Instytut filozofii I politologii dariusz januszek



Pobieranie 384,76 Kb.
Strona1/6
Data28.01.2018
Rozmiar384,76 Kb.
  1   2   3   4   5   6

UNIWERSYTET SZCZECIŃSKI

WYDZIAŁ HUMANISTYCZNY

INSTYTUT FILOZOFII I POLITOLOGII
DARIUSZ JANUSZEK


NSZZ „SOLIDARNOŚĆ” – PROBLEMATYKA ROZŁAMU, PRZEOBRAŻEŃ I PRZEKSZTAŁCEŃ OD STANU WOJENNEGO

DO WSPÓŁCZESNOŚCI

Praca magisterska

pod kierunkiem

Prof. Mariana Grzędy

Szczecin 1999

SPIS TREŚCI


Wstęp.............................................................................................. 4

Rozdział I ...................................................................................... 7

Geneza powstania niezależnego ruchu związkowego

na Polskim Wybrzeżu w 1980 roku.

1. Warunki umożliwiające powstanie „Solidarności”...................... 7

2. Zarys rozbieżności ideologicznych w „Solidarności”.

Wolne Związki Zawodowe i Komitet Robotników....................... 15

3. Droga do konfrontacji – wprowadzenie Stanu Wojennego

w Polsce...................................................................................... 26

Rozdział II ................................................................................. 33

Kryzys w ruchu związkowym – rozbicie „Solidarności” (1982 – 1990)

  1. Solidarność” w podziemiu (1982 – 1989)................................ 33

  2. Okrągły stół................................................................................ 44

  3. Spory wewnętrzne w NSZZ „Solidarność” na przykładzie Szczecina i Bydgoszczy............................................................... 51

Rozdział III................................................................................. 57

Postsolidarnościowe związki zawodowe działające

obecnie w Polsce.

  1. Problematyka powstania związków postsolidarnościowych..... 57

  2. NSZZ „Solidarność”...................................................................60

  3. Wolny Związek Zawodowy......................................................... 68

  4. NSZZ „Solidarność –80”........................................................... 70

  5. WZZ „Sierpień –80”.................................................................. 75

  6. KNSZZ „Solidarność –80” ...................................................... 80

  7. ChWZZ „Sierpień –80”............................................................. 84

  8. ChNSZZ „Solidarność” im. Ks. Jerzego Popiełuszki............... 86

  9. ZZ „Kontra” ............................................................................ 88


Rozdział IV................................................................................ 90

Autoryzowany wywiad z Marianem Juszczukiem, wiceprzewodniczącym Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego w Szczecinie z 1980 roku.
Zakończenie................................................................................. 97

Objaśnienia skrótów.................................................................. 99

Spis tabeli....................................................................................101

Bibliografia................................................................................102
WSTĘP
Praca poświęcona jest zagadnieniom dotyczącym najnowszej historii Polski i skupia się na opisie funkcjonowania przez kilkanaście lat , niezależnego ruchu związkowego w Polsce. Szczególną uwagę postanowiłem zwrócić na problematykę rozłamu, przeobrażeń i przekształceń w NSZZ „Solidarność” od 1982 roku , to znaczy od wprowadzenia stanu wojennego w Polsce.

Na temat euforii „sierpnia-80”, jak i samej istoty powstania NSZZ „Solidarność” ukazało się bardzo dużo opracowań literackich w tym , książkowych , monograficznych , poetyckich i innych. Wydarzenia te znalazły swe miejsce w podręcznikach szkolnych , a nawet w filmie i sztuce. „Solidarność” zagościła na stałe w polskiej historii , przyczyniła się do wprowadzenia przemian społeczno-gospodarczych , obalenia komunizmu w Europie Środkowo – Wschodniej.


Powyższa praca ukazuje przede wszystkim , że związek zawodowy , oraz ruch społeczny, jakim była „Solidarność”, od samego początku swojego powstania był niespójny , różnorodny wewnętrznie pod wieloma względami: politycznym , ideologicznym , kulturalnym i intelektualnym. „Solidarność” została utworzona aby spełnić swoją misję , a zarazem była ostatnim masowym , robotniczym protestem w Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej. Rozbicie „Solidarności” nie nastąpiło w roku 1989 i 1991 , kiedy zostały zarejestrowane dwa związki o podobnej nazwie , był to proces bardzo długi i rozpoczął się praktycznie z dniem wprowadzenia stanu wojennego , ale personalne rozbieżności i wzajemne oskarżenia były widoczne już podczas legalnej działalności w 1980/81 roku. Po roku 1989 , kiedy zabrakło już wspólnego wroga , kiedy partia komunistyczna przestała istnieć , wszystkie dotychczas drzemiące rozbieżności i różnice ujrzały światło dzienne. W dobie tworzącej się wolności „Solidarność” uległa rozbiciu. Z 10-cio milionowego związku w postsolidarnościowych związkach zawodowych pozostało w sumie ok. 2 milionów , czyli ok. 20 procent członków z 1981 roku. Wybory parlamentarne z 1993 roku pokazały słabość związku. Swego czasu masowe członkostwo w NSZZ „Solidarność” było celowo ograniczane , aby związek nie zagrażał w prowadzeniu nowych przemian społeczno-gospodarczych w Polsce po 1989 roku. Upadek komunizmu i zniknięcie wspólnego wroga usunęło podstawowe spoiwo „Solidarności”, doprowadziło do ujawnienia się wewnętrznych sprzeczności politycznych i w konsekwencji wyłonienia się zróżnicowanych ugrupowań , o wspólnym rodowodzie , ale o różnych receptach na wolną Polskę.

W powyższej pracy podjąłem próbę odniesienia się do wydarzeń , które wytyczyły kierunki przemian , jak np. „okrągły stół”, powstanie Komitetu Obywatelskiego przy Lechu Wałęsie , utworzenie jawnej Tymczasowej Rady „Solidarności” , czy procedury rejestracji poszczególnych związków zawodowych. Do wszystkich tych zagadnień próbowałem odnieść się również z drugiej strony. Przytaczałem opinię działaczy którzy , bądź zostali szybko wyeliminowani z władz związku , bądź znaleźli się w cieniu wielkiej polityki, mimo że na początku byli w nią głęboko zaangażowani. Stąd celowo w IV rozdziale pojawia się wywiad z Marianem Juszczukiem jako typowym przykładem "wielkich- zapomnianych-usuniętych", ale również przytaczam opinię Anny Walentynowicz , Andrzeja Gwiazdy , czy Krzysztofa Wyszkowskiego. Mimo przytaczania różnorodnych opinii , praca ma charakter racjonalny i obiektywnie odnoszę się do opisywania wydarzeń.

Rozdział III jest rozdziałem typowo teoretycznym , wymieniam i opisuję w nim po kolei związki zawodowe jakie wyłoniły się z NSZZ „Solidarność” z roku 1980. W celu dotarcia do szczegółów , zmuszony byłem do przeprowadzania wywiadów z liderami tych związków , szczególnie tych mniejszych niedawno powstałych. Skorzystałem również z wewnętrznej prasy poszczególnych central związkowych , oraz uchwał podejmowanych przez te centrale , odpisów sądowych i sprawozdań. Nie zetknąłem się z podobną pracą analityczną na temat postsolidarnościowych związków zawodowych współcześnie działających w Polsce.

