Jan Maria Szymański



Pobieranie 1,99 Mb.
Strona25/26
Data23.10.2017
Rozmiar1,99 Mb.
1   ...   18   19   20   21   22   23   24   25   26

Rozdział 23

KONCEPCJA TEORII BIOSFERY





  1. Kilka spraw ogólnych

  1. Granice naszej percepcji

Nie mam zamiaru powtarzać tego, czym zajmowała się cała rzesza filozofów rozważając przez stulecia zagadnienie czy nasze poznanie jest „subiektywne” czy „obiektywne”. Mam zamiar poruszyć tylko niektóre aspekty ludzkiej percepcji, które wydają mi się istotne dla dalszych rozważań w tej książce. Mówić będę o zwykłej ludzkiej percepcji, poza intuicją i poza tzw. odmiennymi stanami świadomości.

Uważam percepcję (postrzeganie) za narzędzie świadomości rozwinięte w procesie ewolucji. Każda istota żyjąca rozwinęła u siebie odmienny rodzaj percepcji. Ludzka percepcja jest również pochodzenia naturalnego jest więc względna i subiektywna, podobnie jak percepcja zwierząt. Jesteśmy przekonani, że percepcja ludzka wyraża najwyższy poziom ewolucji na tej planecie. Jeżeli chcemy rozwinąć koherentną logicznie koncepcję życia i świadomości, nie możemy zrezygnować z krytycznego przeglądu niektórych charakterystycznych przejawów naszej obecnej percepcji, przedstawionego niżej.



Tendencyjność emocjonalna

Nie istnieje nasza percepcja bez zaangażowania emocjonalnego. Ta zależność emocjonalna prowadzi nas w dwu kierunkach: Napięcie emocjonalne (stres) jest nieuniknionym czynnikiem każdego twórczego działania jakkolwiek może działać konserwatywnie, więziąc naszą myśl w ramach ograniczonego modelu, który może być już przestarzały.



Powierzchowne i oddzielne postrzeganie zjawisk

Odbieramy zjawiska rzeczywistości raczej powierzchownie i oddzielnie: osobno przestrzeń osobno czas, osobno materię a także świadomość, chociaż są to tylko cechy jednej, żyjącej całości. Tylko intuicja pomaga nam połączyć te oddzielne elementy i zbudować z nich holistyczny, systemowy pogląd.

Robert Penrose powiedział, że odkrycie związku czaso-przestrzennego prze Einsteina było możliwe tylko na drodze intuicji, lecz czym jest intuicja? Nikt nie wie, jest to naturalna własność niektórych ludzi i innych ssaków, być może także i innych gatunków. Nasze oddzielne postrzeganie zjawisk jest źródłem iluzji, że świat który nas otacza, jest statyczny. Jesteśmy niezdolni do postrzegania przepływu czasu, żyjemy w przeszłości zakodowanej w naszej pamięci. Nie jesteśmy jednak tego świadomi, wydaje się nam, że żyjemy w czasie teraźniejszym, który jest złudzeniem, ponieważ nieustannie znika, przekształcając się w przeszłość. Przyszłość natomiast, która jest jedynie realna, traktujemy jako zjawę która może lecz nie musi się pojawić.

Losowość

Skoro świat realny stanowi niepodzielną całość (undivided universe) oznacza to, że jest zdeterminowany: przeszłość teraźniejszość i przyszłość zawsze i wszędzie stanowią całość, lecz my nie potrafimy dostrzec tej całości. To co dostrzegamy, są to tylko pojedyncze zdarzenia losowe. Losowoć jest wzorcem podstawowym (pattern) dla naszej percepcji świata.

Oczywiste jest, że „jakiś bardzo nieregularny wzorzec może być wygenerowany przez bardzo skompliowane źródło (rule) którego nie jesteśmy w stanie ogarnąć umysłem”(Papentin). Nasza losowo zorientowana percepcja jest w rzeczywistości percepcją zwierzęcia mającego wysokie mniemanie o sobie.

Tak więc losowość nie istnieje w sensie absolutnym, istnieje tylko dla nas, krótko żyjących istot biologicznych, podporządkowanych prawom czasoprzestrzeni. Dla inteligencji istniejącej poza czasoprzestrzenią wszystko jest zdeterminowane, toteż David Bohm powiada, że w Energii Próżni jest zakodowane wszystko co było, co jest i co będzie. Dla nas są to boskie wyżyny, żyjąc wewnątrz czasoprzestrzeni możemy pojmować przyszłość jedynie jako zbiór alternatyw. Odbieramy to subiektywnie, jakkolwiek nieznana nam przyszłość jest w istocie zdeterminowana.



Idealizacja (abstrakcja)

Ponieważ nie możemy rozwijać naszej wiedzy naukowej jako poglądu całościowego, możemy działać jedynie na drodze abstrahowania czyli idealizowania zjawisk przez ich uproszczenie. Budujemy modele abstrakcyjne, zawsze nieco mniej złożone od postrzeganej rzeczywistości. „Do niedawna jedyna nadzieja zbudowania teorii integrującej grawitację z fizyka kwantową i opisującej wszystkie zjawiska fizyczne opierała się na strunach (strings), których sposoby wibracji określały cząstki elementarne. W ciągu dwóch lat jednakże struny zastąpiono teorią membran, która podobnie jak teoria strun, opiera się na koncepcji supersymetrii”(Daft).

Losowośc prowadzi nas do podejścia probabilistycznego i statystycznego będącego rodzajem myślenia abstrakcyjnego. Nie możemy przekształcić istniejących fizykalnych „teorii wszystkiego” w teorie opisujące materię bardziej złożoną jak np. biologiczną, psychologiczną czy systemów społecznych, w dodatku znacznie trudniejszych do pomiaru i do formalizacji ,matematycznej. Budujemy więc teorie mono-dyscyplinarne, które mamy nadzieję połączyć w teorie wielodyscyplinarne. Lecz wszystko to dzieje się na drodze intuicyjnej, nie mamy dotąd procedury budowy teorii wielodyscyplinarnych, być może procedura taka jest nieosiągalna.

Podejście powyższe wyszło od cybernetyki i ogólnej teorii systemów, niestety rezultatem było głównie hohsztaplerstwo naukowe (misconduct in science). Stosownie do mojego (zawsze subiektywnego) doświadczenia, podejście systemowe potrzebuje wsparcia teorii uzupełniających, jak np.teoria gier (Eigen; Pool).

Odczuwamy niedostatek teorii informacji. Mamy tylko ilościowe i mniej znane jakościowe teorie matematyczne, lecz są one za proste dla opisu takich zjawisk jak różnice między wartościami, informacja semantyczna, względność informacji, starzenie się informacji itp.

Nie mamy ogólnej teorii energii poza termodynamiką, która jest w istocie teorią fizykalną. Stosujemy ją do problemów biologicznych na drodze analogii, odnosząc do mikro-fizycznej podbudowy systemów biologicznych. Przed wielu laty słyszało się apele o zinterpretowanie idei termodynamiki jako „socjodynamiki”(Koshland Jr).

Jeśli decydujemy się rozwijać wielodyscyplinarną wiedzę o biosferze nie mamy wyboru, jak tylko starać się skonstruować system idei koherentny logicznie i relewantny do empirii, używając tylko tych narzedzi metodologicznych, które są dostępne. Gregory Bateson mówi, że nie wiemy jak użyć tych ubogich narzędzi metodologicznych, które posiadamy.
2.Wielki wybuch i niektóre jego konsekwencje

Dziewiętnastowieczni materialistyczni myśliciele, jak Karol Marks i Fryderyk Engels byli przekonani, że nasz świat materialny jest jedynym istniejącym światem, który nie ma początku ani końca. Było to przeciwstawienie się teologicznemu poglądowi o stworzeniu świata przez Boga.


W dwudziestym wieku jednakże odkryliśmy, że świat materialny zrodził się z wielkiej eksplozji cząstek elementarnych, nazwanej Wielkim Wybuchem około 15 miliardów lat temu, resztki promieniowania po wielkim wybuchu odkryto empirycznie w latach sześćdziesiątych. Dzisiaj wiemy, że Wielki Wybuch, stosownie do Ervina Laszlo był tylko „małą zmarszczką” na oceanie Energii Próżni. Z ludzkiego punktu widzenia Wielki Wybuch był „gigantyczna fluktuacją energii próżni”(Tryon).

Wielki Wybuch jest źródłem powstania materii i czasoprzestrzeni przez przekształcenie czystej energii w materię i antymaterię równoległych „światów zwierciadlanych”. Stąd też, tak jak fizycy oczekują istnienia lewo- i prawo-skrętnych galaktyk, biologowie spodziewają się istnienia prawo- i lewo-skrętnej protoplazmy.

Czasoprzestrzeń jest czterowymiarowym continuum (albo: wektorem). W wyniku procesów grawitacyjnych czasoprzestrzeń może się zmieniać, pociągając za sobą zmianę praw fizyki.

Energia próżni jest dekoherentna czyli jest w stanie równowagi, fluktuacja jest zaburzeniem tej równowagi. Fluktuacja Wielkiego Wybuchu jest więc naszym grzechem pierworodnym, który wypędził nas z raju Wielkiej Próżni do czasoprzestrzeni, do świata cierpienia i śmierci. Rozważmy niektóre konsekwencje stworzenia czasoprzestrzeni.



    1. (1) Materia tworzy porządek z chaosu. Czym jest chaos? Współczesna matematyka wyróżnia pojecie chaosu probabilistycznego, jako przeciwieństwo porządku oraz chaos deterministyczny, jako uzupełnienie porządku, jego nieunikniony „cień”. „Chaos jest często pojmowany w kategoriach braku, np. braku przewidywalności. Natura jednak posługuje się chaosem konstruktywnie. Przez amplifikacje małych fluktuacji może nadawać systemom natury nową postać.....Ewolucja biologiczna potrzebuje różnorodności genetycznej; chaos służy powstawaniu losowych zmian, dzięki czemu powstaje możliwość podporządkowania tej różnorodności sterowaniu ewolucyjnemu. Nawet proces postepu intelektualnego opiera się na wprowadzaniu nowych idei wiążąc stare idee na nowy sposób. Podstawą wrodzonej twórczości zdaje się być proces chaotyczny, selektywnie wykorzystujący małe fluktuacje aby ukształtować je w makroskopowo koherentne stany mentalne, których doświadczamy jako mysli”(Crutchfield & Farmer & Packard & Shaw). W przeciwieństwie do absolutnej potęgi energii próżni tu wszystko odnosi do danego parametru porządku, kształtującego strukturę. Energia Próżni jest światem Absolutu, materialna czaso-przestrzeń jest światem względności.

    2. energia czasoprzestrzeni podlega rozproszeniu (dyssypacji) co opisuje druga zasada termodynamiki. Wszystko co istnieje w czasoprzestrzeni, ma swój początek i koniec, wszystko, co się urodziło, musi umrzeć.

(3) W odniesieniu do Wielkiego Wybuchu jako fluktuacji Energii Próżni znajdujemy podstawę do odrębnego zdefiniowania uniwersum i kosmosu. Uniwersum- jest to świat Energii Próżni, nie można go nazwać „przestrzenią” bo nazwa „przestrzeń” należy do świata materialnego, do czasoprzestrzeni stworzonej przez Energię Próżni. Zgodnie z zachodnią tradycją możemy użyć nazw „Niebo” lub „Tamten świat”, tradycja dalekowschodnia używa nazwy „Pustka” (Sunjata), czyli taka domena, gdzie nie istnieje żaden materialny obiekt, tylko czysta „zakonserwowana” energia, czysty duch. W przeciwieństwie do tego kosmos obejmuje świat materialny, świat miliardów galaktyk, jak również nasz równoległy, „zwierciadlany” świat.

(4) Brak jest podstawy do twierdzenia, że był tylko jeden wielki wybuch w uniwersum, że nasza czasoprzestrzeń jest jakimś wyjątkiem.

(5) Jak to możemy dowieść doświadczalnie, materia naszej czasoprzestrzeni nie jest statyczna lecz dynamiczna, Wielki Wybuch stworzył twórczą ewolucję, rozwijając życie biologiczne i świadomość.

(6)Niema podstaw do myślenia, że nasza biosfera jest odosobnionym ewenementem w kosmosie. Nie jesteśmy sami, mamy swoją kosmiczną rodzinę. Nikt dzisiaj nie wątpi, że należymy do rodziny bliskich i dalekich biosfer. Niektóre z nich mogły osiągnąć znacznie wyższy od nas poziom ewolucji.

Wiele naukowo zweryfikowanych świadectw mówi o spotkaniach i uprowadzeniach przez kosmicznych gości (Mack). Prawda ta staje się dziś banalna, przyznają ją nawet przedstawiciele kościołów. Jak stwierdza dr Steven Greer, dyrektor CSETI International, przedstwiciel Watykanu od spraw paranormalnych, Monsignor Balducci powiedział:

byłoby nielogiczne i nieco aroganckie wierzyć, że jesteśmy jedynymi istotami stworzonymi przez Boga”(Greer).



Albert Einstein nigdy nie miał wątpliwości, że porządek świata sugeruje istnienie wielkiego ducha przy którym ludzie ze swoimi skromnymi zasobami rozpraszającej się energii są niższymi istotami. Słynny astronom Sir Fred Hoyle był przekonany, że ewolucję świata uruchomiła jakaś wyższa inteligencja. Rosyjski astrofizyk, Igor D. Novikov mówi, że świat ma swój „sens” logiczny, lecz pojecie sensu nie należy do fizyki (Novikov). Znacznie wiecej podobnych głosów można znaleźć w literaturze. Wiedza o początku i naturze świata pozostaje nadal w zalążku.
3. Ewolucja i świadomość

Energia próżni jest Absolutem dla stworzonej przez siebie czasoprzestrzeni. Co możemy powiedzieć o energii próżni jako o absolucie? Tylko to, że jest manifestacją wyższej inteligencji, którą nazywamy Bogiem. Bóg sam w sobie jest niedefiniowalny, on się tylko przejawia w niezmiennej (conserved) energii próżni, tworząc cząstki elementarne materii i antymaterii, będąc zdolnym do ich anihilacji. Rozważając powstanie czasoprzestrzeni wykraczamy poza sferę naszego doświadczenia. Możemy liczyć tylko na logicznie koherentne myślenie i intuicję, ewentualnie na duchowy mistycyzm.

Jak zapewniają wybitni uczeni, Energia Próżni jest energią nieprzejawioną. To co fizyk nazywa „nieprzejawionym”(unmanifested), filozof nazywa niematerialnym. Pojęcie niematerialnej energii nazywamy „duchem”. Energia Próżni jest „Wielkim Duchem” Indian amerykańskich i naszych przodków.

Jako nasz stwórca Energia Próżni steruje nami całkowicie, jesteśmy zależni od niej we wszystkich naszych wzlotach i upadkach. Chociaż postrzegamy jedynie losowość i czujemy, jako byśmy posiadali wolną wolę, życie każdego z nas zostało zaprogramowane przez Energię Próżni. Nikt z ludzi nie może uniknąć podległości temu, co nazywamy determinizmem Universum, lub wolą Boga, Karmą, lub losem.

W jaki sposób Energia Próżni oddziałuje na czasoprzestrzeń? Przypuszczam, że to przychodzi z zewnątrz i z wewnątrz. Wszystkie zjawiska materii są zjawiskami przyrody, wszystkie one, w szczególności istoty żyjące, są tylko krótko istniejącymi projekcjami Energii Próżni; ciała materialne się zmieniają, Energia Próżni pozostaje.

Dobrze udokumentowane fakty percepcji pozazmysłowej niektórych ludzi i zwierząt, gwałcące strzałkę czasu dowodzą, że w żyjących istotach działa energia, która nie należy do czasoprzestrzeni, nie podlega prawom termodynamiki, czyli inaczej mówiąc: jest niematerialna. Powszechne przekonanie Dalekiego Wschodu, Indian Amerykańskich i australijskich Aborygenów, że każda istota żyjąca zawiera nieśmiertelnego ducha, wydaje się całkiem rozsądne.

Jeżeli tak, to zasada poszanowania wszelkiego życia reprezentowana przez współczesnych obrońców środowiska naturalnego jawi się jako naturalna podstawa ogólnoludzkiej moralności i prawa. Można obrazowo powiedzieć, że jesteśmy narzędziami Boga pracującymi w jego ogrodzie, co jednak my tu robimy i po co?

Na to pytanie można odpowiedzieć jedynie posługując się hipotezą indukcji kosmicznej przedstawioną w rozdz. 21. Dostępna nam Energia Próżni jest dekoherentna, przedstawia stan idealnej równowagi. Jedyną droga do osiągnięcia wyższego poziomu kohezji energetycznej jest przełamanie tej równowagi, złamanie symetrii. To można osiągnąć tylko w czasoprzestrzeni, gdzie Energia Próżni jest otoczona materią znajdującą się w stanie ciągłej ewolucji, prowadzącej do coraz wyższych poziomów świadomości. To jest powód, dla którego jest potrzebny „ogród Pana Boga”.

David Bohm i Ervin Laszlo nie mają wątpliwości, że Energia Próżni budzi ewolucję materii i kieruje nią. W jaki sposób to dokonuje się? Bez żadnej cudowności, powodowane jest to dyssypatywnością naszej energii, którą wyraża druga zasada termodynamiki.

Jak wiadomo, w układzie zamkniętym i adiabatycznie izolowanym energia dąży do stanu maksymalnego chaosu, który nazywamy stanem maximum entropii. Gdy ta energia znajduje się jednak w otwartej przestrzeni tworzy fluktuacje, a fluktuacje, jak wiemy, tworzą porządek. W ten sposób dochodzimy do podstawowej pętli:

Chaos porządek chaos porządek i tak dalej.

Ta pętla nie powtarza się na jednym poziomie, lecz stanowi spiralę, prowadzącą od niższego poziomu porządku do wyższego. Porządek wyraża się w strukturach, które się rodzą, rozwijają i umierają; śmierć danej struktury w języku nauki nazywamy „łamaniem symetrii.

Dla struktur żyjących: roślin i zwierząt włącznie z ludźmi łamanie symetrii związane jest zawsze z bólem i udręką, toteż ból jest stałą, immanentna cechą wszelkiego życia. Im szybciej przebiega ewolucja, proces ten jest bardziej bolesny. Kiedy symetria danej struktury zostaje złamana, jej miejsce zajmuje inna struktura.

Zmieniliśmy nasz pogląd na czasoprzestrzeń. „Fizyka Bohma prowadzi do rozwiązania tradycyjnych, sztywnych dychotomii życia i śmierci, umysłu i ciała, bytu i powinności itd. A osiąga to bez poświęcania empiryzmu i ścisłości”(Kortmulder).

Dzięki przeprowadzonej przez Davida Bohma głębokiej analizie fizyki kwantowej wiemy dzisiaj, że w tej „niepodzielnej całości” czasoprzestrzeni struktury zachowawcze generują nieożywione struktury dyssypatywne, te z kolei struktury ożywione, jako istoty żyjące. Jednakże życie biologiczne nie jest jedyną formą życia, wytwarza ono ponad-biologiczne formy życia: psychologiczne i symboliczne; struktury odwzorowane w materii nazywamy technicznymi lub technologicznymi. Gdy pojawia się życie biologiczne, pętla chaos-porządek-chaos-porządek przyjmuje postać:
Życie śmierć życie
Spirala życia i śmierci wiedzie ewolucję ku wyższym poziomom samoorganizacji. Możemy zdefiniować życie jako kontynuację porządku informacyjnego w czasie lub kontynuację świadomości. Życie nie jest celem lecz tylko środkiem do utrwalania informacji w czasoprzestrzeni.

W ten sposób ewolucja poprzez stabilne poziomy porządku, dzięki łamaniu symetrii prowadzi do wyższych poziomów złożoności. Złożoność jest różnorodnością. Im jest większa, tym wyraźniej widać w niej kooperację i konkurencję. Gdy spotykają się różne ewoluujące ośrodki dochodzi do konfliktu zmieniającego obydwie strony, czasem jedna z nich musi zginąć.

Na drodze ewolucji materia samoorganizuje się czyli zyskuje twórczy rozwój. Wszelka ewolucja jest ruchem twórczym i unikalnym, podążającym za strzałką czasu. Jak wiemy, energia niesie informację, toteż świat materialny prezentowany jest zarówno przez materię jak i świadomość. Tak jak energia nigdy nie występuje bez informacji, tak materia nigdy nie występuje bez świadomości, na wszystkich poziomach samoorgannizacji. Wzajemną relację materii i świadomości uczeni starają się rozpoznać różnymi sposobami, jednym z nich jest tzw. panpsychizm, przedstawiający „model poznawczej góry lodowej świadomości percepcyjnej”(Ransford).

Świadomość możemy zdefiniować szeroko jako wyraz samokontroli i samoorganizacji struktury związany z jakimś rodzajem pamięci. Tak więc najprostszy model świadomości wyraża „czarna skrzynka” N. Wienera z ujemnym sprzężeniem zwrotnym (Rozdz. 4 i 5). Jeżeli informacja ginie, świadomość znika, pętla negatywnego sprężenia zwrotnego przekształca się w pętlę sprzężenia dodatniego, które niszczy strukturę, ponieważ wychodzi spod kontroli.

Świadomość jest nośnikiem i wskaźnikiem ewolucji, im wyższy jest poziom ewolucji, tym wyżej rozwinięta jest świadomość. Poziom świadomości ludzkiego świata można okreslić jako:


  1. ilość postrzeganej informacji,

  2. jakość postrzeganej informacji,

  3. wykorzystanie tej informacji dla samozachowania i rozwoju danej struktury.

Wraz z odejściem od sztywnej stabilności strukturalnej (struktur zachowawczych-J.S.) ewolucja otworzyła się w sposób nieograniczony. Jak piszą Ilia Prigogine i Izabella Stengers (1975) nie można już mówić o końcu historii, jedynie o końcu historyjek”(Jantsch).

