Jasełka 2017 – Hymn o miłości



Pobieranie 65,63 Kb.
Data24.12.2017
Rozmiar65,63 Kb.

JASEŁKA 2017 – Hymn o miłości

Scena I – Wstęp

Wchodzą osoby w strojach: galowym, bajkowym, roboczym.

Prowadzący 1 (w stroju galowym)

Miłość: Znamy dobrze to słowo. Czasami o miłości mówimy oficjalnie, odświętnie, uroczyście, bo miłość jest wielka.

Prowadzący 2 (w stroju bajkowym)

Czasami o miłości mówimy kolorowo, bajkowo, bo miłość jest jak wyśnione marzenie, którego nie chcemy stracić.

Prowadzący 3 (w stroju roboczym)

Najczęściej jednak miłość – to zwykła codzienność, to praca, pomoc, poświęcanie się dla innych, nieustanne dawanie, spalanie się na całego dla bliźnich.

Wchodzi osoba ubrana na biało w czarnej pelerynie.

Prowadzący 4 (w pelerynie) – Czasami miłość jest niezauważalna, nieuchwytna (zakrywa się peleryną), ale dzięki niej żyjemy i jesteśmy szczęśliwi.

Prowadzący 1 – Tysiące słów powiedziano o miłości, tysiące filmów, piosenek, które wychwalają różne rodzaje miłości.

Prowadzący 2 – Dziś zatrzymamy się nad hymnem o miłości, który święty Paweł napisał dwa tysiące lat temu.

Prowadzący 3 – Opowiemy o nim w kontekście urodzin Pana Jezusa, który przyniósł i ciągle przynosi tę prawdziwą miłość – do końca.

Prowadzący 4 – Zacznijmy od najbliższych Panu Jezusowi. Zobaczmy, jak oni przeżywają miłość.



Wszyscy wychodzą.

Scena II – Zwiastowanie i Boże Narodzenie

Maryja sprząta. Melodia cichnie. Słychać głos.

Głos – „Miłość we wszystkim pokłada nadzieję”.

Wchodzi Archanioł Gabriel.

Gabriel – Bądź pozdrowiona Maryjo. Nie bój się. Zostałaś wybrana przez Boga na Matkę Jego Syna.

Maryja – Ja??? Czy nie jestem za młoda? Nie mieszkam jeszcze z mężem. Jak urodzę Syna?

Gabriel – Duch Święty zstąpi na ciebie i osłoni cię moc Boga. On wybrał ciebie spośród wszystkich kobiet na ziemi. Dla Boga wszystko jest możliwe. Maryjo, zaufaj Bogu.

Maryja – Oto ja służebnica Pańska. Niech tak się stanie, jak Bóg chce.

Maryja klęka i modli się, Archanioł Gabriel mówi do publiczności.

Gabriel – Maryja jest przykładem, że miłość we wszystkim pokłada nadzieję. Na pewno nie było jej łatwo uwierzyć, ale z pokorą i miłością przyjęła wolę Boga i będzie Matką Zbawiciela.

Teraz muszę załatwić sprawę z jej mężem, Józefem.

Gabriel i Maryja wychodzą, wchodzi Józef z deską, młotkiem, melodia cichnie, słychać głos.

Głos - „Miłość wszystkiemu wierzy”.

Wchodzi Archanioł Gabriel.

Gabriel – Józefie, przychodzę od Boga z posłaniem. Nie będzie to dla ciebie łatwe. Posłuchaj, twoja małżonka, Maryja, została wybrana przez Boga i urodzi Jego Syna - za sprawą Ducha Świętego. Ty zostań opiekunem dla niej i jej Syna, który będzie Zbawicielem świata.

Józef – Chociaż to wszystko trudne do przyjęcia, wierzę Bogu. Będę starał się jak najlepiej wypełnić powierzone mi zadanie.

Gabriel – Józef jest przykładem, że miłość wszystkiemu wierzy.



Archanioł wychodzi, wchodzi Maryja.

Józef – Maryjo, wiem wszystko od Archanioła Gabriela. Nie bój się. Będę opiekował się Tobą


i Twoim Synem. Tylko musimy wyruszyć do Betlejem na spis ludności. Bóg będzie nas prowadził.