Książki i artykuły prasowe wykorzystałem przede wszystkim w rozdziale I i II.Bibliografia składa się z pięciu rozdziałów: Pierwszy to literatura, gdzie zawarte są przede wszystkim wydawnictwa książkowe. Na szczególną uwagę zasługują prace: Małgorzaty Szejnert i Tadeusza Zalewskiego pt. „Grudzień-Sierpień-Grudzień”, Marka Zagajewskiego pt. „Pęknięty dzban” , oraz książka Jana Holzera „Solidarność w podziemiu”. Rozdział drugi to artykuły prasowe z „Jedności” z 1980 roku, „Solidarności Szczecińskiej” z 1989 roku , „Tygodnika Solidarność”, „Wprost”, „Trybuny Ludu” i wielu innych. Rozdział trzeci bibliografii to materiały nie publikowane, gdzie zawartych jest szereg uchwał, sprawozdań, statutów, oraz wyciągi z rejestrów.

Czwarty rozdział to wywiady przeprowadzane z liderami poszczególnych związków, w tym rozmowa z Anną Walentynowicz z Gdańska i Włodzimierzem Nowickim ze Świnoujścia. Pozostali liderzy związkowi na stale zamieszkują w Szczecinie. Rozdział piąty bibliografii to internet. Jest w nim adres – WZZ „Sierpień – 80”

Zapraszam do lektury.



ROZDZIAŁ I

GENEZA POWSTANIA NIEZALEŻNEGO RUCHU ZWIĄZKOWEGO NA POLSKIM WYBRZEŻU

W 1980 ROKU

1. Warunki umożliwiające powstanie „Solidarności”.
Genezy protestów robotniczych z 1980 roku dopatrywać się należy przede wszystkim w nieskuteczności nowego systemu społeczno – ekonomicznego i politycznego ustanowionego w Polsce z końcem II Wojny Światowej. Przejawy niezadowolenia społecznego, wykraczające poza jednostkowe manifestacje, musiały w takim układzie nosić charakter zamieszek, buntu, rewolty. Kształtowanie prywatnego losu zdominowane było stopniem zaangażowania w tworzenie państwa socjalistycznego. Nadmienić warto, że grono działaczy z „Solidarności” to ludzie, którzy nie mogli realizować swojej kariery politycznej w PZPR z powodów kuriozalnych, jak np. „Dziadek walczył w Powstaniu Styczniowym” lub „Ojciec był żołnierzem Armii Krajowej”. Ci ludzie – „bez twarzy” również wsparli szeregi „Solidarności”.

Prawdziwej genezy wydarzeń Sierpnia ’80 musimy szukać w powojennej historii Polski, głównie w datach buntów, rewolt i strajków.

Wydarzenia 1956 roku polegały na wzajemnym oddziaływaniu dwóch tendencji: sporach w kierownictwie PZPR o sposób rozliczenia się ze stalinizmem i głębokość potrzebnych zmian systemowych oraz narastania fali radykalnej krytyki stalinizmu i odwołania się do rewolucyjnych źródeł ruchu na dole, wśród szerszego aktywu, głównie młodzieżowego i intelektualnego.1 Poznański Czerwiec uderzył w pryncypia komunistycznej wiary. Robotnicy wystąpili – wedle doktryny – przeciw robotniczej władzy, a władza odpowiedziała strzałami. Podczas manifestacji robotników z „Cegielskiego” padały już okrzyki : „Precz z komunizmem!” . Dni wielkiego entuzjazmu społecznego, które pozwoliły Władysławowi Gomułce ponownie dojść do władzy można nazwać okresem małej stabilizacji. Aprobata wobec osoby Gomułki wynikała stąd, że był on w przeszłości więziony oraz był postacią, która potrafiła się przeciwstawić władzy i prowadzić własną politykę. Za czasów Gomułki zostały usunięte szczególnie dojmujące dla przeciętnego człowieka przejawy ucisku policyjnego, niepewność jutra, zapewniono niewielki wzrost stopy życiowej, względną wolność słowa, znaczną swobodę praktyk religijnych dla nie-członków partii. Jednocześnie jednak kierownictwo partii dbało, aby wszystkie decyzje dotyczące polityki, życia społecznego, gospodarczego, kultury, informacji, znajdowały się w rękach centralnie kierowanego aparatu partyjnego, a wszelkie istotne stanowiska były obsadzane za pomocą systemu nomenklatury. Władysław Gomułka wymienił uniwersalne cechy każdej drogi do socjalizmu; Istnienie partii marksistowsko—leninowskiej opartej na zasadach centralizmu demokratycznego, charakter ustroju znany pod nazwą dyktatury proletariatu, upaństwowienie środków produkcji, ujęcie całej gospodarki narodowej w ramy centralnego planowania i kierowania.2

Polska oglądana z zewnątrz sprawiała wrażenie kraju stabilnego, społeczeństwo nauczyło się bowiem oddzielać to, co się mówi prywatnie od tego, co się robi publicznie. Prywatnie więc ludzie narzekali, ale publicznie milczeli, chodzili na pochody pierwszomajowe , akademie, należeli do różnych organizacji społecznych. W latach 1959-1970 liczba członków PZPR podwoiła się osiągając 2.320.000 . Przynależność do partii była warunkiem pełnienia większości kierowniczych stanowisk.3
Wydarzenia Grudnia 1970 roku były kulminacją procesów od dawna trawiących Państwo Polskie. Poprzedzone były one wydarzeniami 1968 roku, od kiedy wzrosło poczucie wyobcowania wobec państwa wciągającego swoich obywateli w wątpliwe kampanie polityczne wulgarną propagandą, oczywistą manipulacją i kłamstwem. Wśród robotników oceniających wydarzenia 1968 roku wyróżnić można dwa rodzaje relacji tzn. świadome przeciwstawienie się, oraz wewnętrzne odrzucenie przy biernym uczestnictwie w organizowanych masówkach. Egzekutywy partyjne w dużych zakładach pracy organizowały wiece i masówki. Wiece te miały wyrazić „słuszne oburzenie klasy robotniczej wobec studentów-warchołów”. Atmosferę tamtych wydarzeń oddają wypowiedzi uczestników strajków z lat 1970-1971. Tadeusz Fischbein, późniejszy sygnatariusz porozumień sierpniowych podpisanych w Szczecinie w 1980 r., pracownik Stoczni im. Adolfa Warskiego wspomina: „Zwieziono ludzi na halę, od nas zażądano, byśmy przybyli. Komitet dzielnicowy podał nam jakie mamy wywiesić hasła. Podyktowano ich treść. Jednej szturmówki nikt jednak nie chciał wziąć do ręki. Był na niej napis potępiający wybryki studenckie. Na wiecu wygłoszono przemówienia przeciwko studentom, naukowcom. Według mnie ludzie wyczuwali, że to jest próba wbicia klina między inteligencję a robotników”.4 Demonstracje studentów w 1968 roku były rozbijane nie tylko przez oddziały milicji ale również przez grupy „aktywistów robotniczych”. Marian Jurczyk – -przewodniczący Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego w Szczecinie z 1980 roku wspomina: „ U nas w Stoczni cięto kabel okrętowy na kawałki, każdy partyjny mógł dostać w rękę 70 cm tego kabla. Część partyjnych rzuciła wtedy legitymację, ale część ludzi ze strachem brała ten kabel”.5

Wybuch protestu społecznego 1970 roku wyzwoliła podwyżka cen żywności wprowadzona na krótko przed świętami Bożego Narodzenia. Stoczniowcy i dokerzy gdańscy nie podjęli pracy już w nocy z 12 na 13 grudnia . W poniedziałek 14 grudnia doszło do starć ulicznych. Gdańsk został sparaliżowany. Mimo odcięcia w nocy z 14 na 15 grudnia połączeń telekomunikacyjnych Gdańska z krajem, informacje o wydarzeniach w Trójmieście docierały dzięki pracownikom gdańskich przedsiębiorstw działających w Szczecinie. Wiadomości te kształtowały dążenia solidarnościowe wśród szczecińskich stoczniowców. Gdy 16 grudnia wieczorem komunikat PAP w radiu i telewizji doniósł o starciach, podpaleniach budynków publicznych i ofiarach śmiertelnych spowodowanych sytuacją, jaka wytworzyła się wśród załogi Stoczni Gdańskiej – w stoczniach Szczecina 17 grudnia wybucha strajk.6

