Inteligencja emocjonalna daniel goleman



Pobieranie 2,19 Mb.
Strona1/9
Data24.02.2019
Rozmiar2,19 Mb.
  1   2   3   4   5   6   7   8   9

INTELIGENCJA EMOCJONALNA

DANIEL GOLEMAN
Sukces w życiu zależy nie tylko od intelektu, lecz od umiejętności kierowania emocjami.

Książka ta, burząc dotychczasowe poglądy, ponownie definiuje, co to znaczy być zdolnym.


Inteligencja emocjonalna - żywo dyskutowana na całym świecie najnowsza książka Daniela Golemana ­przynosi odpowiedź na nieustannie nurtujące nas pyta­nie, jak to się dzieje, że zdolni uczniowie stają się zaled­wie przeciętnymi pracownikami, albo że osoby o wyso­kim ilorazie inteligencji nieraz z trudem radzą sobie w życiu. Jeśli nawet pytanie to wydaje się banalne, to odpowiedź - którą dokumentują najnowsze badania na­ukowe - obala dotychczasowe poglądy na rolę intelektu w odniesieniu życiowego sukcesu. Zależy on bowiem w głównym stopniu od samoświadomości, -tj. od kontro­lowania własnych emocji, zapału i wytrwałości w ,dążeniu do celu, a także od zdolności do empatii i umiejętności zachowań społecznych. Czyli - jak to określa autor - od współczynnika inteligencji emocjonalnej.

Inteligencja emocjonalna nie jest cechą wrodzoną. Książ­ka wskazuje, kiedy i jakimi metodami można ją kształ­tować w dzieciach, aby zapewnić im jak najwłaściwsze wykorzystanie wrodzonych zdolności w uzyskaniu suk­cesu w życiu.


Spis treści
Przedmowa do wydania polskiego

Postulat Arystotelesa



Część I: MÓZG EMOCJONALNY

Rozdział I: Po co nam emocje?

Rozdział II: Anatomia porwania emocjonalnego

Część II: NATURA INTELIGENCJI EMOCJONALNEJ

Rozdział III: Kiedy mądry jest głupi

Rozdział IV: Poznaj siebie

Rozdział V: Niewolnik namiętności

Rozdział VI: Mistrzowska zdolność

Rozdział VII: Korzenie empatii

Rozdział VIII: Sztuka współżycia

Część III: INTELIGENCJA EMOCJONALNA STOSO­WANA

Rozdział IX: Bliscy wrogowie

Rozdział X: Kierowanie z sercem

Rozdział XI: Umysł i medycyna



Część IV: PRZEDZIAŁY MOŻLIWOŚCI

Rozdział XII: Kociołek rodzinny

Rozdział XIII: Uraz i ponowne emocjonalne uczenie się

Rozdział XIV: Temperament nie jest wyrokiem prze­znaczenia



Część V: WYKSZTAŁCENIE EMOCJONALNE

Rozdział XV: Koszty analfabetyzmu emocjonalnego

Rozdział XVI: Kształcenie emocji

Dodatki

A. Czym jest emocja

B. Znamiona umysłu emocjonalnego

C. Mechanizm powstawania strachu

D. Zespół Fundacji W.T. Granta: Aktywne składniki pro­gramów prewencji

E. Program nauki samowiedzy

F. Społeczne i emocjonalne uczenie się. Rezultaty
Przedmowa do wydania polskiego
PISAŁEM Inteligencję emocjonalną w poczuciu głębokiego kryzysu społecznego w Ameryce, wyznaczonego gwałtownym wzrostem brutalnych przestępstw, samobójstw, narkomanii i in­nych wskaźników zapaści emocjonalnej, szczególnie wśród mło­dzieży. Moim zdaniem receptą na te dolegliwości publiczne jest poświęcenie większej uwagi emocjonalnym i społecznym umiejęt­nościom naszych dzieci i naszym własnym oraz intensywniejsze kształcenie i doskonalenie tych przymiotów ludzkiego serca.

Moi polscy przyjaciele twierdzą, że w ich życiu społecznym niewiele można znaleźć podobieństw do kryzysu społecznego w Ameryce, że polska kultura, historia i problemy są odmienne. A mimo to moja recepta dla Polski jest podobna.

Wiem bowiem od moich polskich przyjaciół, że żyją w atmosfe­rze coraz większego zagrożenia brutalną przestępczością oraz że muszą stawiać czoło wyzwaniom demokracji, w której inteligencja emocjonalna ma zasadnicze znaczenie dla rozwoju zdrowych sto­sunków obywatelskich. W przeciwnym razie poczucie alienacji społecznej może pewnego dnia doprowadzić do poważniejszych za­burzeń w tkance życia społecznego.

