Krótka historia pop-grupy Myslovitz



Pobieranie 0,54 Mb.
Strona10/12
Data14.02.2018
Rozmiar0,54 Mb.
1   ...   4   5   6   7   8   9   10   11   12


70

Między nami zawsze będzie trochę kłamstwa i prawdy Ty i tak będziesz o tym wiedzieć ...



( Myslovitz , pop-grupa )

Siedziałem w domu , jadłem jedzenie z lodówki , nikt mnie nie wypędzał. Wypędzało mnie niewidoczne ciśnienie. Setki , tysiące razy mówiłem sobie :

- Spokojnie , żyjesz , możesz jeszcze wszystko odwrócić.

Koniec wszystkich przemyśleń był jeden :

- Jesteś skończony, nic nie możesz zrobić.

Kiedyś spotkałem na mieście starego kolegę , jeszcze z gimnazjum , który zrobił karierę i był dyrektorem w jakiejś dużej firmie. Grzecznościowo chyba , albo żartem zapytał, czy nie chciałbym u niego pracować. Nie miałem odwagi się z nim spotkać , ani nawet porozmawiać przez telefon. Anicie powiedziałem , ze mam nagraną prace i zaczynam 1-go września. Półtora miesiąca przeżyłem jak król , dostawałem nawet jakieś pieniądze , żeby uzupełnić garderobę przed nową pracą . Żeby mieć czyste sumienie , że wszystkiego próbowałem , wysłałem fax. z poczty na mieście, z zapytaniem czy jego oferta jest nadal aktualna. Ostatniego sierpnia były urodziny dziewczynek. Tym razem nie miałem żadnego przeczucia , po prostu wiedziałem , że jestem z nimi na urodzinach ostatni raz.

Następnego dnia wyjechałem w garniturze , jakby do pracy. Cały dzień przesiedziałem w miejskiej bibliotece, czytając pierwszy tom biografii szkockiego poety Roberta Burnsa ( drugi też przeczytałem, ale już tu , w wiezieniu ). W nocy ubrałem się w sportowe ciuchy z Columbii i wyszedłem bez słowa , bez żadnego kartki na pożegnanie. Dojechałem pociągiem do Krakowa, cały dzień przewłóczyłem się po starym mieście jak gdybym był turystą. Wieczorem osobowym dojechałem do Jaworzna. Zjadłem pizzę w tanim barku i wyszedłem w mrok.

Ogarnęło mnie przerażające, nigdy wcześniej nie znane uczucie : nie miałem gdzie iść. To znaczy mogłem iść w każdym kierunku z dowolną prędkością. Ale nie miałem po co iść w żadnym kierunku. Nie mogłem też stać nieruchomo na chodniku przed barem. Byłem jak samochód z wyjącym silnikiem, który nie ma przełożenia na koła. Zacząłem iść; i po ulicach oświetlonych i po ciemnych uliczkach willowych osiedli, szczekały psy, mijali mnie ludzie którzy dokądś szli. Czułem kosmiczną różnicę miedzy mną a nimi . Oni mieli cel , a ja nie.

Zapadła cisz , ostatni przechodnie pochowali się w domach. Stanąłem przed wielkim betonowym kościołem na wzgórzu. Rozpościerała się stąd panorama całego nowego Jaworzna. Na taras przed głównym wejściem wchodziło się po kilkudziesięciu bardzo stromych schodach .Przed obitymi miedzianą blacha wrotami leżała gruba gumowa wycieraczka z okrągłymi otworami. Gdy się na niej położyłem to nie widziałem ulicy przed kościołem. Nikt też nie mógł mnie zobaczyć. Ułożyłem się do snu. Około trzeciej nad ranem obudził mnie przenikliwy chłód. Zerwałem się i poszedłem na przystanek przy drodze 79 czekać na J-tkę do Katowic. Gdy przejeżdżałem przez Mysłowice zdumiałem się , jak jest mi obojętne to miasto.