Materiał przedstawiony na VIII Plenum PZPR, które odbyło się 6-7 lutego1971 r. podał tragiczny bilans wydarzeń. Śmierć poniosło 45 osób, rannych zostało 1165 osób. Organy porządkowe zatrzymały na terenie Wybrzeża ogółem 2989 osób. Straty materialne na terenie Trójmiasta oszacowano na 105 mln. zł, a w Szczecinie na 300 mln. zł. Podpalono 19 obiektów użyteczności publicznej, w tym komitety wojewódzki partii w Gdańsku i Szczecinie . Zniszczono 47 pojazdów cywilnych oraz kilkadziesiąt wojskowych i milicyjnych.7 Trudno jest dzisiaj ocenić na ile dane przedstawione na VIII Plenum PZPR są wiarygodne, należy jednak przyjąć duże prawdopodobieństwo faktycznych strat. Elementem istotnym jest, że w Szczecinie straty wyniosły prawie trzykrotnie więcej niż na terenie Trójmiasta.

Główne zamieszki rozpoczęły się w Szczecinie 18 grudnia. Od rana Stocznię Warskiego otaczały czołgi. Wśród stoczniowców panowała atmosfera braku orientacji , narastała chęć walki. Jeden z uczestników- Stanisław Serafin wspomina : „...stałem na tej skarpie. Jeszcze dziś gęsia skóra przechodzi jak przypomnę te pierwsze strzały. Myśmy chcieli te czołgi przewrócić czy co? Pierwsza seria poszła w powietrze. Druga niżej, koło mnie, może o trzy metry, stał chłopak, dostał w szyję, bluzgnęła krew, ogarnęła mnie wtedy wściekłość i wtedy ja już nie myślałem żeby się nie angażować. Już mnie krew chciała zalać...”8

Siła represji, zagrożenie szturmem strajkujących zakładów, skala i krwawy charakter starć doprowadziły 18 grudnia do częściowego opanowania przez władzę sytuacji na Wybrzeżu Wschodnim. Stąd dorobek działających tutaj struktur strajkowych był nikły, a powstałe dokumenty komitetów robotniczych w większości się nie zachowały.9 Odmiennie było w Szczecinie. 18 grudnia powstaje tutaj Ogólnopolski Komitet Strajkowy, nadając protestowi zorganizowaną formę. W skład OKS wszedł Komitet Strajkowy Stoczni im. A. Warskiego i delegaci innych strajkujących zakładów. W sposób udokumentowany możemy stwierdzić, że w dniach 18-22 grudnia w mieście i okolicy strajkowały minimum 94 zakłady pracy, w większości podporządkowane władzy OKS i Komitetu Strajkowego Stoczni im. A. Warskiego. Oba te komitety w grudniu 1970 r. równolegle pełniły funkcje reprezentacji strajkujących załóg województwa.10

Protest przełomu lat 1970-1971 wyraźnie antycypował formy walki strajkowej robotników w sierpniu 1980 r. Jednak wielu przywódców strajku z 1970 roku brało raczej bierny udział w zamieszkach. Nazwiska członków komitetu strajkowego z 1970 roku nie pojawiły się ponownie w sierpniu 1980 roku, jednak grono postulatów z grudnia 1970 i stycznia 1971 zostało powtórzonych przez robotników w sierpniu 1980 . W niedzielę 20 grudnia przedstawiciele Komitetu Strajkowego Stoczni Szczecińskiej im. A. Warskiego i Szczecińskiej Stoczni Remontowej oraz władze partyjno- -administracyjne podpisały ustalenia, które uwzględniając szereg żądań materialno - ekonomicznych miały zakończyć strajk 20 grudnia. Tak się nie stało. Załogi podzieliły się. Część chciała zakończyć , część kontynuować, a jeszcze inni przerwać strajk. Mimo podziałów strajk grudniowy w Szczecinie dobiegł końca , oficjalnie zakończył się 22 grudnia 1970 roku. Władze partyjne nie wycofały jednak wprowadzonych podwyżek cen artykułów żywnościowych, co stało się przyczyną do wybuchu nowego strajku w styczniu 1971 roku.


Wpływ grudnia 1970 r. na postawy uczestników sierpniowego strajku z 1980 roku dostrzegają wszyscy badacze przedmiotu. Znany gdański socjolog Marian Latoszek, na podstawie analizy pamiętników strajkujących w sierpniu 1980 roku stwierdza: „Grudzień ’70 w świadectwie strajkujących stanowi definitywny moment rozejścia się z socjalizmem, który odtąd będzie kojarzony z opresją.”11. Doświadczenia Grudnia’70, sprzeciw wobec istniejącego systemu i potrzeba rzeczywistego działania, były źródłem determinacji tysięcy protestujących w żądaniu utworzenia niezależnych, samorządnych związków zawodowych. Do dnia dzisiejszego badacze przedmiotu sprzeczają się na temat miejsca, w którym to po raz pierwszy robotnicy wysunęli postulat utworzenia wolnych związków. Jan Krzemiński uważa, że żądanie dotyczące niezależnego związku zawodowego pojawiło się po raz pierwszy w grudniu 1970 roku w Szczecinie.

Dokumenty archiwalne, takie jak protokół ze spotkania w sprawie ustaleń między przedstawicielami władz partyjnych a przedstawicielami strajkujących załóg odbytego w dniu 19-20 grudnia 1970 r. nie zawierają nawet małej wzmianki o utworzeniu wolnych związków, odnoszą się do postulatów ekonomicznych i ogólnospołecznych. Postulat dziesiąty strajkujących stoczniowców Stoczni Szczecińskiej ze stycznia informuje:

Żądamy zagwarantowania Komisji Robotniczej, wyłonionej z komitetu strajkowego możliwości działania przy Radzie Zakładowej i Radzie Robotniczej...”12. Postulat ten podkreślał konieczność niezależnego działania członków komitetu strajkowego po zakończeniu strajku. Był jakby protoplastą przyszłych komisji zakładowych, nie odnosił się jednak bezpośrednio do tworzenia wolnych związków .
Lawrence Goodwyn, amerykański historyk, podążając tropem badań Romana Laby, posiadającego materiały gdańskiej Komisji Historycznej zauważa, że postulat niezależnych od partii związków zawodowych wysunięto po raz pierwszy w grudniu 1970 roku w Gdańsku.13

O tym, że strajkujący nie pragnęli reformy istniejących związków, a utworzenia nowych struktur, rozstrzygać może zapis z ulotki opracowanej przez grupę robotników Stoczni Gdańskiej w nocy z 15 na 16 grudnia 1970 roku.: „Utworzyć nowe organy związków zawodowych, które niezależnie od kursu polityki Partii reprezentować muszą tylko i wyłącznie interesy klasy pracującej. Postulat niezależności związków zawodowych powtarza się w Gdańsku na wszystkich dostępnych listach żądań z grudnia ’70 i uporczywie podtrzymywany jest w żądaniach z początków 1971 roku. Postulat ten znacznie częściej pojawiał się na listach żądań z lat 1970-1971, aniżeli latem 1980 roku.

