Etap II: Realizacja lekcji



Pobieranie 0,63 Mb.
Strona1/5
Data23.04.2018
Rozmiar0,63 Mb.
  1   2   3   4   5

Etap II: Realizacja lekcji
Temat: Był czas, kiedy byłam tylko numerem - przeżycia kobiet, więźniarek obozu w Ravensbrück.
Autorka: Olga Tumińska z BEP IPN

Poziom nauczania: szkoła ponadgimnazjalna

Czas trwania zajęć: 45 minut
Cele lekcji:

Po zajęciach uczniowie będą umieli:



  • opisać warunki panujące w Ravensbrück;

  • opowiedzieć o przeżyciach obozowych więźniarek na podstawie fragmentów
    ich relacji;

  • przeprowadzić analizę tekstu źródłowego i wskazać najważniejsze informacje;

  • zaprezentować rezultaty swojej pracy.


Metody pracy:

  • technika puzzle

  • analiza tekstu źródłowego

  • praca w zespołach


Materiały pomocnicze:

fragmenty relacji więźniarek z Ravensbrück z publikacji „Odzyskać z niepamięci. Moje wspomnienia z Ravensbrück”, Fundacja na Rzecz Kobiet „Ja Kobieta”, Warszawa 2010; zdjęcia


Przebieg zajęć:
WPROWADZENIE

  1. Zapytaj uczniów, co wiedzą na temat obozów koncentracyjnych, które funkcjonowały w czasie II wojny światowej. Zapytaj o nazwy miejscowości,
    w których znajdowały się obozy; o przyczyny, dla jakich naziści je organizowali, o warunki, w jakich przebywali więźniowie obozów, jak też
    o relacje pomiędzy więźniami. Poproś uczniów o podawanie skojarzeń, zapisuj je na tablicy, następnie pogrupuj i skomentuj. (ok. 10 minut).


ROZWINIĘCIE

  1. Poproś uczniów, aby podzielili się na 5 zespołów. Wręcz każdemu zespołowi komplet materiałów pomocniczych – kserokopii fragmentów relacji kobiet więzionych w obozie w Ravensbrück. Poinformuj, że są to relacje osób żyjących. Zadaniem każdego zespołu będzie przeczytanie tekstu, sformułowanie i zapisanie trzech najważniejszych do zapamiętania informacji. Na wykonanie zadania daj uczniom 10 minut. Pamiętaj, aby każdy uczeń otrzymał kserokopię tekstu oraz sporządził notatkę na własnej kartce, ponieważ w kolejnej części zajęć będzie prezentował
    te informacje w innym zespole.




  1. Po upływie 10 minut poleć uczniom, aby podzielili się na nowe zespoły wg przydzielonych nazwisk (zespół 1. - Wyrzykowska i Bogusz; zespół 2. - Cieliszak; zespół 3. - Ciszewska; Zespół 4. - Tkaczyk; Zespół 5. - Kaczorowska). Kolejnym zadaniem będzie zrekonstruowanie obozowych przeżyć jednej z kobiet na podstawie otrzymanych wcześniej materiałów. Efektem pracy zespołu uczniów powinien być afisz - fragment ściany pamięci poświęcony jednej z żyjących do dziś kobiet więzionych w czasie II wojny światowej w obozie w Ravensbrück.


ZAKOŃCZENIE

  1. Poproś, aby przedstawiciele zespołów zawiesili afisze, tworząc całą ścianę pamięci. Zachęć uczniów do przyjrzenia się powstałej całości i skomentowania jednym zdaniem rezultatów pracy – każdy z uczniów zabiera głos w rundce. (ok. 15 minut)

  2. Praca domowa: Dobierzcie się w czteroosobowe zespoły i napiszcie list adresowany do jednej z kobiet byłych więźniarek obozu w Ravensbrück.

List powinien:

    • być napisany w formie elektronicznej;

    • zawierać nie mniej niż 1500 i nie więcej niż 2 000 znaków ze spacjami;

    • być napisany językiem poprawnym stylistycznie, gramatycznie i ortograficznie;

    • być adresowany do konkretnej osoby – kobiety, byłej więźniarki obozu w Ravensbruck;

    • zawierać opis własnych refleksji dotyczących obozowych przeżyć tej kobiety;

    • zawierać własne przemyślenia uczniów na temat sensowności mówienia
      o przeszłości i zwracania na nią uwagi młodemu pokoleniu;

    • być podpisany pełnym imieniem i nazwiskiem wszystkich autorów listu;

    • zawierać adres zwrotny (czyli pełen adres z nazwą szkoły).


Materiał dla grupy 1.
Jak znalazłam się w obozie?

Fragmenty relacji.


Janina Wyrzykowska i Marianna Bogusz.

