Internetowy Klub Filmowy Osób Niewidomych „Pociąg" Opinie do filmu „Zaćma" w reżyserii Ryszarda Bugajskiego



Pobieranie 86,19 Kb.
Data09.07.2018
Rozmiar86,19 Kb.

Internetowy Klub Filmowy Osób Niewidomych „Pociąg”

Opinie do filmu „Zaćma” w reżyserii Ryszarda Bugajskiego

„Zaćma” reż. Ryszard Bugajski

Znany polski reżyser – Ryszard Bugajski – bliski również członkom Klubu „Pociąg” z takich filmów jak „Przesłuchanie”, czy „Układ zamknięty”, przedstawia klubowiczom nowe swoje dzieło wg własnego scenariusza – „Zaćma” – z roku 2016. Film ten, określany jako dramat biograficzny, śledziłem z dużym zainteresowaniem i towarzyszącymi emocjami. Powodem zainteresowania jest to, że akcja filmu dzieje się w latach mojej młodości i wieku, kiedy śledzi się otaczającą rzeczywistość i wyciąga wnioski. Po prostu - pamiętam te czasy, - głębokiego PRL-u, czasu perfum o ironicznej marce – Oddech Stalina.

Moim zdaniem, film zasługuje na uwagę ze względu na frapującą, fabułę, wiarygodnie przedstawione, często o tragicznej wymowie wątki i epizody.

Treścią swego dzieła uczynił reżyser życie głównej bohaterki Julii, o żydowskich korzeniach, podwójnej narodowości, polskiej i rosyjskiej, o niezwykle bogatym i skomplikowanym, poplątanym życiorysie. Przez długie lata była funkcjonariuszem Urzędu Bezpieczeństwa PRL. Myślą przewodnią jest przemiana osobowości bohaterki w złożonych okolicznościach, w skomplikowanych czasach.

Kulminacyjnymi fragmentami filmu i scenami z wieloma przesłaniami, były rozmowy Julii z siostrą zakonną, z księdzem i wreszcie z Kardynałem Prymasem Stefanem Wyszyńskim. Reżyser Bugajski wykazał się znawcą psychologii, w tym psychologii osobowości. O wielkiej klasie reżysera świadczy, moim zdaniem, dobór obsady aktorskiej, podniosło to wartość przekazu i walory dzieła.

Uważam, że dla osoby całkowicie niewidomej, jaką jestem, nieocenioną pomocą jest wprowadzenie do filmu kończące się pytaniami i tezami. Z wprowadzenia przygotowanego przez wielokrotną moderatorkę – Panią Alicję Nyziak, jak zwykle, bardzo skorzystałem. Również we wspaniałej audiodeskrypcji, pięknie opracowanej i prezentowanej, czułem konsultacyjną rolę Pani Alicji. Dziękuję.

Jeszcze kilka przemyśleń związanych z pytaniami i tezami.

Pan Janusz Gajos od kilkudziesięciu lat jest moim ulubionym aktorem, zarówno w czasie, kiedy mogłem Go oglądać, jak obecnie. Odpowiada mi interpretacja każdej roli, uczciwie i solidnie przygotowana. Pamiętam niezapomniany monolog pianisty.

Julia w swej roli, obrazującej jej życie, rozlicza czas, w którym nazywano ją jako „krwawa luna”. W jej historii, widzę również nieszczęśliwą i zagubioną kobietę, która nie wierzy w Boga, a jednocześnie poszukuje Go.

Uważam, iż w owych czasach ludzie stawali się bezwolnym narzędziem w ręku systemu. Zastanawiam się, czy aby historia nie zatacza koła?

Z mojego bogatego życia wnioskuję, że każda władza może wzbudzać zazdrość.

Postać Julii jest z pewnością bardzo złożona, uwikłana. Analiza drogi życiowej Juli to materiał do studium psychologicznego. Próbę taką podejmuje reżyser, ale nie zajmuje stanowiska i nie wyraża opinii.

Film jest o kobiecie na rozdrożu, poszukującej odkupienia. Utkwiły mi w pamięci słowa z rozmowy Julii z księdzem i Prymasem – Nie jesteś już taką jak byłaś, ale jeszcze nie taką, jaką chcesz być.

Jak można zinterpretować tytuł filmu – „Zaćma”?

Wiem, co oznacza termin – zaćma – w dziedzinie okulistyki, jeden z bohaterów jest niewidomym. Julia zakrapla krople do oczu. Tytuł filmu – „Zaćma” interpretuję jako zwrócenie uwagi na to, jak może być zakłócone widzenie psychiki człowieka, jego wnętrza. Uważam, że na taką zaćmę nie pomogą krople, należy szukać innych działań. Mówi o tym również film Ryszarda Bugajskiego.

Dla mnie muzyka w filmie trafiła bezbłędnie w treść scenariusza, nastroju i powagi filmu. Wysłuchałem do ostatniego taktu ścieżkę muzyczną trwającą długo po wysłuchaniu treści napisów końcowych. To było dla mnie podsumowanie całego dzieła. Wspaniałe! Wróciły sceny, wątki i epizody. Warto było wysłuchać muzyki do końca.

Audiodeskrypcja wg mnie bezbłędna zarówno w treści, jak w przekazie.

Do filmu Ryszarda Bugajskiego „Zaćma” wato wracać i polecać innym.

Słowa uznania i podziękowania dla Rady Programowej naszego Klubu „ Pociąg”.

Witold G., 27. maja 2018 roku

„Zaćma” reż. Ryszard Bugajski

Myślę podobnie, jak Ty. Za dużo, dużo za dużo ambitnego kina. Nie ma równowagi. Miłośnicy innych gatunków mają mały wybór. Szkoda. Kino powinno bawić, odprężać i relaksować, a nie tylko uczyć.

Wciąż marzę o tym, żeby móc dyskutować o filmie z moimi widzącymi bliskimi. Niestety rzadko oglądają „moje" filmy. Czasami mam wrażenie, że jestem z innej galaktyki.

