Filozofii I historii



Pobieranie 30,91 Kb.
Data22.05.2018
Rozmiar30,91 Kb.

Hegel pisząc o historii filozofii używa kategorii, które w klasycznej dwuwartościowej logice prowadzą do sprzeczności. Paradoksy związane z ruchem i, szerzej, wszelkiego rodzaju zmianami znane już od starożytności wydają się nadal trudne do przezwyciężenia. W Filozofii i historii a także w Nauce logiki zostały pokazane przez niemieckiego filozofa pewne możliwości radzenia sobie z psychologiczną trudnością związaną z akceptowaniem sprzeczności. Jedną z metod jest przyjęcie logiki wielowartościowej, co robi np. w swojej pracy Leonard Rogowski1, ale żeby przyjąć logikę kierunkową koniecznie należy wcześniej pokazać jak w ogóle możliwe jest stosowanie mechanizmów formalnych w opisie dialektycznego rozwoju filozofii, co jest celem niniejszej pracy.

Filozofia, jest nieskrępowanym rozwojem myśli w jej totalności, jest systemem, który poprzez dzieje konkretyzuje się czerpiąc ze wszystkiego, co ją poprzedziło. Swoim rozwojem obrazuje rozwój ducha. A nawet więcej: rozwój ducha jest rozwojem historii filozofii, są to dwa aspekty pojmowania jednego elementu, który przejawia się w różnorodności swoich określeń. Nie jest więc tak, że poszczególne systemy filozoficzne są wzajemnie izolowane i nie jest możliwy ich wzajemny przekład. Wszystkie filozofie są powiązane z sobą poprzez zapośredniczenie w absolucie i wzajemną dziejową zależność. Ruch, w którym uczestniczą jest podwójnie konieczny: musi zachodzić i skoro zachodzi, to właśnie w taki a nie inny sposób. W marszu ducha poprzez dzieje nie ma elementów przypadkowych, to, co rzeczywiście jest związane w sposób istotny ( a nie może być związane inaczej) jest rozumne i tym samym nieuniknione. Konieczność ma jednocześnie motywację wewnętrzną i zewnętrzną, formy pojmowania absolutu wyłaniają się z zasad samego ducha i wracają do niego przetworzone w myśli o sobie samym. Jak pisze Hegel „Formy te, wyłaniając się w ten sposób jedna z drugiej, wprawdzie wydają się przypadkowe, jednakże my musimy pokazywać również konieczność tego wyłaniania się.”2 Istotna treść filozofii ma dwa źródła, pierwszym jest oczywiście absolut, ale drugim jest duch konkretnej epoki, który odpowiada za treść myślenia filozoficznego. Przypomina to nieco opisany przez Kripkego w języku logiki intuicjonistycznej model procesu nabywania wiedzy matematycznej przez wyidealizowany podmiot poznający. Mamy dany zbiór momentów S, który jest częściowo uporządkowany zwykłą relacją: ≤. Każde stadium s є S jest związane z pewnym zbiorem zdań atomowych E(s) uznawanych na danym etapie rozwoju wiedzy. Dodatkowym założeniem jest trwałość raz zdobytej wiedzy tak, że jeśli s ≤ t, to E(s)  E(t). Zdanie A jest prawdziwe w modelu Kripkego wyznaczonym przez zbiór S, E i  wtedy i tylko wtedy, gdy sS s╟ A (formuła A jest zaakceptowana w stadium s). Zasadniczą różnicą jest to, że Kripke uważa porządek w zbiorze momentów za częściowy, zatem dopuszczalne są różne rozwinięcia wyjściowego zbioru formuł, natomiast dla Hegla ruch myśli odbywa się po okręgu i ze swej istoty jest jedyny i konieczny.

