Karty adresowanej do Świadomego Rzeczy Muzealnika ŚRM



Pobieranie 31,71 Kb.
Data25.02.2019
Rozmiar31,71 Kb.

Z wieloletnich wielu naszych rozmów i dyskusji wynikało przeświadczenie, że winniśmy podzielić się z praktykującymi Koleżankami i Kolegami poniższymi uwagami, które są skutkiem naszych doświadczeń i obserwacji. Ułożyliśmy je w formę KARTY adresowanej do Świadomego Rzeczy Muzealnika (ŚRM). Pozornie wydawać się może, że jej treści są powszechnie znanym elementarzem naszego zawodu, jednakże wobec pośpiesznych przeobrażeń muzealnych idei i fluktuacji młodzieży muzealnej uznaliśmy, że jego przypomnienie może być przydatne zawodowej autorefleksji.

Komisja Muzeów przy Zarządzie Głównym

Stowarzyszenia Historyków Sztuki
KARTA DOBRYCH PRAKTYK MUZEALNIKA

GROMADZENIE I OPRACOWYWANIE ZBIORÓW


ŚRM nie zapomina, że każdy z nas ceni te gatunki literatury, rodzaje muzyki czy kolory, które lubi bardziej niż inne, mniej przezeń lubiane; dlatego obcowanie z konkretnymi muzealiami charakteryzuje się również większą lub mniejszą emocjonalną skłonnością do poszczególnych z nich. Ten instynktowny subiektywizm może skutkować nabyciem dla muzeum przedmiotów, które deformują fundamentalny zakres gromadzenia zbiorów muzeum, w którym ŚRM pracuje. Trzeba więc sobie czasem przywoływać w pamięci ów wyznaczony statutem profil gromadzenia muzealiów, aby uniknąć nietrafnych zakupów czy przyjęć zbędnych darów.

Inne niebezpieczeństwo emocjonalnego wiązania się muzealnika z przedmiotami, których jest opiekunem to podświadome przekonanie o własnych możliwościach – w tym czasowych !! – opracowania i opublikowania zabytkowego materiału, którym ŚRM zawiaduje. Wynika z tego niechęć (czasem sprzeciw) do udostępniania muzealium innym badaczom; jest to ograniczanie wcielania naszych zbiorów do ogólnej domeny danej wiedzy. Utrudnianie badania i publikacji zasobów ogranicza rangę naszego muzeum. ŚRM kontroluje zatem swoje ambicje, a to pro publico bono.

ŚRM zna niepowetowane straty, jakie w historii przyniosły muzeom pochopne decyzje o wycofywaniu muzealiów ze zbiorów – jak np. przedmioty czasów art-deco wycofane z londyńskiego Victoria & Albert Museum w przeddzień boomu na tę dziedzinę kultury w nauce i w handlu; jak np. wyzbycie się przez Polskę (1953 r.) obrazów niemieckich, tym Nazareńczyków, na rzecz NRD; jak np. sprzedanie przez Związek Sowiecki w 30. latach XX w. obrazów Rubensa i Tycjana i innych mistrzów z Ermitażu do galerii w Waszyngtonie i Luwru (poprzez kolekcje Gulbegiana czy Mellona). Dlatego ŚRM stara się przestrzegać, a nawet pomnażać stadia procedur decyzji o skreśleniu muzealium z inwentarza, ewentualnie stara się o udział specjalistów zewnętrznych w tych procedurach. Czyni to odważnie – niezależnie od odnośnych, zmieniających się przecież, przepisów ustawowych – choćby kosztem konfliktu z zainteresowanymi współpracownikami. ŚRM poszukuje przede wszystkim zawczasu innego muzeum krajowego, któremu można by muzealium – aktualnie wydającego się nam zbędnym – przekazać.

PROWENIENCJA MUZEALIÓW


Każdy przedmiot wpisany do muzealnego inwentarza jest sztucznie wyrwany ze swego pierwotnego środowiska. O tej oczywistości zapominamy, bo obcujemy z tym przedmiotem najczęściej jako z już zasiedziałym domownikiem naszego budynku. Nieodzownymi wszakże elementami pełnego rozpoznania muzealium są – prócz opisu – informacje o jego pochodzeniu i historii losów, możliwie od najstarszych. Takie informacje są jednak w naszych muzeach ciągle jeszcze niedostateczne – mimo pojawiających się ostatnio urzędowych nakazów i ułatwień w badaniach proweniencyjnych; dlatego proponujemy rozważyć powody utrudniające i tym samym spowalniające ustalanie proweniencji naszych muzealiów.

