Jan Maria Szymański



Pobieranie 1,99 Mb.
Strona21/26
Data23.10.2017
Rozmiar1,99 Mb.
1   ...   18   19   20   21   22   23   24   25   26

System niszczący życie


Wszystkie omówione wyżej czynniki niszczące są bezpośrednio lub pośrednio pochodzenia ludzkiego. Złożone razem stanowią system, zagrażający przeżyciu współczesnych istot biologicznych. To jest nasz obecny wróg. Możemy go nazwać systemem niszczącym życie – LDS (Life Destruction System). Jeśli mamy przeżyć, musimy go unicestwić. System ten godzi w makro-równowagę życia na planecie, zarówno w świat człowieka jak i jego środowisko naturalne. Ta makro-równowaga składa się z olbrzymiej ilości nierównowagowych bilansów entropii i wyrażających je bilansów systemowych, wyrażających procesy życia, zarówno ludzkie jak i poza-ludzkie. Tak więc jeśli mamy przeżyć najpierw musimy zidentyfikować wroga i nazwać go po imieniu : LDS.

LDS stanowią siły człowieka zrewoltowane przeciw człowiekowi, jako czynnik samoniszczący, przykładowo komórki raka, co filozofowie nazwali alienacją. Taki czynnik działa na nas z dwu stron, jako nasza siła zewnętrzna i wewnętrzna. Jeśli chcemy go pokonać, musimy walczyć równolegle, o nową strukturę myślową oraz o nowe środowisko naturalne i społeczne. Ale tu leży trudność: my częściowo lub całkowicie identyfikujemy się z LDS. Pierwszym warunkiem sukcesu jest pozbyć się tej samoidentyfikacji.

Nie dla wszystkich ludzi jest to możliwe. Jak im pomóc? Robert W. Kates pisze: Jeśli wytrzymamy (can manage) przejście do świata cieplejszego, bardziej stłoczonego, bardziej wzajemnie powiązanego (connected) a zarazem bardziej różnorodnego, możemy mysleć o przyszłości przetrwania razem ze środowiskiem (environmentally sustainable future) „(Kates). Jeremy Leggett z Greenpeace i inni autorzy raportów globalnych od wielu lat apelują o obudzenie się „Wspólnej woli”, aby pokonać LDS. Nie słychać dotąd odpowiedniego oddźwięku. To pozwala przypuszczać, że nasza inteligencja i wyobraźnia są za słabe. Jeżeli tak, to Matka Natura nam pomoże. Zawsze, gdy nasz umysł nie dopisuje, Natura dostarcza nam jego surogatu w postaci strachu i cierpienia, uzupełniających naszą niedorozwiniętą inteligencję. Musimy zatem nieco poczekać na obudzenie się tej „Wspólnej woli”. Jeśli tylko nie będzie za późno. Do tego tematu wrócimy jeszcze przy końcu rozdziału.

3. WIZJE PRZYSZŁOŚCIOWE

Obecna rzeczywistość i wynikający z niej olbrzymi zbiór możliwych przyszłych stanów przełamuje ramy naszej ubogiej wyobraźni, odziedziczonej po przodkach żyjących bardzo długo w skrajnie prymitywnych warunkach. Karl Popper dowiódł przy pomocy argumentów logicznych, że nie można przewidzieć przyszłych faktów. Z punktu widzenia teorii struktur dyssypatywnych, życie rozwija się w stabilnych strukturach łamanych od czasu do czasu przez bifurkację, będącą całkowicie nieprzewidywalnym stanem chaotycznego rozwoju (patrz Rozdz. 6). Jednakże ludzie jednakże nie mogą zrezygnować z próby podglądania przyszłości, chociaż pełny zbiór zjawisk jest zbyt różnorodny dla pojemności naszego umysłu. Dlatego spróbujmy wyróżnić trzy rodzaje scenariuszy: optymistyczne, umiarkowane i katastroficzne. Z obszernej literatury możemy zaprezentować tu jedynie nieliczne dzieła odpowiadające powyższym trzem wizjom.



Głosy optymistyczne


Wizje optymistyczne dostrzegają raczej tylko nowe szanse wnoszone przez postindustrializm, pozostawiając w cieniu obecne i przyszłe zagrożenia globalne. Pierwsze próby zaprezentowali tzw. futurolodzy. Metoda futurologii polegała na opisie rozwoju świata przy pomocy danego zbioru zmiennych i interpretacji ich przyszlych ekstrapolacji. Okazało się jednak, że to podejście ilościowe opuszcza część jakościowego obrazu świata. Podejście ilościowe rozpoczęli uzupełniać nowi autorzy, zakładający istotne fakty socjologiczne, aby wyprowadzać z nich przewidywania na przyszłość. Takie podejście prezentuje John Naisbitt w swych „Megatrendach”. Zmiany zachodzące w USA w związku z rozwojem postindustrializmu uogólnia on do poziomu reguł dalszego rozwoju całego świata (Naisbitt).

Nieco dalej idzie optymistyczna wizja Bohdana Hawrylshyna, autora jednego z raportów dla Klubu Rzymskiego. Raport analizuje sytuację światową w latach siedemdziesiątych, wyprowadzając współczynniki pomiaru i niektóre konkluzje, dotyczące procesów integracji świata (konwergencji). Jedynie na dwóch stronach opisuje „siły hamujące”, obejmujące jego zdaniem tylko podziały ideologiczne i konflikty polityczne oraz religijne, w szczególności „straszliwy i niszczący renesans Islamu”. Książkę łatwo się czyta, ponieważ maluje ona taki świat, jaki chcemy widzieć (Hawrylshyn).

Nieco inne ramy odniesienia prezentuje Fritjof Capra w swym słynnym „Punkcie zwrotnym”. Widzi on czas obecny i najbliższą przyszłość jako okres przejściowy od ery paliw kopalnych do ery słonecznej. Patrzy na sprawy ludzkie przez pryzmat ostatnich zmian w życiu naukowych i duchowym. Opisując wyraziście procesy konwergencji i dywergencji w sferze życia kulturowego, stara się pokazać, jak te przekształcenia wyrażają się w życiu ekonomicznym. I aczkolwiek autor podkreśla raczej zalety niż ograniczenia postindustrializmu, książka ta kwalifikuje się jako wprowadzenie do studiów nad obecną erą wielkiego przełomu cywilizacyjnego (Capra).



Niemniej znanym heroldem postindustrializmu, określającym go nazwą „Trzeciej fali cywilizacyjnej”(po rolniczej i przemysłowej), jest Alvin Toffler. Jego własną wizję rozwoju współczesnej cywilizacji wyrażają kolejne książki: ”Szok przyszłości” 1970, „Ekospazm” 1975, „Trzecia fala” 1980 i ostatnia mała książka, napisana razem z Heidi Toffler, „Budowa nowej cywilizacji. Polityka trzeciej fali”.

Autorzy ostatniej pozycji sugestywnie przekonują, że wszelkie niszczenie środowiska naturalnego jest dziełem odchodzącego industrializmu. „Napięcia” w całym świecie będą rosnąć, ponieważ wyrażają one nieuniknione konflikty między różnymi „falami” cywilizacji. Elektroniczne magistrale informacji pojawiają się jako fundament „trzeciej fali”. Autorzy twierdzą, że eksport usług i własności intelektualnej stał się równy światowemu eksportowi samochodów i urządzeń elektronicznych albo żywności i paliw. Obecnego bezrobocia nie można zlikwidować przez tworzenie nowych miejsc pracy, ponieważ jego treść zmieniła się jakościowo. W im większym stopniu proces pracy polega na przetwarzaniu symboli zamiast materii, tym więcej produktów „Trzeciej fali” powstaje w domu, w samochodzie, samolocie lub w biurze, a nie w fabryce. Elity polityczne i struktury starego typu pracują jako przeszkoda na drodze zmian cywilizacyjnych. Potrzebna jest nowa doktryna polityczna, nowa elita, nowe struktury decyzyjne, w końcu nowy system polityczny. (Toffler & Toffler). Autorzy nie wyjaśniają jednak, jaką drogą można by cele te osiągnąć.

Głosy umiarkowane


Umiarkowanymi nazywam wszystkie koncepcje futurologiczne, które starają się zbilansować adwantaże najbliższej przyszłości z istniejącymi ograniczeniami i niebezpieczeństwami. Między tradycyjnie optymistyczną i katastroficzną interpretacją zdarzeń globalnych ten rodzaj literatury wydaje się być podejściem nowoczesnym, jako posługujący się aparatem statystyki i modelami matematycznymi, wyrażanymi w równaniach różniczkowych, rozwiązywanych komputerowo.

Metodę modelowania World Dynamics J. W. Forrestera z 1971 r. możemy traktować jako punkt startowy dla wielodyscyplinarnych systemów myślowych w dziedzinie nowej konceptualizacji problemów globalnych, traktujących zasoby planety i jej gospodarkę jako integralną całość. Wśród wielu raportów globalnych które się ukazały, możemy wyróżnić dwie podstawowe grupy: coroczne raporty Instytutu Worldwatch w Waszyngtonie tytułowane: State of the World (na każdy bieżący rok), Worldwatch Institute Report on Progress Toward a Sustainable Society, oraz raporty Klubu Rzymskiego.

Raporty Instytutu Worldwatch analizują w sposób ciągły bieżący stan środowiska naturalnego oraz wzajemnie związane sprawy ludzkie, poszukując sposobów spełnienia idei społeczeństwa trwale współżyjącego ze środowiskiem (sustainable). Stosownie do Lestera Browna, wieloletniego dyrektora Instytutu Worldwatch idea trwałego współżycia jest rozumiana jako „służąca współczesnym bez zmniejszenia szans przyszłych pokoleń”. Idea trwałego współżycia ze środowiskiem naturalnym zaczyna wypierać tradycyjne ideologie, jako wzorce ludzkiej przyszłości.

Klub Rzymski, ekskluzywna organizacja intelektualistów, został powołany jako trust mózgów, dla zajęcia się ciężkim położeniem ludzkości. Raporty dla Klubu Rzymskiego, sporządzane przez szerokie grono wybitnych autorów, wyrażają wiele odmiennych układów odniesienia, co uniemożliwia tutaj omówienie wszystkich. Pierwszy raport „Granice wzrostu” (The Limits to Growth), opublikowany w r. 1972, był raczej źle przyjęty przez opinię światową, ponieważ wyprowadzony z niego postulat „zerowego wzrostu” ekonomicznego był niewyobrażalny szczególnie dla krajów rozwijających się (Meadows 1973).

Autorzy drugiego raportu „Ludzkość w punkcie zwrotnym”(Mankind at the Turning Point) zrezygnowali z integralnego modelu świata rozwijając inny, składający się ze wzajemnie współzależnych regionów, analizowanych stosownie do założonego zbioru różnych scenariuszy rozwoju (analiza systemowa- patrz rozdz. 16). Konkluzja mówi, że obecny kryzys ma charakter globalny i trwały, będąc niemożliwym do rozwiązania tradycjonalnymi środkami. Współdziałanie byłoby bardziej skutecznym sposobem rozwiązania tego kryzysu niż droga konfliktów (Mesarovic & Pestel). Dalszy raport „Zmiana porządku światowego”(Reshaping International Order) przedstawia program przekształcenia gospodarki światowej, który aż do tej chwili pozostaje na papierze, jako deklaracja dobrej woli(Tinbergen).

Rzućmy okiem na dwa szczególne raporty: Pierwszy Raport Rady Klubu Rzymskiego, który można potraktować jako zbiorową opinię tego Klubu, (King & Schneider) i drugi raport Meadows’ów, tych samych, którzy byli autorami pierwszego raportu dla Klubu Rzymskiego(Meadows 1972, 1992). King i Schneider starają się uporządkować rozległość tematu jako zbiór przesłanek, zwanych „problematyką”(the world problematique), oraz zbiór konkluzji nazwanych „rezolutyką światową”(the world resolutique).

Problematyka obejmuje:


  1. gigantyczną i chaotyczną złożoność trudności oraz problemów wyrażających dewastację środowiska naturalnego, braki energii i żywności,

  2. różne przejawy kryzysu globalnego; kryzysu wartości i demokracji w całym świecie,

  3. niektóre zjawiska powstawania nowego porządku światowego, jak firmy wielonarodowe, NGO’s, TV-SAT, sieci komputerowe i elektroniczne.

„Rezolutyka światowa” jest próbą koncepcji równoległego rozwiązywania wielu zadań wynikających z „problematyki”. W braku modelu teoretycznego, opisującego zarówno środowisko naturalne jak i przejawy cywilizacji, podział na „problematykę” i „rezolutykę” może być traktowany jako minimum metodologiczne do wyprowadzenie ogólnych lecz w miarę możności pragmatycznych konkluzji, uwypuklając co jest ważniejsze a co niemożliwe do osiągnięcia. To podejście prowadzi do ocen jak i dyrektyw działania. Autorzy nie mają wątpliwości, że:

  • ludzkość jeszcze nigdy w swej historii nie stała przed tak gigantycznymi problemami do rozwiązania,

  • ogólnie mówiąc, przekroczyliśmy już krytyczny próg niszczenia środowiska naturalnego,

  • tradycyjne elity społeczne i elity władzy tkwią w kryzysie, niezdolne do rozwiązywania problemów bieżących, dlatego istniejący potencjał ludzkości nie może zostać użyty,

  • bez wątpienia jesteśmy we wczesnym stadium powstawania nowego typu cywilizacji tak różnej od obecnej, jak różnią się cywilizacja rolnicza i przemysłowa.

Ogólnym celem jest oczywiście społeczeństwo przetrwania (sustainable), jako społeczeństwo przeżycia dla przyszłych pokoleń. King i Schneider stawiają jednak niemiłe pytania: Czy społeczeństwo przetrwania jest możliwe w skali globalnej? Jaki poziom różnic dochodu bogatych i biednych może się utrzymać w przyszłym świecie?

Konieczne przekształcenie autorzy nazywają „Pierwszą Rewolucją Globalną”, lecz nie wiadomo, kto i jak ma nią pokierować, „nie uświadamiamy sobie naszej ignorancji”(King & Schneider). Autorzy pokładają całą swoją nadzieją w rosnących handlowych i politycznych organizacjach wielonarodowych, jak również ponadnarodowych NGO’s, wyrażających energię i cele nowego pokolenia.

Autorzy definiują co jest naszym wrogiem: niszczenie środowiska, globalne ocieplenie, deficyt wody, głód i inne braki - lecz nie potrafią powiedzieć kto jest podmiotem odpowiedzialnym za te klęski w sensie ludzkim. Bezosobowy wróg jest prawie niemożliwy do ujęcia w ludzkiej wyobraźni, przywykłej od milionów lat do widzenia wroga w postaci materialnej, a w szczególności personalnej.

W istniejących okolicznościach takie żądania jak rozbrojenie, ratowanie naturalnego środowiska i rozwój odnawialnych źródeł energii brzmią jak nowa utopia. Autorzy nie mają wątpliwości, że współcześni władcy są niezdolni do rozwiązania bieżących problemów, tym bardziej, że większość ich ma charakter horyzontalny i długofalowy. Autorzy wołają o nowy typ przywódców, organizacji i metod zarządzania. Ludzkość musi zmienić swoje obecne myślenie, rozwijając nowy rodzaj ogólnoludzkiej solidarności, albo zostaniemy zmuszeni do zniknięcia z powierzchni Ziemi.

Nieco bardziej precyzyjny jest drugi raport Meadows’ów szukający punktów „przestrzelenia” (przekroczenia) granic wzrostu określonych w pierwszym ich raporcie z przed dwudziestu lat. Jako aparat formalny zastosowano system symulacji komputerowej World-3. Ogólna konkluzja potwierdza ostrzeżenia pierwszego raportu: wyczerpanie wielu zasobów naturalnych i skażenie częściowo przekroczyło już poziom wydolności planety. Jeżeli to się nie zmieni, poziom energii i produkcji na głowę może dramatycznie załamać się w ciągu najbliższych dekad.

Analizując nieliniowe zmienne wzrostu globalnego autorzy podkreślają, że niezależnie od osiągniętego postępu w rolnictwie sytuacja żywnościowa pogorszyła się na skutek szybkiego wzrostu ludności. Wzrost ludności wciąż wyprzedza przyrost kapitału i żywności.

Jako podstawową koncepcję dla oceny przepływów energetyczno-materialnych autorzy przyjmują pojęcia źródeł i zlewów. Jako stan ich wzajemnej równowagi przyjmują trzy zasady Hermana Daly:

-stopa eksploatacji zasobów odtwarzalnych musi być równa lub mniejsza od stopy ich regeneracji,

-stopa eksploatacji zasobów nieodtwarzalnych musi pozwalać na ich restytucję (zastąpienie),

-dla skażenia gazowego i płynnego – stopa emisji musi odpowiadać możliwości absorbcji lub unieszkodliwienia przez środowisko naturalne.

Z powyższego punktu widzenia ludzkość eksploatuje zasoby w tempie niemożliwym do kontynuacji w najbliższej przyszłości. Użytki rolne niszczone są w ostatnich czasach na wszystkich kontynentach, lokalny lub globalny brak żywności może się ujawnić wkrótce, jak ostrzega Bank Światowy. Tropikalne lasy zostały już zniszczone w 50%, nikt nie wie w jakim tempie wycinka postępuje dalej. Autorzy oceniają, że ostatnie lasy mogą zniknąć za 30-47 lat.

Na liczbę od 10 do 100 milionów gatunków żyjących nauka sklasyfikowała zaledwie 1,4 miliona, nikt nie wie, ile z nich zostało już bezpowrotnie zniszczonych przez człowieka. Braki energetyczne nie znajdują alternatywy w rozwoju zasobów odnawialnych. Nikt nie ma koncepcji dla utylizacji odpadów radioaktywnych. Liczne produkty chemiczne są niemożliwe do rozłożenia przez przyrodę. Nie ma wątpliwości, że eksploatacja energii i zasobów przekracza pojemność zlewów, co oznacza: przekroczenie dopuszczalnych pojemności niektórych źródeł.

Rosnąca ludzka populacja światowa może zbliżyć się do fizycznej i biologicznej granicy na drodze jednego z czterech sposobów jej „przestrzelenia”:

-terenów uprawnych,

-jednostkowego plonu na daną powierzchnię upraw,

-nieodnawialnych zasobów,

zdolności neutralizacji zanieczyszczeń przez środowisko naturalne.

„Przestrzelenie” granicznych wielkości zasobów może być odwracalne i nieodwracalne. Kiedy naturalne struktury umierają, ujawniają się nieznane dotąd dodatnie sprzężenia zwrotne tzw. pętli erozyjnych, dodatkowo degradujące słabnący system środowiska lub społeczeństwo, przykładowo: dezertyfikacja lub erozja ziemi lub różne patologie społeczne. Autorzy proponują następującą receptę na uniknięcie „przestrzelenia” i załamania całego systemu życia na planecie:


  • skończyć z dewastacją energii i zasobów przez bardziej efektywną eksploatację,

  • użyć technologii dla odsunięcia istniejących granic eksploatacji zasobów tak daleko, jak tylko możliwe,

  • przyśpieszyć sygnały i reakcje procesów długoterminowych,

  • zapobiegać erozjom, a jeśli się pojawiają, przywracać równowagę,

  • zwolnić a następnie zatrzymać wzrost ludności i kapitału.

Dla zachowania zasobów naturalnych system wolnorynkowy musi zostać uzupełniony przez pewien rodzaj polityki przymusu. Raport wymienia szereg dyrektyw dla rozwoju zapewniającego przetrwanie (sustainability). Prezentując ostrzejszy krytycyzm w stosunku do współczesnego kierownictwa w polityce i gospodarce niż to czynią King i Schneider autorzy zapewniają, że konieczne przejście od przemysłowego świata ilościowego wzrostu do odmiennego świata jakościowej ewolucji nie powinno być traktowane jako nieszczęście, lecz jako otwarcie nowych perspektyw samoorganizacji życia. Przejście to autorzy nazywają „Rewolucją Przetrwania”. Kluczem do przetrwania jest wizja (wyobraźnia), informacja i edukacja. Autorzy nie wątpią, że nasza ignorancja jest niewyobrażalnie głęboka. Żaden ze współczesnych polityków nie jest zdolny zrozumieć obecnej sytuacji i wynikającej z niej potrzeby przejścia do stanu zapewniającego przetrwanie (sustainability). Potrzebny rodzaj polityki jeszcze nie istnieje. Przetrwanie wymaga solidarności i zdolności do współpracy między wszystkimi ludźmi.
Wizje katastroficzne

W przeciwieństwie do dziewiętnastowiecznej pewności postępu i niewyczerpanych zasobów przyrody, na przełomie wieków pojawiło się grono filozofów pesymistycznego światopoglądu. Nazywano ich katastrofistami a Oswald Spengler jast dla nich najbardziej reprezentatywny(Spengler). W późnych latach sześćdziesiątych, kiedy ujawniły się pierwsze ograniczenia kapitalistycznej gospodarki nieograniczonego, nieliniowego wzrostu, niektórzy dalekowzroczni ekonomiści i politolodzy rozpoczęli pisać nowe katastroficzne scenariusze. Przykładowo E. F. Schumacher opisując stan gospodarki światowej użył takich sloganów jak „Koniec naszej epoki”, „Ostatnia noc balowa” i „Uczta Baltazara”(Schumacher). Robert L. Heilbronner maluje jeszcze bardziej ponury obraz, dopuszczając możliwość, że dla ratowania życia ogółu niektóre rządy będą zmuszone do stosowania surowych, totalitarnych środków(Heilbronner).



Dziś wszystkie zagrożenia przyszłości przybliżyły się do nas tak znacznie, że prawie czujemy ich oddech. Współcześni autorzy katastroficznych scenariuszy są specjalistami w zakresie nauk społecznych lub ekologii, prowadzą badania i wyprowadzają wnioski o mierzalnych faktach. Te konkluzje ostrzegają nas przed tym, co może się stać, a jeśli może się stać, jaki jest sposób na uniknięcie nieszczęścia, jakkolwiek czasu nie staje. Z szerokiego wolumenu takich studiów analitycznych przedstawiam niżej trzy najlepiej znane tym, którzy się interesują przyszłością człowieka.
Braki zasobów naturalnych a gwałtowne konflikty

Thomas F. Homer-Dixon, Jeffrey H. Boutwell and George W. Rathjens rozwijali temat badawczy związku zmian w środowisku naturalnym z ostrymi konfliktami, sponsorowany przez Uniwersytet w Toronto oraz Amerykańską Akademię Nauk i Sztuk. Studiowali problem zbierając fakty z całego świata, na koniec uzyskując dowody, że „istnieją istotne więzi przyczynowe między brakami odnawialnych zasobów a przemocą. Aby nie dopuścić do zamętu, narody powinny kłaść większy nacisk na redukcje braków. W tym zakresie zarówno kraje biedne jak i bogate powinny współdziałać aby powstrzymać wzrost ludności, do wprowadzania bardziej egalitarnej dystrybucji bogactwa między ich społecznościami i wewnątrz nich oraz ukierunkowywać się na trwały (sustainable) rozwój”(Homer-Dixon i in.).

W opozycji do niektórych sceptyków, twierdzących że braki odnawialnych zasobów są mniej istotne dla konfliktów społecznych, oraz że konflikt na tle braku zasobów nie jest szczególnie godny uwagi, ponieważ takie konflikty wybuchają na całej przestrzeni historii, autorzy dostarczają dowody uzasadniające pogląd przeciwny. Przede wszystkim twierdzą oni, że mamy do czynienia z wielkościami nieporównywalnymi z tym co działo się w przeszłości. W ciągu najbliższych 50 lat ludzka populacja może osiągnąć 9 miliardów „a globalny wytwór gospodarki może się zwiększyć pięciokrotnie”. Te dwa czynniki uzasadniają przypuszczenie, że braki odnawialnych zasobów będą rosły bardzo szybko. „Przyszłe pokolenia będą więc doświadczać postępującego zaniku i degradacji ujęć wodnych (aquifiers), rzek i innych źródeł wody, koniec zaopatrzenia w ryby, dalszą utratę stratosferycznego ozonu i być może istotne zmiany klimatyczne. Jeżeli takie zmiany w środowisku będą bardziej poważne, mogą wywoływać konflikty zbrojne, tak wewnętrzne jak międzynarodowe”(Homer-Dixon).

Zakładając, że w wielu regionach świata wydawać się może, że dewastacja środowiska naturalnego przekroczyła już próg nieodwracalności, przyczyniając się do rozpadu społecznego, autorzy stwierdzają, że nieodwracalną degradację środowiska naturalnego należy traktować jako zmienną niezależną. „Twierdzimy stanowczo, że braki odnawialnych zasobów w ciągu najbliższych 50-u lat będą prawdopodobnie rozwijać się z szybkością, złożonością i ogromem bez precendensu w historii. Całe kraje utracą lasy w kilku dekadach, większość żyznych regionów Ziemi zniknie w jednym pokoleniu i poważna dziura ozonowa otworzy się w ciągu 20 lat. Podobnie do surowców nieodnawialnych, jak paliwa kopalne i ruda żelaza – zasoby odnawialne są powiązane w niezależny system wysokiej złożoności przy pomocy relacji nieliniowych oraz typu sprzężenia zwrotnego”(Homer-Dixon).

