Jan Maria Szymański



Pobieranie 1,99 Mb.
Strona19/26
Data23.10.2017
Rozmiar1,99 Mb.
1   ...   15   16   17   18   19   20   21   22   ...   26

Zmiana biegunów magnetycznych


Jest to dalsze zagrożenie, którego prawdopodobieństwa nie potrafimy oszacować, ponieważ nasza wiedza w tym zakresie jest więcej niż uboga. Co więcej, taka ewentualność jest raczej ignorowana we współczesnych naukach przyrodniczych, wraz w wszystkimi znanymi „anomaliami” fizyki. Zmiana biegunów magnetycznych może nastąpić w wyniku działania siły zewnętrznej, jakiegoś kosmicznego kataklizmu, np. dalekiego wybuchu gwiazdy supernowej, na skutek wstrząsu atmosferycznego wywołanego salwą głowic nuklearnych uderzających w nadlatujący asteroid lub kometę lub w wyniku nierównomiernego topnienia lodowców polarnych.

Byłaby to prawdopodobnie apokaliptyczna katastrofa na całej powierzchni planety. Jeziora, rzeki i morza mogłyby zmienić swoje położenie, byłaby to przerażająca godzina powodzi i trzęsień Ziemi. Większość ludzi i zwierząt mogłaby zginąć, przetrwałyby tylko niedobitki. Wszystkie układy sterowane elektro-magnetycznie zostałyby zniszczone lub zakłócone, włącznie z oprogramowaniem komputerów i ludzką umysłowością. Tak straszliwe i w świetle współczesnej wiedzy prawie niemożliwe zdarzenie znajduje się poza nawiasem uwagi uczonych.



Globalne zmiany środowiska naturalnego


Ziemia jest systemem dynamicznym, w którym globalne zmiany morfologiczne i klimatyczne nigdy nie ustają, jak kształtowanie się kontynentów lub okresy zlodowacenia i międzylodowcowe w ciągu ostatnich milionów lat. (Vitousek 1992). Stosownie do badań prowadzonych w ciągu ostatnich dwudziestu lat, nasza wiedza o dynamice długoterminowych zmian klimatycznych znacznie wzrosła. Nie ulega wątpliwości, że zmiana klimatu na lodowcowy i międzylodowcowy jest spowodowana zmiennością promieniowania słonecznego, zależnego od periodycznych zmian orbity ziemskiej.( Webb II & Barttlein).

Początku nowej ery lodowcowej możemy oczekiwać po następnych dwu tysiącach lat. Jest to raczej długa perspektywa dla krótko żyjących jednostek ludzkich. Jeszcze bardziej odległa jest perspektywa chmur pyłów gwiezdnych, które zakryją słońce po upływie najbliższych pięciu tysięcy lat, jak przewidują niektórzy astronomowie. Jeśli gatunek ludzki będzie tak długo żył na tej planecie, nie mam wątpliwości, że będzie zdolny do zawieszenia na orbitach ziemskich systemu sztucznych słońc, lub wyemigruje bezpowrotnie na „Drugą Ziemię”, której współcześni astronomowie już szukają.


  1. ZAGROŻENIA SPOWODOWANE PRZEZ CZŁOWIEKA

Życie na planecie, przerywane periodyczną ekstynkcją (wymieraniem gatunków) istnieje od miliardów lat, a globalne zmiany w jego ewolucji przebiegają tak wolno dla ludzkiej percepcji że wprost niedostrzegalnie, w przeciwieństwie do szybko rosnących zmian na powierzchni planety wywołanych przez człowieka. Te globalne zmiany wywołane przez człowieka można określić jako „zmieniające proporcje pokrycia płynnego i gazowego (fluid envelopes) środowiska naturalnego występujące wszędzie lub ujawniające się lokalnie (in discrete sites) lecz tak powszechnie, że osiągają poziom zmiany globalnej”(Vitousek).