W Gdańsku już w czasie Grudnia ’70 wykształcona została forma walki zastosowana w Sierpniu’80 – strajk okupacyjny – rozwinięta w Szczecinie w 1971 r. w wyniku korzystniejszej sytuacji politycznej po zmianie na stanowisku pierwszego sekretarza KC PZPR. W materiałach archiwalnych z lat 1970-71 odnaleźć można prawie wszystkie postulaty z Sierpnia ’80 . Niektóre żądania grudniowe wykraczają poza zasięg żądań roku 1980, np.:

rozdział partii od rządu. Bez trudu rozpoznać można katolicką identyfikację strajkujących, domagających się na przełomie lat 1970 i 1971 m.in. zezwoleń na budowę świątyń i zaprzestania represji wobec Kościoła.14

2. Zarys rozbieżności ideologicznych w „Solidarności”. Wolne Związki Zawodowe i Komitet Obrony Robotników.

Postulat tworzenia Wolnych Związków Zawodowych skonkretyzował się po1976 roku, po kolejnej fazie kryzysu społecznego, kiedy to znów wybuchły wielkie strajki. Czerwiec 1976 kojarzy się głównie z wydarzeniami w Radomiu i Ursusie. Strajki wybuchły również na Wybrzeżu. Zastrajkowała m.in. Szczecińska Stocznia Remontowa „Gryfia”, ale wskutek braku poparcia stoczniowców z „Warskiego” strajk wygasł. Spowodowało to opóźnienie przystąpienia do strajku stoczniowców z „Gryfi” w roku 1980. Wydarzenia 1976 roku potwierdziły, że postawa oficjalnych związków zawodowych rozminęła się z interesami i nastrojami mas robotniczych.. 25 czerwca w odpowiedzi na zgłoszoną przez premiera Jaroszewicza podwyżkę cen wybuchł strajk, poruszenie trwało blisko dwa tygodnie, a protestujący w Radomiu i Ursusie zostali brutalnie spacyfikowani. Strajki odbyły się w 97 – miu zakładach w 24 województwach, a wzięło w nich udział –wedle obliczeń KC PZPR – 55 tysięcy osób.15

Natychmiastowe wycofanie się władz z zamiarów prowadzenia podwyżki zostało odczytane jako wyraz słabości, ale i rozsądku. Ekipa Gierka potrafiła uniknąć rozlewu krwi i eskalacji zajść na skalę przypominającą Grudzień. Wycofanie się pod naciskiem społeczeństwa było jednak dotkliwe. Kierownictwo partii postanowiło więc ratować prestiż przez zademonstrowanie twardego kursu, rządów silnej ręki. Na wniosek Gierka zorganizowano gigantyczną kampanię propagandową solidarności z partią i I sekretarzem oraz potępienia „warchołów” i „chuliganów” z Radomia i Ursusa. Podobnej akcji kraj nie oglądał od 1968 roku.

Prowadziły ją radio, telewizja, gazety. Setki tysięcy ludzi pędzono w upalne dni na stadiony, gdzie odbywały się wielkie wiece. Kilkudniową kampanię kończył 2 lipca ogromny wiec w katowickiej hali sportowej z udziałem Gierka. W przemówieniu transmitowanym przez oba programy telewizji i trzy radia I sekretarz powiedział m.in.: „Nasze socjalistyczne państwo jest państwem rządnym, opartym na ładzie prawa, na konstytucyjnych swobodach i obowiązkach obywateli”.16

Wypowiedzi Edwarda Gierka brzmiały cynicznie wobec wielu aresztowań dokonywanych przez umundurowane i nie umundurowane oddziały Milicji Obywatelskiej. Nie żyjący już Jan Józef Lipski obliczył, że na przełomie czerwca i lipca zatrzymano ogółem 2,5 tysiąca osób, przy czym niemal wszyscy przeszli bicie. Wobec stosowanych metod przez władzę, grupy intelektualistów zaczęły się organizować w Komitet Obrony Robotników. Pierwszymi działaniami jakie podjęli członkowie KOR-u było informowanie opinii publicznej w kraju i Europie poprzez wysyłanie listów protestacyjnych. 23 września 1976 roku Jerzy Andrzejewski wysłał do marszałka sejmu list zawiadamiający o powstaniu Komitetu Obrony Robotników – ofiar represji. Apel ten zawierał postulaty amnestyjne, wkrótce informacja o powstaniu KOR-u została nadana przez Radio Wolna Europa i inne rozgłośnie zachodnie. Rozgłos o powstaniu KOR-u spowodował liczne apele do władz partyjnych, które w świetle podpisanych Deklaracji Praw Człowieka i Obywatela w 1975 roku w Helsinkach, miały poczuć się do zwalniania represjonowanych robotników. Służba bezpieczeństwa próbowała objąć członków komitetu możliwie najdokładniejszą obserwacją, która miała przynieść także efekt zastraszenia.

Nieoficjalny sztab KOR-u tworzyli : Jacek Kuroń, Jan Józef Lipski, Piotr Naimski i Mirosław Chojecki. Do końca działalności KOR-u, czyli do 25 września 1977 roku udzielono pomocy ponad sześciuset rodzinom z Radomia, Ursusa, Płocka, Grudziądza, Łodzi, Warszawy, wydając na ten cel trzy miliony sto tysięcy złotych.17

Kolejnym etapem zmierzającym do euforii Sierpnia ’80, była działalność Wolnych Związków Zawodowych. Naukowcy i działacze polityczni mogą się spierać na temat roli, jaką odegrały WZZ w stosunku do wydarzeń sierpniowych. Opinie są zróżnicowane. Na przełomie sierpnia i września 1981r.na łamach Tygodnika „Jedność” ostry spór stoczyli miedzy sobą ówczesny wiceprzewodniczący KK NSZZ „Solidarność” Stanisław Wądołowski i współzałożyciel, oraz działacz WZZ Pomorza Zachodniego Mirosław Witkowski. Stanisław Wądołowski zarzucił WZZ , że nie posiadały popularności i autorytetu, że nie docierały do stoczniowców i w Szczecinie były niewidoczne. Mirosław Witkowski ripostował : „ „Warski” jednak był jednym z ogniw, gdzie od 1979 roku propagowaliśmy idee WZZ. Niezależne publikacje docierały do innych zakładów pracy. Sądzę , że tak surowej oceny nie wydaliby WZZ znani Panu obecnie z Zarządu Regionu panowie: Krystosiak ze Stoczni „Parnica”, albo Nowak z WPKM”.18 Trudno jest dokonać obiektywnej oceny, faktem jest natomiast, że na czele przełomowego strajku w Stoczni Gdańskiej stanęli właśnie działacze WZZ. 21 postulatów było rozwinięciem żądań stawianych w prasie podziemnej wydawanej przez WZZ, głównie „Robotnika Wybrzeża” i zawartych w Karcie Praw , tzn. w karcie opracowanej głównie przez działaczy z Gdańska i skonsultowanej z grupą szczecińską. Kartę Praw Robotniczych wydrukowano w numerze specjalnym „Robotnika” w lipcu 1979 roku. Zawarte w niej postulaty i żądania wyrażały pragnienia walki o zbudowanie państwa demokratycznego, oraz opiekuńczego, z rozbudowanym zakresem opieki socjalnej.

Postulowano m.in. wprowadzenie płacy minimalnej, minimum socjalnego, wolnych sobót itp.19


W skali całego kraju mieliśmy do czynienia z trzema głównymi ogniskami WZZ: Śląsk, Gdańsk, oraz Szczecin. Pierwszy WZZ powstał 25 lutego 1978 roku w Katowicach, w jego skład weszły cztery osoby: Kazimierz Świtoń, Roman Kściuszek, Władysław Sulecki, oraz Tadeusz Kicki. Komitet ogłosił apel do pracowników całego kraju, w którym pisano, że wobec wszechmocy aparatu władzy, bezwzględnego uzależnienia od nich dyrekcji przedsiębiorstw i oficjalnych związków zawodowych zwykli pracownicy są samotni i bezsilni. Apelowano o tworzenie wolnych związków.