Autorzy przedstawiają trzy modele rozwoju konfliktów:

  1. czynniki społeczne oddziałują na braki odnawialnych zasobów równolegle do innych przyczyn konfliktów,

  2. braki rosną z przyśpieszeniem spowodowanym naturalną wrażliwością ekosystemów,

  3. braki są nieodwracalne, powodując konflikt równolegle z czynnikami ludzkimi.

Działania ludzkie są połączone z brakami zasobów odnawialnych na trzy sposoby:

  1. ludzie redukują ilość i degradują jakość zasobów szybciej, niż są one odnawiane,

  2. źródłem braków jest przyrost ludności,

  3. asymetryczny podział zasobów wewnątrz społeczeństwa: zaopatrzenie jest skoncentrowane w rękach mniejszości, skazując resztę na skrajne braki.

Autorzy dostarczają szeroki i dobrze udokumentowany przegląd wielu regionów świata, gdzie braki zasobów odnawialnych są już lub będą wkrótce przyczyną krwawych konfliktów w skali lokalnej lub szerszej.
Zderzenie cywilizacji

Inny punkt widzenia prezentuje Samuel P. Huntington w swoim słynnym artykule „The Clash of Civilisations?”(rozwiniętym później do rozmiarów książki). Definiując cywilizację i kulturę podobnie („cywilizacja jest jednostką kulturową”), Huntington twierdzi, że polityka światowa weszła w nową fazę. Zakłada on, że w post-totalitarnym świecie ekonomiczne i ideologiczne przyczyny konfliktów zostały zastąpione przez przyczyny kulturowe, jako reprezentujące samą głębię różnic międzyludzkich.



„Państwa narodowe pozostaną najpoważniejszymi aktorami spraw światowych, lecz najważniejsze konflikty polityki globalnej przejawiać się będą między narodami i grupami różnych cywilizacji. Zderzenie cywilizacji zdominuje polityke globalną”(Huntington). To wydaje się być ostatnim rodzajem konfliktów w nowoczesnym świecie.

Konflikty Zimnej Wojny toczyły się wokół walki dwóch supermocarstw, z których żadne nie było państwem narodowym w klasycznym sensie i każde z nich definiowało swoją tożsamość w terminach swej ideologii. Huntington wyróżnia osiem większych „cywilizacji”: zachodnią, konfucjańską, japońską, muzułmańską, hinduistyczną, słowiańsko-prawosławną, łacińsko-amerykańską i ewentualnie afrykańską. Twierdzi on, że najważniejsze konflikty przyszłości przebiegać będą wzdłuż linii podziału (fault lines) oddzielających od siebie różne „cywilizacje”. Konkluduje on następująco:



  1. różnice między „cywilizacjami” są nie tylko realne lecz podstawowe;

  2. świat stał się mniejszy;

  3. procesy ekonomicznej modernizacji i zmian społecznych przebiegające przez świat izolują ludy od długo trwających lokalnych przyzwyczajeń. Jeżeli wyznanie może wypełnić tą lukę, często przyjmuje postać ruchu „fundamentalistycznego”;

  4. powstanie świadomości cywilizacyjnej ( tutaj używamy pojęcia struktury myślowej – J. Sz.) wywołuje dwoisty stosunek do idei Zachodu: akceptowanie ich jako modernizacji technologii i odrzucanie przez ruchy „powrotu do korzeni”;

  5. charakterystyki i różnice kulturowe są mniej podatne na kompromis i zmianę niż idee polityczne i ekonomiczne;

Ostatecznie – regionalizm ekonomiczny rośnie. Linie podziału między „cywilizacjami” zastąpiły polityczne i ideologiczne bariery z czasów Zimnej Wojny.

Huntington przypuszcza, że kraje obejmujące znaczną liczbę ludów należących do różnych „cywilizacji”, jak Związek Sowiecki lub Jugosławia, są przeznaczone do rozczłonkowania, ponieważ ludy przyszłości będą rozróżniać siebie według kryteriów kulturowych. Kraje które mają pewną ilość stopni swobody kulturowej homogeniczności, lecz są wewnętrznie rozdarte przez identyfikowanie się społeczeństwa z jedną cywilizacją lub drugą” Huntington nazywa „torn countries”( nieprzetłumaczalny termin, w przybliżeniu: kraje rozdarte). Mówi, że „prototypowym” tego rodzaju krajem jest Turcja. „Aby określić na nowo (redefine) swoją cywilizacyjną identyczność „torn country” musi spełnić trzy wymagania. Po pierwsze, jego polityczna i ekonomiczna elita musi dać pełne poparcie i entuzjazm takiej zmianie. Po drugie, musi na to wyrazić zgodę ogół. Po trzecie, grupy dominujące w recypowanej cywilizacji muszą chcieć przyjąć serdecznie (embrace) konwertytów.”(Huntington).

Kraje Zachodu przestały już być państwami zbrojnymi („weapon states”), zastępowane przez Chiny, Północną Koreę oraz państwa Bliskiego Wschodu. W końcowych konkluzjach Huntington powiada, że „w przewidywalnej przyszłości” nie będzie uniwersalnej cywilizacji lecz powstanie świat różnych cywilizacji, zmuszający do uczenia się współżycia z zagrożeniami. Huntington definiuje cały szereg wskazań dla polityki Zachodu.

Powyższy artykuł był ostro krytykowany przez grupę autorów(Ajami, Mahbubani, Bartley, Binyan, Kirkpatrick).Wszystkie te głosy są jednak raczej nie przekonujące.


Nadchodząca Apokalipsa: syndrom afrykański

Idee Homera-Dixona i Huntingtona oraz kilku innych zebrał Robert Kaplan, dołączając własne doświadczenia szeregu podróży badawczych do Afryki w artykule „The Coming Anarchy” (Nadchodząca anarchia), publikowanym najpierw w Atlantic Monthly, następnie przedrukowanym przez Elmwood Quarterly.

W roku 1989 Francis Fukuyama przedstawił idylliczny obraz raju ludzkiego, umieszczony nie w socjalistycznym, lecz w liberalno-demokratycznym świecie, jako uporządkowanym na zawsze. Robert Kaplan daje przeciwstawny pogląd: pokazuje on jak współczesny człowiek przekroczył daleko granice natury i teraz samobilansujące siły natury mszczą się w apokaliptyczny sposób i takiejże skali.

Tworząc model procesów degradacji cywilizacji w Zachodniej Afryce, Kaplan generalizuje go do skali globalnej w przyszłym stuleciu. Pozwólmy sobie nazwać ten model Syndromem afrykańskim Kaplana, ponieważ autor nie nadał mu nazwy. Możemy przedstawić ten model jako łańcuch zdarzeń:


1. Deforestacja, dezertyfikacja, załamanie się rolnictwa

i migracje rolników do miast-slumsów, lub zagranicę.

2. W takich okolicznościach rozwija się erozja rodziny,

struktury społecznej i systemu wartości, rośnie bezro-

bocie oraz

3. jako dalsze konsekwencje pojawiają się rozpad gospodarki

i państwa, porządek społeczny zostaje zastąpiony przez

kryminalną przemoc.

4. Gwałtowny wzrost demograficzny równoległy do rosną-

cego deficytu żywności czyni sytuację beznadziejną.

5. Załamują się struktury polityczne i powstają wojny

„kulturowe”.

Fig. 6

Syndrom afrykański Kaplana

Omówmy szczegółowiej powyższe pięć kroków. Mamy tu klasyczną pętlę dodatniego sprzężenia zwrotnego: wzrost demograficzny zużywa więcej zasobów jak ziemia uprawna, lasy, słodka woda. Rosnące braki zasobów prowadzą do agresywnych napięć między wspólnotami, co bardzo przejrzyście ilustruje Zachodnia Afryka. Kaplan pisze:



„Zachodnią Afrykę można uznać za symbol światowego demograficznego, środowiskowego i społecznego stresu, w którym przestępcza anarchia pojawia się jako realne, „strategiczne” niebezpieczeństwo. Choroby, przeludnienie, niesprowokowana przestępczość, braki zasobów, migracje uchodźców, rosnąca erozja państw narodowych i międzynarodowych granic, wzrost potęgi prywatnych armii, firm ochroniarskich oraz karteli narkotykowych są teraz lepiej dostrzegalne przez pryzmat zachodnio-afrykański. Zachodnia Afryka stanowi właściwe wprowadzenie do rzeczywistości nieraz skrajnie niemiłej do omawiania, która jest nadchodzącą zmianą cywilizacyjną"”

Kaplan pisze, że jeżeli w 1961r. powierzchnia lasów w Sierra Leone obejmowała około 60%, w latach osiemdziesiątych zostało z niej tylko 6%, podobnie na Złotym Wybrzeżu 38% powierzchni skurczyło się do 8%. „Deforestacja prowadziła do erozji gleby a dalej do częstszych powodzi i więcej moskitów. Właściwie każdy w Zachodniej Afryce ma jakąś formą malarii”(Kaplan).

Współczesny świat staje się światem migracji uchodźców wojennych oraz ludów biednych, szukających lepszego miejsca do życia. Wszystkie te ludy zostały wykorzenione ze swego środowiska, czują się obco we wspólnocie w której żyją. Chociaż istnieją mniej lub bardziej ekskluzywne grupy emigrantów, teza o wykorzenieniu i alienacji odnosi się do wszystkich.

Obecna Zachodnia Afryka przeżywa wciąż takie migracje. Kaplan wylicza: 400 000 mieszkańców którzy opuścili Sierra Leone, 280 000 zbiegłych do Liberii, 400 000 mieszkańców Liberii zbiegłych do Sierra Leone, 600 000 uciekinierów z Gwinei i 250 000 ze Złotego Wybrzeża. Według Kaplana obecna Afryka jest bardziej zagrożona przez choroby, niż była w 1862r, przed erą antybiotyków. W przybliżeniu 12 milionów Afrykanów ma pozytywny HIV we krwi. Wirus ten i bakteria gruźlicy obecnie „scigają się wzajemnie o pierwszeństwo”. Trzecią chorobą epidemiczną jest malaria, rozciągająca się na cały kontynent.

Wszystkie międzyludzkie uprzedzenia utrzymują się jak żar pod popiołem. Ujawniają się natychmiast, gdy tylko załamana zostaje równowaga społeczna. Braki ziemi uprawnej wody i drewna są głównym czynnikiem krwawych konfliktów w Chinach, Indiach, Pakistanie i krajach afrykańskich. Media donoszą głównie o masakrach afrykańskich, bo mają tam łatwiejszy dostęp, lecz wiele innych ludów w całym świecie walczy okrutnie o całkowitą eksterminację drugiego, jak Hutu i Tutsi w Ruandzie-Burundi.

Bardzo trudno byłoby dyskutować z tezą Kaplana o braku koncepcji zachodniej polityki: „W dwudziestym pierwszym wieku woda będzie niebezpiecznie cenna w tak różnych krajach, jak Arabia Saudyjska, centralna Azja i południowo zachodnie Stany Zjednoczone. Wojna może wybuchnąć między Egiptem i Etiopią o wody Nilu.....poilitolog i doradca Clintona Michael Mandelbaum powiedział:” nasza polityka zagraniczna przypomina pusty orzech – wiele peryferyjnych zainteresowań i pustka w środku”.



Kaplan pozostawia poza sferą swoich rozważań takie niebezpieczeństwa jak produkcja broni masowej zagłady: chemicznej i biologicznej przez Rosję i Chiny, jak również posiadanie głowic nuklearnych przez coraz większą grupę krajów. Omawia on jedynie długoterminowe konsekwencje wzajemnego oddziaływania dwóch zmiennych: degradacji środowiska naturalnego i wzrostu liczby ludności. „Nie bierze się pod uwagę zmian klimatycznych, które jeśli ujawnią się w następnym stuleciu, będą rozkładać dalej zdolność państw do działania. Indie na przykład otrzymują 70% opadów dzięki cyklowi monsunowemu, który planetarne ocieplenie może zmienić. ...Narodowa Akademia Nauk stwierdza, że ok. 20% ludności świata żyje na terenach podatnych na zatopienie lub dramatyczne przekształcenie w wyniku podniesienia się poziomu wód”.

Kaplan pisze, ze po najbliższych pięćdziesięciu latach ludność świata wzrośnie do ok. 9 milionów. Około 95% tego wzrostu uderzy w najuboższe regiony świata. Największa degradacja środowiska przypada zwykle tam, gdzie poziom zaludnienia jest wyższy a gleba lepsza, co powoduje dodatnie sprzężenie zwrotne degradacji gleby. Konsekwencją jest fanatyzm wyznaniowy biednych, zdesperowanych ludów, wojny kulturowe i upadek władzy państwowej.

Większość ludów świata stanowią zbiorowości raczej prymitywne i niewykształcone, szukające zawsze prostego wytłumaczenia nawału zjawisk, z co najmniej dwu powodów: 1) ponieważ nie są zdolni do zrozumienia złożoności współczesnych procesów społecznych i środowiskowych, 2) ponieważ od ponurych prehistorycznych czasów są przyzwyczajeni dzielić ludzi na „swoich” lub „dobrych” i odpowiednio „obcych”, „dziwnych” lub „złych”, toteż zawsze szukają „winy obcych” jako odpowiedzialnych za wszystkie własne niepowodzenia. Ten wspólny sposób myślenia jest zwykle zakotwiczony we wierzeniach i obyczajach wyznaniowych, uczących ludzi o tym, co jest „dobrem” a co „złem”. Kaplan wskazuje w szczególności kraje muzułmańskie byłego Trzeciego Świata, gdzie pogarszająca się sytuacja demograficzna i środowiskowa stymuluje fundamentalizm.

W swojej książce „Cywilizacja ekologiczna” nazwałem „wojnami z rozpaczy” wszystkie wojny powodowane brakami życiowych zasobów. Idąc za Huntingtonem, Kaplan nazywa je wojnami kulturowymi i to jest być może trafniejsza nazwa. Kaplan pisze: „Zniszczenie średniowiecznych pomników w chorwackim porcie Dubrownik, gdzie walczyła raczej kultura niż państwo, oznaczało, że kulturalne i religijne pomniki są bronią tej wojny”.

Kaplan cytuje ponurą przepowiednię Homer-Dixon’a o rozpadzie w XXI wieku integralnego państwa chińskiego, jak również Indii i Pakistanu. Uważa on, że wielkie zmiany nie mogą ominąć USA: „ W istocie niema pewności, że Stany Zjednoczone przetrwają najbliższe stulecie w dotychczasowej formie. Ponieważ Ameryka jest społeczeństwem wieloetnicznym, jest bardziej wrażliwa, niż bardziej homogeniczne społeczeństwa jak niemieckie czy japońskie.”

W opozycji do Fukuyamy Kaplan zgadza się z pracownikiem naukowym marynarki USA Michael’em Vlahos, że „Nie należy sądzić, iż demokratyczny kapitalizm jest ostatnim słowem w ewolucji społeczeństwa ludzkiego”. Rozważając przyszłość Kaplan podkreśla konieczność wzmocnienia więzi człowieka ze środowiskiem naturalnym, jako bardziej podstawowej niż więź międzyludzka, równolegle do cytowanego Homera-Dixona: „Musimy zatrzymać oddzielanie polityki od świata fizycznego – klimatu, zdrowia publicznego i środowiska....zbyt długo byliśmy więźniami teorii socjocentrycznej (social-social theory), która zakłada istnienie raczej społecznych przyczyn wszelkich społeczno-politycznych zmian, niż uwarunkowanych przez warunki naturalne. Ta socjocentryczna mentalność powstała z Rewolucji Przemysłowej, która odseparowała nas od natury. Lecz natura wraca z powrotem, ciągnąc zemstę przytroczoną do wzrostu ludności. To będzie miało niewiarygodnie wielkie implikacje dla naszego bezpieczeństwa”.


  1. PIERWSZE KROKI KU PRZETRWANIU

Nieunikniona sprawa

Problematyka opisana wyżej wydaje się mnie samemu straszna, prawie niewiarygodna, chociaż studiuję problemy zagrożeń globalnych i piszę o nich od ok. dwudziestu lat. Dlatego nie dziwiłbym się, gdyby to było niewiarygodne dla Czytelnika. Cokolwiek jednak myślimy, cokolwiek ma się wydarzyć, mamy trzy alternatywne wyjścia: a/ zignorować wszystko wyżej napisane, b/ wziąć udział w jakiejś pozornej działalności, humanitarnej lub ekologicznej i bawić się jak dziecko, oraz c/ założyć to co najgorsze i starać się zrobić to co możemy zrobić najlepszego, aby uniknąć zła lub zredukować go.

Zastosowania teorii systemów do rozwiązywania problemów wojskowych, politycznych i ekonomiczno-ekologicznych dostarczają paradoksalnego odkrycia: zakładając najgorszą ewentualność maksymalizujemy jej uniknięcie, jeśli zaś zignorujemy najgorszy wariant, on zwykle się pojawia. Nie możemy przewidywać i planować przyszłości, ale możemy lub powinniśmy stworzyć program działań, zabezpieczający przed najgorszym: załamaniem się cywilizacji i ekstynkcją życia biologicznego na planecie.
Koncepcja biosfery

Na pierwszym miejscu trzeba zdefiniować przedmiot zagrożenia globalnego. Od stuleci uczą nas postrzegać świat na sposób dualny: jako stworzony przez ludzi świat cywilizacji i przeciwstawiany mu, świat natury lub w bardziej nowoczesnym języku: środowisko naturalne. W świetle współczesnej wiedzy naukowej jest to pogląd całkowicie błędny. Gatunek ludzki i jego system nisz socjo-ekologicznych zwanych cywilizacją powstał ze środowiska naturalnego w procesie jego samoorganizacji czyli twórczego rozwoju. Wszystko, co robią ludzie, dobrze lub źle, jest to tylko dalszym rozwojem pierwotnej natury, do której należymy, obojętnie więcej czy mniej „cywilizowani”.

Tak więc musimy zdefiniować biosferę, jako obejmującą przyrodę zarówno „wolną” jak i przetworzoną technologicznie. W związku z tym dwie myśli wydają się godne uwagi:

a/ biosfera stanowi integralny system, procesy przekazywania informacji (komunikacji) i energii łączą świat ludzki i poza-ludzki;

b/ LDS – System Niszczenia Życia wyrosły z biosfery niszczy całą biosferę, ludzką i poza-ludzką.

Jeżeli chcemy z nim walczyć, musimy potraktować całą biosferę jako system integralny, system naszego wspólnego przeżycia w przeciwieństwie do długiej tradycji oddzielającej „ludzkość” od „natury”. Musimy się utożsamiać z biosferą jako systemem życia istniejącego na planecie.

Równolegle do koncepcji różnorodności biologicznej, definiowanej jako ilość żyjących gatunków, trzeba zdefiniować szerszą koncepcje jakości życia biosfery, życia zarówno ludzkiego jak i pozaludzkiego. Jego redukcja znajduje wyraz w niszczeniu ekosystemów, erozji gleby, dewastowaniu źródeł słodkiej wody siedlisk ryb, skażeniu ziemi i powietrza, międzyludzkim konfliktom, chorobom epidemicznym i ogólnie złemu samopoczuciu większości współczesnych ludzi.
Jak sterować wrogiem

Przedstawiliśmy współczesnego wroga wszystkich ludzi jako alienację w języku filozoficznym lub jako System Niszczenia Życia LDS w języku bardziej nowoczesnym. Nie jest to moja koncepcja, należy ona do mojego polskiego kolegi, prof. Jerzego Wojciechowskiego, filozofa z Uniwersytetu w Ottawie, który pisał:



„Nigdy w historii ludzkiej człowiek nie konkurował z ludzkością. Teraz, gdy człowiek stał się panem Ziemi stajemy w obliczu nowego niebezpieczeństwa i nowego wyzwania. W minionych epokach zagrożenia życia ludzkiego przychodziły z zewnątrz. Współczesność po raz pierwszy ujawnia wroga w człowieku. Ludzkość stała się dla ludzkości głównym niebezpieczeństwem i problemem”(Wojciechowski). Takiego wroga nie możemy zwalczać w tradycyjnej, zwykłej walce, ponieważ jest on niewidzialny jako całość. Aby uczynić go widzialnym, musimy przede wszystkim rozłożyć go na części a następnie niszczyć go na drodze przekształceń.

Trudno ludziom zrozumieć czym jest LDS, ponieważ wszyscy żyjemy w jego łonie. Zacząć trzeba od zrozumienia natury LDS i zaprzestania identyfikowania się z nim, inaczej mówiąc – zdobyć „świadomość ekologiczną”. Niestety, nie wszyscy ludzie są zdolni do takiej transformacji. Ci, którzy są niezdolni – niezależnie od ich motywacji i poziomu intelektualnego – reprezentują LDS: wroga: życia na planecie. Są to rządy, przywódcy polityczni i częściowo wyznaniowi, władcy struktur majątkowych i ich zwolennicy, przedstawiciele wszystkich tradycyjnych ideologii i w ogóle socjocentrycznego myślenia. .

W obecnym, globalnym kryzysie biosfery można wyróżnić trzy wymiary:


  • kryzys polityczny ( masakry, wojny, przejawy przemocy w stosunkach międzyludzkich);

  • kryzys ekonomiczny i ekologiczny, zwykle opisywany oddzielnie, co nie jest właściwe, ponieważ ekonomia jest podsystemem środowiska naturalnego;

  • kryzys systemu wartości: utrata pewności, co jest dobrem a co złem, kto jest przyjacielem a kto wrogiem.

Jeżeli chcemy rozpoznać własności LDS, musimy się posłużyć powyższym rozróżnieniem, jako układem odniesienia. I to będzie drugi krok.


Struktura patriarchalna

Dotychczasową cywilizację charakteryzują pionowe (hierarchiczne) struktury dominacji, nazywane przez ekologów „patriarchalnymi”. Większość ludności świata, włącznie z najwyżej wykształconymi uważa błędnie, że jest to jedyna możliwa struktura sterująca cywilizacją. Te struktury wertykalne muszą być stopniowo przekształcane w struktury horyzontalne i to jest istota punktu zwrotnego postulowanej „rewolucji Globalnej” i „Rewolucji przetrwania”. Muszą zostać przekształcone, ponieważ stanowią szkielet LDC.

Jak tego dokonać? Zadaniem kluczowym jest zabezpieczenie politycznego bezpieczeństwa całej ludzkości, lub- inaczej mówiąc, praw człowieka, niepodległości narodowej i autonomii wspólnot regionalnych. Taka jest prawda: jeśli chcemy ratować życie roślin i zwierząt, musimy najpierw wygrać walkę o prawa człowieka w całym świecie. Równolegle musimy rozwijać organizacje wielonarodowe o różnej postaci prawnej: unii celnej, unii praw obywatelskich, unii gospodarczej i polityczno-gospodarczej, konfederacji, federacji. Dalej idąc, musimy rozwijać wszystkie rodzaje struktur ponadnarodowych. Tam gdzie te zasady zostaną przyjęte, prawo i twórcza konkurencja zastępować będą stopniowo ducha konfliktu i przemocy. Jest to możliwe do osiągnięcia, ponieważ żyjemy we wspaniałej erze sieci komunikacji ponadnarodowej, i telewizji satelitarnej: media mogą nam zawsze pomóc.

Jeżeli przemoc będzie stawiać opór, trzeba będzie ją pokonać metodą non-violence, jeśli to nie będzie możliwe – na drodze przemocy. W takim świecie rozwiną się dwa sposoby współdziałania i konkurencji: poziom regionów, „małych ojczyzn”, oraz poziom ponadnarodowy, w istocie wielokulturowy, zmieniający oblicze ludzkości z dnia na dzień.


Ekologia i ekonomia

Zbliża się cywilizacja braków i każdy musi przystosować się do niej. Jest to podstawowa prawda. Wszystkie ekologiczne konferencje międzynarodowe pokazały, że wertykalne struktury współczesnej cywilizacji są niezdolne do ratowania planety. Nie tylko nie możemy kontrolować bieżącej destrukcji ekosystemów, nie dysponujemy nawet danymi liczbowymi o upadku ekosystemów. Musimy:



  • zatrzymać postępującą destrukcję ekosystemów,

  • zrekompensować szkody i zapewnić konserwację zasobów naturalnych,

  • budować środowiskowe systemy przetrwania.

Technologie są imitacjami procesów przyrody. Mogą niszczyć strukturę ekosystemów, ale też mogą ją podtrzymywać i uzupełniać, respektując zasadę krążenia materii w przyrodzie.

