Edward Kossoy



Pobieranie 205,07 Kb.
Strona3/4
Data14.02.2018
Rozmiar205,07 Kb.
1   2   3   4

Ważkim aspektem uczestniczenia żydów przed wybuchem Powstania w organizacjach walki czynnej była, potwierdzona licznymi zeznaniami skuteczna ochrona, którą dawała przynależność do Podziemia przed plagą denuncjacji i „szmalcowników”76. Masowe zgłaszanie się do wałczących szeregów w pierwszych dniach Powstania przypisać należy częściowo wspomnianej wyżej i wzywającej do walki odezwie „Antka”, częściowo zaś także poprostu chęci zerwania z latami kryjówek, upokorzeń i kamuflażu. Czasem też poprostu wyczerpaniu się środków pieniężnych na ich finansowanie.
Posłowie.
Gen.Bor-Komorowski ocenił liczbę żydów biorących udział w Powstaniu Warszawskim na 1000. Historyk żydowski prof.Gutman na 2000. Cukierman uważał, że było ich więcej77. Jak stwierdziliśmy na wstępie, ze wzgłędu na skuteczne kamuflażowanie się w życiu i śmierci, dokładnej liczby prawdopodobnie nigdy nie da się ustalić. Z tym zastrzeżeniem z podsumowania wyżej wymienionych cyfr wynika w każdym razie, że w Powstaniu Warszawskim walczyło przeszło dwa tysiące żydów. W tej liczbie niema kobiet, a musiało ich być conajmniej kilkaset.

Latem 1944 roku Warszawa liczyła około 750’000 mieszkańców, z których, przyjmując najwyższy szacunek około, 20’000 czyli 2,7%, można uważać za „pochodzenia żydowskiego”. Według Kirchmayera, najwyższy stan liczebny oddziałów walczących w Powstaniu wynosił 28’00078, czyli 3,7% ogólnej liczby mieszkańców; a 2’000 żydowskich uczestników Powstania wynosi 7,14% ogólnej liczby walczących. Obliczenie odsetka walczących w odniesieniu do liczby żydów w Warszawie jest nieco skomplikowane: nie należą mianowicie do nich 350 oswobodzonych cudzoziemskich więźniów „Gęsiówki” i 500 przybyłych ze Wschodu Berlingowców. Jednych i drugich trzeba więc odliczyć od wyżej podanych przeszło 2’000, co pozostawia (zawsze bez kobiet) conajmniej 1’150. Czyli 5,75%, przeszło o połowę więcej niż ogólna warszawska przeciętna 3,7%.



Oczywiście, cyfry mają swoją wymowę. Ale chyba najdobitniej przemawiają proste słowa listu jednego ze sprzedawców papierosów z Placu Trzech Krzyży:
Mój udział w Powstaniu Warszawskim – miałem wtedy 14 lat – był skromnym wkładem do walki z hitlerowcami, którzy wymordowali całą moją rodzinę. Nie byłem jedyny. Pozostałe żydowskie dzieci z grupy papierosiarzy z pl.Trzech Krzyży... również zgłosiły się na ochotnika do Powstania... Nieraz opowiadam moim synkom o tamtych latach, o latach głodu i krwawych prześladowań, o bohaterstwie powstańców getta 1943r. i powstańców Warszawy 1944 r. i o tych szlachetnych Polakach, którzy nam, opuszczonym przez Boga i ludzi sierotom żydowskimm podali pomocną dłoń. I jeżeli dziś dzieli nas przestrzeń tysięcy km, to jednak łączy braterska więź wspólnie przelanej krwi i wspólnej walki.”79



