Ii. Przedmiot historii gospodarczej



Pobieranie 317,51 Kb.
Strona1/4
Data30.11.2017
Rozmiar317,51 Kb.
  1   2   3   4

II. PRZEDMIOT HISTORII GOSPODARCZEJ

EMPIRYCZNE I NORMATYWNE STANOWISKO W ROZWAŻANIACH O PRZEDMIOCIE HISTORII GOSPODARCZEJ

Do próby zdefiniowania przedmiotu i zakresu jakiejś istniejącej już w praktyce nauki podejść można dwojako: empirycznie i normatywnie1.

Można analizować zakres problemów, badanych faktycznie przez uczonych uważających się czy uważanych za historyków gospodarczych. Można analizować zakres obejmowany tematyką kompendiów i pod­ręczników czy też czasopism naukowych, noszących tę nazwę w tytule.

Można też zastanawiać się, czym dana nauka, w tym wypadku historia gospodarcza, być powinna w oparciu o założenia teoretyczne, generalne, o stworzoną przez siebie czy zaakceptowaną systematyzację nauk, w oparciu o stwierdzane przez siebie luki w praktycznie obejmowanej badaniami tematyce, w oparciu o swe doświadczenia w zakresie techniki pracy naukowej i związanych z nią konieczności specjalizacji czy współ­pracy.

' Podajemy ogólniejsze opracowania do omawianego tematu:

Sombart W. Economic Theory and Economic History Economic History Review, II, 1927, s. l—19; Ciapham J. H. The Study of Economic History, Cambridge 1929; Ciapham J. H. Economic History os c Di&cipline Encycl. of Social Sc. (Seligmana); Tawney R. H. The Study of Economic History Economica, 1933, s. l—21; Wright Ch. W. The Naturę and Ob]ectuves of Economic History Journal of Political Economy, XLVI, 1928, s. 688—701; Net J. U. What ts Economic History? Journal of Economic History, 1944, suppl., s. l—19, 20—24, 25—28; Ashton T. S. The Reiation o f Economic History to Economic Theory Econornica, 1946, s. 81—96; Kuczynskt J. Włrtschaftsgeschichte als Wissenscha^t w: Ober einige Fragen des historlschen Materialtsmus, Berlin 1956, s. 150—165; Vitorino MagalhSez Godinho Htstoire economigue et economłe politłgue Bevlsta de economia (Lisboa), IV, 3, 1951. s. 121—129;

Mauro F. Theorie economique et histoire economique Cahiers de 1'Institut rie Spiencc Economique Appliquee. Recherches et dialogues philosophique et' economique 4, avril 1959, nr 7S, s. 45—75; Grodek A. Czego historią jest historia gospodarcza? w: Pamiętnik 30-lecta SGH, Warszawa 1938, s. 46—62; Rutkowski J. Historia gospodarcza Polski, t. I,, wyd. III, Poznań 1947, s. l—6; Heckscher E. Plea .for Theory in Economic History Economic History (dodatek do Economic Journal), I, s. 525—535; Marschal Andre Economtstes et historiens Revue Economique, 1950, l, s. 5—36; Braudel F. Pour une economie histortque, ibid. s. 37—44;

Jacunski W. K. Lenin jako hisloryfc-efconomista Zeszyty Historyczne Nowych Dróg, 1950, nr l, s. 44—70; Caroselli M. R. Natura e metodo delia storta cconomica, Milano 1960 (prze-drukowuje artykuły Ashieya, Barbagallo, Crocego, Dal Pane, Einaudlego, Fanfaniego, Grasa, Hausera, Luzzato, Mondainiego i Verlindena).



W nauce polskiej istnieją dwie próby określenia przedmiotu historii gospodarczej, z których każda jest świadomym zajęciem jednego z tych 'dwóch stanowisk.

Mamy tu na myśli analizy, dokonane przez Rutkowskiego2 i Grodka3. Rutkowski, z typowym dla siebie praktycyzmem, wybiera drogę empiryczną, jako “dającą większe gwarancje doprowadzenia do wyni­ków, posiadających realne znaczenie dla dalszego rozwoju omawianej nauki". Zastrzega się jednocześnie, że w metodzie jego nie idzie o “pro­ste sankcjonowanie tradycji", lecz że zmierza on do tego, by “wykazać, co z dotychczas uwzględnianego zakresu wchodzi właściwie w zakres badań innych, pokrewnych, ale nie mniej niż historia gospodarcza usa­modzielnionych i uniezależnionych nauk, a co stanowi istotny i jej tylko właściwy przedmiot". Grodek przeciwnie, odrzuca zdecydowanie drogę empiryczną i postępuje “drogą dedukcji — przez wyprowadzenie treści historii gospodarczej z nowoczesnej teorii ekonomii". W dodatku stwierdza, że “jest to droga jedynie właściwa i w gruncie rzeczy przez każdego historyka stosowana. Każdy historyk, który zajmuje się bada­niem bądź całości gospodarstwa, bądź też jakiegokolwiek zagadnienia gospodarczego, aby móc je ująć, wyznaczyć jego elementy, musi wyjść z założeń teorii".

Oczywiście w badaniach naukoznawczych niezbędna jest pierwsza z tych metod — w metodologii nauki drugiej nie sposób uniknąć. W idealnym wypadku obie metody powinny dać wynik nakładający się.

Rutkowski na podstawie empirycznej wyodrębnia w tematyce histo­rii gospodarczej siedem działów: l) praca gospodarcza w sensie mate-rialno-technicznym wraz z techniką produkcji, 2) społeczna organizacja produkcji,, 3) normy prawne, moralne i zwyczajowe, 4) literatura tech­niczna, 5) idee społeczno-gospodarcze, 6) polityka gospodarcza, 7) ruchy społeczne. Scharakteryzowawszy następnie odmienność tematyki, metod i źródeł każdej z tych dziedzin, stawia Rutkowski pytanie: “czy jest rzeczą słuszną, aby je wszystkie robić przedmiotem badania jednej nauki".

Wskazawszy następnie, że dział l wchodzi w zakres historii kultury materialnej, dział 3 w zakres historii prawa, dział 4 i 5 w zakres historii literatury (czy w praktyce rzeczywiście?), a dział 6 i 7 w zakres historii politycznej — dochodzi Rutkowski do wniosku, że “jedynie ustrój spo-łeczno-gospodarczy, tj. faktycznie między ludźmi istniejące stosunki na­wiązywane w celu dokonywania pracy gospodarczej lub podziału jej plonu, badane są wyłącznie przez historię gospodarczą i z tego powodu (podkreślenie moje — W.K.) muszą być uznane za główny i właściwy jej przedmiot badań".

