Falklandy to archipelag usytuowany w południowej części Oceanu Atlantyckiego, około 500 kilometrów od wybrzeży Argentyny I 13000 kilometrów od Wiellkiej Brytanii



Pobieranie 72,56 Kb.
Data22.02.2018
Rozmiar72,56 Kb.


WOJNA FALKLANDZKA
Falklandy to archipelag usytuowany w południowej części Oceanu Atlantyckiego, około 500 kilometrów od wybrzeży Argentyny i 13000 kilometrów od Wielkiej Brytanii. Na archipelag składają się dwie większe wyspy - Falklandy Wschodnie i Zachodnie - oraz około 200 wysepek i raf koralowych. Bardziej w głąb Atlantyku znajduje się Południowa Georgia i kilka innych wysepek, które nie stanowią części Falklandów, ale są z nimi powiązane administracyjnie.
W XVIII wieku o panowanie nad Falklandami rywalizowały Hiszpania, Francja i Wielka Brytania. Na początku wieku XIX Argentyna uzyskała niepodległość i archipelag znalazł się pod jej władaniem, ale w 1833 roku wyspy zostały zajęte przez Brytyjczyków i od tej pory znajdowały się pod ich kontrolą. Od tego czasu archipelag zasiedlała głównie ludność pochodzenia brytyjskiego, niemniej jednak Argentyńczycy cały czas żądali jego zwrotu, uzasadniając swoje roszczenia tym, że z geograficznego punktu widzenia Falklandy należy uznać za część ich kraju.

Od 1958 roku sprawa przynależności Falklandów systematycznie pojawiała się na forum ONZ. Wielka Brytania odpierała argumenty Argentyny, twierdząc, że mieszkańcami wysp jest ludność pochodzenia brytyjskiego, która pragnie zachować związek z metropolią. Argentyńczycy uważali jednak, że brytyjska kontrola nad archipelagiem to relikt epoki kolonializmu i w tym wypadku prawo do samostanowienia nie powinno obowiązywać. Ponadto brytyjskość populacji była utrzymywana w sposób sztuczny, poprzez zakaz osiedlania się na wyspach ludności argentyńskiej.

Od 1965 roku prowadzono ciągłe negocjacje w sprawie przyszłości Falklandów, a jedną z dyskutowanych opcji było uznanie argentyńskiego zwierzchnictwa nad wyspami, z równoczesnym oddaniem ich w dzierżawę Brytyjczykom. W roku 1982 negocjacje trwały nadal, a ich powolny przebieg odzwierciedlał przekonanie - występujące przynajmniej po stronie brytyjskiej - że los grupy skalistych wysepek zamieszkiwanych przez około 2000 ludzi nie jest problemem, który wymaga natychmiastowego rozwiązania. Od czasu do czasu naciski Argentyńczyków nasilały się, pojawiały się także groźby inwazji, jednak za każdym razem wracano w końcu do rozmów. Przeświadczeni o całkowitym braku zagrożenia, członkowie konserwatywnego rządu brytyjskiego, w ramach oszczędności na wydatkach wojskowych, wycofali nawet ostatnią fregatę strzegącą wyspy.

W marcu 1982 roku miała miejsce deportacja argentyńskich handlarzy złomem, którzy wylądowali na Południowej Georgii i rozpostarli tam swoją narodową flagę. Być może incydent ten sprowokował wojskowy rząd Argentyny do inwazji na Falklandy, jednak bardziej prawdopodobne jest, iż stanowił on jedynie pretekst do rozpoczęcia akcji przygotowywanej od wielu tygodni.


2 kwietnia 1982 roku oddziały argentyńskie wylądowały na Falklandach. W skład desantu weszły siły o łącznej liczbie ponad tysiąca żołnierzy dysponujących pojazdami opancerzonymi. Komandosi z brytyjskiego garnizonu stacjonującego na wyspach stawili opór, zanotowano pierwsze ofiary konfliktu. Po krótkich walkach Brytyjczycy poddali się na rozkaz gubernatora kolonii Rexa Hunta. Następnego dnia siły argentyńskie zajęły Południową Georgię i inne okoliczne wyspy. "Operacja Rosario" przebiegła bez komplikacji, Falklandy formalnie przyłączono do Argentyny, przemianowano na Malwiny i pomimo że całość populacji stanowili ludzie mówiący po angielsku, językiem urzędowym ustanowiono hiszpański.

Motywów tej nagłej zmiany polityki argentyńskiej wobec archipelagu należy dopatrywać się w spadku popularności rządzącej krajem junty. Jak często w takich wypadkach, reżim próbował zjednać sobie naród, odnosząc "błyskotliwy" sukces na arenie międzynarodowej. Na krótką metę taktyka ta wydawała się zdawać egzamin, jako że aneksja archipelagu wywołała w Argentynie falę entuzjazmu. Junta uznała, że ze względu na odległość dzielącą Falklandy od Wielkiej Brytanii rząd brytyjski nie zdecyduje się na interwencję zbrojną i ograniczy się do oficjalnych protestów i negocjacji: W takim wypadku Argentyna; jako strona sprawująca kontrolę nad wyspami mogła liczyć na ostateczny sukces polityczny.