Inna ważna różnica jest związana z wielowartościowością logiki kierunkowej, mianowicie w ujęciu Rogowskiego, idącego tu za Heglem, zdania nie zachowują „wiecznie” swojej prawdziwości, ale zniesione w procesie zdobywania samoświadomości przez absolut zostają zdegradowane na niższy stopień przez wyłaniające się z ducha treści. Filozofia ujawnia strukturę rozumu i staje się zupełnym modelem rzeczywistości, która jest w ruchu, to, co jest podstawą, jest jednocześnie punktem dojścia: „ruch naprzód jest cofaniem się do podstawy, do tego, co pierwotne i prawdziwe, od czego zależy i przez co w istocie rzeczy wytworzone zostało to, co przyjęto jako początek.”3 Linia poznania naukowego zamienia się w okrąg a każdy element, mimo pozornej przypadkowości, ma w nim właściwe sobie miejsce, które dopiero na końcu procesu poznawczego okaże się w pełni uzasadnione. Ciekawe jest to, że zdaniem Hegla to, co kiedyś było wnioskiem na mocy pewnych założeń, w następnym momencie dziejowego rozwoju ducha samo staje się przesłanką dalszego wnioskowania. A jednak nie możemy uznać zdań, które zostały zniesione za mniemania, bo jak wiadomo w sferze ducha jedynym mniemaniem jest prawda, a zatem jedyną opinią może być wiedza. Pomimo tego, że duch świata posuwa się w swoim marszu nieustannie naprzód i znajduje pełniejsze określenia dla swojej ogólności, nie może odciąć się od tego, co było o nim prawdą totalną w danym momencie historycznym. Nic nie zostaje odrzucone, ale zachowane, choć zniesione. Staje się to jasne, kiedy zrozumiemy, że filozofia jest dla Hegla jedna – jest nią ujmujący się w swoim rozwoju rozum, zatem obalone zostają jedynie modusy przejawiania się, a nie treść zawarta implicite w strukturze głębokiej zespołu opisujących go zdań.

Wykonujemy tu trzy kroki, które następnie są iterowane:



  1. moment ogólności, w którym to, co ogólne przeciwstawia się określeniu

  2. moment szczególności, w którym przedmiot jest ujmowany ze względu na swoje aspekty (modi)

  3. przechodząc od 1. do 2. i przezwyciężając pozorną sprzeczność otrzymujemy spójny system twierdzeń, model teoretyczny

„To, co otrzymało postać – zgodnie ze słowami Hegla – jest (…) czymś określonym. Tak więc musi ono być takie, a nie inne; z tym, że jest, że egzystuje, łączy się określoność.”4 Nic jednak, co jest określone, co podpada pod zasadę niesprzeczności nie może być zupełnym opisem absolutu, który zawiera w sobie określenia sprzeczne i wzajemnie wykluczające się w dialektycznym ruchu ku samopoznaniu. Dlatego konieczny jest nowy model teoretyczny, szerszy, w którym dwie zasady wcześniej „skonfliktowane” znajdują miejsce i stają się elementami jednej idei (absolutna, doskonała tożsamość różnic). Przestają być ogólne a stają się jedynie lokalnymi zasadami opisującymi pewne ograniczone aspekty rzeczywistości. „Totalność więc istnieje tu jedynie jako łącząca je [zasady, przyp. M. A.] jedność; egzystuje ona jako zupełność osiągana w rozwoju. Istotnym pytaniem jest, jak taki system może być niesprzeczny, skoro wydaje się mamy tu jaskrawy przykład bezpośredniego łamania tej fundamentalnej zasady logicznej?