2 Rutkowski J. Historia gospodarcza Polski, t. I, wyd. III, Poznań 1947, s. l—6. ' Grodek A. Czego historia ;'est historia gospodarcza w: Pamiętnik trzydziesto-lecia Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie, 190B—1936, Warszawa 1938, s. 46—-62.

Oczywiście, że powyższe rozumowanie oparte jest na milczącym założeniu, że każda wyodrębniona nauka musi posiadać swój wyłączny przedmiot lub że właściwym przedmiotem danej nauki jest ta czesi jej “terytorium", na której włada ona “suwerennie", nie zagrożona przez agresję żadnej z sąsiednich dyscyplin. Czy założenie to jest słuszne, czy dałoby się utrzymać w dobie dzisiejszej integracji nauk i metod, w do­bie powstawania biochemii, astrobotaniki itp. — o tym musieliby się wypowiedzieć naukoznawcy.

Ze swej strony zgłosilibyśmy tu jednak inne zastrzeżenie. Jeśli Rut-kowski za właściwy przedmiot historii gospodarczej uważa “ustrój społeczno-gospodarczy, tj. faktycznie między ludźmi istniejące stosunki, nawiązywane w celu dokonywania pracy gospodarczej lub podziału jej plonu" — to powstaje dopiero pytanie, jakie stosunki między ludźmi uważamy za związane z tymi celami? Problem przedmiotu historii gospodarczej nie zostaje w ten sposób rozwiązany — lecz otwarty. Własność środków produkcji sam Rutkowski zalicza do “ustroju spo-łeczno-gospodarczego" ->- a przecież własność jest kategorią prawną. Jeśli struktura władzy w społeczeństwach antagonistycznych ma cha­rakter klasowy, a stosunki między klasami to chyba jednak stosunki związane z pracą gospodarczą i podziałem jej plonu — to historia poli­tyczna podpadałaby pod definicję Rutkowskiego, a wraz z nią historia polityki gospodarczej i ruchy społeczne, które to kategorie zjawisk eliminował on z suwerennego terytorium historii gospodarczej. Nie inaczej będzie z ideami społecznymi. Jeśli nawet sprawę potraktujemy jak najmniej schematycznie — to przecież z wymienionych tu działów (ideologie społeczne, polityka gospodarcza, ruchy społeczne) przynaj­mniej poważna część mieścić się będzie w zakresie historii gospodarczej właśnie według definicji Rutkowskiego, a wbrew jego wnioskowi i wbrew temu, że terytoria te nie mogą być przez historię gospodarczą zaanektowane suwerennie, lecz że muszą stanowić kondominium między nią a sąsiednimi dyscyplinami.

Nie wypowiadając się w tej chwili in merito w tej sprawie, nie for­mułując tezy o przedmiocie historii gospodarczej — zwrócić pragnęliśmy jedynie uwagę na konsekwencje stanowiska Rutkowskiego.

Grodek, którego podstawowe założenie cytowaliśmy wyżej, idzie odmienną drogą i dochodzi do odmiennych rezultatów.

Robi wrażenie (choć nie jest to wyraźnie powiedziane), że według Gródka przedmiot historii gospodarczej jest identyczny, co i ekonomii. Grodek stwierdza, że dotychczas “ramy historii gospodarczej ... zakreś­lała ekonomia klasyczna" i wskazuje na to, że obecnie powinny one być zakreślone przez ekonomię (nazwijmy to tak) nowoczesną. Rozważania Gródka idą więc w kierunku zdecydowania jaka teoria ekonomii winna zakreślać granice historii gospodarczej, sam fakt przyjmując za oczy­wisty. Historia gospodarcza miałaby więc, jak się zdaje, różnić się od 55

ekonomii nie przedmiotem, lecz sposobem jego traktowania i celami poznawczymi4.

Ta teza jest tu dla nas istotna — niezależnie od tego, jaką teorię ekonomii proponuje przyjąć Grodek za podstawę. Warto jednak zwrócić uwagę, że właśnie przy przyjęciu metody rozumowania Gródka, tj. metody normatywnej, sprawa nie daje się rozwiązać drogą wyizolo­wanej analizy historii gospodarczej. Zagadnienie jest przecież szersze i stanowi część tylko problemu klasyfikacji nauk humanistycznych. Podział między naukami badającymi pewne wycinki życia społecznego w teraźniejszości a naukami, badającymi te same rzeczowo zjawiska w przeszłości jest zagadnieniem dla tej klasyfikacji fundamentalnym.

Naszym zdaniem do ustalenia definicji jakiejś nauki nie sposób dojść ani metodą empiryczną, ani normatywną. Metoda empiryczna. przy normalnej w każdej dziedzinie nauki rozbieżności poglądów mię­dzy specjalistami, nigdy nie doprowadziłaby do jednoznacznych roz­strzygnięć. Metodzie normatywnej grozi, że doprowadzi do ustaleń “pa­pierowych", nieprzydatnych — niewielu bowiem tylko uczonym w dzie­jach nauki dane jest realnie _ wpłynąć na kierunek specjalizacji swojej dyscypliny. Metodę

Spróbujmy więc dojść do rozwiązania zagadnienia drogą odmienną. Łącząc w rozumowaniu elementy normatywne z empirycznymi (tzn. dążąc do stwierdzenia faktycznego stanu w nauce — nie poprzestawać na tym, lecz jednocześnie szukać w niej tendencji rozwojowych i według swego poglądu oceniać tak stan faktyczny, jak i tendencje) zacznijmy od prób rozgraniczenia między historią gospodarczą a innymi dyscy­plinami sąsiadującymi tak historycznymi, jak i ekonomicznymi. Tą drogą stopniowo przedmiot historii gospodarczej wyraźniej nam się zarysuje. Nim do tego jednak przejdziemy — konieczne jest poczynienie kilku zastrzeżeń.