(Józef z Maryją wędrują. Aniołowie wnoszą żłóbek. Józef z Maryją siadają, Aniołowie wnoszą Jezusa)

Anioł 1 – śpiew: „Maleńka Miłość”.

Józef – Maryjo, miłość wszystkiemu wierzy i we wszystkim pokłada nadzieję. Dzięki twej zgodzie mamy Zbawiciela na ziemi. Szkoda, że ludzie jeszcze o tym nie wiedzą.

Anioł 2 – Nie martw się, Józefie, my to załatwimy. Niedaleko jest pastwisko. Zaraz przyprowadzimy pasterzy.

Anioł 3 – Aniołowie, kto ma odwagę obudzić śpiących pasterzy, niech rusza z nami!



(Kilku aniołów w tańcu idzie ze sceny. Wchodzą pasterze. Słychać głos)

Scena III – Pasterze

Głos – „Miłość wszystko znosi”

Pasterz 1 – Kiedy skończy się ta nasza męka? Kiedy Bóg ześle nam Zbawiciela, który uwolni nas z niewoli?

Pasterz 2 – Myślisz, że Syn Boga pokona całe imperium rzymskie?

Pasterz 1 – Oczywiście! Przecież jesteśmy narodem wybranym.

Pasterz 3 – Jak sobie to wyobrażasz, że jeden człowiek zrobi aż tyle? To niemożliwe!

Pasterz 1 – Dla Boga wszystko jest możliwe.

Pasterz 4 – Może zrobi jakiś cud? A może ten Zbawiciel nie będzie zwykłym człowiekiem, tylko jakimś mocarzem, super bohaterem?

Pasterz 5 – Bóg na pewno coś wymyśli, żebyśmy nie byli niewolnikami.

Pasterz 6 – Skończcie już to gadanie. Jest późno i chce się spać.

Pasterz 5 – Masz rację. Lepiej odpocząć, bo jutro znów ciężka praca.



(Pasterze zasypiają. Wchodzą Aniołowie. Słychać głos)

Głos – „Miłość wszystko znosi”

Anioł 4 – Pasterze, wstawajcie! Stało się coś ważnego!

Pasterz 1 – Co się dzieje? Gdzie owce? Kim jesteście?

Anioł 5 – Jesteśmy aniołami, wysłannikami z nieba.

Pasterz 1 – To widzę! Ale chyba jeszcze śnię?! Pasterze, wstawajcie! Ja gadam z aniołami!

(Wszyscy pasterze wstają)

Pasterz 2 – Skoro mamy tu aniołów, to stało się coś niebiańskiego.

Anioł 6 – Tak! Syn Boga jest już na ziemi.

Pasterz 2 – Czyli wypełniła się Boża obietnica? Gdzie?

Anioł 7 – Niedaleko, tu w Betlejem, w grocie dla zwierząt.

Pasterz 3 – Chyba żartujesz, Aniele?! W jakiej grocie??? W to już nie uwierzę!

Anioł 7 – Ty nie wierzysz, a Bóg zgodził się, by Jego Syn urodził się w takich warunkach.

Pasterz 3 – Tylko nie mów, że jest małym dzieckiem...

Anioł 7 – Tak, jest malutkim dzieckiem.

Pasterz 3 – No to mamy wyzwoliciela... Wszystkie nasze nadzieje upadły...

Pasterz 4 – Ty się nie oburzaj na Boga! Skoro taka była Jego wola, przyjmijmy to. Patrzcie, jaki jest plan Boga, że wysłał aniołów do nas, a nie do kapłanów, czy do króla... Idźmy do Zbawiciela!

(Pasterze idą za Aniołami. Klękają przed Jezusem.)

Scena IV – 3 Królowie i Herod

Głos - „Miłość współweseli się z prawdą”

Wchodzi Herod z Doradcami.

Herod – Mam problem. Od jakiegoś czasu wszyscy mówią, że urodził się król. Nie wiem, kto sieje taki zamęt, ale się dowiem... i pozbędę się tego króla!

Doradca 1 – Herodzie, nie przejmuj się! To Żydzi wymyślili sobie, że przyszedł na ziemię Mesjasz, który ich wyzwoli z niewoli.