Musimy dążyć do osiągnięcia bezpieczeństwa ekologicznego i ekonomicznego, traktując gospodarkę i środowisko naturalne jako jednolity system żyjący, bilansując należycie źródła i zlewy, technologie i procesy naturalne, oraz liczbę ludności z zasobami. Musimy dążyć do minimalizacji zapotrzebowania na nowe zasoby tak długo, aż rozwój technologiczny umożliwi zbilansowanie potrzeb gospodarki z możliwościami środowiska.


Nowy system wartości – nowa moralność

Wielu autorów zapewnia o erozji tradycyjnych systemów wartości. Jest to typowe dla każdego głębokiego kryzysu w ludzkiej historii. Jako konsekwencja zmian globalnych nowy system wartości musi rozwinąć się i rozpowszechnić w świecie. Będzie on interpretował na nowo historię ludzkich wspólnot i stosunków wzajemnych. Nie możemy odcinać się od naszego kulturowego, wyznaniowego i narodowego dziedzictwa – jak uczą eksperymenty sowieckiego i chińskiego komunizmu, ludzie wykorzenieni są ludźmi ułomnymi. Zachowując nasze dziedzictwo, musimy je interpretować w świetle nowego systemu wartości opartego na poszanowaniu wszelkiego życia. Społeczeństwo otwarte to nie tylko społeczeństwo podróżujące za granicę, lecz także akceptujące ludzką różnorodność i pobudzające jej rozwój.


Przeżywalność i przetrwanie

Możemy pomóc komuś tylko wtedy, gdy jest on zdolny przyjąć naszą pomoc, wykorzystać ją, inaczej mówiąc: jeżeli jego poziom synergii cywilizacyjnej jest podobny do naszego. Im niższy poziom struktury myślowej i moralności, tym bardziej zamknięta jest dana struktura dla przyjmowania informacji (communication), tym mniejsza jest szansa dostarczenia pomocy dla przeżycia.

Upraszczając sprawę, we współczesnym świecie możemy wyróżnić trzy poziomy rozwoju cywilizacyjnego:


  • wysoko rozwinięty poziom postindustrializmu. Są to wspólnoty tolerancyjne, współpracujące w skali ponadnarodowej, redukujące suwerenność narodową na rzecz wielonarodowej;

  • niżej rozwinięty poziom, związany zwykle z niskimi technologiami.Te wspólnoty są bardzo czułe na punkcie swojego politycznego dziedzictwa i suwerennosci, zawsze gotowe do rozwiązywania konfliktów z sąsiadami w sposób krwawy;

  • enklawy chaosu, przemocy i stagnacji.

Ten różnicujący rozwój już się rozpoczął i obecnie nie ma sił ani środków do zatrzymania go. W tak różnicującym się świecie musimy oczekiwać w przyszłości wzrostu enklaw o różnym poziomie synergii życia:

-poziom przedindustrialny,

-poziom prymitywnego uprzemysłowienia,

-poziom postindustrialny, który możemy określić jako poziom przetrwania (sustainable).

Jeżeli tak, to pojęcie sustainability, które po polsku tłumaczymy jako przetrwanie lub trwałe przeżycie, - nie jest wystarczające. Trzeba wprowadzić pojecia względnie długiego przeżycia jak również twórczego rozwoju. Tylko nałożenie się obydwu spełnia pojęcie sustainability w przyjętym obecnie znaczeniu.

Musimy więc rozwijać różne poziomy adaptacyjnych programów edukacji, współdziałania i konkurencji, jeżeli chcemy pomóc ludom ze wspomnianych niższych poziomów.


Ludzkie siły sprawcze

Kto jest powołany do wypełnienia wszystkich, wyżej opisanych zadań?

Tego rodzaju siły jeszcze nie istnieją. Mogą być nimi tylko członkowie nowej, ponadnarodowej elity, „której lojalność skierowana jest do świata” , nowy młody światowo zorientowany lud, wykształcony ekologicznie i narodowo nie uprzedzony (Gunn). Rosnąca fala strachu przed nadchodzącymi globalnymi zagrożeniami i braki zasobów przyśpieszą pojawienie się nowego rodzaju ludzkości, torującej drogę do nowego poziomu planetarnej koegzystencji. Nie wierzę w samowystarczalność ludzkiej inteligencji w epoce zmian globalnych, wierzę w mobilizującą potęgę ludzkiego strachu i cierpienia.

Globalizacja zagrożeń wymaga stworzenia tak szybko, jak tylko możliwe, światowych sił zbrojnych, podporządkowanych ONZ, jak to sugerują od lat autorzy Instytutu Worldwatch. Siły te mogłyby wypełniać cztery rodzaje zadań



  • zapobiegać konfliktom militarnym,

  • organizować ratunek w przypadku katastrof demograficznych i środowiskowych,

  • rozwijać pomoc humanitarną i edukacyjną,

  • zapewniać bezpieczeństwo planety przeciwko obcym obiektom z przestrzeni kosmicznej.

Jak pokazuje dotychczasowe doświadczenie ludzkości, granice wzrostu i empiryczna definicja zasobów zależą w znacznej mierze od osiągniętego poziomu rozwoju naukowego i technicznego. Jesteśmy zależni nie tylko od czterech czynników: ludności, żywności, energii i surowców lecz przede wszystkim od zdolności zrozumienia środowiska i przystosowania się do niego. Rozwój technologiczny musi być substytucyjnym i uzupełniającym dla naturalnych bilansów systemowych, nie może natomiast ich niszczyć. Musimy uczyc się współdziałania z Matką Naturą, bilansując nasze działania z procesami naturalnymi i stopniowo dostosowując „sztuczne” do „naturalnego”.



Rozdział 18

UWOLNIENIE OD UPRZEDZEŃ


  1. Definicje

Komunikacja tworzy społeczeństwo. „Wspólna wola” niezbędna do przystosowania się do zmian globalnych w środowisku naturalnym i rozwiązania zadań wynikających z globalnych zagrożeń może się rozwinąć jedynie na drodze komunikacji. Jeżeli chcemy unieszkodliwić istniejący System Niszczenia Życia (patrz rozdz.17), musimy urzeczywistnić w ramach wspólnoty ludzkiej dwie podstawowe zasady: świadomość zagrożenia życia na planecie oraz wiarę, że stworzenie trwałego systemu współistnienia leży w naszej mocy. Wymaga to oczywiście efektywnej komunikacji.

Komunikacja jest efektywna, jeśli jest wolna od barier wewnętrznych. Niestety, istnieje wiele takich barier, uniemożliwiających osiągnięcie „wspólnej woli”. Muszę się zgodzić z moim przyjacielem i bratnią duszą, Sampooran’em Singh, który pisze: „Jak długo indywidualna psychika opanowana jest przez ducha przemocy, przywódcy polityczni świata i głowy państw nie będą zdolni do zakończenia wojen i stworzenia na świecie ery pokoju” (Sampooran Singh 1998).

Aby prawidłowo omówić temat, musimy przyjąć pewne definicje. Komunikację możemy określić jako przekaz wiadomości od systemu-nadawcy do systemu-odbiorcy. Wiadomość może zawierać informację i/lub redundancję, tj. informację pustą lub wiadomość dobrze znaną. Informację możemy zdefiniować ilościowo lub jakościowo. Ilościowo określona informacja stanowi element (wartość oczekiwaną) wybrany z danego zbioru elementów możliwych lub równie prawdopodobnych (wspomniane w rozdz.4). Tak zdefiniowana informacja jest mierzona logarytmem dwójkowym (bit) . Im więcej możliwości przedstawia zbiór, z którego dokonujemy wyboru, tym wyższa jest ilość informacji. Jakościowo możemy określić informację jako wyróżniony stan danego zbioru lub struktury (np. kolor czerwony), opisany odpowiednim zbiorem symboli, co matematycznie może wyrażać topologiczny model informacji.

Komunikacja organizuje wspólnotę istot żyjących, jest więc własnością całej biosfery. Nie wiemy prawie niczego o komunikacji między roślinami i o odbieraniu informacji od roślin przez zwierzęta, włącznie z ludźmi. Wiadomo nam, że rośliny komunikują swoje stany przez nagłą zmianę własnego potencjału elektrostatycznego.

Gatunki zwierzęce posiadają własne języki, wyrażające ich percepcję, a w przypadku ssaków – stany emocjonalne. Autor wspaniałych historii z życia zwierząt, Vitus B. Droescher mówi, że w dziedzinie uczuć, zwłaszcza miłości, ludzie reprezentują znacznie uboższe przeżycia, niż zwierzęta.

Jako istota komunikująca się, człowiek ma postać dualną: żyje równolegle w świecie zewnętrznym, oraz w wewnętrznym w stworzonym przez siebie świecie symboli, świecie informacji. Ludwig von Bertalanffy nazywa człowieka „animal symbolicum”, nie zaś „rationale”. Dzięki naszemu światu symbolicznemu wyróżniamy koncepcje przeszłości, teraźniejszości i przyszłości, współżyjące w naszej pamięci i wpływające na nasze decyzje: większość współczesnych żyje mentalnie w przeszłości. Możemy zgodzić się z Bertalanffy’m, że okrucieństwo wojen jest spowodowane symboliczną naturą naszego poznania. (L. Von Bertalanffy).

Komunikacja ludzka obejmuje treść emocjonalną i logiczną. Jest ona słowna i doznaniowa (tzw. Język ciała, patrz rozdz. 11). Psychologowie szacują, że 55% informacji przekazujemy swoją postawą, gestami i kontaktem wizualnym, 38% intonacją głosu, a tylko 7% przy pomocy słów. (J. Mehrabion &S. Ferris).


Międzyludzka komunikacja raczej nie jest „funkcją stanów umysłu”(Sampooran Singh 1993), lecz łańcuchem transformacji kodów w kanale komunikacyjnym: wewnętrzne kody mózgu werbalny lub niewerbalny kod interfejs kody percepcji wewnętrzne kody mózgu odbiorcy (patrz rozdz.4 i 11). Dlatego też w procesie komunikacji możliwe jest mnóstwo nieporozumień i błędów. Przed laty media światowe obiegła historia o grupie misjonarzy chrześcijańskich, zabitych przez Indian amazońskich, którzy podarowane im maczety zrozumieli jako akt wypowiedzenia wojny. Współżycie ludzkie jest zawsze pełne podobnych nieporozumień, dlatego musimy się uczyć i traktować z szacunkiem odmienność ludzkich systemów wartości, rozwijając nasz interfejs.

Jednostka ludzka jest sterowana przez własny system wartości, który jest szkieletem własnego poczucia tożsamości. Friedrich August von Hayek definiuje najważniejsze wartości jako „tabu”: „składają się głównie z wartości, które nie mówią pozytywnie co robić, lecz w większości , co nie należy robić”(F. A. von Hayek 1978). Naukowa, technologiczna i ekonomiczna „globalizacja” mogą być rozumiane jako rozszerzenie komunikacyjnego interfejsu do poziomu planetarnego.

Zbiorowość ludzka może być otwarta lub zamknięta wobec komunikacji. Zamknięta na komunikacje jest taka, która nie posiada interfejsu ze środowiskiem społecznym (np. posługuje się niezrozumiałym językiem) lub zachowuje dystans społeczny od tego otoczenia. Proszę nie zapominać jednak, że koncepcja zbiorowości otwartej lub zamkniętej na komunikację jest jedynie modelem teoretycznym. W rzeczywistości empirycznej zjawiska zamkniętości i otwartości mogą występować równolegle. W tej pracy omawiamy międzyludzką komunikację w ujęciu logicznym nie zaś historycznym.



  1. Źródła komunikacji ludzkiej

Charakterystyczne postaci międzyludzkiej komunikacji odziedziczone zostały po pierwotnej hordzie hominidów, która przez szereg milionów lat była naszą elementarną szkołą komunikacji, ucząc idealizowania „swoich” i demonizowania „obcych”. Ktokolwiek nie był członkiem własnej hordy, nie był traktowany jako istota ludzka, lecz jedynie jako element otoczenia naturalnego. Nasze poczucie tożsamości rozwinęło się od podstaw nie jako cecha indywidualna, lecz grupowa. Zawsze byliśmy DOBREM, ponieważ stanowiliśmy absolutny, standard-wzorzec dla siebie. Wszelcy „nie-my” byli zawsze ZŁEM i tą dualną percepcje zachowaliśmy do dzisiaj.

Strach i agresja przeciwko nieznanemu, zewnętrznemu światu wypełniają naszą podświadomość od niepamiętnych czasów. W toku dziejów te nastawienia uzyskały wsparcie ze strony obyczajów, tradycji narodowej lub religijnej, oraz różnych międzyludzkich resentymentów i fobii. Przypadło nam żyć o brzasku postindustrialnej ery cywilizacji planetarnej, lecz wszyscy zdajemy się być wciąż uzbrojeni w łuki i miecze, wypatrując wroga, którego śmierć w cudowny sposób rozwiązałaby nasze problemy.

Większość współcześnie żyjących ludzi nie jest świadoma, że jednostka ludzka jest tylko krótko żyjącym ogniwem w długim łańcuchu ludzkich bytów, zakotwiczonym w dalekiej, nieznanej przeszłości. Dziwią się, czytając w dziełach proroczego światowego uczonego Fryderyka Augusta von Hayek, że współczesne koncepcje „sprawiedliwości”, „solidarności” i „socjalizmu”, wywodzą się z mentalności ludzkiej tamtej prymitywnej epoki. „Potrzeby owego archaicznego, prymitywnego typu społeczeństwa zdeterminowały wiele odczuć moralnych, które nami nadal rządzą i które aprobujemy u innych”(F. A. Von Hayek).

Polski antykomunistyczny przywódca socjaldemokratów Zygmunt Żuławski prezentował koncepcję triady heglowskiej:


  • solidarność pierwotna (teza),

  • era stosunków antagonistycznych (antyteza),

  • solidarność ogólnoludzka (synteza).

Ta „prymitywna solidarność” przypominała raczej rodzinne uczucia hordy małp, niż to, co dziś uważamy za solidarność. W tym zamkniętym, prymitywnym społeczeństwie komunikacja była ograniczona tylko do wewnętrznych ram własnej wspólnoty. Taka komunikacja, wyrażająca samoidentyfikację ze zbiorowością, z samej definicji była empatyczna, wolna od przemocy. Psychologowie twierdzą, że przejawy empatycznej komunikacji można stwierdzić we wczesnym dzieciństwie człowieka, jak również w zachowaniu wielkich małp. Miliony lat rozwoju zakotwiczyły empatię biologicznie w ludzkiej psychice(D. Goleman).

W takiej zbiorowości wszelka konkurencja stanowiła tabu. Gdy z pierwotnej hordy wyłoniły się społeczeństwa rodowo-plemienne, istniejące zbiorowe poczucie tożsamości nie pozwalało na jednakowo przyjazne traktowanie swoich i obcych, jak również na konkurencję ze swoimi (F. A. Von Hayek1978). Tak więc egalitaryzm plemienny zakłada brak motywacji rozwojowej(J. K. Galbraith), i stwarza trudności na drodze rozwoju rodzimego kapitału. Biadanie niektórych antropologów nad upadkiem kultur rodzimych jest przede wszystkim formą retoryczną: musimy się rozwijać lub umrzeć – to jest prawo rządzące nie tylko społecznościami plemiennymi, lecz wszystkimi. Amerykańscy Indianie, którzy rozwijają przyjazną środowisku naturalnemu nowoczesną gospodarkę, znajdują siły duchowe i materialne dla wspierania swych tradycyjnych kultur, traktowanych jako część dorobku ogólnoludzkiego.

3. DŁUGA EPOKA KOMUNIKACJI PRZEMOCY

Zaskakujące odkrycie

Człowiek jest żyjącą istotą zdolną nie tylko do przystosowania się do środowiska, lecz nieustannie adaptującą otoczenie do własnych potrzeb i wymagań, podporządkowującą go sobie lub niszczącą. Ta aktywna adaptacja rozpoczęła się od zapalenia ognia w jaskini, wytwarzania narzędzi, budowania legowisk na drzewach i na wodzie, rozwoju rolnictwa, osiedli i sił zbrojnych. Wyjście z komunikacyjnie zamkniętej pierwotnej hordy było dla gatunku ludzkiego niczym opuszczenie przyjaznego łona matki oraz wtargnięcie w nieznany i niebezpieczny świat zewnętrzny. To przejście przyniosło mit Złotego Wieku i Raju, jak również moralne i religijne nadzieje na zbudowanie nowego porządku ludzkiej solidarności w ziemskiej lub pozaziemskiej przyszłości.

Zasoby świata zewnętrznego które wydawały się być niezliczone, pobudzały chciwość i żądzę władzy, prowadzące do przekroczenia istniejących ograniczeń. „Gdzie są ograniczenia, tam jest konflikt”( Sampooran Singh 1994), niebezpieczeństwo napadu obcych pobudzało „empatyczny gniew” (D. Goleman). Tak narodziła się komunikacja przemocy, rozprzestrzeniając się jak ogień na wszystkie stosunki społeczne. Wraz z upływem czasu straciliśmy świadomość, że nasza obecna komunikacja jest w znacznej mierze komunikacją przemocy.

Ja również byłem ślepy na to zjawisko przez kilka dekad mojego życia. Sampooran Singh jest tym, kto otworzył mi oczy: nagle uświadomiłem sobie, że mój umysł wypełnia komunikacja przemocy. Koncepcja komunikacji przemocy i komunikacji bez przemocy była brakującym ogniwem w moim systemie teoretycznym. Wzory komunikacji bez przemocy możemy znaleźć w pismach Buddy (Dalailama) i u mistyków chrześcijańskich. Nikt z nich nie używa nazwy „komunikacja bez przemocy”, lecz ich myśli są co do istoty identyczne. Jako najlepszy ich wyraz praktyczny wyróżniam Pedagogicum polskiego świętego księdza O. Bernarda Kryszkiewicza, 1915-1945 (K. Strzelecka). To co przedstawiam tu w sprawie komunikacji bez przemocy, są to w znacznej mierze implikacje z dziel wspomnianych oraz innych autorów.



Definicja

Komunikacją przemocy nazywamy taką relacje komunikacyjną, kiedy traktujemy drugich bez poczucia solidarności, nie jako „bliźnich”, lecz jako element środowiska naturalnego, przeznaczony do zignorowania, wykorzystania lub zniszczenia. Inaczej mówiąc, komunikacja przemocy jest sposobem podporządkowania sobie tożsamości innych jednostek. Najkrótsza formuła komunikacji przemocy brzmi: przystosuj się do mnie lub zgiń. Oznaczać to może zniszczenie (zabicie, prześladowanie), podporządkowanie swej władzy, skorumpowanie, pozbawienie własnego systemu wartości, języka, wierzeń i obyczajów. „Wszelkie dyskusje, czy to religijne czy polityczne, w sensie psychologicznym stanowią komunikację przemocy”(Sampooran Singh, 1993).

Bywają sytuacje, w których komunikacja przemocy jest konieczna dla chronienia nas lub naszych wartości, albo do wykonania ciężkiej pracy. Przykładowo możemy tutaj wskazać atak wojskowy lub kryminalny, różne katastrofy, zmuszające nas do mobilizacji wszystkich sił dla wykonania zadania. O ile bardzo łatwo jest rozwinąć w sobie poczucie komunikacji przemocy, bardzo trudno jest pozbyć się tego nastawienia, ponieważ posiadamy genetyczny zapis w mózgu nienawiści do wszystkiego, co wydaje się obce i dziwne (strange) i co stawia nam opór. W ten sposób komunikacja przemocy wkracza do naszego ścisłego grona i życia rodzinnego. Psychologowie całego świata podkreślają, że główną przyczyną rosnącej przestępczości młodocianych jest komunikacja przemocy w rodzinach, z których się wywodzą. Komunikacja bez przemocy we współczesnym świecie spotykana jest wyjątkowo. Żyjemy w zbiorowościach etnicznych, kulturalnych lub wyznaniowych, zamkniętych lub pół-zamkniętych na komunikację, kryjąc pod osłoną obłudy naszą niechęć do wszystkich innych, których uważamy za gorszych od nas.



Komunikacja bez przemocy, jest to empatyczna, równowagowa łączność, budująca symetrię w relacjach międzyludzkich. Może ją wyrażać formuła: akceptuję twoje prawo do zachowania własnej tożsamości. Mam nadzieję, że jesteś tak samo nastawiony do mnie. Pojęcie „tożsamości” (self-identity) obejmuje nie tylko wolność polityczną, "prawa człowieka", lecz wszystkie wymiary ludzkiej osobowości, które komunikowane są otoczeniu.

Komunikacja bez przemocy ma stronę emocjonalną i racjonalną. Emocjonalnie wyraża ją duch solidarności i miłości, nie tylko solidarności z ludźmi, lecz miłości do wszystkich istot żyjących, do których należymy jako jeden z gatunków, wyróżniający się samoorganizacją logiczną. W kontekście termodynamiki, komunikacja bez przemocy jest relacyjnie równowagowa: energia otrzymywana z zewnątrz bilansuje się z energią przekazywaną zwrotnie. Sampooran Singh mówi:

Kto wkracza do czystego świata miłości nie żyje już w świecie, który nie jest czysty, lecz skorumpowany” Określa on dalej komunikację bez przemocy jako”intuicję komunikacyjną”, która „prowadzi do uczenia się (...) Komunikacja bez przemocy prowadzi do zdrowego społeczeństwa (...) Komunikacja bez przemocy nie jest procesem izolacji, lecz ruchem w którym odkrywasz swoje motywy, swoje własne myśli, własne interesy; i to odkrycie jest początkiem wyzwolenia, początkiem transformacji. Transformacja zaś prowadzi do trwałego pokoju”(Sampooran Singh 1993).

Nienawiść hitlerowców i komunistów do wszystkich religii jest całkiem zrozumiała, ponieważ religijny system wartości stanowi nieprzekraczalną barierę dla komunikacji przemocy. System wartości trzeba odróżnić od jego zastosowań. Ludzie słusznie mówią, że komunikacja przemocy występuje w instytucjonalnych religiach, że Kościoły dzielą ludzi stosownie do swego doktrynalnego ekskluzywizmu. To jest prawda. Lecz równolegle istnieje druga prawda, że moralną podstawą wszystkich religii jest komunikacja bez przemocy. Jeżeli dziś mamy nadzieję rozwinąć wolną od przemocy planetarną cywilizację, zbieramy plon wszystkich religii, przeorujących surową glebę dusz ludzkich przez tysiące lat. Dekalog, jako moralny kamień węgielny judaizmu, chrześcijaństwa i islamu, jawi się nam jako najbardziej znany, światowy manifest komunikacji bez przemocy. W tym duchu wydany został znany dokument Soboru Watykańskiego, ogłaszający równość wszystkich wyznań, jako ścieżek duchowych. Jednakże duchowość Dalekiego Wschodu prezentuje poziom najwyższy, definiując Dobro, jako szacunek dla wszelkiego życia.



Psychologiczne źródła komunikacji przemocy

Rożnorodność jest wspólną własnością całej natury, nie wyłączając umysłu ludzkiego. Im bardziej różnorodne jest otoczenie, tym więcej informacji możemy z niego wydobyć. A zatem dlaczego różnorodność często spełnia rolę komunikacyjnej bariery, rodząc krwawe konflikty? Różnorodność nie jest problemem, istota sprawy leży w naszym reagowaniu na różnorodność przy pomocy komunikacji przemocy. „Uczyniliśmy przyśpieszający postęp w nauce i technologii, lecz psychologicznie pozostajemy nadal agresywni, brutalni, okrutni, narzucający przemocą, i bezmyślni od tysięcy i tysięcy lat”( Sampooran Singh 1994). Symboliczna natura ludzkiej świadomości sprawia, że drapieżność człowieka przekracza drapieżność dzikich bestii. Można powiedzieć, że człowiek ma trzy potężne, psycho-symboliczne kły, używane do ranienia i niszczenia innych istot żyjących, w szczególności ludzi. Są to



  1. egoizm,

  2. wysoka samoocena (czyli pycha),

  3. apodyktyczność.

Egoizm jest instynktową skłonnością do zbierania przyjemności, satysfakcjonującą chciwość dóbr materialnych, władzy i prestiżu. Egoizm jest bardzo silnym instynktem zwierzęcym, chroniącym całość istnienia indywiduum. Symboliczna umysłowość sprawia, że człowiek jest jedynym drapieżnikiem, który zabija tylko dla przyjemności zabijania i niszczy jedynie dla iście szatańskiej przyjemności niszczenia. Takie są korzenie niesprawiedliwości i okrucieństwa w relacjach międzyludzkich.