Dokąd prowadzi ewolucja materii? Nie może się ona zatrzymać w dowolnym punkcie czasoprzestrzeni, prowadzi więc do Nieskończonego Spektrum Kreatywności – używając sformułowania Kena Wilbera – lub: do Absolutu. Jest to bardzo długa droga, wybiegająca daleko poza nasze życie na planecie.

Ostatnie pytanie może brzmieć: jeżeli kosmos jest niepodzielną całością, jakie są reguły rządzące ewolucja? Co determinuje ewolucję? Jest to bardzo trudne pytanie ponieważ my postrzegamy tylko oddzielne zjawiska.

Przede wszystkim – wyróżniamy takie oddzielne zjawiska rozwoju jak:



  • prawa rządzące natura martwą,

  • prawa rządzące natura ożywioną,

  • prawa rządzące naturą człowieka i jego wewnętrznym życiem: emocjonalnym, intelektualnym oraz duchowym.

Odbieramy ewolucję biocenoz podobnie do fal przypływu; każda fala przedstawia nowy gatunek lub nową generację, która wnosi zmiany własności ciała i umysłu. Te fale niszczą słabsze struktury lub je przekształcają, lecz co jest źródłem programowania tak głębokich, jakościowych zmian?

W historii życia możemy wyróżnić fazy rozwoju oparte na danej zasadzie organizacyjnej, lub inaczej mówiąc – parametrze porządku. Jednak każda faza rozwoju ma swój koniec co wyraża zmiana parametru porządku. To oznacza: dana forma życia musi się przekształcić lub umrzeć. W takim punkcie historii naturalnej znajdujemy się obecnie. Zmiany tego typu są zawsze dramatyczne. Laureat Nobla Manfred Eigen mówi, że każda poprawa organizacyjna w naturze służy przyszłym pokoleniom, to co aktualnie żyje, nie jest do usprawnienia, musi wyginąć (Eigen).

Z punktu widzenia naszej percepcji ewolucja nie jest linearna, lecz stanowi zbiór równoległych, alternatywnych procesów, rozwijających różnorodność jako tzw. radiację na każdym poziomie biologicznej stabilności. Ewolucja przynosi różnorodność jakościową i nadmiar ilościowy, prowadząc w konsekwencji do ostrej selekcji, uśmiercającej znaczną część istot żyjących. Selekcję znajdujemy na wszystkich poziomach ewolucji, od bakterii do ruchów politycznych i wyznaniowych. Gdzie leży przyczyna? Kto programuje ten niewiarygodny wzrost złożoności? Kto feruje wyroki życia lub śmierci? Oddajmy głos Erichowi Janschowi:

„Ewolucja w każdej domenie życia jest w istocie procesem uczenia się. Bardziej subtelne spojrzenie na dynamikę samoorganizacji ujawnia stopnie swobody dostępne systemowi dla zdeterminowania własnej ewolucji i dla znalezienia dla niej czasowo odpowiedniej stabilności przy danych warunkach początkowych (Nicolas i Prigogine,1977; Eigen i Schuster 1977/78). Ewolucja jest otwarta nie tylko w zakresie swoich produktów, lecz także reguł gry jakie wprowadza. Rezultatem tej otwartości jest przekształcanie się ewolucji w metaewolucję, ewolucję zasad i mechanizmów ewolucji”(Jantsch).

Lecz nadal niczego nie wiemy o prawidłowościach ewolucji. Ervin Laszlo mówi: „Wielu badaczy dochodzi do konkluzji, że organizacja morfologiczna obok znanych przyczyn genetycznych musi się opierać na nieznanych czynnikach pozagenetycznych”(Laszlo 1993)

Wybitny polski biolog Wladyslaw Kunicki-Goldfinger (osobiście daleki od fideizmu wyznaniowego) pisze:

nakaz ‘ewoluujcie’może wynikać tylko z jakiegoś programu, ale program genetyczny indywidualnego organizmu jedynie dopuszcza ewolucję, lecz jej nie programuje. A poza indywidualnymi organizmami nigdzie w biosferze programu nie znajdziemy. Teilhard de Chardin znalazł taki program w woli Boga, ale to jest już wiara, nie nauka”(Kunicki-Goldfinger). Już nie. Tworząc materię, Energia Próżni zdeterminowała (lub: zaprogramowała) jej ewolucję. Tak więc nowoczesna wiedza zgadza się z wiarą.

Słynny polski filozof Józef Bocheński (znany także jako Ojciec Innocenty) mówił, ze jedynym inwariantem (niezmiennikiem przekształceń) w kosmosie jest logika. Lecz ta logika, która programuje ewolucję nie jest ludzką logiką, będącą, stosownie do twierdzenia Gödla systemem niezupełnym. Jest to logika nieskończoności, której nie potrafimy zdefiniować jako systemu. W życiu praktycznym ta logika trafia do nas jako „szczęście” lub „katastrofa”.

Koncepcja dobrej i złej Karmy, koncepcja posłuszeństwa woli Boga są praktycznymi sposobami przystosowania się do tej niewiarygodnej logiki ewolucji. Inna drogą są medytacje buddyjskie dotyczące „Pustki”.

Dla zrozumienia konstrukcji kosmosu wydaje mi się potrzebne zrozumieć jego hierarchiczną, wielowymiarową strukturę, lecz nie w sensie systemów dyskretnych, lecz topologicznych, ciągłych, gdzie wyższe poziomy wchłaniają niższe. Co jest identyfikowalne i wykonalne dla wyższego poziomu, nie musi być tym dla niższego. Przykazania dekalogu obowiązują ludzi, ale nie obowiązują Boga, który może włączyć nasz grzech i złą wolę do Swego programu.


  1. Krótka Historia Wielkiego Kosmosu

  1. Powstanie naszego kosmosu

Mówimy o powstaniu „naszego” kosmosu ponieważ gdyby warunki początkowe po wielkim wybuchu były nieco inne, inne cząstki elementarne mogłyby się pojawić i wszystko dalej potoczyłoby się inna drogą. Różnorodność światów materialnych tworzonych przez Energię Próżni przekracza zarówno naszą wiedzę jak i wyobraźnię.

Powstanie naszego materialnego świata, pojawienie się gwiazd, planet i ich galaktyk, należy nadal do sfery hipotez, często sprzecznych. W latach sześćdziesiątych dwóch Amerykanów, A.A. Penzias i R. W. Wilson odkryło wspomniane wcześniej promieniowanie mikrofalowe tła, nazwane później promieniowaniem 3,5K, będące empirycznym śladem wielkiego wybuchu. Wielki wybuch był pierwotnym złamaniem symetrii Energii Próżni, przekształcając ją w cząstki elementarne materii i antymaterii. Z tych cząstek powstały później atomy.

W 1964r. Mutrray Gell-Man i Zweig doszli do wniosku, że większość znanych dziś cząstek elementarnych powstała z lżejszych cząstek, zwanych kwarkami. Po wielkim wybuchu materia była tak gęsta i gorąca, że w łonie gwiazd zachodziły reakcje nuklearne. Na drodze syntezy wodoru pojawiły się lżejsze pierwiastki chemiczne, od wodoru do litu.

Tak wiec na samym początku materię stanowiły kwarki, antykwarki oraz łączące ich gluony. Później pojawiły się elektrony, pozytrony, neutrino i fotony, później jeszcze jądra wodoru i helu. Ta rozproszona postać materii, zwana pyłem gwiezdnym albo międzygwiezdnym jest pierwotną postacią naszego świata, jesteśmy dziećmi pyłu gwiezdnego.

Jeszcze w latach czterdziestych uczeni uważali, że pierwiastki chemiczne powstały w wielkim wybuchu, przed uformowaniem się gwiazd. Dzisiaj wiemy, że przed powstaniem gwiazd pojawiły się tylko najlżejsze pierwiastki, jak wodór i hel. Z nich uformowały się gwiazdy i galaktyki. Eksplozje gwiazd supernowych rozrzuciły te pierwiastki w przestrzeni w postaci chmur pyłu gwiezdnego, powstały z niego słońca (gwiazdy) i planety. Pył gwiezdny tworzy chmury tym bardziej gorące we wnętrzu, im jest gęściejszy.

Powstanie gwiazd jest nadal zagadką. Stosownie do współczesnych opinii uczonych gwiazda powstaje z chmury pyłu gwiezdnego rotującego przez około 60 milionów lat. Taka kula gazu kurczy się wciąż aż dojdzie do takiego zagęszczenia, że wewnątrz niej rozpocznie się fuzja nuklearna i gwiazda zapłonie. Z resztek materii pozostawionej przez gwiazdy po około 100 milionach lat uformowały się planety, w ten sposób powstał nasz system słoneczny.



  1. Rozwój kosmosu

Uważa się, że planety powstały z pierwotnego słońca, że pierwotne słońce i planety powstawały równolegle z wielkiej chmury pyłu gwiezdnego, gdy jej ciśnienie wewnętrzne nasilało grawitację. „Słońce i jego planety zmaterializowały się z chmury wodoru i helu, zawierającej na podobieństwo rzadkich płatków śniegu tworzące się cięższe pierwiastki, wytworzone (ugotowane) w starych gwiazdach”(Flanagan).

Gdy gwiazda zużyje cały zapas wodoru, wówczas imploduje, tworząc gęste jądro płonącego helu, przy czym zewnętrzna powierzchnia gwiazdy rozszerza się setki razy. Taka gwiazda morze umrzeć eksplozyjnie, przekształcając się w gwiazdę super-nową. Astronomowie obserwują w kosmosie eksplozje super-nowych mniej więcej co sekundę.

Eksplozja super-nowej wytwarza czarną dziurę lub gwiazdę neutronową. Czarna dziura jest gwiazdą ściśniętą do rozmiaru piłki tenisowej, toteż grawitacja rośnie tam niewiarygodnie, stąd tez czarna dziura wciąga zarówno materię jak i światło. Ostatnio astronomowie potwierdzili hipotezę Einsteina sprzed 80 lat, że czarna dziura ciągnie za sobą przestrzeń. Niedawno stwierdzono, że w środku naszej galaktyki znajduje się wielka czarna dziura, która do tego czasu „zjadła” około dwa miliony słońc.

Jak powstają galaktyki? Astrofizycy starają się to wyjaśnić wielkimi fluktuacjami pyłu gwiezdnego, chociaż przyczyny takich fluktuacji nie są znane (Kunicki-Goldfinger).

Nasza galaktyka uformowała się z gwiazd sąsiednich galaktyk. Droga Mleczna zawiera około 100-200 miliardów gwiazd. Co 100 milionów- miliard lat przeciętna galaktyka zderza się z inną galaktyką.

Nasza ścisła rodzina kosmiczna składa się z 9 planet, 60 księżyców, milionów planetoid i komet. Jest to tylko jeden dobrze znany system planetarny, w którym znajduje się Ziemia, jako skalna planeta.

Odległa od nas o dwa miliony lat świetlnych potężna galaktyka Andromedy zbliża się ku nam. Po trzech miliardach lat oczekuje się jej czołowego zderzenia z naszą galaktyką. Eksploduje mnóstwo gwiazd super-nowych. Droga Mleczna rozciągnie się i skręci. Później galaktyka Andromedy zrobi pełny obrót i utkwi w środku Drogi Mlecznej zapalając coraz więcej nowych gwiazd. Pojawią się nowe planety, rozwijając być może nowe cywilizacje istot żyjących.

Planeta Ziemia dąży do swojej śmierci termicznej, ale czy zdąży? Jeżeli potomkowie współczesnych ludzi mają przeżyć, muszą kontynuować istnienie na innych planetach, niż planeta naszego urodzenia..



3 Życie biologiczne w kosmosie

Do ostatniego czasu uczeni byli zgodni, że biologiczne życie jest niemożliwe bez tlenu i promieniowania słonecznego, stąd tez raczej nie należy oczekiwać życia na innych planetach. Opinia ta należy już do historii.

Na początku pewne ślady na meteorach były interpretowane jako skamieliny bakterii. W latach osiemdziesiątych odkryto ekosystemy na głębokim dnie oceanów, w wysokich temperaturach gotującej się wody z erupcji wulkanicznych i w gejzerach Yellowstone. W głębi ziemi kwasowe lub zasadowe minerały i płyny stanowią pokarm dla tzw. archebakterii, przystosowanych do życia w warunkach, jakie panowały w czasie formowania się planety.

W głębi oceanów żyją całe biocenozy jako piramidy łańcuchów pokarmowych, oparte na tych bakteriach. Dotychczas wyróżniono nastepujące rodzaje archebakterii:



Termofile – żyjące w wodzie powyżej punktu wrzenia pod wysokim ciśnieniem,

Halofile – miłośnicy soli, żyjące w solance ok. 36%,

Acidofile – żyjące w środowisku wód kwaśnych o wysokim pH, na głębokości ok.11 km i pod ciśnieniem 1400 atm.

Litoantofile – żyjące głęboko w ziemi i żywiące się skałami oraz wodą.

Jak ostatnio powiedział pewien paleontolog amerykański „być może musimy się zgodzić z poglądem, że życie na powierzchni planety, oparte na foto-syntezie słonecznej, jest raczej wyjątkiem niż regułą”.

Jeżeli życie na naszej planecie znajdujemy w tak skrajnych warunkach, może ono istnieć również na innych planetach, gdzie niema tlenu i promieniowania słonecznego. Jest to doświadczalne potwierdzenie tezy Davida Bohma, że życie jest powszechną własnościa materii znajdującej się w ciągłej ewolucji.
4 Biosfera Ziemi

1 Ewolucja i łamanie symetrii

Każda zmiana ma swoją cenę: stygnąca planeta Ziemia zaowocowała życiem biologicznym na swej powierzchni. Uczeni podkreślają, że ewolucja jest oportunistyczna, stanowiąc proces komplikowania na drodze prób i błędów pierwotnie prostych i niezbyt udanych struktur. Uczeni są jednak zadziwieni wspomnianymi wcześniej, nieznanym prawami ewolucji życia. Ervin Laszlo powiada:

Bardzo często, pewne wysoko wyspecjalizowane anatomiczne organy spotyka się u gatunków mających odmienne historie ewolucyjne. Uderzającym przykładem jest oko: jego podstawowa struktura została znaleziona niezależnie u niemniej niż czterdziestu filogenetycznie nie spokrewnionych gatunków”(Laszlo 1993). Lecz życie nie rozwija się stopniowo. Ervin Laszlo pisze dalej: „nowe gatunki pojawiają się na scenie w przedziale od 5000 do 50000 lat. Nie tylko indywidualne gatunki lecz całe ich zbiory pojawiają się w epokach nagłej twórczości. Przykładowo eksplozja kambryjska zapoczątkowała miliony lat temu większość gatunków bezkręgowych, które dziś zaludniają ziemię”(Laszlo 1993).

Otoczeni takimi tajemnicami nie mamy innego sposobu wyjaśnienia, jak tylko przez potęgę Energii Próżni. Jeśli przyjmiemy to wyjaśnienie, stary spór między „ewolucjonistami” i „kreacjonistami” zostanie rozwiązany: ewolucja pojawia się tu jako rozciągnięty w czasie proces stworzenia, ciągłe rozwijanie kreacji rosnącej złożoności. Dlaczego rozciągnięty w czasie? Ponieważ czas panuje nad tym, co stworzyła Energia Próżni, sam Stwórca mu nie podlega. Tak więc musimy się pogodzić z naszą ograniczoną wiedzą i niewiarygodnymi czasem odkryciami.

To co możemy łatwo zaobserwować, są to zjawiska łamania symetrii, będące nieuniknionymi etapami na drodze ewolucji. Erich Jantsch opisuje łamanie symetrii następującymi słowami: „Podstawowe symetrie znajdujemy we więziach prowadzących do historycznego początku. To oznacza, że skoro zmienia się kierunek ewolucji, rozwija się historia, charakteryzuje to sekwencja łamania symetrii. Takie fundamentalne łamanie symetrii możemy dostrzec nie tylko w historii wszechświata, lecz także w historii życia biologicznego i umysłowego w naszym świecie”(Laszlo 1993).

Dla istot czujących, jak rośliny i zwierzęta łącznie z ludźmi, droga ewolucji przez łamanie symetrii oznacza ból, ubytek i klęskę, lecz taka jest cena, którą musimy płacić za rozwój życia.



2 Chemiczne struktury dyssypatywne

Asymetryczne pochodzenie materii wynika z łamania symetrii tworzącego materię i antymaterię. „Wraz z wielkim wybuchem czas wyznaczył keirunek makroskopowej ewolucji kosmicznej. Ekspansja wszechświata jest procesem nieodwracalnym zarówno w sensie absolutnym a w szczególnym przypadku może przedłużać swoje fazy bardziej niż dotychczas. ..wraz ze złamaniem ich oryginalnej symetrii czas i przestrzeń otworzyły się dla ewolucji”(Jantsch ).

Jako konsekwencje powyższego Erich Jantsch wyróżnia złamanie symetrii rozwijające siły fizyczne: grawitacje, elektromagnetyzm, słabe i silne oddziaływania nuklearne ich ewolucję w sposób decyzyjny, lub w ogóle . „bezpośrednią konsekwencją złamania symetrii sił fizycznych jest równoczesność ewolucji makro-i mikro-fizycznej świata. Struktury makroskopowe stanowią środowisko dla struktur mikroskopowych i wpływają na ewolucję w sposób decyzyjny umożliwiają ją. Vice versa, ewolucja struktur mikroskopowych (nuklearnych, atomowych i syntezy atomowej) staje się czynnikiem decyzyjnym w formowaniu i ewolucji struktur makroskopowych”(Jantsch).

Planeta nasza pojawiła się przed czterema miliardami i 600 milionami lat, oceany pojawiły się przed czterema miliardami 400 milionami lat, skały złożone z chemicznych związków nieorganicznych powstały 3800-4100 milionów lat temu. Na początku pojawiły się struktury zachowawcze, jako „martwe” struktury równowagi termodynamicznej.

Związki chemiczne formacji skalnych i kryształów nie zawsze są neutralne wzajemnie, toteż rozpoczęła się między nimi konkurencja. Fluktuacje energetyczne na makro-poziomie samoorganizacji doprowadziły do powstawania chemicznych struktur dyssypatywnych, co Erich Jantsch odnotowuje, jako doniosłe łamanie symetrii:

„W strukturach dyssypatywnych samorganizująca się materia buduje i zachowuje porządek bez jakichkolwiek dodatkowych anyentropijnych sił”, tu powstają samoorganizujące się i samoodnawiające chemiczne systemy reakcji”(Jantsch).

W przeciwieństwie do „martwej natury” skał, jako struktur konserwatywnych, struktury dyssypacyjne wyróżniają się:


  • otwartością wobec środowiska,

  • wymianą energii i informacji ze środowiskiem materialnym i energetycznym,

  • nierównowagowością,

  • zdolnością do auto-katalizy.

Na tej drodze związki organiczne rozwijają się z nieorganicznych.

Prosta kataliza prowadzi do wzrostu liniowego, autokataliza do wzrostu wykładniczego....Lecz w izolacji ani proteiny ani nukleotydy nie mogą osiągnąć poziomu złożoności charakteryzującego życie. Tylko łączny, wzajemnie zdeterminowany rozwój zdaje się prowadzić do takiej złożoności”(Jantsch).


3 Biologiczne struktury dyssypatywne

Podstawowym warunkiem pojawienia się życia biologicznego jest istnienie takich związków organicznych które nie rozpadają się natychmiast, oraz zasobów wody, na tyle chłodnej, aby niezwłocznie nie odparowywała. Obydwa warunki spełnione zostały na stygnącej naszej planecie, jakkolwiek do tego czasu nie wiadomo, skąd na planecie jest tyle wody. Niektórzy astronomowie przypuszczają, że jest to prezent od rozpadających się komet, które zwykle zbudowane są z lodu.

Mamy tu punkt odniesienia dla intelektualnej konceptualizacji istoty żyjącej. Pierwsza jest przestrzenna, traktująca żyjącą istotę jako maszynę zapewniającą przetrwanie „samolubnemu genowi”(Dawkins). Druga jest czasowa, przedstawia istotę żyjącą jako oscylator: „Formy życia organicznego są przekaźnikami częstotliwości. Odbierają, wyrażają i przekazują częstotliwości. Inaczej mówiąc, organiczne formy życia są twórcami mechanizmów tworzenia nowego wyrazu środkami selekcji dla pewnych specyficznych częstotliwości i utrwalania tej częstotliwości. Ewolucję można zdefiniować jako proces rosnącej częstotliwości odbieranie i modyfikowanie własności itd. rosnącej inteligencji organismalnej ( Hall).

Zarówno czasową jak i przestrzenną jest koncepcja biologicznej struktury dyssypatywnej, znacznie szersza od wyżej wymienionych. „Ogólnie mówiąc teoria struktur dyssypatywnych opisuje szczególną samoorganizację przekształcania energii w wymianie ze środowiskiem”(Jantsch). Dynamikę takiej stabilnej, lecz nigdy nie odpoczywającej struktury nazwano autopoezą. Autopoeza jako samokontrola, samoprodukcja i samoodnowa jest wspólną własnością istot żyjących. Dyssypatywna struktura jest sposobem uformowania się istoty żyjącej z nieuporządkowanej i niezorganizowanej materii. Potrzebny jest pewien rodzaj pamięci, w której własny program organizacyjny istoty żyjącej zapisywany jest w języku molekularnym, umożliwiającym replikacje swoich kopi (Dawkins).

Pojawienie się istoty żyjącej zdaje się być cudem. Nawet najprymitywniejsza bakteria składa się z tysięcy różnych białek, a każde białko zawiera około stu aminokwasów. Bakteria posiada także swój łańcuch nukleidowy, składający się z milionów nukleotydów. „Łańcuch stu-aminokwasowy może posiadać 10130 postaci. Przekracza to ilość cząstek elementarnych w świecie która wynosi około 1080”(Kunicki-Goldfinger).

