku opuścił żonę Luizę i trzech synów , żeby służyć jako mechanik w porcie niedaleko Stavanger w Norwegii. Był w 1944 roku na przepustce w rodzinnym Bad Schandau , ale nie zobaczył się z rodziną. Jego żona dostała prace w szkole dla chłopców w czeskiej Pradze ( młodzi nauczycieli poszli do wojska ) i wyjechała z synami . Po powrocie z niewoli w 1947 roku trafił jeszcze na cztery lata do rosyjskiego obozu. Gdy nie został rodziny wyjechał przez zachodnie sektory Berlina do Dusseldorfu .  Podjął  prace w fabryce silników Deutz’a . Szukał żony i synów przez dziesiątki organizacji , Czerwony Krzyż , ambasadę szwajcarską w Czechosłowacji , Rosji , Polsce i na Węgrzech.  W 1955 roku dostał pismo , że może wystąpić o stwierdzenie śmierci żony . Radzono mu , żeby się ożenił.  Wynajmował pokoik w starej kamienicy , prawie poza miastem.  W 1963 roku udało mu się pojechać do  Pragi .  Gdy otwierały się drzwi i zaczynał mówić , to natychmiast się drzwi zatrzaskiwały. Kobiety podniesionym głosem mówiły coś przez zamknięte drzwi. Na jednym z podwórek , koło  kamienicy gdzie prawdopodobnie mieszkała jego rodzina jakiś mężczyzna , gruby , koło pięćdziesiątki zaczął wrzeszczeć na cały głos , coś  po czesku , czego Anton nie rozumiał. Anton rozwinął pakiet folii , gdzie wtopione były odbitki zdjęć jego żony Luizy i synów : Hansa ( 7 lat ) , Georga  ( 8 lat ) i Olafa (11 lat ). Czech zaczął wrzeszczeć jeszcze mocniej, uderzył w folię, tak ze Anton mało co jej nie upuścił. Anton wyszedł z podwórka , żegnany wrzaskami Czecha. Odszedł sto metrów i wrzask ucichł , ale Czech stał w bramie i go obserwował.

Anton wrócił  ; przesiedział resztę urlopu w pokoju , nie wychodził nawet po jedzenie. Wrócił do pracy ; wieczorami  korespondował z  Czerwonym krzyżem , ambasadą Szwajcarii w różnych krajach , dziesiątkami organizacji. Zimą  sześćdziesiątego czwartego , pod koniec grudnia  znaleziono go martwego w parku. Leżał na ławce przyprószony śniegiem.

11.  
 

Mickiewicz , imieniem Adam , urodził się na głębokiej polskiej prowincji , w czasach gdy w Anglii zaczynał wydawać G.G. Byron  a w Niemczech uznanym autorytetem był autor ”Cierpień młodego Wertera” . Mickiewicz też próbował pisać , były to jakieś rzadkie popłuczyny po Schillerze i romantykach  angielskich.  Z braku innych atrakcji był zapraszany jako ciekawostka na salony . Poznał tam Marylę Wereszczak.  Kudłaty prostak nie miał żadnych szans , ale coś sobie tam roił.  Maryla zaręczyła się z młodym hrabią von Puttkammer . którego rodzina  miała majątek na Pomorzu Środkowym , z grubsza w połowie drogi pomiędzy obecnym Słupskiem a Bytowem  w Polsce.  Chory na dwubiegunową cyklofrenię   Mickiewicz  wpadł w szał, zaczął wzywać szatana na pomoc , a w końcu przeklął , i Marylę , i Puttkammera , i ich potomstwo do  szóstego pokolenia.  Jako sługa Szatana napisał wiernopoddańczy hymn ku czci żywych dzieci Szatana pod tytułem ”Do Przyjaciół Moskali” ( ”Moskal” to w polskiej gwarze rosjanin ) . Jako sługa szatana  i przyjaciel jego dzieci  rosjan , dostąpił wielu zaszczytów . Zamieszkał w Paryżu , otrzymał katedrę na Sorbonie.  