A. Niedostatki archiwizacji dokumentów. Po upływie pięciu lat muzealne działy, zawiadujące określonymi muzealiami, muszą wyzbywać się odnoszących się do nich dokumentów, oddając je do wewnętrznego lub zewnętrznego archiwum, przez co tracą cenną o nich wiedzę. Zabezpieczeniem przed utratą takich danych jest regularne sporządzanie kopii odnośnych dokumentów i scalanie ich z istniejącym dossier (lub cyfrowym folderem) danego muzealium. Brakuje też często szczegółowych reguł przepływu i składowania w obrębie samego muzeum takich materiałów jak m.in. korespondencje z dawnym właścicielem, między badaczami, ze spadkobiercami, z antykwariatami, oraz wzmianki w literaturze czy w prasie, sprawozdania z podróży służbowych i wykopalisk; dlatego sądzimy, że ŚRM ustala/nowelizuje z innymi komórkami muzeum (kancelaria, archiwum, działy inwentarzy i public relations) konieczne dla badań proweniencyjnych zasady postępowania.

B. Powojenne wstydliwe przypadłości zaboru ruchomych zabytków z siedzib właścicieli majątków ziemskich (reforma rolna, procesy polityczne). Odnośne dokumenty zachowały się niekiedy w archiwach państwowych, sądowych, także w materiałach rodzinnych. Dlatego pozwalamy sobie podzielić się z ŚRM doświadczeniem, że wielce pożyteczne są np. profesjonalne kontakty z archiwistami, których winniśmy „uczulać” na problematykę rekonstrukcji losów muzealiów. Wielce pożyteczne bywa również zaznajamianie się z rodzinnymi kronikami.

C. Niechęć wcześniejszych właścicieli, którzy sprzedają muzeum zabytkowe przedmioty (bezpośrednio lub przez antykwariaty) do ujawniania swego statusu „posiadacza”. Sporządzając wniosek o zakup lub przyjęcie daru ŚRM zabiega o uzyskanie jak największej ilości informacji o przedmiocie, a z naszych doświadczeń wynika, że wyjaśniająca perswazja i zapewnienie, że informacje te służyć będą wyłącznie celom naukowym bywają skuteczne. Także przy sporządzaniu aktu/umowy zakupu lub darowizny ŚRM dokłada starań, aby bezwzględnie egzekwować informację o pochodzeniu przedmiotu.

Kwestie związane z proweniencją muzealiów – jak również wiele innych o charakterze jurystycznym – pomaga rozwiązać Polskie Stowarzyszenie Inwentaryzatorów Muzealnych (zarejestrowane w 2016 roku), z której to pomocy ŚRM pomysłowo korzysta.

AUTORSTWO MUZEALNYCH PRAC
Na zebraniu 4 X 2016 Komisja Muzeów SHS podsumowała nasze wcześniejsze dyskusje odnośnie autorstwa opracowań muzealiów (ekspertyzą służył nam mecenas dr Wojciech Dziomdziora, specjalista prawa autorskiego). Stwierdzono, że karta muzealium jest wytworem intelektu, dokumentem (zawierającym informacje dotyczące m.in. atrybucji i czasu powstania przedmiotu), ale nie jest utworem chronionym prawem autorskim. Taki opis muzealium bowiem, umożliwiający jego identyfikację, należy do prymarnych obowiązków ŚRM, wymienionych w zakresie jego służbowych kompetencji. Natomiast redakcyjne opracowanie owych danych (zawartych w karcie muzealium) na potrzeby katalogu (wystawy lub zbiorów) może być honorowane oddzielnie.

Przygotowywanie wystawy nastręcza ŚRM kłopotliwych sytuacji w związku z coraz powszechniejszą dominacją projektantów oprawy plastycznej, ponieważ współczesna kultura masowa wymaga od wystawców – prócz prezentacji tematu – atrakcji wizualnych. Autor wyglądu ekspozycji (zwany designerem) rości sobie ostatnio bardzo często prawo do samodzielnego kształtowania wystawy, którego rozwiązania/pomysły niekiedy deformują lub zacierają myśl ŚRM – czyli autora wystawy. Jedynym sposobem uniknięcia takiej niezborności między meritum i decorum jest przestrzeganie odnośnego warunku umowy oraz intelektualny udział ŚRM we współpracy z plastykiem celem podporządkowania wizualizacji wystawy jej założeniom naukowym i treściom.