Herod – Ja ich wyzwolę!!! Ja im dam przepowiednie!!! Ja im dam wiarę w Boga!!! Wszystko to zniszczę.

Doradca 2 – Herodzie, ciszej, bo jacyś królowie zbliżają się do pałacu.

Herod – Jacy znowu królowie? Czy oni wszyscy oszaleli? Chcą mi zabrać tron?

Doradca 2 – Zobaczymy, jak ich wpuścimy. Jest ich trzech.

Herod – O! To nie żarty! Trzech na jednego? Bądźcie czujni. Wprowadzić!



Wchodzą trzej królowie.

Kacper – Witaj, królu Herodzie. Przyszliśmy tu za gwiazdą, która nam wskazała, że w twoim kraju urodził się oczekiwany przez lata król.

Herod – Co wy wszyscy z tym królem??? W pałacu nie ma innego króla oprócz mnie!

Melchior – Herodzie, nie chodzi o ciebie, ale o obiecanego Mesjasza.

Doradca 3 – Herodzie, tylko spokojnie. Tu chodzi o jakąś przepowiednię. Spytajmy kapłana żydowskiego. Może ich księgi coś podpowiedzą.

Herod – Dobrze, przyprowadź kapłana. Niech goście znajdą odpowiedź i zostawią mnie


w spokoju.

Wchodzi doradca z kapłanem z księgą (zwojem).

Kapłan – Witam trzech mędrców ze Wschodu.

Herod – Nie gadaj tak dużo. Chcę wiedzieć tylko jedną rzecz: gdzie w naszym kraju urodził się jakiś nowy król?

Kapłan – Aaaa... chodzi o Mesjasza! Tak, urodził się niedaleko, w Betlejem. Czy trzej królowie idą Go szukać?

Doradca 4 – Nie gadaj tyle, coś taki ciekawy! Już zrobiłeś swoje, możesz odejść.

Kapłan wychodzi.

Baltazar – Betlejem jest rzeczywiście niedaleko. Pójdźmy już do nowego króla.

Herod – Idźcie, idźcie. Ale z powrotem wróćcie do mnie, żeby mi powiedzieć, gdzie dokładnie On jest. Ja też oddam Mu pokłon.

Królowie wychodzą.

Herod – Ja im dam nowego króla! Zabiję go! Wtedy będę jedynym królem w Izraelu. To mnie będą szanować i dawać podarunki. A oni, głupcy, zanieśli dary jakiemuś dziecku... Idę zrobić z tym porządek.



Herod z Doradcami wychodzi. Trzej królowie podchodzą do żłóbka. Słychać głos.

Głos - „Miłość jest łaskawa”

Kacper – Dzięki Bożej łasce dotarliśmy do Ciebie, Zbawicielu, chociaż spotkaliśmy po drodze złego człowieka. Ale zwyciężyła Twa łaska.

Melchior – Nasze dary to złoto, kadzidło i mirra, oraz zapewnienie, że wiele narodów cieszy się z Twoich narodzin.

Baltazar – Miłość daje wiele łask, bo miłość jest łaskawa. Jezu, ucz nas obdarowywać innych dobrem i miłością.

Anioł 8 – Tak było dwa tysiące lat temu, ale Jezus jest obecny dziś w naszym życiu i uczy nas miłości. A jak? Zobaczmy!

Scena V

Głos - „Miłość jest cierpliwa”

Dziewczyna maluje obraz. Wchodzi kolega.

Chłopak – Cześć! Mam trochę czasu. Mogę tu z tobą posiedzieć? Moglibyśmy się bliżej poznać.

Dziewczyna – Żeby się poznać, potrzeba naprawdę dużo czasu, a nie tylko trochę.

Chłopak – Coś ty taka sztywna? Nie można tego „jakoś” przyspieszyć?

Dziewczyna – Przypatrz się roślinom, drzewom, jak powoli kiełkują, rosną, zielenią się, kwitną, owocują. Popatrz na mój obraz. Wiesz, ile starania, czasu, pracy potrzeba, aby powstało arcydzieło? A ty z miłości do człowieka chciałbyś zrobić kicz? Szybko, łatwo, bez zastanowienia...

Chłopak – No to co mam zrobić?