Następnym kłem jest samoocena, prawie zawsze zbyt wysoka. Samoocena chroni jednostkę wewnątrz zbiorowości, pobudzając wrodzoną potrzebą konkurencji, aby „być lepszym” od innych. Samoocena przedstawia subiektywny stosunek jednostki do zbiorowości. Bardzo trudno jest wykorzenić z podświadomości przekonanie wpisane w dzieciństwie, że inni ludzie (narodowości, wyznania, rasy, niewykształceni, ubodzy itd.) są gorsi ode mnie i mojej wspólnoty. Wysoką samoocenę można nazwać paralizatorem własnej empatii i źródłem podwójnej miary, rozgrzeszającej wszystkich „swoich” i usprawiedliwiającej wszelkie zło, jakie czynimy „obcym”.

W literaturze wyróżnia się samoocenę osobistą ( jak indywiduum widzi samego siebie ) i grupową (jak indywiduum czuje się jako członek danej grupy etnicznej lub rasowej – J. R. Porter & R. E. Washington). Niema większej megalomanii jak odniesiona do własnej rodziny, plemienia lub narodu, co było wyraźnie zauważalne w tradycyjnych społeczeństwach klasowych (J. Makarewicz). To tłumaczy dobrze znane a czasem wręcz kuriozalne zjawisko, że wszystkie ludy są ślepe na szkody jakie czynią innym, skarżąc się jedynie na szkody wyrządzone im przez tych innych. Taka nietolerancja jest typowa dla wszystkich współczesnych ludzi, , niezależnie od wyznania i poziomu wykształcenia. Rozgrzeszamy "swoich" i oskarżamy "obcych" podobnie jak w czasach przedhistorycznych. O anatomicznym uwarunkowniu tego zjawiska mówimy nieco dalej..

Ostatnim ale nie najmniejszym z kłów człowieka jest jego apodyktyczność. Jako zwierzę myślące logicznie, człowiek postrzega siebie jako absolutny poznawczo-moralny standard i autorytet. Nasze przekonania i wartości wydają się nam uniwersalne w oczywisty sposób i jeśli ktoś reprezentuje odmienny pogląd, oceniamy go negatywnie. W świetle doświadczeń całego mojego życia śmiem przypuszczać, że nasza apodyktyczność i pedanteria rodzi znacznie więcej zjawisk komunikacji przemocy, niż egoizm i pycha razem wzięte. Wspomniana formuła: ”przystosuj się do mnie lub zgiń” ściśle mówiąc, jest wyrazem apodyktyczności.



Uprzedzenia międzyludzkie

Pojęcie uprzedzeń ma różne znaczenia i konotacje. Przyjmijmy ich definicję jako względnie zorganizowanego i względnie stabilnego systemu opinii, nastawień i wartości”(D.J. Levinson). Obszerna literatura socjologiczna podtrzymuje, że uprzedzenia prowadzą do dyskryminacji (M.D.R. Evans & J. Kelley), co jednak nie tłumaczy najgłębszych, biologicznych korzeni zjawiska uprzedzeń. Musimy się więc zagłębić do anatomicznych podstaw naszego myślenia i odczuwania.

Jak wiadomo, limbiczny system mózgu, na który składa się hippocampus i ciało migdałowate jest strukturą filogenetycznie starszą od kory mózgowej (neocortex). Dotychczasowi autorzy (nie wyłączając mnie i Sampooran’a Singh) zakładali, że neocortex „wyłącza” i zastępuje emocje generowane przez system limbiczny. Nie mieliśmy niestety racji. Pewne odkrycia ostatniej dekady sfalsyfikowały ten pogląd: niezależnie od różnic filogenetycznych, ontogenetycznie rzecz biorąc, obydwa systemy: limbiczny (emocjonalny) i korowy (racjonalny) pracują równolegle, przy czym system limbiczny działa szybciej (J.Le Doux 1986, 1992).

Uczeni mówią dzisiaj, że człowiek ma dwa mózgi i dwie pamięci, pracujące niezależnie od siebie, jeden myśli, drogi czuje. Obydwa systemy są powiązane odrębnie z receptorami. Ponieważ droga od receptorów do systemu limbicznego jest krótsza niż do kory, możemy zareagować emocjonalnie, zanim przemyślimy sprawę. Informację, którą odbiera neocortex charakteryzuje ambiwalencja i niepewność, natomiast to co przyjmuje system limbiczny ma postać prawdy absolutnej. Hippocampus nadaje wartość otrzymywanym informacjom. (J. Le Doux).

Ludzkie uprzedzenia posiadają więc formę dualną, składają się z emocjonalnych lęków i fobii nabytych we wczesnym dzieciństwie, oraz z uzaasadnień logicznych, uzupełnionych później. Możemy zmienić te racjonalizacje, lecz wymazać ich emocjonalne podstawy jest raczej niemożliwe ( D. Goleman). Tak więc możemy uważać za wyjaśnioną ontogenetycznie naszą podwójną miarę stosowaną wobec „swoich” i „obcych”. I dlatego musi być prawdą to, co napisano nad drzwiami Muzeum Tolerancji Szymona Wiesenthala w Los Angeles:

Nikt z nas nie jest wolny od uprzedzeń

Ludzie będący nośnikami podobnych uprzedzeń łączą się, dzieląc populacje na wzajemnie opozycyjne grupy: swojskie (in-groups) i obce (out-groups). W ten sposób indywidualne uprzedzenia osiągają poziom i wsparcie zbiorowości. Za naszych dni intensywność uprzedzeń rośnie w całym świecie, także w Europie (A. Floya; A. Sheilla & M. Macey).

Jak nam już wiadomo, wszelkie uprzedzenie ma swoje twarde, emocjonalne jądro, odporne na upływ czasu i argumentację oraz intelektualną otoczke, która może być zmienna. Mnóstwo uprzedzeń pojawia się jako tarcza ochronna słabych, często prześladowanych jednostek i zbiorowości. Im prymitywniejsza jest jednostka lub zbiorowość, tym więcej ograniczeń (resentymentów, fobii) zawiera jej struktura myślowa. Jeżeli sądzimy, że uprzedzenia będą zanikać w miarę postępów edukacji i poprawy pozycji człowieka w otoczeniu społecznym, jesteśmy w błędzie, ponieważ uprzedzenia rozwijają się nadal, stymulowane przez wiele czynników jak: rzeczywiste lub wyimaginowane zagrożenie, pogarda dla biedaków, podwładnych różnych mniejszości itp.

Postać uprzedzenia zmienia się wraz z ewolucją człowieka, jako plemienna, wyznaniowa, rasowa, narodowa, skierowana do drugiej płci i podobnie. Są społeczeństwa deklarujące i wspierające nierówność ludzką, jak niektóre azjatyckie i afrykańskie, albo deklarujące prawa człowieka, jako parawan dla istniejącej nierówności i uprzedzeń. Akio Morita, prezes Sony powiedział:

Ludzie na Zachodzie wciąż mówią o prawach człowieka, ale kiedy uderza w nich recesja, nie wahają się dokonywać zwolnień swych pracowników. My uważamy, że jeśli macie rodzinę, nie możecie wyrzucać z rodziny niektórych jej członków dlatego, że zyski maleją” (International Management kwiecień 1988).

We współczesnych społeczeństwach występują czynniki wspierające tradycyjny nacjonalizm i ekskluzywizm, oraz takie, które sprzyjają rozwojowi stosunków wielokulturowych. Społeczeństwo wielokulturowe składa się z mniejszości otwartych na komunikację oraz mniej lub więcej zamkniętych (J. Eggelston). Taka zamkniętość prowokuje komunikację przemocy. Straszliwe uprzedzenia o niższości kobiet utrzymują miliony kobiet w faktycznym niewolnictwie, w szczególności w krajach poza-europejskich.

Ludzie którzy naruszają cudzą tożsamość, często mówią o tolerancji. Nazwa „tolerancja” jest bardzo wygodna, ponieważ może być interpretowana w różny sposób, weźmy przykładowo trzy znaczenia:

(1) tolerancja, jako umysłowość zamknięta dla innych idei i wartości;

(2) tolerancja jako myślenie dekadenckie, „polityczna poprawność” będąca obojętnością, niczego nie akceptującą ani odrzucającą;

(3) empatyczna życzliwość i gotowość do pomocy wszystkim w ramach wzajemnej miłości i szacunku.

Żyjemy w zbiorowościach narodowych i wyznaniowych zdominowanych przez komunikację przemocy, w których istnieją mniej lub więcej ekskluzywne mniejszości. „Wszystkie religie opierają się na twierdzeniach i wierzeniach, a wszystkie wierzenia dzielą, niezależnie od tego, czy są to wierzenia polityczne czy religijne. Gdzie jest podział, tam musi być konflikt”(Sampooran Singh 1993). Rosnące uprzedzenia zawężają nasz intefejs, ten konieczny pomost dla komunikacji: obydwie strony zaczynają używać niekompatybilnych języków (patrz rozdz. 13).

Jeśli opinia religijna lub „polityczna poprawność” nie mogą zaakceptować uprzedzeń ani ich ideologicznego uzasadnienia, uprzedzenie schodzi ze sceny, znajdując ukrycie w podświadomości. Takie ukryte uprzedzenia są normalnym stanem ducha współczesnej Europy i Ameryki. Są jak bomba ksenofobii z zapalnikiem czasowym, oczekująca kto i kiedy naciśnie na spust.



Eskalacja agresji.

Uprzedzenia, zwłaszcza ukryte, wywołują psycho-socjologiczne napięcie, którego skrajnym wyrazem są eksplozje agresji, obejmujące czasem całą populację „swoich” lub „wiernych”. Jeżeli istnieje takie napięcie, każdy pretekst, nawet uśmiech – może okazać się wystarczającym do wywołania agresywnego ataku. Z małego napięcia emocjonalnego wybucha raczej słaby i krótki ogień agresji. Największe fale agresji mogą się pojawić w środowisku najwyższej motywacji: wyznaniowej, narodowej lub ponadnarodowej. Od niepamiętnych czasów najokrutniejszych masowych mordów dokonywano w imie najwyższych ideałów. Wiara, że prezentuje się absolutną prawdę i słuszność wyklucza bowiem poczucie winy.

Tak więc ideologie polityczne we współczesnym świecie, będące w większości uzasadnieniem uprzedzeń, są bardziej niebezpieczne dla ludzkiego przetrwania niż zorganizowana przestępczość. Autorzy deklarujący „koniec wieku ideologii” doskonale to rozumieli: wiek ideologii może być zastąpiony tylko przez trwałe współżycie ze środowiskiem naturalnym (environmental sustainability) lub przez unicestwienie życia na planecie (R. Aron; D. Bell; L.van Henri).

Słynny filozof Karl Jaspers, psychiatra z zawodu, jako pierwszy w świecie dokonał odkrycia, że istotą zła jest pospolita komunikacja przemocy, zakorzeniona głęboko w naszym ekskluzywnym, narodowym poczuciu tożsamości. Doszedł do tej konkluzji w swoim studium z 1946r. Problem winy w którym szukał przyczyn masowych mordów niemieckiego totalitaryzmu. Jego ideę rozwijała dalej bliska przyjaciółka, Hanna Arendt, która potwierdziła konkluzje Jaspersa, że „małe” zło codziennej komunikacji przemocy jest ukrytym źródłem pojawiających się olbrzymich eksplozji masowej ksenofobii i ludobójstwa.

Ostatnio powyższy temat opracowany został przez brytyjskiego socjologa Michaela Billiga w jego studium Banalny nacjonalizm, opublikowanym w Londynie w 1995r. Nie ma on wątpliwości, że wszyscy współcześni ludzie są pogrążeni w „banalnym” nacjonaliźmie, ponieważ wspólnota narodowa chroni nas a zarazem umożliwia wyładowanie własnej przemocy. W szczególnie pobudzających sytuacjach ów ukryty, niewidzialny nacjonalizm przekształca się w widzialną postać totalitaryzmu, szowinizmu, fundamentalizmu wyznaniowego itp. Ukryty nacjonalizm – mówi on - jest całkowicie ignorowany przez nauki społeczne na skutek swej „niewidzialności”. Możemy więc naszkicować niżej czterofazowy model rozwoju komunikacji przemocy:


  1. zło wielkiej przemocy rodzi się zawsze z tolerancji wobec „małego zła”, z uprzedzeń ukrytych w naszej podświadomości. Ukryte uprzedzenia zakotwiczone w naszym egoiźmie, wysokiej samoocenie i apodyktyczności, są źródłem dyskryminacji ludzi (D. Goleman). Jak widzimy, pasywna przemoc, przesądy lub serwilizm wobec istniejących władców, zwykła obłudna powściągliwość, stanowi pierwszy krok w kierunku piekła.

  2. Przypadkowe zdarzenie może przełączyć nastawienia zbiorowości na wyższy poziom: wspólnego wyładowania przemocy na „wrogu” lub „winnym”. Posłuszeństwo wobec gnębiącego, dobrowolne podporządkowanie się, tolerancja dla niesprawiedliwości, taka jest podstawa ofensywy przemocy.

  3. Kiedy atak przemocy jest odpłacany, ofiary padają z obu stron. Nieustanne ataki z obydwu stron sprawiają, że stopniowo staje się niemożliwe rozróżnienie, kto jest napastnikiem a kto ofiarą. Przemoc rodzi przemoc, nienawiść rodzi nienawiść drugiej strony, nikt nie myśli racjonalnie, każdy stara się jedynie zabijać wrogów aż do ostatniego.Ta faza konfliktu jest typowym przejawem dodatniego sprzężenia zwrotnego (patrz rozdz.4), nazwałem ją Nierozwiązalnym Diabelskim Kręgiem. W tej fazie komunikacja przemocy prowadzi do furii ludobójstwa i gwałcenia kobiet, ponieważ nasz system limbiczny nie odróżnia emocjonalnej żądzy przemocy od jej fizycznej realizacji. Aby zabić innego człowieka, musimy go wpierw „zabić” w naszej pamięci emocjonalnej (D. Goleman; T. Gillen). Tylko całkowite wyczerpanie, całkowite unicestwienie lub interwencja z zewnątrz może przerwać ten Diabelski Krąg.

  4. Wojny i rewolucje demoralizują młodych mężczyzn, czego Amerykanie doświadczyli po interwencji w Wietnamie, a Rosjanie po Afganistanie. Wcześniejsi „bohaterowie” zamieniają się w przestępców kryminalnych. „Idea” znika, przemoc pozostaje.

Wymiary komunikacji przemocy

Krótko mówiąc, przemoc jest procesem wyrażającym się w trzech stadiach rozwojowych:

Pierwsze stadium, ukryte, to uprzedzenia do kogoś innego, pogarda dla drugiego, brak szacunku dla jego ludzkiej tożsamości;

Drugie stadium, to uzewnętrznienie („obiektywizacja”) uprzedzeń w postaci dyskryminacji lub prześladowań; jest to szerokie spektrum aktów dyktowanych pogardą i niechęcią lub nienawiścią.

Prześladowania mogą się przekształcić w trzecie i ostatnie stadium przemocy: ludobójstwo. Wiąże się z tym atawistyczne przekonanie, że śmierć wroga rozwiąże wszystkie nasze problemy, że świat bez „nich” będzie idealny.

Przejście od pierwszego stadium jest zawsze możliwe, zwłaszcza, jeśli warunki życia ulegną pogorszeniu. Przejście od drugiego do trzeciego stadium wymaga pokonania oporu „pierwszego kroku”, potem wszystko już toczy się jak po równi pochyłej. Często w wykonaniu tego pierwszego kroku wyręcza jednostkę rząd, obcy lub własny

W rozdziale 11 omawialiśmy inteface (interfejs), jako konieczne narzędzie międzyludzkiej komunikacji. Interfejs wszakże wywołuje iluzję, jako byśmy należeli do tej samej przestrzeni informacyjnej. W istocie jednak to, co uważamy za wspólne terytorium, nie jest terytorium, terytoria są dla nas niewidzialne. Widzimy tylko nasze mapy. Interface jest zbiorem reguł interpretacji, umożliwiających kompatybilność danych dwu map, pozwalając przez to na komunikowanie się. Tak interface działa czasami jako obłudne narzędzie komunikacji przemocy, rozwijając dwa jej wymiary: horyzontalny i wertykalny.

Horyzontalnie – ludzie chcieliby zachować swoją tożsamość, swoją osobistą wolność, lecz muszą kompromisowo przystosować się do otoczenia społecznego i naturalnego, przy pomocy różnych interfejsów (J. Aymamn). Musimy się przystosować do środowiska społecznego, gdzie jedna część społeczeństwa żeruje na drugiej, gdzie uciśnieni mogą się jedynie odwzajemniać oszustwami. W ten sposób całe narody i wspólnoty wyznaniowe, mężczyźni i kobiety, dzieci i dorośli, żyją w relacjach kształtowanych przez komunikacje przemocy, jak to wyrażają wybitni pedagodzy brazylijski oraz indyjski:

Ucisk, wszechwładne sterowanie, jest nekrofiliczny; karmiony jest śmiercią a nie życiem. Istniejąca koncepcja edukacji, służącej interesom ucisku jest także nekrofiliczna. Opierając się na mechanistycznym, statycznym, naturalistycznym, spłaszczonym rozumieniu świadomości, przekształca studentów w (bezkrytyczne) odbiorniki. To prowadzi do sterowania myśleniem i działaniem, skłania ludzi do podporządkowania się światu i tłumi ich zdolności twórcze”(P. Freire).

Psychologiczna przemoc to gniew, nienawiść, żądza władzy nad ludźmi, nie tylko w sensie fizycznym, lecz także dominacja nad ich myślami. Przemoc jest psychiczną zależnością, imitacją, konformizmem i podobnie”(Sampooran Singh 1993). Dlatego przemoc ma dwa oblicza: ducha dominacji i ducha niewolnictwa, poddania się przemocy.

W przeciwieństwie do systemów organizacyjnych tworzonych i integrowanych przez niezależnych partnerów społeczeństwo komunikacji przemocy buduje systemy hierarchiczne oparte na konwencjonalnej gradacji starszeństwa, zwykle zdominowane przez mężczyzn, których środek ciężkości spoczywa zawsze na wierzchołku. Członkowie ruchów ekologicznych nazywają je „systemami patriarchalnymi”. Niezależnie od tego, czy są one systemami ataku czy obrony, zawsze są systemami przemocy skierowanymi przeciwko ludziom i innym istotom żyjącym.

W ostatnich stuleciach były one budowane bezpośrednio środkami militarnymi, ideologicznymi lub politycznymi, dzisiaj używa się ekonomicznych, pośrednich środków sterowania. Norbert Wiener w swym słynnym dziele o cybernetyce nazwał je „Opartymi na kupowaniu i sprzedawaniu”, nie mając wątpliwości pół wieku temu, że jeżeji zwycięży elektroniczna rewolucja w dziedzinie technologii (co już się stało), systemy te będą musiały być zastąpione przez inne, „oparte na ludzkich wartościach”(N. Wiener 1956).

Systemy patriarchalnej dominacji powstają zwykle w klimacie walki o najwyższe ideały, opłacane ofiarą życia, zdrowia i osobistej wolności walczących. Kiedy jednak osiągają stabilność, miejsce poprzednich ideałów wypełnia całkowicie żądza władzy i pieniędzy. Racją bytu systemów patriarchalnych jest podtrzymywanie samych siebie. Dzisiaj jest oczywiste, że musimy stopniowo przekształcać systemy patriarchalne w partnerskie, ponieważ jeśli będziemy czekać aż same padną, możemy znaleźć grób pod ich ruinami.

Rywalizacja: niszcząca konkurencja

Komunikacja przemocy charakteryzuje również konkurencję między ludźmi. Jest to rywalizacja: konkurencja niszcząca wszystkie naturalne zasoby włącznie z ludzkim życiem i artefaktami. Chociaż osiągnęliśmy w międzyczasie potężny postęp naukowy i technologiczny, pozwalający na wysoki poziom higieny i komfortu życia jak również rozwój idei humanitarnych i ekologicznych, stoimy dzisiaj przed dramatycznymi decyzjami. Rozwój technologiczny, w szczególności rozwój broni masowej zagłady stworzył nową sytuację, w której żadne supermocarstwo nie jest zdolne zapewnić bezpieczeństwo swoim obywatelom. Dewastacja zasobów naturalnych zagraża wszystkim zapaścią ekologiczną. Rosnąca nędza, gniew i rozpacz równolegle z istniejącymi arsenałami mogą prowadzić do dramatycznych rozwiązań.

Jeśli mamy przeżyć, musimy zamknąć dotychczasową erę niszczącej konkurencji, rozwijając post-industrialne i ekologiczne sposoby konkurencji twórczej. Jeśli tak – to musimy zakończyć erę komunikacji przemocy, jako podstawy niszczącej konkurencji.

Niektórzy idealistyczni myśliciele mówią o „przejściu od konkurencji do uzupełniania się, od konfliktu do konwergencji”(Sampooran Singh 1994). Wydaje się to całkiem niemożliwe. Komunistyczny system wystarczająco udowodnił, że społeczeństwo pozbawione konkurencji, staje się samoniszczącym, wręcz samobójczym. Konkurencja jest ogólnym prawem twórczego, samoorganizacyjnego rozwoju w całej biosferze. We współczesnym świecie istnieją zacofane społeczeństwa, konkurujące z bronią w dłoni, lecz dobrobyt i potęga krajów wysoko rozwiniętych wyrosły jako rezultat konkurencji twórczej w zakresie nauki i technologii. Musimy podążać tą drogą lub zginąć.



4.UCZENIE SIĘ SOLIDARNOŚCI

Stare dziedzictwo i nowa generacja

Solidarność jest zewnętrznym wyrazem empatycznej komunikacji bez przemocy. Po przeczytaniu poprzedniego ustępu można mieć wątpliwości, czy możliwe jest zdobycie się na komunikację bez przemocy, skoro tak długo i tak silnie zdominowani jesteśmy przez przemoc. Nie jest tak źle. Komunikacja przemocy dominuje nad społeczeństwem ludzkim ok. 10-15 tysięcy lat, podczas gdy komunikacja bez przemocy w małych grupach rzeźbiła dusze naszych przodków przez kilka milionów lat.

Komunikacja bez przemocy, czyli tolerancja akceptująca, zwana także „miłością” i „solidarnością”, jest naszym starym dziedzictwem, skrytym głęboko w podświadomości i zadanie polega na tym, aby wydobyć ją na zewnątrz i wdrożyć do pracy. To dziedzictwo oznacza biologiczną podstawę naszego przetrwania. Musimy się zgodzić z takimi współczesnymi światowymi uczonymi jak Fritjof Capra, Sampooran Singh, Ervin Laszlo i innymi którzy mówią, że rozwinięcie komunikacji bez przemocy jest warunkiem powstania społeczeństwa przetrwania na planecie. Komunikacja bez przemocy jest podstawą nowoczesnej polityki, tak „wielkiej” jak i „lokalnej”, posługującej się narzędziami dialogu i kompromisów.

Empatia jest istotnym czynnikiem gospodarki światowej, która ma dziś charakter ponadnarodowy i międzykulturowy (R. T. Moran).”Gatunek ludzki przedsięwziął zbiorowy eksperyment, w którym każda istota ludzka staje się równym partnerem. Człowiek nie jest w stanie uciec od tej odpowiedzialności, ponieważ własne przeżycie i przeżycie planety zakłada zbiorowe działanie. Jeśli ucieka, szkodzi sam sobie, ponieważ Natura jest bowiem przygotowana do działania przez bezprecedensowe katastrofy w dwudziestym pierwszym wieku”( Sampooran Singh 1993).

Czy takie przedsięwzięcie ma przyszłość? Myślę, że tak. Prawdą jest, że wiele ludów świata żyje długo w instytucjonalnym niewolnictwie, utrwalanym przez władzę państwową, wyznanie lub obyczaj. Przykładowo we współczesnych „socjalistycznych” Chinach, podobnie jak w starożytności, ludność rolnicza jest dwojako zniewolona: przez Hukou, co stanowi feudalne przypisanie do miejsca urodzenia, oraz Danvei, oznaczające, że każdy jest przypisany na całe życie do miejsca pracy. Obok takich archaicznych pomników niewolnictwa i równolegle do nich, wszystkie kraje użytkują nowoczesne technologie komunikacyjne, które są z definicji ponadnarodowe.

Nieustanny kontakt z tymi technologiami, nazywany czasem „globalizacją” świata ludzkiego dokonuje erozji dotychczasowych lokalnych fobii i resentymentów, otwierając globalną perspektywę koegzystencji. Stosownie do tego oddziaływania, we wszystkich krajach, wysoko rozwiniętych i zacofanych, bogatych i biednych, rośnie z dnia na dzień nowoczesna elita, która jest ogólnie zorientowana światowo: „badanie tej młodej populacji ukazało, że jej lojalność jest skierowana do świata. Oni są skierowania ku światu (world-minded) a przez to narodowo zobojętniali.”( J.E. Gunn; E. Fromm).