„Zaćma" nie jest filmem w moim guście. Obejrzałam go bez większego entuzjazmu. Ludzie lubią sensacje, plotki i skandale, stąd reputacja „Krwawej Luny". Większość faktów nie jest udokumentowana krążą wokół postaci obrastając w kolejne legendy. Demonizujemy coś, co i tak było bardzo brutalne. Czas moich rozważań na tematy działania systemu komunizmu mam za sobą. Teraz dzieje się równie ciekawie, więc jest się z czym mierzyć w rzeczywistości.

Czekam na coś lżejszego.

Ewa M., 28. maja 2018 r.

„Zaćma” reż. Ryszard Bugajski

Gajos to świetny aktor, zwłaszcza teraz jako już odtwórca dojrzałych postaci. Świetnie się sprawdzał jako prokurator bez skrupułów, ale i jako zakonnik w „Jaminum”, czy uzależniony od alkoholu gość - w świetnej moim zdaniem kreacji, w głównej roli w filmie pt. „Żółty szalik”. W „Zaćmie” do końca nie wiem jak odbierać postać kreowaną przez Gajosa? Czy miłosierny ksiądz, czy jednak ogarnięty żalem, niechęcią były więzień?

Konfrontacja z Julią, która według mnie z jednej strony szuka chyba sensu, czegoś więcej, niż to co ją otacza. Z drugiej strony jest nadal wobec innych ostra, stanowcza, bo to taki jej sposób na skrywanie swoich słabości, strachu, wyrzutów sumienia i ksiądz, który ani nie obwinia, ani nie przebacza do końca. Wbrew temu co na początku spodziewałem się po tych postaciach, po obejrzeniu całego filmu uważam, że są niejednoznaczne. Bardziej złożone niż z pozoru można by się spodziewać: miłosierny ksiądz, i skruszona, była funkcjonariuszka… może stąd tytułowa „Zaćma”, czyli sugestia, że istotne rzeczy, przyczyny są niewidoczne, są poza polem widzenia.

Widzimy dobrego człowieka lub złego, ale nie widzimy przyczyn tego, że jest kim jest jak siostra, która zaczynała obiecującą karierę, a jednak porzuciła ją na rzecz klasztoru. Po prostu, z dobroci serca i potrzeby pomagania, a może powody były zupełnie inne… wszystkich nas ogarnia przysłowiowa zaćma kiedy na podstawie pozorów wyrabiamy opinie, nie mogąc, a niekiedy nie chcąc dostrzec szerszego kontekstu, tzw. drugiego dna.

Krystian/Kryspin, 29. maja 2018 r.

„Zaćma” reż. Ryszard Bugajski

Otrzymałam dzisiaj film, który z wielkim zainteresowaniem obejrzałam. Dla mnie jest to film poruszający bardzo istotne problemy władzy komunistycznej. Tytuł filmu bardzo pokazuje problem jakim była dotknięta główna bohaterka.

Katarzyna K., 29. maja 2018 roku

„Zaćma” reż. Ryszard Bugajski

„Zaćma" polski film nakręcony końcem listopada 2016 roku. Reżyserem tego filmu jest Ryszard Bugajski. Świetny film choć trudno mi jest napisać, czy to jest dramat psychologiczny. Chociaż właściwie to dla mnie, jest to właśnie dramat psychologiczny. Bohaterka to osoba prawdziwa, która była negatywną osobą, zwalczającą prawdziwych patriotów. Moim zdaniem końcem swojego życia jakby uwierzyła w Boga i chciała się zrehabilitować.

W filmie nie mówiła dokładnie o swojej rehabilitacji, ale można było się tego domyślać. Nigdy dokładnie nie powiedziała o wierze w Pana Boga, ale może zbliżający się koniec życia doprowadzał ją do tego. Bardzo trudny w odbiorze film lecz znakomity kiedy to główna bohaterka tak jakby się zmieniała i chciała by być lepszym człowiekiem. Niewidomy ksiądz Cieciorka, Janusz Gajos, jakby to widział i starał się ją zrozumieć.

Tak sobie myślę, że po jakimś czasie będę musiał obejrzeć ten film po raz wtóry. Wtedy może zrozumiem ten film lepiej.

Audiodeskrypcja jest napisana i przeczytana znakomicie. Osobie niewidomej ta audiodeskrypcja doskonale pozwala zrozumieć film. Myślę, że osobom które nie oglądały tego filmu polecę obejrzenie go. Muzyka doskonała, doskonale potęgująca wrażenia tego filmu. Naprawdę niezły film.

Witold K., 29. maja 2018 roku

„Zaćma” reż. Ryszard Bugajski

Postaram się w swoim komentarzu zdystansować od kontekstu historyczno-politycznego, w jakim mocno osadzony jest ten film. Dla mnie jest to niezwykle głęboka, uniwersalna opowieść o człowieku próbującym uwolnić się od mrocznej przeszłości.

Udręka wyrzutów sumienia każe głównej bohaterce szukać rozgrzeszenia u swoich byłych ofiar. Tymczasem słyszy z ust ich najważniejszego przedstawiciela, że wybaczyć może jej tylko Bóg. Co ma jednak zrobić zbrodniarz, który w Boga nie potrafi uwierzyć, a czyny popełnione w przeszłości ciążą mu jak kamień u szyi? Pozostaje tylko zadać sobie samemu cierpienie choćby odrobinę podobne do tego, jakie niegdyś sprawiało się innym. To właśnie robi Julia w ostatniej scenie filmu. Czy to przyniesie jej ulgę?

Szczególnie utkwił mi w pamięci pewien fragment rozmowy Julii z prymasem, która jest kluczową sceną obrazu Ryszarda Bugajskiego. Wyjaśniając przyczynę swojego przyjścia do kościelnego dostojnika bohaterka mówi, że zrozumiała, iż ideologia, której wcześniej służyła, była błędna. Można z tego wysnuć wniosek, że nie żałowałaby swoich czynów, gdyby nadal wierzyła w słuszność marksistowsko-leninowskiej wizji świata. Czy najszczersze nawet i najżarliwsze przekonanie o prawdziwości pewnych idei usprawiedliwia zbrodnie? Czyż największym błędem nie jest właśnie zadawanie ludziom cierpienia niezależnie od tego, w imię jakiej sprawy się to robi?