W Katowicach zamieszkałem na dworcu , a raczej próbowałem , bo policja i ochrona ciągle mnie przepędzały , a to z wnęki koło salonu gier , a to z ławek na peronie. Szybko znalazłem niewyczerpane źródło jedzenia – Cinema City na Gliwickiej 44. Od 18 do pierwszej w nocy kłębił się tam tłum , prawie wszyscy kupowali ogromne kartony prażonej kukurydzy , a mało kto jadł do końca , najczęściej kilka ziarenek z wierzchu. Było tam gorąco , kolorowo , grała muzyka. Tak chyba wygląda piekło. Spałem na ławkach w parku przed kinem , albo w nocy chodziłem po mieście a dnie przedrzemywałem na ławeczkach w pasażach kompleksów handlowych. Tam się myłem i goliłem. Znalazłem koło śmietnika prawie nową ciepłą marynarkę w kratę.

Któregoś dnia niespodziewanie , na piechotę poszedłem przez Warszawską i Szopienice do Mysłowic , na Rymerę , do Lui. Przed drzwiami do klatki schodowej spotkałem Marinę , siostrę Lui. Dziwnie na mnie popatrzyła , powiedziała , ze Lui jest na mieście , ale zaraz przyjdzie.

Lui powiedziała , żebym się wykapał , zrobiła mi jedzenie i kawę w ogromnym kubku z serduszkiem i napisem ”I Love You”.

- Byli po ciebie , jakiś wujek , czy ktoś z rodziny , mówił że u ciebie w domu jest straszna tragedia. Pytał się , czy wiem gdzie jesteś.

- Nieprawda. Utopili by mnie w łyżce wody.

Potem rozebrała się i położyła w łóżku. Już nie było miłości , ani nawet namiętności . Przez naprężony penis trzema falami popłynęła sperma . Przyjemność mniejsza niż gorąca kąpiel , dużo mniejsza niż gorąca kawa.

- Aha , miałam telefon od tego gościa z puszczy , no wiesz … miałeś mu coś zrobić.

Puszcza to wioska Zuzela nad Bugiem , tam gdzie urodził się kardynał Wyszyński. Pośród wspaniałych lasów , niedaleko Dolnej Małkini , Niemcy wybudowali ogromny obóz dla Żydów , żeby chronić ich przed rosyjskimi i polskimi partyzantami. Pozostały tam doskonałe betonowe drogi i rampy kolejowe. Miał tam posiadłość biznesmen z Warszawy , który chciał kiedyś u mnie zamówić usługę. To mogła być jakaś szansa na drobne pieniądze.

Udało mi się wyciągnąć parę tysięcy. Przebalowałem kilka tygodni po Polsce . I powróciłem do punku wyjścia. W Szczecinie zostało mi 1500 złotych . Wiedziałem że szuka mnie albo zaraz zacznie szukać policja. Musiałem uciekać z tego przeklętego kraju.

71

W  Szczecinie kupiłem bilet , wymieniłem resztki pieniędzy na euro i zapakowałem się na autokar do Amsterdamu.  Byłem ubrany w elegancki garnitur w kratę , miałem skórzaną biznesową torbę i duży worek podróżny.



Wyglądałem chyba nieco egzotycznie wśród studenckiej młodzieży i zmęczonych mężczyzn w skromnych ubraniach , jadących do pracy w Holandii i Anglii. Na monitorku  oglądałem  filmy ; jakieś głupawe komedyjki z Hollywood i ”Szkolną dżunglę” z Lindsay Lohan. Szatański system , żeby rozbić rodzinę i upodlić ludzi , propaguje gangstera i dilera narkotyków jako wzór dla chłopców i prostytutkę jako wzór dla dziewcząt. Dziedziczki fortun nie mają potrzeby , żeby pracować za garść dolarów jako prostytutka. Ale chcą być w porządku w stosunku do systemu. Dlatego też aranżuje się spotkania w hotelu , seks z przypadkowym mężczyzną , nagrywany na kamerę i puszczany w sieci na całym świecie. Pornografia to nic innego tylko prostytucja na skalę przemysłową.  Prostytucja to gwałt . Gwałt jest modlitwą do Szatana, oddaniem mu czci.