W związku z użytkowaniem komputerów przez młodzież, także do gier, rośnie nowa populacja mózgowców (cortical beings), lub mówiąc językiem Yonei Masudo, „nowy gatunek Homo Intellegens”, zastępujący dotychczasowego „Homo Sapiens”. Co jest szczególne, te „dzieci komputerowe” zwykle nie odpowiadają na pytania spontanicznie, lecz po namyśle, dając pierwszeństwo korze mózgowej przed układem limbicznym. To jest na pewno ludzkość przyszłej komunikacji bez przemocy Jutra, uwolniona od despotyzmu układu limbicznego. Być może, współczesna populacja „Zielonych”, są to tylko epigoni Starych Czasów, dinozaury, które muszą zniknąć i zrobić miejsce dla pokolenia „dzieci komputerowych”, jako pionierów „Nowej Ery”? Cokolwiek się stanie, jestem przekonany, że piszę tą książkę dla obecnych niemowląt i dzieci szkolnych.

Lekcja solidarności

Jak już wiemy, poczucie empatii wobec członków naszej zbiorowości jest ukryte głęboko w naszej podświadomości i eksploduje w godzinach wspólnego zagrożenia, wywołując głęboki szacunek, jaki czujemy wszyscy wobec osób poświęcających swoje życie dla ratowania zbiorowości. Aby wydobyć to poczucie na zewnątrz i wprząc go do naszej szarej codzienności, musimy spełnić dwa wstępne postulaty, jak już wspomniano wcześniej:



  1. musimy wyobrazić sobie, że dzisiaj nasza zbiorowość nie jest już małą hordą, plemieniem, wyodrębnionym narodem czy wspólnotą wyznaniową, lecz obejmuje wszystkich ludzi, ponieważ żyjemy w epoce globalizacji;

  2. globalne zagrożenia wywodzą się nie z naszego ludzkiego sąsiedztwa, lecz z zewnątrz planety jak również z wewnątrz porządku światowego, który nazywamy „cywilizacją”.

Czy możliwe jest zastosowanie tak abstrakcyjnych zasad? Myślę, że tak, lecz musimy zinterpretować je empirycznie, przekształcając w pragmatyczne dyrektywy, jak następuje:

  1. Nie jest możliwe kochać prześladowcę. Ucisk i prześladowanie nie daje szansy komunikacji bez przemocy, pozostawia miejsce jedynie dla dominacji i serwilizmu – dwóch postaci przemocy.

  2. Komunikacja bez przemocy jest relacją wzajemną. Jeżeli jedna strona szkodzi drugiej, zasada wzajemności zostaje złamana. Zasadę tą nazywamy Prawem Moralnym i definiujemy jako wzajemny szacunek dla życia, zdrowia i poczucia tożsamości każdego człowieka. Prawo Moralne nie jest żadnym nowym odkryciem, wszystkie wielkie religie propagują go od tysięcy lat. Od czasów Buddy i Jezusa Chrystusa nikt nie potrafił odkryć innej podstawy komunikacji bez przemocy. Kto ignoruje Prawo Moralne, wyklucza się sam ze wspólnoty komunikacji bez przemocy. Ludzkie życie, zdrowie i tożsamość powinny być bronione wszelkimi niezbędnymi środkami, aż do odebrania życia prześladowcy.

  3. Opór przeciwko przemocy i pomoc prześladowanemu jest obowiązkiem moralnym, jako konsekwencja Prawa Moralnego. Dalszą konsekwencją jest szacunek dla wszelkiego życia, ochrona wszystkich istot żyjących. Zwierzęta współżyjące z ludźmi stymulują empatię, pomagają nam w komunikacji bez przemocy, co jest szczególnie doniosłe dla empatycznego wychowania dzieci.

  4. Definicja Prawa Moralnego jest najobszerniejszą definicją zasady Praw Człowieka. Prawa jednakże bilansują się wzajemnie z obowiązkami i odpowiedzialnością. „Pojęcie obowiązków człowieka służy zbilansowaniu pojęć wolności i odpowiedzialności: podczas gdy prawa dają wolność, obowiązki związane są z odpowiedzialnością. Mimo tego wolność i odpowiedzialność są niezależne. Odpowiedzialność pod względem moralnym jest naturalnym sprawdzianem wolności”( Universal Declaration of Human Responsibilities, 1997).

Osobista wolność jest podstawą odpowiedzialności jednostki ludzkiej. Tu leży przyczyna znanego zjawiska, że ludzie, którzy pozostawali długo zniewoleni, są najgorszymi uczniami Prawa Moralnego. Potrafią sobie wyobrazić tylko to, co znają z doświadczenia, albo mówiąc inaczej- co zostało wdrukowane do ich pamięci emocjonalnej: przemoc lub niewolnictwo, „wszystko” albo „nic”.

Psycholog mówi: „Olbrzymi skok rozwojowy gatunku Homo Sapiens w ciągu ostatnich 10 000 lat był możliwy dzięki wykorzystaniu plastyczności mózgu w radykalnie nowy sposób – przez wytworzenie czegoś w rodzaju oprogramowania dla zwiększenia posiadanej mocy. ....Plastyczność oznacza zdolność uczenia się...instalujemy pewien wynaleziony i „odpluskwiony” system nawyków na częściowo nie ustrukturowanym mózgu”(D.C. Dennett).

Tak więc musimy stworzyć psychologiczne „oprogramowanie” komunikacji bez przemocy i rozpowszechniać jego memy przez replikację w środowisku społecznym. Nie tylko stworzyć lecz także selekcjonować memy, ponieważ „każdy nośnik memu jest potencjalnym przyjacielem lub wrogiem, stanowi prezent podnoszący naszą moc, lub rozprasza nas, obciąża pamięć, dezorganizuje nasze sądy”( D. C. Dennett).

Pierwsze wskazanie – musimy przerwać każdą myśl prowadzącą do reakcji przemocy. Nigdy nie rozwijać takiej myśli, nie pozwolić jej na kontrolowanie nas.

Drugie – musimy uczyć się patrzenia na sprawy z przeciwnej strony, z punktu widzenia naszego partnera, grającego rolę wroga, innej grupy etnicznej, wyznaniowej i kulturowej ( D. Goleman).

Musimy przemyśleć od nowa naszą osobistą jak i narodową historię w świetle Prawa Moralnego, w przeciwieństwie do przestarzałej zasady ”right or wrong-my country” (usprawiedliwiam mój kraj)-moją rodzinę – siebie samego. My wszyscy potrzebujemy psychoterapii. Niektóre cenne techniki psychoterapeutyczne rozwinięte zostały w ostatnich dekadach, jak wspomniane wcześniej NLP (programowanie neuro-lingwistyczne). Atawistyczna agresja może być rozładowywana w sposób ciągły przy pomocy sportu, gier komputerowych, konkurencji ekonomicznej i kulturowej, w szczególności dzięki takim zabawom w terenie jak paint-ball, gdzie obydwie strony „zabijają” się wzajemnie, strzelając kulami z farby.

Na dalszą metę jest niemożliwe gryźć karmiącą dłoń, tak dla psa jak i dla człowieka, dlatego skuteczna współpraca i konkurencja gospodarcza między różnymi kulturami jest sprawdzoną drogą przekształcania uprzedzeń i konfliktów w przyjazne relacje. Ostateczną nauką empatiii jest jak przed tysiącami lat, wspólne przeżywanie nieszczęść. Gdy cierpimy razem, czujemy się sobie bardziej bliscy, solidarność jest ostatnią naszą deską ratunku.



Różnice i ograniczenia

Możemy wyróżnić psychologiczne, kulturowe, synergiczne i energetyczne przeszkody na drodze komunikacji bez przemocy. Mówimy o barierze psychologicznej, jeśli mamy do czynienia z ludźmi strukturalnie niezdolnymi do odczuwania empatii. Możliwe są tu różne rodzaje psychicznej niepełnosprawności lub patologii. Przykładowo można tu wymienić aleksytymików lub socjopatów, którzy anatomicznie są niezdolni do odczuwania empatii, nie potrafią rozróżnić przemocy od zachowania bez przemocy. Biedni ludzie, lecz bardzo trudni do współżycia, w skrajnych sytuacjach bardzo niebezpieczni.(D. Goleman).

Inny rodzaj stanowią ludzie o tzw. „zamkniętym umyśle”, postrzegający świat w dwu kolorach, czarnym i białym: Bigoteria wobec „swoich” i ksenofobia wobec „obcych” upodobnia ich do naszych archaicznych przodków. Prymitywna psychika, głębokie kompleksy niższości, dehumanizujące doświadczenia niewoli, zwężają interfejs i zmuszają ludzi do życia w wąskich, zamkniętych ramach ukrytych lęków i nienawiści, które mogą nagle eksplodować. Takie jednostki wymagają pewnego dystansu komunikacyjnego, są one zwykle klientami ruchów fanatycznych i szowinistycznych (M. Rokeach).

Różnorodność ludzkich kultur jest prawie niewyobrażalna. Kultury są czasem niekompatybilne, ponieważ reprezentują nieinterpretowalne i nieakceptowalne systemy wartości. Co jedna kultura szanuje jako Dobro, druga może to odrzucać jako Zło. Co w jednym przypadku pobudza sympatię, zabawę lub miłość, w innym może być odbierane z trwogą lub wstrętem. Im bardziej zamknięta jest dana kultura, tym trudniej znaleźć interfejs dla komunikowania się z nią.

Różnice kulturowe są twardym orzechem do zgryzienia dla komunikacji bez przemocy. Aby przekroczyć tą barierę potrzeba wiele cierpliwości, wyrozumiałości, wytrzymałości a nade wszystko pokory, z dala od przekonania, że jesteśmy tymi „lepszymi”.

Podobne trudności wywołują różnice synergii omawiane w rozdziale 14. Jeżeli różnice kulturowe lub synergiczne przekraczają próg agresji, aby uniknąć konfliktu mamy tylko jedną możliwość: stworzyć dystans , co oznacza częściową rezygnacje z komunikacji.

Ostatnie choć nie najmniejsze trudności mogą być spowodowane przez różnice energii biologicznej w ludziach i ich wykorzystanie. Jest to materia naukowo jeszcze dziewicza, lecz nie możemy sobie pozwolić na wygodne ignorowanie trudności związanych z oddziaływaniem ludzkiej energii biologicznej na proces komunikacyjny, dobrze znane w szczególności w krajach afrykańskich i azjatyckich. Dzisiaj wiemy już, że energia biologiczna istniejąca w ludziach, zwierzętach i roślinach jest odmiennym rodzajem energii od jej fizykalnych postaci. Jej oddziaływanie na ludzi może być pozytywne, jak czasami wręcz cudowne uzdrowienia, bądź też negatywne, co lud nazywa „czarami” lub „zadawaniem się z diabłem”. Jest to krawędź racjonalności i irracjonalności lecz nikt z odpowiedzialnych i pragmatycznie myślących decydentów nie może ignorować tych zjawisk. W małym królestwie Swazi w afrykańskich Górach Smoczych rolnicy kamienują i palą podejrzanych o czary, w Mozambiku karmi się nimi krokodyle. Do tej sprawy wracamy w rozdz. 22.

Dialog, przebaczenie i pojednanie

Prawo Moralne zaklada poszanowanie tożsamości innych ludzi, lecz ta tożsamość składa się w większości z uprzedzeń, które potępiamy - czy niema w tym sprzeczności? Granicą szacunku dla obcej tożsamości jest wzajemność, nawet jeśli składa się w części z uprzedzeń. Jest niemożliwe wyeliminować wszystkie istniejące uprzedzenia, może nigdy nie będzie możliwe, ponieważ definiujemy uprzedzenia w odniesieniu do bieżącego układu odniesienia. Możemy zrezygnować z komunikacji przemocy i wprowadzić pokój między nas, o ile tylko potrafimy pogodzić się z naszą ludzką różnorodnością.

Szacunek dla ludzkiej różnorodności przerzuca nas spod działania zasady „przystosuj się do mnie lub zgiń”, do przeciwstawnej: „pozwólcie każdemu zachować własną tożsamość”. Konsekwencją jest przekształcenie się dotychczasowego wroga w partnera dialogu i kompromisu. Od czasu kompromisu Okrągłego Stołu 1989r. w Polsce zamykającego erę sowieckiego komunizmu, wiele krajów na różnych kontynentach rozwiązało swoje dotychczasowe krwawe konflikty na drodze dialogu i kompromisu. Mamy prawo wierzyć, że pojawiła się tutaj nowa polityczna droga do przejścia od komunikacji przemocy do komunikacji bez przemocy w całym świecie, zamykając długą epokę ludobójstwa.

W ostatnich kilku latach zdobyliśmy nowe doświadczenia w dialogu, które zasługują na przedstawienie jak niżej:



  1. Najpierw – obydwie strony dialogu muszą być zdefiniowane tak ściśle, jak tylko możliwe.

  2. Z kolei muszą być określone ramy (platforma) dialogu. Zawierać one muszą wartości akceptowane przez obydwie strony, jak przykładowo przetrwanie człowieka. Jeżeli taki wspólny zbiór wartości, akceptowany przez obie strony nie istnieje, rzeczywisty dialog jest niemożliwy. Przedmiot dialogu obejmuje zbiór zadań i problemów domagających się rozwiązania.

  3. Dialog musi być szczery jak tylko możliwe, żadne niedomówienia nie mogą być tolerowane. To co na linii startu dialogu ma postać małej różnicy, może urosnąć do rozmiaru nieprzekraczalnej trudności na końcu dialogu.

  4. Kompromis nie zapewnia oczekiwanego zwycięstwa moralnego jednej strony, lub moralnego zjednoczenia społeczeństwa. Przeciwnie, kompromis rozwija koegzystencję dwóch, „schizofrenicznych” systemów wartości, należących do obydwu stron poprzednio walczących przeciwko sobie: teraz walka przenosi się z poziomu materialnego na poziom symboliczny. Poprzednia walka ma teraz swoje „życie po śmierci” w przestrzeni intelektualnej i moralnej. Taka sytuacja musi trwać do czasu zejścia obecnej generacji. Koszt, jakim opłaciło się dobrodziejstwo kompromisu stanowi moralna ambiwalencja, przynosząca abolicję poprzednim prześladowcom i mordercom. Polski arcybiskup Ignacy Tokarczuk powiedział, że kompromis w Polsce i w konsekwencji bezkarność byłych komunistycznych prześladowców (tzw. „Gruba Kreska”): „sprowadziła relatywizm moralny, zrównała dobro ze złem, prawdę z nieprawdą, co przedłużyło proces trwania PRL i wywołało apatię i bierność społeczeństwa”(Gazeta Wyborcza 4-5 maja 1996).

  5. Nie oczekujmy skruchy ze strony byłych gnębicieli i prześladowców. To, co my potępiamy jako zło, może być przedmiotem dumy strony przeciwnej, ponieważ przeżywali to jako wartość pozytywną, uzasadniającą sens ich życia. Oni muszą nadal podtrzymywać swój system wartości, będący podstawą równowagi psychicznej, prawdziwym warunkiem życia.

  6. O ile więc chcemy przebaczyć naszym złoczyńcom, nie oczekujmy skruchy z ich strony. Twoje przebaczenie może być tylko jednostronnym aktem psychicznej i moralnej higieny, twoim pożegnaniem się z komunikacja przemocy. Jednakże twoi złoczyńcy nie mogą przebaczyć tobie, komu czynili zło, oni muszą cię nienawidzieć, ponieważ w ten sposób bronią się przed samopotępieniem. Pojednanie między byłymi wrogami może się dokonać jedynie na poziomie logicznym (korowym) lecz nigdy na emocjonalnym (limbicznym).

  7. Nasza korowa pamięć skłania nas do przebaczenia dawnym wrogom i do pojednania z nimi. Jeśli dokonamy tego, odcinamy przeszłość od teraźniejszej egzystencji. Gdy spotykamy się z dawnym wrogiem, czujemy się tak, jak byśmy kiedyś grali dramatyczne role w już nie istniejącym teatrze. Lecz jeśli nadal sterowani jesteśmy przez naszą pamięć emocjonalna, żyjemy wciąż w przeszłości, reanimujemy w naszym umyśle umarły świat komunikacji przemocy i zamykamy się na stosunki wolne od przemocy.

  8. Ostatnim ale nie najmniejszym problemem jest sprawa przebaczenia zdrajcom i pojednania się z nimi. Czy ktokolwiek przebaczył Judaszowi? Z pewnością nikt. Chrystus powiedział tylko, że byłoby dla niego lepiej, żeby się nie urodził. Pojednanie z Judaszem? To brzmi ironicznie. I to odnosi się do wszystkich zdrajców w czasie i przestrzeni. Zdrajca: 1) działa na zgubę zdradzanego;2) w tajemnicy przed nim; 3) maskując się pozorami lojalności i przyjaźni; 4) wierząc, że zdrada nigdy nie zostanie ujawniona. Jest to stan, którego zapisu w układzie limbicznym mózgu nie można wymazać, chyba że w stanie głębokiej hipnozy. W świetle Prawa Moralnego nikt niema obowiązku przebaczyć zdrajcy, jakkolwiek jest to możliwe wobec naszych osobistych zdrajców, nikt nie ma prawa przebaczać zdradę w imieniu całej zbiorowości, np. narodu. zbiorowości. Pojednanie ze zdrajcą jest jednakże niemożliwe: złamane zaufanie nigdy już nie może być przywrócone, „konwalidowane”: nikt nie jest zdolny dać zapewnienia, że ten, kto okazał się zdrajcą w przeszłości nigdy tego nie powtórzy w przyszłości. Zdrajcy powinni zostać napiętnowani, jeśli społeczeństwo ma być zdrowe. Jeśli społeczeństwo jest chore, zdrajcy żyją obok nas chronieni tajemnicą.


Rozdział 19


SPOŁECZEŃSTWO PRZETRWANIA I PRAWO MORALNE


  1. CO NIE MOŻE SIĘ STAĆ A CO MUSI

Stawiam pytanie: czy tworzenie społeczeństwa przetrwania nie jest nową utopią, przykładem intelektualnego konstruktywizmu w sensie Fryderyka Augusta von Hayek? Hayek nazywa „konstruktywistą” każdego, kto wierzy, że można przekształcić świat według wskazań arbitralnie przyjętej abstrakcyjnej teorii. Taki pogląd stanowi wielki błąd nie tylko socjalizmu. Czy my również podążamy tą złą drogą? Musimy ustosunkować się do tego pytania odnosząc do dwu punktów: co się nie może zdarzyć, a co musi się zdarzyć, jeśli mamy przetrwać.

Przede wszystkim – nie będzie żadnego „Rządu Światowego”. W świetle ostatnich doświadczeń historycznych koncepcja „rządu światowego” może znaleźć miejsce w świecie wyobraźni George Orwell’a i Franza Kafki, nigdy zaś w świecie realnej różnorodności. Współcześni politolodzy nie mają wątpliwości, że nie rząd światowy lecz „ nowy eksperyment policentrycznego sterowania jest tym, czego potrzebujemy”(Hoffman).

Astrofizycy spoglądają na ten problem z dystansu kosmicznego. Stosownie do przyjętej klasyfikacji formacji cywilizacyjnych której autorem jest rosyjski astronom Mikołaj Kardaszow, określają oni poziom rozwoju cywilizacyjnego jako funkcję dostępnej energii. Wraz z odkryciem energii nuklearnej potencjał dostępnej ludziom energii wzrósł milion razy. Oznacza to, że technologia masowego niszczenia wyprzedziła daleko powolny rozwój struktur społecznych. Narodowo podzielony i narodowo-centryczny porządek świata prowadzi nas do samounicestwienia na drodze zimy nuklearnej lub zapaści ekologicznej, chyba że zdążymy rozwinąć odpowiedni porządek polityczny, ekologiczny i moralny(Kaku).

To co mamy do zrobienia, jest odbudową równowagi w biosferze, obejmującej całokształt stosunków:



  • nierównowagi w stosunkach między ludźmi a przyrodą,

  • zniszczeń i nierównowagi dokonanych przez ludzi wewnątrz środowiska naturalnego

  • nierównowagi w stosunkach międzyludzkich.

Idea przetrwania wraz ze środowiskiem naturalnym(environmental sustainability) nie jest konstruktywistyczną utopią, lecz realną alternatywą wyginięcia życia na planecie. Kluczem do rozwiązania zadania jest dekompozycja LDS (systemu niszczenia życia), przez transformację istniejących systemów dominacji w systemy partnerskie. Jeżeli ktokolwiek wierzy, że transformacja ta może się dokonać tylko dzięki „dobrej woli” ludzi, mogę mu pogratulować naiwności. To się może dokonać tylko za sprawą strachu i cierpienia, wspierających słabość naszego umysłu. Im bardziej okażemy się ubodzy umysłowo, im później zapadać będą decyzje, tym trudniejsza będzie droga do przetrwania, tym wyższa cena będzie do zapłacenia.

Nikt nie wie, jak będzie wyglądał stabilny świat Jutra, możemy do niego tylko dążyć drogą prób i błędów. To, co można dziś określić, są to tylko parametry porządku społecznego (patrz rozdziały 14 i 15), które musimy wprowadzić w życie.




  1. PARAMETRY PORZĄDKU SPOŁECZNEGO


Twórcza konkurencja

U zarania dziejów ludzkiego gatunku polowanie na „obcych” było tylko fragmentem polowania na zwierzęta, jako sposób życia. Rozstanie się z tą fazą i szybki rozwój zarówno myśli jak i technologii fascynuje filozofów i naukowców do tego czasu. Ewolucja od zwykłej, zwierzęcej „agresji wewnątrz-gatunkowej” do nieznanej światu zwierzęcemu krwawej konkurencji rozwinęła ludzki dualizm, dzielący jednostki na „potężne” i „bogate”, oraz na tych, którzy im ulegli. Głównym sposobem realizacji tej konkurencji przemocy były podboje, dostarczające władzy i bogactwa.

Nie ma sensu polemizować z marksistami, traktującymi rozwój technologiczny jako główny czynnik rozwoju, jak również z tymi którzy zaliczają go do rabunkowo-wojennych dążeń ludzkości. W istocie zaistniało dodatnie sprzężenie zwrotne, gdzie rozwój technologiczny służył zabijaniu wrogów, braniu niewolników i rozrastaniu się systemów dominacji, które z kolei były zainteresowane w dalszym rozwoju technologicznym, jako podporze władzy.

W naszych czasach ta spirala konkurencji przemocy osiągnęła szczyt: stan który obydwu stronom konfliktu grozi zniszczeniem. Gdyby konkurencja przemocy nie osiągnęła swojej szczytowej fazy spotkanie prezydenta USA Ronalda Raegana z przywódcą sowieckim Michałem Gorbaczowem nigdy by nie doszło do skutku Po raz pierwszy w historii przeciwstawne superpotęgi przestały myśleć o podbojach. Konkurencja przemocy straciła sens, przestała być wartością pozytywną, chociaż narody nadal posiadają motywację do krwawego rozwiązywania konfliktów.

Patrząc wstecz, czas żołnierzy i zdobywców już się skończył. Powstała nowa era, era wyścigów w twórczości naukowej i technologicznej, wynikającej z naturalnej ludzkiej różnorodności. Patrząc jednak przed siebie, musimy zrezygnować z największej męskiej przyjemności, większej niż miłość erotyczna: z zabijania innych ludzi jako „wrogów”. Jest to trudniejsze, niż ogół sobie wyobraża.

Omawiane przekształcenie jest kamieniem milowym ludzkiej historii, oddzielającym dotychczasową cywilizację od tej, która dopiero powstaje. Wszyscy żyjemy w międzyepoce, jesteśmy aktorami przełomu cywilizacyjnego.

Powstająca nowa era cywilizacyjna potrzebuje rozwoju konkurencji twórczej, stwarzającej nowe światy symboliczne i techniczne. Głównym kanałem twórczej konkurencji jest innowacyjność naukowa i technologiczna, przenosząca całą biosferę, nie tylko ludzi, na wyższy poziom samoorganizacji, umożliwiający zachowanie i rozwój życia biologicznego, lub inaczej mówiąc: przetrwanie (sustainability).

Dotychczasowa konkurencja oparta na przemocy niszczyła ludzi słabych fizycznie. W przeciwieństwie do niej, konkurencja twórcza eliminuje słabych umysłowo, preferując najbardziej synergioczną mentalnie część populacji (rozdz. 14). Musi to budzić opozycję słabiej motywowanych rozwojowo i słabiej wykształconych ludzi oraz innych ofiar nędzy. Jest to bolesne starcie się dwóch żywiołów w łonie ludzkości, które będzie się rozwijać aż do dramatycznego rozwiązania w XXI wieku. Przykładowo Talibowie w Afganistanie niszczyli odbiorniki TV, szerząc fanatyzm polityczny uzasadniany wyznaniowo, oparty na żądzy podbojów, podczas gdy współcześni Japończycy, dawni fanatyczni i okrutni wojownicy, rozwijając potęgę Japonii dzięki innowacjom naukowym i technicznym, tworząc nowe generacje elektroniki, wśród nich bardziej efektywne i tańsze modele odbiorników TV. Tutaj nie ma odwrotu. Jeśli świat ma przetrwać, rozbrojenie i pokój muszą być wymuszone siłą, ponieważ jest ewidentne, że w tej dziedzinie nie można liczyć na powszechną zgodę.

