Edward Kossoy



Pobieranie 205,07 Kb.
Strona1/4
Data14.02.2018
Rozmiar205,07 Kb.
  1   2   3   4



Edward Kossoy
żYDZI W POWSTANIU WARSZAWSKIM

I.

Jacy żydzi?


Pisząc o żydach w Powstaniu Warszawskim, mam na myśli najpierw tych, którzy w jakimkolwiek charakterze włączeni byli do walczących w Powstaniu jednostek, i o tych będzie poniżej mowa, a w następnym etapie także o tych, którzy stanowili część ludnosci cywilnej Stolicy w okresie Powstania. Zdawałoby sie, że tak jasno określony temat nie wymaga dalszego precyzowania. A jednak tak nie jest, bo trzeba zacząć od zdefiniowania, o jakich żydów tu chodzi lub raczej, "kim byli ci żydzi?".
Wedle wiekowej tradycji religijnej zydowskiej ("Halacha"), żydem jest ten, kto się urodził z matki żydówki. Zgodnie z tym w tradycyjnym ortodoksyjnym środowisku żydowskim mógłby być uważany za żyda ktoś, którego prababka w linii żeńskiej była żydówką, i to nawet jeżeli w linii męskiej nie było w tych generacjach ani jednego żyda. Współcześnie to skrajne podejście w zastosowaniu do praktyki codziennej zostało skorygowane przez orzecnictwo Sądu Najwyższego w Izraelu (w sprawie Oswalda Rufeisena – karmelickiego Ojca Daniela) o tyle, że wedlug tej praktyki, żydem przestaje być ten, który przyłączył się do innej wspólnoty wyznaniowej. Obydwa parametry nie nadają się do zastosowania w naszym wypadku: pierwszy wydaje się być zbyt bliski teoriom rasistowskim, drugi wyłącza żydów, którzy są innego wyznania niż mojżeszowe1.

W zasadzie wydawałoby się, że tym skomplikowanym formułom można przeciwstawić bardziej rozpowszechnione i prostsze rozwiązanie: człowiek jest tym, za którego się uważa (albo przynajmniej sądzi, że ma prawo za takiego się uważać). Oczywistym jest jednak, że w wyjątkowych warunkach panujących w okupowanej przez reżim nacistowski Polsce ta prosta zasada została na okres okupacji całkowicie zawieszona w jej codziennym zastosowaniu. Ruta Pragier w jej książce "żydzi czy Polacy" wykracza nawet poza okres okupacji: "artystą jest ten, kto się uważa za artystę, zaś żydem w Polsce ten, którego inni uważają za żyda" 2.

Sformułowanie Ruty Pragier w kontekście naszego tematu wydaje się jednak zbyt radykalne. Także dlatego, że w pewnych okolicznościach - bynajmniej nie niezwykłych w warunkach okupacji - definicją mogli być objęci ludzie, którzy w rzeczywistości (zwykle poza "podejrzanym wyglądem") nie mieli żadnych żydowskich powiązań. Uwzględniając to ograniczenie: żydami w naszych dociekaniach byli pod okupacją niemiecką tacy, którzy sami się za żydów uważali i także osoby uważane przez zmienną część otoczenia za żydów i mający podstawy do obawiania się prześladowań ze względu na swoje żydowskie bliższe lub dalsze powiązania. Natomiast żydów walczących w Powstaniu było dwie kategorie: ci, którzy występowali jako tacy otwarcie i ci, którzy, stosownie do okoliczności kamuflażując mniej lub więcej swoje pochodzenie, wewnętrznie uważali się i czuli żydami.
II.

W walczących szeregach.


żydowskie jednostki bojowe.
Ilu żydów obydwu powyższych kategorii brało aktywny udział w Powstaniu? Do pierwszej kategorii można zaliczyć z liczebną precyzją i bez jakichkolwiek trudności trzy zgrupowania, określających się otwarcie zarówno przez siebie samych jak i przez otoczenie jako żydowskie. Są to: drużyna żydowskiej Organizacji Bojowej (żob), Pluton żydowski Wigry i Międzynarodowa żydowska Brygada Pomocnicza Armii Ludowej3.
