Katastrofa lotnicza w Banicy



Pobieranie 0,63 Mb.
Data18.03.2018
Rozmiar0,63 Mb.


Katastrofa lotnicza w Banicy

Wędrując po Beskidzie Niskim prawie na każdym kroku spotykamy ślady burzliwej i tragicznej historii. Pierwsza wojna światowa z operacją gorlicką, druga z operacją du­kielską, wysiedlenia w czasie akcji „Wisła" w 1947 r., pozostawiły wiele opuszczonych cmentarzy, pomników i krzyży.

O latach wojny przypomina pomnik poświęcony lotnikom, który znajduje się ok. 20



na południowy wschód od Gorlic, przy drodze do wioski Krzywa (dawniej Krywe), nieco powyżej nie istniejącej wsi Banica.

Stary pomnik został wybudowany w 1969 roku z inicjatywy św.p. Ludwika Duszy.

Foto: Alexander Gucwa
Na pamiątkowej tablicy można przeczytać następujący napis: - Pamięci 7 lotników pol­skich nieznanego nazwiska niosącym pomoc z Wioch dla powstańców Warszawy poległym w Banicy we wrześniu 1944 r. w 25 rocznicę śmierci - Społeczeństwo powiatu gorlickiego. - Próbowałem zdobyć więcej informacji o tam­tej tragedii w literaturze oraz od mieszkańców okolic Banicy. Natrafiłem na wiele roz­bieżności, o których chcę pokrótce napisać.


W roku 1991 w serii Biblioteczki Skrzydlatej Polski ukazała się książka Andrzeja Pawła Przemyskiego „Z pomocą żołnierzom Pod­ziemia". Autor przedstawia w niej operacje Polskich Sił Powietrznych na Zachodzie, mające na celu zaopatrywanie ruchów oporu w Europie w latach 1941-1945. Książka jest oparta o materiały archiwalne Instytutu Pol­skiego i Muzeum im. Gen. Sikorskiego w Lon­dynie oraz wspomnienia. Opracowanie zawie­ra bardzo dużą ilość informacji o załogach polskich, organizacji jednostek lotniczych do zadań specjalnych oraz przebiegu akcji. Doda­tkową zaletą 'książki jest bogata ikonografia oraz załączone dokumenty. Autor dwukrotnie wspomina katastrofę koło Krzywej. Oto pier­wszy interesujący nas fragment dotyczący akcji zrzutów w nocy z 16 na 17 sierpnia 1944 roku: Ppor. naw. T. Lach zrzucił swój ładunek na „Hamak" (miejsce zrzutów w Puszczy Kampinowskiej koło Warszawy)... W drodze nad Kampinos widziano w rejonie Nowego Sącza spadający w, płomieniach samolot, a gdy po wykonaniu zadania załoga wracała do bazy, zauważono w tym rejonie dopalające się na ziemi szczątki tej maszyny. Samolot, który zauważyła załoga ppor. T. Lacha, był dowodzony przez por. naw. Tadeusza Jeneckę. Po ostrzelaniu przez nocnego myśliwca ,,Liberator'' zapalił się. Część załogi próbowała skoku ze spadochronem. Wysokość lotu była jednak zbyt niska i spado­chrony nie otworzyły się. Dwóch lotników, którzy nie opuścili maszyny zginęło w rozbitym między wsiami Banica i Krzywa (na południe od Gorlic) samolocie. -Wg autora rozbił się samolot typu „Liberator" o numerze GR-R EV 798. Należał on do Samodzielnej Polskiej Eskadry 1586 do Zadań Specjalnych. W sierpniu i wrześniu samoloty tej eskadry startując z lotniska w Brindisi, w południowych Włoszech, dokonywały zrzutów dla Powstania Warszawskiego. Trasa lotów była bardzo długa i niebezpieczna, pro­wadziła nad obszarem okupowanych państw - Jugosławii, Węgier, Czechosłowacji. Pomi­mo lotów w nocy straty w tych operacjach były bardzo duże - w sierpniu i wrześniu 1944 roku samoloty Eskadry dokonały 100 lotów do