W filmowej rozmowie ksiądz prymas nie zająknął się ani razu, że jego poprzednicy na wysokich kościelnych urzędach mają tyle samo krwi na rękach, co jego rozmówczyni, tylko przelanej w innym czasie. A przecież to od Świętej Inkwizycji uczyły się metod przesłuchiwania i Gestapo, i NKWD, i UB, i wszystkie inne „policje myśli” na świecie. On jednak jest przekonany, że jego idea jest prawdziwa, a idea Julii fałszywa i tylko dlatego jej zbrodnie są niewybaczalne.

Pozwolę sobie wyrazić przekonanie, że największym sukcesem reżysera będzie, jeśli po obejrzeniu „Zaćmy” przynajmniej jeden widz wyjdzie z kina z przeświadczeniem, iż nie ma takiej wyższej racji, która usprawiedliwiałaby dręczenie ludzi. A jeśli już ktoś się w takie postępowanie uwikłał, to nie może tłumaczyć się, że w coś wierzył, że czemuś służył itd. Może tylko z pokorą wyznać: „Byłem zbrodniarzem i proszę swoje ofiary o wybaczenie”.

Andrzej L., 29. maja 2018 roku

„Zaćma” reż. Ryszard Bugajski

Film obejrzałam i nawet mi się podobał, dobrze zagrany. Oczywiście świetnie wypadł Gajos, a nawet Julia była nieźle zagrana.

Problem poruszony w filmie, no cóż, myślę, że ciągle aktualny. Bo chyba prawie każdy z nas w jakiś sposób rozlicza się z przeszłością, prawie każdy poszukuje jakiegoś sensu, wiary, Boga.

Natomiast muszę to stanowczo podkreślić: nie lubię filmów, które są o autentycznych postaciach z przeszłości, a które nie są dokumentem o tej postaci. Uważam to za jakieś nadużycie reżysera. No bo jeśli chce robić film o danym problemie, to niech robi, ale w filmie mają być postacie fikcyjne. Wtedy będzie wiadomo, że film jest o danym problemie, reżyser chce nas widzów czymś poruszyć, zmusić na dany temat do myślenia.

A jeśli film jest o postaci historycznej, to powinien trzymać się faktów, ponieważ inaczej reżyser kreuje jakąś postać na swój sposób, pokazuje człowieka innego niż był, a to bardzo pozostaje w pamięci widza i w rezultacie zaciera się prawda historyczna.

Katarzyna G., 30. maja 2018 roku

„Zaćma” reż. Ryszard Bugajski

Słynna Luna mniej anioł, więcej diabeł. Ale jeszcze na studiach badając jej działalność i legendę, nie mogłam się oprzeć wrażeniu, że dorobiono jej bardzo czarny pijar.

Film jest typową wizją czy też reżyserską impresją na temat przeżyć i emocji Luny po odejściu z aparatu. Historia bohaterki przesiąknięta jest zbytnim dydaktyzmem, a postaci zarysowane w schemacie czerni i bieli. Służą temu nawet wizje Julii - umęczonego Chrystusa z twarzą przesłuchiwanego przez nią więźnia, czy wizja oskarżającego ją i sprawiającego fizyczny ból syna.

Jeśli chodzi o tytułową zaćmę, to moim zdaniem reżyser postawił aż dwie kropki nad „i”, ta żelazna kolczatka zakładana przez Julię na udo, to było zbyt wiele. Natomiast kluczowa scena filmu - rozmowa Julii z prymasem jest bardzo symboliczna. Pełna wątpliwości i pytań stawianych sobie, a także wewnętrznego buntu Julia upada do nóg nieustępliwego, choć w sumie wspaniałomyślnego prymasa. Komunizm rzucony przez kościół na kolana.

I nieco dokuczliwa symbolika niektórych ujęć [pomijam wizje Julii] głowy kapłanów w szerokiej smudze światła i Julia raczej w cieniu, [poza sceną gdy w sali szpitalnej czyta fragment Ewangelii.]

Cokolwiek oddechu daje groteskowa scena spotkania Julii z dwoma „stróżami ładu i porządku”, którzy wprawdzie rozmawiają z nią językiem ubeckich przesłuchań, ale przeszukując jej torebkę przechodzą do porządku nad nabitym pistoletem i to w posiadaniu „cywilnej” obywatelki.

Szkoda, że tylko marginalnie i mimochodem przewijają się komentarze dotyczące antysemityzmu, czytane z offu fragmenty raportów departamentu (kryptonim Hipokrytka! ) byłyby dobrym dopełnieniem fabuły.

Minusem odbioru były niewyraźne dialogi, szczególnie ważna dla przesłania twórcy - rozmowa Julii z prymasem, gdzie w świszczącym szepcie czasami ginęły słowa i zdania. Nie wiem czy jest to wada produkcyjna czy otrzymanej kopii filmu.

Maria N., 4. czerwca 2018 roku

„Zaćma” reż. Ryszard Bugajski

Dla dobrego aktora, za którego uznaję Janusza Gajosa, rola taka czy inna może mieć różny stopień trudności. Ale z każdą może sobie poradzić i postać księdza Cieciorki też dobrze odtworzył.

W tym filmie nie można mówić o jakimś rozliczaniu. Sceny tortur, które stosowała Julia wobec uwięzionych, są drugoplanowe. Na pierwszy plan wysuwa się chęć spotkania z kardynałem przez kobietę, która pogubiła się w życiu i chciałaby odnaleźć właściwą drogę, ale nie wie, jak to zrobić.

Jeżeli bezkrytycznie przyjmujemy jakąś ideologię, to możemy stać się jej fanatycznym zwolennikiem, a każdy fanatyzm niesie ze sobą wypaczenia.