Amsterdam kolorowy beztroski, przyjazny. Stoję na mostku nad kanałem. Przepływa leniwie łódź z holenderską banderą.

- Daah ! – machają mi z łódki.

- Daah ! – odwzajemniam pozdrowienie.

Jeżdżę trochę metrem , takim dziwnym , bo jeździ po powierzchni jak pociąg. Dworzec autobusowy , maleńki. Daleko odjechać , jak najdalej. Oslo , w Norwegii. Czekam długo , aż do 22.30. Długa podróż , nocą , autostradami , brzegiem morza , Czerń połyskliwa elektryczna , światła na morzu , światła na brzegu.  Gdzieś chyba w Danii terminal promowy (most nad cieśninami jeszcze budują ). Wielki pakowny prom , cztery pokłady dla ciężarówek i autokarów, niewiele osobowych aut. Sześć pokładów pasażerskich. Bary otwarte i takie tylko dla kierowców ciężarówek.  Nad ranem wychodzę na pokład. Noc , wilgoć , absolutna pustka , szum morza za burtą. Burta biała cieniusieńka , z blachy, może metr wysokości. Za krawędzią przepaść , gdzieś tak na osiem pięter, i czarna bulgocząca woda.

Głos jasny silny wyraźny mówi :

- Skocz. Tak będzie dobrze dla cienie , dla twojej rodziny , dla wszystkich. Masz prawie czterdzieści  lat. Dużo przeżyłeś , inni nie mieli tyle szczęścia. Znikniesz , rozpłyniesz się, jak miliardy ludzi przed Tobą i miliardy po tobie. Możesz zrobić już tylko coś bardzo złego Skocz. Lodowata woda Morza Północnego. Znikniesz bez bólu.

Wtedy zobaczyłem. Spadam, uderzam o powierzchnię wody , tracę na kilka sekund przytomność.  Jestem wciągany pod kadłub statku , ciśnienie wody dociska mnie do powierzchni . Tkwię nieruchomo w miejscu , statek przejeżdża po mnie; pęknięcia  blachy , wybrzuszenia spawów  kamienne nacieki rozrywają mi ciało, tną mnie żywcem  . Słyszę potworny , nieubłagany szum prawej śruby . Idzie wprost na mnie , nie mogę nic zrobić , nie mogę się ruszyć.

Wracam pod pokład , kupuję piwo .  Koło 11.30 jestem w Oslo. Zjadam bułkę w McDonaldzie i idę do kasy po bilet. Ogromna elektroniczna mapa połączeń : Dania , Szwecja, Norwegia , kawałek Finlandii. Grube czerwone linie na południu kurczą się im dalej na północ. Mam słaby wzrok , nie mam okularów. Nie widzę nazw miejscowości na północy , wysoko prawie pod sufitem.  Ostatnia nazwa miasta jaką udaje mi się odczytać. Moja kolej.

- Ultima , please.

Kasjer mówi do mnie coś po angielsku , potem po norwesku chyba, znowu po angielsku , niczego nie rozumiem. Kładę zwitek banknotów i powtarzam : Ultima , please, bus. Kasjer macha ręką i daje mi bilet. 