12
 


Nie wiem ile ty masz lat  Chodzisz do pracy  Czy na klatce  Palisz hasz

( T. Love , pop-grupa )

Co za cudowny dzień . Grudzień , ostre wiosenne słońce. Każdy łyk powietrza jak ambrozja. Czuje się jak młody bóg. Na spacerze biegam wokół boiska , podskakuję jak źrebak. Dziś wiem , życie cudem jest – jak śpiewały trzy dziewczyny z De Su. Musze się śpieszyć z pisaniem. Lada dzień biznesmen wyjedzie na półotworek. Mam czasu mało i coraz mniej. Film z 1994 r. Rapa Niu , hollywoodzka produkcja. Dwa plemiona , zamknięte na maleńkiej wysepce pośród kosmicznej pustki oceanu mordują się wzajemnie i pożerają, Przed  pogromem i rzeźnią stary władca  i mała grupka ludzi wypatrują gór lodowych , wolno dryfujących z południa ku równikowi po śmierć. Wierzą , że popłyną na nich do innego świata.  Moja  kapsuła  czasu jest u mnie pod celą. Załaduję ją – prawdą , moją prawdą. Żeby dać świadectwo.  Nie mam misji od Boga, ja jestem przysłany od Boga.  Jestem głos. Gotujcie drogę Panu, prostujcie ścieżki dla niego.  Nienawidzę nazistów ze stanu Illinois. Pod celę i pisać. Ostatnie dni , ostatnie godziny.

Żadnych książek. Nie pamiętam. Przeczytałem całe biblioteki. Trzy: ”Zestaw do śmierci ” Suzan Sontag. ”Zwykła historia” Magdy Szabo i ” Dzienniki” Marie Luise Kaschnitz. Zabrałbym na tamten świat całą francuska nową falę z lat 60-tych ; filmy chore, nieznośnie libertyńskie, niedbałe, takie pomieszanie z poplątaniem z którego wyziera niekiedy zdumiewające piękno( to już napisał w 1938 roku recenzent The Times o ”Finnegans Wake” Joyce’a ). 

13

Bóg dał ludziom Prawo, a ludzie Prawo odrzucili. Bóg dał ludziom swego Syna , a ludzie go ukrzyżowali. Bóg dał ludziom Rzeszę Niemiecką , aby pokazać , jak godnie żyć. A bestie  dokonały ludobójstwa i założyły Królestwo Szatana na ziemi. 



Gangster i policyjny konfident ”Baranina” zlecił oblanie prokuratorki z Wrocławia kwasem. Państwo polskie ( szósta armia w Europie ! ) nie miało pieniędzy żeby jej wyszykować jako taką nową twarz. Marta Gruba pracowicie chodziła po rzeszowskich sędziach i prokuratorach zbierając prywatne datki.

14  


Pewien znany ktoś, kto miał dom i sad,  Zgubił nagle sens i w złe kręgi wpadł,  Choć majątek prysł, on nie stoczył się,  Wytłumaczyć umiał sobie wtedy właśnie, że:

( Marek Grechuta , rock ‘n’ roll singer )

Żyję w królestwie  Szatana, założonym na ludobójstwie , morderczym gwałcie i rabunku. Chodzę po ulicach nazwanych imionami największych bestii w dziejach, ulicach Ludobójcy, Gwałciciela, Pedofila, Rabusia. Oglądam w TV i Internecie  hołdy składane Szatanowi. Widzę wycinanie puszcz i bezkresnych lasów , żeby drukować najobrzydliwsze kłamstwa i bluźnierstwa.  Słyszę nazywanie ofiar – Mordercami, kobiet zagwałconych na śmierć , umierających przybite do drzwi stodół , zżerane przez robactwo na stertach gnoju – Prostytutkami. Widzę rosyjskie  obozy zagłady – przemalowane w inne  barwy. Oglądam angielskie i amerykańskie filmy , kręcone przez  zeszmaconych żydów, pokazujące wszystko jak było – tylko na odwrót. Przeklinam was śmiecie, przeklinam was, ludzkie gówno, aż do 144 pokolenia.

15

Od  Lui dostałem małego  słonia : na szczęście. Kupiłem jej trochę większego z egzotycznego drewna. Kiedyś w Katowicach przechodząc z  Placu Andrzeja na dworzec kolejowy w podziemnym przejściu po prawej stronie , pokazała mi sklepik indyjski . Było tam mnóstwo słoni , małpek , figurek Buddy i amuletów. Kupiłem nordycki amulet na szczęście w miłości , potem na powodzenie w biznesie, w walce, na potęgę, na magię. Zaczęliśmy kupować kolorowe czasopisma z psychodelicznymi obrazami i kręgami mocy. ”Nie z tej ziemi”, ”Wróżkę”, ”Przebudzenie ” . Musiałem mieć amulety w każdej kieszeni spodni i kurtki, w schowku w samochodzie , w szufladach i w domu i na mieszkaniu u Lui.