Drużyna żOB liczyła na początku Powstania 22 ludzi4, pozostałych przy życiu bojowników powstania w getcie warszawskim w kwietniu/maju 1943. Czworo ukrywało się do wybuchu Powstania w Warszawie w domu przy ulicy Leszno 18. Grupą dowodził „Kpt.Antek” - Icchak Cukierman i należał do niej między innymi znany „przysięgły bundowiec” 5 Marek Edelman. Po odmowie dowództwa Armii Krajowej w Powstaniu przyznania drużynie żOB statutu oddzielnej żydowskiej jednostki, została ona zakceptowana na tych warunkach przez dowództwo Armii Ludowej6. Walczyła na Starym Mieście głównie jako załoga barykady zamykającej ulicę Rybaki naprzeciwko obsadzonego przez Niemców „Czerwonego Domu”. Ich wytrwałość i postawa bojowa znalaząa ogólne uznanie zarówno wśród towarzyszy broni z AK i AL jak i ludności cywilnej. Po upadku Starego Miasta 11 pozostałych przy życiu przedostało się kanałami na żolibórz, do ostatniego dnia biorąc udział w zbrojnej walce. Po kapitulacji, nie ufając Niemcom, ukryli się w bunkrach. Jeden z dwu został odrazu wykryty. Czworo: Pola Alster, Hersz Berliński. Eliahu Ehrlich i „Andzia” zginęli, walcząc z Niemcami do ostatniego naboju. Pozostałych 7: Antek Cukierman z jego późniejszą żoną Cywją Lubetkin, Marek Edelman, Zygmunt Warman, Tuvia Borzykowski, Julian Fiszgrund i Dr.Teodozja Goliborska ukrywali się przez pewien czas w bunkrze przy ul.Promyka 43. Przewiezienie stamtąd (furmanką powożoną przez SS-mana!) do szpitalika w Boernerowie (dziś Bemowo) zawdzięczają szefowi tego szpitala Dr.Stanisławowi świtalowi, działającemu na zlecenie Dr.Lesława Węgrzynowskiego („Bartosz”), szefa służby sanitarnej Warszawa-śródmieście AK w Powstaniu, zaalarmowanego przez znaną mu dobrze Dr.Inkę Szwajger z żob. Dr.Ela Margolis, późniejsza żona Marka Edelmana, zjawiła się w Boernerowie z podpisanym przez „Bartosza” zleceniem 7.
Niezwłocznie po wybuchu Powstania Antek jako komendant żob zabrał się przy pomocy „polonisty” żob Józefa Zaka do redagowania odezwy wzywającej pozostałych przy życiu żydów do zsolidaryzowania się z Powstaniem. Trzeciego dnia Powstania odezwa skierowana do pozostałych przy życiu bojowników żob i zdolnej do boju młodzieży żydowskiej, wzywająca do wstępowania w szeregi powstańców została opublikowana8. Ta odezwa, odrębność żydowskiej jednostki żob i autorytet Cukiermana jako znanego przywódcy Powstania w getcie warszawskim, spowodowały, że liczebnie najsłabszy oddział żydowski Powstania i jego dowódca byli ogólnie uważani za najbardziej reprezentatywnych. Zarówno w obliczu prowokowanych głównie, jeżeli nie wyłącznie, przez oddziały Narodowych Sił Zbrojnych ekscesów antysemickich, jak i zaopatrzenia ochotników żydowskich, Cukierman interweniował energicznie i, jeżeli chodzi o zdarzenia na Starym Mieście, naogół skutecznie tak u dowódców Armii Krajowej jak i Ludowej9.