Kalkulacja taka okazała się fatalną pomyłką. Można się było bowiem spodziewać, że prowadzący politykę "twardej ręki" konserwatywny rząd Margaret Thatcher odpowie siłą na siłę. Zresztą, jak twierdzą niektórzy, "Żelazna Dama" także była w tym czasie bardzo niepopularna w swoim kraju i erupcja emocji patriotycznych, jaką z pewnością wywołałby konflikt zbrojny, mogła tylko wzmocnić jej pozycję polityczną. Z tego powodu później pojawiły się zarzuty, że rząd brytyjski celowo sabotował wszelkie próby pokojowego rozwiązania kryzysu falklandzkiego. Chociaż w publicznych wypowiedziach członkowie rządu brytyjskiego okazywali zaskoczenie działaniami Argentyny, to jednak już wcześniej raporty wywiadu skłoniły ich do podjęcia pewnych działań wstępnych - wśród nich wysłania okrętu podwodnego o napędzie jądrowym Spartan w kierunku południowego Atlantyku. Kiedy nadeszły wiadomości o inwazji, Wielka Brytania zażądała od Argentyńczyków opuszczenia wysp, uzyskując poparcie ONZ i EWG.

John Nott, sekretarz obrony Wielkiej Brytanii, ogłosił, że organizowana jest akcja zbrojna. Nie- mniej jednak żadna ze stron nie wypowiedziała oficjalnie wojny, dzięki czemu przyszły konflikt zachował lokalny charakter. Intencje brytyjskie były w tym względzie bardzo przejrzyste - strefą wojny ogłoszony został 320-kilometrowy obszar wokół wysp, w granicach którego zaatakowany mógł być każdy okręt. Poza tą strefą, według zapewnień Brytyjczyków, jednostki argentyńskie mogły czuć się bezpieczne.


Siły marynarki brytyjskiej, które 5-6 kwietnia opuściły bazę w Portsmouth, składały się ze 107 okrętów nawodnych i 6 podwodnych. Wśród nich były przejęte przez marynarkę wojenną liniowce oceaniczne Queeu Elizabeth ll i Canberra, na pokładach których płynęło 6000 żołnierzy. Niewielka marynarka wojenna Argentyny nie miała szans zatrzymać takiej armady, z drugiej strony jednak jej siły powietrzne były znaczne, a 12000 ludzi stacjonujących na wyspach mogło stawić skuteczny opór Brytyjczykom.

W czasie, kiedy armada płynęła przez Ocean Atlantycki, ONZ i USA podejmowały próby zażegnania konfliktu zbrojnego, które nie przyniosły jednak żadnych konkretnych rezultatów. 25 kwietnia Brytyjczycy odnieśli pierwszy sukces, zdobywając Południową Georgię i pod koniec miesiąca okręty Marynarki Królewskiej zaczęły zbliżać się do Falklandów. 1 maja ostrzelały one argentyńskie pozycje wojskowe, podczas gdy bombowce RAF- u zaatakowały lotniska w stolicy kolonii, Port Royal, i w Goose Green.


Francis Pym, brytyjski minister spraw zagranicznych, ogłosił, że podjęte akcje zbrojne nie muszą stanowić wstępu do generalnego ataku, a ich celem było jedynie skłonienie Argentyńczyków, by jeszcze raz przemyśleli swoje stanowisko. Pym pod- kreślił, że nie zostaną podjęte dalsze akcje zbrojne, oprócz takich, których celem będzie zapewnienie bezpieczeństwa w wytyczonej strefie.

Ataki przeprowadzone 1 maja ostatecznie przekonały juntę, że Brytyjczycy nie żartują i że otwarta wojna nie jest wskazana ze względu przewagę militarną przeciwnika. Z inicjatywy prezydenta Peru podjęto ostatnią próbę pokojowego rozstrzygnięcia konfliktu. Podobno w serii rozmów telefonicznych osiągnięto nawet ogólne porozumienie, a wyjaśnienia wymagało tylko jedna, niemniej jednak bardzo ważna kwestia - czy przyszłe porozumienie ma uwzględniać "wolę" mieszkańców wysp, czy też ich "aspiracje". Jednak według wyrażonej później opinii brytyjskiego rządu projekt nie wykraczał poza pewne ogólne sformułowania i nawet nie dotarł do Londynu do popołudnia 2 ma- ja. Fakty są w tym względzie trudne do ustalenia, pewne jednak jest, że porozumienia nie osiągnięto - 2 maja argentyński krążownik General Belgra - no został storpedowany i zatopiony przez brytyjską łódź podwodną z napędem jądrowym Conqueror.


Zginęło 386 Argentyńczyków, a wraz z ich śmiercią pogrzebane zostały szanse pokojowego rozwiązania konfliktu.