Błękitna szklana kuleczka w srebrnej oprawie na skórzanym pasku rozgrzała mnie do czerwoności. Zmieniłem styl ubierania , chodzenia , mówienia. Byłem szybki , ostry , rozumiałem wszystko ze zdumiewającą jasnością. Przychodziły mi do głowy zupełnie znienacka genialne pomysły na nowe interesy. Byłem zdumiony i szczęśliwy , że nikt inny na wpadł na nie przede mną. Już nie chodziłem po ulicach jak dawniej , biegłem , widząc znajomych podnosiłem tylko ręce do góry w geście tryumfu i biegłem dalej.

Zabrakło mi 8 tysięcy , żeby rozliczyć się w pracy. Nie miałem czasu na uruchomienie moich genialnych pomysłów na zarobienie pieniędzy. Z powierniczego konta , którym zarządzałem wybrałem 25 tysięcy , likwidując 2-letną lokatę w połowie okresu i tracąc wszystkie odsetki. Błękitna kuleczka natchnęła mnie , aby zagrać w Lotto za 25 tysięcy i wygrać milion. Rozpisałem numery na zwielokrotnione zakłady ; aby nie wzbudzać niepotrzebnej sensacji, wykupiłem losy w kilkunastu kolekturach . Z przeraźliwą pewnością i nieprawdopodobnie wyraźnie  widziałem sześć wielkich srebrnych kul lecących poprzez mrok wprost w sieć liczb które ja utkałem. Byłem pewny wygranej jak nigdy niczego w życiu. Byłem pewny , spokojny; osiągnąłem wreszcie idealną harmonię. Byłem szczęśliwy każdą komórka ciała, każdym oddechem i każda myślą.

Nie oglądałem losowania , słuchałem na słuchawkach ”Guns&Roses” . Około drugiej w nocy przeglądnąłem , trochę od niechcenia kupony. Zdumiony i lekko zaniepokojony stwierdziłem, że nie wygrałem miliona tylko jedna ”piątkę” , jedna ”czwórkę” i kilka ”trójek”.

- O ! taką wygraną musi Pan odebrać w oddziale -  powiedziała młoda dziewczyna na stacji BP na rogu Rejtana i Powstańców Warszawy. .

Pracownicy w oddziale Lotto patrzyli na mnie z podziwem. Nie wiedzieli że wydałem ponad 26 tysięcy , żeby wygrać w sumie 3.677 złotych.

Od tej chwili spirala ”w górę” zmieniła się w spiralę ”w dół” . Z tygodnia na tydzień straciłem wszystko. Prestiż , znajomych , powiązania , klientów. Nie pomogło wydawanie tysięcy złotych wykradanych żonie z konta na reklamę. Wszyscy klienci , jakby związani jakimś spiskiem , odeszli. Tysiące faksów , emali i listów nie pomogło mi znaleźć żadnego nowego klienta. Zrozpaczony wyrzuciłem całe pudło zaśniedziałych amuletów , szczęśliwych słoników i zgasłych szklanych kulek, opasanych brudnymi łapkami z aluminium na skórzanych rzemykach.

Wyciągnąłem z ostatniego powierniczego konta , którym zarządzałem kolejne 25 tysięcy i pojechałem do Szczebrzeszyna , dać je rodzicom sparaliżowanego pięcioletniego chłopca na leczenie. Chciałem przebłagać … Boga , los , odzyskać utracone powodzenie.

Od tej pory już się nie staczałem. Leciałem w ciemność. Po roku dowiedziałem się , że leczenie chłopca się nie powiodło a moje pieniądze zasiliły konta jakichś szarlatanów i oszustów.  Rodzice Pawełka poprosili mnie o parę złotych na nowy , większy wózek ale ja już nie miałem nawet 10 złotych.

Czy Bóg i Szatan to przedsiębiorcy , mający swoich pracowników , dostawców , klientów. Czy podkradają sobie najlepszych managerów , najlepsze sekretarki , tłustych klientów. Czy mają umowę , że wypędzonych z ”wilczym biletem” z jednej firmy nie przyjmuje się do drugiej. Czy to gra , po której przeciwnicy idą do baru na drinka.