W jaki sposób życie biologiczne pojawiło się w przyjaznych warunkach środowiska Ziemi? Nadal błądzimy w kręgu hipotez. Erich Jantsch nie wątpi, że życie jest darem naszych kosmicznych „niebios”. Przypuszcza on, ze elektryczne wyładowania spowodowały pojawienie się „nadzwyczaj wysokich temperatur (ostatnie pomiary wskazywały do 30 000 stopni Kelvina) w których dominowały pierwiastki i jony. Potężne reakcje wywoływały nietrywialną kinetykę chemiczną, których rozkład równowagi prowadził do powstania wysoce złożonych molekuł organicznych”.

Dalej mówi następująco:

Molekuły organiczne, włącznie z aminokwasami spadły więc na Ziemię z zewnętrznej przestrzeni...molekuły organiczne nie są więc pochodzenia ziemskiego, lecz dotarły do nas z gazu i pyłu z którego wyłoniła się planeta”(Jantsch).

W dyssypatywnych strukturach zostały zsyntetyzowane pierwsze molekuły nukleidowe, będące przodkami kodu genetycznego. „W trakcie polimeryzacji opartej na szablonowych zmianach pojawia się nowy typ pamięci, chemiczna stereospecyfika czyli zdolność molekuł do wzajemnego rozpoznawania struktury przestrzennej. To mógł być pierwszy krok w kierunku komunikacji genetycznej opierającej się na przechowywaniu informacji w strukturach zachowawczych”(Jantsch). Jak donoszono w jesieni 2000r. grupie amerykańskich i szwajcarskich mikrobiologów udało się zsyntetyzować eksperymentalnie kwas nukleinowy prostszy od DNA i RNA, który nazwano TNA.

Wszystkie żyjące na planecie organizmy wykorzystują ten sam typ kodu genetycznego . Prawdopodobnie przed miliardami lat zwyciężył on w konkurencji z innymi typami kodu genetycznego. Lecz nasza wiedza jest nadal zbyt uboga, aby wyjaśnić, w jaki sposób budowana jest struktura żyjącego organizmu (Kunicki-Goldfinger).

W procesie kopiowania kodu genetycznego muszą być popełniane błędy, różnicujące kodowany wzorzec. Takie mutacje stanowią niezależne narzędzie ewolucji. Wraz z rozpoczęciem życia biologicznego na planecie uruchomiony został hierarchiczny system ewolucji:


  • ewolucja na poziomie molekularnym w ramach genu;

  • ewolucja w ramach gatunku;

  • ewolucja gatunków w ramach ekosystemu;

  • ewolucja ekosystemów w ramach planety;

  • evolucja planetarnych systemów życia czyli rozwój cywilizacji.



4 Pierwsze jednokomórkowce

Jako pierwsze, odkryli paleontologowie skamieliny komórek Prokariota żyjące około 3.700-3.500 milionów lat temu. Po przerwie 1-2 miliardów lat pojawiły się wyżej rozwinięte komórki Eukariota a dopiero później, po około miliardzie lat, istoty wielokomórkowe. Jak widzimy, ewolucja nie jest darwinowskim, ciągłym i stopniowym rozwojem.

Prokariota były jednokomórkowymi organizmami nie posiadającymi jąder, wykorzystujące energię słońca i minerały rozpuszczone w wodzie. Żyły w koloniach, zwanych stromatolitami. Rozmnażały się przez podział, śmierć, oddzielająca jedna generację od drugiej, nie istniała.

Nie wiemy w jaki sposób rozwinęły się Eukariota, komórki posiadające jądro oraz organelle: mitochondria i chloroplasty.

Był to nowy, bardziej złożony wzorzec budowy żyjącego organizmu. „W jaki sposób DNA znalazły się w mitochondriach i chloroplastach? To nie jest oczywiste, lecz sugestywne. Jeżeli mitochondria i chloroplasty były początkowo niezależnymi organizmami, mogły posiadać swój własny DNA. Obecnie uważa się, chociaż nie można tego udowodnić, że mitochondrium było pierwotnie czerwoną bakterią lub czymś podobnym, a chloroplast był bakteria błękitno-zieloną. W tym świetle komórka eukariotyczna byłaby kolonią komórek prokariotycznych”(Flangan).

Eukariota produkowały tlen, który prawdopodobnie zniszczył populację prokariotów, ponieważ „tlen jest niebezpieczną substancją dla komórek, które nie wykorzystują go w sposób sterowany w procesach biologicznych. Spala on tkankę komórek, zbudowaną z węgla”(Jantsch).

Wzrost zawartości tlenu w powietrzu z 1%b do poziomu współczesnego 21% był wynikiem istnienia komórek eukariotycznych, dla prokariotów był to wyrok śmierci, one nie mogły przetrwać. Była to głęboka zmiana w środowisku fizycznym na powierzchni planety. Co jednakże niesie śmierć jednokomórkowcom, otwiera wrota życia organizmom wielokomórkowym. Teraz nadeszła ich era.
5 Organizmy Wielokomórkowe

1 Pierwsze eksplozje życia wielokomórkowego

Pierwotne życie rozwijało się w środowisku wodnym. W 1947r. geolog australijski R. C. Sprigg odkrył w Ediacara Hills, w górach Flindersa w Australii olbrzymie skupisko skamieniałych bezkręgowców, tzw. faunę Ediacara, sprzed przeszło 670 milionów lat. Podobne późniejsze znaleziska dowodzą, ze fauna ta żyła na całej planecie.

Konstrukcja organizmów z Ediacara wyklucza, aby mogły one być przodkami późniejszej, fauny kambryjsiej. W ciągu około 100 milionów lat zwierzęta z Ediacara były najbardziej złożonymi organizmami na planecie. Potem zniknęły bez wyjątku (Leakey &Lewin).

Nastepne wielokomórkowe organizmy – dziwaczne bezkręgowce – pojawiły się 530-525 milionów lat temu, „gdy historia Ziemi była już wypełniona w 85%”, jak mówią Richard Leakey i Robert Lewin. Była to tzw. „Kambryjska eksplozja życia”. Uczeni nazywaja ją „ekscytujacą tajemnicą życia”(Leakey & Lewin, Kunicki-Goldfinger; Lipps & Singer).

W ciągu niewielu milionów lat ( to krótki okres w czasie geologicznym) pojawiły się wszystkie znane i istniejące do dzis typy taksonomiczne, jako parametry porządku dla samoorganizacji biologicznej. Stanowia one około trzydzieści modeli anatomicznych i metabolicznych, żaden z nich nie pojawił się później (Kunicki-Goldfinger; Leakey & Lewin).

2 Ekstynkcja stymuluje ewolucję

Dwa główne czynniki sterują ewolucją życia: zmiany klimatyczne, morfologiczne i geograficzne oraz ekstynkcje: masowe wymieranie istot żyjących. Dlatego historii życia nie wyraża stopniowy rozwój lecz „sporadyczne i gwałtowne konwulsje”(Leakey & Lewin).

W ciągu ostatnich dwóch milionów lat okoliczności życia zmieniały się wraz z kolejnymi okresami zlodowacenie i między nimi. Era geologiczna zwana plejstocenem skończyła się nagle około dziesięć tysięcy lat temu. Lodowcowe-międzylodowcowe odmiany powodowały nagłe zmiany w życiu gatunków roślin i zwierząt. Zasięg lasów tropikalnych cofał się do cieplejszej strefy albo przesuwał się ku chłodniejszym krajom. Zmiany te zarówno intensyfikowały rozwój, jak i ekstynkcję gatunków.

Niezależnie od ziemskich przyczyn zmieniających biosferę jesteśmy wciąż narażeni na oddziaływania pozaziemskie. Jak oceniał zmarły w grudniu 1996r. słynny amerykański astronom Carl Sagan przeciętnie w ciągu setek lat zachodzi prawdopodobieństwo zderzenia Ziemi z obiektem o średnicy około 70m, co jest równoważne największej eksplozji nuklearnej dokonanej przez człowieka, a w przedziale 10 tysięcy lat – z obiektem o średnicy około 200 m, co może wywołać zmianę klimatu na części planety. Komety pojawiają się nagle z głębi systemu słonecznego. Niema bezpiecznego miejsca do życia w kosmosie.

Innym czynnikiem modelującym ewolucję biosfery są ekstynkcje: wymierają indywidua, gatunki i całe biocenozy. Obok wielkiej liczby małych ekstynkcji, naukowcy wyróżniają pięć wielkich ekstynkcji, wyniszczających prawie całą populację zwierząt:


  • przed 440 milionami lat, pod koniec okresu ordonickiego;

  • przed 365 milionami lat, pod koniec dewonu;

  • przed 285 milionami lat, pod koniec okresu permskiego;

  • przed 210 milionami lat, pod koniec triasu;

  • przed 65 milionami lat pod koniec okresu kredowego.

Ekstynkcja permska uważana jest przez uczonych za „fundamentalną zmianę w rozwoju życia”(Erwin).

Szósta ekstynkcja zaczyna się właśnie teraz, a ludzkość jest dodatkowym czynnikiem gwałtownego przyśpieszania jej. Nie znamy praw rządzących długoterminowymi cyklami ekstynkcji. Możemy wyróżnić tylko takie krótkoterminowe przyczyny, jak zmiana klimatu, obniżenie się poziomu mórz, albo zderzenie z ciałem niebieskim.

Masowe ekstynkcje reorganizują biosferę. Leakey i Lewin mówią, iż odkrycie, ze ekstynkcje są ważnym czynnikiem stymulującym ewolucję, jest jednym z wielkich osiągnięć współczesnej rewolucji intelektualnej. Ekstynkcje nie są tylko losowymi przerwami w rozwoju życia, lecz „doniosłymi siłami twórczymi” modelującymi ewolucję (Leakey & Lewin).

Ekstynkcja jednych gatunków i powstanie drugich jest motorem życia, rozwijającym coraz to nowe jego formy. Tutaj pojawia się pytanie: kto zyskuje a kto traci w tej grze życia? Uczeni nie mają wątpliwości: chociaż gatunki geograficznie bardziej rozprzestrzenione są odporniejsze na masowe wymieranie, tylko przypadek decyduje, kto przeżyje a kto zniknie. Szczęście i pech rządzi na loterii życia, która jest grą z całkowita nieokreślonością. Krótko: zwycięża zdarzenie losowe, przeznaczenie (Leakey & Lewin; Kunicki-Goldfinger; Erwin). Darwinowska formuła: „przeżywa najlepiej przystosowany” już nie obowiązuje.

Jeśli tak jest – to jedyną rzeczą, o którą warto się modlić jest aby mieć szczęście.
3. Systemy życia

Przed około 200 milionów lat na Ziemi był tylko jeden wielki kontynent zwany przez geologów Pangea. Na skutek rozpierających ruchów tektonicznych w ciągu ostatnich 100 milionów lat ten superkontynent rozpadł się na obecnie istniejące kontynenty, które stopniowo przybierały obecną pozycję. Dzięki temu rosła liczba gatunków biosfery, intensyfikując ewolucję.

Biolodzy są zgodni, że najistotniejszym czynnikiem różnicowania się gatunków jest tzw. izolacja allopatyczna: separacja geograficzna. Bioróżnorodność w okresie kambryjskim była raczej ograniczona, zaowocowała później wieloma nowymi gatunkami i w epoce człowieka reprezentuje być może najwyższy dotychczasowy poziom.

Nie wiemy w jaki sposób zwierzęta jednokomórkowe przekształciły się w tkankowe bezkręgowce, później kręgowce, żyjące z początku w wodach morskich. Pierwsze rośliny skolonizowały ląd przed 450 milionów lat, 400 milionów lat temu poszły w ich ślady archaiczne ryby. Środowisko rozszerzyło się na wodę, ląd i powietrze.

Era dinozaurów zakończyła się nagle, podczas ostatniej masowej ekstynkcji przed 65 milionów lat. Puste nisze ekologiczne wypełniły nowo rozwijające się gatunki płazów, ptaków a w szczególności ssaków, tak że nasza era jest nazywana czasem erą ssaków, chociaż najliczniejsze są stawonogi, obejmują około 40% gatunków.

„Ewolucja przejawia wzrost poziomu organizacyjnego i złożoności organizmów”(Kunicki-Goldfinger), chociaż nie jest to prosty proces poprawy samoorganiacji. Życie jest hierarchicznym systemem kooperacji ( symbioza, ko-ewolucja) i konkurencji, gdzie możemy wyróżnić trzy poziomy rozwoju: mikroskopowy, makroskopowy oraz rozwój całych biocenoz. Tak więc możemy mówić o horyzontalnym i wertykalnym rozwoju bioróżnorodności.

Ewolucja rozwija drogą koewolucji zarówno systemy makroskopowe jak i mikroskopowe. „Systemy mikroskopowe są podsystemami systemów makroskopowych, te ostatnie stanowią , <środowisko> dla nich. Jest to statyczne ujęcie, ukazujące porządek świata w terminologii dualistycznej. W istocie życie stwarza warunki makroskopowe dla ich dalszej ewolucji lub też patrząc z odwrotnej strony można powiedzieć, że biosfera tworzy własne, mikroskopowe życie. Mikro i makro-systemy są tylko aspektami jednej i tej samej, jednolitej i jednoczącej ewolucji”(Jantsch).

Jako systemy samoorganizacji, systemy życia muszą być systemami wzajemnie komunikującymi się na wszystkich poziomach struktury. Jantsch wyróżnia komunikację genetyczną, nieco szybszą komunikację metaboliczną (hormonalną), i najszybszą z nich komunikację nerwową, wszystkie razem nazywa komunikacją organizmalną. Termin”świadomość” pojawia się w nauce w ostatnich latach. Jantsch używa jeszcze terminu „umysł” (mind): „metaboliczny i nerwowy umysł tworzą razem to, co nazywam umysłem organzmicznym.”

Jantsch wyróżnia pod-poziomy „umysłu”: zwrotny, samozwrotny i antycypacyjny. W czasie pisania przez niego książki komunikacja w żyjących organizmach przy pomocy sygnałów peptydowych nie była jeszcze odkryta. Komórki peptydów są nośnikami informacji zarówno wewnątrz organizmów zwierzęcych jak i roślinnych (Capra seminarium; Marks)



Nikt nie wątpi, że ewolucja genomu prowadzi w kierunku większej złożoności, jakkolwiek „przypadek nie jest dominującym w ewolucji gatunków, jak zakładali darwiniści; pewne mutacje genetyczne nie są całkowicie losowe”( Laszlo 1993).

W. Kunicki-Goldfinger stwierdza, że struktura bezkręgowców jest „zadziwiająco jednolita” na poziomie molekularnym. Zróżnicowanie występuje na poziomie organizmu, czyli na poziomie makroskopowym. „Naturalna selekcja nie potrafi dostatecznie wyjaśnić rosnącej złożoności organizmów i ich przekształceń”(Kunicki-Goldfinger). Podobnie wypowiada się Laszlo, 1993: „aby pozostać zdolnym do życia w zmiennym środowisku, żyjące istoty modyfikują swój plan adaptacyjny. Lecz w jaki sposób dokonuje się ta modyfikacja, jest dalekie od jasności”.

Wielkimi krokami na drodze ewolucji zwierząt stały się rozmnażanie płciowe i heterotropia, niewątpliwie przyczyniając się znacznie do wspomnianego wzrostu złożoności. Tylko rośliny i bakterie fermentacyjne nie są heterotropiczne, wszystkie pozostałe zwierzęta są roślinożerne lub mięsożerne.

Heterotropia stworzyła łańcuchy pokarmowe, które mają podstawowe znaczenie dla powstania biocenoz, jako systemów wspierania życia i recyklingu. „rośliny produkują dwadzieścia aminokwasów niezbędnych do powstania protein, podczas gdy zwierzęta tylko połowę z tego”(Laszlo 1993).

Biocenoza wyraża praktycznie autopoezę, łączącą stabilność z twórczym rozwojem własnego systemu. Biocenoza zapewnia równowagę miedzy istniejącymi gatunkami. „Ekosystem umożliwia informację przez wzajemne stosunki uczestniczących organizmów co pozwala na ciągłość informacyjną potencjału genetycznego”(Jantsch).

System poziomów troficznych umożliwia przepływ energii od poziomu do poziomu , nawet jeśli się to dzieje w niewielkim wymiarze. W ten sposób rośnie pełna efektywność energii przechowywanej w systemie. „Wymiana energii i materii ze środowiskiem jest jedną z głównych przesłanek samoorganizacji w systemach energetyczno-materialnych. Energetyczny i materialny punkt widzenia są komplementarne i wyrażają interakcję między tym co nowe (novelty) a tym co zastane (confirmation). Są to dwa aspekty pragmatycznej informacji”(Jantsch).



Morfologiczną nowość można zdefiniować jako strukturę, która ani nie jest homologiczna dla struktur odziedziczonych po przeszłości, ani nie jest homonomiczna wobec żadnej innej struktury tej organizacji (Müller). W nowości wyraża się biologiczna twórczość, którą można pojmować jako jeden z wielu rodzajów twórczości w biosferze (Wagner).

Współcześni badacze rezygnują z poprzednich koncepcji „celowości” i „równowagi” w naturze, w szczególności w biocenozach. Nadal nie wiemy w jaki sposób gatunki lączą się w biocenozy, zarówno obserwacja jak i modele teoretyczne ujawniają zjawiska chaotyczne w biocenozach, które zadają się prowadzić do ich stabilności. Biocenozy są dynamiczne, każde osiedlenie się nowego gatunku redukuje liczbę dotychczasowych mieszkańców a czasem prowadzi do ich ekstynkcji. W przeciwieństwie do naszego intuicyjnego odczucia, częste zmiany dynamiki dobrze służą długoterminowej stabilności biocenoz.

Biocenozy są systemami niepowtarzalnymi, podążającymi za strzałką czasu, jeżeli system zostanie zniszczony lub głęboko podzielony, jego przywrócenie jest niemożliwe (Leakey & Lewin).

Richard Leaakey i Roger Lewin sugerują, że biocenozy zdają się posiadać świadomość (używają pojęcia mind –umysł) ponieważ są systemami samouczącymi się i samonaprawiającymi, z upływem czasu stają się bardziej odporne na inwazje obcych gatunków.


6 Pochodzenie człowieka

1 Drzewo genealogiczne człowieka

Richard Leakey i Roger Lewin ostrzegają, że jest to najbardziej kontrowersyjna sfera poglądów biologów. Ssaki pojawiły się na planecie w okresie około 100-55 milionów lat temu i żyją aż dotąd, chociaż gatunki się zmieniają. Najstarszy przodek ssaka, żyjący przed 195 milionów lat temu, został odkryty ostatnio przez Zhe-Xi-Luo, chińskiego paleontologa pracującego w USA.

Biolodzy są zgodni, że przodkami małp były Driopiteki (Leakey & Lewin; Kunicki-Goldfinger). Odwieczne przekonanie, że naszymi przodkami byli zawsze tylko ludzie, legło w gruzach, niema wątpliwości, że jesteśmy potomkami wielkich małp. Wielki dystans, dzielący potęgę Absolutu, wyrażaną w Energii Próżni od nędzy ludzkiego indywiduum nigdzie nie jest tak ewidentny, jak w tym punkcie, dlatego nasza wysoka samoocena staje się wielką przeszkodą do przyjęcia prawdy o naszym pochodzeniu.

Leakey i Lewin piszą, że przed około pięciu milionami lat nasi przodkowie i szympanse oddzielili się od naszego wspólnego przodka, stąd 97% naszych genów stanowią geny szympansa. Twierdzą oni, że nasz trochę większy mózg i zdolności techniczne pojawiły się później, przed około 2,5 milionów lat. Do tego czasu byliśmy tylko dwunogimi małpami.

Do naszych czasów znaleziono wiele skamieniałych kości hominidów, tak wiele, że hipotetyczne drzewo genealogiczne człowieka jest wciąż definiowane na nowo w inny sposób, przykładowo:



Stosownie do Jana Tattersala:

Homo Ergaster


Homo Erectus

Homo Heidelbergiensis

Homo Neanderthaliensis

Homo Sapiens

Stosownie do Ericha Janscha


Dryopithecus

Gigantopithecus

Ramapithecus

Australopithecus Africanus Robustus



Australopithecus Afarensis?
Homo Habilis


Homo Erectus (Peking Man)
Homo Sapiens ( Neanderthal Man)


Homo Sapiens Sapiens (Modern Man)
Od momentu odkrycia pierwszych skamielin Homo Erectus na Jawie około sto lat temu, których wiek naukowcy początkowo oceniali na milion, potem na dwa miliony lat, powstało pytanie, gdzie żyli hominidzi między okresem afrykańskim a jawajskim. Okazało się, że żyli w Gruzji. Przed dwoma milionami lat Afryka reprezentowała najwyższy poziom technologiczny: znaleziono tam około 1000 ostrych narzędzi kamiennych, które były używane do polowania. Dtąd uważano, że najstarsze kości ludzkie poza Afryką znaleziono w Gruzji, były to skamieliny Homo Ergaster, sprzed 1,7 milionów lat, lecz pismo Nature z czerwca 2001 donosi o niedawnym znalezieniu najstarszych kości hominidów w Afryce’

To pozwala przypuszczać, że Homo Ergaster kolonizował Europę, podczas gdy Homo Erectus był tylko jego lokalnym, dalekowschodnim krewnym.

Ostatnie odkrycia zdają się sugerować, że drzewo genealogiczne człowieka nie ma pnia: to jest raczej krzak o wielu gałęziach. W tym samym czasie mogło istnieć cały szereg gatunków ludzkich, przystosowanych do życia w odmiennych środowiskach. Mogły dać początek nowym gatunkom, które wyginęły lub ewoluowały dalej. Paleontologiczna systematyka człowieka jest pełna dylematów.

Gatunek ludzki jest przedmiotem tej samej radiacji, jakiej ulegały inne wielkie kręgowce lądowe. Z pierwotnych gatunków rozwinęło się mnóstwo innych, które wymarły lub ewoluowały, ucząc się produkować narzędzia, krzesać ogień, rozwijając proces encefalizacji mózgu przez uczenie się i przekazywanie doświadczenia. Zaczynali rozważać sny i dochodzili do przekonania, że śmierć cielesna nie jest ostatnią stacją na drodze życia.