11 Wszystkie te parametry stają się jaskrawo widoczne na przykładzie Stanisława Likiernika,odznaczonego krzyżem Virtuti Miliari, żołnierza dywersji i Powstania. Prawnuk Adolfa Likiernika, żyda, uczestnika Powstania Styczniowego 1863r.. Syn wychrzczonego żyda zawodowegp oficera WP kpt.Tadeusza Likiernika i żydowskiej matki, urodzony jako katolik. A więc, mimo chrześcijańskiego urodzenia, zarówno według żydowskiej Halacha jak i nazistowskich teorii rasistowskich, 100% żyd, a jednocześnie w nie mniejszym stopniu Polak. W Kedywie Armii Krajowej od 1942r bierze czynny udział w szeregu akcji dywersyjnych. Wszystko to nie chroni go od tego, że pewnego dnia zostaje zatrzymany jako żyd przez polskich „granatowych” policjantów (!), którzy nie dają się nawet przekonać pozytywnym wynikiem standardowej próby spuszczenia spodni i stawiają pytania dotyczące bliższej i dalszej rodziny. Po tym doświadczeniu Likiernik za poradą swych towarzyszy zaprzestał legitymować się prawdziwym, ale „żydowsko-brzmiącym” nazwiskiem rodowym i otrzymał fałszywe papiery na „czysto aryjskie” nazwisko. Chyba niema wątpliwości, że Likiernik walczył jako Polak, a nie jako żyd. (Stanisław Likiernik: Diabelne szczęście czy palec boży?, Czytelnik, Warszawa, 1994, str.19-21, 74, 82, 90). Jako przykłady chrześcian uważających się za żydów można wymienić paryskiego kardynała Lustigiera i wspomnianego tu Ojca Daniela, obydwu pochodzących z polskich rodzin żydowskich. Podobnie to, że docent Dr.Henryk Beck z żoną lekarką i profesor Dr.Edward Loth byli dyskriminowani w Powstaniu przez szereg swoich kolegów jako żydzi, nie robi z nich żydów, przynajmniej w sensie niniejszej pracy (Dr.Roman Born-Bornstein: Powstanie Warszawskie w Zeszytach Historycznych, Nr.87/1987, str.182, 184, 232).


2 Ruta Pragier: ż ydzi czyPolacy?, Oficyna wydawnicza, Warszawa, 1992, str.191.


3 60 lat po Powstaniu w miarodajnej literaturze dane w tej dziedzinie są niedokładne, a czasem wprost mylące. Przykładem wielostronnie cytowana jako wiarygodne źródło książka Gunnara S.Paulssona: The Secret City (Yale University Press, 2002): Pluton pancerny batalionu „Zośka” dowodzony przez kpt. Wacława Micutę i liczący 49 żołnierzy, w tym 12 żydów, opisany jest jako „Pluton żydowski kpt. Micuty”, ”jedyna żydowska jednostka AK (sic1)”, najpierw jako część batalionu „Zośka” (str.183 i 184), następnie jako część „Wigry” (str.196), widocznie pomylenie z rzeczywistym „Plutonem żydowskim Wigry” kpt.Cywińskiego. W tym ostatnim miejscu wspomniane są d w a walczące plutony żob: jeden na Starówce i drugi na Okęciu. W rzeczywistości ten ostatni nigdy udziału w Powstaniu nie brał: jak podaje Cukierman (bez określenia liczby), grupa żob, którą odwiedził krótko p r z e d Powstaniem, ukrywała się w bunkrze na Okęciu. Z wybuchem Powstania została wykryta przez Niemców i rozstrzelana (Icchak Cukierman (“Antek”): Sheva shanim hahein 1939-1946 (Te siedem lat 1939-1946), Bet Lohamei Hagetaot, 1990, str.446).



4 W toku walk na starym Mieście dołączyli do drużyny dalsi członkowie żob, ale stan liczebny nie przekroczył nigdy „paru dziesiątków” (Cukierman, str.444, 449).


5 Bund – żydowska partia socjalistyczna, popularna wśród żydowskich kół robotniczych, ideowo zbliżona do lewego skrzydła polskiej PPS, przeciwna syjonizmowi.


6 Cukierman, str.449. Odmowa warszawskiego dowództwa była sprzeczna z 1942r rozkazem gen.Grota-Roweckiego podporządkującym żob Armii Krajowej (Hanna Krall: Zdążyć przed Panem Bogiem, Wyd. Literackie Kraków, 1977, str.72).