Z tradycji pozytywizmu (który bardzo lubił rozważania na temat klasyfikacji nauk) wywodzi się dość powszechnie zakorzenione prze­świadczenie, iż dana wyspecjalizowana dziedzina badań naukowych ma się wykazać odrębnym od innych nauk przedmiotem i odrębną, swoistą metodą. Świat poznania ludzkiego miał być uporządkowany na obraz

4 W ostatnim przedwojennym zeszycie RDSG (VIII, 1939, z. l, s. 111—113) uka­zała się ostro krytyczna recenzja artykułu Gródka, napisana przez G. Rolbieckiego. Recenzja v/ wielu punktach polega na nieporozumieniach, w wielu zaś nie y/ytrzy-muje krytyki (np. złośliwe przypomnienie, że z zaliczaniem teorii konsumpcji do ekonomii zerwał już J. S. Mili “a było to bądź co bądź w r. 1848" — pisze Rolbiecki w 3 lata po ukazaniu się książki Kaynesa). W tezach swych Rolbiecki idzie całko­wicie za Rutkowskim i chyba zasadniczo recenzja ta musiała uzyskać aprobatę Rutkowskiego (Rutkowski był nauczycielem Rolbieckiego i współredaktorem Rocz-56 ników)

i podobieństwo porządku, panującego w politycznym podziale globu ziemskiego: każdy obszar zamalowany kolorem jakiegoś mocarstwa, nie ma obszarów bezpańskich — ale i nie ma dwuwładztwa.

“Porządek" ów okazał się nie bardziej trwały, niż “porządek" imperia-listycznego podziału świata. Suwerenne władanie odrębnymi “przedmio­tami" i “metodami" przez poszczególne nauki należy już do przeszłości. W XX w. to co ciekawe i nowe w nauce rodzi się właśnie na skrzyżo­waniu tradycyjnych nauk: przez zastosowanie metod wypracowanych przez jedne do przedmiotów tradycyjnie opracowanych przez drugie, przez kombinacje różnych metod, przez wiązanie różnych przedmio­tów itp.

Z nauką historyczną i tradycyjni pozytywiści nie mieli łatwej sy­tuacji. Jeśli przedmiotem jej jest społeczeństwo ludzkie — to pochłania ona wszystkie inne dyscypliny społeczne. Pozostaje wówczas iako iedvnp

wyjście podział na społeczeństwo w przeszłości i teraźniejszości, to pierwsze badane przez historię — to drugie przez wyspecjalizowane nauki społeczne, jak ekonomię, naukę o prawie, socjologię itp. Podział jednak na “przeszłość i “teraźniejszość" jest konwencjonalny w sposób oczywisty5.

Optymistycznie oświeceniowi naturalistyczni poszukiwacze wiecznych praw rządzących społeczeństwem ludzkim czerpali pełną ręką z do­świadczeń teraźniejszości czy przeszłości. Od tego czasu nauka wykonała wielką elipsę. Pod ciosami krytyków waliły się naiwne wnioskowania o “istocie" człowieka na podstawie wyobrażeń o “dobrym dzikusie", wieczne “prawa ludności" czy wieczne prawa obiegu pieniężnego. Z drugiej jednak strony postęp “historyzowania" wiedzy o społeczeń­stwie, cenny w swych aspektach krytycznych, doprowadzał do negacji możliwości konstruowania praw w wiedzy o społeczeństwie w ogóle, a więc do negacji możliwości istnienia nauk społecznych. Stąd atrakcyj­ność poszukiwania praw dynamicznych, praw rządzących zmiennością spraw społecznych, a więc znów powrót do materiału historycznego. Stary to postulat nauki marksistowskiej, w ostatnich latach coraz bar­dziej występujący i w innych kierunkach, czy to jako postulat metodo­logiczny, czy też jako teren praktycznych dociekań naukowych (np. duża część badań tzw. economics of growth).

Historia gospodarcza stanowi więc w równej mierze część składową historii, jak i ekonomii. Zajmuje się częścią tradycyjnej problematyki historii i częścią tradycyjnej problematyki ekonomii. W każdym swoim badaniu stosuje (a przynajmniej powinna stosować) metody wykształ­cone przez obie te nauki, tak heurystykę czy hermeneutykę, jak analizę rachunkowości przedsiębiorstwa czy szeregów statystycznych. .

Mam wrażenie, że jeśli z tych dwóch przynależności któraś jest



5 Kula W. Rozważania, o historii. Warszawa 1958. 57

silniejsza — to teoretycznie (bo nie w praktyce życia społeczności naukowej) silniejsza jest przynależność historii gospodarczej do ekono­mii politycznej. Na poparcie tego twierdzenia przytoczyć można cha­rakter rozpatrywanych przez historię gospodarczą problemów: są to mianowicie problemy gospodarcze. A przecież właśnie nauka ekono­miczna jest nauką o ludzkim społecznym gospodarowaniu. Ekonomiczne są pytania,, które stają przed historykiem gospodarczym, czy które po­winien on przed sobą postawić. Charakter pytań determinuje w decy­dującej mierze wybór stosowanych metod. Tyle, że metod wypracowa­nych przez ekonomię polityczną do opracowania zagadnień współczes­nych historyk gospodarczy nigdy — jak o tym jeszcze wielokrotnie będziemy mówili — nie może zastosować do swego materiału bezkry­tycznie, że w praktyce musi tworzyć nowe metody, które z kolei, jako metody analizy zjawisk ekonomicznych będą wzbogacały metodologię ekonomii. Inna sprawa, że -w swoim postępowaniu badawczym historyk gospodarczy nie może ograniczać się do stosowania jednych a wypra­cowywania innych metod ekonomicznych, lecz musi jednocześnie sto­sować metody typowe dla badania historycznego, od stosowania których nikt opierający swą pracę o źródła historyczne nie może być zwolniony.

Rozważając problemy w zasadzie gospodarcze historyk gospodarczy, z tytułu swojej formacji naukowej i wykształcenia jakie otrzymał, po­winien wnieść swoisty wkład do całokształtu dorobku nauk ekonomicz­nych. Wydaje się, że najważniejszymi elementami tego wkładu po­winny być:

1) krytyczny stosunek do źródła (w zasadzie obowiązuje on oczy­wiście każdego badacza — wrażliwi jednak na tym punkcie historycy wiedzą, jak bardzo niefrasobliwi potrafią tu być naukowcy, którzy nie przeszli ,,szkoły" historycznej!);

2) skłonność do badań długofalowych (to raczej postulat niż stwier­dzenie stanu faktycznego; w praktyce historycy równie często, jak badacze tzw. teraźniejszości potrafią być zamknięci w wąskim wycinku party kularza czasowego);

3) większa skłonność i umiejętność uwzględniania roli czynnika po­zaekonomicznego w przemianach gospodarczych, tak często przez eko­nomistów zbywanego założeniem “caeteris paribus".

Całkiem odrębną od klasyfikacji nauk jest sprawa umiejscowienia historii gospodarczej w organizacji uniwersyteckiej. W wielu uniwer­sytetach europejskich wytworzyła się sytuacja, w której studium historii gospodarczej starożytności i średniowiecza skupia się na fakultetach historycznych, podczas gdy studium historii gospodarczej kapitalizmu na fakultetach ekonomicznych. Myślę, że ten stworzony przez życie stan faktyczny ma poważne uzasadnienie.