Prześladuje mnie pytanie , czy można podpaść i Szatanowi i Bogu jednocześnie .

16.

Człowiek to zwierze , które oszalało. Dlatego mądrzy starcy na pustyni wymyślili i bogów i religię. Dzięki wierze oszalałe zwierze zaczęło karmić niemowlęta , budować domy dla żon i córek ; i świątynie w których mądrzy starcy mieli ochronę przed chłodem nocy i skwarem dni. Nie chcę ochrony , pozwólcie mi wyjść nago w największy chłód.



17

Nie bez bólu i nie w domu  Nie chcę szybko i nie chcę młodo 


Nie szczęśliwie i wśród bliskich  Chciałbym umrzeć z miłości 

( Myslovitz, pop-grupa )

Pierwsza mysłowicka grupa nazywała się Generał Stillwell . Generał Stillwell został założony przez Marka Jałowieckiego w 1986 roku. Podobno poza Mysłowicami zagrał w Katowicach , Jaworznie i Tychach., ale może to tylko legenda. Nie zachowały się żadne nagrania.  Po Myslovitz  były jeszcze inne zespoły w Mysłowicach :   October’s Children  , Negatyw , Penny Lane , Lenny  Valentino, Delons , Gutierez.  W Lenny Valentino grał Artur Rojek z Myslovitz. Nagrali tak naprawdę jedna płytę ”Uwaga ! Jedzie tramwaj” . Ten tramwaj to ”14” jadąca z katowickiego Załęża przez Szopienice do Mysłowic. W Mysłowicach przejeżdżała przez dzielnice Piasek , a potem przez ulicę Bytomską, i dalej do dworca kolejowego. Na Bytomskiej - wąskiej krętej ulicy pomiędzy starymi kamienicami, pod górę – mieliśmy z Lui pierwsze  wynajęte mieszkanie. 

18

Wieczorami chłopcy wychodzą na ulicę  Szukają czegoś co wypełni im czas  Rzucają kamieniami w koła samochodów  I patrzą na spódnice dziewczyn  Które nie chcą ich znać



( Myslovitz , pop-grupa  )

Mysłowice.  Już w dzieciństwie , jadąc z ojcem samochodem na giełdę do Wrocławia droga  numer 79 przejeżdżałem przez wąskie kręte, uliczki miasta o tej nazwie. Droga snuła się raz w górę , to raz w dół. Kamienice były wysokie , stare , ciemne posępne. Kilka lat później  z Krakowa  do Katowic , i dalej na zachód ,  jeździło się autostradą A4. Jakieś dwadzieścia kilometrów przed Katowicami po prawej stronie ,  w kotlinie pojawiały , się dwa grube , ogromne kominy , o szerokiej podstawie i jeden cienki ale bardzo wysoki.  Jeszcze bliżej Katowic  , też po prawej na wysokich wzgórzach bielały upiorne wieżowce.  Zaraz potem skręt na prawo z napisem ” Mysłowice” i węzeł brzęczkowicki z drogą ekspresową S1, biegnącą od granicy czeskiej do Gdańska.  Na węźle w Brzęczkowicach ( dzielnica Mysłowic ) były ustawione rogatki do poboru opłat za autostradę.  

Mysłowice liczą osiemdziesiąt tysięcy mieszkańców. Zajmują gigantyczny obszar , na którym można by pomieścić czteromilionową metropolię. Autostrada A4 dzieli ten obszar na północny ( maleńki obszarowo , ale zamieszkały przez 60.000 osób ) i południowy prawie pusty. Są to lasy i pagórkowate pustkowia , a nieliczne osady to albo dawne wioski , włączone do miasta albo robotnicze osiedla obok kopalni i innych zakładów.

”Stare” północne Mysłowice , przecięte drogą numer 79 ( stara trasa katowicka ) to tak naprawdę Stare Centrum , stare osiedla robotnicze Piasek i Rymera , blokowisko Bończyk  i Mikołowska,  willowy Janów i upiorne Brzęczkowice : kilkadziesiąt wieżowców na wysokich stromych wzgórzach nad Przemszą, naprzeciw elektrociepłowni w Jaworznie. 

Przemsza to niewielka rzeczka w głębokiej dolince. Kiedyś była to rzeka graniczna.  Myslovitz to była Rzesza Niemiecka  , Jaworzno po drugiej stronie Przemszy , nieco na południe ,  to Monarchia Austrii i Węgier , a Sosnowiec   za Przemsza , zaraz za centrum Mysłowic to Cesarstwo Rosyjskie.