2 Neuro-lingwistyczne przewagi naszych przodków

Główną przewagą człowieka w walce o byt jest ośrodek systemu nerwowego, sterujący i przechowujący informacje, który Erich Jantsch idąc za Paulem MacLeanem nazywa „potrójnym mózgiem”. Jest to przedni mózg wyżej rozwiniętych ssaków i ludzi. „Ten termin oznacza, że trzy mózgi działają w jednym. W pełni rozwinięty mózg przedni składa się z trzech różnych części, z których każda ma swoją własną inteligencję, własny subiektywizm, własne poczucie czasu i przestrzeni, własną pamięć i własną motorykę”(Jantsch).

Są to: mózg gadów, mózg paleossaków zwany systemem limbicznym, i mózg neossaków, czyli nowa kora mózgowa. Wszystkie trzy różnią się chemicznie i strukturalnie.

Najniższy, mózg gadów, stanowiący stosownie do P. MacLeana i Ericha Jantscha „podwozie systemu nerwowego” jest najstarszy, zawierając pień mózgu i rdzeń przedłużony , powstał przypuszczalnie przed 250-280 milionami lat. „Steruje on przejawami samozachowania, jak oddychanie, krążenie i ciśnienie krwi, trawienie i ruchliwość.....służy koordynacji bogatego spektrum wzorców zachowania, określaniu terytorium, walkom rytualnym, zastraszaniu przeciwnika i formowaniu hierarchii społecznej, pozdrawianiu, zalotom, uporządkowanej migracji i odgradzaniu się. Są to przejawy zachowania jaszczurek i innych płazów”(Jantsch).

Mózg paleossaków - system limbiczny – powstał prawdopodobnie u najstarszych ssaków przed około 165 milionami lat. System limbiczny jest domeną naszych emocji i wartości, omawianych w rozdz.18 w związku z uprzedzeniami. System limbiczny składa się z hippokampa i ciała migdałowatego. Hippokamp przechowuje informację o naszych doświadczeniach życiowych, nadając im emocjonalny wyraz (wartościowanie dodatnie i ujemne oraz stymulacja) (Goleman).

MacLean porównuje system limbiczny do prostego ekranu radarowego który precyzuje orientację w środowisku i umożliwia elastyczność działania....z drugiej strony, jak mówi MacLean , system limbiczny jest zdolny do zawężania elastyczności naszego myślenia, budując silne przekonania i pozostawiając nieliczne szlaki decyzyjne”(Jantsch).

Odbierając informacje z zewnątrz i z wewnątrz system limbiczny formuje nasze poczucie indywidualnej osobowości. „Mózg neossaków, na który składa się nowa kora mózgowa i powiązane z nim struktury pnia mózgu, pochodzi zapewne sprzed 50 milionów lat, z najwcześniejszej fazy życia naczelnych (prymatów). Eksplozywny rozwój nowej kory mózgowej w ostatniej fazie ewolucji jest jednym z najbardziej dramatycznych etapów historii życia na Ziemi. Nowa kora mózgowa odgrywa ważną rolę u najwyżej rozwiniętych ssaków, dominując u naczelnych i u człowieka”(Jantsch).

Pojawienie się u ludzi języka werbalnego i myślenia abstrakcyjnego, jako u jedynych wśród naczelnych, jest złamaniem symetrii o doniosłości niemożliwej do przecenienia. „To nie jest tylko złamanie symetrii między światem zewnętrznym a jego symboliczna abstrakcją. Abstrakcja wynosi się ponad istniejącą rzeczywistość i zapoczątkowuje proces twórczy przekształcania świata zewnętrznego”(Jantsch).

Wraz z językiem werbalnym rozpoczął się socjo-kulturowy rozwój ludzi, z niezwykłą intensyfikacją zmieniający przyszłość ludzi tak w sensie ontogenetycznym jak i filogenetycznym. Nie znamy jednak źródła narodzin ludzkiej samo-identyfikacji i języka. „Powszechnie przyjęte przekonanie, że pojawienie się ludzkiego języka i samoświadomości jest wynikiem procesu rewolucyjnego sugeruje, że są one poza-ludzkiego pochodzenia”(Jonker).

Tak długo, jak długo żyliśmy w łańcuchach pokarmowych przyrody jako jeden z wielu gatunków zwierząt, pozostawaliśmy w równowadze z naturą. Jako jedyny gatunek, który posiadł zdolność do abstrakcyjnego myślenia i język, opuściliśmy raj natury, co daje nam nowe przewagi i nowe ograniczenia: możemy rozwijać nowe światy – symboliczne i technologiczne – a także możemy niszczyć i unicestwiać biosferę włącznie z nami samymi. Jesteśmy jedynym gatunkiem, który porzucił swe nieświadome, zwierzęce szczęście i może pytać o sens życia. Kim jesteśmy my, ludzie i jaki jest sens naszego życia?

Jak sugeruje David Bohm, wszystkie istoty żyjące są materialnymi projekcjami Energii Próżni, nasz los jest przez nią określony. Jako zwierzęta na najwyższym poziomie rozwoju świadomości otrzymaliśmy nakaz miłości i „nie zabijaj”, nie ograniczony tylko do gatunku ludzkiego. Niesiemy ze soba przewagi (advantages) naszego Stwórcy jako jego dzieci, jak również straszliwe ograniczenia czasoprzestrzeni.

Każda żyjąca istota ma swoje własne powołanie, obejmujące serię przypadków determinujących życie, które są przypadkami tylko dla naszej percepcji, będąc zdeterminowane przez Stwórcę. Dla większości powołanie to obejmuje tylko podtrzymanie i replikację życia, zakłócane czasem przez śmiertelną konkurencję lub smutne zamieranie. Niektóre jednostki jednak mają unikalne zadania dokonania wysiłku twórczego, który popycha naprzód ewolucję materii.

Pierwsze zwierzęta, które skolonizowały ląd, pierwsi przodkowie człowieka którzy zapoczątkowali rozpalanie ognia i wyrób narzędzi, wielkie osobowosci, które zainspirowały ruchy duchowe i religijne, ludzie przekraczający punkty zwrotne rozwoju naukowego i technologicznego, włącznie z tymi, którzy nie osiągnęli wizualnego sukcesu, jak Tomasz More, Leonerdo da Vinci lub Teilhard de Chardin – wszyscy oni są naszymi wierzycielami, naszym obowiązkiem jest kroczyć ich śladem.



Rozdział 24

ZJAWISKO CYWILIZACJI

1. Koncepcja cywilizacji

Czym jest cywilizacja? Pochodzące od starożytnych Greków przeciwstawianie natury (kosmos) i cywilizacji (taksis) prezentowane jest dzisiaj przez niewykształconych ludzi. Nie mamy już wątpliwości, że cywilizacja wyraża wyższy poziom samoorganizacji przyrody, jej twórczy rozwój. Powtórzmy słowa Ericha Jantscha, zacytowane w poprzednim rozdziale: „to nie jest tylko złamanie symetrii między światem zewnętrznym a jego symboliczną abstrakcją. Abstrakcja wynosi się ponad istniejącą rzeczywistość i zapoczątkowuje proces twórczy przekształcania świata zewnętrznego”. Dodaje on:

„Refleksyjny umysł wymyka się poza pseudo-obiektywny świat. On zaczyna świadomie przystosowywać ten świat do własnego (zbioru) wartości, w szczególności na poziomie wartości wspólnoty własnego gatunku biologicznego”.

Autor ten podkreśla, że ludzkie idee i wartości „wnoszą do gry wiele czynników innowacyjnych. Społeczno-kulturalny rozwój wyemancypował się spod dyktatury środowiska do bardzo wysokiego poziomu........jako indywidua żyjemy, można powiedzieć, w ko-ewolucji z samymi sobą, z produktami naszego własnego umysłu”.

Inaczej mówiąc: cywilizacji nie da się opisać jako zjawiska homogenicznego z powodu jego dualnej postaci; cywilizacja należy zarówno do popperiańskiego świata symbolicznego lub „kultury” oraz do świata materialnego, przetworzonego technologicznie przy czym obydwa te światy komunikują się wzajemnie za pośrednictwem ludzkiej struktury myślowej która jest formą świadomości:



ŚWIAT

SYMBOLICZNY

ŚWIAT

TECHNOLOGICZNY


Struktura myślowa


To właśnie jest powodem omawiania tematu cywilizacji w dwu rozdziałach; w tym zajmiemy się zewnętrznymi przejawami cywilizacji, w następnym zaś rozwojem ludzkiej świadomości.

Tylko gatunek ludzki, jako jedyny, tworzy cywilizację. Czy jesteśmy wyjątkiem w biosferze? Fizycy mówią, że jednostka ludzka jest tyle razy większa od atomu wodoru ile słońce jest większe od jednostki ludzkiej, tak więc człowiek jest średnią arytmetyczną między atomem a gwiazdą (Parnow).

Biolodzy twierdzą, że ludzkość jest tylko maleńkim epizodem w historii życia, oraz że ludzki gatunek jest skończony w czasie, jak wszyskie inne gatunki, żyjące tylko określoną ilość lat (Leakey & Lewin).

Nie jesteśmy jednak zwierzętami, żyjącymi w ramach sztywnych łańcuchów pokarmowych, lecz nieustannie przekształcamy zarówno środowisko jak i samych siebie. Gatunek Homo Sapiens Sapiens istotnie nie może żyć bez końca, lecz może się przekształcić w wyżej rozwinięty gatunek istot inteligentnych – na tej planecie lub innej.

Jako struktura fluktuacyjna (dyssypatywna) cywilizacja nie może rozwijać się bez rosnącego zasilenia energetycznego. Dlatego cywilizacja jest przede wszystkim systemem akumulacji, przechowywania i redystrybucji energii.

Zachodzą pewne podobieństwa między cywilizacją a biocenozą:


  1. cywilizacja jest systemem równowagi socjo-biologicznej umożliwiającej wspólne życie członków dzięki procesom kooperacji i konkurencji;

  2. cywilizacja jest procesem nieodwracalym;

  3. Na cywilizację składa się wiele różnych nisz socjo-biologicznych które są sposobem życia istniejących w ramach cywilizacji wspólnot.”Nisze nazywane bywają instytucjami i służą wdrażaniu w życie wartości powstałych w naszych umysłach...jednakże wartości są nieredukowalne do warunków materialnych..innymi słowy wartości nie są jednostronnym ustaleniem (confirmation).....życie wartości równoważy innowacje z ustaleniami, co jest typowe dla wszelkiego życia”(Jantsch);

  4. Cywilizacja jest systemem wzajemnej komunikacji. Geny, memy, artefakty i wzorce symboliczne ( intelektualne, duchowe, etyczne i estetyczne) są nośnikami informacji;

  5. Podobnie jak biocenoza, cywilizacja jest zorganizowana horyzontalnie i wertykalnie.

Erich Jantsch pisze:

„pluralizm pojawia się, gdy liczne dynamiczne struktury oddziałują na siebie wzajemnie na tym samym poziomie. W takim pluraliźmie nie występuje już pospolita ewolucja dużych kroków. Zmiana, rosnąca w skali absolutnej, przejawia się nie tylko wertykalnie w czasie historycznym, lecz także horyzontalnie,w mnogości równoczesnych procesów, z których żaden nie jest destruktywny.

Rzeczywistość świata człowieka ulega rozłożeniu na wiele rzeczywistości, ewolucja prowadzi do mnogości horyzontalnie powiązanych ewolucji. Można mówić o ewolucji pluralistycznego ekosystemu który nie musi wykonywać wielkich skoków, skoro gdy jeden z członkowskich gatunków wymiera jakiś nowy zajmuje jego miejsce.”

W wielu punktach jednakże cywilizacja głęboko różni się od biocenozy. Przede wszystkim – cywilizacja nie tylko pasywnie wykorzystuje dostępną energię, lecz przekształca materię, aby wydobywać z niej rosnącą ilość energii użytkowej. Ta produkcja, akumulacja i transformacja energii jest czynnikiem wspierającym cywilizację i umożliwiającym jej rozwój.

Wielka różnorodność pozostająca w ruchu ciągłej ewolucji nie może się utrzymać bez stabilizującego czynnika niezmienniczości, który za synergetyką nazywamy parametrem porządku. Nie wydaje się to dla nas miłe, lecz dotychczasowym parametrem porządku dla cywilizacji jest niewątpliwie komunikacja przemocy (Rozdz. 18). W naszych czasach pojawia się inny parametr porządku: komunikacja bez przemocy czyli partnerstwo. Obydwa te parametry porządku znajdują się obecnie w ostrej walce konkurencyjnej, co nazywamy kryzysem cywilizacji, zarówno w sferze stosunków międzyludzkich jak i w sferze stosunku człowieka do środowiska naturalnego.

Cywilizacja rozwija się autokatalitycznie na drodze wzajemnego oddziaływania szeregu czynników, co możemy wyrazić w następującym prostym modelu:

P-S-V-E-M-L

gdzie:


P wyraża naszą percepcję tworzącą system symboliczny S. System symboliczny jest spontanicznie wartościowany V w systemie limbicznym mózgu . E oraz M przedstawiają dostępną energię i materię, L naszą zdolność do uczenia się, dostosowywania się do warunków życia i tworzenie innowacji. Ten autokatalityczny rozwój zmienia się na drodze cyklicznej, toteż nasza percepcja i struktura symboliczna jest w nieustającej interakcji z otoczeniem, wywołując ewolucyjne konsekwencje (Schlichting & Piglincci). Mówić o cywilizacji w oderwaniu od ewolucji byłoby całkowicie pozbawione sensu.
2. Ewolucja cywilizacji

Ewolucja ludzkości wyszła poza ramy ewolucji tylko biologicznej, osiągając najwyższy poziom rozwoju biosfery, poziom cywilizacji. Ewolucja ta zmienia nie tylko nasze ciała, ale przede wszystkim naszą strukturę myślową, programując naszą świadomość.

Współcześni astrofizycy i astronomowie nie mają wątpliwości, że cywilizacja jest zjawiskiem kosmicznym wyżej rozwiniętego życia. Spodziewają się oni tylko w naszej galaktyce od 10 do 100 000 cywilizacji.

. Jaki czynnik jest podstawowym dla wszystkich możliwych cywilizacji? Bez wątpienia jest nim konsumpcja energii. We współczesnej nauce powszechnie przyjęta jest klasyfikacja cywilizacji stosownie do zużycia energii pochodząca od rosyjskiego astronoma Mikołaja Kardaszewa. Wyróżnia ona trzy poziomy cywilizacji.



Cywilizacja pierwszego poziomu charakteryzuje się zużyciem energii około 4x1012 Wat. Steruje ona zasobami energii planety, włącznie z pogodą, trzęsieniami ziemi i wulkanami. Buduje miasta na oceanie, wierci głębokie szyby pod powierzchnią planety, zbliża się do zasobów najbliższej gwiazdy. Ten poziom ewolucji możemy nazwac cywilizacją planetarną.

Cywilizacja drugiego poziomu konsumuje energię określaną na około 1026 Wat. Isaac Asimov nazwał ją cywilizacja słoneczną.Nie wykorzystuje ona energii słonecznej pasywnie lecz eksploatuje ją bezpośrednio. Wykorzystując wybuchy słoneczne i samo słońce cywilizacja ta rozpoczyna kolonizację własnego systemu planetarnego.(Asimov).

Cywilizacja trzeciego poziomu wymaga zasilania energią rzędu 1037 Wat. Możemy ją nazwać cywilizacją galaktyczną. Wykorzystuje ona energię miliardów systemów gwiezdnych oraz czarnych dziur istniejących w centrum galaktyk. Tak potężna energia mogłaby ugiąć czasoprzestrzeń, umożliwiając podróże w czasie i podróże do światów równoległych.

Tak więc, jak widzimy, nasza dotychczasowa i obecna cywilizacja jest cywilizacją poziomu zerowego, cywilizacją w zarodku lub: cywilizacją istot jeszcze nie w pełni inteligentnych (Kaku 1994).

W początkach dysponowaliśmy tylko energią naszych rąk, tzn. w granicach 1/8 HP (konia parowego).Przez sto tysięcy lat ta energia osiągnęła zaledwie poziom ¼ HP dzięki produkcji i użytkowaniu narzędzi. Wspierani energią udomowionych zwierząt osiągnęliśmy poziom około 1 HP.

Jednak ludzie bardzo szybko zrozumieli, że zmuszając do posłuszeństwa setki i tysiące innych ludzi jako pracujących niewolników, możemy pomnożyć posiadaną energię. Tak więc potrzeba rosnącego zasilenia energetycznego stała się źródłem cywilizacji przemocy przez długie tysiąclecia. Odkrycie i zastosowanie w ostatnich wiekach maszyny parowej i elektryczności przyniosło nie tylko niewyobrażalny rozwój bogactwa i technologii lecz także nieco złagodziło stosunki zniewolenia, „zhumanizowało” je.

W nieunikniony sposób wywołało to kryzys tradycyjnych struktur władzy wobec nowych warunków życia, przynoszących wyższy poziom wykształcenia oraz wyższy poziom ludzkiej samoidentyfikacji tak indywidualnej jak zbiorowej. Niespodziewanie, w ciągu ostatniego stulecia w wyniku odkrycia energii nuklearnej, dostępna energia wzrosła milion razy:bo o ile energię reakcji chemicznych mierzy się w elektronowoltach, reakcje wyzwalania energii nuklearnej mierzone są w milionach elektronowoltów.(Kaku 1994).

Tak więc stanęliśmy we wrotach cywilizacji planetarnej czyli cywilizacji pierwszego stopnia. ( Michio Kaku 1994) cytuje opinie amerykańskiego fizyka, Freemana Dysona z Institute for Advanced Sudies w Princeton, że każda cywilizacja bezpośrednio wyższego poziomu jest około dziesięć miliardów razy potężniejsza od poprzedniej. Skoro tak, należy postawić pytanie, jakie przeszkody piętrzą się na naszej drodze. Michio Kaku wymienia ich sześć, z których najgroźniejsze są dwie: zapaść ekologiczna i bariera uranu.

Zapaść ekologiczna była omawiana już w rozdz. 17 i sądzę, że można ją tutaj pominąć. „Barierą uranu” nazywa Michio Kaku stan nierównowagi między potęgą reprezentowaną przez około dwadzieścia państw przechowujących broń nuklearną oraz przestarzałą strukturą polityczną i myślową współczesnego świata, składającego się z mnogości wzajemnie wrogich państw, których porządek polityczny wyraża cywilizację przemocy. Michio Kaku powiada, że wraz z odkryciem dostępu do pierwiastka 92 (uran) technika niszczenia i unicestwiania wyprzedziła nagle powolny rozwój ludzkich systemów społecznych. Konkluduje on, że najbliższe pięć stuleci będzie najbardziej niebezpiecznym czasem w ciągu całej ewolucji życia na planecie.

Autor ten przypuszcza, że w ciągu 5-10 miliardów lat istnienia naszej galaktyki wiele cywilizacji kosmicznych doszło do odkrycia pierwiastka 92 i niestety, nie przekroczyło bariery uranu, oraz, że jeżeli będziemy istnieć dostatecznie długo, podróżując daleko w przestrzeni kosmicznej będziemy oglądać popioły byłych cywilizacji które zdecydowały się rozstrzygnąć swoje narodowe, rasowe i inne przesądy przy pomocy bomby nuklearnej.



Na pierwszy rzut oka historia dotychczasowej cywilizacji składa się z odkryć i aktów ludobójstwa.: odkrycia wspierały ludobójstwo, ludobójstwo pobudzało odkrycia. Ponieważ cywilizacja jest strukturą dyssypatywną czyli nierównowagową, jesteśmy skazani na istnienie na granicy równowagi. Erich Jantsch pisze:”patrząc globalnie ludzkość odchodzi coraz dalej od stanu równowagi i zdaje się śpieszyć z tworzeniem struktur o rosnącym poziomie niestabilności”.

Pełny obraz dotychczasowej cywilizacji daje Arnold J. Toynbee. Dzieło jego, obejmujące dziesięć tomów, raczej nie możliwe do przebrnięcia przez większość czytelników zostało skrócone do rozmiarów jednego mniejszego tomu (845 stron wydania polskiego) zawierając wielką różnorodność oraz dynamikę cytowanych wydarzeń historycznych.

Toynbee wyróżnia zbiór historycznych formacji cywilizacyjnych, które – podobnie do biocenozy – rodzą się, rozwijają i umierają. Mówi on, ze z 26 formacji cywilizacyjnych 16 jest już „zmarłych i pogrzebanych”. Za główny czynnik twórczości uważa on tzw. mimesis – zdolność do naśladownictwa, powielania. Jeżeli mimesis kieruje się ku starszej generacji lub zmarłym przodkom, nie tworzy cywilizacji. W ten sposób Toynbee zdaje się wykluczać poza nawias cywilizacji społeczeństwa plemienne.

Mimesis tworzy cywilizację wtedy tylko, jeśli jest skierowana ku wybitnym osobistościom, mistykom i luminarzom, zdolnym do pociągnięcia za soba pasywnej większości i dokonania postępu w danej dziedzinie życia.

Ani rasa ani naturalne środowisko nie są źródłem cywilizacji. Wszelka łatwizna jest dla cywilizacji mordercza, ponieważ cywilizacja powstaje tylko w warunkach ekstremalnych trudności, jak bodziec nowego terenu, uderzenie (klęska), wielki napór lub strata: perła rodzi się z rany.

Cywilizacja wzrasta od wyzwania do wyzwania, kierowana przez wspomnianych luminarzy, kierując społeczeństwo od niższych i bardziej zewnętrznych celów ku wyższym i bardziej wewnętrznym. Tak więc pociąg cywilizacji jest ciągnięty przez twórczą mniejszość która dostarcza wzorców podążającej za nią większości.