We współczesnych społeczeństwach istnieją coraz powszech­niejsze tendencje do zwiększania autonomii jednostki, czego skut­kiem jest rosnąca rywalizacja - niekiedy brutalna, co możemy obserwować w szkołach wyższych i innych miejscach pracy ­oraz zanikająca solidarność, prowadząca do izolacji i uwiądu po­wiązań społecznych. Ta powolna dezintegracja społeczeństwa,

wzrost egoizmu i bezwzględności następują w czasach, w których

realia ekonomiczne i społeczne wymagają coraz pełniejszego

współdziałania i wzajemnej troski.

Atmosferze pogarszającego się samopoczucia ogółu społeczeń­

stwa towarzyszą oznaki narastającego kryzysu emocjonalnego.

Kiedy to piszę, gazeta lokalna donosi, że młodzi ludzie w Polsce

czarno widzą swoją przyszłość, ponieważ- gospodarka rynkowa

przyniosła ze sobą wielkie bezrobocie, że - mimo iż gospodarka

polska należy do naj zdrowszych w Europie Środkowej - pogor­

szyły się warunki życiowe, a wzrostowi przedsiębiorczości towa­

rzyszy poczucie coraz większej niepewności.

Takie tendencje społeczne i emocjonalne są wczesnymi ostrze­

żeniami, świadczącymi o pilnej potrzebie opanowania abecadła empcjonalnego, podstawowych umiejętności ludzkiego serca. W na­

szej epoce są one nie mniej ważne niż umiejętności intelektualne, równoważąc racjonalizm współczuciem. Alternatywą dla nich jest

zubożony intelekt, ster, na którym nie można zbytnio polegać

w zmiennych czasach. Głowa i serce potrzebują się wzajemnie.

Za tak poważnym traktowaniem emocji przemawiają odkrycia

neurologii. Dostarczają nam one krzepiących wieści. Mówią, że

jeśli poświęcimy więcej uwagi inteligencji emocjonalnej - pod­

niesieniu samoświadomości, skuteczniejszemu panowaniu nad

ogarniającymi nas przykrymi uczuciami, zachowaniu optymizmu

i wytrwałości mimo niepowodzeń, rozwijaniu zdolności empatii

i troskliwości, współpracy oraz nawiązywaniu i podtrzymywaniu

poprawnych stosunków z innymi - to możemy spoglądać w przy­

szłość z większą nadzieją.
Daniel Goleman
Postulat Arystotelesa
BYŁO nieznośnie parne sierpniowe popołudnie w Nowym Jorku. W taki dzień koszula lepi się do ciała, a ludzi ogarnia roz­drażnienie i ponury nastrój. Wracałem do hotelu. Kiedy wsiadałem do autobusu na Madison Avenue, zaskoczył mnie kierowca, czarno­skóry mężczyzna w średnim wieku, który z przyjaznym uśmiechem zawołał entuzjastycznie: "Cześć! Jak leci?" W ten sam sposób witał każdego następnego pasażera wsiadającego do przedzierającego się z trudem przez gęsty ruch uliczny autobusu. Każdy był tak samo zaskoczony jak ja, a ponieważ posępny nastrój tego dnia udzielił się wszystkim, tylko nieliczni odpowiadali na jego pozdrowienie.

Jednak w miarę jak autobus pełzł przez zapchaną sznurami pojazdów sieć ulic, w jego wnętrzu następowała powolna, niemal magiczna przemiana. Kierowca wygłaszał z myślą o naszym po­żytku nie kończący się monolog, żywo i barwnie komentując sceny przesuwające się za oknami: "W tym sklepie jest fantastyczna wyprzedaż, w tamtym muzeum cudowna wystawa... a słyszeliście o tym nowym filmie, który właśnie zaczęli grać w kinie za ro­giem?" Jego zachwyt nad bogatymi możliwościami, które oferowa­ło miasto, był zaraźliwy. Każdy, zanim wysiadł, zdążył otrząsnąćsię z przygnębienia otaczającego go niczym skorupa i kiedy kie­rowca krzyczał: "Na razie, życzę przyjemnego dnia!", uśmiechałsię w odpowiedzi.

Od tamtego wydarzenia minęło blisko dwadzieścia lat, ale na­dal tkwi ono w mojej pamięci. Byłem wówczas tuż po doktoracie

z psychologii, ale w owych latach nauka ta nie poświęcała wiele uwagi takim przemianom ani ich przyczynom. Psychologia nie wiedziała nic albo prawie nic o mechanice emocji. Mimo to, wy­obrażając sobie rozprzestrzeniające się po całym mieście wirusy dobrych uczuć, które musieli rozsiewać pasażerowie opuszczający ów autobus, zrozumiałem, że jego kierowca jest swego rodzaju orędownikiem pokoju, posiadającym magiczną niemal moc prze­kształcania przepełniającej pasażerów drażliwości i posępności w cieplejsze uczucia i skłaniania ich do tego, by choć trochę otwo­rzyli swe serca.