Jeżeli plan prezydenta Peru stwarzał rzeczywiste szanse na uniknięcie wojny, moment zatopienia krążownika wskazuje na świadomy krok brytyjskiego rządu w celu uniemożliwienia porozumienia. General Belgrano znajdował się wszak poza wytyczoną strefą wojenną i chociaż Margaret Thacher twierdziła, że stanowił on "oczywiste zagrożenie" dla sił brytyjskich, wykazano później, że argentyński krążownik płynął w kierunku przeciwnym do ich pozycji.

W Wielkiej Brytanii głosy krytyczne wobec zatopienia argentyńskiej jednostki nie spotkały się początkowo z większym odzewem, jednak sprawa ta wypłynęła później, wprawiając w zakłopotanie brytyjskie władze. 4 maja Argentyńczycy przeprowadzili przeciwuderzenie, zatapiając niszczyciela HMS Sheffiedd przy użyciu pocisków Exocet. Zginęło 21 członków załogi okrętu. Incydent ten wykazał skuteczność pocisków wystrzeliwanych z samolotów znajdujących się kilkadziesiąt kilometrów od celu i lecących zbyt nisko, by mogły zostać odkryte przez radary.
Od tego momentu Argentyńczycy ograniczali się do ataków powietrznych i nie angażowali do walki marynarki wojennej. Akcje lotnictwa argentyńskiego stały się szczególnie intensywne, kiedy Marynarka Królewska zaczęła wspierać desant na wyspy, co znalazło swoje odzwierciedlenie w znacznych stratach po obydwu stronach. W ciągu całej wojny zestrzelone zostały 72 argentyńskie samoloty i zatonęło 19 brytyjskich okrętów, między innymi niszczyciel Coventry, fregaty Ardent i Antelope oraz Atlantic Conveyor.

21 maja Brytyjczycy wylądowali w okolicach San Carlos na Falklandach Wschodnich. Utworzony został przyczółek, z którego piechota zaczęła uderzać na południe. W przeciwieństwie do wojny na morzu i w powietrzu, w której decydujące znaczenie miała technika, rezultat starć lądowych w dużej mierze zależał od wyszkolenia i determinacji oddziałów. Tutaj zawodowa armia brytyjska miała przewagę nad liczniejszymi oddziałami argentyńskimi, w których skład wchodziło wielu rekrutów. Moment zwrotny tej krótkiej kampanii nastąpił 25 maja, kiedy 450 spadochroniarzy brytyjskich pokonało 1450 Argentyńczyków w bitwie pod Green Goose.

Siły brytyjskie skierowały się na wschód w celu zdobycia stolicy Falklandów - Port Stanley. Argentyńczycy stawili zaciekły opór na otaczających miasto wzgórzach, który jednak został ostatecznie złamany. 14 czerwca, zdając sobie sprawę z beznadziejności swojej pozycji, generał Menendez, dowódca sił argentyńskich, poddał się. Pomimo wcześniejszych zapewnień członków junty, nie było mowy o dalszej walce. Falklandy ponownie znalazły się pod kontrolą Brytyjczyków, jednak ogłoszenie oficjalnego zaprzestania działań wojennych nastąpiło dopiero w 1989 roku.
Polityczne konsekwencje wojny falklandzkiej były bardzo istotne. Dni junty były policzone. Trzy dni po kapitulacji generał Galtieri został zdymisjonowany ze stanowiska prezydenta i zwierzchnika sił zbrojnych. Dyskredytacja wojskowego reżimu przyspieszyła proces demokratyzacji i w 1983 roku władzę w kraju przejął rząd cywilny. Bez względu na przegraną, jeden z ubocznych skutków wojny, upadek wojskowej dyktatury, okazał się dla Argentyny bardzo korzystny. Równie istotny wpływ miała wojna falklandzka na sytuację polityczną w Wielkiej Brytanii. W 1983 roku Partia Konserwatywna Margaret Thatcher zdecydowanie wygrała wybory, co z pewnością można było przypisać sukcesowi falklandzkiemu. Chociaż Argentyna ogłosiła, że od tej pory swoje roszczenia wobec archipelagu wysuwać będzie wyłącznie w drodze dyplomatycznej, Wielka Brytania konsekwentnie realizuje politykę umacniania obronności wysp, zamieniając je w tak zwaną "falklandzką twierdzę".

Z biegiem lat stosunki brytyjsko-argentyńskie ulegały stopniowej poprawie, a w 1993 roku doszło do wizyty ówczesnego brytyjskiego ministra spraw zagranicznych Douglasa Hurda w Argentynie - pierwszej od czasów kryzysu wizyty członka rządu brytyjskiego w tym państwie. Spotkanie przebiegało wprawdzie w przyjacielskiej atmosferze, jednak żadna ze stron nie zmieniła swojego zdania w kwestii falklandzkiej.




BIBLIOGRAFIA:


  1. Encyklopedia PWN




  1. Świat Wiedzy




  1. Zins Henryk „Historia Anglii”, Wrocław 1979





©operacji.org 2017
wyślij wiadomość

    Strona główna