Faktem jest, że Julia Brystygier ma na sumieniu krew wielu ludzi, którzy mieli nieszczęście dostać się w jej ręce. Możliwe, że zazdrośni koledzy z bezpieki to i owo dodali do Julii życiorysu, zwłaszcza pikantne fragmenty. Tylko kiedy i w jakim celu? Bo jeśli po odwilży, to z pewnością, aby ją pogrążyć.

Uważam, że Julia Brystygier nie była postacią łatwą do zaszufladkowania. W latach stalinizmu torturowała, bo uważała to za słuszne. Ale później odeszła z departamentu. Dlaczego? Może polityczna odwilż spowodowała, że zaczęła inaczej patrzeć na życie. A może profity z pracy zmniejszyły się? Może z wiekiem złagodniała. Tych „może” można by jeszcze sporo napisać.

Zaćma mi się kojarzy z chorobą, której pozbyłem się jakiś czas temu. Julia natomiast zakrapla oczy, nie było powiedziane dlaczego. Czyżby i ją dopadła zaćma?

Moja interpretacja tytułu to zaćmienie umysłu komunistyczną propagandą, dopiero zmiany polityczne podziałały jak operacja, pozwalająca przejrzeć na oczy i ujrzeć fakty takimi, jakimi były naprawdę, bez ideologicznej zasłony.

Shane Harvey, pisząc muzykę do tego filmu, stanął na wysokości zadania, gdyż według mnie dobrze akcentowała napięcie lub spokój, dziejących się scen.

Audiodeskrypcja też jest dobrze napisana i odczytana. Pomogła mi dowiedzieć się o akcji filmu, gdyż z samych dialogów nie byłoby to możliwe.

Wiesław T., 4. czerwca 2018 roku

„Zaćma” reż. Ryszard Bugajski

Film naprawdę robi mocne wrażenie i skłania do przemyśleń nad istotą chrześcijaństwa. Wielu ludzi uważa się za wierzących, ale czy każdy z osobna jest w stanie wybaczyć takiej zbrodniarce, jaką była Julia Brystygier? Myślę, że dopiero gdy uda się takiemu komuś wybaczyć można mówić o tym, że jest się zgodnym z nauką Chrystusa, który głosił, że nawrócenie grzesznika jest więcej warte niż gorliwe przestrzeganie bożych zasad przez przeciętnego, wierzącego chrześcijanina. To trudna sprawa, ale sprawdza każdego z nas.

Dziękuję za ten film. Wcześniej czytałam już o Julii Brystygier w książce „Inteligenci w bezpiece". W internetowym serwisie wypożyczeń dla niewidomych jest też książka o niej zatytułowana „Krwawa Luna". Tę książkę można także wypożyczyć w warszawskiej bibliotece w wersji brajlowskiej.

Patrycja B., 6. czerwca 2018 roku

„Zaćma” reż. Ryszard Bugajski

Janusz Gajos, to aktor wszechstronny, jakby mu kazali zagrać lufę od czołgu, to też by sobie poradził, tak jak Kazimierz Kaczor haha.

Krwawa Luna jest postacią, której ja nienawidzę ze względu na jej przeszłość i obojętnie jakby chciała odkupić swoje winy, to powinna przynajmniej dla mnie umrzeć przy porodzie, albo skończyć w komorze gazowej podczas wojny, a w filmie jeszcze trochę, to by jej przyznali nagrodę Nobla, za to, że napisała jakąś książkę. Podobała mi się scena w knajpie, jak ją milicjant upokorzył, powinien jej strzelić w łeb na końcu macania z byle powodu.

Julia musiała się już urodzić z podłym charakterem sadystki, system tylko ją bardziej wyszkolił i umocnił w działaniach, później sumienie ją gryzło, dlatego przyjechała do ośrodka.

Może koledzy trochę podkoloryzowali jej okrucieństwa i tortury jakich się dopuszczała, ale musiało w tym być dużo prawdy, sama sobie zapracowała na swoją opinię.

Ja Julię postrzegam tylko jako sadystkę i oprawcę, to co robiła dobrego po zakończeniu służby, tego jakoś nie mogę dostrzec.

Film opowiada o kobiecie walczącej ze swoim sumieniem, według mnie, to powinna sobie na końcu filmu strzelić w łeb, wtedy trochę by u mnie zyskała, ale co to nie wiem jak to nazwać.

Muzyka nie przeszkadzała w odbiorze filmu, czyli była okei.

Audiodeskrypcja zawsze pomaga w odbiorze filmu przez nas ślepaczków.

Darek S., 6. czerwca 2018 roku

„Zaćma” reż. Ryszard Bugajski

Film „Zaćma” bardzo mi się podobał, ponieważ łączył w sobie dwa ważne tematy. Mianowicie wiarę, którą reprezentował Prymas Wyszyński oraz reprezentantka ministerstwa bezpieczeństwa - Julia Brystygierowa. Julia ubiegała się o audiencję u Prymasa Stefana Wyszyńskiego, jednak mogła się przekonać iż nie łatwo o audiencję u tak ważnej osoby.

Sylwia S., 6. czerwca 2018 roku

„Zaćma” reż. Ryszard Bugajski

Film „Zaćma" to pokazanie bardzo trudnych problemów, jakie trzeba było doświadczyć w nowej powojennej rzeczywistości. Uważam, że niemal wszyscy mamy wątpliwości, gdy trzeba wprowadzać nowości. Nowe idee, nowy postęp w technologii, nowe inne religie - niestety pochłaniały ofiary.

Najgorsze są wszystkie formy tortur. Prześladowania, zadawanie bólu, zastraszanie uderzają w ciało i naszą duchowość. Moim zdaniem nie łatwo było wykształconej kobiecie żyć i pracować.

Dobro, ale i zło wracają. Stracona, czy nawrócona, wierząca, czy ciągle szukająca, myślę, że Julia targana była takimi wątpliwościami. Ciągle dowiadujemy się o ciemnych stronach naszej historii, oby nie powtórzyły się więcej takie sceny terroru - są to wielkie ostrzeżenia, które płyną z ekranu.

Dobrze, że mogłam poznać ten bardzo trudny temat i dziękuję za ten film.