Ponieważ jednak aktualne specjalizacje w naukach społecznych są 58 faktem społecznym o dużej sile inercji, ponieważ jednocześnie prze-

walczanie zaściankowości specjalizacyjnej jest obecnie powszechnie uznawanym postulatem — zastanówmy się nad stosunkiem historii gospodarczej, takiej jaka istnieje i takiej jaką, naszym zdaniem, byó powinna, do innych równie realnie wyodrębnionych dyscyplin pokrew­nych. Przede wszystkim interesować nas rzecz jasna będzie, co my jako historycy gospodarczy od innych dyscyplin możemy skorzystać, lecz również, choć z mniejszym stopniem kompetencji zastanawiając się nad tym, w czym im możemy być pomocni.

HISTORIA GOSPODARCZA A DYSCYPLINY HISTORYCZNE



-Historia gospodarcza a historia polityczna

Określenie stosunku tych dwóch dyscyplin zależy oczywiście nie tylko od zdefiniowania historii gospodarczej, lecz i od zdefiniowania historii politycznej. To ostatnie zadanie jest nie mniej trudne, w do­datku ani nie mamy kompetencji, ani nie tu miejsce, by próbować nawet je rozstrzygnąć. Commuńis opinio uczonych tu nie istnieje, a empiryczna metoda określania zakresu, praktycznie .obejmowanego przez specjalne czasopisma, podręczniki itp. nie doprowadziłaby tu do jednoznacznego wyniku.

Ze swej strony deklarujemy, że za historię polityczną uważamy historię władzy, w praktyce historię państwa, jego działalności na we­wnątrz i na zewnątrz, walk o kierunek tej działalności czy o zmianę struktury państwa, bez której zmiana kierunku jego działalności jest niemożliwa, wreszcie historię jego stosunków i starać się z innymi pań­stwami.

Rzecz jasna, że działalność państwa, jak wszelkie w ogóle zjawisko społeczne, jest zdeterminowana. Przy wzajemnym powiązaniu wszel­kich zjawisk życia społecznego jest zdeterminowana przemianami, za­chodzącymi we wszystkich dziedzinach. Pierwotność czy wtórnośc, względnie ewentualna siła oddziaływania przemian w poszczególnych dziedzinach życia społecznego na państwo — mogą nas w tej chwili tu interesować. Dążymy tylko do sformułowania wniosku, że zjawiska determinujące wydarzenia i przemiany życia politycznego noszą w ogromnej większości charakter pozapolityczny stricte sensu, to załączy leżą na terenie działalności badawczej innych działów historii. Uży­wając w poprzednim zdaniu słów ,,w ogromnej większości" — mamy na myśli fakt występowania też i pewnych politycznych, a więc miesz­czących się w ramach tej samej dyscypliny determinant (np. polityka dynastyczna władcy). To ostatnie zjawisko będzie ze szczególną siłą występowało na terenie historii politycznych stosunków międzynarodo­wych, gdzie działania jednego państwa będą determinowały reakcje 59

drugiego (przy czym oczywiście działanie pierwszego państwa będzie zapewne miało liczne pozapolityczne determinanty, a reakcja drugiego będzie determinowana nie wyłącznie owym działaniem pierwszego, lecz i warunkami wewnętrznymi w całym ich skomplikowanym splocie, a więc w dużej części również czynnikami pozapolitycznymi).

Determinanty zjawisk, badanych przez historię polityczną, leżą więc według nas w ogromnej większości w innych dziedzinach zjawisk spo­łecznych, a tym samym na terenie kompetencji innych dyscyplin histo­rycznych.

Teza ta jest pozornie oczywista, zwłaszcza dla marksisty, dla któ­rego wynika ona i z dialektycznych praw o współzwiązku wszystkich elementów życia społecznego, i z teorii o nadbudowie, której częścią jest życie polityczne. Konsekwencje tej tezy były jednak często zapo­znawane przez marksistowskich metodologów historii. Teza ta często była używana jako argument przeciwko wszelkiej rzeczowej specjali­zacji nauk historycznych na rzecz jej integracji.

Podstawą wyodrębnienia specjalistycznych dyscyplin historycznych jest, naszym zdaniem, w większym stopniu metoda niż kategoria zjawisk badanych. Konieczność opanowania swoistej metody badania danej dzie­dziny życia społecznego (ekonomicznej dla historyków gospodarczych, prawnej dla historyków ustroju, wojskowej dla historyków wojskowości itd.) czyni specjalizację rzeczową nauk historycznych koniecznością przy­najmniej praktyczną. Nauka zna polihistorów w zakresie faktów — nie zna polihistorów w zakresie metod.

Fakt, że historia polityczna jest determinowana np. zjawiskami gospodarczymi nie może stanowić argumentu przeciwko wyodrębnieniu historii gospodarczej — w ten sposób bowiem doszlibyśmy do zaprze­czenia możliwości wszelkich podziałów rzeczowych w ogóle. Być może w przyszłości nauki historyczne ulegną całkiem odmiennym podziałom. Być może byłoby to nawet dla dalszego rozwoju nauki pożyteczne. Można to postulować — za wcześnie jednak mówić o tym realnie.

Historia polityczna jest więc w ogromnej większości determinowana zjawiskami pozapolitycznymi, z przewagą zjawisk ekonomicznych. Je­dyny wniosek, jaki z tego można wyciągnąć to ten, że winna ona sze­roko wykorzystywać wyniki osiągnięte przez historię gospodarczą. Rzecz jasna, bazowanie na wynikach osiągniętych przez innych badaczy, a nawet przez odrębną dyscyplinę jest zawsze rzeczą ryzykowną — rzecz jasna jednocześnie, że bez tego nie ma rozwoju nauki. Związanym z tym niebezpieczeństwom można przeciwdziałać przez odpowiednie wykształcenie podstawowe historyka politycznego w zakresie historii gospodarczej, uzbrajające go do krytycznego wykorzystywania jej wy­ników, i przez organizowanie współpracy specjalistów różnych dyscy­plin dla rozwiązywania poszczególnych zagadnień kompleksem roz­ maitych metod, i przez stawianie historykom gospodarczym przez histo-

ryków politycznych pytań, na które odpowiedź jest im potrzebna w ich pracy.