Dziewczyna – Najlepszym ekspertem od miłości jest Jezus. Idź do Niego. On ci powie, jak cierpliwie poznawać drugiego człowieka. A jak zrozumiesz, co to jest cierpliwość, to wróć. Może razem coś zbudujemy.

Chłopak – Zależy mi na tobie, więc spróbuję.



Chłopak klęka przed Jezusem. Po chwili podchodzi do dziewczyny, bierze ją za rękę i razem wychodzą.

Scena VI

Głos - „Miłość nie szuka poklasku”

Wchodzi aktorka i kamerzysta z kamerą.

Aktorka – Odwołaj jutro moje nagrania. Muszę poprawić swój medialny wizerunek. Pójdę do niepełnosprawnych. Weźmiesz kamerę i nagrasz wszystko. A potem sprzedasz do telewizji. Niech wszyscy wiedzą, że jestem dobra i zaangażowana w pomoc chorym. Niech mnie ludzie podziwiają.

Anioł 9 – Prawdziwa miłość nie potrzebuje kamer. Nie jest na pokaz i na sprzedaż.

Kamerzysta – Aniele, co ty wiesz o życiu! Dziś trzeba umieć się sprzedać, pokazać, wyrobić sobie dobrą markę.

Anioł 9 – To wszystko jest bez miłości, więc będzie nietrwałe.

Aktorka – Oczywiście, że nietrwałe. Ale przez jakiś czas będę słynna.

Anioł 9 – I panią to cieszy? Ludzie odkryją fałsz i wtedy będzie pani przegrana.

Aktorka – To co proponujesz, aniołeczku?

Anioł 9 – Prawdziwą miłość, nieudawaną i nie na pokaz. Niech pani popatrzy na Syna Bożego. On się nie kreuje na gwiazdę a jest znany na całym świecie, bo naprawdę kocha.

Aktorka – Jezus? To wysoka poprzeczka... ale dałeś mi, aniele, do myślenia. Adam! Zmieniam plany, jutro masz wolne. Ja muszę coś przemyśleć i załatwić. Ciągle brzmią mi w uszach słowa: Miłość nie szuka poklasku.



Wychodzą

Scena VII

Głos - „Miłość nie pamięta złego”

Wchodzi starsza pani z listem na trzech kartkach i Sąsiadka.

Babcia – Czuję się tak źle. Chyba będę już niedługo umierać. Napisałam list do trójki moich dorosłych dzieci. Proszę, żeby pani każdą kartkę włożyła do innej koperty, napisała te adresy


i wysłała.

Sąsiadka bierze trzy kartki, przygląda się im.

Sąsiadka – Ale to przecież jeden list. Jak go podzielę na trzy części, to pani dzieci nie zrozumieją jego treści.

Babcia – Właśnie o to mi chodzi, bo moje dzieci dwa lata temu się pokłóciły. Od tego czasu się nie spotykają. Napisałam tu bardzo ważne rzeczy i każde z nich będzie chciało znać całość tego listu. Więc co będą musiały zrobić?

Sąsiadka – Rozumiem! Będą musiały się spotkać.

Babcia – Mam taką nadzieję.

Wychodzą. Wchodzą kolejno jej dorosłe dzieci, każde z kartką listu od matki.

Osoba 1 – Taki ważny list i nie mogę go dokończyć czytać.

Osoba 2 – Ja też mam tylko fragment.

Osoba 3 – Wiecie, co zrobiła nasza mama? Postanowiła nas pogodzić i doprowadziła do tego spotkania.

Osoba 1 – A w ogóle o co myśmy się pokłócili?

Osoba 2 – Tak naprawdę... to ja już nie pamiętam.



Wchodzi mama (Babcia)

Babcia – Prawdziwa miłość nie pamięta złego.

Osoba 3 – Mamo, dziękujemy ci, że otworzyłaś nam oczy i pomogłaś nam sobie przebaczyć.

Babcia – Przebaczenie jest jednym z największych darów, jaki możemy ofiarować drugiemu człowiekowi. Tego uczy nas Jezus. Chodźcie, moje kochane dzieci, do Niego.



Wszyscy klękają przed Jezusem, po chwili wychodzą.

Scena VIII

Głos - „Miłość nigdy nie ustaje”

Wchodzi Anioł.