Jeżeli społeczeństwo spotyka się z wyzwaniem cywilizacyjnym, możliwe są trzy rozwiązania:



  1. harmonijne dostosowanie istniejącej struktury do działającej siły;

  2. rewolucja, jako opóźnione i przez to nieharmonijne dostosowanie;

  3. zwyrodnienie.

Tak długo, jak długo cywilizacja wzrasta, promieniuje ona swoje idee i wartości w trzech dziedzinach: politycznej, gospodarczej i kulturalnej. Jeśli wzrost cywilizacji słabnie, twórcza mniejszość przekształca się w mniejszość dominującą. Toynbee powiada, że „ostatnim osiągnięciem dominującej mniejszości w łonie dezintegrujących się społeczeństw umierającej cywilizacji” jest tzw. „uniwersalne państwo”, oparte na założeniach idealistycznych lecz nie możliwych do spełnienia. Specializacja, system kastowy, fascynacja technicznymi osiągnięciami – oto sygnały stagnacji i załamanie się danej cywilizacji.

To załamanie się jest wymuszane przez trzy przyczyny: utratę twórczych zdolności przez dominującą mniejszość, brak mimesis czyli utratę wiary w idee panujące u większości oraz pogłębiającą się dezintegrację społeczeństwa. Teraz wzorców ludowi nie dostarczają już wyższe sfery, lecz raczej te sfery przyjmują obyczaje motłochu.

Dominująca mniejszość może się utrzymywać przy władzy tylko przy pomocy siły. Odpowiedzią na dezintegrację cywilizacji są wyżej rozwinięte religie. Toynbee dochodzi do konkluzji, że dla cywilizacji nie istnieje naturalna śmierć, jak dla biologicznego organizmu, byt cywilizacji kończy zabójstwo lub częściej – samobójstwo.

Każda cywilizacja osiąga szczytowy szczebel rozwoju gdzie musi się przekształcić, zmieniając system wartości i porządek społeczny, albo umiera w znaczeniu fizycznym. Wysokie uzdolnienia adaptacyjne do nowych warunków życia przedstawiają takie długo żyjące narody jak Ormianie, Żydzi, Chińczycy, Japończycy i inne narody Dalekiego Wschodu.



Erich Jantsch ma rację cytując słowa Alfreda Whiteheada: „Wszystkie najbardziej postępowe (advanced) procesy cywilizacyjne zamieniają we wraki społeczeństwa, z których wyszły (wreck the societies in which they occur)”. Skoro tak, to zamiłowanie do wygody, egoizm, szukanie przyjemności zabijają cywilizację, w której żyjemy. Aby zrobić krok naprzód, powinniśmy niszczyć naszą spokojną stabilność, nasze zadowolenie z samych siebie, powinniśmy zaakceptować ból, ponieważ zmiana istniejącej dotychczas struktury jest zawsze bolesna.

Matematycy mówią, że jeśli formalizacja teorii matematycznej jest zakończona, teoria ta jest złożona do trumny. Twierdzenie to jest relewantne nie tylko dla matematyki. Jeśli zachwycamy się daną polityczną lub ekonomiczną ideą, jako skończenie doskonałą całością, skazujemy ją na śmierć;

Zamiast więc cieszyć się jakąś prawdą, szukaj co jest bardziej prawdziwe, samiast cieszyć się czymś dobrym, szukaj lepszego, zamiast cieszyc się pięknem, szukaj tego, co jest najpiękniejsze. Cywilizacja nie jest spoczynkiem lecz drogą dalszego rozwoju lub ku śmierci.
3. Pochodzenie cywilizacji: pierwotna przemoc

Równowaga gatunkowa u wszystkich wyższych kręgowców jest podtrzymywana przez dwa przeciwstawne instynkty: trzymania się blisko, oraz agresji wewnątrzgatunkowej.

Instynkt agresji wewnątrzgatunkowej służy selekcji silniejszych samców i równomiernemu rozprzestrzenianiu się gatunku w terenie. Obydwa te instynkty stanowią pierwowzór solidarności i agresji rozwiniętej w gatunku ludzkim.

„Cornibus tauri, dentibus apri se defendunt”( byki bronią się rogami, dziki kłami), mówili starożytni Rzymianie. Jedynie drapieżniki, wyposażone przez naturę w takie uzbrojenie mają rozwinięte filogenetycznie naturalne hamulce (tabu) powstrzymujące agresję wewnątrzgatunkową (Lorenz 1963).

U zwierząt które nie mają takich zahamowań agresja wewnątrzgatunkowa może przybierać skrajne formy. Konrad Lorenz daje przykład okrucieństwa tak łagodnego zwierzęcia jak gołąb. Małpy włącznie z ludźmi też nie mają uzbrojenia wbudowanego do ciała a więc nie mają również naturalnych zahamowań prześladowania lub zabijania swoich gatunkowych braci.

Konrad Lorenz (1963) jest przekonany, że jesteśmy zdolni „kochac bliźniego” tylko wtedy, gdy jest on nam osobiście znany. Eibl-Eibesfeldt nie zgadza się z nim, dając przykłady spontanicznego „zawieszenia broni” zawieranego przez żołnierzy obu walczących stron, jeśli przełożeni nie przeszkadzali. Nie zgadzam się z obydwoma tymi autorami.

Odnośnie Lorenza – dzięki naszym abstrakcyjnym ideom i wartościom, zasilającym naszą wyobraźnię, możemy rozciągnąć pojęcie „miłości bliźniego” na szerszą zbiorowość, nawet na całą ludzkość. Lecz Eibl-Eibesfeldt też jest w błędzie. Zarówno ludzka zdolność do solidarności jak i do krwawej czasami agresji są to dwa oddzielne nastawienia lub instynkty, istniejące równolegle w psychice człowieka.

W początkowym stadium społeczeństwa ludzkiego, w zakniętej hordzie, agresja wewnątrzgatunkowa była wywoływana lękiem wobec obcych. Kanibalizm nie był wywoływany tylko głodem, była to najprymitywniejsza forma konkurencji, najprymitywniejszy sposób unicestwienia obcego-wroga. Nieco później, dzięki wynalezieniu narzędzi do polowania, obsesyjne pragnienie zostania „panem” całego świata natury stymulowało zabijanie zwierząt i ludzi.

Karol Marks ma słuszność, że rozwój technologiczny, wywołujący dodatkowy efekt pracy zakończył erę kanibalizmu i otworzył erę niewolnictwa. Eksploatacja pracy niewolników stała się nowym źródłem bogactwa i władzy. Jeszcze dla Arystotelesa niewolnik nie był człowiekiem tylko „mówiącym narzędziem”.

Pojawił się nowy parametr porządku społecznego: hegemonia jako spoleczna hierarchia oparta na przemocy, gdzie klasa sług danego społeczeństwa oddaje swoją energię tym którzy posiedli władzę: swoim panom. Jednakże hegemonia jest nie tylko porządkiem energetycznej eksploracji człowieka przez człowieka; z reguły na drodze okrutnej przemocy. Hegemonia rozwija także pogardę dla pokonanych i podporządkowanych, jako gorszego rodzaju ludzi.

Trzecią konsekwencją hegemonii było ograniczenie ludzkiej różnorodności, w szczególności różnorodności języków i rytuałów kulturowych; każdy był obowiązany przystosować się do swego pana, swego księcia lub króla. Równolegle do klasy niewolników pojawiła się pierwsza elita władzy.

W dalszym rozwoju pojawił się nowy bodziec ludzkiej agresji: ideologia. Wiara w jedyną prawdę. Teraz skrajne okrucieństwo rozwijało się usprawiedliwiane aroganckim przekonaniem ludzi, że są głosicielami jedynie prawdziwej idei, którą każdy powinien przyjąć lub umrzeć; toteż wojny wyznaniowe były najbardziej krwawe, gdzie wrogów zabijano jako istotę zła.

Konrad Lorenz przypuszcza, że na takim poziomie ewolucji, gdy dzięki uzbrojeniu, ubraniu i organizacji społecznej ludzie mogli pozbyć się swego pierwotnego strachu, nie będąc zagrożonymi przez pogodę ani ze strony wielkich zwierząt, w łonie naszego gatunku musiała zajść „jakaś niekorzystna selekcja” (Lorenz 1963).

Jednak dzisiaj nie możemy już wierzyć, że ludzie są jedynym gatunkiem w biosferze, który zabija własnych członków „w wyniku niekorzystnej selekcji”. Jakie mamy argumenty? Jest to nowa wiedza o życiu szympansów oraz przykład Indian Yanomamo z amazońskiej dżungli. Naiwny obraz szympansów, przedstawiony w odkryciach Jane Goodall nie jest już do przyjęcia.

Szympans jest bliższym krewnym człowieka niż goryla. Obok ludzi szympansy są w biosferze drugim gatunkiem dokonującym zabójstw wewnątrz swego gatunku. Możnaby powiedzieć, że zabijanie nawet dobrze znanych sąsiadów, znęcanie się nad słabszymi i agresywne gwałcenie samic są parametrem ich zycia społecznego. Małe grupy samców szukają ofiar wewnątrz swego gatunku dla czystej przyjemności zabijania i maltretowania oraz gwałcenia samic (Wrangham & Petersen).

Szympansy potrafią walczyć nagimi pięściami, łamać wielki gałęzie z drzew i miotać wielkie kamienie. Maltretowanie słabszych członków stada u ludzi i szympansów ma trzy nastepujące podobieństwa:



  1. zwykle samiec przejawia przemoc wobec samicy,

  2. samce maltretują inne samce należące do ich zbiorowości,

  3. pozorną przyczyną maltretowania bywa zwykle jakiś drobiazg, ale ukrytą, istotną przyczyną maltretowania jest zawsze potrzeba dominacji i panowania.

Pycha samców zdaje się być główną siłą uruchamiającą ich agresywne zachowanie.(Wrangham & Petersen).

Konkurencja o władzę wśród samców jest okrutna i czasem połączona z „politycznymi koalicjami”. Gdy jednak dominująca pozycja agresywnego samca spotyka się z powszechną akceptacją, jego agresywność nagle maleje, a on sam przekształca się w „łaskawego monarchę”.



Wrangham i Petersen konkludują, że szympans jest nie tylko naszym „czasowym towarzyszem podróży” i bliskim krewnym w ewolucji, lecz nade wszystko „zdumiewająco doskonałym modelem naszych bezpośrednich przodków. Można przypuszczać, że przemoc, podobna jak u szympansów, torowała drogę do ludzkiej wojny, przekształcając ludzi w oszołomione istoty, wciąż żyjące, mimo trwającej od pięciu milionów lat morderczej agresji”.

Maltretowanie słabszych i gwałcenie kobiet jest drugim podobieństwem ludzi do szympansów. Żaden antropolog nigdzie nie znalazł realnie istniejącego matriarchatu ( Wrangham & Petersen). Dominacja męskiej części społeczeństwa nad kobiecą jest właściwa wszystkim krajom i wszystkim czasom; jesteśmy nadal społeczeństwem zdominowanym przez samców, jak szympansy.

Przykładowy obraz daje prymitywne plemię Indian Yanomamo z brazylijskiej Amazonii, żyjących w izolacji od cywilizacji głównie na skutek wrogości do obcych



Jak relacjonują Richard Wrangham i Dale Petersen, są oni (już nie – jak zobaczymy niżej) największym plemieniem na planecie dotychczas niespacyfikowanym, nie ucywilizowanym, wyniszczonym lub zintegrowanym z wiekszością ludzi na świecie.

Wioska Yanomamo jest społecznością zamkniętą. Mężczyźni nazywaja siebie waitri , co oznacza: okrutni. Stosują dwie podstawowe techniki „wojny”:

Wayuhuu – czyli napad, oraz

Nomohori – makiaweliczny podstęp: zapraszają sąsiadów i nagle mordują zaproszonych mężczyzn a kobiety gwałcą i biorą do niewoli. Każda z nich zostaje zgwałcona przez wszystkich wojowników a następnie przez wszystkich mężczyzn w wiosce. Resztę życia musi spędzić w tej miłej wiosce. Życzycie sobie happy end? Proszę, oto on:



w ostatnich latach do Indian Yanomamo dotarli amerykańscy antropolodzy, którzy w ramach programu badawczego zaszczepili im niebezpieczną chorobę, w wyniku której plemię to zostało zdziesiątkowane przez śmierć. (Gazeta Wyborcza, Magazyn, 7 października 2000). Czy my, współczesna akademicka elita reprezentujemy mniej przemocy i okrucieństwa od naszych prymitywnych przodków? Myślę, że nie, jesteśmy tylko bardziej wyrafinowani i obłudni.

Ten stan pierwotnej przemocy jest początkiem ewolucji człowieka. Drogę tej ewolucji wyznaczają skokowe zmiany rozszerzające wspólnotę „swoich”, czyli tych, których nie pragniemy zabijać. Punktem wyjścia jest prymitywna horda, punktem docelowym tego procesu integracji – cała wspólnota planetarna. Jak na dzisiaj – bo w przyszłości być może, tworzyć będziemy wspólnotę międzyplanetarną.

Każde integracyjne przejście na wyższy poziom (shift) jest wynikiem zmiany dwu czynników: zewnętrznego i wewnętrznego. Zewnętrna sytuacja pobudza nas, lecz aby zmiana się dokonała, nasza świadomość musi osiągnąć taki poziom dojrzałości,, aby ta zmiana mogła być przyjęta jako konieczność logiczna i wymóg moralny. Jak długo nie powstanie ta dojrzałość, jesteśmy skazani na ból dojrzewania, na grę ze śmiercią, która chce nas wchłonąć.
3. Cywilizacja rolnicza

Trybalizacja prymitywnej hordy

„Pierwsze z głównych stadiów ewolucji nazywane fazą koczowniczą było najdłuższe. Rozpoczęło się wraz z pojawieniem się gatunku Homo Habilis około 2500 000 lat temu i kończy się wraz z powstaniem rolnictwa. ....Drugie stadium ludzkiej ewolucji zwane fazą życia osiadłego zaczyna się wraz z wynalezieniem rolnictwa i trwa do naszych czasów. Ludzie osiedlają się w specyficznych regionach sprzyjających uprawie roli a później rzemiosłu” (Bouratinos). Ludzie zaczęli rozwijać rolnictwo jako sposób życia przd około dziesięciu tysiącami lat.

To przejście do osiadłego trybu życia było niewątpliwie nowym złamaniem symetrii w ewolucji człowieka, lecz rolnictwo nie mogło pojawić się nagle. Najpierw był potrzebny proces trybalizacji prymitywnej hordy, który był zmianą nie tylko terytorialną, ale przede wszystkim przejściem na wyższy poziom rozwoju struktury myślowej: wspólnota „rodziny” i „swoich” (natives) musiała ulec rozszerzeniu.

Prymitywna horda była połączona licznymi więziami pokrewieństwa. Była niewielka, ponieważ większa grupa ludzi nie mogłaby przetrwać na poziomie ekonomicznym zbieractwa i prymitywnego myślistwa. Z biegiem czasu jednak zaczęto produkować bardziej skuteczne narzędzia umożliwiające zbiorowe polowania na wielkie zwierzęta.

Większa grupa mogła przeżyć razem, co wymagało zmiany pojęcia „rodziny” i pokrewieństwa. W szerszej skali system pokrewieństwa otrzymuje nową interpretację jako pomost do nowych form integracji społecznej. Rozwój tzw. fikcyjnego pokrewieństwa umożliwia współpracę jednostek obcych sobie w znaczeniu biologicznym lecz bliskich terytorialnie, tzn. bliższych lub dalszych sąsiadów. Na tej drodze rozwijały się zbiorowości przeciwstawnych ale wzajemnie powiązanych rodów. Do niedawna jeszcze w tradycyjnych społecznościach wiejskich do sąsiada mówiło się „kumie” lub „wujku”.



Społeczeństwo zamknięte

Społeczeństwo rodowo-plemienne jest zbiorowością zamkniętą ze względu na język, własne obyczaje i wrogość wobec obcych. Nawet jeśli nie było bariery językowej, nie było wspólnych tematów do rozmowy z obcymi. Treść rozmów wewnątrz wspólnoty wypełniało zwykle przekonanie o własnej wyższości wobec sąsiadów. Obcy są głupi, źli, brudni, zacofani, w ogóle gorsi pod każdym względem.

Każda wspólnota ma swoje własne formy zachowania się, własne rytuały obejmujące tajemnice nie znane obcym; jakiekolwiek naruszenie ich budzi strach lub nienawiść z dalszymi konsekwencjami. Dopuszczalne jest rzucić czary na obcego a zarazem każdy może zarzucić obcemu uprawianie czarnej sztuki, ponieważ „obcy” jest z definicji „zły”.

Rodzina podstawowa jest całkowicie kontrolowana przez wielka „rodzinę domową.”. Spokrewnione rodziny często mieszkają razem. Taka wielka rodzina jest elementarną komórka ekonomiczną plemienia. Zarówno w małych jak i w wielkich rodzinach porządek społeczny jest podtrzymywany przez męską część społeczeństwa.

Solidarność plemienna wiąże na ogół mocniej niż miłość małżeńska, dlatego prawo do spadku po zmarłym małżonku przysługuje na pierwszym miejscu jego krewnym, a nie wdowie po nim. Interes indywidualny jest tylko częścią interesu zbiorowego, który ma zawsze pierwszeństwo.

Zasada talionu (oko za oko) jest zawsze respektowana: zemsta krwawa jest moralnym obowiązkiem krewnych wobec ducha zabitego. Celem zemsty krwawej nie jest ukaranie sprawcy lecz przywrócenie zakłóconej równowagi między obydwu stronami.



Porządek społeczny

Podstawą organizacyjną plemienia jest równość wszystkich członków i zasada powszechnej zgody czyli konsensus (Levi-Strauss). Zasada równości zapewnia stabilność porządku społecznego, jest także przyczyną stagnacji. W tych warunkach wojny między wrogimi plemionami są nieuniknione. Jeżeli używa się przy tym nowoczesnej broni, możemy ujrzeć tak drastyczne obrazy jakie dostarczyła secesja Biafry w Nigerii, Kongo, Sierra Leone oraz Ruanda-Burundi. Jeżeli dane państwo zostało stworzone na terytorium dwu lub więcej plemion, ma ono postać fikcyjną, ponieważ plemienna struktura myślowa ignoruje prawo państwowe, respektowane jest tylko prawo i solidarność plemienna, jak to możemy zobaczyć w Afryce.

Fridrich August von Hayek ma rację, że idea socjalizmu wywodzi się z plemiennej struktury myślowej. Nie jest tu możliwe rozwijanie prywatnego rynkowego biznesu, ponieważ wszyscy członkowie plemienia uważają, że zyski przedsiębiorcy naruszają zasadę równości; domagają się dzielenia się z nimi pieniędzmi.

Zbiorowe życie plemienia zawiera rytuały i tabu będące czynnikami społecznej stabilizacji. Konrad Lorenz (1963) twierdzi, że proces rytualizacji wywołuje nowy, autonomiczny instynkt, który może przeciwstawić się konsekwencjom instynktu agresji

Władzami (authorities) plemiennymi są: rada starszych, szaman i kacyk, wódz (chieftain). Szacunek dla starszych jest wspólny wszystkim prymitywnym społeczeństwom. Podobnie do wielkich ssaków jak słonie i wielkie małpy starsi są osobnikami najbardziej doświadczonymi i najmądrzejszymi z całej wspólnoty. Rada starszych jest zazwyczaj zebraniem głów stowarzyszonych rodzin, tak więc reprezentuje całą zbiorowość plemienną jako jej „parlament”.



Władza szamana opiera się na jego właściwościach charyzmatycznych, umożliwiających mu „rozmowę z duchami”. Stosownie do dobrze znanej definicji Maxa Webera „charyzmą” nazywamy własności, siły i wartości ponadnaturalne, nadludzkie czyli nadzwyczajne, pochodzące ze źródeł nadnaturalnych (Bendix).

Piastując pozycję wodza trzeba udowodnić, że ma się wsparcie świata nadludzkiego.Władza wodza jest wzajemnie powiązana z obowiązkami wobec jego ludu. Ta równowaga usług, przywilejów, danin i obowiązków miedzy kierowniczą osobą wodza a zbiorowością musi być wciąż odnawiana (Levi-Strauss). Widać to wyraźnie w społeczeństwach o głęboko zakorzenionej tradycji plemiennej.

W Afryce wódz wioski, głowa klanu, lider partii politycznej, wielki człowiek, który osiągnął pozycję na szczycie jest tym, który daje i dzieli. Jego podwładni podążaja za liderem, patronem, ojcem, ponieważ oczekują od niego spełnienia ich materialnych potrzeb. Każdy idzie pozdrowić wodza i dać mu prezent, daninę, ponieważ jest to powszechnym obowiązkiem. Wódz zaś, to co otrzymał, daje innym, biedniejszym lub będącym w większej potrzebie. Ta Ważna Osoba reprezentuje bogactwo i władzę zbiorowości plemiennej.



Państwo rolnicze

Nieraz się słyszy, że jakieś plemię ma króla. Nawet jednak w tym przypadku, gdy jakiś wódz plemienny posługuje się symbolami władzy monarszej, nie jest on głową państwa lecz plemienia, będącego przedpaństwową formą integracji społecznej.

Jeżeli wódz plemienny zdoła zebrać dostatecznie silna drużynę może dążyć do połączenia dwu lub więcej plemion w organizację państwową. Jest to złamanie symetrii otwierające drogę dalszej ewolucji. Takie przekształcenie różnych plemion w jedną zbiorowość może być dokonane jedynie za pomocą miecza, na drodze krwawego podporządkowania wolnych ludzi monarsze. Zwykle potrzebne jest wytępienie elity plemiennej i zastąpienie jej nową wiarą, zapewniającą, że monarcha jest wykonawcą sił ponadnaturalnych. W ten sposób zbiorowość plemienna rozszerza się w zbiorowość poddanych despotycznego monarchy.