Przy takim rozumieniu historii politycznej — pomiędzy nią a historią gospodarczą zarysowują się dwa tereny graniczne sporne: własna dzia­łalność gospodarcza państwa i jego polityka gospodarcza. Własna dzia­łalność gospodarcza państwa z kolei rozpada się na zagadnienia gospoda­rowania państwa dochodami i wydatkami państwowymi (skarbowość) oraz na gospodarowanie państwa na tym terenie, na którym państwo występuje jako właściciel czy dysponent środków produkcji (państwowe dobra ziemskie i przedsiębiorstwa przemysłowe).

Zastanówmy się nad tymi trzema dziedzinami zagadnień,

Wypadki, gdy państwo występuje jako właściciel czy dysponent środków produkcji, a tym samym jego organ względnie jego manda-tariusz występuje jako organizator produkcji i zbytu, mają dla histo­ryka duże znaczenie.

W pewnych epokach znaczenie to dyktowane jest rozmiarami wy­stępowania tego zjawiska. We wczesnym feudalizmie zjawisko to ma rozmiary stosunkowo bardzo duże. Z biegiem feudalizmu stopniowo się kurczy. Rosnąć zaczyna z kolei w okresie monarchii absolutnej, zwłaszcza za absolutyzmu oświeconego, w okresach gdy państwo pro­wadzi politykę merkantyliśtyczną. Maleje z kolei w XIX w. — by wzrosnąć w okresie międzywojennym. Oczywiście występują tu również poważne różnice między państwami. W XVIII w. “sektor" państwowy jest duży w Prusach i w Rosji — mały w Polsce. W okresie międzywo­jennym spośród państw kapitalistycznych jest on duży w państwach faszystowskich — mały w pozostałych.

Na wagę omawianego zjawiska w pewnych epokach wpływa nie tylko bezwzględny udział tego “sektora" w całości gospodarki naro­dowej. Waga jego polega również na tym, że w pewnych okresach sektor ten obejmuje działy produkcji z jakichś względów specjalnie ważne dla funkcjonowania całości gospodarki narodowej. Tak jest np. w wypadku państwowych kopalń kruszców szlachetnych, państwowych manufaktur, państwowego przemysłu o znaczeniu inwestycyjnym (gór­nictwo i hutnictwo żelaza), przemysłu zbrojeniowego itd.

Wagę omawianego zjawiska specjalnie dla historyka powiększa jeszcze fakt, że dzięki wcześniejszej i lepszej organizacji sprawozdaw­czości i kontroli państwowej, jak również wcześniejszej i lepszej orga­nizacji oraz lepszego w toku dziejów zabezpieczenia archiwów państwo­wych — działalność państwowych przedsiębiorstw jest w praktyce dla historyka lepiej, nieraz bez porównania lepiej udokumentowana źródło­wo. Powoduje to nieraz dotkliwe nawet dla ogólnego obrazu skrzywie­nie proporcji.

Przedsiębiorstwo państwowe odznacza się szeregiem cech wspólnych z innymi, prywatnymi przedsiębiorstwami epoki, jednocześnie jednak

posiada w porównaniu z nimi szereg cech specjalnych. Wspólna z re­guły jest technika i dyktowana techniką organizacja produkcji. Oczy­wiście zdarzają się sytuacje, w których przedsiębiorstwa państwowe należą do technicznie przodujących lub odwrotnie, lub gdy w przed­siębiorstwach państwowych zatrudniana jest siła robocza o nieco od­miennym charakterze, np. stosunkowo większa lub stosunkowo mniej­sza rola robocizny przymusowej — w zasadzie jednak za regułę uznać można, że pod tymi względami przedsiębiorstwa państwowe stosunkowo niewiele odbiegają od prywatnych, mieszczą się w tych samych ramach, kierunek odchylenia w omawianych zakresach od “przeciętnej" .daje się. z reguły ustalić, wynik badania ma więc w ten sposób walor naukowy.

W szeregu innych zagadnień przedsiębiorstwa państwowe czasem znacznie bardziej odbiegają od pozostałych. .Mamy tu na-myśli sprawy kalkulacji, inwestycji, kapitału obrotowego, zbytu itp. W tych zakre­sach są one często całkowicie nietypowe. Wyniki przy badaniu ich osiągnięte odnoszą się tylko do nich i bynajmniej nie mogą być rozcią­gane na całość przemysłu epoki.

W sprawach zbytu w przedsiębiorstwach państwowych wchodzą w grę elementy, które nie istnieją w prywatnych (np. produkcja zbrojeniowa, np. produkcja luksusowa na potrzeby splendoru monarchii absolutnej itd.). Nawet zagadnienie dochodowości, pozornie to samo, które wystę­puje i w przedsiębiorstwach prywatnych — w przedsiębiorstwach pań­stwowych nabiera innego społecznego sensu,, gdyż związane jest z po­trzebami państwa, wpływa w jakimś stopniu na jego zasoby, a więc i możliwości.

Teoretycznie więc rzecz biorąc przedsiębiorstwo państwowe w tym, w czym jest mniej więcej typowe dla danej epoki w ogóle, powinno na­leżeć do kompetencji historii gospodarczej — w tym zaś, w czym wy­raża się specyfika jego państwowego charakteru do historii politycznej.

W praktyce sytuacja musi kształtować się nieco inaczej, tylko histo­rycy gospodarczy mają bowiem opanowaną metodę analizy przedsię­biorstwa. Stąd robotę tę muszą wykonać oni. Nie zmienia to jednak, naszym zdaniem, faktu, że tematycznie zagadnienia te należą do historii-politycznej, muszą znaleźć dla siebie miejsce w jej wykładzie i podręcz­niku. ' Dla historii gospodarczej specyficznie “państwowa" tematyka gospodarki państwa we własnych przedsiębiorstwach ma znaczenie ogra­niczone.

Ważniejszym terenem granicznym między historią gospodarczą a po­lityczną jest tematyka skarbowości.

Skarbowość jest oczywiście zagadnieniem par excellence politycz­nym. Zarówno po stronie dochodów, jak i po stronie wydatków jest w każdym calu wyrazem polityki państwa. Dochody państwa w ogrom­nej większości pochodzą z różnych form obciążenia ludności i jako takie są one czynnikiem, wprowadzającym modyfikację w strukturze podziału

dochodu społecznego, jaka ukształtowała się w społeczeństwie w toku procesu produkcyjnego. Modyfikacje te idą w kierunku korzystnym dla jednych, niekorzystnym dla drugich grup społecznych. Wpływ państwa w tym zakresie jest w jednych epokach większy, w innych mniejszy — zawsze jednak poważny. Również wydatki skarbu państwa wyrażają politykę państwową i stanowią jej istotną część składową. I to dwo­jako. Bezpośrednio przez to, że wpływają one w większości do rąk oby­wateli, otwierając przed jednymi grupami społecznymi korzyści zamknięte dla drugich. Pośrednio przez to, że w celach polityki państwo­wej, realizowanej za pośrednictwem tych wydatków, jedne klasy są bardziej zainteresowane niż inne. . .