7


 Władysław Bartoszewski i Zofia Lewinówna: ten jest z ojczyzny mojej,(„żegota”), Znak, Kraków, 1969, str.378, Dr.Shmuel Krakowski: The War of the Doomed, Jewish Armed Resistance in Poland 1942-1944, Holmes & Mayer, New York & London, 1984, str.280, 290. Cukierman, str.464-466, Arch.ZIH 301/6413, Krall, str.64. Paulsson, mylnie podaje przewiezienie tej grupy do Brwinowa – oczywiste pomylenie z Boernerowem! (str.189). Dr.Roman Bron-Bornstein: op.cit., str.196 przypisuje ten wyczyn bezpośrednio Dr.Węgrzynowskiemu i jego córce, także lekarce Krystynie. Przed Powstaniem oboje w prowadzonym przez nich sanatorium przeciwgruźliczym przechowywali z narażeniem własnego życia cały szereg żydów. Po upadku Powstania otworzyli przychodnię lekarską w Grodzisku Maz. i uzyskali zezwolenie na wywożenie ciężarówką ze zruinowanej Warszawy pozostawionego tam sprzętu i chorych. Wykorzystywali to do ratowania specjalnie zagrożonych osób Oboje Węgrzynowscy zostali uznani przez jerozolimski Yad Vashem za „Sprawiedliwych wśród narodów świata”. Bojownicy żob – z wyjątkiem Zygmunta Warmana, który, aczkolwiek nie-partyjny, zostal sędzią polskiego Sądu Najwyższego i Marka Edelmana – wyemigrowali w 1946r. do pozostającej wówczas pod brytyjskim mandatem Palestyny. Zostali założycielami Kibucu Lohamei Hagetaot (Kibuc Bojowników Get) i połączonego z nim Bet (Dom) Lohamei Hagetaot, museum żydowskiej walki zbrojnej, wydawnictwa etc.


8 Do Obrońców Warszawskiego Ghetta! Do pozostałych przy życiu żydów! Od trzech dni lud Warszawy prowadzi walkę orężną z okupantem niemieckim .Bój ten jest i naszym bojem. Po upływie roku od pełnego chwały oporu w ghettach i obozach „pracy”, od obrony życia i godności naszej, stoimy dziś wespół z całym Narodem Polskim w walce o wolność .Setki młodzieży żydowskiej i bojowników żob stoją ramię w ramię ze swymi polskimi towarzyszami broni na barykadach. Walczącym nasze bojowe pozdrowienie.

Wzywamy wszystkich pozostałych jeszcze przy życiu bojowców żob oraz całą zdolną do walki młodzież żydowską do kontynuowania oporu i walki, od której nikomu nie wolno stać zdala. Wstępujcie do szeregów powstańczych! Przez bój do zwycięstwa, do Polski wolnej, niepodlegej, silnej i sprawiedliwej! żydowska Organizacja Bojowa. Komendant (-) Antek”
W ciągu paru dni odezwa została opublikowana prawie we wszystkich organach prasy podziemnej i powstańczej, a 18 sierpnia także w Biuletynie informacyjnym AK. Z tym, że z czasem starano się naginać treść do swoich własnych celów: Przychylna AK literatura, jako wezwanie do wstępowania w szeregi AK, natomiast prasa lewicowa jako standardowy apel do „walki o wolność i demokrację” – oczywiście w leninowsko-marksistowskiej interpretacji. W tej ostatniej redakcji zarówno żob jak i jej syjonistyczny komendant Antek Cukierman zniknęli z reprodukowanej odezwy, Cukierman, str.440.