Pierwsze z nich obejmują zmiany klimatyczne i takie zjawiska jak dziura ozonowa lub globalne ocieplenie, drugie znajdują wyraz w zmianie użytkowania lądu, utracie różnorodności biologicznej, w biologicznej nierównowadze wyrażanej przez inwazje gatunków, powódź lub suszę. Zmiany te są bardzo trudne do identyfikacji i ujęcia jako system wzajemnych oddziaływań. Olbrzymia tematyka badawcza dopuszcza tylko badania wycinkowe (case studies) trudne do zintegrowania i zinterpretowania z powodu braku jednolitego systemu teoretycznego opisującego całą biosferę, zarówno cywilizację jak i środowisko naturalne. „Wiele koncepcji ludzkich sił sprawczych (driving forces) jest albo słabo powiązanych, albo niepewnych hipotetycznie...w badaniach występują dwa ekstrema: skrajny empiryzm i skrajne teoretyzowanie”(Meyer & Turner).

Złożoność systemu ziemskiego, obejmującego interakcje między podsystemami fizycznymi, chemicznymi i biologicznymi zmienia się w czasie i przestrzeni. Empiryczna informacja uzyskana na poziomie organizmu zostaje zinterpretowana i uogólniona w ramach skali regionalnej lub globalnej. Niestety, wobec złożoności zmian przestrzennych i nieliniowej dynamiki czasowej systemów środowiska naturalnego nie może to być proces prosty ani jednoznaczny (Wessman).

Jak mówi Vitousek, analiza i szacowanie zmian globalnych w środowisku naturalnym są niezmiernie utrudnione, ponieważ większość komponentów zmian, oddziałujących wzajemnie bezpośrednio jest nastepnie modyfikowana przez sprzężenia zwrotne z efektami ich środowiskowego oddziaływania. „Przykładowo rosnąca koncentracja dwutlenku węgla zmienia klimat przez wywoływanie efektu cieplarnianego, który z kolei zmienia proporcje globalnej pierwotnej produkcji netto i rozkładu w ziemskich ekosystemach”(Vitousek).

To sprawia, że dostępna informacja jest często naukowo wielce nie satysfakcjonująca: nieporównywalna, niekompletna, i nieaktualna w szybko zmieniających się warunkach. Dlatego z tych samych przesłanek wyprowadzane są różne konkluzje, zarówno beznadziejne (hopeless) jak i bezmyślne (mindless).

W pierwszej chwili rzucają się w oczy dwie prawidłowości: skala konsekwencji ludzkiej aktywności i jej niedostrzegalność. Relatywny rachunek ludzkiej aktywności, odniesiony do przepływu energii i materii na skalę globalną jest olbrzymi: „Ludzkość konsumuje mniej niż 1% ziemskiego pierwotnego produktu netto , lecz zawłaszcza i niszczy jego 40%. Każdy z pozostałych dziesiątków milionów gatunków musi przystosować się do nas (subsist) lub wegetować jako niedobitek (reminder)”(Vitousek)



Jak uczy historia, zasoby zawsze w nieunikniony sposób zostają całkowicie wyeksploatowane (overexploited), często do fazy załamania równowagi i ekstynkcji. Empiryczne kryteria ostrzegają, że osiągnęliśmy już dolną granicę rezerw zasobów. Autorzy raportu Rady Klubu Rzymskiego słusznie zauważają, że jedną z niewątpliwych słabości gatunku ludzkiego jest nieumiarkowana koncentracja na krótkoterminowych korzyściach (King & Schneider). Naukowa pewność i zgodność poglądów w zakresie problematyki środowiska naturalnego nie potrafi zapobiec wyeksploatowaniu i zniszczeniu zasobów. Krótkowzroczność i chciwość ludzka leży u podstaw trudności w zarządzaniu zasobami.

Eksplozja demograficzna

Wiele analiz obecnej sytuacji świata opiera się na różnych, często przeciwstawnych przesłankach. Istnieje olbrzymia literatura, rosnąca z dnia na dzień. Zbilansujmy krótko te analizy. Chociaż nie zaliczam się do zwolenników tzw. determinizmu demograficznego, cokolwiek byśmy nie myśleli, zawsze natrafiamy na wzrost demograficzny jako na najgłębszą przyczynę zagrażającą przeżyciu na planecie.