Pluton żydowski Wigry zawdzięcza swoje powstanie kwatermistrzowi tego batalionu kapitanowi Feliksowi Cywińskiemu („Ryś”). Po upadku powstania w gecie w 1943 r. Cywiński przechowywał i żywił grupę dwudziestu sześciu żydów. Z wyjątkiem jednej starszej pary, byli to ludzie w sile wieku, wielu z doświadczeniem służby wojskowej. Między nimi znany żydowski bokser Stanisław (Shmuel) Koenigswein, sierżant WP. Za wstawiennictwem Cywińskiego, z wyjątkiem wspomnianej starszej pary, z wybuchem Powstania wszyscy zostali włączeni w szeregi AK. Po zdobyciu Gęsiówki Cywiński wybrał przeszło czterdziestu żydów, byłych więźniów Gęsiówki przeważnie z bojowym doświadczeniem żob i żZW (syjonistycznie-prawicowy żydowski Związek Wojskowy) i dołączywszy ich do „swoich” dwudziestu czterech, utworzył z nich Pluton żydowski Wigry z Koenigsweinem jako dowódcą. W ten sposdób powstała jedyna żydowska jednostka Armii Krajowej w Powstaniu. Przez kilka pierwszych dni zadaniem Plutonu była budowa barykad. Wkrótce jednak Cywiński zdołał cały Pluton uzbroić. Odtąd walczyli z bronią w ręku, najpierw w Pasażu Simonsa na granicy Nalewek i Starego Miasta, potym w obronie katedry św.Jana. Osiemnastu pozostałych przy życiu po upadku Starego Miasta przeszło na przyczółek czerniakowski10.
Po kapitulacji Koenigswein ze względu na ogólnie znany żydowski charakter swojej jednostki, uważał niewolę niemiecką za zbyt ryzykowną. W nadziei na prędkie przybycie Rosjan, potajemnie wyprowadził pozostałą przy życiu garstkę z Czerniakowa zpowrotem w ruiny Starego Miasta. Tu ukryli się w bunkrze na rogu ulic Kilińskiego i Krzywe Koło. Pomimo codziennego śmiertelnego zagrożenia, udało im się przetrwać do wyzwolenia 17 stycznia 194511.
Liczbowo najsilniejszą była Międzynarodowa żydowska Brygada Pomocnicza Armii Ludowej utworzona na Starym Mieście z pozostałych przy życiu po ewakuacji Woli oswobodzonych więźniów Gęsiówki 12. Należeli do niej przeniesieni z Auschwitz do KZ Warschau (Gęsiówka) głównie żydzi węgierscy, czescy i greccy. Ich znajomość polskiego ograniczała się w najlepszym wypadku do kilku zdań. Stąd, mimo wielokrotnie manifestowanej chęci przyłączenia się do Powstania, trudności w ich absorbowaniu. I w konsekwencji prawie zupełne pozbawienie zaopatrzenia i zakwaterowania. Zmiana tej sytuacji była zasługą interwenjującego na ich korzyść Antka Cukiermana i dowództwa Armii Ludowej na Starówce. Brygada liczyła około 150 ludzi i dowodził nią jako jedyny nie-żyd oficer AL Jan Fotek. Najpierw użyto ich do budowy kilku dobrze umocnionych barykad. Po otrzymaniu broni stali się walczącą obsadą tych samych barykad. 23 września, broniąc tych stanowisk w obliczu niemieckiej przemocy, brygada poniosła tak ciężkie straty, że praktycznie przestała istnieć. Niedobitki przeszły z upadkiem Starego Miasta do śródmieścia13.
Oprócz powyżej omówionych trzech oficjalnie żydowskich jednostek, wielu żydów dołączyło do walczących w Powstaniu szeregów bądź grupami bądź indywidualnie. Wydaje się wskazanym rozróżnić odrębne środowiska. W pierwszym rzędzie około trzystu pięćdziesięciu przeniesionych z Auschwitz do Warszawy więźniów Gęsiówki w większości cudzoziemskiego pochodzenia, pozostawionych przez Niemców na miejscu po ewakuacji tego obozu. Liczba powiększona o dalsze przeszło sto dwadzieścia osób, żydowskich więźniów Pawiaka obywateli polskich. Z przeszło 450 osób obecnych przy wybuchu Powstania, około 40 tworzyło żydowski Pluton Wigry, a 150 Międzynarodową żydowską Brygadę Posiłkową AL, 130 poległo lub zostało zamordowanych na Woli, razem 320 osób. Pozostało więc z tego środowiska około sto osób. Jakie były ich losy w Powstaniu?
W szeregach Armii Krajowej.