Anioł – Przenieśmy się do XVI wieku. Spotkamy księżnę Katarzynę Jagiellonkę oraz szwedzkiego króla Eryka XIV.



Anioł wychodzi, wchodzi król Eryk i Katarzyna Jagiellonka, żona fińskiego księcia Jana Wazy.

Król Eryk – Księżniczko Katarzyno, twój mąż został skazany za zdradę stanu. Zostanie uwięziony.

Księżniczka – Królu, chcę pójść do więzienia razem z mężem.

Król Eryk – Pani, twój małżonek nie ujrzy już więcej światła dziennego.

Księżniczka – Wiem, Wasza Wysokość.

Król Eryk – I wiesz, Pani, że nie będzie już traktowany jak książę, ale jak zdrajca stanu?

Księżniczka – Tak, wiem. Jednak bez względu na to, czy będzie wolny, czy uwięziony, winny, czy niewinny, pozostanie mimo wszystko moim mężem.

Król Eryk – Księżniczko, po tym wszystkim nie musisz się czuć z nim związana. Jesteś znowu wolna.



Katarzyna zdejmuje z palca obrączkę i podaje ją królowi.

Księżniczka – To moja obrączka ślubna. Niech Wasza Wysokość przeczyta, jakie słowa są na niej wyryte.

Król Eryk – Mors sola – tylko śmierć.

Księżniczka – Tylko śmierć może nas rozłączyć. Chcę być blisko mego męża.

Król Eryk – Skoro tak zdecydowałaś, podzielisz ciężki los księcia Jana.

Wchodzi dwóch żołnierzy i wyprowadzają księżniczkę.

Król Eryk – Ona naprawdę go kocha... miłość nigdy nie ustaje.



Wychodzi.

Scena IX

Głos - „Miłość nie cieszy się z niesprawiedliwości”

Wchodzi dwóch chłopców.

Chłopiec 1 – To nie był najlepszy pomysł, żeby grać na korytarzu w piłkę. Miałeś takiego kopa, że szyba rozleciała się na kawałki.

Chłopiec 2 – Cicho! Nie mam zamiaru się przyznawać. Już dzisiaj otrzymałem uwagę.

Wchodzi nauczycielka.

Nauczycielka – Chłopcy, kto rozbił na korytarzu szybę?

Chłopiec 1 – Widziałem, jak Piotrek z 7d kopał tu piłkę. Pewnie to on.

Nauczycielka – No to jego rodzice ucieszą się z poczynań synka!



Nauczycielka wychodzi.

Chłopiec 1 – Ale mu się oberwie. Zawsze taki grzeczniutki, a tu wpadka!

Chłopiec 2 – Jakoś źle się z tym czuję. To niesprawiedliwe, że oskarżyliśmy niewinnego Piotrka. Pójdę i przyznam się do winy, ale najpierw przeproszę Jezusa. Pójdziesz ze mną?

Chłopcy klękają przy żłóbku i po chwili wychodzą.

Scena X

Głos - „Miłość nie dopuszcza się bezwstydu”, „Miłość nie zazdrości”

Postaci z bajki „Kraina lodu”. Wchodzi bałwanek Olaf.

Olaf – Czyż możemy znaleźć lepszy przykład siostrzanej miłości bez zazdrości, od bohaterek „Krainy lodu”? Anno! Wejdź, bo o tobie mówię.



Wbiega księżniczka Anna.

Anna – Szukam Elsy, bo znów za długo trwa zima.

Olaf – Anno, nie zaczynaj znów z tymi czarami. Wszystko się uspokoiło, gdy Elsa opanowała swe moce. Niech tak zostanie. Mówię ci to ja, wieczny zmarźluch który kocha lato.

Anna – Masz rację, Olaf, nie psujmy relacji. A gdzie mój ukochany?



Wchodzi Hans.

Hans – Czy o mnie mówisz, Anno?

Anna – O tobie?! Chyba kpisz! Ty nie wiesz, co to jest miłość! Oszukałeś mnie! Chciałeś tylko objąć władzę w Arendelle!

Hans – To prawda, nigdy cię nie kochałem...

Anna – A ja ci uwierzyłam, a nawet się w tobie zakochałam...

Hans – Miłość jest ślepa, czasami łatwowierna...