Nie istnieją cele polityki państwowej, które nie pociągałyby za sobą jakichś kosztów, nie znajdowały w ten sposób jakiegoś wyrazu w zja­wiskach z dziedziny skarbowości. Nie przypadkowo liberalna burżuazja uczyniła z walki o parlamentarny budżet swój cel podstawowy. Polityka gospodarcza stanowi tu jeden zaledwie odcinek, dla gospodarczej historii specjalnie ważny i dlatego będziemy dalej omawiać go oddzielnie. W tej chwili zmierzamy jedynie do podkreślenia, że cała problematyka skar­bowości stanowi doniosły i integralny składnik historii politycznej, bez reszty też się w niej mieści.

Historia gospodarcza musi natomiast zgłaszać pretensje do kondo-minium nad częścią tej problematyki.

Przede wszystkim działalność państwa w zakresie skarbowości jest jednak gospodarowaniem, tzn. zużytkowywaniem środków materialnych, zawsze ograniczonych w stosunku do istniejących celów6. Metody tego gospodarowania muszą się również znaleźć w zakresie historii gospo­darczej (np. wykształcanie się skarbu pieniężnego, sposób, przechowywa­nia i zabezpieczenia zasobów państwowych, lokaty, gospodarka kredy­towa, płatności krajowe i zagraniczne itd.).

Po wtóre działalność państwa jest zawsze narzędziem polityki gospo­darczej, gdyż pociąga za sobą świadomie lub nieświadomie zamierzone lub nawet sprzeczne z zamierzoBymi skutki dla życia gospodarczego kraju. W tym sensie wyniki badań w zakresie dziejów skarbowości muszą się znaleźć w każdym wykładzie historii gospodarczej.

Po trzecie wreszcie — znów zagadnienie praktyczne: historyk gospo­darczy, mający opanowaną metodę ekonomiczną, przeprowadzi analizę skarbowości zazwyczaj łatwiej i skuteczniej, dostrzeże więcej problemów, ustali poprawniej symptomy.

6 Grodek słusznie wykazuje bezpodstawność poglądów niektórych teoretyków skarbowości, według których w gospodarce państwowej środki dostosowuje się do celów, przeciwnie niż w gospodarce prywatnej. Po pierwsze nie zawsze będzie się to tak układać, po drugie ograniczoność środków — rzecz fundamentalna dla każdego problemu ekonomicznego — istnieje i w gospodarce państwowej zawsze (Czego hi­storią..., s. 57).

Trzecim wreszcie terenem kondominium między historią gospodarczą a polityczną jest problematyka polityki gospodarczej.

I znów teoretycznie jest to całkowicie — i tym razem bez reszty — problematyka historii politycznej. Do historii gospodarczej trafie muszą jedynie jej wyniki, jako jeden z elementów ram, w których toczy się właściwe życie gospodarcze, tak jak toczy się ono w ramach wyznaczo­nych przez aktualne granice państwa, jego rozbicie czy zjednoczenie, jego niepodległość czy zależność polityczną, w ramach panowania okreś­lonych norm moralnych i ideologii, w ramach wyznaczonego przez istniejący poziom wiedzy technicznej itp. Wszystkie te dziedziny za­gadnień, niezmiernie ważne dla historii gospodarczej, muszą być jednak badane przez dyscypliny odrębne. Historia gospodarcza do badania ich nie posiada odpowiednich metod ani kompetencji, wyniki ich winna natomiast wykorzystywać szeroko, a w pewnych wypadkach winna for­mułować pod ich adresem postulaty badawcze. Tak jest, naszym zda­niem, również i z polityką gospodarczą.

I tu jednak nie wolno zapominać o pewnych trudnościach praktycz­nych, związanych z realizacją takiego podziału pracy.

Nie sposób analizować jakiegokolwiek działu polityki bez znajomości jej skutków. Skutki polityki gospodarczej leżą w dziedzinie zjawisk czysto gospodarczych: przyspieszają lub hamują rozwój produkcji, uprzywilejowują jedne działy życia gospodarczego na rzecz drugich itd. Skutki polityki gospodarczej należą więc całkowicie do problematyki historii gospodarczej. Tylko ona potrafi je zbadać. Ponieważ zaś, jak się powiedziało, nie może być badania polityki gospodarczej bez badania jej skutków, stąd konieczność, by również w zakresie polityki gospodarczej istniało kondominium między historią gospodarczą a polityczną.

W ujęciach syntetycznych, naszym zdaniem, problematyka polityki gospodarczej musi się zmieścić bez reszty w wykładzie dziejów poli­tycznych —zaś ostateczne rezultaty tych badań muszą się obok innych czynników znaleźć w wykładzie historii gospodarczej.

Jak widać, nie dochodzimy tu do całkowicie wyłączającego podziału kompetencji między historią gospodarczą a polityczną. Nie niepokoi nas to. Nie podzielamy bowiem poglądu tradycyjnego, że rzeczywistość spo­łeczna musi być podzielona między badające ją dyscypliny w sposób wyłączający.

Historia gospodarcza a historia kultury

I tym razem rozgraniczenie tych dyscyplin zależeć będzie od tego, co rozumiemy przez dyscyplinę sąsiednią, w tym wypadku przez historię kultury. Rzecz jest w tym wypadku tym trudniejsza, że treści, wiązane w praktyce z tym pojęciem, różnią się między sobą diametralnie. Jeśli kulturę rozumieć — zgodnie z najczęściej przyjętym w socjo-

logii jej rozumieniem — jako stanowiącą pewną wewnętrznie powią­zaną całość wytworów danego ludzkiego społeczeństwa — to rzecz jasna cała historia jest historią kultury. Innej historii nie ma. Jak się rzekło, naszym zdaniem, tylko takie rozumienie jest na obecnym etapie nauki -poprawne.

