Józef Gurgul o swobodnej ocenie opinii biegłego



Pobieranie 122,99 Kb.
Strona1/8
Data24.02.2019
Rozmiar122,99 Kb.
  1   2   3   4   5   6   7   8

Józef Gurgul

O swobodnej ocenie opinii biegłego

Streszczenie

Przedmiotem artykułu jest wykazanie niezasadności poglądu wyrażonego tezą orzeczenia Sądu Apelacyjnego w Katowicach z dnia 21 czerwca 2012 r., sygn. II AKz 386/12, w której stwierdzono, że sąd jest ograniczony w kwestii możliwości kontroli opinii biegłego, ponieważ nie posiada wiadomości specjalnych, a środkiem kontroli takiej opinii co do zakresu i metod badań specjalistycznych jest dopuszczenie innego biegłego w celu oceny prawidłowości wyboru metod oraz zasadności przeprowadzonych czynności, opisanych i wyjaśnionych w opinii. Autor posługuje się wieloma przykładami z konkretnych spraw karnych, dochodząc do wniosku o potrzebie pogłębiania przez sędziego i prokuratora znajomości nauk pomostowych.

Motto:

Ten, kto chce być zdolnym do wykonywania zawodu w sposób należyty, zawsze musi wiedzieć więcej, niż tego wymaga sam zawód*.


Ludwik Feuerbach

I. Wprowadzenie do dyskusji

Wyobraźmy sobie wirtualny Sąd Najwyższy w składzie: John Stuart Mill, Roman Ingarden, Barbara Skarga, Charles Taylor, Józef Tischner, Jan Sehn i Zygmunt Bauman. I zastanówmy się, co by taki Sąd rekomendował sędziemu (prokuratorowi) do rozważenia w trakcie formułowania oceny opinii biegłego.

Otóż, przekonanym, że samodzielna, merytoryczna w każdym calu ocena specjalistycznej opinii pozostaje poza zasięgiem ich intelektualnych możliwości, J. S. Mill zapewne by zalecił chwilę zadumy nad sentencją, że uczeń (a sędzia i prokurator bez wątpienia są wiecznymi uczniami), od którego nigdy nie żądano, aby zrobił coś, czego nie może, nigdy nie zrobi wszystkiego, co może1. Podnoszenie wysoko poprzeczki stawianych im wymagań jest wskazane choćby dlatego, że skoro prokurator/sędzia odpowiada za czyn, w ich przypadku za praworządność i prawość oskarżenia oraz wyroku, eo ipso na obu ciąży obowiązek świadomego wzięcia za to odpowiedzialności. Za wyniki swojego działania sędzia i prokurator muszą ponosić CAŁĄ odpowiedzialność2. Barbara Skarga symptomatycznie uściśla, że rzeczywiście odpowiedzialny jest jedynie ten człowiek, który wie (rozumie), co czyni i wie dlaczego. To znaczy wtedy, gdy działa zgodnie z własnym rozeznaniem (!) faktów, bez którego nie ma możliwości zachowania pełnej sprawiedliwości przy obarczaniu innych ludzi winą za kryminalne czyny3. Tak ewokowane poczucie odpowiedzialności sędziowsko-prokuratorskiej stymuluje sposoby realizowania i artykułowania w dobrym stylu własnej tożsamości zawodowej4. W motywach Sądu w powyższym składzie znalazłoby się też stwierdzenie, że tylko dialog między zainteresowanymi oraz w jedno połączone, osobne i wspólne doświadczenia mogą tworzyć prawdziwe podstawy faktyczne orzekania o winie. Przy czym, warunkiem koniecznym nawiązania i kontynuowania dialogu jest zdolność obu, prawnika i biegłego, wczuwania się i zrozumienia cudzych punktów widzenia, podporządkowanych z reguły innym niż własne doświadczeniom. Zawsze się opłaca przypatrywanie temu, co drugi wypatrzył i czym może wzbogacić stan wiedzy zaciekawionego5. Jan Sehn ponadto zwróciłby baczną uwagę na fundamentalność wzajemnej niezawisłości sędziego i biegłego w bieżących relacjach i stosunku do opinii. Sędzia nie jest nią związany. Biegłemu jednocześnie nie uchodzi rujnująca jego wizerunek przesadna pewność poglądów, a tym bardziej powoływanie się na nieomylność6. Wszak myli się każdy biegły, acz z niejednakową częstotliwością, nie ma również całkowicie niezawodnych metod badań specjalistycznych. Można jedynie dyskutować nad szerokością marginesu błędnych wyników, uzyskiwanych daną metodą. Wreszcie, warto mieć na oku różnice poglądów biegłego i prawnika na temat elementów konkretnej rzeczywistości kryminalnej, którymi z jednej strony powinni ją opisywać, a z drugiej – mogą rezygnować z przytaczania niektórych bez szkody dla prawdy7.