Na początku spójrzmy na kilka liczb obrazujących wzrost populacji ludzkiej:
1900........................1,8 miliardów

1990.........................5 miliardów oraz dalsze ekstrapolacje:

2000..........................6,2 – 6,5 miliardów

2050..........................7,5 – 8,5 miliardów



Paul Ehrlich nazwał takie przyśpieszenie „bombą populacyjną” (my mówimy: eksplozja demograficzna). Jak podaje agencja Associated Press, liczebność populacji światowej w 1996r. osiągnęła 5,77. Chociaż w niektórych regionach przyrost naturalny się zmniejszył, przyrost populacji w liczbach absolutnych wciąż rośnie.

Globalny wzrost liczby ludności wyprzedza wzrost produkcji żywności. Alexander King i Bertrand Schneider przyjmowali w 1995r. że przekroczyliśmy krytyczny próg nieodwracalnego, lawinowego niszczenia środowiska naturalnego. (King & Schneider). Liczby nie znają litości: podwojenie obecnej liczby ludności wymagałoby prawdopodobnie czterokrotnego wzrostu produkcji rolnej, sześciokrotnego zużycia energii, ośmiokrotnego wzrostu wartości produkcji globalnej. „Wielu ekspertów uważa ten scenariusz 2-4-6-8 za niemożliwy do uwierzenia i do realizacji. Takie charakterystyki wzrostu ich zdaniem byłyby niemożliwe do osiągnięcia przez współczesne technologie w środowisku już istotnie zmienionym jeśli chodzi o atmosferę, gleby, wody gruntowe i żyjące istoty”(Kates).



Niezależnie od wszystkiego powyższa relacja 2-4-6-8 pomaga nam łatwiej wyobrazić sobie naciski powodowane przez obecny wzrost liczby ludności. Tylko w latach osiemdziesiątych ludność wzrosła o dalsze 842 miliony, podczas gdy ziemie uprawne skurczyły się o miliony akrów pod drogi, osiedla, z powodu erozji gleby i wadliwej uprawy. Szacuje się, że od połowy stulecia planeta straciła blisko 1/ 5 powierzchni ziemi uprawnej, 1/ 5 lasów tropikalnych oraz wiele dziesiątków tysięcy gatunków roślinnych i zwierzęcych(Kennedy). Erozja gleb uprawnych wciąż rośnie.

Wszędzie widzimy rosnące braki czystego powietrza i wody, terenów uprawnych i zaopatrzenia w energię. Dwojakiego rodzaju ludzkie siły sprawcze niszczą środowisko naturalne: wzrost przemysłowy ludów bogatych i bezprecedensowa nędza ludów ubogich. Jedynie mniejszość żyje relatywnie bezpiecznie, mając dostęp do żywności i usług medycznych, większość wpadła w coraz to bardziej beznadziejną egzystencję.

Świat cywilizowany rozpadł się na mniejszość nowoczesnych, szybko rozwijających się krajów i na większość ludów zamierających. Sytuację tych ostatnich obrazuje problem dziecięcy. Na subkontynencie indyjskim, gdzie coroczny przyrost ludności wynosi 30 milionów, około 100 milionów dzieci poniżej 14 lat pracuje przez 12 godzin dziennie w strasznych warunkach tylko za jedzenie. Stwierdzono, że w stolicy Bangladeszu (Dakka) ponad tysiąc małych chłopców i dziewczynek jest uwięzionych w domach publicznych, pracując jako prostytutki od 8 rano do późnych godzin nocnych. W niektórych krajach południowo-amerykańskich bezdomne dzieci żyją na ulicach jak szczury, zabijane przez policjantów.