29 kwietnia 1978 roku ogłoszono Deklarację Komitetu Założycielskiego WZZ Wybrzeża. Pisano w niej, że ruch związkowy w Polsce przestał istnieć przed trzydziestu laty. Ogłoszono, że celem WZZ będzie „organizacja interesów ekonomicznych, prawnych i humanitarnych pracowników”, bez różnicy ich przekonań i kwalifikacji. Za Komitet Założycielski podpisani byli Andrzej Gwiazda, Antoni Sokołowski i Krzysztof Wyszkowski.20

Anna Walentynowicz dodała jeszcze do członków założycieli Joannę Dudę - -Gwiazdę.21 W WZZ po raz pierwszy publicznie pojawiło się nazwisko Lecha Wałęsy. Krzysztof Wyszkowski wspomina, że Wałęsa pojawił się u niego 3 lub 4 czerwca 1978 r.22

Konkretne wpływy WZZ były rozłożone na kilka zakładów pracy. Jedynym, zdominowanym zakładem był gdański „Elmor”, gdzie pracowali: Andrzej Gwiazda, Alina Pieńkowska, Andrzej Bulc i Bogdan Lis. W Stoczni Gdańskiej związana z WZZ była Anna Walentynowicz, w „Elektromontażu” działał Lech Wałęsa, a później Sylwester Niezgoda.

Pracami gdańskich WZZ kierował nie tyle Lech Wałęsa, ale Andrzej Gwiazda i jego żona Joanna.23

W Trójmieście działacze WZZ byli traktowani mniej więcej tak jak wszyscy opozycjoniści działający na szczególnie newralgicznych odcinkach. Byli więc często inwigilowani, zatrzymywani na okres 48 godzin, nękani rewizjami, wyrzucani z pracy.

Wszystko wskazuje na to, że gdański WZZ był najsilniejszy w Polsce. Działacze WZZ tworzyli tam ścisłe kierownictwo w komitecie strajkowym z Sierpnia 1980r.

W Szczecinie członkowie WZZ w o wiele mniejszym stopniu tworzyli władze związku, a raczej zostali „odsunięci” przez działaczy sierpniowych, głównie ze Stoczni im. Adolfa Warskiego . Grupa z Trójmiasta zajmowała się również organizowaniem spotkań samokształceniowych na tematy z prawa pracy, ekonomii, najnowszej historii Polski, oceny Grudnia ’70 . Brano udział w akcjach obrony represjonowanych, podjęto inicjatywę upamiętnienia tragedii grudniowej.24 Komitet Założycielski WZZ powstał 11 października 1979 roku w Szczecinie i Gryfinie. Założyło go ośmiu działaczy szczecińskiej grupy współpracowników Komitetu Samoobrony Społecznej KOR i Robotnika: Danuta Grajek, Tadeusz Kociełowicz, Stefan Kozłowski, Bronisław Modrzejewski, Jan Paprocki, Stanisław Podolski, oraz Jan i Mirosław Witkowscy. Przed sierpniem udało się komitetowi zorganizować własne pimo „Robotnika szczecińskiego” – którego pierwszy numer ukazał się 31 marca 1980 roku.25 Anna Wiechowska – Machaj twierdzi, że WZZ powstały w Szczecinie wiosną 1978 roku, kiedy to grupa założycielska w składzie podobnym do podanego powyżej (dodając jednak Andrzeja i Zbigniewa Jakubcewiczów i Aleksandra Krystosiaka) wybrała sobie na miejsce spotkania Park Kasprowicza.26 Tam zapewne dochodziło do pierwszych spotkań opozycjonistów. Nowo zawiązany WZZ w Szczecinie i Gryfinie nawiązywał kontakty głównie z robotnikami z „Parnicy” (Aleksander Krystosiak), WPKM (Jan Nowak), „Dolnej Odry” (Mirosław Witkowski), organizował znaczny kolportaż prasy niezależnej, a na spotkania do Szczecina przyjeżdżali działacze opozycji demokratycznej, m.in. Henryk Wujec, Jan Lityński, Stefan Kisielewski.27 W KZ WZZ aktywnie działał również pracownik Stoczni im. Adolfa Warskiego Andrzej Kamrowski, Wiceprezydent Miasta Szczecina w latach 1994 – 1998.


Niezależne Samorządne Związki Zawodowe „Solidarność” zaczęły się organizować w całej Polsce tuż po podpisaniu stosownych porozumień w Szczecinie, Gdańsku i Jastrzębiu w 1980 roku. W czasie swojej świetności związek skupiał około 10 mln. członków, był niewątpliwie największym związkiem zawodowym w Europie, powstał z determinacji ludzi pracy wobec systemu społeczno – ekonomiczno – politycznego panującego w Polsce. Należy postawić pytanie: czym był NSZZ „Solidarność”? – Na pewno związkiem zawodowym, ale również olbrzymim ruchem społecznym, niespójnym, zróżnicowanym, rodzącym się w chaosie strajków i niepokojów społecznych. Okres 14 miesięcy „Solidarności” można nazwać czasem anarchii, a zarazem wolności, jedności i rodzących się sprzeczności światopoglądowych i politycznych, tak typowych dla społeczeństw demokratycznych. „Solidarność” potrafiła na krótko skonsolidować liberałów i syndykalistów, patriotów i kosmopolitów, socjalistów i konserwatystów. Bardzo szybko okazało się, że w demokracji twór, jakim był NSZZ „Solidarność”, nie może funkcjonować. „Solidarność” była ruchem spontanicznym i rewolucyjnym.

Po każdej rewolucji okres euforii trwał około trzech dni, potem czar pryskał i zaczynała się szara rzeczywistość. W przypadku rewolucji marksistowskich dochodziło do użycia przemocy i tworzenia państwa totalitarnego. W przypadku „Solidarności” od pierwszych dni dochodziło do stopniowego rozbicia ruchu, rozbicia, które trwa do dnia dzisiejszego.

Jeszcze przed euforią sierpnia ’80 doszło do ostrych starć pomiędzy działaczami KSS KOR, a kierowanym głównie przez Leszka Moczulskiego Ruchem Obrony Praw Człowieka i Obywatela. Reakcja środowiska KSS KOR na powstanie WZZ była więcej, niż powściągliwa. Środowisko korowskie miało uzasadnione przekonanie, że od półtora roku organizuje działalność wśród robotników, odnosi w tej pracy sukcesy i ponosi straty, posiada koncepcję działania i nagle, bez żadnego przygotowania ROPCiO organizuje na Śląsku WZZ.

W Gdańsku sytuacja była już odwrotna, WZZ został powołany przy dużym zaangażowaniu się Jana Lityńskiego, Krzysztofa Wyszkowskiego i Jacka Kuronia. W czerwcu przedstawiciele śląskiego WZZ nawiązali kontakt z redakcją „Robotnika” i przekonywali, by połączyć oba związki. KOR-owcy potraktowali tę propozycję niechętnie, argumentując, że grup robotniczych, działających nie, jako WZZ, ale jako ośrodki współpracowników i kolporterów „Robotnika” jest więcej. Ostatecznie do połączenia obu WZZ nie doszło, gdyż nie chciała tego większość Gdańszczan. Działalność WZZ na Śląsku zamarła wskutek wewnętrznego rozbicia ROPCiO.28

Jak już wspomniałem, „Solidarność” zaczęła się organizować we wrześniu 1980 roku, jednak już po kilku tygodniach pojawiły się pierwsze przewartościowania.

W Szczecinie do czasu wyborów władz związku, jego prawa i obowiązki statutowe reprezentowali: Marian Jurczyk, jako przewodniczący MKS i Kazimierz Fishbein oraz Marian Juszczuk, jako wiceprzewodniczący. Już na początku grudnia 1980 roku okazało się, że pozostał tylko jeden – Marian Jurczyk. Anna Walentynowicz, współzałożycielka NSZZ „Solidarność” w Gdańsku etap ten nazywa mianem „powolnego odsuwania”.29 Podobnie w Gdańsku, jak i w Szczecinie etap ten rozpoczął się bardzo wcześnie.