System Hegla pretenduje do miana systemu zupełnego, bo jeśli rzeczywistość wyłania się z myślenia siebie przez absolut, który dąży do pełnego przejawiania się w dziejach, to ostateczne dojście do podstawy okaże się równoznaczne z osiągnięciem pełnej wiedzy. Koniecznym elementem tego procesu jest ścieranie się sprzeczności i ich przezwyciężanie. „Początek nie jest czystym Niczym, lecz takim niczym, z którego wyłonić się ma Coś; znaczy to, że byt zawarty jest już także w początku. Początek zawiera więc w sobie obydwa momenty, byt i Nic, jest jednią bytu i Niczego.”5 Pojawia się tu problem sprzeczności wszelkiej zmiany, nie tylko związanej z ruchem fizycznym, ale również z powstawaniem i przemijaniem zarówno w obrębie rzeczywistości jak i samego ducha (choć oczywiście należy pamiętać, że są to tak naprawdę dwa sposoby pojmowania tego samego). Zatem dążenie do samouświadomienia siebie przez ducha, jest dążeniem do uzyskania odpowiedzi na pytanie o rozstrzygalność zdań ostatecznie uzyskanego systemu. „Wyrażenie, którego użyliśmy: absolutny absolut oznacza absolut, który w swojej formie wrócił do siebie, czyli taki, którego forma równa się swej treści. Atrybut jest tylko relatywnym absolutem, pewnym powiązaniem, które nie oznacza nic innego jak tylko absolut w pewnej określoności formy.”6 Kiedy bierzemy pod uwagę rozwój ducha i dążenie do pełni, możemy uznać, jest to proces domykania zbioru zdań przy pomocy odpowiednich operatorów. Wybieramy dla potrzeb tej pracy operator dedukcyjnego domknięcia Ded (jest on równoważny operatorowi Cn na mocy uogólnionego twierdzenia o pełności, zatem wybór pomiędzy nimi spowodowany jest jedynie względami pragmatycznymi). System, który jest punktem dojścia procesu rozwoju ducha jest teorią, co oznacza, że Ded (T) = T, zatem jest punktem stałym interesującego nas operatora i co więcej jest zbiorem maksymalnym i niesprzecznym. Zauważmy, że, kiedy mamy zbiór zdań X, które stanowią przesłanki naszego wnioskowania i zbiór aksjomatów Ax, możemy w skończonej ilości kroków na mocy twierdzeń o dedukcji wydedukować zdanie α. Na mocy twierdzenia Lindenbauma otrzymujemy, że każdy zbiór zdań X  Fm (Z) może być rozszerzony do zbioru X+  X, takiego, że X+ jest maksymalny i niesprzeczny. Wydaje się więc, że właśnie tego typu procedurę domknięcia można zastosować do propozycji Hegla. Dany jest pewien wyjściowy zbiór przesłanek, który po zastosowaniu dozwolonych procedur daje nam teorię, czy, jakby powiedział Hegel, system. W operacji domknięcia dedukcyjnego zawarta jest ukryta przesłanka, że wszelkie wydedukowane dane znajdują się już implicite w zbiorze wyjściowym, zatem dedukcja nie powiększa zawartości treściowej systemu, a tylko ją w sposób nietrywialny przenosi. Podobnie jest w historii filozofii w ujęciu heglowskim: na mocy założenia, że proces ujawniania się ducha przebiega po okręgu, musimy uznać, że w podstawie są już zawarte wszystkie treści, które później ujawnią się w punkcie dojścia, jest to proces nietrywialny, ponieważ początkowo treści zawarte w systemie nie są uświadomione. Dopiero szczególnie pojmowany przez Hegla rozwój i dialektyczny ruch od bytu do niebytu pomaga w zdobyciu samoświadomości przez ducha. (Chwilowo pomijam tu analizę sprzeczności w historii filozofii, zostanie ona podjęta przeze mnie nieco dalej.)

Jak trafnie zwraca uwagę Rogowski, dla Hegla specjalizacja bytu przez niebyt jest procesem a nie równoważnością. Procesualność tego ujęcia oczywiście wywołuje wszystkie znane paradoksy. Jednia bytu i niebytu, czyli początek, jest już sama w sobie procesem ontycznym, w którym jedność musi być rozumiana koniunkcyjnie: „coś zaczyna być zawsze i tylko, gdy już jest i jeszcze nie jest”7. Najtrudniej pojmowalnym elementem wszelkiego ruchu jest współwystępowanie momentów sprzecznych, które jednak wzajemnie się określają i warunkują. Dwa wykluczające się aspekty: pozytywny i negatywny dopełniając się pozwalają na uniknięcie pewnej formy sprzeczności, w którą, ze względu na niemożliwość pełnego określenia, popadają w izolacji. Stosunek pojęcia do swego „innego” jest w całości zawarty już w samym pojęciu, ale z drugiej strony jest zapośredniczony w swoim „innym” przez jego nieobecność. W konfrontowaniu ze sobą momentów sprzecznych rodzi się ożywczy ruch, który ukazuje, czym jest rozwijający się absolut. Jak pisał Hegel: „Jednym z podstawowych przesądów dotychczasowej logiki i zwykłego sposobu wyobrażania jest pogląd, że sprzeczność nie jest jakoby tak istotnym i immanentnym określeniem jak tożsamość. Tymczasem, jeśli należałoby tu mówić o hierarchii i trwać przy obydwu określeniach jako odrębnych, to należałoby sprzeczność uważać za to, co głębsze i istotniejsze. Tożsamość bowiem jest w przeciwieństwie do sprzeczności tylko określeniem prostej bezpośredniości, martwego bytu; sprzeczność jest natomiast źródłem wszelkiego ruchu i życia. Tylko o tyle, o ile coś w sobie samym zawiera sprzeczność, jest ono w ruchu, przysługuje mu popęd i działanie.”8 Zatem warunkiem umożliwiającym wszelką zmianę jest, zawarty w myśli (lub rzeczy), moment dziania się, czyli proces ontyczny.