Eugenia W., 6. czerwca 2018 roku

„Zaćma” reż. Ryszard Bugajski

Film „Zaćma" to bardzo mocna i wzruszająca, niełatwa historia. Od niedawna słucham na YouTube kanału „Langusta na palmie". Brat Adam opowiada jak rozumieć słowo Boże. Bóg powołuje człowieka niezdarnego, podatnego na grzech i często błądzącego. Bóg wybiera spośród tylu swoich dzieci, te najsłabsze i nieposłuszne. To szokujące, że Kościół to nie tyle wierni i zapatrzeni w Chrystusa, co Ci błądzący. Od dawna uważałem, że Bóg nie potępia inaczej wierzących i myślących. Każdy z nas tu na ziemi ma określoną misję, a tylko od nas zależy jak ją wypełnimy.

Oglądając film, w pewnym momencie pomyślałem „Kto z Was jest bez winy, niech pierwszy rzuci kamień". Każdy popełnia błędy, ale nie każdy potrafi zdobyć się na to by je naprawić, a przede wszystkim by się do nich przyznać. Ileż radości dziecku sprawia, gdy uda się uniknąć kary. Ale czy to dziecko przez, to nie będzie dalej popełniać tych samych błędów? Abraham tak bardzo kochał Boga, że był gotów zabić własnego jedynego syna, łamiąc przykazanie Boże nie zabijaj.

Film pokazuje podstawowe, choć nie do końca oczywiste prawdy życiowe. Język ludzki jest bardzo ograniczony i jedno słowo może mieć wiele znaczeń. Niewidomy, bo nie widzi światła i kolorów. Niewidomy bo myśli tylko o sobie i nie potrafi zrozumieć drugiego człowieka. Niewidomy bo nie chce czegoś widzieć i tego na wszelki sposób unika. Tytułowa zaćma, może oznaczać przecież chorobę oczu, jak i coś gęstego, przysłaniającego widok, a może brak pomysłu, lub nieprzemyślane działanie, pod wpływem emocji.

Kim jest dla mnie Bóg i jak chcę go postrzegać? Czy chcę go koronować i robić wokół niego „szopki"? Czy Bóg jest dla mnie inspiracją? Księgą mądrości? Pustką i fikcją? A może tatą, skoro dla Nas wszystkich tak wiele robi i sam nas stworzył na swoje podobieństwo, obdarzając nieskończenie wielką miłością, dając nam wolną wolę. Wiara zawsze była przyczyną sporów i ciekawych dyskusji.

Myślę, że w filmie nie tyle chodzi, o to by analizować konkretnych bohaterów, co o zastanowienie się nad tym, co dla nas tak naprawdę jest ważne. W filmie, mocno odczuwam surowość i klimat, jaki panował za czasów komunistycznych.

Audiodeskrypcja pomaga w głębszym odbiorze filmu i pomaga wyobrazić sobie ówczesne realia. Aktorzy świetnie odgrywają swoje role, co wyostrza charakter filmu.

Bardzo się cieszę, że mogłem obejrzeć ten film i choć ta tematyka jest już trochę zbyt częsta, jest to inne spojrzenie na tę konfabulacyjną i zakłamaną rzeczywistość.

Jakub P., 7. czerwca 2018 roku

„Zaćma” reż. Ryszard Bugajski

Film „Zaćma” kojarzy mi się z historią peerelowskiej prokurator z „Idy”. Obie panie są bardzo do siebie podobne. Obie zagubione i nieszczęśliwe. Ideologia komunistyczna sprawiła, że pogubiły się w życiu. Nie rozumiały co w nim najważniejsze.

Postać Janusza Gajosa w „Zaćmie” to rola mędrca, myśliciela. W ks. Cieciorce nie ma nic z egoizmu i bezduszności prokuratora z „Układu zamkniętego”. Jako ofiara stalinizmu wypadł wiarygodnie i perfekcyjnie.

Julia Brystygier albo Julia Preis jak siebie przedstawia to smutna i nieszczęśliwa postać. Pomimo tego, że teoretycznie miała wszystko odczuwała ciągły brak. Tęskniła za zrozumieniem i Bogiem, ale nie potrafiła stać się wierząca. Nie straciła maniery osoby wysoko postawionej. Wszędzie wietrzyła podstęp i podejrzliwość. Twierdziła, że wszyscy chcą ją upokorzyć.

Wydaje się, że tytuł filmu mówi o zaćmieniu jakie dotknęło Julię Brystygier, żydówkę urodzoną w Rosji. Kobietę, która uważała, że nikt, nigdy jej nie kochał. Ani rodzice, ani mąż, ani syn. Po odejściu z pracy, do Julii dociera ogrom zła, jakie wyrządziła innym ludziom. Usilnie poszukuje „dojścia do Pana Boga”. Przez dawną znajomą zakonnicę próbuje umówić się z Księdzem Prymasem. Jest zmuszona uczestniczyć w upokarzającej ją rozmowie z niewidomym ks. Cieciorką.

Audiodeskrypcja spełniła swoją rolę.
Muzyka Shane Harvey`a dyskretnie podkreśliła nastrój filmu.

Józef L., 8. czerwca 2018 roku

„Zaćma” reż. Ryszard Bugajski

Film „Zaćma” obejrzałem z dużą przyjemnością i ciekawością. Z jednej strony dlatego, że są w filmie wspomniane miejsca, gdzie się wychowywałem (mam na myśli ośrodek w Laskach – w filmie nazywa się go inaczej, ale wiele elementów jest dla wychowanka ośrodka rozpoznawalnych); z drugiej strony jest to według mnie po prostu dobrze zrobiony film. Podobały mi się postacie prymasa, jak i księdza i samej Julii Brystygier.