W jaskrawym kontraście z tym wydarzeniem sprzed dwudzie­stu lat pozostają takie oto choćby wiadomości z gazety z bieżącego tygodnia:
e W miejscowej szkole dziewięciolatek dopuszcza się aktów wandalizmu, oblewając farbą ławki, komputery i drukarki oraz uszkadzając samochód stojący na szkolnym parkingu. Powód: paru trzecioklasistów nazwało go "dzidziusiem", po­stanowił więc udowodnić im, do czego jest zdolny.

e Przypadkowe zderzenie dwóch nastolatków w tłumie tłoczą­cym się przed klubem rapowym na Manhattanie doprowa­dziło do przepychanki, która zakończyła się tym, że jeden z odepchniętych wyciągnął pistolet automatyczny kalibru 38 i zaczął strzelać na oślep. Ośmiu nastolatków odniosło rany. Dziennikarz relacjonujący to zdarzenie zauważa, że podobne strzelaniny spowodowane drobnymi oznakami lekceważenia odbieranymi jako wyraz braku szacunku stały się w ostat­nich latach powszechnym zjawiskiem w całym kraju.

e Raport donosi, że sprawcami 57 procent morderstw popeł­nionych na dzieciach poniżej dwunastego roku życia są ich naturalni lub przybrani rodzice. Prawie połowa z nich tłumaczy, że "starali się po prostu nakłonić dziecko do po­słuszeństwa". _Powodem owych pobić ze skutkiem śmiertel­nym były najczęściej takie "złe zachowania", jak blokowanie przez dziecko dostępu do telewizora, jego płacz albo pobrudze­nie pieluszki.

Młody Niemiec staje przed sądem oskarżony o podpalenie zamieszkanego przez Turków domu. W pożarze zginęło pięć kobiet i dziewcząt. Oskarżony jest członkiem ugrupowania neonazistowskiego. Opowiada o niemożności utrzymania się w pracy, o piciu, o obwinianiu za własne niepowodzenia ob­cokrajowców. Ledwie słyszalnym głosem mówi: "Nie prze­staje mnie dręczyć myśl o tym, co zrobiliśmy i jest mi ogrom­nie wstyd".


Każdego dnia docierają do nas podobne doniesienia o zaniku kultury, wrażliwości i uprzejmości, o stale wzrastającym poczuciu zagrożenia, o złych impulsach, które rozładowują się w napadach furii. W rzeczywistości ukazują one jedynie powiększony obraz tego, co odczuwamy w naszym życiu codziennym i dostrzegamy u otaczających nas ludzi - obraz emocji wymykających się spod kontroli. Nikt z nas nie jest uodporniony na owe gwałtowne przy­pływy niepohamowanej złości i następującego po nich żalu; w taki czy inny sposób pojawiają się one w życiu wszystkich.

W ostatnich dziesięciu latach obserwujemy stały napływ podo­bnych doniesień świadczących o coraz większym niedostosowaniu emocjonalnym, desperacji, lekkomyślności i szaleńczych zachowa­niach w naszych rodzinach, społecznościach i życiu zbiorowym. Odnotowujemy narastającą wściekłość i rozpacz znajdującą także swój wyraz w cichej samotności dzieci z kluczami zawieszonymi na szyi i pozostawianymi z telewizorem w roli opiekuna, w bólu dzieci porzuconych, zaniedbanych czy maltretowanych, w skry­tych w czterech ścianach mieszkania ohydnych aktach przemocy i znęcania się nad małżonkami. Gwałtowny wzrost liczby przy­padków depresji na całym świecie oraz zjawiska świadczące o na­rastającej fali agresji - nastolatki z rewolwerami i pistoletami w szkołach, kończące się strzelaniną wypadki na szosach, niezado­woleni pracownicy masakrujący swych byłych kolegów i szefów - wskazują na zataczającą coraz szersze kręgi emocjonalną za­paść. W ostatniej dekadzie weszły do codziennego słownika takie określenia jak wykorzystywanie emocjonalne, ostrzelanie z jadące­go samochodu i wstrząs pourazowy, a życzliwy potoczny zwrot

"Miłego dnia!" ustąpił miejsca gniewnemu i zaczepnemu "To bę­dzie twój ostatni dzień!*

Książka ta jest przewodnikiem wskazującym, jak znaleźć sens VI tym bezsensie. Jako psycholog, a przez ostatnich dziesięć lat również jako dziennikarz "The New York Timesa", śledziłem po­stępy w naukowym poznaniu i zrozumieniu sfery irracjonalno­ści. Patrząc z tej perspektywy, dostrzegłem dwie przeciwstaw­ne tendencje - z jednej strony, stałe pogarszanie się naszego życia emocjonalnego, z drugiej, pewne budzące nadzieję środki zaradcze.





  1   2   3   4   5   6   7   8   9


©operacji.org 2019
wyślij wiadomość

    Strona główna