Na przełomie września i października widać już było wyraźnie, że w szczecińskim Międzyzakładowym Komitecie Robotniczym zarysowały się dwie grupy. Pierwsi, to członkowie Komisji Mieszanej, powołanej 2 września 1980 roku w celu nadzoru nad realizacją Protokołu Ustaleń w Sprawie Wniosków i Postulatów MKS z Komisją Rządową w Szczecinie: Andrzej Mroczek, Janusz Zieliński, Marian Juszczuk i Aleksander Krystosiak. Drudzy, to delegaci do Krajowej Komisji Porozumiewawczej w Gdańsku ze Stanisławem Wądołowskim na czele. Od końca września wokół Komisji Mieszanej narastała atmosfera nieufności. W rezultacie Mariana Juszczuka, formalnie nadal wiceprzewodniczącego MKR spotkała niespodzianka – tabliczka z napisem „Z–ca przewodniczącego” pojawiła się na drzwiach Stanisława Wądołowskiego. To oznaczało, że wbrew statutowi związku i bez przeprowadzenia stosownych wyborów Stanisław Wądołowski zastąpił na stanowisku wiceprzewodniczącego Mariana Juszczuka. Cytuję słowa Stanisława Wiszniewskiego, członka Stoczniowej Komisji Robotniczej w Stoczni im. Adolfa Warskiego: „Jurczyk powiedział po prostu: „To jest mój zastępca – i nikt nie protestował.”(...) - zdziwiłem się, nikt go nie wybierał wiceprzewodniczącym.”30Drugi wiceprzewodniczący Kazimierz Fishbein nie został wybrany nawet w skład MKR, jego sytuacja została przesądzona już we wrześniu. Przez jakiś czas uczestniczył w zebraniach MKR jako gość, nie zabierając głosu i w rezultacie wrócił do pracy w Stoczni Warskiego.

Wśród wielu czołowych działaczy „Solidarności” w Szczecinie widoczne było wrogie nastawienie wobec członków KOR. Pewnym wyrazem tego może być znamienny przypadek. W sierpniu, w czasie strajku w Stoczni im. Warskiego, jeden z przywódców polecił spalić kilka numerów różnych

numerów robotnika. W Gdańsku, gdzie nie tylko wielu działaczy z kręgu „Robotnika” znalazło się w prezydium MKS, podobny, jak w Szczecinie incydent, byłby niemożliwy.31 Swojej niechęci do „obcych” nie kryli przywódcy strajku w Szczecinie . „Myśmy ich unikali(...)” – wspomina Maria Chmielewska, wiceprzewodnicząca SKR, „(...)W czasie strajku załatwialiśmy własne sprawy i nie chcieliśmy, żeby nas w coś wplątali. Myśmy ich szanowali, uważaliśmy, że są w porządku, ale najlepiej by było, żeby oni się teraz nie wtrącali(...) Do KOR-u mieliśmy jakieś uprzedzenia(...)” – mówi Marian Jurczyk, „(...) po prostu tego KOR-u nie było w Szczecinie, a jeśli był, to był mało widoczny. Uważaliśmy, że chcemy mieć czysto związkową organizację, typowo robotniczą, bez jakichś tam innych ugrupowań.”32 Kiedy na teren stoczni w czasie sierpniowego strajku przyszło dwóch młodych ludzi, najprawdopodobniej studentów z plikiem „Robotnika”, zostali usunięci za bramę. W rezultacie działacze WZZ, kolporterzy pisma, w którym publikowało się postulaty zgłaszane przez szczecińskich robotników, zostali usunięci z terenu stoczni.

Do ostatecznego rozstrzygnięcia sprawy KOR doszło w październiku 1981 roku na Pierwszym Krajowym Zjeździe Delegatów NSZZ „Solidarność” w Gdańsku, kiedy to KSS KOR rozwiązał się. Seweryn Blaumsztajn – niezależny dziennikarz – członek KSS KOR przyznał, że zjazd obalił mit „Solidarności”. Na pytanie: „Jak oceniasz KSS KOR na zjeździe?”, Blaumsztajn odpowiedział: „Było to dla mnie ogromnym wstrząsem. Wydawało się, że sprawa jest niekwestionowana, że zasługi są bezsporne i ewidentne. Cała sprawa stała się przedmiotem rozgrywki. Traktowałem ją jako sprawę moralną, bo ogromna większość ludzi z KOR nie aspiruje do żadnych władz „Solidarności”, ani do tego , żeby nią w jakikolwiek sposób kierować. KOR praktycznie od roku nie istnieje przez wiele miesięcy nie rozwiązywaliśmy się, mając świadomość, że KOR jest fikcją, a i też, że fikcji nie można podtrzymywać, ale też nie mogliśmy się rozwiązać pod presją ataków propagandy. Ta idea, żeby się rozwiązać podczas zjazdu, pokazać dorobek nowo wybranym władzom „Solidarności” co byłoby jedyną formułą, która wydawała się nam do przyjęcia. Zostało to przez dużą ilość delegatów zrozumiane jako budowa kapitału politycznego. Było w tym coś ohydnego (...). Nagle się okazało, jak skuteczna była propaganda w ciągu roku, oskarżająca nas, że rządzimy w „Solidarności” i nagle ten numer władzy – podzielenie „Solidarności” na lepszych i gorszych , czyli za KOR i przeciw niemu udał się.” 33

Punktem kulminacyjnym obradującego w Gdańsku Pierwszego Krajowego Zjazdu Delegatów NSZZ „Solidarność” był wybór przewodniczącego związku. Zjazd składał się z II tur. Pierwsza trwała od 5 do 10 września, druga od 26 września do 7 października 1981 r., łączenie obie części zostały przedłużone o osiem dni. Podczas zjazdu często dochodziło do starć personalnych, używane były argumenty skrajne, jak np.: posądzanie o dążenie do dyktatury, lub zamiar rozbicia związku. Tuż przed samymi wyborami, już po prezentacji i wystąpieniach wszystkich kandydatów doszło do pewnego epizodu. Marian Jurczyk, główny rywal Wałęsy, ubiegający się o stanowisko przewodniczącego, zwrócił Lechowi Wałęsie uwagę, że powinien być bardziej skromny. Na zakończenie nowo wybrany szef „Solidarności” nie podał ręki Marianowi Jurczykowi. W ciągu tych kilku minut wypłynęło wiele antagonizmów personalnych i układów.34

Zwycięstwo Lecha Wałęsy nie było druzgocące, zdobył 462 głosy (55,2%), Marian Jurczyk miał 201 głosów (24%), Andrzej Gwiazda dostał 74 głosy (8,8%), a Jan Rulewski 52 głosy (6,2%). Przebieg zjazdu, rozgrywki wewnątrzzwiązkowe, różnice polityczne i światopoglądowe i wiele innych spraw przyczyniło się do tworzenia podziałów w „Solidarności”, podziały te spowodowały osłabienie związku. Z drugiej strony narastało niezadowolenie oficjalnych władz w Polsce z sytuacji społeczno – politycznej w kraju. Władze PRL ze Stanisławem Kanią i Wojciechem Jaruzelskim na czele musiały balastować pomiędzy unikaniem konfrontacji z „Solidarnością”, oraz łagodzić gniew Moskwy i unikać konfrontacji z radziecką geopolityką. O porozumienie z „Solidarnością” było więc trudno. Wśród delegatów na pierwszym zjeździe „Solidarności” przeważali działacze zakładowi, na ogół radykalni, dynamiczni i niechętni kompromisom.35

Posunięcia rządu Wojciecha Jaruzelskiego miały z jednej strony ukazać jego stanowczość, z drugiej podnosiły temperaturę polityczną. Sytuacja w górnictwie skomplikowała się po wydaniu przez rząd tzw. Uchwały nr 199, w której zlekceważono apel „Solidarności” wprowadzenia ośmiu dodatkowych wolnych sobót w 1981 roku. Mieczysław Feliks Rakowski kwestionował publicznie szansę porozumienia z „Solidarnością”. Najbliżsi współpracownicy wicepremiera nie kryli już możliwości wprowadzenia stanu wyjątkowego lub wojennego.