Autobus do Ultimy już czeka. Dziwny , stary wąski , nieproporcjonalnie wysoki , z malutkimi okienkami. Jakiś zabytek  sprzed czterdziestu lat , chyba Scania albo Volvo. Wewnątrz ogromna ciasnota.  Kilku murzynów i Pakistańczyków, reszta to miejscowi, głównie starsi ludzie.  Ruszamy. Za miastem zaczynamy serpentynami wspinać się na wyżynę, jak wysoko nie wiadomo , są mgły;  i chmury  bardzo nisko.  Szumi mi w uszach . Wspinaczka bez końca. W końcu wjeżdżamy na płaski teren  i  na autostradę. Zatrzymujemy się w zajeździe kolo stacji benzynowej. Kierowca pokazuje na migi – ”Pół godziny”.  Równina zaczyna falować. Wzgórza przechodzą w góry z ośnieżonymi szczytami. Jedziemy autostradą wąska doliną , cały czas na północ. Dolna kończy się , prawie pionową skałą , zapada zmrok , znowu wspinamy się serpentyną. Przejeżdżamy przez grzbiet i widzę ogromną dolinę ze wschodu na zachód  ; szeroką chyba na dwadzieścia kilometrów , bardzo głęboką , o przekroju odwróconej piramidy. Na samym dnie srebrna  nitka rzeki , wzdłuż niej mnóstwo świateł. Im wyżej tym świateł mniej i są słabsze.  Zaczynają się fabryczne zabudowania , wjeżdżamy w oświetlone ulice. Budynki są wielkie , nowoczesne , białe albo srebrne . Zatrzymujemy się na dworcu ;  to parterowy , przeszklony budynek. Razem z pasażerami autobusu wchodzę do hali kasowej. Na niektórych ktoś czeka , powitania , głośne rozmowy. Kupuję w otwartym jeszcze kiosku mapę Ultimy. Przeglądam ja koło rzeźby z brązu stojącej w centrum holu ; jakaś rusałka , czy wróżka ; może patronka Ultimy. Sklepik i bary zamykają się. Robi się pusto. Ruszam i nagle jakaś siła szarpie mnie i zatrzymuje w miejscu. Zaczynam płonąć każdą komórką ciała. Nie mam gdzie iść . Nie mam po co iść. Już nie wrócę do Polski, nie mam pieniędzy. Jestem na innej planecie. Nie znam języka jego mieszkańców. Boże , dlaczego nie skoczyłem z promu. Na drżących nogach wychodzę na ulice. Ulica biegnie ostro w dół. Tu wszystkie główne ulice biegną poprzek   zbocza , a tylko wąskie uliczki wzdłuż zbocza. Idę za większą grupą osób. One idą na dworzec lokalnej kolei. Zauważam pub, mam jeszcze trochę pieniądze , wchodzę.  Gwar, rozmowy , śmiechy , telebimy z rozgrywkami , w piłkę nożną i w rugby. Jest ciepło , bezpiecznie , po ludzku. Starszy gość mnie zagaduje , mówię że jestem : from Poland. Dużo akcentów marynarskich ; dwadzieścia kilometrów od Ultimy jest Ultima Port , inne miasto obok portu i terminalu dla ropy i gazu. Przez setki lat miasto żyło  z polowań na wieloryby i transportu statkami niewolników dla Anglików i Amerykanów , przewożenia Chińczyków do pracy przy budowie kolei w obu Amerykach i szmuglu broni dla każdego kto zapłacił. Teraz są bogaci  , nobliwi i bardzo kulturalni . W sąsiednim Thule ( starej stolicy prowincji  z ogromnym upiornym czarnym  zamkiem ) fundują festiwal sztuk , jakiego nie ma nikt na świecie. 

Nowa cywilizacja . Ta " nowa cywilizacja " to styl życia prostytutek , alfonsów , cyrkowców, aktorów wędrownych teatrzyków i paryskich kabaretów w XVIII-wiecznej Francji. Świat cudownie opisany w libertyńskich powieściach epoki Konsulatu i wczesnego , liberalnego Napoleona. Wyciągnięty z lamusa przez satanistyczną sektę . Wprowadzany w życie ludobójstwem , gwałtem , kurewską literaturą i kurewskimi filmami.
Żydowscy filmowcy i pisarze rozbijają rodziny , produkują alfonsów i prostytutki. Naganiają klientów żydowskim adwokatom od rozwodów. I żydowskim psychoanalitykom.