Bardzo dobry film o zmaganiu się człowieka z wiarą i niewiarą, o poszukiwaniu przez niego sensu życia, a wreszcie Boga, którego usiłuje znaleźć w naszpikowanym złem świecie. Dosyć subtelnie reżyser pokazuje przeplatanie się świata ludzi służących ludziom (niewidomym) i Bogu (wierząc w niego czy nie dowierzając), trochę jakby sielankowego, zdającego nie zauważać brutalnej rzeczywistości Polski socjalistycznej i świata właśnie socjalizmu – służb bezpieczeństwa, szpiegów, donosicieli, itp. Kapitalnie wplecione w fabułę filmu cierpienie Chrystusa, mordowanego razem z więźniami. Ale także mordowanego w samym człowieku.

Audiodeskrypcja jak zwykle bardzo pomocna w rozczytywaniu scen filmu.

Dawid R., 8. czerwca 2018 roku

„Zaćma” reż. Ryszard Bugajski

Indyjski przywódca i niezłomny obrońca praw człowieka Mahatma Ghanki napisał, że „Dobro i zło muszą istnieć obok siebie, a człowiek musi dokonywać wyboru”. To pierwsza refleksja, która nasunęła mi się po obejrzeniu filmu Ryszarda Bugajskiego.

„Zaćma”, podobnie, jak „Układ zamknięty”, czy „Przesłuchanie”, to obraz z gatunku kina moralnego niepokoju i jako taki, idealnie wpisuje się w tematykę zainteresowań reżysera.

Stosownie do ciężaru problemu, na plan filmu, zaprosił prawdziwe gwiazdy polskiego kina. Iluż bowiem aktorów, dorówna talentowi i profesjonalizmowi choćby Janusza Gajosa, który fenomenalnie przenosi się ze sceny teatru na plan filmu, z aktora komediowego, przeistacza się w mistrza dramatu. Z równym powodzeniem, zagra prokuratora i oprawcę, czy tak, jak w tym przypadku, ofiarę - wcielając się w postać księdza Cieciorki.

Jak wielkim przeciwieństwem jawi się on w spotkaniu ze stalinowskim narzędziem przemocy, którym stała się „krwawa Luna”. Metod tortur fizycznych i psychicznych, których dopuszczała się w pracy, by jak najszybciej pokonać kolejne szczeble kariery potwierdzają obłudę stwierdzenia, że „Cel uświęca środki”. Ideowy fanatyzm nie może usprawiedliwiać fizycznego i psychicznego znęcania się nad drugim człowiekiem. Nie usprawiedliwia tego także system polityczny, ani manipulacja przełożonych. Moim zdaniem nic nie usprawiedliwia dewiacyjnych zachowań głównej bohaterki.

Zawsze istnieli ludzie gotowi sprzedać innych za kilka srebrników, na szczęście, obok nich, żyli też tacy, którzy, jak na przykład autor cytowanego na wstępie zdania, byli wierni prawdzie budując lepszy świat przyszłym pokoleniom, gotowi poświęcić własne życie. Wydaje mi się, że reżyser trafnie scharakteryzował postać Julii Brystygierowej, która zaćmiona zaszczytami, zapomniała o dekalogu i sumieniu, Bogu i prawdziwym powołaniu każdego człowieka.

Dopiero zdjętej z piedestału władzy przyszło przebudzenie i pojawiają się w jej głowie wątpliwości. Poszukuje sensu wydarzeń z przeszłości i ocenia sytuację, w jakiej się znalazła. Poszukuje ratunku w kościele, co przekonuje nas, że stopniowo odżywają w niej, dotąd uśpione, elementy człowieczeństwa. Mamy więc pełne prawo potępiać jej czyny, pamiętając jednak, że, jak pisze Wisława Szymborska „Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono”.

Muzyka Shane Harley trafnie podkłada się pod poszczególne sceny i podkreśla malowane nastroje.
Audiodeskrypcja szczegółowo opisuje przeżycia bohaterów, scenerię, która ich otacza. Ułatwia wejście w klimat i realia minionych czasów.

Film jest bardzo ciekawy i pouczający. Cieszę się, że go nie przegapiłem.

Ireneusz K., 9. czerwca 2018 roku

„Zaćma” reż. Ryszard Bugajski

Po przeczytaniu wprowadzenia do filmu Ryszarda Bugajskiego „Zaćma”, od razu wiedziałam, że tego gatunku produkcja wpłynie na mnie przygnębiająco i wcale się nie pomyliłam. Już po usłyszeniu pierwszych dźwięków muzyki dobiegających z ekranu coś mnie przytłoczyło. Kompozytor muzyką uwyraźnił dramatyzm scenariusza.

Reżyser w filmie ukazuje stalinowską zbrodniarkę jako osobę, która przemienia się w katoliczkę. Twórca filmu sugeruję, że na przemianę duchową Julii największy wpływ miał Kardynał Wyszyński, ale równie dobrze chęć poszukiwania prawdy przez „Krwawą Lunę”, moim zdaniem miało spotkanie z siostrą Bernadetą, kontakt z księdzem Cieciorką, a także spotkanie na łące z małą, niewidzącą Julią.

Mimo, że reżyser opierał się na faktach przy realizacji filmu, to jednak ja osobiście nie mogę uwierzyć w totalną metamorfozę zatwardziałej zbrodniarki stalinowskiej nawet w obliczu utraty wzroku. Bo ciągłe zakrapianie oczu przez Julię sugeruje, że ma tytułową „Zaćmę”, a i miejsce spotkania z Kardynałem Wyszyńskim też skłania do refleksji.

Tylko Audiodeskrypcja pozwoliła mi na napisanie tych paru słów o „Zaćmie”, bez niej trudno by było cokolwiek zrozumieć.

Urszula N., 10. czerwca 2018 roku

„Zaćma” reż. Ryszard Bugajski

W moim odbiorze „Zaćma” to chyba najsłabszy film w dorobku R. Bugajskiego. Po najsłynniejszym „Przesłuchaniu” ze znakomitą kreacją K. Jandy następne filmy pachniały koniunkturalizmem, a ostatnią „Zaćmę” uznaję za film wręcz kiczowaty.