3. Droga do konfrontacji – wprowadzenie Stanu Wojennego

w Polsce.

Przywódcy „Solidarności” niewątpliwie dostrzegali niebezpieczeństwo konfrontacji, ale ich reakcja na wyraźne tego sygnały była słaba. Kierownictwo związku znajdowało się pod naciskiem napiętych nastrojów w wielu regionach, w których wybuchały strajki, najczęściej ze względu na złe zaopatrzenie w żywność. Rozszerzała się bezładna działalność strajkowa (nie bez udziału prowokacji ze strony różnych grup lokalnego aparatu władzy), którą bez większych rezultatów usiłowało zahamować kierownictwo związku. Potwierdzeniem tego może być przykład strajku w szczecińskiej Drożdżowni, niewielkiego zakładu zatrudniającego 70-ciu pracowników. Wokół tego małego zakładu powstało w listopadzie 1981 roku wielkie zamieszanie, w rezultacie Zarząd Regionu odciął się od strajku. Jego zdaniem: „ Nie spełniono wymogów statutowych przed ogłoszeniem strajku, nie przeprowadzono referendum wśród załogi. Uchybieniem było także nie powiadomienie zarządu o planowanym strajku (...) Region nie chce mieszać się w sprawę likwidacji.”36 Takich przypadków „dzikich strajków” było więcej, a obejmowały one małe, nie odgrywające strategicznej roli zakłady pracy.

W powodzi wiadomości o strajkach i protestach nie zwrócono szczególnej uwagi na uchwałę rządu z 23 października 1981r. o organizacji wojskowych grup operacyjnych. Zgodnie z oficjalną interpretacją miały one objąć działalnością małe miasta i gminy. Zlekceważenia faktu powołania wojskowych grup operacyjnych było jeszcze jednym świadectwem pogarszającej się sprawności „Solidarności” w ocenie sytuacji.

Plotką okazało się również, że „Solidarność” miała posiadać oddziały przygotowane na interwencję. Wzrost niezadowolenia społecznego, czy wręcz desperacji, od października 1981 roku zaczynał zagrażać niekontrolowanymi zajściami ulicznymi. Fala protestów ogarniająca cały prawie kraj sprzeczna była z zamierzeniami i decyzjami władz NSZZ „Solidarność”. W końcu października w Zielonogórskim strajk skierowany został nawet przeciwko legalnym władzom regionalnym związku. Powołano dziki komitet strajkowy.37

Pod koniec 1981 roku w związku widoczna już była pustka. Obradujące prezydia regionalne krytykowały związek nie tylko za to, że stanął w miejscu, ale że się cofa. Wśród działaczy dochodzi do nieuchronnych starć. Niemal wszędzie posiedzenia Zarządów Regionalnych „Solidarności” mają podobny przebieg; najpierw długa dyskusja na neutralne tematy, potem frontalny atak działaczy zakładowych, mających bezpośredni kontakt z załogami i domagających się zasadniczych , radykalnych rozwiązań.38

Dnia 4 listopada 1981 roku doszło do spotkania tzw. „Wielkiej Trójki” tzn. gen. Wojciecha Jaruzelskiego, przewodniczącego „Solidarności” – Lecha Wałęsy i Prymasa Józefa Glempa. Spotkanie jednak nie przyniosło konkretnych wyników. Wojciech Jaruzelski naciskał na zaaprobowanie pomysłu powołania Rady Porozumienia Narodowego. Wałęsa wprawdzie pomysłu nie kwestionował, ale decyzję odkładał, mając świadomość, że zwłaszcza projekt powołania owej siedmioosobowej grupy inicjatywnej miał niewiele szans na poparcie Komisji Krajowej „Solidarności”. Równolegle bowiem za spotkaniem „trzech” w Warszawie, toczyły się w Gdańsku, pod nieobecność przewodniczącego, obrady kierownictwa związku. Omawiano dość śmiałe programy reform, które nie mogły być zaakceptowane przez władzę. Dotyczyły one powołania Społecznej Rady Gospodarki Narodowej i ustalenia kierunku reform gospodarczych, dopuszczenia „Solidarności” do środków masowego przekazu, reformy wymiaru sprawiedliwości i aparatu ścigania, uzgodnienia projektów zmian w samorządzie terytorialnym, wydania ustawy o związkach zawodowych, zaprzestania represji za działalność polityczną i związkową, a także, co najważniejsze, przeprowadzenia demokratycznych wyborów parlamentarnych i samorządowych. Towarzyszyła tym żądaniom groźba, że w razie zwłoki lub odmowy „Solidarność” podejmie działania protestacyjne, aż do strajku generalnego włącznie. Ta ultymatywna decyzja Komisji Krajowej wyraźnie zdenerwowała Lecha Wałęsę.39 Marian Jurczyk postawę Lecha Wałęsy określił jako zdradę interesów klasy robotniczej. Skrytykował politykę ustępstw prezentowaną przez przewodniczącego związku. W ostatniej dekadzie listopada sytuacja gwałtownie się zaostrzyła. Rządowe i partyjne środki masowego przekazu propagowały agresywną propagandę zwróconą przeciwko „Solidarności”. Na posiedzeniu KC PZPR Wojciech Jaruzelski zapowiedział postawienie pod obrady Sejmu projektu ustawy o stanie wojennym, a w przyjętej uchwale kierownictwo partii stwierdziło, iż naród i państwo znajdują się w stanie bezpośredniego zagrożenia.

W dniu 2 grudnia 1981 roku zebrało się w Warszawie Prezydium Komisji Krajowej „Solidarności”. Kierownictwo musiało zdecydowanie zareagować na groźbę zawartą w uchwale KC PZPR. Inaczej groziło to utratą panowania nad własnymi szeregami, obrady kontynuowano następnego dnia w Radomiu. Obradom radomskim nadały rozgłos podporządkowane rządowi środki masowego przekazu, które podały tendencyjnie wybrane fragmenty wystąpień. Przebieg obrad został nielegalnie nagrany przez jednego z działaczy regionalnych, który współpracował ze Służbą Bezpieczeństwa. Przy odpowiednim komentarzu można było oskarżyć „Solidarność” o dążenie do konfrontacji, obalenia systemu i przejęcia władzy. Większość dyskutantów w Radomiu przeceniała siłę „Solidarności”, zaś nie doceniała siły rządu, a przede wszystkim podporządkowanych mu oddziałów wojska i milicji. W przypadku konfrontacji liczono się z klęską rządu. Mimo wszystko Lech Wałęsa domagał się bardziej łagodnego tonu uchwał, nie uzyskał jednak posłuchu, dlatego zmuszony był zradykalizować swoje wystąpienia, gdyż musiał liczyć się z krytyką swoich związkowych oponentów.