9 Cukierman, str.445. Określenie interwencji Cukiermana jako “naogół skutecznych” wydaje się usprawiedliwione: więzień „Gęsiówki” i jako żołnierz Kedywu uczestnik Powstania, urodzony w Warszawie i deportowany z Paryża do Auschwitz Chaim Goldstein w książce Sibn in bunkier, Idysz Buch, Warszawa, 1962) opisuje dwa bezkarne mordy żydów przez NSZ na Starym Mieście, których był naocznym świadkiem. W czasie kiedy jego oddział, jeszcze ciągle ubrany w obozowe pasiaki, odpoczywał na podwórzu jednego z domów przy ulicy Mławskiej, jeden z nich został z bezpośredniej odległości zastrzelony. Dowódca oddziału GoIdsteina odmówił interwencji, oświadczając „cóż mogę zrobić, on nie jest z mojego oddziału” (!). Wkrótce potym w udanym odparciu ataku niemieckiego na barykadę przy zbiegu Miodowej i Długiej brało udzial dwudziestu paru „pasiaków”, z których kilku poległo. Kiedy Goldstein i jego towarzysz Edelman sprawdzają straty, padają strzały i ginie jeszcze dwu „pasiaków”. Zostali zastrzeleni przez żołnierzy NSZ krzyczących „Nam nie potrzeba walczących żydów!. Wszystkich należy zabić! śmierć żydom!”. Jedynym widocznym następstwem tych mordów było wydanie żydom zdobytych na Niemcach ubrań i hełmów (str.125-128). Walczący na Starówce Grecy z Gęsiówki: Albert Levi i Josef Nahmias opowiedzieli autorowi tego artykułu w 1964r, że widząc sierżanta żandarmerii NSZ nazwiskiem Bedek (?) strzelającego pokryjomu ztyłu do broniących barykady „pasiaków”, zastrzelili go na miejscu. Bronisław Anlen w napisanych w r.1967 i opublikowanych dopiero w 2003r Wspomnieniach więźnia Pawiaka i Gęsiówki podczas Powstania Warszawskiego (Kwartalnik Historii żydów Nr.1, żIH, str.93) opisuje zaimprowizowaną „rozprawę sądową” nad aresztowanymi na ulicy Długiej byłym więźniem Pawiaka i Gęsiówki oraz ciężko ranną sprowadzoną na noszach żydówką. Pierwszemu bezpodstawne oskarżenie zarzuca współpracę z Gestapo, u kobiety znaleziono kartki na zakup w sklepie Meinla dla Niemców, co wystarcza dla oskarżenia o szpiegostwo. Interwencja Anlena i innego lekarza okazała się spóźnioną: oboje zostali rozstrzelani. Na tle tych zdarzeń staje się widocznym, jak niezbędną była autorytatywna interwencja Cukiermana.

.


10żegota, str.414-419, Krakowski, str.278. Feliks Cywiński w uznaniu jego niezwykłych zasług został odznaczony mianem „Sprawiedliwego wśród narodów świata”. Zasługi Cywińskiego są tym bardziej godne uznania, że jego batalion „Wigry” powstał w zalążkach konspiracji z większości prawicowych harcerzy zwolenników Stronnictwa Narodowego („endeków”) „tradycyjnych” antysemitów. Z tej przyczyny batalion „Wigry” został włączony do harcerskich batalionów Szarych Szeregów dopiero jesienią 1943r Część zwolenników Stronnictwa Narodowego stworzyła oddzielne „Hufce Polskie” (HP), kompania tych harcerzy włączona została do podporządkowanego od 1942r AK „endeckiego” batalionu „Gustaw” (Szare Szeregi, PWN, Warszawa, 1988, t.1. str.446, 451. Anna Borkiewicz-Celińska: Batalion „Zośka”, PIW, Warszawa, 1990, str.49).


11 Bernard Goldstein: Stars Bear Witness, New York, The Viking Press, 1949, str.269. Autor, działacz żydowskiego Bundu, walczył w Powstaniu w szeregach AL i ukrywał się po kapitulacji wraz z jeszcze 27 osobami aż do wkroczenia Armii Czerwonej w bunkrze przy ulicy Wspólnej.


12 Prócz conajmniej kikunastu oswobodzonych więźniów Gęsiówki, którzy padli w walkach na Woli, około 120 zostało zamordowanych wraz z 30 księżmi Redemptorystami przez Niemców przy spaleniu kościoła św. Stanisława na Woli (Adam Rutkowski: Le Camp de concentration pour Juifs ä Varsovie, w La Revue du Centre de documentation juive contemporaine « Le Mond Juif », Nr.119, 1985, str.100).