I producentom viagry i prozacu. " Wolni i bogaci ". Cywilizacja zdegenerowanych, przerażonych dygotów , krasnali , pajaców. Bawi się jeszcze nowymi zabawkami , w nowe gry. Lękliwe krowy i wykastrowane byki w radosnym uroczystym pochodzie do rzeźni.


Paris Hilton , Patti Hearst , Lindsay Lohan. Żydowska , satanistyczna wersja świętej trójcy, wymyślonej przez Pawła z Tarsu. Patti Hearst ,studentka politologii , córka wydawcy , protestanckiego milionera, wasp'a. Oddaje się we władzę czarnoskórego chorego psychicznie złodziejaszka , który nie był w stanie ukończyć nawet pięciu klas szkoły podstawowej. Wspólnie z innymi studentami nawróconymi na szatańską wiarę , na zlecenie swojego guru napada na banki.
72
 
To jest ten czas , to jest ta godzina. Stało się.  Finis. Biznesmena zabrali do magazynu na zdanie wyprawki. Przytargał ze sobą cały cywilny mandżur , przebrali go w normalne , ludzkie ubranie. Wyjeżdża rano na półotworek , jeszcze przed otwarciem magazynu , czyli na jakiś daleki.  Przepląta się parę miesięcy , popracuje w chłodni albo w szpitalu.  Cztery – pięć miesięcy i będzie na wolności. Dałem mu już moje papiery. Będę pisał do końca. Nie będę spał tej nocy; gdy otworzą główną kratę wcisnę mu tych parę zdań.  Gdy zatrzaśnie się za nim klapa – ze mnie ujdzie powietrze, ujdzie siła. Niech Moc będzie z Wami. Mój głos, zanim zatrzaśnie  się wieko trumny. Kiedyś jechałem ulicą Rejtana w Rzeszowie  i na wysokości  Media Markt ,minął  mnie przeszklony polonez – karawan. Zobaczyłem czarną trumnę i zrobiło mi się i gorąco i zimno. Było to  w dawnych dobrych czasach; lato , ostre słońce , ja – młody , z pieniędzmi , u progu kariery. Jestem teraz w trumnie i za chwilę już ostatecznie zatrzaśnie się wieko.

Odkrywają w Polsce coraz to nowe masowe groby. Kobiet , dzieci , starców i młodych mężczyzn. Nie można już tego zatuszować , więc się mówi o ”złym zachowaniu” i ” ekscesach” . W Rzeszy Niemieckiej złe zachowanie to pierdniecie ; a ekscesem było przekleństwo przy kobiecie. 

Pamiętam Edmunda Męclewskiego , mówiącego w polskiej telewizji o prostytucji wśród Niemek . Rzekome prostytutki  po zgwałceniu prawie na śmierć jeszcze miały siłę porozbijać główki swoich dzieci i zakopać się razem z nimi w masowym grobie. Kurwa przeklęta męclewski niech smaży się w piekle razem ze swoimi braćmi : rosjanami, anglikami i czechami.  Zdechł pies szatana, są nowi. Taki Bartoszewski, ludobójca , zbrodniarz wojenny. Żyje już sto lat i rzyga kłamstwem.

Japończyk skoczył z wieżowca na białe płótno. Tak powinno być , że artysta musi się zmienić , eksplodować , przetworzyć siebie i świat wokół siebie.  Studentka która pakuje do plecaka materiał wybuchowy i gwoździe , i wchodzi do kawiarni pełnej Żydów , żeby ich odstrzelić jest artystą.  Wchodzi na szczyt , na maleńką platformę , gdzie ledwo mieszczą się stopy . To jest miejsce wspólne i koniec drogi. Tu zbiega się prawda , sztuka , wiara. I miłość i śmierć.