Janów mysłowicki nie należy mylić z Janowem w Katowicach.  Na Janowie katowickim sto lat temu powstała pierwsza od 1200 lat w tej części Europy religia niechrześcijańska , oparta na wierze , iż zbawią wybranych ludzi  istoty z Saturna , wysyłając ku Ziemi seledynowe promienie.

To co wymyślili emerytowani , prości górnicy , i gospodynie domowe po 3 klasach szkółki przykościelnej , dopiero trzydzieści lat później powtórzył , tylko dużo głupiej i bardziej bez sensu  Ronald  Hubbart, założyciel sekty sybarytów , zwanej dzisiaj scjentologami.

Mysłowice to miasto szalone. Prezydent miasta rzucił się na bruk z dachu dwunastopiętrowego bloku. Jego następca , Grzegorz Osyra upozorował napad na siebie i pociął się nożem ,żeby zyskać popularność.  Dwie trzecie populacji to alkoholicy albo byli alkoholicy , jedna trzecia ma  silne objawy chorób psychicznych , głownie cyklofrenii. Dzieci i młodzież nie mają pieniędzy na prezerwatywy więc uprawia  się powszechnie kopulację doodbytniczą.  Kwitnie kultura – Miejski Dom Kultury ma szesnaście oddziałów,  powstają coraz to nowe zespoły pop-owe .  Znane na całym Śląsku są poetki  z Mysłowic – Kasia Młynarczyk i Dorota Cejba. Szalony prezydent szalonego miasta organizuje coraz to nowe festiwale.

Mysłowice mają ponad siedemset lat.  W samym centrum miasta , pośród dwustuletnich kamienic działa kopalnia węgla o nazwie ”Mysłowice”. Druga kopalnia ”Wesoła” jest na południe od autostrady, za Laryszem i Kosztowami. Od wschodu , zachodu i północy Mysłowice ( a w zasadzie centrum Mysłowic ) są ściśnięte zwartą zabudową innych miast śląskiej aglomeracji  : Jaworzna ,  Sosnowca i Katowic.

W obecnie mysłowickich Brzęczkowicach urodził się polski kardynał August Hlond , jego pomnik stoi przy tamtejszym kościele parafialnym.

W 1919 roku za namową anglików na Myslovitz napadły polskie bandy.  Zorganizowany w kilka godzin Volkssturm wyparł napastników z miasta i bronił go z nadzwyczajnym bohaterstwem przez 22 dni.  

Lui dostała pierwsze imię , Marianna po swojej babce ze strony matki. Była to czarownica. Lui często chodzi na stary cmentarz na Mikołowskiej na grób babci , rozmawia z nią , dostaje znaki , na przykład ”głuche” sms-y na telefon komórkowy.  Ojciec Lui panicznie bał się matki swoje narzeczonej , a potem żony . Mama Lui to sympatyczna wesoła osoba , pracuje na cechowni w kopalni „Mysłowice ”. Robotę ma prosta. Wymienia baterie w lampach górniczych i sprzęcie pomiarowym.  Ojciec Lui to hutnik , do pracy dojeżdża do katowickich Szopienic. Jeździ tramwajem o 5.17 rano. Nie ma pojęcia co się dzieje w domu. Jednego nie znosi – alkoholu. Sam nie pije już od ośmiu lat , ale jest alkoholikiem. Mama Lui też od paru lat nie pije , była trzy trzy w szpitalu na odwykach i detoksykacji.  Siostra Lui jest zupełnie inna niż Lui. Malutka , szczupła brunetka, wyglądająca jak dziecko, W wieku szesnastu lat zaszła w ciążę i zamieszkała z ojcem dziecka , potem swoim mężem.  Często zmienia mieszkania, raz mieszka na Rymerze , tak jak rodzice i Lui , raz na Bończyku , innym razem z rodzicami męża w starym domu na Janowie.