13 Krakoweski, str.279-280. Zbliżony do AL historyk Antoni Przygoński w wydanej w r.1960 przez Państwowe Wydawnictwo Naukowe dwutomowej pracy „Powstanie Warszawskie” podaje siłę liczebną AL w Powstaniu na niecałe 900 ludzi (Tom 1, str.84). Z czego wynika, że przyrost liczbowy 150 żołnierzy Brygady Posiłkowej musiał mieć ważkie znaczenie. Tym i wydaniem jego książki u szczytu kampanii „antysyjonistycznej” ówczesnego rządu PRL, trzeba chyba tłumaczyć zadziwiającą utratę żydowskiego charakteru tej formacji w wersji Przygońskiego. W tej wersji jednostka nazywa się poprostu Kompania lub na zmianę Brygada Gospodarcza licząca „ponad 120 osób” . „Skład tego oddziału był różnorodny i wielonarodowy. Należało doń wielu działaczy robotniczych (np. szewców warszawskich (sic!))...Dużą grupę w oddziale stanowili cudzoziemcy – byli więźniowie uwolnieni przez powstańców z obozu hitlerowskiego na Gęsiej oraz z więzienia przy Daniłłowiczowskiej...”(T.1, str. 381). A więc ani słowa o żydach! Tym niemniej zjawjają się oni znagła w tomie drugim str.360 przy okazjii ewakuacji oddziałów AL ze Starówki: „25 sierpnia ...zeszła do kanałów blisko 100-osobowa grupa AL... Ewakuacją objęto również kompanię gospodarczą AL, w składzie której znajdowała się spora grupa żydów, obywateli greckich, uwolnionych swego czasu przez żołnierzy „Zośki” z więzienia na Gęsiej, a także pluton żob...”

14


 Przygoński, t.2, str.234-238, 248, 257/8, 441, 474, Jerzy Kirchmayer, Powstanie Warszawskie, Książka i Wiedza, Warszawa, 1959, str.316 i nast., Bet Lohamei Hagetaot, Archiwum 520/2.



15Pamiętniki żołnierzy baonu „Zośka”, wyd.IV, Oficyna „Audiutor”, Warszawa, 1997, str.84. Nawet dowodzący zgrupowaniem “Radosław” płk.Jan Mazurkiewicz miał jako osobistego kucharza pochodzącego z Holandii więźnia Gęsiówki imieniem Carl. Po kapitulacji zaopatrzono go w dowód na nazwisko „Karol Kucharek”, a chirurg usunął mu jego tatuowany numer z Auschwitzu. Z tak zmienionymi personaliami przetrwał z innymi jako jeniec obóz w Zeithain (Archiwum żIH 301/5678).


16 Anlen, str.92 i Pamiętniki str.602/603.


17 Anna Wyganowska-Erikson: Pluton Pancerny wPowstaniu Warszawskim, First Business College, Warszawa, 1994, str. 80,83/4, 147,354,416,446,451 i nast. Niebieskooką blondynkę Lusię trudno było podejrzewać o żydowskie pochodzenie. To też walczyła i zginęła jako Polka-katoliczka i spoczywa na katolickim powązkowskim cmentarzu. Jej prawdziwe nazwisko było nie „Gołod”, a bardzo żydowskie .”Gold”. Dowiedziawszy się o śmierci matki i jedynej pozostałej jeszcze przy życiu siostry w gruzach zawalonego domu, postanowiła nie bronić dłużej własnego życia. Wymieniona jest w: Benjamin Meirtchak: Jewish Military Casualties in the Polish Armies in World War II, Vol. IV, str.68.

18


 Piotr Stachiewicz: Parasol, Pax, Warszawa, 1981, str.85,666.


19 Stachiewicz, str.495,521,549,565,567,570,572,577,579,582,589,599672,678,723.


20 żegota, str.574.