Utrzymanie państwa pochłania znacznie więcej energii niż utrzymanie plemienia toteż społeczeństwo rolnicze jest z definicji podzielone na tych, którzy uczestniczą we władzy politycznej oraz niewolników lub pańszczyźnianych chłopów, pracujących na swoich panów.

Im więcej ziemi, im więcej zależnej ludności, tym większa potęga i bogactwo monarchii i szlachty. Ci którzy uczestniczą w tej władzy i bogactwie cieszą się wielkim szacunkiem, lecz pracujący na nich poddani cierpią wzgardę i upokorzenia. Nieuniknione są bunty tych ostatnich, dławione zbrojna ręką oraz przy pomocy armii biurokratów, strzegących obowiązującego porządku.

Państwo rolnicze zmuszone jest rozwijać nie tylko gospodarkę rolną lecz także rzemiosło, handel, sztukę militarną i poltyczną. Prawo i sądy rozwijają sztukę karania, tortury, rozwija się szpiegostwo wewnętrzne i zagraniczne. Poczynając od życia rodzinnego aż do najwyższych pozycji w państwie, całe życie społeczne jest wypełnione okrucieństwem i duchem przemocy.



Cywilizacja rolnicza opiera się na dwóch podstawowych cnotach szlachty: na odwadze i lojalności. Jeżeli szlachta staje się za mało lojalna lub dzielna, porządek państwa ulega zagrożeniu od zewnątrz lub od wewnątrz. „Dziesięć zasad zachowania władzy” wyrażonych przez Desmonda Morrisa doskonale odpowiada państwu rolniczemu:

  1. symbole panowania władcy powinny być silnie demonstrowane;

  2. nie można pozwolić na poważniejszą rywalizację wśród podwładnych;

  3. każde zagrożenie musi być zdławione siłą;

  4. jeżeli pokonanie zagrożenia wymaga wysiłku umysłowego, władca powinien przechytrzyć przeciwników;

  5. nie dopuszczać do skłócenia podwładnych;

  6. bliżsi podwładni powinni być materialnie wynagradzani;

  7. Monarcha powinien być uważany za obrońcę najsłabszych;

  8. aktywność grupy współrządzącej winna być pobudzana przez przedsięwzięcia militarne i uczestnictwo w budowlanych planach monarchy;

  9. Od czasu do czasu monarcha powinien wzbudzać strach niektórych poddanych. Wiara ludu w „dobrego monarchę” jest podstawą państwa;

  10. władca powinien uprzedzać ataki i zagrożenia zewnętrzne.

Ostatnia rola jest rolą główną: historia społeczeństwa rolniczego jest historią wojen. Dobrze prosperujące państwo rolnicze budzi nie tylko konkurencyjne zamysły sąsiadów lecz może być zagrożone przez wojowników państw rozbójniczych, jakimi są państwa o niedorozwiniętym rolnictwie, migracyjne ludy stepowe lub też kierujące się misją ideologiczną. Są to tylko ogólne idee charakteryzujące cywilizację rolniczą, jej wielką różnorodność świetnie opisuje Arnold J. Toynbee.

Ta cywilizacja rolnicza trwała przez długie wieki starożytności i średniowiecza. Przechodziła różne kryzysy i przekształcenia, obce inwazje i „ciemne wieki” lecz ucieczka od systemu dominacji opartego na danej formie niewolnictwa była niemożliwa aż do pojawienia się maszyny parowej, która wygrała konkurencję z ręczną pracą rzemieślnika. Zastosowanie maszyny było nowym złamaniem symetrii i nowym skokiem w rozwoju społecznym.


5. Cywilizacja przemysłowa

Energetyczne zastosowanie maszyny stworzyło nowy system społeczny ponieważ maszyna wygrała konkurencję z praca ręczną, przede wszystkim z rzemiosłem. Powstał zamknięty system: przedsiebiorca był zmuszony sprzedawać swoje produkty możliwie jak najtaniej z powodu konkurencji innych producentów czyli sił rynkowych. W warunkach gdy ceny surowców były raczej stabilne, obniżenie ceny produktu finalnego zależne było od możliwości obniżania płac robotniczych; wywoływało to straszliwy wyzysk. Żaden z przedsiębiorców nie mógł wyłamać się z tego systemu, ponieważ byłaby to droga do bankructwa.

Pojawiła się nowa klasa bogatych ludzi, właścicieli kapitału i nowa klasa współczesnych niewolników, nazywana proletariatem lub klasą robotniczą; byli to ludzie obsługujący maszyny. Siła nabywcza tej ubogiej większości była bardzo niska toteż co około dziesięć lat pojawiał się kryzys nadprodukcji: fabryki zamykano, robotnicy cierpieli bezrobocie.

Był to jednak zaledwie tylko trudny początek, prowadzący zadziwione społeczeństwo państwa przemysłowego ku nowej i nieznanej przyszłości. Maszyna stworzyła przedsiębiorstwo przemysłowe i gospodarkę rynkową. Stare podziały społeczne musiały ustąpić na drodze ewolucyjnej lub rewolucyjnej, zwyciężyła równość wobec prawa. Ideą nowych czasów stał się liberalizm, otwierając bramę duchowi przedsiebiorczości i ograniczając rolę państwa do funkcji „stróża nocnego”.

Wspólnota „swoich” objęła teraz wszystkich obywateli państwa zwanych narodem, świat przemysłowy stał się światem państw narodowych. Ponieważ państwo narodowe było zobowiązane do konkurowania z innymi państwami o rynki zbytu i źródła surowców, pojawił się nacjonalizm, jako nowa postać starej dychotomii: swoi-obcy.



Jednakże państwo narodowe było społecznie podzielone na bogatą mniejszość i ubogą większość, na „kapitał” i „pracę”. Dlatego w nieunikniony sposób pojawiła się utopia socjalistyczna, która przyniosła dwojakie konsekwencje. Jedna część ruchu socjalistycznego przekształcała społeczeństwo kapitalistyczne harmonijnie w sensie Toynbee’go; dzięki serii reform politycznych i społecznych powstawało nowe społeczeństwo bogate i demokratyczne.

Druga część jednak, prowadzona przez frakcję komunistyczną, przeprowadziła eksperyment społeczny który się nie udał, będąc przykładem wynaturzenia w sensie Arnolda Toynbee’go. Eksperyment ten udowodnił, że nowoczesne społeczeństwo nie może zrezygnować z konkurencji tak politycznej (czyli demokracji) jak i gospodarczej.

Z historycznego punku widzenia komunizm jest tylko pierwszą próbą głębokiego przekształcenia cywilizacji przemysłowej, należy oczekiwać następnej próby. Era biernego ulegania spontanicznemu rozwojowi społeczeństwa już przeminęła, ludzie zaczęli zmieniać świadomie swoje środowisko społeczne.

Potężne siły rozwinięte przez cywilizację przemysłową, wrogie państwa narodowe i ich sprzeczne interesy zaowocowały wybuchem pierwszej wojny światowej, otwierając kryzys świata przemysłowego. Najpoważniejszymi konsekwencjami tej wojny było powstanie nowych państw narodowych oraz interwencjonizmu państwa do gospodarki (teoria Keynes’a), jak również narodziny totalitaryzmu w obu postaciach: nacjonalistycznej i internacjonalistycznej.

Druga wojna światowa była kolejną fazą kryzysu światowego. Najważniejszymi jej konsekwencjami był rozpad systemu kolonialnego, powstanie świata dwubiegunowego USA-ZSRR oraz przyśpieszający rozwój naukowy i technologiczny: liczba żyjących dziś pracowników nauki przekracza liczbę uczonych wszystkich czasów.



Po raz pierwszy w historii wojny okazały się nieefektywnym, bo przestarzałym sposobem zdobywania władzy i bogactwa, jako mniej korzystne od twórczego rozwoju nauki i technologii oraz handlu. W latach sześćdziesiątych słynny kanadyjski uczony i wizjoner Marshall Mac Luhan przepowiadał, że świat przyszłości stanie się „globalna wioską” , połączony sieciami elektronicznymi.Ta przepowiednia stała się już faktem. W takiej sytuacji eksperyment socjalistyczno-totalitarny nie ma nigdzie szans zaistnienia. Nadeszła era globalizacji brzemienna w nowe perspektywy rozwoju (advantages) powiększająca dalszą dezintegrację cywilizacji przemysłowej w sensie A. Toynbee’go.

Komunizm jest ważnym doświadczeniem ludzkości. Dowiódł on, że poczucie tożsamości narodowej i wyznaniowej, zakorzenione głęboko w strukturze myślowej ludów jest niemożliwe do usunięcia. Tylko wyżej rozwinięte narody dobrze rozumieją ducha naszych czasów tworząc koalicje chroniące pokój i własne bezpieczeństwo.



Każdy pragnie demokracji, pokoju i bogactwa, lecz większość narodów spogląda nie ku przyszłości tylko ku przeszłości. Psychologiczna głębia różnorodnych nacisków ze strony komunikacji przemocy prowadzi je do wojny i samozniszczenia. Dawniej Bertrand Russel i Konrad Lorenz, obecnie Ervin Laszlo, Michio Kaku i tysiące wybitnych uczonych ostrzegali i ostrzegają przed możliwą erupcją ludzkich sił samozniszczenia. Żyjemy na krawędzi zbliżania się z jednej strony ku cywilizacji planetarnej a z drugiej do samounicestwienia.

6. Na krawędzi cywilizacji planetarnej i zagłady

Jak wspomniano wyżej, cywilizacja naszych czasów obejmuje zarówno oszałamiające perspektywy rozwoju jak również największe grożące katastrofy, nieporównywalne z niczym w dotychczasowej historii. Rozważmy je kolejno.

Rozwój świadomości jako czynnik wiodący

Około trzydzieści lat temu Erich Jantsch wypowiadał się o naszych czasach nastepująco:

Jestem przekonany, że przyszłość będą silnie determinować dwa spośród działających czynników: pierwszy dotyczy postępującego słabnięcia dominujących hierarchii i wzrostu szacunku dla systemów ludzkich wraz z odstępowaniem od idei jedynego, monolitycznego wzorca ukierunkowania kulturowego. Drugi czynnik to wzmacnianie autonomii świadomości jako podsystemu”.

Rozwój technologiczny uwalnia jednostkę ludzką od wielu obowiązków dając jej wolny czas, niezbędny do twórczego myślenia i działania. To twórcze myślenie jest źródłem rozwoju systemów informacyjnych i technologicznych, stąd też rozwój naszego świata wewnętrznego i naszych instalacji systemowych są nierozdzielne.

„Nieustająca dyfuzja technologii informacyjnych ze współczesnymi zastosowaniami biotechnologii będzie wielka budową dla handlu światowego i da siłę podmiotom niepaństwowym. Wielu ekspertów zgadza się że...rewolucja wyraża najbardziej istotne globalne przekształcenia od czasów Rewolucji Przemysłowej, rozpoczętej w połowie osiemnastego wieku” (Global Trends 2015).

Jak pisze Michio Kaku (1997) po raz pierwszy w historii osiągnęliśmy moc kontrolowania natury oraz kształtowania jej dalszego rozwoju stosownie do naszych wymagań. We współczesnej literaturze możemy znaleźć mnóstwo wypowiedzi podobnych do zamieszczonej niżej:

nauka jest niekończącym się i trwałym zasobem dającym nadzwyczajną dywidendę. ....Współczesna wiedza i inżynieria stopniując wyzwania w różnych dziedzinach – rozwija horyzonty intelektualne i zawodowe przekraczające konwencjonalne granice dla generacji...Obejmując te nowe kierunki rozwoju (konieczne jest) aby przedsięwzięcia akademickie, współpracując partnersko z rządem i przemysłem nie miały trudności w wyprodukowaniu najlepszych naukowców i inżynierów dla dwudziestego pierwszego wieku” (Lowe Good & F. Lane).

Tak jak we wczesnym stadium cywilizacji najbardziej potrzebni byli ludzie o nadzwyczajnej sile fizycznej, obecnie najważniejszym z zasobów ludzkich jest kadra wyksztalcona o nieprzeciętnych zdolnościach umysłowych. Dzisiaj niepełnosprawnymi nie są ludzie z ograniczeniami cielesnymi lecz niewykształceni i niezdolni do uczestnictwa w codziennym postępie cywilizacji.

Sama koncepcja wiedzy naukowej zmienia się dość szybko. Michio Kaku (1997) powiada, że dotychczasowa, opisowa forma nauki już przeminęła, niektórzy mówią o „drugiej rewolucji kopernikańskiej” w sferze światopoglądu naukowego:

„Ta nowa rewolucja zdaje się być odwróceniem poprzedniej: umożliwiając nam spojrzenie wstecz na naszą planetę jako pojedynczą, dyssypatywną, dynamiczną jednostkę, daleką od stanu równowagi termodynamicznej – ‘System Ziemia’. Może się również udac jedyne w naturze przedsięwzięcie zbudowania silnego kompleksu geosferyczno-biosferycznego(ekosfery) w naszej galaktyce, którego zwieńczeniem byłoby samo życie i wyjaśnienie jego tajemnicy” (Schellnhuber).

Bardzo trudno jest przedstwić w skrócie rozwój współczesnej nauki (świadomości) i technologii z powodu wielości zjawisk i szybkiego rozwoju. Michio Kaku (1997) porządkuje je jako:


  • rewolucję informatyczną,

  • rewolucję bio-molekularną, oraz

  • rewolucję kwantową.

Pójdźmy za nim.

Po dwóch generacjach wielkich komputerów i mini-komputerów nastała era PC (personal computer – komputer osobisty), która już zbliża się do końca. Powstaje era sieci komputerowych, przekształcająca planetę w „globalną wioskę” Mac Luhana: TV Sat., satelity DSP precyzyjnie kierujące rakiety do celu, telefony komórkowe, karty magnetyczne, bankowe systemy komputerowe, Internet i poczta elektroniczna.

Niw tylko wielkie banki lecz liczne już rzesze konsumentów nie posługują się już materialnym pieniądzem lecz wirtualnym, który jest w istocie informacją. Telefony komórkowe łączą kraje Trzeciego Świata, gdzie niema tradycyjnych, stałych linii telefonicznych. Każda osoba może być zidentyfikowana lub zlokalizowana przez telefon komórkowy, kartę magnetyczną, Internet lub poczte elektroniczną.



Od lat pięćdziesiątych dwudziestego wieku do naszych czasów możliwości komputerów zwiększyły się 10 miliardów razy; moc komputerów podwaja się co każde osiemnaście miesięcy. Michio Kaku twierdzi, że ten wykładniczy wzrost mocy komputerów spowoduje powstanie nowych gałęzi przemysłu.

Symulacja komputerowa osiągnęła już tak wysoki poziom precyzji, że wiele dziedzin nauki wykorzystuje jej efekty. Wojna w Iraku dowiodła, że tradycyjny sprzęt wojskowy stał się przestarzały, co skłoniło władze rosyjskie do wycofania wojsk z Niemiec i Polski.



Michio Kaku (1997) oczekuje, że wkrótce „inteligentne” domy i stanowiska pracy staną się ogólnie dostępne. Komputer może identyfikować jednostke ludzką na podstawie jej zewnętrznego pola elektrostatycznego zwanego „aurą”.

Sieci komputerowe będą się dalej rozwijać. Michio Kaku (1997) nie ma wątpliwości, że po roku 2020 skończy się era komputerów opartych na krzemie, pojawi się jakiś nowy rodzaj komputerów. Po roku 2050 oczekiwane są pierwsze oznaki ‘samoświadomości’ komputerów. Przeglądając relacje omawianego autora nie wiem, gdzie przebiega granica między naukowym przewidywaniem a naukową fantazją. Jednak całe moje doświadczenie życiowe uczy, że rzeczywistośc zwykle przekracza wszelką fantazję.

Zgadzam się z Michio Kaku że postęp w rozwoju wiedzy naukowej prowadzi do ścisłęj więzi między mechaniką kwantową, biologią molekularną a informatyką. Autor ten spodziewa się nowej generacji robotów wyposażonych w najlepszy rodzaj AI (sztucznej inteligencji), pamięć holograficzną, trójwymiarowe tranzystory i komputery.

Ten szybki rozwój informatyki jest już dobrze znanym faktem i jest oczywiste,że spowoduje rewolucyjne zmiany na rynku pracy. Michio Kaku ( 1997) przewiduje, że następne zawody zaginą:

  • polegające na wykonywaniu rutynowych czynności,

  • wszystkie rodzaje prac administracyjnych,

  • zawód pośrednika.

Przewiduje rozwój następujących:

  • zawody związane z rozrywką, jak pisarze, spiewacy, muzycy, aktorzy,

  • pracownicy nauki i technologii,

  • usługi,

  • rzemiosło wymagające najwyższych kwalifikacji,

  • usługi komputerowe,

  • służba zdrowia i biotechnologie.

Sieciowo powiązana ekonomika globalna będzie poddana nieograniczonemu przepływowi informacji, kapitału, dóbr, usług i migrujących ludów. Ta ekonomika globalna z jej upadkami i wzlotami prowadzi nas ku planetarnej ekonomice przyszłości. W nieodwracalnie rozwijającym się świecie droga wstecz nie istnieje.

Biotechnologia opiera się na założeniu, że żyjący organizm może wykonać wiele złożonych procesów o wiele bardziej efektywnie i przy mniejszym nakładzie energii niż tradycyjne urządzenia przemysłowe. Biotechnologia jako na przykład produkcja bio-materiałów (Peppas & Langner) jest tylko praktycznym wykorzystaniem wiedzy bio-molekularnej, będącej jeszcze w początkowej fazie rozwoju.

Kluczem do skrzynki zagadek bio-molekularnych jest opracowywany obecnie projekt rozszyfrowania ludzkiego genomu. Michio Kaku (1997) ma nadzieję, że do roku 2010 zostaną odkryte genetyczne podstawy chorób dziedzicznych.

Pojawiła się nowa dyscyplina nauk medycznych: medycyna molekularna. Pozwoli ona odkryć chorobę przed wystąpieniem jej pierwszych symptomów. Dostępne są różne testy DNA umożliwiające np.,



  • ustalanie ojcostwa i łączenie rodzin,

  • rozstrzyganie niektórych zagadek historycznych i oszustw,

  • analizę DNA osób dawno zmarłych,

  • analizę DNA organizmów zatopionych w bursztynie,

  • przewidywanie chorób.

Michio Kaku( 1997) oczekuje, że po roku 2020, kiedy każdy będzie posiadaczem swego osobistego kodu DNA, problemem dla badaczy będzie odkryć sposób w jaki geny działają w naszym organiźmie.

Szczególnie ważną dziedzina biologii molekularnej jest walka z rakiem oraz naprawa genów jak również eliminacja morderczych wirusów, jak HIV lub EBOLA oraz bakterii uodpornionych na antybiotyki.

Krokiem dalej jest klonowanie ciała człowieka oraz manipulacja genami zwierząt i roślin. Mimo znanych kontrowersji klonowanie ciała ludzkiego, jako sztuka produkcji części zamiennych wydaje się nieuniknione, ponieważ może ocalić życie wielu ludziom. Podobnie transgeniczne przekształcanie roślin może okazać się jedyną szansą przeżycia. Przykładowo, można stworzyć rośliny:


  • produkujące herbicydy, pestycydy oraz lekarstwa,

  • odporne na choroby roślin,

  • rozwijające się w rolniczo nieprzyjaznym otoczeniu jak gleby słone, jałowe lub suche.


Nie potrafię skomentować nadziei Michio Kaku, że po roku 2050 będzie możliwe generowanie ludzi zdolnych do lotu, jak ptaki, choć tego nie wykluczam.

Mechanika kwantowa jest najbardziej podstawową teorią kosmicznej rzeczywistości: zapewnia ona najpełniejszą wizję świata mikro-fizycznego i astro-fizycznego. Na pierwszym miejscu znajdują się tutaj nanotechnologie (Drexler; Kaku 1997; Davis 1999), rozwijająca się sztuka budowania maszyn wielkości atomu. Nadejście ery nanotechnologii zamknie dotychczasową epokę przemysłu dymiącego i zanieczyszczającego naturalne środowisko; będzie to więc niewyobrażalna zmiana w życiu człowieka i naturalnego środowiska.

Zdolność manipulowania pojedynczymi atomami uczeni uzyskali stosunkowo niedawno. Maszyny nanotechnologiczne będą się same replikować (rozmnażać) jak bakterie i wirusy. Oczekuje się od tych mikro-urządzeń, że będą mogły wykonywać następujące zadania:



  • niszczenie bakterii i wirusów,

  • niszczenie komórek raka w ciele człowieka,

  • usuwanie z naczyń osadów cholesterolowych,

  • oczyszczanie środowiska naturalnego ze szkodliwych odpadów,

  • produkcja wielkich ilości taniego jedzenia zapobiegająca katastrofie głodu,

  • konstrukcja różnych urządzeń technicznych i produkcja cieczy np. farb,

  • budowa superkomputerów o rozmiarach atomowych,

  • nadprzewodzenie elektryczne.

Laser wydaje się być najdonioślejszym z odkryć zastosowanych we współczesnej rewolucji komputerowej. Umożliwia on przesyłanie przy pomocy krótkich impulsów światła milionów wiadomości telefonicznych, rewolucjonizując telekomunikację, technikę komputerową i chirurgię. Oczekiwane nowe mikro-lasery mogą odkryć przed nami nową, jeszcze nieznaną dziedzinę rzeczywistości.

Jest paradoksem, iż o ile odkrycia mikro-fizyczne umożliwiają postep w astrofizyce, postęp w mikrotechnologiach pomaga nam we wkroczeniu do kosmicznego sąsiedztwa. Zaludnienie innych planet jest nieuniknione dla długoterminowego przeżycia naszego gatunku. Bez wątpienia, będziemy się zmieniać cieleśnie, być może zmniejszy się rozmiar naszego ciała, stracimy włosy i zęby, jakkolwiek nasz świat wewnętrzny będzie się musiaał zmienić o wiele bardziej.