Polski, stracono 16 załóg, 78 zabitych, 23 osoby znalazły się w niewoli a 12 uznano za zaginione. W aneksie pt. „Polskie załogi po­ległe i zaginione podczas wykonywania opera­cji specjalnych w okresie 1941 -1945" podany jest skład załogi, która zginęła koło Krzywej: dowódca por. nawigator Tadeusz Janecka, kpt. pilot Zygmunt Pluta, sierż. pilot Bru­non Malejka, plut. mechanik pokładowy Jan Marecki, plut. bombardier Bernard Wichrowski, kpr. radiotelegrafista Józef Dudziak, plut samodzielny strzelec Jan Florkowski. Dalej czytamy: - Samolot został zestrzelony przez nocnego myśliwca w rejonie Gorlic. Część członków załogi poniosła śmierć przy próbie skoku ze spadochronem w rejonie wsi Olszyny reszta poległa w samolocie, który rozbił się pod wsią Krzywa. Wszyscy oni są pochowani na brytyjskim cmentarzu wojskowym w Krakowie.





Nowy pomnik powstał z inicjatywy Pana Aleksandra Gucwy wg projektu Zdzisława Tohla
W sprawie katastrofy w Krzywej korespon­dowałem z Panem Władysławem Boczoniem, autorem kilku książek dotyczących ziemi gor­lickiej. Podaje on jako miejsce śmierci lotników Olszyny. Po zapoznaniu się z opracowaniem A.P. Przemyskiego podtrzymał on wersję, że wszyscy lotnicy wyskoczyli w Olszynach a w Banicy rozbił się pusty samolot.

Próbowałem również przez kilka lat dotrzeć do świadków tamtej tragedii. Efekt tych po­szukiwań jest jednak skromny. Mieszkańcy Banicy i Krzywej, podobnie jak innych łem­kowskich wiosek, zostali wysiedleni w roku 1945 i 1947. Większość z nich dzisiaj już nie żyje, pozostali są rozproszeni po Polsce i Ukra­inie. Udało mi się uzyskać wypowiedzi jedynie dwóch osób, jedna z nich mieszkała w czasie wojny w Wołowcu, druga w Krzywej. Wynika z nich, że na miejscu tragedii znajdowały się szczątki ludzkie oraz rozrzucone rzeczy osobis­te. Szczątki zostały pochowane na cmentarzu w Krzywej. W roku 1946 komisja wojskowa dokonała ekshumacji zwłok i przeniosła je na wojskowy cmentarz brytyjski w Krakowie. Komisja przebywała w Krzywej dwukrotnie, podczas pierwszej wizyty nie odnaleziono grobów. Obecnie na cmentarzu w Krzywej nie ma śladu po mogile lotników.



Informacje podane powyżej potwierdzają wersję pochodzącą z książki A.P. Przemys­kiego. Nadal nie wiemy ile osób zginęło w Ba­nicy a ile w Olszynach, nie wiemy dlaczego na tablicy umieszczono jako datę tragedii wrze­sień 1944 roku. Jeżeli są osoby, które mogłyby przekazać więcej informacji o samej tragedii w Banicy i Olszynach, powojennej ekshumacji oraz budowie pomnika w 1969 roku proszę o kontakt ze mną poprzez redakcję. Być może nadszedł czas sprostowania tablicy pamiątko­wej i podania dokładnej daty katastrofy oraz nazwisk lotników? Utrwalmy w ten sposób pamięć o tych, którzy poświęcili swe życie dla naszej Ojczyzny. Myślę, że mimo wątpliwości, które przedstawiłem powyżej, polegli lotnicy nie są bezimienni.
RAFAŁ DŁUGASZEK Od red.: Autor mieszka w Katowicach, absolwent Politechniki Warszawskiej, przewo­dnik beskidzki. Od r. 1990działa w studenckim Kole Przewodników Beskidzkich w Warsza­wie, pasjonat m.in. gorlickiej krainy, według niego pełnej czaru i piękna. To dzięki takim osobom jak R. Długaszek i jego przyjaciołom, zrodziło się wiele prac o Beskidzie Niskim, Gorlickim i naszym regionie. R. Długaszek jest m.in. autorem publikacji o tematyce turystycz­nej i krajoznawczej w pismach „Magury", „Płaj", autorem pracy „U źródeł Wisłoki", współuczestniczył w pisaniu książki W. Grzesi­ka i T. Traczyka „Od Komańczy do Bart­nego".



©operacji.org 2019
wyślij wiadomość

    Strona główna