Czego bym chciał posłuchać dzisiaj. Na pewno  ”Astronauty” Lindy Perry i 4 Non Blondes. Linda , zawsze w gustownym kapeluszu , jak Jimi Hendrix i Slash z Guns&Roses . I ”Sen jedwabny”  Eli Dmoch . Janusz Kruk , Ela Dmoch i Janusz Rybiński założyli Smak Miodu , gdy ja miałem sześć lat. Potem Rybiński odszedł , tworząc z Elizą Grochowiecką duet ”Andrzej i Eliza”. Do Janusza i Eli doszedł Andrzej Krzysztofik. Potem zastąpił go Cezary Szlązak . Zmienili nazwę na Dwa plus Jeden. Gdy Janusz poszedł na wieczór kawalerski do Victorii ( żenił się z Elą ) tamtejsze prostytutki i alfonsi odśpiewali mu ”Więc chodź , pomaluj mój świat , na żółto i na niebiesko , niech na chwile zalśni tęczą , malowaną twoją kredką”.  Piętnaście lat  później Janusz odszedł do innej i miał dwóch synów. Eli pękło serce. Zgasła. Jej ciało żyło dalej. Straciła mieszkanie. Mieszkała na dworcu Centralnym w Warszawie, a później w opuszczonych domach w Piasecznie i Józefowie.  ”Dwa plus jeden” byli polską Abbą. Wokalistka Abby , Frida cudem uniknęła śmierci . Była córką Norweżki i niemieckiego żołnierza.  Opłacani przez anglików norwescy bandyci zamierzali je zabić; poprzez góry uciekły do Szwecji. I “See Me , Feel Me” grupy The Who. najlepiej w wersji z Woodstock. Poprowadź mnie poprzez góry. Panie mój i Boże . Nie prowadź mnie ciemną doliną. Poprowadź mnie poprzez góry.  

W ósmym wieku  nasz świat żył w pokoju z innymi światami  . Muzułmanie wierzyli w Jedynego Boga , a my , przyznający się do Syna Bożego , też wierzyliśmy w jedynego Boga. Moi przodkowie żyli w górach , wiedzieli , że w dolinach są cerkwie ze złotymi kopułami , a gdzieś daleko na południu , za Dunajem i za górami , otoczone murami jest miasto Cesarza.  Wtedy w Norwegii , prosto z otchłani piekieł pojawili się wikingowie. Na długich łodziach  ponieśli śmierć ; morzami i rzekami . Zapłonął kalifat w Tunisie , i opactwa na Zielonej Wyspie, i miasta Sycylii. Parzyli się z celtyckimi i słowiańskimi czarownicami.  Ponieśli szatańskie nasienie i gwałtem stworzyli szatańskie plemiona i szatańskie państwa : anglię , rosję , czechy . Anglicy stworzyli cywilizację kupców-ludobójców . Rosjanie - ludobójców , grabieżców  i gwałcicieli. Czesi , Serbowie , Norwedzy i najgorsze męty w prawie każdym narodzie nie przepuszczają żadnej okazji aby mordem , torturą i gwałtem oddawać cześć swemu panu i ojcu – Szatanowi. Gdy w kwietniu 1945 roku do brzegów Norwegii przybyły statki z kobietami i dziećmi , uciekającymi przed ludobójstwem rosjan , wówczas norwedzy zamknęli je w obozach , nie przepuszczając lekarzy. Ogromna liczna małych dzieci i kobiet zmarła z głodu i chorób.  W Polsce matka Konrada Swinarskiego zmarła w polskim obozie zagłady z głodu. Polacy wytresowali małego Konrada tak , żeby jako reżyser wystawiał sztuki Mickiewicza , tego samego który kochał rosjan i nawoływał do mordu i gwałtu. Anglicy przekupili Żydów i zaprzęgli ich w służbę Szatanowi. Gdy Polacy tworzyli obozy zagłady dla Niemców , wówczas anglicy doradzili im , żeby do najczarniejszej , brudnej roboty przy zagładzie wynajęli żydów. Polak to folklorystyczna odmiana Rosjanina ; różnica tkwi w tym , ze tylko 40% Polaków wysługuje się rosjanom.  Wszyscy , prawie wszyscy pozostali są na usługach anglików. Na usługach , ale nie na żołdzie.  Robią brudną robotę za darmo.