Sądzę, że zrobiony został pod tezę „kard. St. Wyszyński ma być świętym i to natychmiast”. Stąd czarno-biała wymowa poszczególnych scen podkreślona jeszcze pracą kamery, która wszystko to, co dotyczy Brystygierowej kadruje w ciemnej odsłonie, a to, co dotyczy księży promieniuje jasnością.

Jest to film pozbawiony walorów artystycznych, ale za to przesiąknięty tanią publicystyką. Mam takie odczucie, że reżyser dostosowywał się do wymagań środowisk prawicowych dających pieniądze. Przypomniała mi się anegdota o malarzu Styce, który na kolanach malował obraz madonny. Ta ukazała się mu mówiąc „ty mnie maluj nie na kolanach, ale dobrze”.

Zbigniew N., 10. czerwca 2018 roku

„Zaćma” reż. Ryszard Bugajski

Słowo zaćma kojarzy nam się jednoznacznie i nie pozostawia wątpliwości co do znaczenia tego słowa. A jednak kiedy obejrzy się film pana Ryszarda Bugajskiego słowo to dostaje nowe życie i nabiera zupełnie innego spectrum postrzegania. I chociaż zaćmienie to jednak nie zaćma, śmiem twierdzi, że w tym przypadku chodzi właśnie o to pierwsze.

Bardzo lubię filmy Pana Bugajskiego, to kino, które drapie rany, to kino, które budzi kontrowersje, to wreszcie kino, które zmusza do myślenia i każe opowiedzieć się po którejś ze stron. Ale też kino świetne warsztatowo. Siłą tych filmów jest również to, że sam reżyser nigdy po żadnej ze stron się nie opowiada. Tak buduje narrację i dramaturgię żebyśmy to my mieli jakieś stanowisko w kwestiach poruszanych w jego filmach. Tak też jest w filmie „Zaćma".

To trudny film,film, w którym przeszłość rozlicza się z teraźniejszością, ale nie chce ponieść konsekwencji swoich błędów z przeszłości. Mało tego śmiem twierdzić, że oczekuję zrozumienia pobudek swojego działania i rozgrzeszenia bez ponoszenia kary. No I jeszcze fajnie byłoby dostać jakieś wskazówki co dalej zrobić ze swoim życiem. Płakać żałować czy się modlić.

Kompletne zaćmienie umysłu! Świetnie to zagrała pani Mamona. Czuje się świetny warsztat aktorski, ale ktoś, kto debiutował u pana Kreczmara nie może mieć innego. Podobała mi się też gra pani Małgorzaty Zajączkowskiej, choć trochę wycofana, ale wyrazista i mocno znacząca w całej narracji filmu. Pan Janusz Gajos, którego uwielbiam, tutaj jakoś dla mnie mało przekonywujący. I nie mogę odkryć, czy to zamysł reżyserski i tak miało być, czy aktor się już na tyle wypalił, że nie starczyło mu energii by włożyć w role więcej emocji. Pana Kality warsztatu aktorskiego nie lubię, więc na jego temat nie będę się wypowiadać.

Reasumując. Bardzo dobre kino, bardzo ważne tematy, ale z tyłu głowy kilka wątpliwości. Dlaczego tak dobry film został, tak słabo zauważony i tak mało nagrodzony mimo tylu nominacji? Co poszło nie tak, że zabrakło większej promocji tego filmu? Komu naraził się reżyser, kto go nie lubi, że ciągle ma tak pod górkę?

Alicjo, może Ty rozjaśnisz mi trochę w głowie w temacie moich wątpliwości.

Danuta Sz., 10. czerwca 2018 roku

„Zaćma” reż. Ryszard Bugajski

Spóźniony trochę, ale to z powodu wyjazdu komentarz do filmu. „ZAĆMA", to bardzo ciężki i poruszający film, który obejrzałam z trudem. Jak można być tak bezwzględną i okrutną osobą dla drugiego człowieka. Ale w tamtych czasach takich ludzi, jak pani prokurator to było dużo, sprawiało im to wielką przyjemność torturowanie drugiego człowieka i pokazanie jaką wielką władzę się posiada, że tak łatwo można odebrać komuś życie. Prokurator przez spotkanie w ośrodku dla dzieci niewidomych i rozmowę z prymasem chciała chyba usprawiedliwienia i uzyskania przebaczenia dla swoich czynów.

Tytuł „ZAĆMA" chyba miał pokazać, że wystarczy prosta operacja i jest już wszystko w porządku tak, jak zwykła rozmowa z człowiekiem prześladowanym i uzyskanie przez to przebaczenia i uspokojenie własnego sumienia. Pokazanie momentu jak własny syn ją torturował chyba dało p. prokurator dużo do myślenia.

Bardzo dobra audiodeskrypcja pokazała dużo szczegółów, których nie było widać.

Irena W., 11. czerwca 2018 roku

„Zaćma” reż. Ryszard Bugajski

Julia Brystygierowa w „Zaćmie" przypomina mi bardzo ciotkę Idy, o ile dobrze pamiętam o imieniu Wanda w filmie „Ida". Wanda była prokuratorem w okresie stalinizmu, Julia oprawcą w stalinowskich więzieniach. Obie mają na sumieniu wielu okropnie skrzywdzonych ludzi, bardzo często przez nie pośrednio, a nawet bezpośrednio zamordowanych. Wanda nie radząc sobie ze swoimi wyrzutami popełniła samobójstwo. Julia zaś po wielu latach, mam takie wrażenie, szuka w sobie przyczyn takiej własnej postawy. Nie jestem przekonana czy szuka Boga, choć okoliczności mogą na to wskazywać.

Zastanowiły mnie jej takie cechy, jak bezwzględność wobec innych czy oschłość, choć ta po latach nie w stosunku do dzieci.

Oczywiście, za swoje czyny powinna ponieść należną, wysoką karę zgodnie z prawem. Nie wiem czy taką poniosła. Dla mnie przy tym jest jednak kobietą bardzo zagubioną, zagubioną i oszukaną przez ideologię komunizmu, wręcz zaślepioną tą ideologią. Stąd może tytuł filmu. Jest również kobietą nie kochaną, a wykorzystywaną przez mężczyzn. Stąd nie ma w niej miłości do ludzi, nawet do własnego syna, którego często odpycha, również bardzo krzywdząc. Oczywiście nic jej nie usprawiedliwia. Jak każdy człowiek ma wolna wolę i tak postępować nie musiała.