Andrzej Gwiazda z-ca przew. KK uważa, że Lech Wałęsa i związani z nim działacze „Solidarności” prowadzili zakulisowe rozmowy z rządem o warunkach wprowadzenia Stanu Wojennego. Ostatnia rozmowa miała odbyć się w czasie przerwy obrad Komisji Krajowej z 11 na 12 grudnia na plebani kościoła Św. Brygidy w Gdańsku. Postawiono na niej warunki, przy których stan wojenny miał być wstrzymany. Lech Wałęsa miał zobowiązać się do zawieszenie prawa do strajku, wycofania się „Solidarności” z działalności politycznej i oczyszczenia związku z działaczy ekstremalnych. Lech Wałęsa i jego zwolennicy (wg Andrzeja Gwiazdy) przyjęli te warunki nie konsultując ich. Jak się później okazało nic nie powstrzymało już rozpoczętej procedury stanu wojennego. Ukazało to jednak władzy, że w przyszłości dialog z opozycją jest możliwy i pierwsze kroki należy wykonać właśnie w kierunku Lecha Wałęsy.40

Według Jana Holzera najlepszym dowodem nadmiernej pewności siebie - - albo braku wyobraźni – było zwołanie posiedzenia Komisji Krajowej „Solidarności” do Gdańska na 11 i 12 grudnia . Była to okazja, której rząd nie zaniedbał wykorzystać; przywódcy i eksperci zbierali się w jednym miejscu , na domiar wtedy, gdy załogi zakładów nie pracowały, bowiem 12 grudnia przypadał w sobotę. Po rozpoczęciu zaś akcji przeciw „Solidarności” rząd miał do dyspozycji jeszcze następny dzień – niedzielę – 13 grudnia – również nie narażając się na protesty załóg. Tak więc konfrontacja stała się nieunikniona.41
W nocy z 12 na 13 grudnia 1981 roku wprowadzono w Polsce stan wojenny. Formalnie zadecydowała o tym Rada Państwa, choć zebrała się ona w chwili, kiedy już realizowane były postanowienia, które miała ona dopiero przyjąć. Rada Państwa opierała się przy tym na zapisie konstytucyjnym przewidującym możliwość wprowadzenia stanu wojennego, choć przepisu tego nie sprecyzowano w odpowiedniej ustawie. Tylko jeden członek Rady Państwa – Przewodniczący Stowarzyszenia PAX Ryszard Reiff, głosował przeciw wprowadzeniu stanu wyjątkowego i wystąpił z R.P.

W zupełnej sprzeczności z Konstytucją znajdowało się utworzenie Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego, która miała nieokreślone, ale i nieograniczone kompetencje. Jej przewodniczącym został gen. Wojciech Jaruzelski, zaś w skład Rady wchodziło dwudziestu generałów i innych wyższych oficerów. Rząd zawiesił działalność wszystkich związków zawodowych i innych organizacji. Pod ścisłą kontrolą znalazły się telewizja i radio. Prezenterzy telewizyjni występowali w wojskowych mundurach. Wyłączono sieć łączności telefonicznej i teleksowej. Jeszcze przed północą rozpoczęły się internowania. Dotknęły one głównie działaczy „Solidarności”. Czysto propagandowe znaczenie miało natomiast internowanie grupy partyjnych przywódców z lat 70 – tych . WRON-a poleciła internować m.in.: Edwarda Gierka, byłych premierów – Edwarda Babiucha i Piotra Jaroszewicza, wicepremierów – Tadeusza Waszczyka, Tadeusza Pykę, Włodzimierza Lejczaka, Franciszka Kaina, oraz wielu byłych ministrów , prezydentów miast, wojewodów i pierwszych sekretarzy komitetów wojewódzkich.42 Internowano także działaczy różnych grup opozycyjnych, a nawet legalnych organizacji kulturalnych , czy naukowych. Spośród tzw. ekstremistycznych działaczy „Solidarności” internowano głównie członków Komisji Krajowej i przewodniczących Zarządów Regionalnych. Wśród internowanych znaleźli się także działacze b. KSS KOR, ROPCiO, KPN, Polskiej Socjalistycznej Partii Pracy, NSZZ „Solidarność” Rolników Indywidualnych.43

Pierwszej nocy internowano ok.5 tys. osób. Obsadzono lokale „Solidarności” i dokonano w nich rewizji . Przez internowania, obsadzenie lokali i wyłączenie telekomunikacji „Solidarność” uległa daleko posuniętej dezorganizacji. Miało to uniemożliwić wykonanie obowiązujących postanowień, że w wypadku ataku na nią wszystkie zakłady pracy odpowiedzą powszechnym strajkiem. Ogłoszono militaryzację całej komunikacji, górnictwa, energetyki, portów oraz 129-ciu największych przedsiębiorstw przemysłowych. Polecenia wydawane w jednostkach zmilitaryzowanych miały być równoznaczne z rozkazem wojskowym, a odmowa ich wykonania lub działania protestacyjne miały być karane przez sądy wojskowe, z zagrożeniem aż do kary śmierci włącznie.

Za ogólnokrajowe centrum „Solidarności” uznano głównie Stocznię Lenina w Gdańsku. Powstał tam Krajowy Komitet Strajkowy z członkami prezydium K.K. na czele, ale 16 grudnia 1981r. po ostatniej pacyfikacji stoczni większość jego członków aresztowano. W Gdańsku strajki i starcia uliczne trwały do 20 grudnia, zaś zginęły co najmniej trzy osoby.44

Silnymi ośrodkami oporu były również: Kraków, w tym Huta Lenina, gdzie strajkiem kierował Mieczysław Gil, Wrocław z Władysławem Frasyniukiem, również Łudź, Szczecin, Lubin i Świdnik.

Największy rozmach miały akcje strajkowe na Górnym Śląsku i w Zagłębiu Dąbrowskim. W kopalniach Śląska pacyfikacje miały wyjątkowo brutalny charakter, pierwsze ofiary padły w kopalni Manifest Lipcowy, gdzie 15 grudnia odnotowano dwie ofiary śmiertelne. Do najbardziej wstrząsających wydarzeń doszło w kopalni Wujek w Katowicach, gdzie strajk kontynuowało ok. 3 tys. górników. Wówczas pluton specjalny użył broni palnej, na miejscu lub w szpitalu zmarło 9 górników, zaś 22 miało rany postrzałowe.

Najdłużej, do 28 grudnia strajkowano w kopalni Piast, wcześniej zakończył się strajk w Hucie Katowice, gdzie poczyniono różne przygotowania do obrony, ostatecznie zastosowano tylko bierny opór, a 23 grudnia uderzyły na strajkujących czołgi, weszły odziały ZOMO a ze śmigłowców wylądowały wojska desantowe.

13 stycznia 1982r. pozostający na wolności członkowie KSS utworzyli Ogólnopolski Komitet Oporu (OKO) „Solidarności”, przewodniczącym został Eugeniusz Szumejko. Nowa działalność członków „Solidarności” musiała zejść głęboko do podziemia, niemal każdego miesiąca w całej Polsce odbywały się demonstracje, głównie przy kościołach, dochodziło do aresztowań ukrywających się działaczy „Solidarności”.

22 kwietnia 1982r. powstała w konspiracji Tymczasowa Komisja Koordynacyjna NSZZ „Solidarność”45.
Tak kończył się pierwszy etap legalnej działalności „Solidarności”, prawie 10-cio milionowego związku zawodowego. Mimo że zakończył się tragiczną konfrontacją nie zastąpił naturalnych tendencji do samostanowienia i samoorganizacji społecznej. Obecne dyskusje nad tym czym była i czym jest „Solidarność” sprowadzają zwykle problem do formuły programowo- organizacyjnej. Jedni uważają, że jest to ruch społeczny, inni podkreślają jej związkowy charakter, a jeszcze inni chcą w niej widzieć partię polityczną. Prawda tkwi prawdopodobnie w każdym z tych sformułowań.



  1   2   3   4   5   6


©operacji.org 2017
wyślij wiadomość

    Strona główna