Przy takim rozumieniu historii kultury zadania jej byłyby zadaniami integracyjnymi w stosunku do wszystkich dyscyplin historycznych. Za­dania takie stoją przed naukami historycznymi z ogromną siłą. Jest to chyba fakt oczywisty. Za ogromnym rozwojem badań specjalistycznych, poświęconych poszczególnym dziedzinom społecznej aktywności, nie nadąża proces integrowania ich wyników, co z kolei odbija się jaskrawo niekorzystnie na samych badaniach specjalistycznych, pozbawiając je busoli dalszych poszukiwań. W dodatku tak rozumiane postulaty inte­gracyjne ujawniłyby istnienie wielu “białych plam", problemów trady­cyjnie umykających uwagi badaczy, a niezbędnych przy integralnym traktowaniu historii. Ze swej strony deklarujemy więc jak najżywiej sgodnpść z tak rozumianym postulatem historii kultury — tyle, że w takim wypadku nie byłaby ona jedną z dyscyplin historycznych, lecz po prostu byłaby właściwą historią bez przymiotnika. Nie byłoby też wówczas problemu rozgraniczania jej od historii gospodarczej.

Drugim rozumieniem jest obejmowanie przez historię kultury całości zagadnień nadbudowy, której wówczas historia gospodarcza, jako nauka o bazie, przeciwstawiłaby się w sposób wyraźny.

I takie rozumienie historii kultury ma swoje uzasadnienie. Nie bę­dziemy tu dowodzić wewnętrznego związku poszczególnych dziedzin nadbudowy — gdyż jest to teza oczywista. Z drugiej jednak strony można by zapytać, czy nie silniejszy jest związek np. historii prawa z historią gospodarczą — niż historii prawa z historią literatury pięknej czy muzyki? W dodatku poszczególne nauki, traktujące o poszczegól­nych dziedzinach nadbudowy są praktycznie tak wyodrębnione i muszą być nadal tak wyodrębnione ze względu na specyficzność metod, jakimi się posługują, że trudno postulować powstanie jakiejś “nadnauki" czy “nauki grupowej", obejmującej je wszystkie. Nie znaczy to oczywiście, że nie istnieje i nie powinna istnieć tego rodzaju grupa nauk (tak jak istnieje np. grupa nauk o ziemi), mająca pewne problemy wspólne, które powinny być łącznie traktowane. I to więc rozumienie historii kultury jest do naszych tu celów nieprzydatne.

Pozostałe rozumienia • historii kultury noszą charakter najczęściej nienaukowy. W podręcznikach historii jakiegoś kraju do rozdziałów o kulturze włącza się “resztę" kultury, która nie zmieściła się w innych rosdaiałach, odpowiadających najczęściej bardziej wyspecjalizowanym i wyraźniej tradycyjnie wyodrębnionym dyscyplinom historycznym. Czasem będzie to zakres bardzo szeroki (wszystkie działy sztuki, nauka i oświata, zjawiska o charakterze etnograficznym, obyczajowość itd.) —

czasem zaś, gdy niektóre z tych działów uzyskują specjalne rozdziały, bardziej wąski (np. tylko obyczajowość).

Takie ujęcie może być oczywiście nieraz nie do uniknięcia — trudno .jednak traktować je poważnie w rozważaniach teoretycznych.

Stoimy na stanowisku, że historie branżowe poszczególnych dziedzin sztuki, historia nauki, oświaty, techniki i kultury materialnej stanowią i stanowić powinny wyodrębnione dyscypliny specjalistyczne w ramach nauk historycznych. Do historii kultury materialnej należeć powinna ogromna większość tematyki etnograficznej. Normy obyczajowe nato­miast, jak o tym mówimy na innym miejscu, powinny, naszym zdaniem^ znaleźć dla siebie miejsce w historii prawa (czy raczej ustroju), która winna zajmować się wszelkimi normami społecznymi w ogóle, gdyż fakt, iż pewna norma uzyskuje sankcję prawną, niezmiernie ważny wprawdzie, nie zmienia jednak faktu, że stanowi ona nadal część tylko ogólnej kategorii norm społecznych.

Przy takim ujęciu na jakąkolwiek wyodrębnioną w ramach nauk historycznych historię kultury nie staje już miejsca.

Dla uniknięcia nieporozumień podkreślamy jak najmocniej, że for­mułując tego rodzaju tezę mamy na myśli jedynie teoretyczną klasyfi­kację nauk historycznych. Nie należy więc bynajmniej interpretować jej w ten sposób, że autor jej jest przeciwny np. powstawaniu katedr, ośrodków badawczych czy czasopism w zakresie tak czy inaczej rozu­mianej historii kultury i rozwijania pod tym hasłem podejmowanych badań naukowych. Przeciwnie. W obecnym stanie specjalizacyjnego rozbicia dyscyplin historycznych, wywołanego tym rozbiciem braku ujęć integrujących, częstej dezorientacji poszukiwań specjalistycznych i częstego, co może najgroźniejsze, powstawania “białych plam", proble­mów przez żadną z dyscyplin niedostrzeganych — próby tego rodzaju mogłyby jedynie pożyteczną spełnić funkcję. Chcieliśmy jedynie powie­dzieć, że prace tego rodzaju teoretycznie dałyby się zmieścić w ramach dyscyplin pozostałych i faktycznie do nich będą należeć Jeśli nie do­kona się to bez oporu — gdyż tradycyjne dyscypliny nie lubią, gdy od zewnątrz przychodzi rozszerzanie ich problematyki badawczej — to będzie to tylko normalne zjawisko w historii nauki.



Historia gospodarcza a historia prawa

W stosunku do historii prawa, dyscypliny starożytnej, która w pew­nych epokach odgrywała przodującą rolę w historiografii — historia gospodarcza ma swój historyczny “dług wdzięczności". W wielu krajach, np. w Niemczech, wzrastała ona, częściowo przynajmniej, początkowo w łonie, a później przy boku historii prawa. W każdym kraju wielu wybitnych historyków prawa ma wielkie zasługi dla historii gospo­darczej. W Polsce wymienić tu trzeba Czackiego, Maciejowskiego,- Ula- nowsklego, Dobrzyńskiego, Kutrzebę. Można zaryzykować tezę, że

właśnie wybitne umysły wśród historyków prawa wkraczały i na ten teren,_ w przeciwieństwie do ciasnych i formalistycznych dogmatyków. Było to tym bardziej ważne i płodne naukowo, gdy historia gospodarcza nie istniała jeszcze jako wyodrębniona i usamodzielniona dyscyplina.

Obecnie, za przykładem Związku Radzieckiego, rozpowszechnia się w naszym kraju określenie tej dyscypliny jako “historii .państwa i pra­wa". Nie wypowiadając się, jako niespecjalista, w sprawie zasadności takiego przemianowania — stwierdzam jedynie, że w proponowanym tu ujęciu klasyfikacji nauk historycznych dodatek “państwa" jest zbędny. Nie jest to przecież i chyba być nie może historia “państwa" w ogóle — tą jest przecież cała historia polityczna. Jest to natomiast i być powinna historia prawa zarówno państwowego, jak i prywatnego, a więc historia prawa tout court. Wszelkiego.