19

Stacja Shell’a na Katowickiej. W październiku powiedziałem Lui, że jest spełnieniem mojego snu , pierwszego snu jaki zapamiętałem ( wyścig  w małych samochodzikach i nagroda, wręczana przez wysoką dziewczynę w białej sukni ).  Że męczy mnie życie w kłamstwie i chce zacząć życie z nią , tu , w Mysłowicach. Odpowiedziała , że będzie dobrze, jak wyjdzie tu za mąż i będziemy się spotykać raz w tygodniu , jak dotychczas. – To nie wchodzi w grę. W lipcu , dwudziestego czwartego , w rocznicę naszego spotkania rzucę  wszystko i przyjadę do Mysłowic. Czekaj na mnie na stacji Shell’a . Będziesz czekać ? – Będę czekać.  



20

Kolejna strona mieć - czy być   Czy Erich Fromm wiedział jak żyć?  


W rzeczywistości ciągłej sprzedaży   Gdzie „być” przestaje cokolwiek znaczyć

( Myslovitz , pop-grupa ) 

Jestem słaby , zupełnie  bez  życia.  Zwlekam się na apele i na obiad. Śpię prawie dwadzieścia godzin na dobę.  Na jawie nie ma we mnie życia, i nie ma nienawiści.  Jest łagodna obojętność , pobłażanie dla całego świata i wszystkich ludzi. Widzę niewiele, tylko to co jest mi potrzebne . Wszystko inne jest zamglone , zatarte , w półmroku.  Może coś by mnie rozbudziło , ale nie szukam tego . Może  ”Na luzie” grupy 2plus1 , może ”Lola” Kinksów  , talerz ostro przyprawionej sałatki śledziowej z Bad Schandau , albo może  bloczki boczku owinięte płatami śledziowymi i mocno spieczone.  Parę kawałków Alphaville .

21

Herb Mysłowic   przedstawia głowę czarnowłosego mężczyzny. Dziwna to głowa ,  bo bez szyi. Oczy Głowy są zamknięte.  To Święty Jan Chrzciciel ,  syn Elżbiety , krewnej Maryi, kuzyn Jezusa z Nazaretu.  Wszyscy bohaterowie Starego i Nowego Testamentu , to grzesznicy , ludzie opętani żądzami  , słabi wobec pokus , niewierni i fałszywi.  Pięknoduch Jezus wędrował ze zbieraniną przypadkowych ludzi , których słabość i głupota była idealnym tłem dla jego mądrości.  Większość czasu spędzali  w spokojnych posiadłościach rzymskich kolaborantów , na ucztach i duchowo-intelektualnych ekstazach , oddzieleni wysokimi białymi murami i mieczami służby od prawdziwego okrutnego świata. 



Jan jest jedynym bez żadnych wad , bez jednego fałszywego  słowa , ba , bez jednego fałszywego tonu.  Jezus miota się od okrutnej surowości Ojca ,  którą niedawno jeszcze  próbował przebłagać Mojżesz  do wyrozumiałości swego doświadczenia , połączonego każdym nerwem ludzkiego ciała z otchłaniami bólu.  Jan umarł nie za wiarę , tylko za to że zastosował ją bez żadnych  blokad politycznej , życiowej lub jakiejkolwiek poprawności.  Jan mógł problem cudzołóstwa Króla obejść , zlekceważyć , znaleźć tysiąc powodów , aby nie rzucić kamieniem. Jezus by nie rzucił , a Jan rzucił w króla i jego nałożnicę kamieniem słowa.  Jan nie zawołał : Elai , Elai , lama sabahtani.  

Jan byłby lepszy na Mesjasza , na Syna Bożego.  To byłby bardzo udany syn , z którego każdy mądry Ojciec byłby dumny. Gdyby nowe słowo Boże było dziełem ludzkim to Jan byłby synem bożym . Coś się jednak zdarzyło.  Z zamętu dziejów , ocalało Słowo.  Kilkudziesięciu ludzi porzuciło swoje domy , swoje żony i dzieci . Przenieśli Słowo poprzez  pożogę wojen . Oddali swoje ciała na okrutne zniszczenie , aby tylko ocalić Słowo.  Coś się musiało wydarzyć. Musieli coś zobaczyć , tak że uwierzyli , tak na śmierć i życie.  To nie było ważne . Wierzących  lub nie młyn czasu  starłby na proch i rozsypał go  na pustyni. Musiało  z nimi być coś , coś jak ognie Świętego Elama na relingach żaglowców.  Ja wiem , że Robert wyniesie moje pisanie , że uratuje moje ziemskie życie. Przeciśnie się między walcami młyna.  



1   2   3   4   5   6   7   8   9   ...   12


©operacji.org 2017
wyślij wiadomość

    Strona główna