Zobaczmy zatem, czy w ogóle, a jeśli tak, to jak w praktyce procesowej i teorii odzwierciedlają się powyższe – wydawałoby się – absolutnie racjonalne myśli Mędrców.

II. Wybrane uwagi o orzecznictwie oraz poglądach doktryny i biegłych

Ze względu na jego charakter i reprezentatywność właściwym punktem wyjścia do dalszych rozważań wydaje się być postanowienie z dnia 21 czerwca 2012 r. Sądu Apelacyjnego w Katowicach, sygn. II AKz 386/12: „Przepisy procedury karnej nie określają i nie mogą określać zakresu i metod badań specjalistycznych przeprowadzonych przez biegłych, w tej bowiem materii zasadnicze znaczenie mają specjalistyczne kwalifikacje biegłych. Sąd z natury nie może ingerować w te kwestie, albowiem nie posiada wiadomości specjalnych, warunkujących zajmowanie stanowiska w tej kwestii. Jedynie w szczególnych sytuacjach, gdy zakres przeprowadzonych badań zdaje się wykraczać poza obszar zakreślony postanowieniem o dopuszczeniu dowodu z opinii biegłego, bądź też sąd poweźmie wątpliwość co do zasadności lub przydatności poszczególnych czynności biegłego składających się na przeprowadzoną ekspertyzę, może podjąć działania zmierzające do zweryfikowania i wyjaśnienia powyższych kwestii. Rzecz jednak w tym, że sąd nie może tego czynić w sposób samodzielny i arbitralny, albowiem z istoty rzeczy wkraczałby tym samym w zakres kompetencji biegłego. Środkiem do ustalenia przez sąd prawidłowości działań biegłego powołanego do wydania opinii w sprawie jest dopuszczenie innego biegłego, tylko w celu oceny prawidłowości wyboru metod oraz zasadności przeprowadzonych czynności, opisanych i wyjaśnionych w przedłożonej opinii. Tylko w tym trybie możliwe jest podważanie i weryfikowanie czynności biegłego podjętych w ramach wykonywanej ekspertyzy”8.

Z tezy tego postanowienia dochodzi echo sui generis własnej, nieusuwalnej niemocy intelektualnej i zrzekania się na rzecz biegłego części uprawnień oraz obowiązków sądu i, odpowiednio, prokuratora w postępowaniu karnym. Nic w tym nowego, to już stara tradycja. Sądy wprawdzie od dawien dawna deklarowały i deklarują, że opinia biegłego w sprawie jest jednym z dowodów podlegających, jak każdy inny, ocenie na ogólnych zasadach, czyli swobodnej (art. 7 k.p.k. z 1928 r., art. 4 § 1 k.p.k. z 1969 r., art 7 k.p.k. z 1997 r.). Zaraz jednakże uzupełniają, że opinia jest dowodem szczególnym, dopuszczanym wówczas, gdy sądowi brakuje wiadomości specjalnych w pewnej dziedzinie. Dlatego liczne orzeczenia powtarzają myśl, jakoby ocena poglądów biegłego mogła być z samej natury rzeczy analizowana tylko w zakresie jej logiczności i poprawności wnioskowania. Nie ma mowy, aby organ procesowy wartościował opinię z punktu widzenia reprezentowanej przez konkretnego eksperta wiedzy specjalnej. To ma być temat tabu prawnikowi niedostępny. Dość stanowczo dał temu wyraz Sąd Najwyższy, rozumując, że „gdyby (...) sąd był w stanie wdawać się w merytoryczną ocenę słuszności – jak w ocenianym wypadku – diagnozy medycznej, to (...) nie zachodziłaby potrzeba z art. 176 § 1 k.p.k. i wzywanie biegłych byłoby zbędne”9.



  1   2   3   4   5   6   7   8


©operacji.org 2017
wyślij wiadomość

    Strona główna