Istniejące wynaturzenia współczesnej cywilizacji są bardzo różnorodne i uderzają we wszystkich mieszkańców Ziemi. Możemy tu wymienić rosnącą ksenofobię i krwawe konflikty, wyścig zbrojeń i wojny, rosnące migracje biednych ludów, upadek zdrowia publicznego, rosnący terroryzm i kryminalizację wszystkich współczesnych społeczeństw, w szczególności młodzieży. Nie można mieć wątpliwości że istniejący dotychczas system niszczenia środowiska naturalnego planety jest w nieunikniony sposób związany ze wzrostem liczby ludności. Spójrzmy na to nieco bardziej szczegółowo.


Globalne niszczenie środowiska.

Jak wspomniano wcześniej, środowisko naturalne jest niszczone przez ludzi dwoma sposobami:



  1. przez oddziaływanie na atmosferę, klimat i poziom wód,

  2. przez pojawianie się lokalne lub punktowe ( localised or patchwork fashion) w dostatecznej ilości miejsc, aby się zesumować jako czynnik globalny. Zmiana użytkowania ziemi jest takim kumulatywnym źródłem zmian jak utrata różnorodności biologicznej, degradacja gleb i zmiany hydrologiczne ( Meyer & Turner).

Taka akumulacja lokalnych zanieczyszczeń atmosfery osiągnęła już poziom skażenia-makro (King & Schneider). Paul i Anna Ehrlich powiadają, że niedostatek wody stanie się czynnikiem ograniczającym ostatecznie ludzką przedsiębiorczość, co już jest faktem w niektórych regionach. (Ehrlich & Ehrlich). Zmieniona chemicznie atmosfera zagraża zdrowiu ludzkiemu, powoduje spadek produkcyjności rolnej, wywołując istotne zmiany w ekosystemach wodnych i lądowych. „Słodka woda ma podstawowe znaczenie dla samozachowania ekosystemów i społeczeństwa, będąc ściśle związana z klimatem i użytkowaniem ziemi (....) ekolodzy ekosystemów i klimatolodzy muszą dać wyraz swoim badaniom w skali ogólnej”(Carpenter i in.).”Szczególnie niepokojące jest, że zmiana klimatu może nie przebiegać stopniowo: raczej system ziemski przełączony zostanie nagle z jednego układu klimatycznego do drugiego.”(Vitousek).

Taka nagła zmiana klimatu musi oznaczać zarówno ekstynkcję jak i wymianę wielu gatunków roślin i zwierząt, a tym samym czasowe załamanie się produkcji rolnej. Ehrlichowie ostrzegają, że jeśli światowa produkcja chleba zmniejszy się jedynie niewiele, konsekwencje dla ludzkości będą straszliwe”(Ehrlich & Ehrlich). Zrozumienie idei, że osiągnęliśmy już taki poziom rozwoju, na którym jesteśmy sami odpowiedzialni za sterowanie parametrami klimatu, wymaga olbrzymiej zmiany w naszym sposobie myślenia (King & Schneider).



„Zmiana użytkowania i pokrycia ziemi ( Land-use/ land-cover) jest kategorią hybrydową. Użytkowanie ziemi oznacza pracę zatrudnionych na danym terenie ludzi i jest badane w ogólności przez przedstawicieli nauk społecznych. Pokrycie ziemi oznacza fizyczną lub biologiczną charakterystykę powierzchni ziemi i jest badane z reguły przez przedstawicieli nauk przyrodniczych. Połączenie obydwu wyznacza źródło zmian: działalność ludzka bezpośrednio zmienia środowisko fizyczne”(Meyer & Turner).

Zmiana pokrycia ziemi ma dwie postaci: konwersji jednej kategorii w drugą oraz wewnętrznej modyfikacji. Każda kategoria szkody w powierzchni ziemskiej ma cały zbiór konsekwencji jak: osuszanie mokradeł, utrata lub zmiana bio-różnorodności, emisja gazów, przejawy nierównowagi glebowej lub hydrologicznej. Dewastacja środowiska naturalnego oznacza zarówno niszczenie równowagi bilansów biochemicznych jak i redukcję bioróżnorodności.