Pierwszego dnia Powstania i dosłownie w jego pierwszej godzinie oddział Kedywu pod dowództwem por.Stanisława Sosabowskiego („Stasinek”) oswobodził zatrudnioną przez niemieckie SS na sławetnym Umschlagplatz’u 50-cio osobową grupę więźniów Gęsiówki. Między nimi wspomnianego Chaima Goldsteina i kilku innych pochodzących z Polski żydów. Z wyjątkiem kilku chorych i doszczętnie wycieńczonych, reszta zgłosiła się natychmiast do Powstania. Około 40 członków tej grupy znalazło się w szeregach kompanii (później batalionu) Nałęcz pod dowództwem kapitana Stefana Kaniewskiego. W wyniku zażartych walk w obronie Pasażu Simonsa, Pałacu Radziwiłłów i Banku Polskiego, batalion poniósł tak ciężkie straty, że został rozwiązany. Po kapitulacji część obrońców – żydów i Polaków – ukryła się na miejscu w ruinach w zbudowanym przez siebie samych bunkrze i wytrwała w nim aż do wyzwolenia14. Goldstein wraz z sześcioma innymi ukrył się w bunkrze zaraz po upadku Starówki. Również i im udało się doczekać oswobodzenia.
Podobnie jak Cywiński z batalionu Wigry, tak porucznik Ludwik Michalski („Fil”), kwatermistrz batalionu „Zośka” wybrał zpośród oswobodzonych więźniów Gęsiówki parę dziesiątków ludzi. Większość została przez niego zatrudniona w służbach pomocniczych: w kuchniach i warsztatach15. Specjalną grupę stanowiło włączonychi po zdobyciu Gęsiówki do Plutonu Pancernego przez jego dowódcę kapitana Wacława Micutę („Wacek”) dziewięciu żydowskich mechaników i elektryków oraz dwu kucharzy. Czterech zpośród nich: podchorąży Henryk Lederman („Heniek”), podchorąży Ryszard Sutka, kprl.inżynier Józef Filar i znany tylko z imienia pochodzący z Węgier „Kuba”, za czyny wyjątkowej odwagi odznaczeni zostali Krzyżami Walecznych16. Niestety, żaden z czterech nie przeżył Powstania. Nie przeżyli go również dwaj kucharze, kiedy na czerniakowskim przyczółku mostowym niemiecki pocisk rozerwał kocioł, w którym gotowali strawę. Wymienionych jedenastu i dwukrotnie odznaczona KW sanitariuszka Alicja Goł(o)d-Gołębiowska („Lusia”), która dołączyła do Plutonu Pancernego 6 września, walczyli i ginęli ramię w ramię z ich pozostałymi trzydziestoma siedmioma towarzyszami broni Plutonu Pancernego od Woli, poprzez Starówkę, śródmieście i Czerniaków aż do kapitulacji na Mokotowie17.
Kilku oswobodzonych więźniów Gęsiówki znalazło się także w szeregach harcerskiego batalionu „Parasol”. Kwatermistrz por.Wiesław Raciborski („Robert”) musiał widocznie wziąść kilku do swojego resortu, jak wynika ze „Słownika biograficznego” tego oddziału, który wymienia pod Nr.54 bez podania bliższych szczegółów poza przydziałem do kwatermistrzostwa, „Bellę – Węgra pochodzenia żydowskiego uwolnionego z obozu przy ul.Gęsiej”18. Wyjątkową popularnością cieszyli się trzej inni żydzi żołnierze Parasola: Henryk Poznański, Paul Förro i Dr.Soltan Safijew. Poznański i jego żona (dołączyła do Parasola jako łączniczka), oboje bojownicy żob z powstania w getcie, ewakuowani z Pawiaka na Gęsiówkę, zostali tam oswobodzeni 5 sierpnia wraz z Förro i Dr.Safijewym. Poznański, z którym dołączyli do Parasola 10 sierpnia, jako „Bystry” stał się najbardziej znanym i zaufanym przewodnikiem w podziemnej sieci kanałów kanalizacyjnych. On wyprowadził ze Starówki do śródmieścia całe dowództwo AK z gen.Bor-Komorowskim na czele, oddziały i rannych, nie wahając się wrócić na Starówkę, aby wyprowadzić jeszcze pozostawione tam tylne straże. Odznaczony KW, poległ walcząc na przyczółku czerniakowskim 10 września. Deportowany z Węgier do Auschwitz Paul Förro był z zawodu i wykształcenia lekarzem. Wsławił się jednak jako „Paweł”, wyjątkowo opanowany i celny sniper, w szczególności w użyciu angielskiej broni przeciwpancernej „piat”. Dr.Safijew („Dr.Turek”), lekarz kapitan Armii Czerwonej. żyd, najprawdopodobniej bucharskiego pochodzenia, trafił do Warszawy przez Auschwitz dokąd został deportowany z terytoriów anektowanych przez Sowiety w 1939r. Dniem i nocą operował i opatrywał rannych w najtrudniejszych warunkach w prowizorycznych szpitalach i punktach opatrunkowych. Przy ewakuacji Starówki pozostał z tylną strażą jako ostatni i jedyny na batalionowym punkcie sanitarnym. Paweł i Dr.Turek 22 września na Czerniakowie, jako dobrze władający niemieckim, zgłosili się ochotniczo jako parlamentariusze do petraktacji kapitulacyjnych z Niemcami. Zanim zdążyli wyjaśnić swoje posłannictwo, zostali zgładzeni celną salwą niemiecką19.