73

Nie wiem kim jestem sam Nie wiem kim mogę być



( Myslovitz , pop-grupa )

Jestem astronauta . Jestem sam w kosmicznym statku ; miliony lat świetlnych od Ziemi i najbliższej innej planety. Nie mogę wrócić . Nigdzie już nie dolecę. Nie mogę żyć bez mojego statku. Nie jestem statkiem. Mogę wyjść na chwilę w przestrzeń , uwiązany cienką linką. Nie mogę żyć bez statku , ale nie jestem statkiem . Za chwile wyjdę w przestrzeń i przetnę linkę . Nie jestem statkiem.

74

Przerwa techniczna , kolacyjka o 16.30. Pyszności , placki ziemniaczane . Aż trzy i to duże. Ja zjadłem pięć . Najlepiej w Polsce karmią w Wołowie i na Załężu ( teraz ulica Załęska w Rzeszowie ).  Dyrektorzy biorą do kuchni ziomków z wyrokami od 8 do 15 lat. Takim to jeszcze zależy na wyjściu  wiec  nie plują do zupy , ale jednocześnie mają wiele czasu żeby dojść do mistrzostwa , i z niczego zrobić… no,  prawie restauracyjne jedzenie. Biznesmen  z wrażenia i radości stracił apetyt i  rozdzielił swoją porcję . Trudno mu się dziwić. Wraca do świata . Jutro o tej porze będzie tak naprawdę w prawie normalnym świecie.  Nieprawda , tu jest tak samo normalny , i tak samo nienormalny świat , jak na oddziale półotwartym i jak całkiem poza murem. Dotknij mnie , rozbudź mnie .



Przelatują mi przez głowę myśli obrazy znaczenia . Zdumiewam się ich znaczeniem . Za pięć minut niczego nie pamiętam. Błysk neonu , olśnienie , uspokojenie, a za chwilę ciemność. Cieszę się na śmierć , widzę swoja wielkość w ostatniej chwili. Przeczuwam jak będę wtedy mały i bezbronny.

W środkowej Anglii w 1975 roku , fani Smokie tłukli fanów Davida Bowie (fani Bowie’go chodzili ubrani na czarno) . Fani Bowie’go nie tłukli fanów Smokie. David Bowie? czy to nowe imię Boga.

Zastanawiam się , co będzie , gdy zatrzaśnie się klapa za biznesmenem, co będzie ze mną . Czy będę miał siłę rozmawiać , jeść , golić się , myć. Czy upadnę w kąt  celi , skulę się i tak już zostanę. Czy przyjdzie do mnie szalona , dzika siła , która każe podrzeć mi prześcieradło , ukręcić sznur i wyhuśtać się przed trzecią w nocy.  Może zapadnę w otępienie , zmienię się w warzywo.

Wojaczek był jednym z trojki ”poetów przeklętych” debiutujących w roku moich urodzin , w 1965-tym wieku dwudziestego.  Halina Poświatowska pochodziła z Częstochowy , 60 km na północny zachód od Mysłowic.  Była śmiertelnie chora na serce , i od 12-go roku życia w zasadzie przebywała w sanatoriach i szpitalach. Tam poznała swojego męża, architekta, który zmarł rok po ślubie , i dwa lat przed jej śmiercią . Pisała o czymś nieznanym , co chyba przyjdzie . Edward Stachura tak był zbrzydzony życiem pośród Polaków, że poszedł na tory ,zabić się. Element podwozia lokomotywy przesunął go tak , że tylko strącił rękę.  Był dzielny. Miesiąc później w warszawskim mieszkaniu swojej siostry poderżnął sobie gardło.