Bioróżnorodność można zdefiniować jako bibliotekę genetyczną, obejmującą miliony gatunków i miliardy genetycznie odmiennych populacji, egzystujących w równowadze łańcuchów pokarmowych (Ehrlich & Ehrlich). Nadzwyczajna ruchliwość człowieka umożliwia powstawanie inwazji biologicznych gatunków łamiąc równowagę biocenozy, redukując bio-różnorodność, prowadząc do homogenizacji (uwstecznienia) świata istot żyjących. Wiele gatunków na Ziemi jest już postaciami efemerycznymi, działalność człowieka czyni je jeszcze bardziej efemerycznymi. „Ekstynkcja...jest znacznie mniej odwracalna niż inne komponenty bioróżnorodności. O ile ogólny poziom różnorodności może być odtworzony po iluś milionach lat nastepujących po ekstynkcji, utrata konkretnego gatunku i zawartej w nim informacji jest całkowicie nieodwracalna”(Vitousek).

Z teoretycznego punktu widzenia ekstynkcja może być spowodowana przez:

  1. niezdolność do przeżycia przez organizm naturalnych katastrof takich jak powódź, susza, zlodowacenie lub upadek asteroidu;

  2. załamanie się koegzystencji organizmów w wyniku konkurencji, przewagi drapieżników lub chorób, oraz

  3. załamanie się koegzystencji z człowiekiem, jako rezultat wyjałowienia ziemi (overharvesting), pozbawienie miejsc gniazdowania oraz bezpośrednie wytępienie (Huston).

Najczęściej gatunki giną na skutek zniszczenia lub obniżenia jakości ich nisz ekologicznych, tj. naturalnych siedzib. Jest całkowicie nie realistyczne mówić o zachowaniu lasów w oderwaniu od przyszłości przemysłu drzewnego, produkcji papieru, liczby ludności, potrzeb energetycznych i żywnościowych planety.

„Obecne globalne zmiany środowiska są zgoła wyjątkowe. Ludzkie przekształcenia Ziemi osiągnęły skalę globalną, są bezprecedensowe w ich rozmiarach i tempie i coraz bardziej dezorganizują bio-geo-chemiczne systemy, będące podstawą istnienia biosfery. Z drugiej strony działalność człowieka zasadniczo zmienia obraz powierzchni Ziemi. Takie pojęcia jak „rodzimy ekosystem” lub „dziewiczy las” straciły jakiekolwiek znaczenie”(Meyer & Turner).

Bez wątpienia główne źródła zmian globalnych, bezpośrednio zmieniających pokrycie ziemi i jej użytkowanie, powietrze i wodę leżą w sferze działalności człowieka. Dlaczego jednakże „istnieje godny uwagi intelektualny rozdźwięk w badaniu ludzkich sił wywołujących zmiany globalne?”( Meyer & Turner). Dzieje się tak, ponieważ większość ludzi, być może, nie wyłączająć Ciebie, Czytelniku, identyfikuje się całkowicie lub częściowo z systemem zabijającym życie na planecie, niszczącym jej wydolność (carrying capacity). Jak mówi Lester Brown dyrektor Worldwatch Institute, „wydolność naturalnego systemu biologicznego jest określona przez maksimum jej stałego przyrostu, a to z kolei zależy od jego rozmiarów i zdolności regeneracyjnych” (Brown).

Ta wydolność zmierza w kierunku całkowitego załamania. Aby zatrzymać tą ewolucję, musimy wprowadzić zrównoważone (sustainable) wykorzystywanie zasobów światowych. Każdy zgadza się z tą zasadą, jako z celem, lecz bardzo trudno jest mówić ośrodkach do jego osiągnięcia.
Globalne ocieplenie.