Ze swej strony jednak, jako użytkownik wyników badań historyczno--prawnych, odczuwam inną potrzebę rozszerzenia praktycznie przez nią uprawianego zakresu. Jeśli mianowicie historia prawa zajmuje się tylko historią norm prawnych — wówczas inne kategorie norm pozostają poza strefą zainteresowań obecnie istniejących dyscyplin. Rozszerzenie więc historii prawa tak, by objęła ona również i historię norm zwy­czajowych, moralnych etc. mogłoby doprowadzić do zlikwidowania dotkliwej luki w badaniach historycznych. Teoretycznie jak mi się zdaje żaden niemal historyk prawa nie neguje możliwości obejmowania przez tę dyscyplinę prawa zwyczajowego. W praktyce jednak znajomość jego pozostaje ogromnie w tyle za znajomością norm prawnych 7. Odmienny charakter źródeł do badania historii norm zwyczajowych od źródeł do historii prawa jest tu chyba przyczyną podstawową. Rozszerzanie więc historii prawa na badania historii wszelkich norm społecznych nie będzie rzeczą łatwą, gdyż'wymagać będzie rozszerzenia stosowanych przez nią, a przez długie pokolenia wydoskonalonych metod. Niemniej zadanie to wydaje mi się konieczne, nie tylko z wymienionego wyżej powodu dążenia do likwidacji “białych plam", lecz i z przyczyn teoretycznych.

Jest przecież rzeczą ogólnie znaną, że normy prawne stanowią część tylko obowiązujących w społeczeństwie norm w ogóle, że w różnych epokach rola norm prawnych w całości norm społecznych jest różna, że w różnych epokach różne zjawiska uzyskują sankcję norm prawnych, że wreszcie siła egzekucji norm prawnych nie zawsze bynajmniej bywa większa, niż siła egzekucji norm pozaprawnych. Niektóre zachowania społeczne mają w pewnych okresach sankcję prawną, w innych kościelną, w innych i jedną, i drugą, w innych znów tylko zwyczajową. Wydzie­lanie jako przedmiotu badawczego dyscypliny jedynie norm prawnych prowadzić musi do rwania się wątków. Historia prawa zresztą od wie-



7 Są tu oczywiście wyjątki. Np. badania nad zwyczajami spadkowymi u chło­pów różnych dzielnic dawnej Polski. Por. Zwyczaje spadkowe włościan w Polsce, zwłaszcza cz. V opracowana przez J. Berkermana i J. Rafacza, Warszawa 1929.

ków obejmuje obok prawa o sankcji państwowej również i prawo kościelne, co jest oczywiście z poważnych względów uzasadnione8 — co jednak przez dzisiejszą naukę powinno być, naszym zdaniem,' roz­szerzone na pozostałe normy społeczne.

Gdyby przyjąć takie określenie zakresu historii prawa — wówczas terenem granicznym okazałaby się problematyka norm, regulujących działalność gospodarczą w społeczeństwie. Normy te w tym ujęciu należałyby całkowicie do tak rozumianej historii prawa.

Współpraca między historią gospodarczą a historią prawa musiałaby być, rzecz jasna, ścisła. Historia prawa musiałaby korzystać z wyników badań historyczno-gospodarczych dla wyjaśnienia przyczyn pojawiania się i zanikania pewnych norm — odwrotnie zaś historia gospodarcza musiałaby korzystać z wyników badań historii prawa, gdyż normy obo­wiązujące w danym społeczeństwie stwarzają część ram, w których toczy się jego życie gospodarcze.

W przeprowadzeniu takiego rozgraniczenia nie przewidujemy po­ważniejszych trudności praktycznych, gdyż każdy z obu specjalistów badałby należące do niego zjawiska właściwymi swej dyscyplinie me­todami, nie ma tu więc takich trudności, jakie wynikały np. przy za­gadnieniach skarbowości, zjawiska politycznego, które jednak wymaga ekonomicznych narzędzi analizy.

Historia gospodarcza — a historia nauki, techniki i kultury materialnej

Historię nauki rozumiemy tu jako historię myśli naukowej, ocenę jej zacofania czy postępu, niezależnie od tego, czy dotyczy to nauk mają­cych zastosowanie w produkcji — czy też nie, niezależnie od tego, czy osiągnięcia naukowe były faktycznie zastosowane w produkcji — czy też nie.

Do historii kultury materialnej zaliczamy natomiast środki i metody produkcji, będące praktycznie w użyciu.

Historia techniki byłaby w tym rozumieniu określeniem, łączącym w sobie część historii nauki (historię nauk technicznych) i część historii kultury materialnej (praktycznie stosowaną -technikę produkcji). Połą­czenie takie może mieć oczywiście swoje głębokie uzasadnienie prak­tyczne, ze względu na to, że do badania każdej z tych dwóch grup zagad­nień potrzebne są w dużej mierze te same metody, w dodatku metody, które opanować potrafi jedynie badacz o pewnym wykształceniu tech­nicznym. W proponowanej tu jednak klasyfikacji każdy z tych działów należy do odmiennej dyscypliny historycznej.

Przy takim rozumieniu historii nauki zarysowuje się jeden teren

8 Kutrzeba też słusznie za źródła do historii prawa uważał rozporządzenia wy- dawane przez feudałów, a obowiązujące ludność ich dóbr.

graniczny między nią a historią gospodarczą, mianowicie historia nauk ekonomicznych. Ze względu na wagę tego tematu dla historii gospo­darczej wydzielamy go w oddzielny paragraf. Czynimy tak i dlatego, że rola historii nauk ekonomicznych, tradycyjnie nazywanej (niezbyt już dziś szczęśliwie) historią doktryn ekonomicznych w ramach aktualnej nauki ekonomii jest szczególna i nie da się porównać np. z rolą historii prawa w prawoznawstwie czy historii 'techniki w naukach technicznych. Historia doktryn ekonomicznych, będąc oczywiście jedną z dyscyplin historycznych, jest jednak jednocześnie integralną częścią nauk ekono­micznych i wraz z nimi ją rozpatrzymy.

Sprawa historii kultury materialnej przedstawia natomiast poważne trudności, tym bardziej że jest to dyscyplina stosunkowo młoda



  1   2   3   4


©operacji.org 2017
wyślij wiadomość

    Strona główna