MUZEALNIK A KONSERWATOR
Współpraca ŚRM z konserwatorem to gwarancja fizycznego bytu muzealium. Współczesna wiedza technologiczna umożliwia wprawdzie przywrócenie destruktowi pierwotnego kształtu, ALE kształtu zewnętrznego, pozbawionego w dużej mierze całości substancji oryginalnej, której zachowanie jest celem społecznej i historycznej misji muzeum. ŚRM wie, że zabieg konserwatorski (podobnie jak operacja na ciele człowieczym) ratuje przed dalszym niszczeniem, jednakże jest dla egzystencji muzealium (podobnie jak dla naszego ciała) wstrząsem. Dlatego przestrzeganie profilaktyki konserwatorskiej (m.in. utrzymywanie odpowiednich warunków klimatycznych) celem uniknięcia ewentualnej konserwatorskiej inwazji jest wspólną odpowiedzialnością muzealnika i konserwatora.

Dobrym zwyczajem jest współdziałanie ŚRM z konserwatorem w corocznym ustalaniu harmonogramu działań konserwatorskich; taka korelacja potrzeb wystawienniczych z aktualnym stanem zachowania poszczególnych muzealiów ogranicza niesnaski koleżeńskie przy organizacji wystaw.

Dla racjonalnej i konsekwentnej troski o wspomniany fizyczny byt muzealiów proponujemy, by zalecenia konserwatorskie w odniesieniu tak do pomieszczeń magazynowych, jak i do sal wystaw (stałych i czasowych) były przez muzealników i służby techniczne przyjmowane pisemnie do stosowania.

OŚWIATA / EDUKACJA


Z naszych doświadczeń i obserwacji wynika, że niekiedy program działań ośrodków edukacyjnych w muzeach ma charakter autonomiczny, jest niezbyt homogenicznie powiązany z programami innych działów muzealnych. Że bardziej upowszechnia wiedzę o prezentowanych dziedzinach kultury czy historii, aniżeli doskonali odbiór samych muzealiów. Powodem wydaje się umiejscowienie działu oświatowego w strukturze muzeum, odległe mianowicie zarówno od kierownictwa, jak i kustoszy. W konsekwencji kierownictwo ma ograniczone informacje o „kliencie” muzealnym (a przecież edukatorzy wiedzą o nich najwięcej !), kustosze zaś nie są dostatecznie poinformowani o odbiorze swoich wystaw.

Nie mogąc reformować struktur muzeum ŚRM może doskonalić udostępnianie/odbiór muzealiów przez dokształcanie się w zakresie psychologii, w szczególności technik w obszarze komunikacji społecznej (głównie inkluzji, stanowiącej o wtórnej socjalizacji, będąca wszak jedną z misji muzeum). Dokształcenie ŚRM – lub zatrudnienie w dziale psychologa odpowiedniej specjalizacji – pozwoli znacznie ulepszyć odbiór muzealium, tak w trakcie zajęć edukacyjnych, jak i np. w komponowaniu stanowisk interaktywnych.

Warunkiem skuteczności wszelkich działań edukacyjnych jest by ŚRM rozróżniał zwiedzających w zależności od ich przynależności do określonych kręgów kulturowych oraz aby traktował widza muzealnego przyjaźnie i z respektem jako partnera w „konsumpcji” muzealiów.

AUTOPROMOCJA


Oczywista konieczność komunikowania się muzeum z publicznością jest powodem, dla którego ŚRM stara się przezwyciężać własną niechęć do kontaktów z mediami. Na tej komunikacji bowiem opiera się reputacja muzeum oraz doń zaufanie – co ułatwia wszelkie nasze działania. Znamy przypadki, w których ŚRM, świadom niedoskonałości w publicznym prezentowaniu tak siebie, jak i muzealiów, korzystał – ze świetnym rezultatem! – z pomocy znajomego aktora. Takich „korepetycji” udzielają dziś specjalistyczne firmy Coachingu i nie widzimy powodu, dla których muzealnicy nie mieliby z nich korzystać.