W relacjach z Powstania wspomniana jest grupa ponad 20 oswobodzonych więźniów Gęsiówki zakwaterowanych w domu Hipoteczna 5, którzy pod AK dowództwem Ferdynanda Jana Pilcha „oddali nieocenione usługi w ratowaniu zasypanych jak również w akcji przeciwpożarowej”20.
Podliczony razem stan liczebny tych grup odpowiada dość dokładnie ogólnie przyjętej liczbie około 450 uwolnionych przez AK więźniów Gęsiówki. W przytoczonym już wyżej artykule Ze wspomnień więźnia Pawiaka i Gęsiówki Bronisław Anlen wymienia nie mniej niż dwudziestu towarzyszy niedoli – więźniów Pawiaka przeniesionych do Gęsiówki i biorących czynny udział w Powstaniu21. Nie podaje jednak ich przydziałów, z czego trzeba wnioskować, że zostali już objęci liczbami wyżej wymienionych zgrupowań i niema potrzeby korygowania podanej ogólnej liczby.
Poza grupą oswobodzonych więźniów Gęsiówki, dołączyło do Powstania wielu ochotników żydowskich ze środowiska tych, którzy dotychczas bądź ukrywali się w najrozmaitszego rodzaju schowkach „po aryjskiej stronie”, bądź w zaufaniu na t.zw. „dobry wygląd”, zaopatrzeni w fałszywe dokumenty „aryjskie” ze zmiennym szczęściem próbowali ukrywać swoje rzeczywiste pochodzenie.
Bezpośrednio przed wybuchem Powstania żydzi stanowili jeszcze dość istotny chociaż trudno uchwytny odsetek ówczesnej około 750-cio tysięcznej ludności Warszawy. SS general Jürgen Stroop w swoim sławetnym raprocie o zniszczeniu getta warszawskiego ("Niema już dzielnicy żydowskiej w Warszawie...") oceniał liczbę żydów ukrywających się jeszcze w ruinach spalonego getta ("gruzowcy") na przeszło 10.000 22. Specjalny oddział policyjny liczący 137 ludzi został odkomenderowany do tropienia "gruzowców". Rzeczywiście w pierwszych tygodniach po likwidacji getta policja niemiecka zdołała wykryć kilka większych bunkrów. Ukrywający się żydzi zostali na miejscu rozstrzelani23. Jeżeli liczba podana przez Stroopa była zbliżona do rzeczywistości, to należy jednak przypuszczać, że stosunkowo wielu “gruzowcom” udało się wydostać z ruin getta i albo ukryć „po aryjskiej stronie” albo przedostać się do partyzanki w lasach. Adolf Berman, przewodniczący podziemnego żydowskiego Komitetu Narodowego (żkn), ocenia na podstawie ilości zasiłków wypłacanych przez Komitet bezpośrednio przez wybuchem Powstania obecnym w Warszawie żydom, ich liczbę na między 12 a 15 tysięcy, Cukierman wywyższa ją na 20 tysięcy, natomiast Krakowski sądzi, że było nie całe dziesięć24. W każdym razie z tego środowiska rekrutowała się największa liczba żydowskich uczestników Powstania.