Hegel wyróżnia dwa podstawowe typy procesów ontycznych: powstawanie i przemijanie, co pozwala na zdefiniowanie w sposób analogiczny do pojęcia „początku”, przeciwstawnego mu pojęcia „końca”: „coś przestaje być zawsze i tylko, gdy jeszcze jest i już nie jest”9 Dalej możemy powiedzieć, że „coś jest i nie jest zawsze i tylko, gdy zaczyna lub przestaje być.”10 Okazuję się jednak, że przy tak skonstruowanej definicji, ponieważ wszystko jest w ruchu zgodnym z ruchem absolutu, wszystko jest i nie jest zarazem lub, mówiąc inaczej, jest jednocześnie bytem i niebytem. Przejście od S do P (dowolnych sprzecznych określeń) oznacza, że własność bycia S-em zostaje przezwyciężona, czyli jednocześnie zachowana i zniesiona. Ze względu na odmienny sposób rozumienia zasady podwójnej negacji niż w logice klasycznej, otrzymujemy: Jeśli coś przestaje być S i zaczyna być P, to jednocześnie jest jeszcze S i już P. Zatem cokolwiek jest jeszcze S, nieprawda, że nie jest S. I choć w logice dwuwartościowej mamy równoważność pomiędzy zdaniami „coś jest S” i „nieprawda, że coś nie jest S”, to w systemie Hegla, ze względu na próbę uchwycenia zmienności w obrębie myśli i rzeczywistości, stanowią one odmienne opisy. Dla przykładu można podać zdania: „x jest bytem” i „nieprawda, że x nie jest bytem”, są one różne, przy czym to drugie zdanie jest prawdziwe dla wszystkich możliwych podstawień.

Kluczowe jest oczywiście uznanie, że formalizacja języka Hegla wymaga logiki wielowartościowej, w tym konkretnym przypadku czterowartościowej, w której występują nieklasyczne funktory zdaniotwórcze, co pozwala uniknąć nieuchronnego w logice dwuwartościowej odrzucenia zasady niesprzeczności . Jednym z nich jest inicjacja (N), której znaczenie można przełożyć na język naturalny jako: „zaczyna być tak, że p” i należy rozumieć jako opisującą stan pośredni pomiędzy „jest tak, że p” i „nie jest tak, że p”. Zgodnie z dalszymi założeniami tego systemu nie może być tak, żeby zarazem były prawdziwe zdania: „p”, „nie jest tak, że p”, „zaczyna być tak, że p” i „zaczyna być tak, że nie p”, bowiem prawdziwość jednego z nich wyłącza możliwość pozostałych. Jednocześnie zdania: „zaczyna być tak, że nie p” i „przestaje być tak, że p” są równoznaczne i równoważne, podobnie jak zdania: „zaczyna być tak, że przestaje być tak, że p”, „przestaje być tak, że zaczyna być tak, że p” oraz, co wzbudzać może rozliczne wątpliwości: „jest tak, że p”. Wynika to ze szczególnego rozumienia pojęcia „bycia”, otóż być to znaczy podlegać procesowi ontycznemu, czyli być jakimś i zarazem nie być takim. Podobnie zdanie: „zaczyna być tak, że p” jest równoważne i równoznaczne ze zdaniem: „nie jest tak, że p”. Nie wnikając głębiej w szczegóły wzajemnych zależności pomiędzy zdaniami zawierającymi wyżej wymienione funktory, należy zauważyć, że inicjacja jest funkcją prawdziwościową, czyli jeśli zdania p i q mają tę samą wartość, i ich negacje również, zdania typu „zaczyna być tak, że…” i „przestaje być tak, że…” będą miały tę sama wartość. Skoro tak, to możemy przystąpić do konstrukcji tabeli dla czterech wartości logiki kierunkowej:

Jeśli w rzeczywistości: to wartością p jest:


  1. jest tak, że p prawda

  2. zaczyna być tak, że p podprawda

  3. zaczyna być tak, że nie p podfałsz

  4. nie jest tak, że p fałsz11

Wszystkie funkcje prawdziwościowe definiujemy w oparciu o powyższe ustalenia.