Jest jednak bardzo prawdopodobne, że obecne pokolenie będzie musiało złożyć daninę krwi, aby złamać opór świata przemocy, wskazuje na to eskalacja światowego terroryzmu. Jeśli do tego dojdzie, trzeba będzie tego dokonać dla dobra przyszłych generacji. Zniszczyliśmy im środowisko naturalne – uwolnijmy ich więc chociaż od przemocy. Zamknięcie ery konkurencji opartej na przemocy oznacza otwarcie ery Prawa Moralnego, jako parametru porządku społecznego.


Prawo Moralne
Jeżeli wyeliminujemy zagrożenie wzajemnego unicestwienia w wyniku wojny, pierwszą potrzebą stanie się rozwinięcie takich stosunków wzajemnych, które by gwarantowały trwałą równowagę społeczną. Inaczej mówiąc: potrzebujemy wolności w najszerszym tego słowa znaczeniu. Pomijając teorie przeciwstawiające wolność równości, wolność definiowana była przez demokratycznych socjalistów w XIX wieku jako „równość praw”, w przeciwieństwie do stosunku samowoli jednych a niewoli drugich (Żuławski). Taką koncepcje wolności nazywamy dzisiaj Prawem Moralnym.

Wszelka koncepcja wolności, jaką pragniemy zastosować w życiu społecznym, należy do sfery życia istot świadomych, nie będąc znaną nieświadomej naturze. „W naturze nie istniała nigdy wolność istoty społecznej, ponieważ jest ona wytworem cywilizacji”(Hayek 1978).



W rozdziale 14 i 15 wyróżniliśmy parametry porządku w rozumieniu synergetyki. Są to parametry porządku pierwszego rzędu, wydobywające społeczeństwo z chaosu: język, wspólne zagrożenie, wspólna wiara oraz parametry drugiego rzędu, określające porządek polityczny i ekonomiczny. Prawo Moralne może funkcjonować jako wspólna wiara. Jakkolwiek dzisiaj wiara w powszechną zgodę na jego zastosowanie wydawać się może śmieszna, dzień jego zastosowania musi nadejść, jeśli mamy przeżyć i rozwijać się jako ludzka rasa.

Prawo Moralne definiuje się jako zasadę wzajemnego poszanowania życia, zdrowia oraz wszelkich przejawów tożsamości jednostki lub grupy. Ta prosta i pojęciowo przejrzysta zasada wydaje się jednak budzić opór i niechęć. Dzieje się tak, ponieważ jest ona wyrazem kompromisu, wymagającego od obydwu stron utemperowania naszego egoizmu, wysokiej samooceny i apodyktyczności. W przeciwieństwie do dzikich drapieżników człowiek nie posiada filogenetycznie ukształtowanych hamulców agresji wewnątrzgatunkowej. Prawo Moralne jest takim psychologicznym i symbolicznym hamulcem agresji, jako stanu destabilizacji równowagi społecznej.

Klasyk socjologii światowej Emil Durkheim stwierdza, że usiłując być moralnym, człowiek musi gwałcić swoją zwierzęcą naturę, ponieważ zwierze jest niezdolne do wyrzeczenia się i litości. Inaczej mówiąc, wspomniane w poprzednim rozdziale zewnętrzne przejawy naszej osobowości, będące funkcją trzech zmiennych: egoizm, wysoka samoocena i apodyktyczność, muszą znaleźć granicę, którą jest wzajemność. Skoro tak, to wspomniany dualizm miary moralnej zostaje złamany przez Prawo Moralne, które jest wspólną miarą dla wszystkich.

Jeśli przemoc możemy określić jako wyraz czynnej lub biernej nierównowagi międzyludzkiej, Prawo Moralne reprezentuje stan równowagi. Prawo Moralne przypisuje wszystkim ludziom tą samą wartość etyczną, tą samą godność. Można powiedzieć, że Prawo Moralne obejmuje wszystkie dziedziny życia ludzkiego jako kantowski imperatyw kategoryczny odrzucenia wszystkich uprzedzeń i opartych na nich przejawów dyskryminacji. Prawo Moralne jest głównym ogólnoludzkim kompromisem, łatwym do przyjęcia, lecz współczesna ludzkość ledwie sięga tego poziomu moralnego.

Prawo Moralne musi być odrzucane przez tych wszystkich, którzy nie akceptują ludzkiej różnorodności, żądając takich lub innych przywilejów. W szczególności klerykałowie widzą tu nowy rodzaj „laickiej moralności”, przeciwstawianej moralności wyznaniowej; antyklerykałowie zaś nienawidzą słowa „moralny”, wietrząc tu jakiegoś ducha wyznaniowego.

Idąc krok dalej, powinniśmy zdefiniować Prawo Moralne jako zjawisko historyczne. Przyjmując jako układ odniesienia różnorodność struktury społecznej i struktury myślowej, możemy wyróżnić zbiór uporządkowanych interelacji międzyludzkich, jako przeciwieństwo chaosu. Nigdy jednak nie zapominajmy, że jest to tylko koncepcja logiczna, nie zaś historyczna. Chaos można traktować jako pierwotny stan społeczeństwa, niektórzy nazywają go „naturalnym stanem”. Prostą alternatywą chaosu jest despotyzm, prowadzący do wytworzenia systemu nierówności wobec prawa, systemu przywilejów pozytywnych i negatywnych, dzielącego społeczeństwo na zamknięte warstwy klas czy kast.

Jako opozycyjny dla tego systemu rozwarstwionego, pojawia się system równości wobec prawa: wolność polityczna dokonuje pierwszego wyłomu w systemie nierówności. Przez ten wyłom rozwija się dziedzina praw człowieka w ramach społeczeństwa zamkniętego w granicach państwa. Takie państwo musi być mniej lub więcej segregacyjne, chroniąc pewne grupy społeczne przeciwko innym.

Cały współczesny świat rozwinął się do tej fazy. Jeżeli zrobimy krok dalej, stosując Prawo Moralne, stworzymy społeczeństwo integracyjne, otwarte dla wszystkich jednostek i grup ludzkich na świecie. Jako jedyne granice mogą pozostać tylko granice przestrzeni, zasobów naturalnych i porządku prawnego, który może utrudniać przenikanie przez granice nadmiaru imigrantów.

Problem masowych imigracji egzemplifikuje fakt, że Prawo Moralne, jako formuła abstrakcyjna, może być rozumiane w różny sposób, a zatem wymaga empirycznej interpretacji zawsze dla „tu” i „teraz”. Zachodnie kultury indywidualistyczne, azjatyckie kultury traktujące jednostkę jako część zbiorowości, różne realia życia, różne poziomy synergii, w szczególności wyrażające się w higienie i porządku codziennego życia – implikują różne punkty widzenia, wymagające rozstrzygnięć na drodze dialogu. Dla uzyskania empirycznej definicji Prawa Moralnego trzeba przede wszystkim brać pod uwagę różnice tożsamości, inaczej definiujących granice naszego egoizmu, samooceny i apodyktyczności. Może pojawić się wiele nowych sytuacji konfliktowych, Przykładem może być żydowski protest przeciwko postawieniu katolickiego krzyża w pobliżu byłego obóz koncentracyjnego Auschwitz w polskim Oświęcimiu, określanym jako największy cmentarz żydowski świata.

Koncepcja Prawa Moralnego posiada szereg konsekwencji logicznych:



  1. Granicą Prawa Moralnego jest wzajemność. Jeśli brak jest wzajemności, otwiera się przestrzeń komunikacji przemocy. Zasada wzajemności może podlegać ograniczeniu jedynie w procesie edukacji i w służbach militarnych.

  2. Prawo Moralne zatem jest źródłem imperatywu walki przeciwko przemocy zawsze i wszędzie, także przeciwko „małemu złu” łamania wzajemności w codziennych stosunkach międzyludzkich. Prawo Moralne jest zasadą oporu przeciwko złu: być dobrym, to być złym dla złego. Gdy nie jest możliwa legalna opozycja, przemoc może być usprawiedliwiona.

  3. Prawo Moralne jest nie tylko zasadą moralną lecz także podstawą systemu prawa. Jako pierwsza stwarza ona wspólne ramy moralne dla wierzących wszystkich wyznań wspólnie z niewierzącymi, stając się platformą tolerancji, dialogu i współpracy dla wszystkich wyznań. Nie ma tu jednak miejsca dla kosmopolitycznej, moralnie obojętnej „politycznej poprawności”. Jako podstawa systemu prawa Prawo Moralne wymaga rewizji teorii prawa i całego systemu prawa stanowionego, w szczególności prawa karnego, które musi skutecznie chronić życie, zdrowie i przejawy tożsamości własnej jednostek i zbiorowości.

  4. Demokracja może być zdefiniowana jako dziedzina wolnej konkurencji w przeciwstawieniu do monopoli we wszystkich dziedzinach ludzkiej aktywności: politycznej, ekonomicznej, naukowo-technicznej, kulturalnej i w dziedzinie informacji. Zasada wzajemności, prezentująca interes zbiorowy musi chronić społeczeństwo przed skrajnościami.

Prawo Moralne może być zastosowane jednak tylko wobec społeczności o zdrowej tożsamości, nie zniekształconej przez przemoc, wobec ludzi zdolnych do wzajemnego poszanowania i solidarności. Wiele współczesnych ludów, nie tylko post-komunistycznych i post-kolonialnych, posiada zdeformowaną tożsamość. System dominacji niszczy tożsamość ludzką zawsze i wszędzie. Odbudowa tożsamości własnej jest osiągnięciem dojrzałości do społeczeństwa integracyjnego. Tak więc w pierwszym rzędzie musi być przywrócona autonomia wspólnot lokalno-regionalnych i suwerenność wszystkich narodów.

Nie będzie to łatwe, lecz najtrudniejszym zadaniem do wykonania wydaje mi się nauczenie poszanowania tożsamości innych oraz życia na własny rachunek. Chronić czyjąś tożsamość, oznacza chronić go przed upokorzeniami. Upokorzenie jest źródłem komunikacji przemocy, upokorzeni ludzie stają się zawsze agresywni, gdy tylko przestaną się bać.

Jeśli pragniemy zmienić stan dotychczasowy, musimy zdobyć się na wysiłek kilku pokoleń w kierunku przekształcenia struktury myślowej, w której pozostają trwale zapisane pozostałości przemocy i upokorzeń. Społeczeństwo przetrwania obejmujące całą ludzką różnorodność może się rozwijać tylko wtedy, gdy indywidualności narodów będą mogły rozwijać się w zgodzie ze sobą ( in compatibility).



Szacunek dla życia


Tożsamość człowieka jest częścią tożsamości całej przyrody, jeśli niszczymy ludzką jednostkę, niszczymy cząstkę całości życia. Jeżeli potraktujemy biosferę jako układ odniesienia, szacunek dla wszelkiego życia ukaże się nam jako podstawa Prawa Moralnego. Tak więc trzecim parametrem porządku społeczeństwa przetrwania okazuje się szacunek dla wszelkiego życia, traktowanie życia jako sacrum współczesnej cywilizacji. W ujęciu pragmatycznym należy to rozumieć jako wymóg przywrócenia równowagi między człowiekiem a przyrodą.

Jesteśmy tylko małą częścią biosfery, bez roślin i zwierząt nie moglibyśmy przetrwać. Mamy ten sam typ kodu genetycznego wraz ze zwierzętami i roślinami, ten sam typ energii – energia biologiczna porusza nas. Jesteśmy ukształtowani jako nietrwałe struktury dyssypatywne. Życie indywidualne nie jest możliwe jako oderwane zjawisko, lecz jedynie wewnątrz wspólnoty eko-systemu w którym zajmujemy wyższy szczebel ewolucyjny, pozostając całkowicie zależni od szczebli niższych.

Życie jako zjawisko planetarne, jako samo-organizacyjna i wielo-pokoleniowa całość rosnącej różnorodności, ma swoją własną, immanentną rację: jest nią przekształcanie niżej zorganizowanych, mniej synergicznych postaci, w zjawiska wyżej zorganizowane, bardziej synergiczne. Moralnym powołaniem ludzkości jest chronić ten rozwój, nie niszczyć go. Proces ten można opisać jako rozwój systemu hierarchicznego (Szymański 1988) lub jako hierarchię holonów Koestler’a (Wilber 1996).

Ludzkość wytworzyła swój wewnętrzny, symboliczny świat, oraz jego ekstrapolację w postaci technologii i organizacji społecznej. Ten świat wewnętrzny steruje i determinuje wszystkie ludzkie działania. Obejmuje on nie tylko wiedzę o nas samych i otoczeniu, lecz także nie znane w świecie zwierzęcym wartości, jak: abstrakcyjnie pojęte Dobro i Zło, wolność, sprawiedliwość i współczucie. Tylko człowiek może postawić pytanie o swoje miejsce w biosferze, o swe prawa i obowiązki, o swoją odpowiedzialność i winę.

Zgadzamy się z Albertem Schweitzerem, że szacunek dla wszelkiego życia jest istotą Dobra: wspieranie życia i jego rozwoju ku wyższym stadiom samo-organizacji. Zło wyraża się w unicestwianiu i degradowaniu istot żyjących. Rozumiemy niestety, że dla zachowania własnego biologicznego życia musimy równolegle niszczyć inne żyjące istoty, zwierzęta i rośliny. Jeśli więc jesteśmy dostatecznie wrażliwi, musimy być świadomi winy, grzechu. Jak powiedział Albert Schweitzer, „czyste sumienie” jest wynalazkiem szatana.

Cóż więc mamy robić?

Przede wszystkim porzucić nasze aroganckie przekonanie, że cały świat należy tylko do nas, ludzi, albo przede wszystkim do nas. Jako najwyżej rozwinięte istoty na planecie mamy szczególne obowiązki zachowania życia, ale nie mamy szczególnego prawa do życia. Jesteśmy tylko mieszkańcami planety a nie jej władcami.

Po drugie – mamy obowiązek minimalizować ból i zniszczenie, gdziekolwiek tylko możemy.

Po trzecie – musimy szanować hierarchię życia, służyć przekształcaniu niższych form życia w formy wyższe, na zewnątrz i wewnątrz naszej ludzkiej natury.

Jak wspomniano wcześniej, głównym zadaniem jest przywrócenie złamanej przez ludzi równowagi wewnątrz biosfery. Istnieje wiele przejawów nierównowagi i wiele dróg do usunięcia ich, tutaj musimy ograniczyć się tylko do trzech zadań:



  1. względnie najłatwiejszym wydaje się zbilansowanie źródeł i zlewów zasobów naturalnych eksploatowanych przez człowieka;

  2. bardziej trudne będzie przywrócenie jakości życia biologicznego, szczególnie tzw. dzikiego życia. Biosfera składa się tylko z dzikiego życia i z cywilizacji, wszystko inne jest tylko zdegradowanym przez cywilizację, zniszczonym poprzednim dzikim życiem. Dzikie życie jest korzeniem wszelkiego życia biologicznego, tak jak życie biologiczne jest korzeniem cywilizacji. Prosta konsekwencja logiczna mówi, że jeśli utracimy dzikie życie, utracimy cywilizację. Załamanie się dzikiego życia oznacza załamanie się wszelkiego życia lub jego głęboką degradacje, a dalej – załamanie się cywilizacji. Jeśli cywilizacja jest umysłem biosfery, dzikie życie jest jej sercem.

  3. Ostatnim lecz nie najmniejszym zagadnieniem jest równowaga płci i ochrona nieustannego odradzania się życia. Problematyka ta dotyczy zarówno świata zwierzęcego jak i ludzkiego. Ciało osobnika żeńskiego jest bio-chemicznym procesorem i reaktorem życia, mówiąc bardziej wzniośle – świątynią życia. Warunki życia macierzyńskiego jak również warunki pre-natalne mają istotne znaczenie dla przyszłego życia jednostki.

Kobiety żyją w większości w złych warunkach socjalnych, często w niewoli, gwałcone i traktowane jako łup wojenny. Widzimy więc w całym świecie degradacyjne procesy maskulinizacji kobiet i feminizacji mężczyzn: utratę odwagi, poczucia opiekuńczości i odpowiedzialności. Rodziny się rozpadają, elity polityczne są coraz słabsze i nieodpowiedzialne. Co gorsze, te degeneracyjne procesy rozwijają się równolegle na drodze genetycznej jak i behawioralnej. Ten ważny problem światowy zdaje się być niedostrzegany zarówno przez badaczy jak i przywódców politycznych i duchowych.

Omówione parametry porządku społecznego wymagają aplikacji na wszystkich poziomach struktury społecznej, co omówione zostało niżej.





  1. PORZĄDEK SPOŁECZNY


Systemy dominacji i systemy partnerskie

Jak już wcześniej wspomniano, zastosowanie opisanych parametrów porządku społecznego jest równoznaczne z przekształceniem systemów dominacji (systemów patriarchalnych) w systemy partnerskie. To będzie trudny proces, którego wymiaru czasowego nie potrafimy określić, być może będzie niewyobrażalnie długi. Przekształcanie porządku społecznego powinniśmy traktować nie jako terminowe zadanie, lecz jako skok w twórczym rozwoju biosfery. To, co możemy dostrzec teraz, to są tylko niektóre własności wczesnej fazy omawianego przekształcenia.

Odnosząc do zasady porządku, możemy wyróżnić w dotychczasowej historii:


  1. systemy dzielące ludzi stosownie do formalnych, prawnie określonych przywilejów. Taki porządek społeczny jest stabilizowany środkami militarnymi lub politycznymi.

  2. Systemy oparte na sprzedawaniu i kupowaniu, rozwijające przywileje ekonomiczne.

W ciągu długich stuleci wszyscy władcy świata mieli obsesję terytorium. Ich celem były wojny i zdobycze, ponieważ ziemia była głównym czynnikiem zarówno produkcji jak i potęgi. System przywilejów był konieczny dla tworzenia i wspierania hierarchicznych systemów panowania. „Państwa mogły polepszać swoją sytuację na drodze budowania imperiów lub napadania na inne narody i zabierania ich terytoriów. Zdobycie ziemi było błogosławieństwem: podbita prowincja posiadała ludność rolniczą i zapasy ziarna, jej mieszkańcy płacili daninę nowemu władcy. Przed epoką nacjonalizmu zawładnięte księstwo chętnie podporządkowywało się nowemu władcy. Stąd też hiszpańska monarchia Habsburgów, Francja i Rosja mogły rosnąć w potęgę dzięki ekspansji terytorialnej w Europie między siedemnastym a dziewiętnastym stuleciem” (Rosecrance).

Rewolucja Francuska jest często traktowana jako widzialny zwrotny punkt historii: wolność, wolność polityczna, republika i państwo narodowe pojawiły się na powierzchni społeczeństwa. Pod tą powierzchnią jednak zmieniła się podstawa władzy, źródło władzy dostosowało się do rozwoju technologicznego, którą to zmianę zwykle nazywa się Rewolucją Przemysłową. W miejsce ziemi kapitał i siła robocza uzyskały znaczenie priorytetowe. Potrzebne się stały źródła surowców i rynki zbytu dla własnej produkcji, rozwijając imperia kolonialne. Wszyscy wiemy co było dalej: dwie wojny światowe rozsadziły ten system władzy, państwa kolonialne zniknęły.

Wojny znacznie pobudziły rozwój nauki i techniki, pojawił się nowy rodzaj międzynarodowej konkurencji: konkurencja twórcza, polegająca na rozwijaniu i sprzedaży innowacji technicznych. Na tej drodze dwie ofiary przegranej drugiej wojny światowej, Niemcy w Europie i Japonia w Azji, w przeciągu krótkiego czasu rozwinęły się do pozycji potęg światowych. Związek Sowiecki, niezdolny do uczestniczenia w tej ewolucji na skutek archaicznego i despotycznego systemu restrykcji, ostatecznie upadł, stając się przegranym bez wojny. Nowa konkurencja techniki obniżała i usuwała bariery komunikacyjne, budowane przez dawny porządek, dla ograniczonego terytorium i takiejże populacji. Prawa Człowieka i Wolny Świat stały się hasłami czasu.

Sfera wolności jednostki rosła z dnia na dzień, podnosząc wymagania wobec ludzi i rozszerzając sferę wolnego handlu. Kraje rozwinięte porzuciły swoje stare ambicje polityczne na rzecz dążenia do coraz większego udziału w produkcie światowym. Pojawiły się nowe wirtualne korporacje, z definicji wielonarodowe, lokujące swoje zakłady w dowolnych krajach, byle z zyskiem. „W latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych pojawił się nowy polityczny prototyp: państwo handlowe (trading state). Traktowało ono handel jako fundamentalny cel, zamiast terytorialnej ekspansji. Państwo handlowe było etapem przejściowym do państwa wirtualnego”(Rosecrance).

Państwem wirtualnym jest państwo, które rezygnuje z produkcji na własnym terytorium, państwo wemancypowane z przywiązania do ziemi, prawdziwie ponad-narodowe państwo. „Państwo wirtualne specjalizuje się w nowoczesnych badaniach i usługach technicznych, tworząc swój dochód nie z przetwórstwa na wielką skalę, lecz z projektowania, marketingu i finansowania. Ta ekonomika opiera się na efektywności osiąganej przez ograniczenie (downsizing) produkcji. Rozmiar produkcji już więcej nie determinuje potencjału ekonomicznego. Narody wirtualne trzymają w rękach konkurencyjny klucz do wzrostu bogactwa w XXI wieku. Przed tym ograniczeniem (downsizing) typowa firma zachodnia miała swój sztab, fabryki i ziemię...Pojawiła się jednak wirtualna korporacja, jednostka zajmująca się badaniami, rozwojem, projektowaniem, marketingiem, finansowaniem, prawnymi i innymi funkcjami kierownictwa, lecz mająca niewiele lub wcale urządzeń produkcyjnych (facilities): spółka która ma głowę, lecz nie ma ciała”(Rosecrance).

Cytowany autor wyróżnia narody -„głowy” i narody”- ciała”, oraz narody łączące jakąś kombinację tych dwóch funkcji. Do pierwszych zalicza Australię i Kanadę, do drugich Chiny, jako typowy „21-wieczny model narodu-ciała”. Europejskie kraje południa i wschodu, włącznie z post-komunistycznymi, to również kraje- ciała, sterowane przez kraje-głowy. Podstawowym zasobem dla świata wirtualnego jest kapitał ludzki: wysoko wykształcona i technologicznie wykwalifikowana siła robocza. W ten sposób nowoczesna edukacja staje się najważniejszym czynnikiem rozwoju. Dokąd prowadzi ta ewolucja? Cytowany autor nie ma wątpliwości: do kryzysu współczesnej polityki demokratycznej. „Zachodnie demokracje tradycyjnie wierzyły, że polityczna reforma, powszechność, głosowanie i restrukturyzacja gospodarki mogą rozwiązać ich problemy...ludzie w żadnym poszczególnym kraju nie są zdolni wpłynąć na wynik gospodarki światowej przez władanie elektronami. Restrukturyzacja ekonomiczna jednego kraju nie musi mieć wpływu na inny. I państwo polityczne maleje, nie zaś rośnie. ...Państwo stało się już tylko jednym z graczy na rynku miedzynarodowym i musi negocjować z obcymi czynnikami produkcji, aby rozwiązać wewnętrzne problemy ekonomiczne”(Rosecrance).

W taki oto sposób dotychczasowy, sztywny hierarchiczny system dominacji sam się przekształca w elastyczne i otwarte sieci wielo-kulturowej i wielo-narodowej współpracy i konkurencji. Czego potrzeba, aby przekształcić je w struktury partnerskie? Żadna ideologia nie jest tu potrzebna, mogłaby wywołać tylko trudności. Wyeliminowanie komunikacji przemocy z relacji międzyludzkich i światopogląd naukowy, ukazujący drogę do przetrwania poza współczesnymi konfliktami i kryzysami, oto czego trzeba. Powyższe przekształcanie się hierarchii w sieci i dobrowolne zrzeszanie się ułatwione dzięki przyśpieszonemu rozwojowi technologii informacyjnych, eksplozja komunikacji sieciowej na świecie, wszystko to osłabia i paraliżuje tradycyjne autorytety.(Rosecrance; Keohane & Nye).