Amerykański astrofizyk Michio Kaku ostrzega, że na drodze naszej ewolucji weszliśmy w epokę, gdzie grożą nam dwa niebezpieczeństwa: zima nuklearna i zapaść (implozja) ekologiczna, tzn. całkowite wyeksploatowanie zasob ow naturalnych (Kaku). Jednakże obraz niszczenia środowiska nie jest taki prosty: nadciąga ocieplenie globalne, dziura ozonowa, kończą się zapasy energii, zaczyna brakować żywności, zbrojenia i wojny niszczą zarówno ludzi jak przyrodę, pojawia się nowy rodzaj wojen: „wojny z rozpaczy” lub „kulturowe”, inspirowane przez międzynarodowy terroryzm.

Słońce jest naszym głównym źródłem dopływu energii. Gdyby Ziemia tylko absorbowała ciepło słoneczne bez jego odprowadzania do otoczenia w równym stopniu, planeta nagrzewałaby się co roku aż do zagotowania się oceanów i jezior. Jest łatwo zrozumiałe, że wszystkie istoty żyjące i składające się z nich ekosystemy są bardzo wrażliwe na równowagę dopływu i odprowadzania ciepła na planecie.

Ta równowaga jest w naszych czasach przyśpieszająco zakłócana przez olbrzymią emisje tzw. gazów cieplarnianych: dwutlenku węgla, dwutlenku azotu, metanu i chlorowęglowodorów. Największym winowajcą emisji CO2 jest węgiel, który stanowi jedną trzecią zużywanych na całym świecie paliw. Gazy te tworzą troposferyczną pokrywę, nazywaną „efektem cieplarnianym”. Która powoduje stopniowe ocieplanie się powierzchni planety. Nikt nie ma wątpliwości, że rozpoczynające się globalne ocieplenie ma źródło jedynie w działalności człowieka.(Vitousek).



W ostatnich latach była nadzieja na zredukowanie gazów cieplarnianych przez zastąpienie paliw kopalnych bardziej efektywnymi półprzewodnikami do konwerterów światła słonecznego w elektryczność, niestety, bez powodzenia (Cherfas). Jak stwierdzają Paul i Anna Ehrlichowie, konsekwencje Globalnego Ocieplenia zależeć będą od szybkości następowania zmian. Globalne Ocieplenie uderzy przede wszystkim w kraje klimatu umiarkowanego, redukując zaopatrzenie w żywność, zmieniając rozkład opadów atmosferycznych, huragany, powodzie, w końcu całkowitą zmianę stref klimatycznych na planecie. Praktycznie oznacza to przetrzebienie i wymarcie istniejących gatunków roślin i zwierząt, oraz kolonizację wolnych nisz przez gatunki ze stref bardziej odpowiednich.

Ehrlichowie mówią, że jeżeli będzie to się działo zbyt szybko, może mieć dramatyczne konsekwencje dla ludzkiego przeżycia: jeżeli będzie zbyt sucho dla upraw rolnych, tereny rolnicze bardzo się skurczą. Na koniec poziom oceanów podniesie się, być może ok. 200 stóp (ok. 70m). Lodowce polarne zostaną stopione pokrywając słoną wodą szeroką powierzchnię lądów, wysp i portów. Liczne narody zamieszkujące tereny nadbrzeżne i niżej położone kraje bądą zmuszone do bezpowrotnej emigracji, tracąc swoje kulturowe dziedzictwo. Jeżeli to się stanie, będzie to rzeczywiście „Globalna Rewolucja” (King & Schneider) ale na pewno nie „Rewolucja Przetrwania” (Meadows 1992). Lester Brown alarmuje, że ewakuacja niżej położonych siedlisk ludzkich już się rozpoczęła (Lester Brown, Eco-Economy Update 2001-2 news@earth-policy.org.)

Czego musielibyśmy dokonać, aby powstrzymać ten rozwój sytuacji w naszym środowisku? Alexander King i Bertrand Schneider twierdzą, że trzebaby było:



  • zredukować emisję dwutlenku węgla we wszystkich krajach, co wymaga ograniczenia paliw kopalnych – postulat niemożliwy do wykonania do dziś;

  • odtworzyć tzw. „lasy deszczowe” w strefach tropikalnych – niestety, dzis nikt nie jest w stanie zatrzymać postępującej deforestacji;

  • rozwinąć alternatywne źródła energii – dotychczas w fazie zalążkowej;

  • oszczędzać energię i używać jej bardziej efektywnie – możliwe tylko w krajach wyżej rozwiniętych.