Wchodzi Elsa.

Elsa – On jeszcze tu jest? Miałeś wrócić do swojej ojczyzny.

Hans – Królowo Elso, oczywiście, że wrócę, tylko chciałem pomóc księżniczce Annie znaleźć miłość.

Elsa – Nie zawracaj jej w głowie! Wszyscy przejrzeli twoje zamiary!

Hans – Ja przecież chciałem pomóc królestwu.

Elsa – Kiedy?! Wtedy, gdy mnie uwięziłeś? Czy gdy chciałeś się mnie pozbyć?

Olaf – A może wtedy, gdy uwięziłeś Annę i wszystkim oznajmiłeś, że nie żyje, i to przez Elsę?! Na szczęście ja ją uratowałem.

Elsa – Mam już tego dosyć. Hans, proszę opuścić na zawsze nasz kraj!



Hans wychodzi, wchodzi Kristoff.

Kristoff – A co on tu jeszcze robi? Dalej czaruje Annę? Bezwstydnik!

Olaf – Witaj Kristoff, mój przyjacielu! Dobrze, że jesteś, bo tu mowa o miłości.

Kristoff – Na początku ja też uwierzyłem w miłość Hansa do Anny. Pędziłem tak szybko, by on pocałunkiem zdjął zaklęcie, jako dowód prawdziwej miłości.

Olaf – A ja od razu czułem, że ktoś inny kocha Annę.

Kristoff – Tak! Zdałem sobie sprawę, że kocham tę szaloną Annę.

Anna – Szaloną? A ty i twój renifer, Sven, nie jesteście szaleni?

Kristoff – Jesteśmy, ale powiedz, czy właśnie nie dlatego mnie kochasz?

Anna – Tak, ale wytłumacz mi jedną rzecz. Skoro wiedziałeś, że mnie kochasz, to nie czułeś zazdrości, gdy wiozłeś mnie do Hansa?

Kristoff – Serce mnie bolało, ale myślałem, że go kochasz i że jego pocałunek cię uratuje. Ty byłaś dla mnie ważniejsza, niż mój ból.

Anna – Ale za to masz nagrodę: piękną i szaloną Annę!

Tańczy w kółku z Kristoffem, po czym zwraca się do Elsy.

Anna – Elso, bardzo dziękuję za twą miłość, bo to jej ciepło stopiło moje serce i lodowate ciało. Prawdziwa miłość zawsze chce dobra kochanej osoby.

Olaf – I żyli dłuuugo i szczęśliwie...

Przy śpiewie refrenu „Mam tę moc” tańczą i wychodzą.

Scena XI

Głos - „Miłość nie unosi się pychą”

Wchodzi dziewczyna, a za nią chłopak trzymając w ręku plik listów.

Chłopak – Gdy wyjechałaś na trzy miesiące codziennie pisałem do ciebie list. Posłuchaj: Twoje oczy kryją błękit nieba. Mógłbym w nie patrzeć dzień i noc.



Bierze drugi list nie patrząc na nią.

Poruszasz się tak zwiewnie, jakby wiatr kołysał liście na drzewach.



Bierze kolejny list i w ogóle na nią nie patrzy:

Twoje dłonie są tak delikatne, jak muśnięcie płatków śniegu. Mógłbym je brać w swe ręce...

Dziewczyna – Przestań! Dlaczego teraz nie patrzysz w moje oczy, tylko czytasz swoje listy? Dlaczego nie weźmiesz moich dłoni, tylko rozkoszujesz się swoimi słowami? Zajmij się mną,
a nie swoimi listami. Skoro tak mnie kochasz, to dlaczego teraz mnie nie widzisz? A może ty kochasz siebie w swoich listach?

Chłopak – Masz rację. Zająłem się tymi listami i nawet nie zdążyłem ci ich wysłać. A teraz nie umiem cieszyć się tobą, gdy jesteś tak blisko. Zaślepiła mnie moja pycha.

Dziewczyna – Zanieś te listy Jezusowi i poproś Go, by przemienił twoje serce.

Razem podchodzą do Jezusa, chłopak oddaje listy i wychodzą.

Scena XII

Głos - „Miłość wszystko przetrzyma”

Wchodzi kompozytor Johann Sebastian Bach, którego prowadzą: syn Carl i Wilhelm.