Jessica T. Mathews opisuje odejście od dotychczasowej koncepcji państwowości do czynników ponad- państwowych, poniżej-państwowych i negacji państwa (Mathews). Jest to jednak tylko bieżący obraz, ponieważ żyjemy w bifurkacyjnym czasie, gdzie przeludnienie i niszczenie zasobów naturalnych pogarsza naszą sytuacje w każdej minucie. Szeroki margines ludów żyje w straszliwej nędzy, lub rozwija nielegalny, „nieformalny sektor” w społeczeństwach przeludnionych (de Soto). Cokolwiek się stanie, nie mamy odwrotu. Jeżeli mamy przeżyć, musimy się rozwijać, lecz dalszy rozwój wymaga rosnącej współpracy międzynarodowej i międzyludzkiej. Żadna ideologia nie jest przydatna w rosnącym świecie ludzkiej solidarności. Nawet papież wolnego rynku, George Soros twierdzi, że absolutyzacja wolnego rynku zagraża dzisiaj społeczeństwu otwartemu bardziej niż totalitaryzm. Oskarża on Ronalda Reagana i Margaret Teacher o „fundamentalizm rynkowy”, czyli o ideologizacje gospodarki rynkowej (wywiad dla New York Review of Books – czytany w przekładzie Gazety Wyborczej 16-17 stycznia 1999).

Gdyby doszło do załamania ewolucji, wysoko rozwinięty „wirtualny” świat zniknąłby jak wirtualna rzeczywistość na ekranie komputerowym: możemy być cofnięci nie tylko do pozycji braków ekonomicznych, lecz głębiej, do zamkniętego państwa narodowego. Kraj „ojczysty”, nacjonalizm, wyznaniowość i tak dalej mogą wypełnić z powrotem nasz emocjonalny umysł, pchając nas do krwawej powtórki z przeszłości. I to jest drugi człon naszej współczesnej alternatywy. Musimy być tego świadomi. Musimy być świadomi obydwu możliwości, będąc przygotowanymi zarówno do kontynuowania ewolucji jak i do krwawej katharzis, będącej tylko inną, trudniejszą droga do stabilnego przetrwania. Musimy pamiętać o obydwu scenariuszach: tym najlepszym i tym najgorszym.
Porządek polityczny

Czy polityka i porządek polityczny będą niezbędne w przewidywalnej przyszłości do przetrwania? Z pewnością tak. Pogląd przeciwny byłby pozostałością marksowskiej utopii. Każda struktura polityczna jest tarczą chroniącą państwowo zorganizowaną zbiorowość, narodową lub wielonarodową, przeciwko możliwym zagrożeniom wewnętrznym i zewnętrznym. W całej przyrodzie panuje porządek, sterowany różnymi parametrami porządku. W warunkach chaosu egzystencja istot żyjących byłaby zagrożona. Gdy parametr porządku w przyrodzie zmienia się, następuje jakaś katastrofa: pożar, powódź, zmiana klimatu. Gdy margines chaosu w społeczeństwie ludzkim rośnie ponad miarę, lub mówiąc inaczej: gdy parametr porządku słabnie, natychmiast pojawiają się lokalne dyktatury „ojców chrzestnych” zorganizowanej przestępczości, którzy są dosłownie śmiertelnymi wrogami anarchii:

Na polityczną równowagę składa się całe spektrum różnych interesów i dążeń. Może to mieć różne oblicza. Najprostszym przypadkiem jest przeciwstawność interesów typowa dla odmiennych grup etnicznych, kulturowych i wyznaniowych. Jeśli tylko równowaga ekonomiczna nie jest załamana, tego rodzaju sprzeczności są względnie łatwo rozwiązywane na drodze dialogu i kompromisów.

Nieco trudniejsza sytuacja powstaje, gdy mamy do czynienia z mniejszością czy mniejszościami, prezentującymi nieco wyższy poziom synergii struktury myślowej niż miejscowa większość. Możemy tutaj skorzystać z doświadczeń krajów azjatyckich mających chińską diasporę, które rozwijają zasadę: „miejscowi uczą się od Chińczyków, Chińczycy uczą miejscowych”. Oczywiście, jest to możliwe tylko wtedy, gdy obie strony uznają Prawo Moralne: otwartość dla komunikacji i rezygnację z komunikacji przemocy.

Zupełnie inna sytuacja powstaje, gdy spotykamy się z zamkniętą grupą fanatyków lub przestępców kryminalnych, niezależnie od tego, jak ich nazywają: syndykat zbrodni, yakuza, triada lub mafia. System polityczny sterowany przez utajnione struktury kryminalne jest chyba najgorszym z systemów dominacji w naszych czasach. Przestępczość, zwłaszcza zorganizowana, jest jak rak w łonie społeczeństwa. Nie jest łatwe uchronić takie społeczeństwo od upadku za pomocą jedynie legalnych środków i leczyć je efektywnie. Wymaga to systemowej współpracy czynników politycznych, prawnych, gospodarczych i edukacyjnych.

Pierwszym warunkiem równowagi politycznej jest powszechny dostęp do kurczących się na planecie dóbr niezbędnych do życia, jak słodka woda, czyste powietrze, pokarm, podstawowe środki gospodarcze. Nasza zależność od środowiska naturalnego dramatycznie rośnie w ostatnim czasie na skutek jego niszczenia, dlatego ekologia staje się głównym nurtem dalekowzrocznej polityki.

Obca inwazja pozostaje typowym zagrożeniem zewnętrznym od tysiącleci. W najbliższym czasie jednak musimy liczyć się zarówno z inwazją militarną, jak również z możliwą inwazją tysięcy, a nawet milionów nagich, zdesperowanych ludzi, poszukujących miejsca i środków do życia. Proces ten już się rozpoczął, pod enigmatycznymi nazwami „imigracji” i „uchodźctwa”. Wysoka fala takiej imigracji może zniszczyć w krótkim czasie równowagę gospodarczą każdego dobrze prosperującego kraju, obniżając poziom jakości życia na względnie długi czas. Jakie bariery polityczne i restrykcje można zastosować przeciwko masowej imigracji? To jest pytanie, na które nikt nie zna odpowiedzi.

Nie jest wykluczone, że kryzysy przyszłości mogą spowodować czasowe zawieszenie praw obywatelskich na drodze stanu wyjątkowego lub wojennego. Mogą się tu pojawić różne dylematy decyzyjne, możliwe do rozwiązania tylko na drodze empirycznej, w związku z aktualnymi, krótkoterminowymi okolicznościami. Niezależnie od takich wyjątkowych sytuacji musimy kontynuować obecne trendy ewolucyjne struktury politycznej:

Przede wszystkim musimy uznać konsekwencje faktu rozwinięcia się światowych sieci komunikacyjnych jak TVSat i Internet. Główne konsekwencje są dwie:


  1. Spełniła się wizja Mc Luhan’a: cały świat stał się „globalną wioską”. Tą „globalną wioskę” reprezentuje rosnąca elita światowa nowej generacji, zawsze zorientnowana światowo i ekologicznie lecz mniej lub więcej narodowo obojętna. Władza polityczna traci swą dotychczasową ograniczoność terytorialną, wychodząc poza wąskie interesy narodowe, ponieważ współczesne zagrożenia globalne wymagają globalnego współdziałania. Zmiana ta wymaga nowej koceptualizacji pojęciowej biosfery i ludzkości a także nowej generacji światowo zorientowanych politycznych przywódców.

  2. Chociaż jest to ledwie zrozumiałe dla ogółu, współczesna indywidualizacja komunikacji dzięki istniejącej praktyce sieciowej, staje się pogrzebowym dzwonem dla dotychczasowej demokracji reprezentatywnej. Znaleźliśmy się na drodze do nowych postaci demokracji bezpośredniej, podobnie do starożytnej Grecji. Nie oznacza to zniesienia parlamentu, lecz sprowadzenie go do roli jednego z wielu narzędzi wyrażających wolę narodu.

Jak mogliśmy widzieć w USA w związku z aferą prezydenta Billa Clintona, poczta elektroniczna, Internet, TV i wszystkie media stały się już potężnym narzędziem opinii publicznej, zdolnym zmieniać lub powstrzymywać opinie deputowanych, którzy w ten sposób przestają już być suwerennymi „ojcami ojczyzny”. Stoimy na progu istotnych zmian struktur politycznych.

Rosnąca różnorodność systemu politycznego oraz zmieniająca się przestrzeń decyzyjna wymagają rewizji zrodzonej w XVII-wiecznej Anglii koncepcji gabinetu rządowego, jako jednopoziomowego ośrodka władzy wykonawczej. Złożoność obecnych – a jeszcze bardziej – przyszłych spraw politycznych wymaga rozwoju dwupoziomowego ośrodka sterującego, analogicznie do istniejącego we wszystkich współczesnych korporacjach: wyższy poziom analizy, strategii długoterminowych i kontroli efektów , niższy poziom ściśle wykonawczy. Reprezentanci wyższego poziomu powinni być sprzężeni zwrotnie z całym społeczeństwem za pomocą kanałów łączności administracyjnej, analizy ekonomicznej, opinii publicznej i informacji ze strony organizacji pozarządowych. Jeżeli rzeka otrzymywanej informacji będzie rosła, potrzebny będzie sztab analityków i prognostów dla zsyntetyzowania jej.


Porządek ekologiczny i ekonomiczny

Porządek polityczny tworzy ramy dla całokształtu stosunków ekologiczno-ekonomicznych. Im stabilniejsza jest równowaga polityczna, tym mniej ważna dla opinii jest polityczna sytuacja: prawa człowieka są definiowane przede wszystkim w kategoriach ekologicznych i ekonomicznych warunków życia.

Musimy pozbyć się tradycyjnego zwyczaju traktowania odrębnie gospodarki i ekologii. Gospodarka jest tylko podsystemem systemu ekologicznego, ramami wyznaczającymi osiągnięcia i granice gospodarki. Dlatego gospodarka może się rozwijać należycie tylko w zbilansowaniu ze środowiskiem naturalnym. Rozwój ekonomiczny można zrozumieć i zaakceptować jako silnik ograniczający zużycie środowiska naturalnego i wydobywający ludzkość z ponurej ery barbarzyństwa. To czego ludzie oczekują od gospodarki są przede wszystkim: żywność, woda, energia i utylizacja odpadów. W obecnym świecie wszystko to jest dziedziną straszliwego marnotrawstwa zasobów, co wkrótce musi się skończyć z powodu rosnących braków. Wymaga to ujęcia w następującym zbiorze zadań:


  • powstrzymać dalszą dewastacje ekosystemów,

  • rekultywować dotychczasowe zniszczenia i zapewnić bieżącą konserwację ekosystemów,

  • odbudować zniszczone przez ludzi bilanse systemowe wewnątrz natury jak również między naturą a ludźmi.

Nie ma wątpliwości, że gospodarka rynkowa jest bardziej efektywna od gospodarki centralnie planowanej, która zbankrutowała w krajach komunistycznych. Jednakże „wolna przedsiębiorczość i niewidzialna ręka nie potrafią rozwiązać takich problemów jak wzrost i ruchy ludności, niszczenie środowiska, głód i epidemie i efekty podziału (wewnątrz struktur i między nimi) w cywilizacji biznesu”(Hoffman).

Nie możemy myśleć dogmatycznie. O ile politycznie sterowana gospodarka rynkowa wydaje się najlepszą drogą do przyszłej ekonomiki, możliwe są również enklawy planowania administracyjnego i reglamentacji(Berger).


Porządek prawny

Prawo stwarza formalne ramy dla ludzkich działań i zaniechań, ujętych w regulacjach normatywnych. Tak więc prawo jest tylko narzędziem, które może być - lepiej lub gorzej - użyte do wprowadzenia w życie dodatnich wartości. Parametry porządku społecznego ujęte w postaci norm prawnych stanowią podstawę struktury społecznej. Lecz system prawa, którego struktura jest również dyssypatywna, jest żyjącym systemem, który ewoluuje. Dlatego cały system powinien być przeglądany i aktualizowany, a co traci aktualność, staje się przestarzałe lub sprzeczne, musi być eliminowane.

Wielu współczesnych prawników nazywa „dobrym prawem” prawo jedynie poprawnie sformułowane, wolne od sprzeczności logicznych i wieloznaczności. Musimy odrzucić tą definicję, jako ignorującą skutki norm prawnych: nieskuteczne prawo jest tylko redundancją i nieużytecznym społecznym balastem. Prawo jest dobre, jeśli rodzi pozytywne skutki. Montesqieu w swoim znakomitym dziele twierdzi, że skutki prawa zależą od „zasad prawa” (tutaj nazywanych parametrami porządku): jeśli zasady są dobre, złe ustawy wywołują dobre skutki, jeżeli są złe, dobre ustawy wywołują złe skutki, „siła zasad przenosi wszystko”(Montesquieu).

W ten sposób normy prawne pośredniczą między parametrami porządku społecznego oraz ich zastosowaniem w łonie realnie istniejącego społeczeństwa. Dodatnimi skutkami prawa są oczekiwane zmiany w całej kontrolowanej przez człowieka biosferze. Możemy wyróżnić tutaj, jako najważniejsze:



  1. poprawę stanu naturalnego środowiska i symbiozę człowieka z przyrodą,

  2. poprawę stanu zdrowia ludzkiego, zarówno somatycznego, psychicznego jak i moralnego,

  3. pozytywną selekcję ludzi, preferującą twórcze indywidualności oraz utrudniająca pojawianie się psychicznie niedorozwiniętych i dewiantów.

To ostanie żądanie implikuje nieustanne doskonalenie procesu edukacyjnego, odpowiedzialnego za szacunek dla wszelkiego życia, obejmujący życie jednostkowe, zdrowie i tożsamość własną wszystkich obywateli. Współcześni nie mają nawyku szanowania ludzkiej różnorodności, inaczej mówiąc: szanowania symboli i zwyczajów innych ludzi, dlatego na wyniki nowej edukacji trzeba będzie poczekać.

Prawo karne musi stworzyć surową barierę przeciwko naruszaniu parametrów porządku społecznego. Dlatego istniejące kodeksy karne wymagać będą głębokiego przepracowania i zmian. Życie, zdrowie i wolność jednostki, w szczególności kobiet i dzieci muszą być chronione surowymi sankcjami. Chroniąc społeczeństwo przed przemocą, prawo karne musi paraliżować wspomniane w rozdziale 17 patologiczne erozyjne zjawiska degradacji więzi społecznej jak korupcja, zorganizowana przestępczość, mafia i terroryzm.

Wysoka i rosnąca korupcja powoduje rosnącą nierówność dochodu i nędzę przez hamowanie wzrostu ekonomicznego (Gupta & Davoodi & Alonso-Terme; Tanzi). Zorganizowana przestępczość i mafia, będąc embrionalnymi formami despotycznej samowoli, niszczą wszelką gospodarkę i moralność. Terroryzm w wieku nuklearnym, lub szerzej: w wieku rozwoju broni masowej zagłady, jest rodzajem zagrożenia publicznego, którego postaci i rozmiarów nie można przecenić. Po 11 września 2001 nikt już nie może żywić wątpliwości. Polityka kryminalna musi być głęboko zróżnicowana, dzieląc proces penitencjarny na trzy lub więcej stadiów, przykładowo na:

1stadium: stosowanie metod psycho-terapeutycznych, jeżeli tylko takie podejście psychologiczne pozwala oczekiwać dobrych efektów;

2 stadium: pozbawienie wolności osobistej połączone z poważną odpowiedzialnością materialną w postaci wysokich odszkodowań lub pracy przymusowej;

3 stadium powinno być przeznaczone tylko dla jednostek strukturalnie niezdolnych do do współżycia społecznego bez przemocy: winnych morderstwa lub gwałtu, znęcających się nad kobietami i dziećmi, w szczególności recydywistów. Ci ludzie są nieudanym produktem natury, niemożliwym do naprawienia drogą wychowania lub karania (Goleman). Odizolowanie ich od społeczeństwa nie jest wystarczające, trzeba uniemożliwić replikację ich genów: powinni zostać wysterylizowani.

Zastosowanie tak ostrej sankcji musi być oczywiście uwarunkowane procedurami decyzji ekspertów i kilku odwoławczymi instancjami sądowymi, kontrolującymi legalizm oraz odpowiedniość medyczno-psychologiczną decyzji. Zawdzięczając swemu osobistemu doświadczenia dobrą znajomość psychiki zawodowych przestępców, przypuszczam, że zagrożenie sterylizacją będzie bardziej efektywnie odstraszać od przestępstwa, niż kara śmierci.

Surowość karania jest uwarunkowana kulturowo i ekonomicznie. Zarówno warunki życia jak i kryteria karania inne są w Europie i Azji: tam gdzie przestępca jest bardziej uporczywy i okrutny kara musi być surowsza. Jeżeli cywilizacja braków będzie się rozwijać, co jest tylko kwestią czasu, nawet te „bogate”, „kulturalne” i „humanitarne” narody nie będą zdolne do zapewnienia utrzymania najgorszym przestępcom. Przypuszczam, że czas kryzysu zamiast „humanitaryzmu” przeciwko niehumanitarnym złoczyńcom przywróci im karę śmierci.


Porządek moralny

Aby nie stracić orientacji w szybko zmieniającym się świecie, ludzie muszą być mocno zakotwiczeni w podstawowych wartościach, pozwalających nam rozeznać, do czego należy dążyć, a czego uniknąć lub odrzucić. Opisane trzy parametry porządku społecznego razem wzięte tworzą system wartości, gdzie wszystkie wartości są wzajemnie systemowo związane. Ten system wartości nie może zająć jednak pustej przestrzeni: obok systemów wartości przemocy ludzkość rozwinęła wiele systemów wartości bez przemocy. Największe z nich, to: judeo-chrześcijański, dalekowschodni i muzułmański. Wszystkie współzawodniczą między sobą.

Będą one konkurować na znacznie obszerniejszej linii konfrontacji, jeśli społeczeństwo zastosuje parametry porządku dla przetrwania. Są to systemy częściowo równoległe, częściowo przeciwstawne. Zachodni system wartości kładzie nacisk na indywidualność i prawa jednostki, pozostałe dwa zarzucają Zachodowi egoizm i upadek moralny. Pogląd muzułmański nie traktuje oddzielnie sfery religijnej i świeckiej, w jego ramach wszystko podporządkowane jest Bogu. Duchowość dalekowschodnia, mająca tradycję starszą od judeo-chrześcijańskiej, w naszych czasach okazuje się lepiej przystosowana do nowoczesnych idei moralności środowiskowej (ekologicznej) jak również do nowoczesnej wiedzy z zakresu fizyki kwantowej. Dla ludzi Dalekiego Wschodu każda żyjąca istota składa się z wiecznej energii ukrytej w czasowo skończonym ciele człowieka, zwierzęcia lub rośliny, stąd szacunek dla wszelkiego życia.

Nie możemy przewidzieć wyniku konkurencji powyższych systemów wartości. Możemy powiedzieć jedynie, że przeważy ten z nich, który będzie bardziej synergiczny i otwarty. Wartości muzułmańskie są słabo znane w krajach Zachodnich z powodu ich dogmatyzmu i zamkniętości w przeciwieństwie do idei Dalekiego Wschodu, które od kilku dekad z powodzeniem rozwijają się na Zachodzie.

Nie możemy przecenić tej ewolucji, jakkolwiek w toku moich badań natrafiłem na interesujący przypadek historyczny, sugerujący synergiczną wyższość duchowości Dalekiego Wschodu nad ideami i wartościami Zachodu: diaspora żydowska, która z powodzeniem przeżyła 2000 lat na półkuli zachodniej, w Chinach zniknęła w ciągu niewielu lat (Rhee). Przyszła zintergrowana (convergent) ludzkość nie będzie na pewno zdominowana przez białego człowieka, lecz być może mocno ukształtowana przez wpływ azjatyckiego ducha solidarności i poszanowania życia.


  1. POZIOMY PRZETRWANIA

W rozdziale 17 rozróżniliśmy koncepcje przetrwania (sustainability) oraz przeżycia (survability). Przetrwanie określiliśmy jako superpozycję pojęć względnie długiego przeżycia i twórczego rozwoju. Jest to jednak tylko teoretyczne rozróżnienie. W rzeczywistym życiu procesy rozwoju mogą rosnąć, cofać się i zanikać, tak więc – myśląc pragmatycznie – linia graniczna między przetrwaniem a przeżyciem może być trudna do ustalenia. Dajmy więc szansę przetrwania – sustainability – tym, co przeżyją. Z tego powodu omawiane niżej poziomy samoorganizacji określane są jako poziomy przetrwania.


Poziom indywiduum ludzkiego

Jako na pierwszy poziom kooperacji ludzkiej zwykle wskazuje się na poziom lokalny lub regionalny, lecz poziom podstawowy, poziom ludzkiego indywiduum jest raczej całkowicie ignorowany. Zbiorowość ludzka nie ma wspólnego umysłu, jedynie indywidualna struktura myślowa (Rozdział 13) jest tym miejscem, w którym rodzą się decyzje.

Niestety, narodziny jednostki zdają się być najbardziej zaniedbaną faza ludzkiego rozwoju. Po pierwsze – z powodu niskiego poziomu wiedzy w całym świecie, prawda o prenatalnych warunkach rozwoju życia ludzkiego jest daleka od zrozumienia i przyjęcia. Nieludzkie niszczenie tożsamości jednostki rozpoczyna się we wczesnym dzieciństwie. Wczesne dzieciństwo jest naszą elementarną szkołą przemocy. Młoda tożsamość człowieka jest deformowana przez wytwarzanie kompleksu niższości, braku szacunku dla siebie, równolegle z uczeniem strachu, będącego źródłem nienawiści i ksenofobii. Taki trening niszczy wrodzoną kreatywność młodych jednostek. Szczególnie dzieci z rodzin najbiedniejszych żyją pod ponurą, despotyczną dyktaturą dorosłych, są nieustannie stresowane przez odrażającą atmosferę nieustannych chamskich awantur. Nieuporządkowane życie seksualne młodzieży umacnia rosnącą pogardę dla kobiet, jako narzędzi dla „wyższego” męskiego umysłu i woli. W szczególności wybitne młode indywidualności mają twarde życie: im niższy jest poziom intelektualny ich otoczenia społecznego, tym bardziej nieprzyjaźnie są traktowani. W całym świecie, w rodzinach, szkołach, miejscach pracy, wszędzie – wybitne indywidualności ludzkie są niszczone przez prymitywniejsze otoczenie społeczne, przez „przeciętnych” ludzi.

Tak więc na samym początku napotykamy straszliwie okaleczoną młodą ludzkość. Skutki są takie, że system przemocy odtwarza tylko ten sam system przemocy, niewolnik jest zdolny tylko do budowania systemu zniewolenia, co można zaobserwować nie tylko w afrykańskiej Liberii.. Tacy ludzie są niezdolni do stworzenia społeczeństwa partnerskiego. „Demokracja jest procesem komunikacji, instrumentem wyboru, który oferuje alternatywne rozwiązania danego problemu”(Rustow). Tacy ludzie, jak wyżej wspomniani, są niezdolni do poszanowania różnorodności opcji, niezdolni do dialogu i kompromisów. Znają oni tylko jedna drogę: wszystko albo nic, przemoc lub poddaństwo.

Na szczęście, obok starych przyzwyczajeń komunikacji przemocy, dzięki rosnącym interrelacjom globalnym pojawiają się nowe nastawienia. W efekcie Mundialu 1998 wielu chłopców w różnych krajach otrzymało na imię Rinaldo, imię zwycięzcy.. Słynni herosi sportu, śpiewacy, aktorzy, stali się wzorami osobowymi dla przeciętnych ludzi, przekształcając ich wąską tożsamość, w tożsamość światowo-zorientowaną.

Ciesząc się tak pozytywnymi zjawiskami, nie możemy jednak pozostawać bierni, odwracając arystotelesowskie zasady zniewalania ludzi (rozdział 15), musimy kształcić nowe pokolenie, rozwijając



  • zrozumienie ludzkiej natury i zaufanie do ludzkich wartości,

  • umysłową niezależność, odwagę i przestrzeganie zasad moralnych,

  • podporządkowanie życia osobistego wyższym wartościom,

Tożsamość narodowa i kulturowa jest pluralistyczna. Uczestniczymy wszyscy w świecie pluralistycznym. Jeden z bohaterów Salmon’a Rushdie, Hindus wykształcony w kulturze zachodniej mówi: „Nie wybieram żadnego z was, wybieram obydwu!” Na tym polega sekret zaakceptowania ludzkiej różnorodności.
Poziom regionalny

Przekonanie, że cały świat może być sztucznie podzielony na strefy wpływów i podporządkowania pozostaje ostatnim przesądem odchodzącej epoki. Różnorodność natury, jak również różnorodność demograficzno-antropologiczno-kulturowa kształtują wszędzie rejony naturalnej koncentracji, uwarunkowane ich dynamiką i stabilnością. Są to regiony alternatywnych postaci życia: geo-morfologicznego, biologicznego, kulturowego, ekonomicznego i duchowego, zwane bioregionami. Powyższe zjawiska zostały uogólnione jako paradygmat bioregionalizmu, rozwijający wszystkie przestrzenne formy symbiozy człowieka z naturą(Kirckpatrick).