Trzeba tu zauważyć, że takie sformułowanie zasad logiki kierunkowej, pozwala lepiej zrozumieć charakter rozwoju filozofii. Tak, jak zostało wcześniej ustalone żadne zdanie konkretnego systemu filozoficznego nie zostaje odrzucone w taki sposób, aby przestało odgrywać jakąkolwiek rolę w dalszym rozwoju samoświadomości ducha. Pomysł wydaje się na gruncie powyższych ustaleń dość trywialny, otóż kiedy badamy historię filozofii i mamy dany pewien stan do chwili, w której dokonujemy refleksji, możemy zauważyć prostą zależność między poszczególnymi systemami (oczywiście nie byłoby to możliwe w ujęciu dwuwartościowym). Okazuje się, że kiedy dostrzeżemy nieuchronność procesu ontycznego, uprawnione staje się czytanie pewnego zdania „p” jednej filozofii, jako „zaczyna być tak, że q”, dla q będącego zdaniem prawdziwym systemu następującego bezpośrednio po niej. Jest przecież tak, że pewien system po tym jak zostaje zniesiony, staje się swego rodzaju przesłanką dla nadchodzącej myśli, a zdanie, które w swoim czasie miało charakter ogólny i wartość prawdy, zostaje sprowadzone do funkcji lokalnego elementu i przysługuje mu wartość podprawdy. W ten sposób to, co zostaje zniesione może zostać zachowane na wyższym poziomie zgodnie z pojęciem „aufheben”, co oznacza znoszenie, przesuwanie, usuwanie i „aufgehoben”, które należy rozumieć jako jednoczesne „zniesienie” i „zachowanie” elementów z poziomu niższego, by wykorzystać je w konstrukcji systemu, ale już na wyższym poziomie.

Skoro zdanie „jest tak, że p” jest równoważne zdaniom: „zaczyna być tak, że przestaje być tak, że p” i „przestaje być tak, że zaczyna być tak, że p”, to, pamiętając o ciągłości ruchu i nieuchronności zmiany i zakładając, że mamy dwa pojęcia, które pozostają względem siebie w sprzeczności (q =  p), widzimy, że ze zdania: „przestaje być tak, że p” musi wyłaniać się zdanie „zaczyna być tak, że q”, jako równoważne zdaniu „zaczyna być tak, że nie p”. Jeśli będziemy abstrahować od stopnia postępu tych procesów, to te dwa zdania są sobie równoważne – jedno pociąga drugie, co uzasadnia heglowska tezę dialektycznego rozwoju myśli i ducha.
Bibliografia:

G. W. F. Hegel, Nauka logiki, tł. Adam Ladman, Warszawa 1967

Z. Kuderowicz, Hegel i jego uczniowie, Warszawa 1961

Logika formalna. Zarys encyklopedyczny z zastosowaniem do informatyki i lingwistyki, pod red. Witolda Marciszewskiego, Warszawa 1987

L. S. Rogowski, Logika kierunkowa a heglowska teza o sprzeczności zmiany; Toruń 1964





1 Leonard Sławomir Rogowski; Logika kierunkowa a heglowska teza o sprzeczności zmiany, Toruń 1964

2 G. W. F. Hegel; Filozofia i historia [w:] Z. Kuderowicz, Hegel i jego uczniowie, Warszawa 1961; s. 278

3 G. W. F. Hegel, Nauka logiki t. I, s. 76; Warszawa 1967

4 G. W. F. Hegel, Nauka logiki, op. cit.; s. 284

5 G. W. F. Hegel, Nauka logiki, op. cit.; s. 80

6 Ibidem, s. 265

7 L. Rogowski, op. cit.; s. 8

8 G. W. F. Hegel, Nauka logiki, op. cit.; t. II, s. 92

9 L. Rogowski, op. cit., s. 9

10 Ibidem

11 Jako ze źródła w całym tym fragmencie korzystam z cytowanej już wcześniej publikacji: L. Rogowski, Logika kierunkowa a heglowska teza o sprzeczności zmiany






©operacji.org 2017
wyślij wiadomość

    Strona główna