21 Między innymi: Dr.Leon Kadysiewicz, warszawski chirurg i ginekolog, który jako Dr.Leon Kosiński zginął w szeregach AK 20 sierpnia w ruinach płonącego szpitala przy ul.Długiej 15 róg Miodowej. (Według meldunku ppłk.Dr.Stefana Tarnawskiego, szefa sanitarnego grupy „Północ”, - Ludność cywilna w Powstaniu Warszawskim, PIW, Warszawa, 1974, str.460/1 zginęło około 150 rannych i 60 osób personelu). Ocaleli i przeżyli Powstanie: sanitarjuszka Jola, na Pawiaku Józefa Zabielska, którą krótko przedtym wysłano na patrol;. gdzieindziej ocaleli także wraz z odnalezioną wcześniej swoją rodziną inż. Tomasz Hebdzyński, Ignacy Diament, Aleksander Faliszewski i ojciec z synem Atłasowicze, Henryk Kapłan, Jakub Rozencwajg , Leon Lutman i bracia Bronisław i Józef Miodowscy, a także kobiety Zofia Kamieniecka, Natalia Bluethowa i Hanna Włodawerowa (str.92-96).


22 Dokument PS-1061 Procesów Norymberskich.

23


 Rutkowski, str.87, 88, 95.

.


24 Cukierman, str.444, Krakowski, str.275. Paulsson, zbadawszy wszystkie dostępne mu źródła, przychodzi do wniosku, że maksymalna liczba ukrywających się w Warszawie w okresie okupacji żydów dochodziła do 28.000, z czego przeszło 60% kobiet. Według jego obliczeń bezpośrednio przed Powstaniem pozostało tylko około 17.000 osób, głównie dlatego, że Gestapo udało się pod pretekstem rzekomej akcji wymiennej („Hotel Polski”) wywabić z ukrycia przeszło 3.500 żydów i wysłać większość do Aufenthaltslager Bergen-Belsen i Vitel. 90% wysłano stamtąd do komór gazowych w Auschwitz. Tych, których nie wywieziono z Warszawy, przeniesiono na Pawiak i rozstrzelano w ruinach getta. Według obliczeń Paulssona, przeżyło Powstanie i wojnę około 11.500 osób (str.198, 200, 211).

25


. żZW założony w grudniu 1939, początkowo pod kryptonimem „świt”, przez kilku oficerów rezerwy żydów uczestników kampanii wrześniowej przy aktywnym udziale kpt.Henryka Iwańskiego, był nadługo przed powstaniem żob pierwszą zorganizowaną żydowską grupą oporu. Do grupy dołączyli wkrótce liczni członkowie syjonistyczno-rewizjonistycznej organizacji Beitar. Prawie wszyscy bądź z z doświadczeniem wojskowym rezerwistów Armii Polskiej, bądź z przeszkoleniem przysposobienia wojskowego Beitaru Od początku miał bliższe kontakty z polskim podziemiem, w szczególności i dzięki Iwińskiemu, z AK, i był lepiej wićwiczony i uzbrojony. W Powstaniu w getcie nie dołączył do żob i walczył oddzielnie na Muranowie., wywieszając ku nieukrywanej wściekłości Niemców sławne dwie flagi: biało-czerwoną i biało-niebieską i wydając odezwę do Polaków, wzywającą do walki „Za waszą i naszą wolność!”. (Michel Borwicz: La Pologne et le survivants, Esprit, Paris, 1986, str.53-62). Czternastoletni wówczas Jakub Michlewicz jako naoczny świadek: „Chopak 18-toletni bronił się z dachu 8 godzin, strzelał bezustannie do Niemców, wywiesił biało-czerwoną i biało-niebieską chorągiew; potem Niemcy zestrzelili go z działka i spadł z CKM na ziemię” (Arch.ZIH 301/1800).

26

 Meirtchak, str.62-80.

27


 Krakowski, Str.281.

28


 Jerzy Kirchmayer: Powstanie Warszawskie, Książka i Wiedza, Warszawa, 1959, str.136, 442.