Globalizacja i regionalizacja życia społecznego mogą być traktowane jako przeciwstawne lub wzajemnie komplementarne, uzupełniające się wzajemnie. W dotychczasowym świecie „orientacje globalna i lokalna często są traktowane jako wzajemnie wyłączające się: pierwsza otwarcie myśląca (open-minded), skierowana na zewnątrz, ogarniająca oraz zorientowana na modernizacje i rozwój; druga, wprost przeciwnie, ograniczona (narrow-minded), skierowana do wewnątrz, orientująca się na sttus quo, a także retrospektywna, wielbiąca „dawne dobre czasy”(Helgesen & Xing).

Istotnie, niektóre zjawiska przestarzałości i konserwatyzmu znajdujemy zwykle w małych zbiorowościach, żyjących daleko od centrów informacji, wiedzy naukowej i wysokich technologii. Jednak w kontekście świata przyszłości poziom regionalny jawi się jako nieunikniony bo podstawowy poziom społeczeństwa partnerskiego.

Przede wszystkim regionalny poziom ludzkiej egzystencji stanowi poziom bezpośredniego i stałego kontaktu człowieka z naturą. Tutaj niszczy się naturalne środowisko, tutaj może być ono konserwowane, tu uczymy się symbiozy z naturą (Kirckpatrick). Regionalny poziom samoorganizacji ludzkiej ma podstawową doniosłość dla ruchu ochrony środowiska.

Poziom regionalny jest tym, gdzie gospodarka przetwarza dobra natury w artefakty cywilizacyjne. Tutaj możemy próbować stworzyć „gospodarkę zależną od minimalnej ilości dóbr i minimalnie niszczącą środowisko przy maksymalnym użyciu odnawialnych zasobów jak również ludzkiej pracy i pomysłowości”(Kirckpatrick).

Nie mogę się zgodzić jednakże z cytowanym autorem w kwestii samowystarczalności bioregionów. W epoce cywilizacji globalnej idea samowystarczalności wydaje się przestarzała. W przeciwieństwie do minionej epoki plemiennej bioregiony muszą być otwarte i skierowane na zewnątrz, rozwijając się ekonomicznie na drodze wymiany dóbr oraz informacji.

Każdy region rozwija wartości gospodarcze i kulturowe będące jego domową specjalnością. W dostatecznie długim terminie musi to prowadzić do wyrównywania się jakości życia w różnych naturalnych i kulturowych środowiskach.

Poziom regionalny jest miejscem pierwszych bezpośrednich kontaktów między ludźmi. Tu rozwijają się ludzkie przesądy jak również nawyki empatii i solidarności. Wielokulturowy kontakt stwarza okazję do rozwoju narodowego i kulturowego pluralizmu, jako droga do scalenia (convergence) różnorodności tożsamości ludzkiej. Przykładowo w Australii mówi się dziś o powstawaniu „narodowości wielonarodowej”. Taka ewolucja jest oczywiście możliwa tylko tam, gdzie grupy etniczne i kulturowe są kompatybilne, inaczej mówiąc: gdzie nikogo (wzajemnie) nie demonizuje się za pomocą uprzedzeń i komunikacji przemocy.

Wszystkie dawne konflikty, czy to etniczne, kulturowe czy wyznaniowe, pojawiały się w zbiorowościach regionalnych. Mogą się one zakończyć tylko na poziomie regionalnym. Poziom regionalny jest poziomem wyjściowym (grass-roots) dla wszystkich nowoczesnych form samorządności, usuwające poprzednie systemy dominacji(Naisbitt). Międzynarodowy Fundusz Monetarny jest daleki od poezji i czystej fantazji. W zeszytach roboczych MFW możemy czytać jednak, zarządzania sub-narodowego, przez zmniejszenie (w sferze ekonomicznej) znaczenia rządu że „Globalizacja aktywności ekonomicznej charakteryzuje wiele gospodarek, stawiających pod znakiem zapytania przyszłość państwa narodowego....kontynuacja obecnych trendów rozwojowych będzie zwiększać doniosłość narodowego”(Tanzi).

Rosnąca autonomia jednostki ludzkiej rozszerza dziedzinę wynalazczości i konkurencji, co w nieunikniony sposób prowadzi do rozwoju stratyfikacji społecznej: najważniejszym z zasobów w obecnej epoce społeczeństwa informacyjnego jest dostęp do informacji, który wymaga klucza do otwierania Sezamu wiedzy. Tym kluczem może być tylko odpowiednia edukacja i samodoskonalenie. Dlatego zwycięzcami będą najlepiej wykształceni.

Sieci elektroniczne zdolne są do zniesienia przeciwstawności metropolii i prowincji, likwidując dystans w komunikacji międzyludzkiej. Jedyny dystans jaki pozostaje nadal, jest to brak interfejsu lub szerzej: brak wykształcenia. Zatem edukacja będzie głównym nurtem życia ludzkiego, stymulowana przez potrzebę ustawicznego uczenia się i wielokrotnej zmiany zawodu w życiu jednostki.

Zbiorowość musi preferować otwartość, motywację rozwojową, lojalność i odwagę najbardziej utalentowanych, jak również zapewnić zabezpieczenie społeczne nieprzystosowanym, którzy mogą szukać samorealizacji w twórczości, życiu kontemplacyjnym i konsumpcyjnym. Wszystko to może być określone jako przeniesienie do wyższego poziomu międzyludzkiej solidarności i przetrwania wraz ze środowiskiem naturalnym.

Ostatnim choć nie bagatelnym zadaniem zbiorowości regionalnych jest rozwój systemów przeżycia. Systemy przeżycia obejmują całość zaprogramowanych zmian warunków życia zbiorowości i jednostki, wychodzące naprzeciw wspólnym zagrożeniom. Te zmiany mają wspierać życie biologiczne ludzkie i pozaludzkie w okolicznościach takich nieszczęść jak: susza, powódź, huragany, zniszczenia nuklearne, głęboki deficyt energii, braki żywności, groźba załamania się systemu ekologicznego lub demograficznego, tego ostatniego przykładowo na skutek olbrzymiej fali uchodźców. Wśród systemów przeżycia możemy wyróżnić:



  • systemy wczesnego ostrzegania, umożliwiające antycypacyjne myślenie i działanie,

  • systemy zabezpieczające, dostarczające koniecznych materiałów, narzędzi i usług;

  • systemy adaptacyjne, obejmujące innowacyjne przekształcenia dotychczasowych zwyczajów życiowych, lub inaczej mówiąc – technologie przeżycia.


Poziom narodowy i ponadnarodowy

Od czasu drugiej wojny światowej poziom narodowy i ponadnarodowy nie mogą być rozpatrywane oddzielnie, ponieważ czas odseparowanych wzajemnie państw narodowych już przeminął. Międzynarodowa otwartość komunikacyjna rośnie równolegle do wypierania komunikacji przemocy ze stosunków międzynarodowych.

Kamieniem milowym na tej drodze możemy nazwać Powszechną Deklarację Praw Człowieka ratyfikowaną przez Narody Zjednoczone w grudniu 1948r. Wyraża ona zasadę równości w prawie tych samych słowach co Francuska Deklaracja z 1789r., może nieco mocniej. Znajdujemy tu echo klasycznych jej sformułowań: „Prawa i wolności wyrażone w tej deklaracji przysługują każdemu bez względu na różnice takie jak rasa, płeć, język, religia, poglądy polityczne i inne, pochodzenie materialne i społeczne, własność, urodzenie i pozostały status”. Deklaracja z 1948r. idzie dalej niż ta z 1789r w określeniu równości płci w materii rozwodów i prawa kobiet do równej płacy za równą pracę. Podczas gdy autorzy Deklaracji z 1789r koncentrowali się tylko na jedynym prawie społecznym, prawie prywatnej własności, Deklaracja ONZ z 1948 roku wyróżnia cały zbiór praw socjalnych, do ubezpieczenia społecznego, do pracy według własnego wyboru, do płacy odpowiadającej pracy, prawo do zrzeszania się w związkach, prawo do odpoczynku i urlopu, prawo do odpowiedniego standardu życia i prawo do wykształcenia.

I chociaż Powszechna Deklaracja była całkowicie ignorowana przez imperium sowieckie i inne despotyczne państwa, powstała pierwsza, wspólna ponadnarodowa regulacja prawna. Potępienie wojen, jako krwawych form konkurencji, otworzyło szerzej wrota dla konkurencji naukowo-technologicznej, jako nowego rodzaju międzynarodowego wyścigu. Przez zastosowanie twórczej konkurencji Niemcy i Japonia, całkowicie zniszczone materialnie i moralnie, odrodziły się szybko i rozwinęły do poziomu potęg światowych. Równolegle zmieniła się radykalnie dawna struktura myślowa Niemców i Japończyków.

Konfrontacja z agresywnym totalitaryzmem sowieckim zasłaniała ewolucyjne zmiany w świecie demokratycznym. Ta zasłona zniknęła wraz z upadkiem Związku Sowieckiego i ostatecznym bankructwem centralnie planowanej gospodarki. To co widzimy obecnie, jest to szybko różnicujący się świat, w którym możemy wyróżnić kraje wysoko i nisko zorganizowane. Koncepcja wysokiej organizacji jest nieco szersza, niż wysokiego poziomu rozwoju. Wysoką organizacje definiuje się przez zbiór następujących własności:


  1. kapitał nie rośnie już z eksploatacji pracy fizycznej, lecz z innowacji opartych na wiedzy naukowej. Jak mówi Alvin Toffler, kapitał Microsoft’u „istnieje wewnątrz zatrudnionych mózgów”(wywiad, Gazeta Wyborcza 24-27 grudzień 1998);

  2. polityka jest zorientowana handlowo. Taka polityka musi być pokojowa. Nie zapominając o zniszczeniach ostatniej wojny, zapobieganie konfliktom militarnym należy do tej polityki;

  3. Istnieje powszechna zgoda, że granice państw pozostają niezmienne. Granice tracą funkcje barier komunikacyjnych;

  4. w następstwie bankructwa ideologicznych, utopijnych potęg stwierdzamy w myśleniu politycznym ogólny odwrót od ideologii, zwany w literaturze „końcem wieku ideologii”;

  5. istnieje powszechne przekonanie, że Prawa Człowieka stoją ponad systemami prawa poszczególnych państw. Stwierdził to w swym wyroku niemiecki Trybunał w Karlsruhe w 1996r.; Po tej linii, chociaż formalnie wbrew Karcie ONZ poszła praktyka prawa międzynarodowego w związku z serbską „czystką” Albańczyków w Kosowie;

  6. niszczenie i skażenie naturalnego środowiska przekraczają granice państwowe, dlatego działalność pro-ekologiczna rozwija się ponad narodami;

  7. w całym świecie rozwijają się sieci elektroniczne. „Technologie informacyjne rozbijają hierarchie, obdzielając władzą większą ilość jednostek i grup. To obniża drastycznie koszty komunikacji, konsultacji i koordynacji, dając pierwszeństwo zdecentralizowanym sieciom przed innymi rozwiązaniami organizacyjnymi. W sieci jednostki lub grupy łączą się we wspólnych akcjach bez budowy fizycznych lub formalnych instytucji reprezentujących. Sieć nie ma personalnego kierownika ani centrum”(Mathews).

W ten sposób pojawiła się nowa postać życia państwowego: transpaństwowość (transgovernmentalism) – rządy działają wspólnie. „instytucje rządowe uformowały sieci własne, od Bazylejskiego Komitetu Banków Centralnych do nieformalnych więzi między agencjami zajmującymi się stosowaniem prawa i sieci prawniczych udostępniających wzajemnie coraz szerzej narodowe orzecznictwo sądowe. Od czasu gdy politolodzy Robert Koehane i Joseph Nye w latach 1970-tych dostyrzegli powstawanie transpaństwowości, rozwinęła się ona potężnie w bardzo efektywną formę międzynarodowego zarządzania (international governance)”(Slaughter).

Obecnie jesteśmy świadkami przyśpieszonego rozwoju trzech rodzajów transpaństwowych względnie wielonarodowych więzi:



  1. unii politycznych,

  2. unii handlowych,

  3. organizacji pozarządowych (NGO’s).

Dwie pierwsze są dobrze znane z gazet. Nieco mniej znana jest działalność ponadnarodowych. „Za wyjątkiem Chin, Japonii, Środkowego Wschodu i kilku innych miejsc, gdzie kultura i autorytarne rządy surowo ograniczają społeczeństwo obywatelskie, rola i wpływ organizacji pozarządowych wzrosły w połowie ostatniej dekady. Ich zasoby finansowe, oraz – często bardziej ważne – ekspertyzy zbliżone lub nawet lepsze są od tych, jakie wydają małe rządy i międzynarodowe organizacje. ...Dzisiaj NGO’s dają większe wsparcie oficjalnemu rozwojowi niż agendy Narodów Zjednoczonych (za wyjątkiem Banku Światowego i Międzynarodowego Funduszu Walutowego). W wielu krajach prowadzą one usługi – w rozwoju wspólnot miejskich i wiejskich, edukacji i służbie zdrowia – gdy chwiejne rządy nie mogą dalej kierować...Technika jest podstawą nowych działań NGO’s. Stowarzyszenie Postępowej Komunikacvji( Association for Progressive Communication) obejmuje 50.000 NGO’s w 133 krajach, dając dostęp do Internetu dziesiątków milionów użytkowników za cenę telefonicznych rozmów miejscowych, NGO’s dają grupom obywateli bezprecedensowe możliwości wywierania wpływu.”(Mathews).

Jak mówi cytowana Jessica Mathews, zapewnienie bezpieczeństwa, jako centralne zadanie państwa, zeszło na dalszy plan. państwa i siły militarnej”. Dyskusyjne pojęcie bezpieczeństwa ludzkiego (human security) kształtuje się na krawędzi oficjalnego myślenia sugerując, ze bezpieczeństwo wyrasta z warunków codziennego życia – żywność, osłona, zatrudnienie, zdrowie, bezpieczeństwo publiczne – raczej niż jako odniesienie do relacji zewnętrznych”( Maihews).

Rozwijanie się w dół nowoczesnej transpaństwowości wyraża się w bezpośredniej współpracy takich instytucji jak sądy, biurokracja państwowa, banki i ubezpieczenia. „Państwowi i międzynarodowi sędziowie łączą się przez sieci, będąc coraz bardziej świadomi wspólnego stanu rzeczy. Najbardziej nieformalnym poziomem kontaktów między sędziami jest przekazywana sobie wzajemnie wiedza o aktualnej judykaturze. Najwyższy Sąd Izraela oraz sądy konstytucyjne Niemiec i Kanady długo badały precedensy Sądu Najwyższego USA dla wypracowania własnych konkluzji w takich sprawach jak wolność słowa, prawa prywatności i proces zobowiązaniowy...Sędziowie pracują więc w rozwiązywaniu problemów ponadnarodowych lub międzynarodowych”(Slaughter).

Jako najbardziej zaawansowaną formę współpracy sędziowskiej przedstawia cytowana wyżej Anne-Marie Slaughter partnerstwo między państwowymi sądami a Europejskim Sądem Sprawiedliwości w Strasburgu, traktowanym jako trybunał ponadnarodowy. Dodaje ona, że „najintensywniejsza współpraca transpaństwowa występuje między urzędami państwowymi (national regulators). Biurokraci zajmujący się polityką antymonopolistyczną, polityką ubezpieczeniową i ochrony środowiska naturalnego, wdrażaniem prawa karnego, bankami i nadzorem ubezpieczeniowym – krótko: wszystkie agendy nowoczesnego państwa – regularnie współpracują ze swymi zagranicznymi partnerami”(Slaughter).

Przedstawiciele narodowych firm ubezpieczeniowych poszli w ślad za Bazylejskim Komitetem. Stworzona przez nich International Organization of Securities Commissioners (Międzynarodowa Organizacja Komisarzy Bezpieczeństwa) nie ma formalnego statutu traktatowego. The International Asssociation of Insurance Supervisers (Międzynarodowe Stowarzyszenie Nadzoru Ubezpieczeniowego), umiędzynarodawiająca nadzór ubezpieczeniowy ma podobny model jak niedawno utworzona Tripatrite Group, międzynarodowa koalicja banków, ubezpieczeń i nadzoru (Slaughter).

Jak widzimy, transpaństwowość rozwija nową jakość zarówno życia narodowego ja i międzynarodowego: umacnia struktury poszczególnych państw, zmieniając ich istotę. Dwie tendencje tutaj wzajemnie bilansują się:



  1. różnicowanie się (divergence) rozwijające się równolegle do rosnącej autonomii jednostek i zbiorowości,

  2. scalanie się (convergence), które stanowi połączenie istniejących odrębnie enklaw różnorodności w integralny system wyższej złożoności. Różnorodność ludzka staje się stymulatorem nie konfliktu, lecz kooperacji i konkurencji na wyższym poziomie samoorganizacji.

Istniejący transpaństwowy świat ewoluuje ku państwom wielonarodowym lub wielonarodowym uniom państw. Dlatego erozja państwa, jako historycznej postaci ludzkiej organizacji wydaje się niewyobrażalna w przewidywalnym czasie.

Granice państw i rządy zostają, lecz przekształcone w członków globalnego partnerstwa. Jeśli sieci transpaństwowe tworzą własne regulacje prawne, w założeniu wspierają one systemy prawne państw. Dotyczy to dziedzin, które poszczególne państwa lepiej lub gorzej regulują same, jak: prawo karne, oszustwa ubezpieczeniowe, zanieczyszczenie środowiska, unikanie opodatkowania i tym podobne.

Ten wysoko zorganizowany porządek życia międzynarodowego jest otwarty dla wszystkich krajów świata mniej uporządkowanego. Każdy kraj, który jest gotów zaakceptować istotne zasady tego wysokiego porządku, może do niego przystąpić Za szczególny przypadek takiej konwergencji możemy uważać praktykę „pożyczania” instytucji rządowych świata wyżej zorganizowanego do uzyskania wymiaru sprawiedliwości, niemożliwego do osiągnięcia we własnych krajach. „Sąd lub agenda kierownicza (regulatory agency)we własnym kraju może zastosować sądową lub kierowniczą właściwość wobec osób z innego kraju. Przykładowo ofiary pogwałcenia praw człowieka w takich krajach jak Argentyna, Etiopia, Haiti lub Filipiny szukały rekompensaty w sądach Stanów Zjednoczonych. Amerykańskie sądy przyjmowały te przypadki do rozpoznania, często wobec sprzeciwu czynników władzy wykonawczej, stosując szeroką wykładnię prawa z 1789r. (maribund statute). Według tej interpretacji, obcokrajowcy mogą dochodzić w sądach USA wobec funkcjonariuszy innych państw odpowiedzialności za stosowanie tortur, nawet gdy miało to miejsce na terytorium innego kraju”(Slaughter).

Ta ewolucja w kierunku zbiorowości wielonarodowej zdaje się być prawidłowa. W cytowanym nieco wcześniej wywiadzie Alvin Toffler mówi, że nigdy by sobie nie wyobraził, że jego książki będą miały tak szeroki wpływ w krajach ubogich. Pojawienie się we wioskach amazońskich radia, TVSat., łączności radio-telefonicznej – jego zdaniem – bardziej zmienia strukturę myślową społeczeństwa, niż w świecie rozwiniętym. Cokolwiek niesie nam przyszłość, nie ma intelektualnych barier dla rozwoju ku planetarnej solidarności i systemowi przetrwania wraz ze środowiskiem. Jeżeli tylko potrafimy uniknąć zapaści ekologicznej, nowoczesnej wojny i innych zagrożeń globalnych. Dążenie do ich uniknięcia – jest celem odpowiedzialnej polityki..




Rozdział 20

PERSPEKTYWY ODPOWIEDZIALNEJ POLITYKI

  1. Definicja odpowiedzialnej polityki

W poprzednich rozdziałach omawialiśmy idee przyszłości, teraz przystępujemy do omawiania dróg przekształcenia tych idei w rzeczywistość. Jak powiada Bertrand Russell, „człowiek przetrwał do tego czasu dzięki ignorancji. Czy mamy szanse dalszego przeżycia, skoro użyteczny poziom ignorancji się skończył?” (Russell 1962). W odpowiedzi możemy powiedzieć tylko, że nie potrafimy przewidzieć skutków naszych politycznych działań i zaniechań, lecz musimy zrobić to, na co nas stać. Dlatego odpowiedzialna polityka wymaga zdefiniowania.

W swojej ostatniej książce zdefiniowałem politykę jako działalność dążącą do podporządkowania interesów jednostkowych i zbiorowych określonej strukturze społecznej, której psychologicznym i symbolicznym wyrazem jest dany system wartości (Szymański 1996). Możemy więc zapytać, jakie interesy i jakiemu systemowi wartości mają być podporządkowane w tym przypadku.

Na ogólne pytanie można odpowiedzieć tylko ogólnie: wszystkie interesy komunikacji przemocy i opartych na przemocy stosunków międzyludzkich muszą zostać przetworzone stosownie do parametrów porządku społecznego omówionych w poprzednim rozdziale. Wszystko co najgorszego zdarzyło się w historii człowieka, może się powtórzyć w przyszłości i to w znacznie większym wymiarze. Powołaniem odpowiedzialnej polityki jest do tego nie dopuścić. System niszczenia życia współczesnej cywilizacji, jak ukazywaliśmy wcześniej, jest to złamanie więzi między ludźmi a biosferą, niszczenie środowiska naturalnego i masowe ludobójstwo. Ideą przewodnią odpowiedzialnej polityki jest odbudowa symbiozy człowieka i natury. Bezpieczeństwo dla stabilności, stabilność dla przetrwania całej biosfery (environmentally sustainable development) - to kamienie milowe na drodze odpowiedzialnej polityki.

Jako pierwszy krok na tej drodze pojawiają się więzi ponadpaństwowe (transgovernmentalism) omawiane w poprzednim rozdziale. Odpowiedzialna polityka należy do zbiorowości państw, żadne państwo oddzielnie, istniejąc we współczesnym świecie przemocy, nie może rozwijać odpowiedzialnej polityki. Bezpieczeństwo jest warunkiem stabilności, rozumianej jako równowaga między wspólnotami ludzkimi. Taka równowaga wymaga poszanowania praw człowieka i prawa narodów do samostanowienia. Tak więc możemy określić przeciwników odpowiedzialnej polityki: są to wszystkie kraje o ustroju autorytarnym lub ideologicznym, gwałcące prawa człowieka i niszczące bez ograniczeń naturalne środowisko. Jeżeli dodamy tu jeszcze znaczną część elity władzy w bogatych, wysoko rozwiniętych krajach, mamy prawo dojść do wniosku, że większość współczesnej ludzkości jest przeciwko odpowiedzialnej polityce. Tak jest w istocie. Wciąż jesteśmy mniejszością, lecz w najbliższej przyszłości musimy stać się większością, jeśli ten świat ma przetrwać, ponieważ odpowiedzialna polityka jest jedyną kładką nad przepaścią, wiodącą ku symbiotycznej cywilizacji Jutra.

Odpowiedzialna polityka rozwija się na drodze empirycznej, metodą prób i błędów. nie możemy dziś przewidzieć jej przyszłych przejawów i zastosowań. Dziś możemy określić tylko zbiór proponowanych celów, jak niżej:

I.Symbioza człowieka z naturą

Współcześni ludzie stracili już wiele z pierwotnych więzi z wolną przyrodą. Ludzie żyją w niezdrowym, często zatłoczonym środowisku, stosując niezdrowe zwyczaje życiowe, rozwijając agresywne zachowanie zarówno przeciwko ludziom jak i naturze poza-ludzkiej. Pycha, arogancja, lęk przed utratą twarzy oraz nietolerancja ideologiczna wypełniają strukturę myślową większości ludzi. Ekologia człowieka dopiero powstaje, rodzimy rosnącą liczbę idiotów i potworów.

Nasza dualna natura wymaga dla przeżycia rozwijania zarówno cywilizacji ery informacyjnej jak i zachowania i odbudowy ekosystemów, nazywanych zwykle wolną przyrodą. Czyste powietrze i woda, zdrowa żywność i przyjazny kontakt z wszystkimi istotami żyjącymi to podstawy ludzkiej egzystencji i ewolucji.

Jak konkludują autorzy drugiego raportu dla Klubu Rzymskiego, jeśli wykluczyć nasze zbiorowe samobójstwo, ludzkość stanęła przed najtrudniejszym zadaniem swej historii: przed koniecznością zmiany stosunku człowieka do przyrody, przed stworzeniem nowej koncepcji ludzkości, jako planetarnego żyjącego systemu (Mesarovic & Pestel 1974).




1   ...   18   19   20   21   22   23   24   25   26


©operacji.org 2017
wyślij wiadomość

    Strona główna