Warunkiem sine qua non skuteczności autoreklamy jest uczciwość i kompetentność podawanych informacji, ponieważ zauważona przez odbiorcę choćby pojedyncza nuta fałszu podważa zaufanie do całej prezentacji, a tym samym skłania do wątpliwości w rangę autorytetu muzeum. Dlatego ŚRM przygotowuje się do kontaktu z mediami jak do uniwersyteckiego kolokwium, dbając o:



  • zwięzłość prezentacji tematu (m.in. bez zdań podrzędnie złożonych, bez dygresji na tematy uboczne)

  • klarowność języka (bez naukowego żargonu)

  • odmienne – różne dla każdego z mediów – niuanse treści i stylu wypowiedzi

  • zachętę do zadawania pytań (starannie wysłuchiwanych)

  • wcześniejsze przeszukanie prezentowanego materiału dla znalezienia atrakcyjnych ciekawostek w danym temacie.

KOMUNIKACJA WEWNĄTRZ-MUZEALNA


Tak zwana komunikacja pozioma, posługująca się między innymi wewnętrzną siecią komputerową, jest konieczna dla bieżącej informacji pracowników muzeum – jeśli nie chcą popełniać błędów logistycznych albo lapsusów w sprawozdaniach, planach i wypowiedziach dla mediów. Brak porozumienia między działami muzeum może sprawiać, że np. muzealnik działu oświatowego nie zna aktualnych wyników badań dotyczących naszego muzealium i głosi fałszywe o nim informacje, albo że brak informacji o nabyciu przez bibliotekę publikacji o odkryciu w reprezentowanej w naszym muzeum dziedzinie techniki lub kultury czyni dotychczasową interpretację odnośnych muzealiów zawstydzającą starocią. ŚRM stara się temu zaradzić przez: a nakłanianie kierownictwa muzeum do regularnych spotkań międzydziałowych, koniecznie z udziałem działu oświatowego, b przestrzeganie obyczaju wpisywania do wewnętrznej sieci komputerowej muzeum najważniejszych kwestii własnego warsztatu pracy (zważając jednak na pojemność skrzynek i możliwości percepcji adresatów). Dodajmy, że obecność wszystkich koleżanek i kolegów na wernisażu każdej wystawy należy do dobrego obyczaju.

Jesteśmy przekonani, że bieżące komunikowanie się z koleżankami i kolegami nie tylko znacznie udoskonali atmosferę pracy, ale – co równie ważne – pracę tę usprawni. Dobrym przykładem takiej usprawniającej pracę komunikacji, która zabezpiecza terminowość i bezkonfliktowość muzealnych działań jest (prócz kosztorysu) Harmonogram Wystawy czy Harmonogram Publikacji. Oba dokumenty (zredagowane odpowiednio wcześniej po wspólnej naradzie zainteresowanych) określają szczegółowe czynności realizacyjne wraz z wyznaczonymi do nich osobami oraz terminami wykonania poszczególnych etapów prac. Dokumenty te podpisują nie tylko wykonawcy, ale także pracownicy, którzy muszą być tych zadań świadomi, jak np. dział reklamy dla przygotowywania materiałów o wystawie czasowej, a księgowość np. dla przeprowadzenia przetargu i sporządzenia umowy z drukarnią.


MUZEUM A ORGAN ZAŁOŻYCIELSKI
Reguły współpracy muzeum z samorządami lub instytucjami, będącymi organem założycielskim ustalają odnośne ustawy, zarządzenia czy przepisy – pozornie więc ŚRM nie ma na nią wpływu. Nasze doświadczenia wszakże pozwalają sądzić, że od postawy ŚRM wobec urzędników może zależeć harmonijne albo trudne współdziałanie muzeum z przedstawicielami władzy. Obserwuje się bowiem niekiedy pogardliwy stosunek muzealników do urzędników jako ludzi nieznających „wielkich spraw historii i kultury”, co zazwyczaj wyklucza wzajemne zrozumienie. Dlatego radzimy pielęgnowanie kontaktów poprzez zapraszanie owych reprezentantów organu założycielskiego na niezobowiązujące spotkania, na przykład celem udostępnienia im nowego zakupu, zaprezentowania nowego urządzenia w magazynie i innych atrakcyjnych stron/zdarzeń naszej „kuchni”. Tego rodzaju mniej oficjalne zapoznawanie organu założycielskiego z naszą problematyką pogłębia jego znajomość naszych osiągnięć i trudności – co najczęściej owocuje partnerskim charakterem współpracy, przynoszącym korzyści obu stronom.
* * * *
Dariusz Kacprzak (Szczecin) Andrzej Niedzielenko (Legnica) Romuald Nowak (Wrocław) Bożena Steinborn (Warszawa) Robert Ślusarek (Nowy Sącz)




©operacji.org 2019
wyślij wiadomość

    Strona główna