W cytowanej już pracy Meirtchaka o żołnierzach żydach poległych w czasie Drugiej Wojny światowej wymienione są nazwiska pochowanych w Warszawie 26 członków żydowskiego Związku Wojskowego (żzw)25, poległych w Powstaniu, w tym czterech w szeregach pułku „Baszta” (pozostali bez podania przydziałów)26. Krakowski podaje, że około 20 ukrywających się „po aryjskiej stronie” bojowników getta członków żzw dołączyło do Powstania, głównie do pułku „Baszta”27. Z czego wynika, że większość członków tej żydowskiej organizacji dołączyła do konspiracji jeszcze przed Powstaniem. Przyjmując za podstawę obliczony przez Kirchmayera 36% odsetek strat w szeregach powstańczych28, 26 poległym żzw, powinna odpowiadać liczba 72 walczących. Lista Meirtchaka zawiera dalsze przeszło 120 nazwisk poległych żydowskich uczestników Powstania pochowanych bądź na cmentarzu żydowskim (30 grobów) bądź na cmentarzach wojskowych na Woli i Powązkach. Autor stwierdza: „to nie jest ostateczna lista i wątpi, czy istnieje możliwość zestawienia pełnej i ostatecznej listy”29. To zastrzeżenie, przynajmniej o tyle, o ile dotyczy żołnierzy pochodzenia żydowskiego w szeregach AK, jest z pewnością słuszne i stosuje się także do odnośnych poniższych przybliżonych obliczeń.
Niezaprzeczalnym faktem jest, że z wybuchem powstania bardzo wielu dotychczas ukrywających się żydów opuściło swoje kryjówki i próbowało zgłosić się do Powstania. Jeżeli chodzi o AK, to raczej z bardzo zmiennym powodzeniem. Jedną z głównych i bezspornie obiektywnych przyczyn, był dotkliwie odczuwany brak uzbrojenia: dowódca jednostki zupełnie naturalnie dawał pierwszeństwo czekającemu na broń oddawna znanemu i zaprzysiężonemu członkowi konspiracji. Obok tej obiektywnej przyczyny, nie małą rolę należy niewątpliwie przypisać także mniej lub bardziej wirulentnemu antysemityzmowi30. W tych okolicznościach zarówno przychylni żydowskim ochotnikom dowódcy jak i sami ochotnicy, uciekali się najczęściej do „kamuflażowania” żydowskiego pochodzenia pod bojowymi pseudonimami i przybranymi słowiańsko brzmiącymi imionami i nazwiskami31.
Stachiewicz w swojej bardzo źródłowej pracy o baonie Parasol pisze , że na początku Powstania 3 sierpnia 1944 stan liczebny baonu wynosił 574 żołnierzy. Z tego 369 z konspiracyjnego składu oddziału, a 105 z ochotników, którzy dołączyli do baonu na Woli w pierwszych trzech dniach. Wiadomym jest, że nastawienie w stosunku do żydów Szarych Szeregów, z których wywodził się Parasol, było raczej przychylne, a w każdym razie niewątpliwie o wiele bardziej tolerancyjne niż współczesnego ogółu32. Stąd należy przypuszczać, że między wspomnianą setką ochotników musiała być pewna ilość pochodzenia żydowskiego.
Pracę Stachiewicza zamyka „Słownik biograficzny żołnierzy oddziału” zawierający dane osobiste 752 żołnierzy baonu. W zasadzie dane te obejmują: pseudonim bojowy, imię i nazwisko, imiona rodziców, nazwisko rodowe matki, datę i miejsce urodzenia, „proweniencja w oddziale”, okres służby w oddziale, przydział, datę, miejsce i okoliczności zgonu...Przy dokładnym zbadaniu tej listy można stwierdzić, że dane osobiste 63 ochotników włączonych w pierwszych dniach Powstania do oddziału na Woli, ograniczają się do podania pseudonimu, w niektórych nielicznych wypadkach nazwiska, i jeszcze tylko daty i okoliczności zgonu lub zaginięcia. Nie ulega wątpliwości, że w ówczesnych warunkach ważkie powody do ukrywania swoich danych osobistych mieli, jeżeli nie zupełnie, to prawie, wyłącznie ochotniczki i ochotnicy pochodzenia żydowskiego. Stąd należy przyjąć z graniczącym z pewnością prawdopodobieństwem, że conajmniej przeważającą większość tej grupy stanowiły osoby pochodzenia żydowskiego. Niezależnie od tego, także pełne dane wpisane na podstawie przedstawionych dokumentów, mogły dotyczyć żydów, którym udało się zaopatrzyć w dokumenty „aryjskie”. Jednakże bardziej ścisłe ustalenie jest, przynajmniej obecnie, niemożliwe.