Carl – Ojcze, musimy uratować twoje oczy.

Wilhelm – Musisz jeszcze napisać wiele dzieł.

J. S. Bach – Synu, ja nic nie widzę.

Carl – Jan Sebastian Bach nigdy się nie poddaje!

Wilhelm – Znaleźliśmy dla ciebie bardzo dobrego okulistę. Właśnie do ciebie idzie.



Wchodzi lekarz.

Lekarz – Mistrzu, mamy nowe metody leczenia oczu. Spróbujmy.

J. S. Bach – W imię Boże!

Lekarz z J. S. Bachem wychodzą. Synowie niespokojnie kręcą się po scenie. Wraca lekarz prowadząc J. S. Bacha z opaską na oczach.

Lekarz – Jesteśmy po operacji. Zdejmiemy teraz opaskę.



Lekarz zdejmuje opaskę.

Carl – Ojcze, widzisz?

J. S. Bach – Wola Boska się dzieje! Nie widzę.

Synowie załamani płaczą.

J. S. Bach – Synowie, nie płaczcie! Prawdziwa miłość umacnia się dzięki temu, co trudne i ciężkie. Miłość jest zdolna do rzeczy po ludzku niemożliwych. Chodźcie, zaśpiewajmy razem moją ulubioną pieśń: „Czego chce mój Bóg, niech się dzieje cały czas”.



Wszyscy razem wychodzą.

Scena XIII

Głos - „Miłość nie unosi się gniewem”

Wchodzi dziewczyna z chłopakiem

Dziewczyna – Pamiętasz, jak zrzuciłam tort truskawkowy na siedzenie twojego samochodu?

Chłopak – Tego nowego samochodu?

Dziewczyna – Tak, myślałam, że się już do mnie nie odezwiesz, a ty się nawet na mnie nie pogniewałeś.

Chłopak – Bo cię kocham.

Dziewczyna – Pamiętasz, jak na wakacjach wyciągnęłam cię na plażę?

Chłopak – Wtedy, gdy wiedziałem, że będzie padać?

Dziewczyna – Myślałam, że wykrzyczysz: A nie mówiłem? Ale nie zrobiłeś tego.

Chłopak – A pamiętasz, jak zaprosiłaś mnie na przyjęcie i nie powiedziałaś, że obowiązują stroje wieczorowe?

Dziewczyna – Tak, przyszedłeś wtedy w dżinsach i koszulce. Myślałam, że zrobisz mi awanturę.

Chłopak – Nie chcę, żeby złość i gniew niszczyły naszą miłość. A wiesz, czego ty nauczyłaś mnie najbardziej?

Dziewczyna – Ja? Ciebie?

Chłopak – Kiedy chciałem wzbudzić w tobie zazdrość i kokietowałem twoje koleżanki, bałem się, że odejdziesz ode mnie. Ale ty tego nie zrobiłaś. Wtedy wiedziałem, że naprawdę mnie kochasz. Postanowiłem sobie wtedy, że nie będę więcej cię ranił i unosił się gniewem.

Dziewczyna – Masz rację. Często żałujemy tego, co zrobiliśmy w złości, bo „miłość nie unosi się gniewem”. Poprośmy Jezusa, żeby był obecny między nami.



Klękają przy żłóbku i za chwilę wychodzą.

Scena XIV

Głos - „Miłość nie szuka swego”

Postaci z bajki „Sing”. Wchodzi Buster Moon (miś koala)

Buster Moon – Poznajecie mnie? To ja, Buster Moon. Pamiętacie, że zakochałem się w teatrze? Gdy słyszałem głos divy Nany Noodleman... ach... jak ona śpiewała! Postanowiłem wtedy założyć swój własny teatr. Na początku było fajnie i kolorowo. Ale wkrótce popadłem w długi. Nie miałem pieniędzy, by utrzymać to wielkie dzieło.



Wbiega mysz Mike.

Mike – No i kto ci pomógł? Ja! Mike! Wybitny wokal.



Wchodzi jeżozwierz Ash.

Ash – Hej, Mike, chyba o kimś zapomniałeś!

Mike – Aaa... no tak... Ty też mu trochę pomogłaś.