Myślę, że ten film jest o zaślepieniu, o zaślepieniu jakąkolwiek ideologią, a postać Brystygierowej jest tu tylko pretekstem. Czyż nie są zaślepieni współcześni terroryści? Jakie są przyczyny takiej „zaćmy, takiego zaślepienia"? Bo nad tym warto się zastanowić.

Maria Mamona bardzo dobrze oddała osobowość Brystygierowej. Po raz pierwszy poznałam ją jako aktorkę. Uważam też, że Janusz Gajos świetnie zagrał rolę księdza Cieciorki, tym razem jako ofiary i osoby zmuszającej Julię do przemyśleń nad sobą. Ale też sposób znęcania się nad księdzem Cieciorką przez kolegów Brystygierowej jest wielkim okrucieństwem.

Audiodeskrypcja dobra, a na muzykę nie zwracam uwagi, tak bardzo wsłuchana w treść filmu. Tak akurat mam.

Tak, to film o nieludzkich czasach. Ale też zastanawia mnie, dlaczego reżyser nie umiejscowił filmu w Laskach. Przecież pewno wszystkim nam filmowe Górki od razu skojarzyły się z Laskami.

Hanna W., 11. czerwca 2018 roku

„Zaćma” reż. Ryszard Bugajski

Chciałbym podzielić się z Klubowiczami moją refleksją na temat obejrzanego przeze mnie filmu Ryszarda Bugajskiego. Osobiście tak, jak Pani moderator nie lubię zbytnio tego rodzaju filmu, ale tym razem film bardzo ciekawy i zmuszający do głębokiej refleksji i przemyśleń. Janusz Gajos to świetny aktor. Rola księdza Cieciorki moim zdaniem zagrana super, choć ślady poprzednich ról prokuratora i oprawcy wywarły niezatarte piętno śledczego i tym razem.

Rozmowa z Julią, to super zdemaskowanie człowieka, wniknięcie w głąb jego zagubionego wnętrza i zbolałej, zniewolonej duszy. Marek Kalita Cudowna rola ks. Prymasa. Duże zakłopotanie jak pomóc tak zmarginalizowanemu człowiekowi przez system i ideologię, jak główna bohaterka Julia. Niesamowity dialog, dobroć i jednocześnie troska o zbawienie i przemianę człowieka.

Skupię teraz moją uwagę na głównej bohaterce Julii. Zniewolona, znękana oraz głęboko wyniszczona przez ludzi i system. Na pewno w dużym stopniu (moim zdaniem) przyczynili się do tego koledzy, bo zazdrościli jej władzy. Ile krzywdy potrafi wyrządzić człowiek, człowiekowi brat, bratu. Jak zniewolić, zdeprawować, uczynić z człowieka narzędzie zbrodni i aparatu władzy.

Tytuł filmu „Zaćma" To moim zdaniem zabranie wolności bezwzględne wyniszczenie psychiki, pozbawienie myślenia, właśnie kompletne zaćmienie i brak umiejętności patrzenia poprzez dobro. Łzy Julii, to wołanie o pomoc do Boga. Do tego, w którego nie wierzyła. Rozpacz i myślę, że żal tego co zrobiła. Rozmowa z małą dziewczynką i wyznanie, że w środku ma się demona zła, to niezwykła odwaga. Julia utożsamia wielu z nas współcześnie walczących ze złem i samymi sobą. Czy my potrafimy walczyć o nawrócenie? Może my tak jak ona wierzymy, że jeszcze nie wszystko stracone.

Jestem niewidomy moje zaćmienie oczu już nie minie, ale jej mogło. Ogromna desperacja i iskra nadziei, że jeszcze nie wszystko stracone.

Bardzo dobra audiodeskrypcja. Na muzykę nie zwróciłem uwagi.

Julia to obraz wielu z nas. Chęć władzy i pieniądza, ale jednocześnie ludzkie odruchy - pomocy człowiekowi tak, jak ona pomagała dzieciom w ośrodku.

Wiesław M., 12. czerwca 2018 roku

„Zaćma” reż. Ryszard Bugajski

Fabuła filmu daje wiele do myślenia. Żadne zachowanie, postępowanie normalnie rozwiniętego człowieka nie pozostaje bez echa w jego psychice. Powinniśmy zawsze pamiętać, że to co robimy pozostawia ślady. Nie można przejść bezkarnie do porządku dziennego, gdy krzywdzi się innych, dokonuje się nieludzkich czynów. To zawsze gdzieś się koduje i wybuchnie w najmniej oczekiwanym momencie.

Właśnie to nas różni od zwierząt, że człowiek ma w sobie zakodowany pewien porządek moralny i podświadomie dąży do jego zachowywana, czyli z natury dąży do dobra. Gdy jednak przekracza te granice, jego czyny staja się „nieludzkie” prosto mówiąc, to ten kręgosłup moralny musi runąć. Pierwotny porządek nagle zaczyna się chwiać gdzieś głęboko w nas i kiedyś będziemy zbierać tego owoce. Dobrze jeżeli znajdziemy ukojenie dla swojej poranionej i poniszczonej duszy. Ale jak nie będziemy potrafili sobie wybaczyć i nie będziemy umieli uwierzyć, że nam to zostaje wybaczone, może to doprowadzić do nieszczęścia i tragicznego końca.

Bohaterka filmu to właśnie taka poraniona własnymi czynami osoba. Zmaga się z konsekwencjami swojego postępowania. Z niemożnością wybaczenia samej sobie.

Film ukazuje istotne kwestie związanych z moralnością, odkupieniem, wiarą oraz wewnętrzną przemianą człowieka. Daje do myślenia i prowokuje do refleksji.



Józef R., 14. czerwca 2018 roku



©operacji.org 2017
wyślij wiadomość

    Strona główna