Jest historia która leży mi na sercu . Miałem może piętnaście lat . Jechałem autobusem do centrum Rzeszowa . Kobieta , brunetka , schludnie ubrana  trzymała wózek z dużym dzieckiem ,chłopcem , może siedmio-ośmioletnim. Może dziecko było sparaliżowane , może miało niedowład nóg. Poprosiła , abym pomógł jej wyprowadzić wózek z autobusu . Chwyciłem od dołu , za cienki aluminiowy drążek. Wyłamał się z uchwytu . Jeszcze na chodniku to zauważyłem , ale nic nie powiedziałem niczego nie zrobiłem , tylko uciekłem do odjeżdżającego autobusu. Przez tylną szybę widziałem kobietę , bezradnie próbującą naprawić wózek. Następny przystanek był niedaleko , może 150 -200 metrów. Mogłem wysiąść , pomóc naprawić , albo uspokoić się   , że kobieta sobie sama poradziła. Nie zrobiłem tego. Męczy mnie to od trzydziestu lat , i męczy coraz bardziej. Nie mogę sobie z tym poradzić. Tego żałuję.  Chcę już umrzeć , żeby przeprosić Panią i jej Dziecko. Spotkam tam też dziewczynę która pod Rzeszowem ,  w  Aeroklubie w Jasionce uczyła się skakać ze spadochronem .  Podczas skoku płachta czaszy okręciła ją tak  , że nie mogła dobyć noża  i skorzystać ze spadochronu rezerwowego.  Leciała sześćset metrów. Obgryzła do białej kości palce prawej dłoni.  Ludzie ,  którzy przybiegli na miejsce jej upadku widzieli jak , już martwej , bielały włosy.  Spotkam ją i powiem : Już dobrze. Spotkam swoje córeczki . Spotkam Anitę i powiem jej , że tylko ona była i jest moją prawdziwą miłości. Nie ma prawdziwej miłości.  Jest miłość albo jej nie ma. 

75

Nikt nie staje się bezdomnym po wyjściu z domu. Człowiek   staje się bezdomnym  po znalezieniu nowego domu w innym świecie.  Zawsze jest okres przejściowy , trwa od kilku godzin do kilku dni , tygodni , miesięcy , czasami lat. Wtedy człowiek jest turystą na obcej planecie. Nie ma już pieniędzy , albo prawie ich nie ma . Nie zna języka miejscowych. Nie może stąd odejść , chyba że na równie obcą planetę. Na obcej planecie nie ma ambasady ani konsulatu starej planety.



Po wyjściu z pubu chwilę się pokręciłem po najbliższych uliczkach a potem zacząłem dopytywać ostatnich przechodniów o Train Station. Dotarłem tam chwilę po północy. Główna stacja kolejowa ( dalekobieżna ) to wielki budynek z lat 20-tych XX wieku. Inna niż stacje na kontynencie : pociągi  zjeżdżają z głównej linii i  tyłem , na jednym z ośmiu torów , zatrzymują się tuż przed dwoma rzędami ławek z oparciami. Cała pozostała powierzchnia jest pusta , a na bocznych ścianach są bary , kioski z prasą , sklepy ( prawie , jak się potem okazało ) całodobowe. Dwadzieścia dwie minuty przed pierwszą przyjechał ostatni skład z Ayr ( daleko na północy , wysoko w górach , na styku granicy ze Szwecją i Finlandią. ). Dworzec opustoszał, w moją stronę zaczęli spoglądać ochroniarze – zrozumiałem , że stacja na noc jest zamykana. Faktycznie przy wejściu wisiała tabliczka ”5.00-01.00” . Jakimś cudem dotarłem na znajomy dworzec autobusowy  i dospałem do 6 rano na ławce. 



1   ...   4   5   6   7   8   9   10   11   12


©operacji.org 2017
wyślij wiadomość

    Strona główna