Ash – Nie tylko ja. Cała nasza grupa pomogła Busterowi.



Wchodzi goryl Johnny.

Johnny – No właśnie. Musieliśmy dodać odwagi Busterowi, żeby się nie poddawał. Ja sam musiałem podjąć ważną decyzję i przeciwstawić się ojcu, by nie czynić zła. Bałem się, że mój ojciec tego nie zaakceptuje, ale poszedłem za swoimi marzeniami, by śpiewać.

Mike – Nawet pamiętam, jak twój ojciec uciekł z więzienia, żeby cię usłyszeć i osobiście pogratulować.

Wchodzi stara jaszczurka Panna Crawly z głośnikiem.

Panna Crawly – Synku, a kto cię uczył gry na fortepianie?

Johnny – Oczywiście, że pani, Panno Crawly.

Ona podchodzi do kogoś innego, bo gubi oko.

Panna Crawly – Johnny, to ty? Gdzie moje oko? Gdzie ono mi uciekło? Oddajcie mi moje oko!



Ktoś podaje jej oko, ona je wkłada.

Panna Crawly – Ooo, Johnny, tu jesteś! Cieszę się, że wróciłeś do śpiewu. Jesteś wielkim romantykiem.

Johnny – To w teatrze Bustera uwierzyłem w siebie i w swój talent. Dlatego chciałem mu pomóc w odbudowie teatru.

Ash – Ja też byłam ciągle w cieniu mojego egoistycznego chłopaka. To Buster zauważył mój talent.

Buster – Najlepsze były piosenki, które sama pisałaś. Są świetne.

Wpada prosiak Gunter.

Gunter – A kto doceni mój talent taneczny? Mój dynamiczny i szaleńczy wir?



Chwilę tańczy.

Gunter – Oj, zapomniałem o mojej koleżance. Rosita, wejdź, nie wstydź się.



Wchodzi świnka Rosita.

Rosita – Od dawna miałam marzenie, by śpiewać.

Gunter – Tylko przeszkadzały ci twoje dzieciaki. Ile ich masz? Dziewiętnaście?

Rosita – Mam dwadzieścia pięć kochanych dzieci.

Gunter – Najbardziej podobała mi się ta maszyna, którą sama w nocy skonstruowałaś, żeby wyjść z domu na przesłuchanie do teatru.

Rosita – Zależało mi na śpiewie, a potem na uratowaniu teatru.



Według uznania mogą wbiec małe dzieciaki, prosiaczki i zatańczyć coś wesołego.

Panna Crawly – Ale chyba tu jeszcze kogoś brakuje!

Mike – Masz racje Panno Crawly. Nie ma jeszcze największej naszej gwiazdy, Meeny.

Ash – Stoi za kurtyną i jak zwykle się wstydzi... Meeno, wejdź!



Wprowadza słonicę Meenę, która się potyka.

Mike – Meeno, masz wybitny głos! Śmiało, zaśpiewaj!

Meena – To nie takie proste! Mam ciągle paraliż przed występem!

Ash – Pamiętam, że odpadłaś na przesłuchaniu, bo nie wydałaś z siebie głosu. Ale jak zaśpiewałaś, to wszystkich zachwyciłaś.

Meena – Razem daliśmy radę, bo nie szukaliśmy swojej chwały, ale zależało nam na wspólnym celu: żeby uratować teatr.

Buster – Prawdziwa miłość nie szuka swego. Uwaga, uwaga! Wszystkie stworzenia duże i małe, zapraszam na występ naszej grupy!



Wspólny śpiew i taniec.

Wychodzą Prowadzący 1,2,3

Prowadzący 3 (w stroju roboczym) – Trudna jest ta codzienna miłość, ale przez to jest piękna.

Prowadzący 1 (w stroju galowym) – Zawsze jednak mamy Przyjaciela, Jezusa, do którego możemy zwracać się w każdej chwili, bo On jest największą Miłością.

Prowadzący 2 (w stroju bajkowym) – Życzymy wszystkim, by czerpali od Jezusa i uczyli się od Niego, jak kochać innych.



Wspólny śpiew kolędy.

s. Loretta, dominikanka




©operacji.org 2019
wyślij wiadomość

    Strona główna