„Nas Niemcy zabrali z tajnej szkoły na Asnyka, na Ochocie. Tam były same dzieci, więc zostawili nas na przystanku przed kościołem św. Jakuba. Naprzeciwko była brama i piwnica, w której siedzieli powstańcy. Pobiegliśmy do nich i siedzieliśmy z nimi dwa dni. Ale potem Niemcy dowiedzieli się o tej powstańczej kryjówce i zaczęli wrzucać do piwnicy granaty. Trzeba było stamtąd uciekać. Z Grójeckiej aż do Szczęśliwickiej przeszliśmy piwnicami. Chcieliśmy uciekać na Okęcie, ale niestety nie udało się. Zostaliśmy zatrzymani przez Niemców i dołączyliśmy do tłumu, który Niemcy pędzili z targowiska na Ochocie, zieleniaka, do Pruszkowa. A potem do wagonów i do obozu. (…)”

s.17.
Krystyna Cieliszak

„W Pruszkowie było okropnie. Niemcy stłoczyli wszystkich zatrzymanych


w jakiejś kolejowej zajezdni. Nie było sanitariatów, wszędzie pełno smarów, tłumy ludzi. Pierwsze dwie noce spędziłam na stojąco. (…) Potem załadowali nas do pociągu.”

s.23.
Janina Ciszewska

„Już po wybuchu Powstania uciekłyśmy z piwnic budynku na Freta, w którym
do wtedy mieszkałyśmy, bo Niemcy zagrozili wrzuceniem granatów (…).trafiłyśmy do kościoła św. Jacka i tam przebywałyśmy chyba ze dwa tygodnie. W tym kościele był szpital powstańczy. Niemcy przyszli i powiedzieli, że jeśli się nie poddamy, zbombardują kościół. Jeden z mężczyzn wyszedł z białą flagą i opuściliśmy kościół. Niemcy popędzili nas w kierunku Woli. Potem dostałyśmy się z mamą do Pruszkowa i stamtąd do obozu. Jechaliśmy
w bydlęcych wagonach, droga trwała bardzo długo. Co jakiś czas były postoje
i ludzie z Czerwonego Krzyża podawali nam wodę i czasem kawałek chleba.”

s.27.
Stanisława Ginter

„W obozie byłam prawie rok, od Powstania Warszawskiego. Przed tym, jak nas wywieźli, byłam w szpitalu na Lindleya jako pomoc. No i przyszli Niemcy, wszystkich stamtąd wyrzucili i zapędzili Grójecką na wielki plac, gdzie był zieleniak. Szliśmy wśród palących się domów, ta droga była przerażająca. Po dwóch dniach załadowali nas wszystkich do pociągów i znalazłyśmy się w Pruszkowie pod Warszawą. Tam odbyła się selekcja, podzielono ludzi na grupy. Zdolni do pracy zostali wywiezieni do Niemiec, a reszta prawdopodobnie do obozów na stracenie (…). No i pociągiem do Berlina, a stamtąd
do Ravensbrück.” s.49 -50.
Leokadia Kaczorowska

„Powstanie wybuchło, jak miałam 14 lat. Mieszkaliśmy na Ochocie. Byłam w Warszawie tylko przez pięć dni Powstania, potem Ukraińcy wyrzucili nas z domu na taki zieleniak na Oraczewskiej. Tam nas trzymali trzy dni, a potem popędzili na Dworzec Zachodni i pojechaliśmy do Pruszkowa.

W halach pruszkowskich było wielkie zgrupowanie wszystkich wypędzonych. Tam podstawili pociągi towarowe i większość zatrzymanych wywozili do Oświęcimia. Ojciec został od razu przydzielony na lagier męski, my na żeński. Przez pięć tygodni, jakie tam spędziliśmy, nie brali nas do pracy. To była taka jakby kwarantanna. 18 września ja i mama zostałyśmy zabrane do Ravensbruck, a ojciec do Mauthausen. (…)”

s.56-57.
Stanisława Tkaczyk

„Kiedy nas wyprowadzali z Warszawy, szliśmy dosłownie po trupach. Pamiętam, że jak przechodziliśmy, leżała martwa kobieta z dzieckiem na ręku. Zauważyliśmy, że to dziecko jeszcze rusza oczkami, ale nie wolno było podejść, byliśmy eskortowani przez uzbrojonych Niemców. Potem mijaliśmy pole, na którym dojrzewały pomidory. Nie było nawet mowy o tym, żeby zerwać i zjeść.
A byliśmy tacy głodni … Szliśmy z tobołkami, wypędzeni z domów. Każdy zabrał, co miał najcenniejszego, a i tak potem nam to wszystko w obozie zabrali. Nawet łańcuszek z Matką Boską zerwali mi z szyi. Doszliśmy do obozu przejściowego
w Pruszkowie. Pamiętam, jak ludzie się nawoływali, szukali się w tłumie. Stamtąd odchodziły transporty do obozów. Ci, którzy trafili do obozów pracy przymusowej, byli i tak wygrani. W obozach koncentracyjnych była tragedia.

Wieziono nas z Pruszkowa w bydlęcych wagonach, stłoczonych niesamowicie. Nie można było załatwić swoich potrzeb fizjologicznych. Pociąg był otoczony przez eskortę z karabinami maszynowymi gotowymi do strzału. Dopiero po kilku dniach podróży zarządzono postój mogłyśmy na chwilę wyjść. Traktowali nas gorzej niż zwierzęta. (…)„



s.81-82.

Exodus z Warszawy po Obóz w Pruszkowie, 1944 r.



Powstaniu Warszawskim

Obóz w Pruszkowie, 1944 r.




  1   2   3   4   5


©operacji.org 2019
wyślij wiadomość

    Strona główna