Michio Kaku (1997) oczekuje, że w drugiej połowie XXI wieku do podróży będzie przygotowywany statek międzygwiezdny. Problemem są wielkie odległości liczone w latach świetlnych, do czego konieczne jest osiąganie nadzwyczajnych szybkości. Prezentowano już niektóre propozycje, jak rakietę impulsów nuklearnych, napędzaną łańcuchem eksplozji nuklearnych, lub silnik fotonowy, z wykorzystaniem lasera wielkiej mocy, a także hibernację ciała.

Wszystko to prezentuje krok naprzód ku planetarnej cywilizacji wymagając coraz większego zasilenia energetycznego. Jaka jest nasza przyszłość energetyczna? Paliwa kopalne pokrywają zapotrzebowanie jeszcze na kilka dekad, musimy szukać nowych źródeł energii. Można tu wspomnieć nieodnawialne źródła energii: wiatr, wodę, promieniowanie słoneczne a także możliwości oszczędzania energii przez nadprzewodliwość. Michio Kaku (1997) wymienia reaktory rozszczepiające, fuzyjne i energię słońca. Ale to nie jest wszystko. Prezentowano już wiele innych odkryć jak:

  • generatory plazmowe, niektóre opatentowane już przez prywatne fundacje;

  • motory magnetyczne, zimną fuzję i w końcu nadzieje na energię próżni (O’Leary & Kaplan).

Wspomniani autorzy piszą:

Choć jest to uderzające, jak tylko dowód experymentalny może być, wielu naukowców zdaje się nie pojmować, jak te urządzenia „wolnej energii” mogą działać, skoroi gwałcą one prawa termodynamiki....Fizycy Harold Puthoff, Bernhard Haish i Alfonso Rueda publikowali artykuły o tym w wysoko prestiżowym piśmie Physical Review oraz w wysoko cenionych periodykach The Sciences i Mercury. W artykułach tych sugerują, że jeżeli ładunek elektromagnetyczny jest przyspieszany w polu punku zerowego, mogą zaistnieć warunki które pozwolą albo na ekstrakcję energii z pola lub na jej wchłonięcie (dissolution) przez pole”.

Wielu ludzi pokłada nadzieję w energii próżni kwantowej, jakkolwiek obecny, rozdarty narodowo i wyznaniowo świat człowieka nie jest przygotowany do jej eksploracji, jak to już wspominałem w rozdziale 21. Dlatego nie miejmy wątpliwości, że będziemy coraz częściej napotykać takie wypowiedzi:

Jesteśmy na progu uczenia się utylizacji nieograniczonej energii punktu zerowego ukrytej w przestrzeni, dla dalszego wzrostu i rozwoju nie tylko na Ziemi lecz w całym wszechświecie” ( Hubbard).



Jeśli powyższe osiągnięcia nauki i technologii mają nas przenieść do cywilizacji planetarnej w rozumieniu Kardaszewa, potrzebujemy czystego naturalnego środowiska, komunikacji bez przemocy oraz przygotowanej zawodowo (skilled) ludzkości. Niestety, nie mamy.

Bardzo szybko niszczymy biocenozy, chociaż ich rekonstrukcja jest bardzo powolna, potrzebując od pięciu do dwudziestu pięciu milionów lat (Leakey & Lewin). Niszczymy życie na planecie na trzy sposoby:

  1. przez bezpośrednią eksploatację,

  2. przez wprowadzanie nowych gatunków zwierząt i roślin do biocenoz,

  3. przez fragmentację naturalnych siedzib zwierząt i roślin (Leakey & Lewin).

: Amerykanie są zwykle optymistyczni, toteż prognoza US National Intelligence Council (Narodowa Rada Wywiadu) wydaje się raczej uspokajająca:

„Nasza globalna przyszłość jawi się jako świat ulegający nieustannemu podziałowi, co daje efekt niestabilnosci i nietrwałości ( unstable and more unsustainable). I to jest najlepszy przypadek scenariusza zakadającego, że żadne istotne kryzysy nie pojawią się do roku 2015. niema sensu spekulować, co stanie sie po roku 2015, ponieważ oczywiste jest że w takiej perspektywie nie wiele dałoby się zmienić.

Jedyna dobra wiadomość dla tych którzy wierzą w nieustający wzrost jest ta, że ekonomika globalna wróci do poziomu wielkości wzrostu z lat sześćdziesiątych i wczesnych siedemdziesiątych. Nie oznacza to jednak ekonomicznej stałości, lecz płynność i zmienność oraz potencjalne hamulce ekonomiki jak istniejący kryzys finansowy i rosnące trudności zaopatrzenia w energię, co ogranicza ta optymistyczną projekcję…….Produkcja żywności wystarczy do wykarmienia ludności świata lecz słaba infrastruktura i dystrybucja, polityczna niestabilność oraz chroniczne ubóstwo prowadzić będzie do niedożywienia w Afryce centralnej (Sub-Saharan). Potencjalny głód będzie utrzymywał się w krajach represyjnych rządów policyjnych i konfliktów międzynarodowych….Brak wody lub dostępu do niej stanowić będzie poważne wyzwanie dla rządów Bliskiego Wschodu, Sub-saharyjskiej Afryki, południowej Azji i północnych Chin….Do roku 2015 prawie połowa ludności świata, wiecej niż 3 miliardy ludzi – żyć będzie w krajach będących „pod presją wody”- mając mniej niz 1.700 metrów sześciennych wody na głowę rocznie – głównie w Afryce, na Środkowym Wschodzie , południowej Azji i północnych Chinach….

Współczesne problemy środowiska naturalnego pozostaną i w wielu dziedzinach będą rosnąć przez najbliższe 15 lat. Wraz z rosnąca intensywnością użytkowania ziemi postępować będzie dalsza degradacja gruntów ornych i utrata lasów tropikalnych. Emisja gazów cieplarnianych rosnąć będzie ustawicznie. Ubytek lasów tropikalnych i innych ostoi życia dla wielu gatunków, jak mokradła i rafy koralowe, pogorszy jeszcze historycznie wielkie straty wśród istniejących gatunków. Kraje rozwijające zderzą się z intensyfikacją problemów środowiskowych w wyniku wzrostu ludności, rozwoju gospodarczego i szybkiej urbanizacji. Rosnąca liczba miast cierpieć będzie z powodu jakości powietrza i wody, co dotychczas gnebi takie centra miejskie jak Mexico City, Sao Paulo, Lagos i Pekin.

Globalne ocieplenie stanie się wyzwaniem dla całej ludzkości, przynosząc skutki ocieplenia klimatu jak topienie się polarnych lodów, podniesienie się poziomu mórz i wielkie burze występujące coraz częściej. Będzie jednak niewielki postęp w redukcji emisji gazów cieplarnianych

W ciągu najbliższych 15 lat zmniejszy się nieco presja wzrostu gospodarczego na środowisko w wyniku mniejszych nakładów energetycznych i postępu technologicznego. Przykładowo użycie nowych paliw i silników hybrydowych może zmniejszyć zanieczyszczenie środowiska zwłaszcza w branży transportowej. Mogą się na to złożyć zastosowanie energii słońca i wiatru, większa oszczędność zużycia energii oraz przejście na bardziej czyste paliwa jak np. gaz naturalny” ( Global Trends 2015)

Współczesna ludzkość rozpadła się na mniejszość zdolną do kontynuowania postępu cywilizacji i na większość cywilizacyjnie nieprzystosowaną. Jaka jest wielkośc tej większości? Ludność świata w roku 2015 ma liczyć 7,2 miliarda w stosunku do 6,1 miliarda w roku 2000, są to więc miliardy ludzi. Obraz najbliższej przyszłości malowany jest w cytowanym raporcie bardzo ostrożnie:



„Globalizacja przyniesie wzrost przejrzystości decyzji rządowych komplikując zarówno możliwości kontrolowania społeczeństwa przez reżimy autorytarne jak również „deliberatywne” procesy w państwach demokratycznych. Rosnąca migracja tworzyć będzie diaspory wpływające na politykę i jej strategie a nawet mogące zmieniać tożsamość narodową w wielu krajach. Globalizacja będzie zwiększać wymagania wobec kooperacji w skali międzynarodowej, ale jak zareagują na to państwa i międzynarodowe organizacje będzie wiadomo dopiero bliżej roku 2015…….

Nie nadążające regiony, kraje i grupy będą się zapadać w ekonomiczną stagnację, polityczną niestabilność i wyobcowanie kulturowe. Będzie tam rosnąć polityczny, etniczny, ideologiczny i religijny ekstremizm często uciekający się do przemocy…..

Wewnętrzne konflikty wynikające ze źródeł religijnych, etnicznych, ekonomicznych lub politycznych powinny się utrzymać na dotychczasowym poziomie lub nawet wzrosnąć ilościowo. Konfliktami takim będą musiały zajmować się narody Zjednoczone i organizacje regionalne ponieważ większe państwa minimalizować będą swój udział zajęte kłopotami wewnętrznymi, obawą ryzyka niepowodzeń, przy braku woli politycznej i zmniejszonych zasobach.

Kontrola eksportu i sankcje będą coraz mniej efektywne z powodu dyfuzji technologii, nieszczelności granic, skonsolidowania obrony interesów przez przemysł, szukanie opłacalnych obcych rynków. Coraz trudniej będzie kontrolować transfer broni i technologii.

Przewiduje się że najbardziej skomplikowane uzbrojenie, włącznie z bronią masowego niszczenia, produkowane w prymitywnych warunkach i zdobywane różnymi drogami będzie przechodziło do rąk państwowych i niepaństwowych ośrodków wojny także wrogich wobec USA…….

Przestępcze organizacje i sieci bazujące na Północnej Ameryce, Zachodniej Europie, Chinach, Kolumbii, Izraelu, Meksyku, Nigerii i Rosji będą rozszerzać skalę i zakres swej działalności. Będą się łączyć dla określonych operacji z kimkolwiek, z małymi grupami przestępczymi i z ruchami powstańczymi. Będą korumpować przywódców państw niestabilnych, wrażliwych ekonomicznie lub upadających, wślizgując się do banków I przedsiębiorstw mających kłopoty, współpracując z wywrotowymi ruchami politycznymi dla opanowania określonych regionów geograficznych. Ich dochody pochodzić będą z handu narkotykami, kobietami i dziećmi, szmuglowania imigrantów, materiałów toksycznych, niebezpiecznie szkodliwych, nielegalnej broni, technologii militarnych i innej kontrabandy, fałszerstw finansowych, wymuszania haraczu. Ryzyko będzie rosło wraz z wejściem przestępczych grup do sfery handlu bronią nuklearną, biologiczną i chemiczną” (Global Trends 2015).

Nieco radykalniej i zwięźlej wypowiadają się Ernest Ulrich von Weizsäcker, A. B. Lovins i L. H. Lovins.

„Z politycznego punktu widzenia dramatyczne przeludnienie prowadzi w nieunikniony sposób do konfliktu o ziemię i surowce. Nie można wykluczać okropnych wojen. Sytuację tę dramatycznie pogorszyć może Globalne Ocieplenie. …Co się stanie, jeżeli sto milionów ludzi z Bangladeszu opuści swoja ojczyznę, a oczekiwana propaganda informować będzie zdesperowanych ludzi, że winnymi wszystkiego są ci po północnej stronie….Nawet bez Ocieplenia Globalnego dalszy wzrost ludności może spowodować lawinę migracji na wszystkich kontynentach i we wszystkich krajach”(Weizsäcker & Lovibs & Lovins). Moją intencją było udostępnić czytelnikowi te teksty w oryginalnym brzmieniu.

Niebezpieczeństwo wojen to nie są tylko rosnące arsenały broni masowej zagłady, która wcześniej czy później, tu czy tam, zostanie zastosowana. Broń bez ludzkiej energii i świadomości jest tylko złomem. Wojna jest przede wszystkim stanem świadomości, pełnym agresji i nienawiści, puszczoną w ruch emocjonalną i mentalną energią, która musi eksplodować, wypalić się, spełnić własną szaleńczą logikę. Większość współczesnych ludzi nie podąża ku cywilizacji planetarnej lecz ku totalnemu zniszczeniu i śmierci. Kto i jak mógły ich zatrzymać i czy to w ogóle jest możliwe? Jest to trudne pytanie dla odpowiedzialnej polityki dnia dzisiejszego i jutrzejszego.

Krótko mówiąc powinniśmy oczekiwać wkrótce pojawienia się cywilizacji braków, lokalnych i regionalnych wojen, migracji i rozwoju różnego rodzaju zorganizowanej pzestępczości, rozwijającej się na podobieństwo wirusów i bakterii w umierającym organiźmie.

Jesteśmy w ostatniej fazie przed agonią, chociaż ogół ludzi tego sobie nie uświadamia, jak zwykle ”przed powodzią”..

„Prawa człowieka” są dziś sloganem w ustach ludzi bogatych i bezpiecznych. Jednakże semantyka „praw człowieka” zwiera nie tylko prawo do własnej opinii, lecz także prawo do lepszego życia, do wolności od nędzy, analfabetyzmu, chorób, i do zmiany takiego życia.

Większość ludności świata żyje w skrajnej nędzy, bez dostępu do czystej wody, światła, jedzenia, lekarstw. Żyją oni na samym dnie ludzkiego piekła, bez szansy ucieczki z niego. Cierpią biologicznie i duchowo, żyjąc razem z chorymi i umierającymi w prowizorycznych slamsach i na ulicach..

Większość ubogich ludów nie przystosowanych do współczesnej cywilizacji myśli tylko o tym, co zjeść dziś, jutro dla nich nie istnieje. To jest największy problem obecnej dezintegracji cywilizacyjnej.

Elity potężnych państw nie tylko nie mają pomysłu, jak wykorzystać ta olbrzymią, nieruchomą i marnującą się energię ludzką, oni nawet tego nie dostrzegają. Jest to błąd polityczny, a według Talleyranda, błąd w polityce jest gorszy od zbrodni, toteż obecne potęgi światowe drogo zapłacą za ten błąd jutro. Cokolwiek więc się stanie,bez wątpienia osiągnęliśmy punkt zwrotny w historii życia na planecie

Czy najbiedniejsze narody są skazane na śmierć przez powolne konanie czy raczej przeżyją? Studium Arnolda Toynbee przekonuje, że bardziej możliwe jest, że przeżyją – tylko po co? Aby dokończyć szóstą ekstynkcję planetarną i zniknąć wraz z wszystkimi istotami żyjącymi planety? Straszliwa perspektywa, lecz historia życia uczy nas, że przeżywa nie ten, kto jest najlepiej przystosowany, lecz ten, kto ma szczęście. Tak więc nigdy nie jesteśmy pozbawieni szansy przeżycia i rozwoju, być może, trudności te są niezbędne, aby pobudzić nasz leniwy umysł. i przyśpieszyć postęp, wprowadzając niezbędne innowacje. Taką innowacją jest koncepcja „społeczeństwa przetrwania” , koncepcja po raz pierwszy w historii wolna od tendencyjności ideologicznej, tak politycznej jak i wyznaniowej.

Rozwój przetrwania wraz ze środowiskiem” (Environmentally sustainable development) jest niemożliwy bez ustanowienia międzyludzkich stosunków równowagi przetrwania, toteż dekodujemy to pojecie jako ogólnoludzką solidarność I symbiozę z naturą. Kto jednak zdolny jest to urzeczywistnić? Żyjemy w fazie dezintegracji cywilizacyjnej. „ Ludzie stracili wiarę w politykę, ponieważ nie wiedzą już, do czego rządy są potrzebne…Nie rządy lecz korporacje coraz szczelniej wypełniają życie publiczne”( Thomson 2001).

. Musimy złamać symetrię struktury społecznej albo nasz okręt pójdzie na dno. Ale żeby złamać symetrię, potrzeba nam wielkiej idei. Arnold Toynbee mówi, że tylko taka idea wielkiego odrodzenia duchowego może uratować współczesną cywilizację. Musimy ja znaleźć, ponieważ nie mamy wyboru.


Rozdział 25

ROZWÓJ LUDZKIEJ ŚWIADOMOŚCI
1. Inprint tworzy strukturę

Jak wspomniano w poprzednich rozdziałach, zwłaszcza w trzecim jedenastym i trzynastym, nasze myślenie jest ograniczone strukturalnie, nasza pamięć nie jest nieuporządkowanym magazynem informacji. Nasze myśli są zawsze zależne od układu odniesienia którym jest wielopoziomowa struktura myślowa integrująca naszą tożsamość . Struktura myślowa wyraża nasze osiągi i ograniczenia , jak wszelka struktura. Jej rola polega na interpretacji, amplifikacji bądź odrzucaniu informacji jakich dostarcza percepcja

(Maruszewski & Reykowski & Tomaszewski).

Jak rozwija się struktura myślowa, jak powstaje „układ odniesienia” dla wszystkich naszych idei i wartości? Wszelkie nowe doświadczenie jest kodowane w pamięci, jakkolwiek nie bezpośrednio. Najperw nasza psychika musi rozpoznać nowe doświadczenie, psychologowie nazywają to reakcją rozpoznawczą.

Po rozpoznaniu informacji następna z kolei jest reakcja adaptacyjna: zinterpretowana informacja musi być dopasowana do stanu całości umysłu. Reakcje rozpoznawcza i adaptacyjna są bardzo kosztowne energetycznie. Obydwie reakcje pozostawiają trwały ślad w naszym mózgu i umyśle. Tym samym w mózgu jest instalacja dynamicznej sieci neuronów która na poziomie umysłu przejawia się jako nastawienie psychiczne (attitude), wyrażające nasz stosunek do otoczenia i samego siebie.



Nastawienia pozostają w umyśle krócej lub dłużej, czasem przez całe życie danej jednostki. Są one naszą zinternalizowaną informacją zakodowaną w umyśle, zdolna do replikacji na drodze językowej jako memy (Brodie), podobnie jak geny w rzeczywistosci biologicznej. Silne nastawienia utrwalone na całe życie jednostki nazwano w nauce imprintami, czyli wdrukowaniami, odciskami (Loranz 1963).

Imprinty otrzymane w ciągu życia jednostki, zwłaszcza w dzieciństwie możemy nazwać ontogenetycznymi. Są one cegiełkami, z których zbudowana jest nasza struktura myślowa. Zależnie od tego, czy urodziliśmy się w wolności czy w ubóstwie, w bogactwie czy nędzy, w otoczeniu kulturalnym lub prymitywnym – nasze osobowości zostają naznaczone na całe życie, możnaby powiedzieć – przypieczętowane przez te imprinty. Stosownie do ich treści oddajemy otoczeniu wszystko, czym nasiąknęliśmy: miłość lub nienawiść, szczerość lub obłudę, aktywność lub bierność. Nasze oczekiwania wypływają z naszej struktury myślowej, z naszych imprintów, a wiemy przecież, że oczekiwania są ojcem percepcji.

W ciągu całego mojego życia miałem wiele okazji obserwować ludzi którzy w dzieciństwie otrzymali bardzo różne imprinty: młody człowiek urodzony w środowisku elity władzy czuł się członkiem tej elity nawet siedząc w karcerze komunistycznego więzienia. Jego myśli, etyka, zachowanie wynikały z tego odczucia, odczucia całkowicie nie odpowiadającego rzeczywistej sytuacji. Inny młody człowiek w jego wieku, urodzony wśród ludzi biednych i wulgrnych, który dzięki szansie jaką dał mu system komunistyczny osiągnął wysoki poziom wykształcenia i wysokie stanowisko w hierarchii władzy, nie mógł nigdy zapomnieć nędzy i upokorzeń dzieciństwa dążąc przede wszystkim do zdobyczy materialnych i powierzchownych oznak prestiżu.

Nie można się więc dziwić, że zajmując miejsce politycznej elity w krajach post-komunistycznych tacy ludzie zaowocowali folklorem korupcji i zoologicznym wręcz brakiem poczucia zbiorowego interesu. Nie potępiajcie ich, proszę, oni są tylko niewolnikami swoich imprintów, podobnie jak Ty i ja, Czytelniku, jesteśmy niewolnikami swoich. Ich dzieci, nastepne pokolenie, urodzone i wykształcone w całkiem odmiennym otoczeniu wyposażone jest już w zrozumienie wspólnego interesu, oni mogą stać się nową elitą władzy.

Tu macie odpowiedź na pytanie, dlaczego kręgi polityczne byłych komunistów w krajach post-komunistycznych okazywały się bardziej skuteczne od niekomunistycznej opozycji: ci tzw. „postkomuniści” są dziećmi i wnukami poprzedniej, komunistycznej elity władzy, a nie spauperyzowanych przez komunizm pospolitych ludzi.

Lecz nasze imprinty są pochodzenia nie tylko ontogenetycznego, pochodzą nie tylko z naszego osobistego życia. Dźwigamy filogenetyczne imprinty ludzkiego gatunku, wyrosłe jako dziedzictwo dotychczasowej cywilizacji. Często nazywamy je pamięcią gatunkową, jakkolwiek nie wiemy w jaki sposób te imprinty przekazywane są genetycznie.

Rodzimy się z rozwiniętymi w procesie ewolucji sieciami neuro-dynamicznymi mózgu, działającymi jak engramy. Wyrażają one filogenetyczną pamięć gatunku. Będąc fizjologiczną podstawą naszego psychologicznego zachowania się nie są one zakodowane w świadomości. Ukryte głęboko w nieświadomej części psychiki objawiają się w skrajnych sytuacjach, często zaskakując nas, którzy jesteśmy ich nośnikami.

Aby nie dać się zaskoczyć w przyszłości, zróbmy przegląd najważniejszych imprintów, jakie dźwigamy w głębi naszych umysłów, jako spadek po przodkach. Przedstawiam je krótko w porządku historycznym.


2. Pierwszy imprint:solidarność i przemoc

Mamy prawo powiedzieć, że jest to najstarszy imprint, siegający pięciu milionów lat, jest więc najsilniejszym imprintem w psychice ludzkiej. W przeszłości wywoływał różne rodzaje komunikacji przemocy, prześladowań i okrucieństwa, w przyszłości pomoże nam w eksploracji świata pozaziemskiego, którego wyzwania przekraczają naszą obecną wyobraźnię jak i wytrzymałość nerwową.