Bardzo podobną jest sytuacja dotycząca siostrzanego baonu „Zośka”. Także wspomniana już wyżej praca Borkiewicz-Celińskiej zamyka się „Słownikiem biograficznym żołnierzy batalionu Zośka” z rubrykami prawie identycznymi ze słownikiem Stachiewicza. (str.689-790). Słownik obejmuje 690 nazwisk żołnierzy baonu z dodatkiem 31 nazwisk żołnierzy Plutonu Pancernego i 49 nazwisk włączonego 12 sierpnia 1944 do baonu Plutonu Kedywu Kollegium A. Z pośród 690 wymienionych 73 figuruje tylko z podaniem ich bojowych pseudonimów , odznaczeń ( sześć KW) i losów: około 80 poległych lub zaginionych. Na 49 żołnierzy Kedywu jest 7 „anonimów”. (Dane dotyczące Plutonu Pancernego są tu pominięte, bo lista Wyganowskiej-Erikson jest bardziej kompletna)33. W tej sytuacji liczba conajmniej 60 „anonimowych” ochotniczek i ochotników pochodzenia żydowskiego dla każdego z tych dwu harcerskich batalionów wydaje się uzasadnioną.
Gromadząc materiały do niniejszego artykułu, nie dotarłem do list żołnierzy wszystkich jednostek AK walczących w Powstaniu Warszawskim. Wychodzę jednak z założenia jednolitego nastawienia względem ochotników żydowskich odziałów wywodzących się z harcerskich Szarych Szeregów Były to, poza „Parasolem” i „Zośką”, bataliony: „Czaty 49”, „Miotła”,„Pięść” i „Wigry”. Wiele przemawia za tym, że i tam dołączono przeciętnie nie mniej niż po 60 „anonimowych” żydowskich ochotników i ochotniczek. Na 6 batalionów Szarych Szeregów daje to 360 osób.
Podobna sytuacja musiała istnieć także w walczącym na Mokotowie złożonym z 3 batalionów pułku „Baszta”(„Bałtyk”, „Olza”, „Karpaty”) wywodzącym się także, przynajmniej w swoich początkach, z kół harcerskich i rozpoczynającym Powstanie z 2200 żołnierzami34. Pułk „Baszta” walczył na Mokotowie razem z liczącym około 750 żołnierzy zgrupowaniem, któremu nadano nazwę „pułk Waligóra”, i kilkoma innymi jednostkami stanowiącymi razem obsadę Obwodu V. Dzięki pracy Eugeniusza Ajewskiego mamy szczegółowe (chociaż jak autor podkreśla, niepełne) listy żołnierzy tych wszystkich jednostek. Listy te zawierają dane dotyczące nie mniej niż 6650 uczestników Powstania obwodu Mokotów35. W tym jest raczej zadziwjająco wysoka (ale ścisła!) liczba 1373 poległych lub zaginionych „anonimów”. Na przykładzie Batalionu 01 pułku Baszta staje się to bardziej zrozumiałe: w dniu wybuchu Powstania 1 sierpnia batalion atakował bez powodzenia w sile 233 ludzi mocno uzbrojony Fort Mokotowski, ponosząc bardzo ciężkie straty, w tym 94 „anonimów”36. Należy przyjąć jako prawie pewne, że „anonimowie” dołączyli do oddziału z wybuchem Powstania i stąd nie było ani czasu ani możliwości ustalić ich bliższych personaliów. Oczywiście dotyczy to w równym stopniu ochotników pochodzenia żydowskiego jak i wszystkich innych. Stąd nie ma podstawy do przyjęcia, że ochotnicy żydowscy stanowili większość tej grupy. Z drugiej strony, w odróżnieniu od robotniczej Woli, warunki mieszkaniowie i społeczne na Mokotowie (podobnie jak na żoliborzu) stwarzały lepsze możliwości przebywania nielegalnym osobom. W tych okolicznościach wydaje się uzasadnione przyjąć, że z 1373 „anonimów”, conajmniej 600 było pochodzenia żydowskiego.


  1   2   3   4


©operacji.org 2017
wyślij wiadomość

    Strona główna