29 Meiertchak, str.59.


30 Jako jeden z przykładów cytowane przez Krakowskiego (str.285) zeznania Tzadoka Cwi Flormana w Yad Vashem (0-3/1617). Florman zeznaje, że jako Tadeusz Kaniowski dowodził kompanią AK w Powstaniu. Trzech do niedawna ukrywaących się bojowników żob: Jakub Putermilch, Baruch Spiegel i inż.Bronisław Topaz zgłosiło się do Powstania i zostali skierowani do jego jednostki. Ale żołnierze sprzeciwiali się ich włączeniu, twierdząc, że „są niepotrzebni i można bardzo dobrze oswobodzić Polskę bez pomocy żydów” . Dwaj zaproponowali Kaniewskiemu „załatwienie” żydów w ciemnym kącie przy pomocy żelaznych łomów. Jednak autorytet dowódcy przeważył.

31


 Tę sytuację potwierdzają praktycznie wszystkie żydowskie źródła: zarówno Anlen jak i Cukierman, Goldstein, Krakowski i liczne zeznania w archiwach żih i Yad Vashem. Także Dr.Edward Reicher w W ostrym świetle dnia, Dziennik żydowskiego lekarza 1939-1945, Londyn, 1989: nie przyjęty do AK. buduje wraz z innym cywilami barykady. Jeden z cywilów, młody Grynberg przyznaje się, że jest żydem i zostaje zastrzelony (str.129). Po stronie żydowskiej Stanisław Aronson, weteran Kedywu AK, należy do dość nielicznych wyjątków, występujących zdecydowanie w obronie AK. W liście do Gazety Wyborczej datowanym 11.02.1994 i dotyczącym dyskusji dookoła artykułu M.Cichego „Polacy-żydzi. Czarne karty Powstania” (GW 29/30.01.94). Aronson powołuje się przytym na dwuch towarzyszy broni z Kedywu: Dr.Andrzeja Gluzińskiego i Stanisława Lakiernika. Raczej niefortunnie, bo pierwszy zginął jeszcze w 1943r. (Stachiewicz, str.123), drugi doświadczył antysemityzm na własnej skórze (odnośnik „1” na str.1 wyżej). Tym nie mniej nie ulega wątpliwości, że spopularyzowanie antyżydowskiego nastawienia w szeregach AK należy w dużej mierze przypisać scaleniu w marcu 1944 Narodowych Sił Zbrojnych z AK. Co więcej organa wywiadu i śledztwa AK współpracowały nadal z odrzucającym scalenie wirulentnie antysemickim wywiadem NSZ (Tomasz Szarota: Listy nienawiści, Polityka, Nr.44, 01.11.03). W Powstaniu radykalne elementy NSZ były szczególnie liczne w żandarmerii wojskowej. Oczywistym jest jednak, jak niedawno (24 marca 2003) pisze słusznie Aronson w liście do paryskiego Le Monde, że mordy żydów były także dziełem zbrodniczych elementów, których infiltracji trudno było uniknąć w organizacji liczącej 400.000 osób, a nie skutkiem rozkazów AK.

32


 Tym nie mniej wypada zanotować, że nawet szeregi harcerskie nie były całkiem wolne od bakcyla antysemityzmu: jeden z pierwszych konspiratorów harcerz Mieczysław Wiącek, według własnego oświadczenia – z nienawiści do żydów – stał się konfidentem Gestapo i zacząwszy od żydów, skończył na wydaniu rzekomo aż 200 towarzyszy za wynagrodzeniem po 200 zł „od łebka”. Skazany przez podziemie na śmierć, uniknął jej, zostając tylko zraniony, ale zakończył wkrótce potym podły żywot w Auschwitz, przyznając się tam wobec harcerza-współwięźnia do swoich haniebnych czynów (Borkiewicz-Celińska, str.59).

33


 Nawet jeżeli chodzi o najwyższe odznaczenie bojowe

1   2   3   4


©operacji.org 2017
wyślij wiadomość

    Strona główna