Badający paleolityczne rysunki w jaskiniach dochodzą do wniosku, że ich styl jest typowy dla istot myślących na poziomie pod-korowym, czyli emocjonalnie, przy pomocy mózgu limbicznego, który zna tylko absolutne dobro i absolutne zło. Dlatego pierwszymi ludzkimi uczuciami były tylko miłość i nienawiść, zdolność do kompromisu i krytycznej samooceny były dla naszych przodków niemożliwe do wyobrażenia. Pierwsze emocje były emocjami grupowymi.

„Brazylijscy Indianie Mundurucu dzielą świat ludzki na siebie i Parivat, co oznacza wszystkich innych. Ci inni są traktowani jak zwierzyna łowna, mówi się o nich jak o zwierzętach”(Eibl-Eibesfeldt).

Wrangham i Petersen argumentują, że ludzie zawsze wysoko cenią członków własnej grupy, gotowi do agresji przeciwko outsiderom. Ta niechęć do wszystkich outsiderów prowadzi do różnych „-izmów” jak rasizm, sexism, etnocentryzm itc., „straszliwie łatwo stajemy się ich ofiarami”.

Najpierw- w umyśle zaliczamy ludzi do własnej lub obcej grupy („oni, tamci”). Następnym krokiem jest dyskryminacja „tamtych” a jak wiemy z rozdz. 18 i 19, jest to droga ku trzeciej pozycji – zabijania ich. Jeżeli dzielimy innych w taki sposób, nawet ludzie na wysokim poziomie moralnym zdolni są do robienia okropności z czystym sumieniem. Aby kogoś zabić, trzeba najpierw chcieć go zabić, aby chcieć go zabić, trzeba uznać go za zło zagrażające naszej własnej wspólnocie.

Agresja może okazać się użyteczna dla integracji grupy, czasem przez szczucie przeciwko „kozłom ofiarnym” jako wyrazicielom wroga (Eibl-Eibesfeldt).

Przez inspirowanie agresji można wzmocnić solidarność, lecz nigdy odwrotnie, ponieważ tylko zagrożenie jest źródłem solidarności. Zarówno Irenäus Eibl Eibesfeldt jak i Konrad Lorenz zgadzają się, że zdolność do demonizowania innych ludzi (jako wstęp do ich zabijania) jest bardziej groźna niż każda broń.

Od niepamiętnych czasów ludzkość wysoko ocenia poświęcenie dla zbiorowości i kocha tych, którzy na szalę rzucają swoje życie lub wolność. Nawet ludzie odrzucający tradycyjną moralność ze świadomych przyczyn ideologicznych, jakimi byli komunistyczni oficerowie policji i sędziowie, często nie potrafili ukryć szacunku dla odwagi i poświęcenia swych ofiar.

Omawiany imprint pozwala nam rozwijać planetarną cywilizację solidarności i symbiozy ze środowiskiem naturalnym, chociaż to dążenie jest ograniczone przez emocjonalne siły agresji i wzorce komunikacji przemocy w naszych umysłach.
3. Drugi imprint: dominacja i serwilizm

Przemoc prowadzi do hegemonii zarówno w stadzie szympansów jak i w społeczeństwie ludzkim. Hegemonia dokonuje rozłamu świadomości zbiorowej na dwa stany: świadomość panowania (dominacji ) i posłuszeństwa. Montesquieu ma rację, że brak kontroli władzy prowadzi zawsze władców do nadużycia tej władzy. Nadużycie włądzy przekształca się w tyranię (domineering) , równolegle posłuszeństwo przekształca się w serwilizm.


Świadomość panowania wyraża przekonanie władcy o swojej wyższości. Rządzący uważają, że zawsze lepiej wiedzą, są lepiej poinformowani i wszechpotęzni. Wysoka samoocena połączona jest z pogarda dla poddanych, wszelki opór ze strony tych ostatnich budzi nienawiść strony panującej.

Szacunek dla władzy jest wspólny ludziom, władza jest stanem wielkiego prestiżu. Na uwagę zasługuje szacunek okazywany władzy ( i nieodróżnialny od serwilizmu) w krajach o długiej tradycji monarchistycznej, gdzie ten imprint jest bardzo stary i silny, przykładowo w Anglii i Japonii. Nawet tam, gdzie władza monarchy jest tylko symboliczna, jej prestiż wspiera autorytet rządu i parlamentu.

Szacunek dla władzy wśród ludzi jest tak wysoki, że nawet ci, którzy utracili władzę, cieszą się prestiżem władców przez całe swe życie. I odwrotnie, ten kto nie ma żadnej pozycji w hierarchii władzy często nie budzi szacunku nawet we własnej rodzinie.

Władza jest narkotykiem mocno uzależniającym każdego kto miał okazję jej spróbować. Inklinację do despotycznego molestowania słabszych członków społeczeństwa pochodzącą od tego stanu umysłu możemy spotkać wśród mężczyzn i kobiet we wszystkich krajach i we wszystkich czasach.

W sferze świadomości społecznej serwilizm jest odwrotną stroną despotycznej władzy. Eibl-Eibesfeldt twierdzi, że posłuszeństwo władzy jest nastawieniem wrodzonym. Jest to akceptacja własnej niższej pozycji społecznej, przekonanie o własnej ludzkiej niższości, które to przekonania stara się nieustannie utrwalać w poddanych strona rządząca.

Serwilizm wyraża lęk i rezygnację z oporu i walki o równą pozycję społeczną. Przejawia się w różnych strategiach od strategii „wiernego sługi”do strategii kłamstwa, oszustwa i zdrady. Serwilizm jest szkołą dwulicowości, łamaniem charakterów rodząc i inne postaci dehumanizacji.

Serwilizm chroni i ratuje despotyzm władzy nie tylko w dziedzinie politycznej, ekonomicznej oraz wyznaniowej lecz także w procesie rozwoju wiedzy naukowej. Tzw. „autorytety” w życiu naukowym są zakamuflowanymi hamulcami rozwoju naukowego; luminarze ludzkości jak Goethe, Kant, Vanini, Pasteur, Einstein i inni wiele wycierpieli od nich. Te hamulce rozwoju nauki, technologii i medycyny nie mogłyby działać bez chroniącego je serwilizmu. W naszych czasach takie autorytety ignorują odkrycie energii próżni i związane z nim nowe perspektywy ludzkiego rozwoju.

Zarówno władztwo jak i serwilizm są dwoma stronami tej samej monety: ludzie ze strony władczej, który utracili swoją pozycję bez nadziei jej odzyskania mogą się przekształcić w pokorne sługi. I naodwrót, niewolnicy, którzy spostrzegą bezsilność swych panów, mogą nagle przekształcić się w okrutnych tyranów.

Wiele się mówiło o eksperymentalnym więzieniu Miligrama, który to eksperyment ujawnił ukryte sadystyczne instynkty w dobrze wyselekcjonowanej populacji w której takie skłonności były wykluczone. Mniej mówi się o tym, że ten eksperyment wykazał jak łatwo ludzie, którzy znaleźli się w sytuacji podporządkowanej potrafią się płaszczyć przed „strażnikami”, tracąc poczucie godności własnej.
4. Trzeci imprint: Równość

Społeczeństwo rodowo-plemienne jest największym społeczeństwem przedpaństwowym, jakie przetrwało do naszych czasów. Równość praw i obowiązków była warunkiem istnienia tak licznych wspólnot, nie znających policji ani więzień. Najwyższą karą nie była śmierć, lecz wygnanie, wykluczenie ze wspólnoty.

Społeczeństwo plemienne zapewniało równowagę interesu indywidualnego i zbiorowego. Rytuały plemienne trzymały instynkt agresji na smyczy. Niestety, ta stabilność struktury społecznej zbudowanej na równości opłacana była straszliwą stagnacją.

My niedoceniamy wpływu dziedzictwa rodowo-plemiennego na nasze obecne stosunki polityczne. Nasza demokratyczna umysłowość, sympatia dla ludów walczących o wolność i niepodległość, współczucie dla cierpiących z powodu przemocy, głodu lub epidemicznych chorób w całym świecie – to jest dziedzictwo długiej epoki rodowo-plemiennej, wdrukowane do naszej pamięci.

Okoliczność, że przeciętny człowiek raczej nie lubi indywidualności wyrastających ponad ogólny poziom jest również dziedzictwem okresu plemiennego Tkwią w nim korzenie wszystkich idei rewolucyjnych i socjalistycznych które jeszcze nie przeminęły, być może nigdy nie przeminą.

Nie potrafię zapomnieć milionów młodych, ubogich ludzi, którzy nigdy nie żywili pokusy ani nie mieli możliwości zdobycia władzy lub wielkich pieniędzy, wyruszających dobrowolnie do walki przeciwko totalitaryzmowi. Oni nie szli po to tylko, aby zabijać wrogów, lecz przede wszystkim po to, aby przywrócić ludziom prawo do życia po swojemu.
5. Czwarty imprint: honor i ojczyzna

Jest to nieco późniejsze dziedzictwo państwa agrarnego, bardziej zróżnicowane od poprzednich imprintów. Czym jest honor? Jest to poczucie godności własnej indywiduum, rodziny, narodu.

W Europie honor był wyłączną domeną szlachty. Naród Czeski, którego szlachtę wycięła w pień armia niemiecka w XVI wieku nie był zdolny do pojmowania honoru jako czynnika polityki. W przeciwieństwie do tego, polski minister spraw zagranicznych pułkownik Beck w sierpniu 1939 r. uzasadnił honorem polski opór wobec ekspansji Niemiec hitlerowskich. Honor był traktowany zawsze jako najwyższa wartość człowieka, wyższa niż osobiste życie. Europa nie jest wyjątkiem.

Na Dalekim Wschodzie, gdzie państwo rolnicze trwało najdłużej, honor jest własnością nie tylko szlachty i jej następców. Każdy zawód ma swój własny honor, nie wyłączając służących, bandytów i prostytutek..Honor działa tutaj jako parametr porządku społecznego. Zachodni Europejczycy i Amerykanie, w większości narody plebejskie, nie powinni tego faktu ignorować nawet jeśli wydaje się im dziwny. Dla ludzi honoru potrzeba jego zachowania góruje nad potrzebą zachowania życia; życie można poświęcić dla honoru, honor dla życia- nigdy.

Honor był przyczyną wielu wojen jak również heroicznej obrony miast, społeczności lokalnych i krajów. Honor wojskowy zrytualizował zarówno wyzywanie na pojedynek jak i wojny, pozbawiając je pierwotnej, chaotycznej brutalności. Ten zrytualizowany honorowy porządek walki był w poszanowaniu przez cały świat cywilizowany aż do czasów totalitaryzmu, który odrzucał te honorowe rytuały jako przesądy przeszłości.

Utrata honoru w Azji nazywa się „utrata twarzy”. W latach siedemdziesiątych pytałem znajomego Wietnamczyka, studiującego w Polsce o nowości związane z mającym wówczas miejsce atakiem Chin na terytorium Wietnamu. Powiedział mi, że wietnamskie gazety nie piszą nic o wojnie, tak jakby jej nie było, „żeby nie obrazić” strony chińskiej. Wyjasnił, że od 3500 lat Chińczycy atakują Wietnam co 150 lat, lecz gdyby zostali obrażeni, wojna nigdy by się nie skończyła; on podkreślił: nigdy!

Wielopokoleniowe życie ludzi w państwie agrarnym rozszerzyło poczucie „swojskości”. Kraj, ludzie, natura, kultura to wszystko było „swoje”, pojmowane jako bliska (familiar) wspólnota zwana ojczyzną. Jeżeli dane państwo upada, tracąc suwerenność, ojczyzna pozostaje, ponieważ jej istotą jest imprint w ludzkiej pamięci. Ten imprint budzi powstania dążące do przywrócenia niepodległości ojczyzny.

Koncepcja ojczyzny jest podstawą państwa narodowego i nowoczesnego nacjonalizmu. Koncepcja ojczyzny ,ma podstawowe znaczenie dla teorii i praktyki politycznej.

Zachód, którego światopogląd polityczny zaczyna się od Platona i Arystotelesa nie zna myśli politycznej Dalekiego Wschodu, o kilka tysięcy lat starszej i nieporównanie bogatszej. Niccolo Machiavelli jest nadal nauczycielem polityki na Zachodzie i wszelka sofistyka polityczna nazywana jest „makiawelizmem”. Tymczasem traktat „Szkoła władzy”, napisany przed dwu i pół tysiącami lat przez indyjskiego historyka Cautilę prezentuje tak wysoko rozwiniętą sofistykę rządzenia, że europejski „makiavelizm” obok niej wydaje się gaworzeniem oseska.

Świat Zachodu i Wschodu żyły dotychczas oddzielnie głównie dzięki intelektualnej arogancji młodszej, europejskiej cywilizacji. Przyczynia się to do dezintegracji cywilizacji światowej, miejmy nadzieję, że ta separacja zbliża się do końca.

Najbiedniejsze narody współczesnego świata znajdują się nadal poniżej poziomu świadomości narodowej, podatne na fanatyzm wyznaniowy, jak przed wiekami. Minęła już epoka totalitaryzmu nacjonalistycznego i internacjonalistycznego być może czeka nas jeszcze spotkanie we światowym totalitaryzmem wyznaniowym. Jeśli on się zjawi, będzie to konfrontacja starożytnego fanatyzmu wyznaniowego z nowoczesną koncepcją ojczyzny i koalicji ojczyzn. Jeżeli jednak okaże się to jedyną drogą ku cywilizacji planetarnej będzie to droga bólu, łez i ofiary dla przetrwania życia.


6. Piąty imprint: kompromis

Bez wątpienia to jest najmłodszy i przez to najsłabszy imprint w ludzkiej pamięci, choć w naszych czasach bardzo jest potrzebny. Jest to dziedzictwo gospodarki rynkowej: pieniądz i dobra służą do wymiany, a wymiana może dokonywać się tylko na drodze dialogu (negocjacji) i kompromisu.. Kompromis zakłada partnerstwo, które jako prawo ludzkiego współżycia, jako parametr porządku, jest niezbędne do przełamania diabelskiego kręgu przemocy.

Gospodarka rynkowa rozwinęła się relatywnie późno i nierównomiernie rozprzestrzeniła w świecie, dlatego imprint kompromisu nie występuje jednakowo u różnych narodów. W Wielkiej Brytanii i USA męża stanu definiuje się pozytywnie jako „człowieka kompromisu”, amerykańskie porzekadło mówi:”jeśli nie możesz ich pokonać, przyłącz się do nich”. Jednakże w Europie, po wschodniej stronie polskiej granicy, w Azji i Afryce wszelki kompromis traktowany jest jako słabość i głupota, jako błąd lub nawet zdrada „swoich”. Narody z długą tradycją społeczeństwa plemiennego lub despotyzmu potępiają kompromis wyznając jedynie zasadę: „wszystko albo nic”.

Kompromis jest możliwy tylko wtedy, gdy obie strony godzą się dobrowolnie szanować następujące zasady:


  1. odrzuca się kontekst pozajęzykowy (ideologiczny);

  2. język dialogu musi być jednoznaczny o ile tylko możliwe;

  3. obydwie strony muszą mieć, chociażby wąski, zbiór wspólnych wartości, np. sprzedać i kupić po cenie satysfakcjonującej obydwie strony. M. Gorbaczow i R. Raegan mogli zakończyć zimną wojnę, ponieważ obydwaj rozumieli niebezpieczeństwo wspólnej zagłady w konflikcie nuklearnym.


7. Sterować naszym mózgiem limbicznym

Stosownie do przedstawionych imprintów rozwinęliśmy efemeryczne nisze dla wspólnego życia: „narodowe”, „rasowe”, „wyznaniowe” i inne, istniejące tylko w naszych umysłach i wtórnie odzwierciedlane w świecie zewnętrznym. Wszystkie te nisze stanowią ślepą uliczkę ewolucji, drogę do unicestwienia życia na planecie, to znaczy do nikąd. Żaden z tych imprintów nie jest jednak zakodowany w naszej korze mózgowej, ale tylko w mózgu limbicznym, w mózgu paleossaków.

Sytuacje zmieniają się diametralnie, lecz imprinty pozostają, rodząc błędne decyzje i podtrzymując hipnotyczną atmosferę komunikacji przemocy. Musimy sterować naszym mózgiem limbicznym, lecz jak?

Przede wszystkim musimy dobrze zrozumieć jak pracuje nasz mózg limbiczny. Otóż mózg limbiczny koduje tylko nasze przyjemności i nieprzyjemności będąc całkowicie ślepym na wszelkie nieprzyjemności i szkody, jakie wyrządzamy innym. Dlatego zawsze uważamy, że jesteśmy w porządku; a ponieważ tak myślą wszyscy, w istocie nikt z nas nie jest w porządku, jesteśmy nadal zwróconymi ksobnie egocentrycznymi zwierzętami. To jest ciemna strona naszego umysłu, którą Daleki Wschód określa jako „ignorancję” lub „brak oświecenia”.

Zgodnie z powyższym uprzedzamy się bardzo łatwo do innych, idealizując „swoich” jako naszą ekstrapolację psychiczną i demonizując innych, którym staramy się narzucić nasze priorytety i wartości. Zechciejcie spojrzeć, co się dzieje na całym świecie: jednostki, zbiorowości, narody – wszyscy są przekonani, że są „w porządku”, tylko ci „inni” są źli; jest to fundamentalne złudzenie naszej jednostronnej pamięci emocjonalnej. Dlatego cała ludzkość jest w stanie walki jeden przeciwko drugiemu. Zarówno w skali makro jak i mikro, w naszym życiu indywidualnym ranimy bez litości ludzi, włącznie z tymi których kochamy i którzy kochają nas.

Jeżeli już dobrze zrozumieliśmy jak pracuje nasz mózg limbiczny, możemy stworzyć pętlę negatywnego sprzężenia zwrotnego w drodze pomocy ze strony naszego mózgu korowego (neocortex albo mózg neossaków), który kontrolując nasze opinie i decyzje nigdy nie działa emocjonalnie, lecz racjonalnie, nigdy nie myśli ideologicznie lecz pragmatycznie. Pokrótce możnaby to wyrazić w następujących regułach:



  1. Nigdy nie decydować nagle. Szybka decyzja jest decyzją mózgu limbicznego; jak wiemy, kora mózgowa potrzebuje więcej czasu dla podjęcia decyzji. Przed podjęciem decyzji staraj się przeanalizować zarówno problem jak i uwarunkowania przyczynowe partnera. To ostatnie jest bardzo trudnym zadaniem nawet dla ludzi wykształconych i zorientowanych w psychologii.

  2. Szanuj opinie innych, proś o nie, cudze opinie są zwierciadłem dla twojego systemu decyzyjnego.

  3. Stosuj zawsze zasadę wzajemności jako zasadę ogólnoludzkiej równowagi. Eibl-Eibesfeldt pisze, że amazońskie plemię Indian Araroa wierzy, że naruszenie zasady wzajemności jest głęboko niemoralne, a ten kto to czyni, odradza się w przyszłym wcieleniu jako małpa.

  4. Zdolność do samokrytycyzmu wyróżnia nas w całej biosferze jako nowoczesnych ludzi, w przeciwieństwie do prymitywnych, zacofanych i niedorozwiniętych. Brak samokrytycyzmu dowodzi, że dany umysł zatrzymał się na niższym poziomie rozwoju, niezdolny do dalszej ewolucji. Wielką korzyścią z samokrytycyzmu jest to, że pozwala on nam rozpoznać własne błędy i występki moralne i nie powtarzać ich, dając zadośćuczynienie naszym ofiarom. Tylko dzięki samokrytycyzmowi możemy świadomnie rozwijać się metodą prób i błędów.

  5. „Powinniśmy się uczyć tolerancji wobec innych kultur, bo to w czym upartujemy zło, może być święte dla drugich”(Loranz 1963).

  6. Ponieważ jedni drugich nękamy boleśnie, powinniśmy się uczyć sztuki przebaczenia – unikalnej jedynie ludzkiej sztuki w całej przyrodzie. Przebaczenie jest negatywnym sprzężeniem zwrotnym gaszącym zarzewie konfliktu i stabilizującym strukturę społeczną. Samokrytycyzm, dialog i przebaczenie nie istnieją w biosferze poza gatunkiem ludzkim.

  7. Pięć milionów lat morderczej walki między ludźmi tak ukształtowało nasz umysł, że nie możemy zmienić go momentalnie. Możemy tylko i musimy definiować wroga inaczej niż dotychczas, przyjmując wyzwanie budowania cywilizacji planetarnej i wykorzystując naszą energię nie do samozniszczenia lecz tylko do przejścia na wyższy poziom samoorganizacji. Co mamy do zaoferowania?

    • odwagę, wytrwałość i zdolność do poświęceń dla wspólnej sprawy;

    • lojalność wobec sprzymierzeńców, nieustępliwość wobec wrogów;

    • wielki szacunek dla każedgo, kto poświęca dla innych swoje zdrowie lub życie;

    • wiarę w zwycięstwo wolności nad przemocą, szlachetności nad podłością i prawdy nad ignorancją;

    • wysokie kwalifikacje zawodowe.

Katastrofy które nadejdą wkrótce pozwolą nam zmyć ze siebie uprzedzenia. Szkody jakie poniesie środowisko naturalne i ludzkość przyśpieszą wielokrotnie efekt ewolucji. Ci którzy przeżyją, będą przygotowani do przyjęcia nowych warunków życia.

Gatunek Homo Sapiens który żyje po to tylko aby jeść i replikować się biologicznie kończy się. Na drodze przekształcenia pojawia się nowy gatunek ludzki który będzie żył dla twórczej współpracy aby rozwijać razem nowe, coraz bardziej abstrakcyjne symboliczne światy, aby wspierać moralnie i technologicznie dalszy rozwój życia. Życzmy mu szczęścia!




1   ...   18   19   20   21   22   23   24   25   26


©operacji.org 2017
wyślij wiadomość

    Strona główna