Mimo prób zatrzymania tej katastrofy przez głosy delegatów wielu ekologicznych konferencji międzynarodowych, Ocieplenie Globalne postępuje dalej naprzód. Stąd pojawia się silna opcja powstrzymania Globalnego Ocieplenia przy pomocy elektrowni nuklearnych, jako środka redukującego gazy szklarniowe, jakkolwiek w tym przypadku składowiska plutonu musiałyby dramatycznie wzrosnąć, z wszystkimi strasznymi konsekwencjami. Niema rozwiązania dla globalnej zmiany klimatu (Makhijani).

Dziura ozonowa

Na początku lat dziewięćdziesiątych znaczna dziura ozonowa została dobrze udokumentowana dla znacznych obszarów Ziemi. Dziura ta powstała w stratosferycznej powłoce ozonowej, chroniącej planetę przed nadmiarem promieniowania ultra-fioletowego B (UV-B). Dziura ta została spowodowana przez emisję reaktywnych chlorowęglowodorów powszechnie znanych w świecie pod handlową marką Du Ponta jako „freony”, mające szerokie zastosowanie bezpieczne, niepalne zamrażacze. Gdy freony się rozkładają, wydzielają atomy chloru, chlor zaś reaguje z ozonem (O3), przekształcając go w powszechna postać tlenu (O2).

Można powiedzieć, że jako gatunek ludzki jesteśmy szczęściarzami, ponieważ dziura ozonowa została odkryta przypadkowo, dzięki dwu badaczom amerykańskim, którymi są Mario Molina i Sherwood Rowland, oraz Joe Farman’owi z British Antarctic Survey. „Znikająca powłoka ozonowa mogła spowodować rozległą tragedię istot żyjących na Ziemi z człowiekiem włącznie, przepuszczając rosnące ilości śmiercionośnego ultrafioletu-B do powierzchni Ziemi”(Ehrlich & Ehrlich).

Tak więc na pewno żyjemy tylko dzięki szczęśliwemu przypadkowi. Czy następny przypadek będzie również szczęśliwy? Ehrlichowie mówią, że „zdolność czynienia przypadkowo szczęśliwych a niespodziewanych odkryć będzie odgrywać rosnącą, ważną rolę, jeśli cywilizacja ma przetrwać. Gdyby Sherry Rowland nie był szczególnie dociekliwy, mogłoby zabraknąć na czas podstawy do zinterpretowania obserwacji Joe Forman’a. Następna dekada zwłoki w kontrolowaniu chemikalii niszczących ozon mogłaby stać się śmiercionośna”(Ehrlich & Ehrlich)..

Niezależnie od silnej opozycji ze strony zainteresowanych producentów, opinia publiczna potraktowała niebezpieczeństwo dziury ozonowej bardzo poważnie, wymuszając pewne zmiany technologii chemicznych. „Zgodnie z ostatnimi wyliczeniami stosownie do Protokołu Montrealskiego stratosferyczna koncentracja chloru osiągnie szczyt w dwudziestym pierszym wieku na poziomie około sześć razy wyższym od pierwotnego i będzie spadać do poziomu pierwotnego do 2050r. Joe Forman dobrze to ujął: „Jesteśmy skazani na 60 lat niepewności”(....) Ludzkość musi żyć z tą sześćdziesięcioletnią niepewnością, ponieważ relatywnie mały i skoncentrowany przemysł oraz zadufany w sobie rząd ( w braku dobrze poinformowanego, aktywnego elektoratu), może udaremnić niezbędne działania jakie zostały podjęte dla więcej niż jednej dekady”(Ehrlich & Ehrlich). Czy będziemy zmuszeni spać w dzień a żyć i pracować w nocy? Być może.





1   ...   15   16   17   18   19   20   21   22   ...   26


©operacji.org 2017
wyślij wiadomość

    Strona główna