Jamna miejscem pamięci narodowej



Pobieranie 11,15 Kb.
Data14.05.2018
Rozmiar11,15 Kb.

Jamna miejscem pamięci narodowej

W okolicach Jamnej znajduje się lesiste wzgórze położone pomiędzy Wisłoką a Dunajcem, poprzecinane gęstymi parowami i wąwozami. Tereny te stwarzały dogodne warunki do działań partyzanckich w okresie II wojny światowej. W tych to właśnie rejonach działał od lipca do listopada 1944 roku 1 batalion partyzancki 16 pp. Armii Krajowej pod dowództwem kpt. Eugeniusza Borowskiego - "Leliwy" - batalion "Barbara". Kapitan "Leliwa", współdziałając z partyzantka radziecką, organizował wypady i zasadzki leśne na oddziały Werhmachtu i policji, celem zdobycia uzbrojenia. Niemcy wielokrotnie próbowali otoczyć partyzantów w lasach i zniszczyć ich, ale bez powodzenia. 12 września 1944 roku dwa bataliony 14 dywizji SS-Galicja otoczyły batalion "Barbara" na Suchej Górze, ale wyszedł on zwycięsko z tej zasadzki, nie ponosząc strat, przebijając się szturmem przez niemiecki pierścień okrążający.

Po tej walce batalion "Barbara" zatrzymał się w Jamnej. Dowództwo zakwaterowało się w małym budynku wiejskiej szkoły, położonej na wzgórzu, skąd dobrze widać było okolice. Wieś Jamna w tym czasie zmieniła się w obozowisko pełne partyzantów (około 600) i koni.



25 września 1944 roku, tuż przed świtem, oddziały 14 dywizji SS-Galicja otoczyły obozowisko partyzanckie w Jamnej. Partyzanci obserwowali ruchy wojsk niemieckich i aby uniknąć otwartej walki z przeważającymi siłami niemieckimi (ok. 4000), wycofali się na sąsiednie zalesione wzgórza, stwarzające dogodniejsze warunki do obrony. Po zaciętej i morderczej walce, partyzantom udało się znaleźć lukę w nieprzyjacielskim pierścieniu. Tędy wyprowadzono prawie pół tysiąca ludzi, między dwoma posterunkami esesmańskich karabinów maszynowych. Rano hitlerowski kocioł okazał się pusty, a na pobojowisku było ponad 100 zabitych i rannych esesmanów. Bolesne i dotkliwe były również straty partyzantów, ale niewspółmiernie mniejsze. Mimo znacznej dysproporcji sił, partyzanci wyszli z groźnego okrążenia, odnosząc zdecydowane zwycięstwo i zachowując nadal siły oraz wole walki z niemieckim najeźdźcą.
W czasie tych walk hitlerowcy za pomoc partyzantom spacyfikowali Jamną. Wieś płonęła przez całą noc z 25 na 26 września. Zginęło w tym czasie 57 osób.

Turystyczne ploteczki z babci Ady teczki!

Bartek będzie chodził z orłami dopóki,

Wszystkie orły nie zmienią mu się w siwe kruki.

A póki co wykrusza się jego drużyna,

Bolek zgrzybiały starzec, chorować zaczyna.

Już go bóle nękają w okolicy krzyża,

Milowym krokiem dwusetka się zbliża.

Jeszcze łazi po górach, ale ledwo zipie,

Tylko patrzeć jak nam się chłopisko rozsypie.

Jan co się starym zowie, też ma zdrowie liche,

Usunięte migdały oraz ślepą kichę.

Czyni przygotowania do wymiany rzepki,

Jeszcze pół roku temu staruszek był krzepki,

Te kilka operacji przedłuża mu życie,

Ale ja go nie widzę już z Bartkiem na szczycie.

Stefan by z Bolkiem gonił jak z piórkiem, kogutek,

Ale łatwo przewidzieć jaki byłby skutek.

Gdyby na przykład w Tatry wysokie pognali,

Przyjdzie wiatr, Bolka zdmuchnie a Stefana zwali.

Stefana nie utrzyma już żaden łańcuszek,

Bo gołym okiem widać, że za ciężki brzuszek.

Przypomina mi balon ale nie dmuchany,

W nim są schaby, golonka, torciki, banany.

Tatry już nie dla niego, w Stołowe z ostrożna!

Bo na Błędnych się brzydko zaklinować można.

Słowacki Raj odpada! Kto pokryłby stratę?

Gdyby idąc zostawił drabiny szczerbate.

Wlazłbyś za nim na drabinę? Odpowie ktoś z tłumu?

No, chyba samobójca niespełna rozumu.

Boguś B. lubił szczyty, nosem ciął obłoki,

Ale mu się kręgosłup wygina na boki.

Niegdysiejszy taternik, legendą owiany,

Dziś do sprawnych inaczej, już jest przypisany.

Tadek na emeryturze dziadzieje szybciutko,

Już nie biega po górach, już chodzi wolniutko.

Od miesiąca zamartwiam się o jego zdrowie,

Szliśmy pieszo z Ojcowa, wysiadł w Giebułtowie.

Tłumaczył, że się spieszy, że obiad na parze,

Ale to starcza słabość i czas to pokaże.

Franek by chętnie chodził z Bartkiem na Rohacze,

Ale wcale nie pojedzie, bo Grażynka płacze.

Łzy kapią tak jak deszczyk, serduszko się smuci,

Że Franio schodząc tyłem, przed nocą nie wróci.

12.12.2004 Jamna



©operacji.org 2017
wyślij wiadomość

    Strona główna