Dzięki staraniom Kongresu Polonii Amerykańskiej w Arizonie, mogliśmy ostatnio obejrzeć film rezyserii Łukasza Palkowskiego "Bogowie". To nowość na rynku polskich filmów



Pobieranie 7,56 Kb.
Data25.06.2018
Rozmiar7,56 Kb.

Bogowie

Dzięki staraniom Kongresu Polonii Amerykańskiej w Arizonie, mogliśmy ostatnio obejrzeć film rezyserii Łukasza Palkowskiego – “Bogowie”. To nowość na rynku polskich filmów. Okazuje się, że można u nas zrobić bezpretensjonalne kino gatunkowe, które trzyma w napięciu, które śmieszy kiedy ma śmieszyć, i wzrusza kiedy ma wzruszać.

Jest to ekranizacja wczesnego okresu kariery zawodowej polskiego kardiochirurga Zbigniewa Religi, który jako pierwszy w Polsce dokonał udanej operacji przeszczepu serca. Należy pamietać, że są to trudne czasy Polski lat 80tych.
Pierwsza taka operacja na świecie miała miejsce w Kapsztadzie (Cape Town) w Południowej Afryce 3-ciego grudnia 1967 roku. Przeprowadził ją Christiaan Bernard – pracownik naukowo-dydaktyczny Uniwersytetu w Kapsztadzie wcześniej praktykujący w USA. Wtedy to 53-letni Lewis Washkansky otrzymał serce młodej kobiety zmarłej w wypadku samochodowym. Pacjent przeżył 18 dni. Jego serce pracowało poprawnie do końca. Niestety w wyniku obniżenia odporności immunologicznej spowodowanej koniecznym zastosowaniem farmaceutyku tłumiącego działanie systemu (aby organizm nie odrzucił przeszczepu) pacjent zmarł na obustronne zapalenie pluc. W końcu lat 70-tych, dzięki ulepszeniu specyfików kontrujących działanie systemu odpornościowego, pacjenci Christiaan'a Bernarda przeżywali po kilka lat.
Wróćmy jednak do filmu. W rolę profesora Religi wcielił się Tomasz Kot. To naprawdę dobra kreacja nie pierwsza zresztą w przypadku tego aktora.

Przeszczep serca był w latach osiemdziesiątych ciągle jeszcze wyzwaniem od strony technologicznej. Jednocześnie stanowił problem moralny. “Bogowie” są wzruszającym filmem skłaniającym do refleksji ale ukazującym temat bez zbytniego patosu.

Nie brakuje tutaj elementów ikonograficznych przypominających czasy PRL-u. Można tu wymienić polskiego Fiata 125 – pojazd Religi albo tzw. sypaną kawę – ¾ szklanki kawy zalewane odrobiną wrzątku, czy wreszcie wszędzie obecny dym papierosowy. W warstwie językowej rzucają się w oczy takie perełki lingwistyczne jak - panie kolego – że innych zwrotów nie zacytuję żeby papier się nie obraził. Wymienię tylko “oczko” - komentarz jednej z pielęgniarek asystujących przy operacji. Oczko, czyli 21 “słów pomocniczych” użytych przez zestresowanego Religę.

Teksty często dowcipne i śmieszne pozwalają zauważyć powściągliwość słowa. Religa jest człowiekiem działania, może małomównym ale nie niekontaktowym. W trakcie operacji zwalnia jednego z chirurgów. Ten, jakkolwiek bardzo zaskoczony, nie komentuje decyzji tylko po prostu wychodzi. Nieco później Religa widzi go ubranego wychodzącego z kliniki. “A ty dokąd? No przecież mnie zwolniłeś – pada odpowiedź. Nie wygłupiaj się, wracaj na blok” - mówi Religa z twarzą zupełnie pozbawioną emocji, z myślą zajętą czymś innym.

Ta werbalna powściągliwość jest zresztą charakterystyczna dla całego filmu. Nierzadkie są momenty ciszy kiedy to co widzimy na ekranie wystarczy dla wywołania pożądanego efektu. Palkowski świetnie potrafi wykorzystać umiejętności aktorów i wartość obrazu bez słów.

Film bardzo zręcznie unika politykowania i ocen. Polityka jest tutaj tylko jedną z wielu przeszkód na drodze do celu ambitnego chirurga. Zdobycie środków na wyposażenie kliniki, typowe braki budżetowe, trudne operacje i niekoniecznie życzliwa rzeczywistość to tylko kilka przykładów takich przeszkód. Religa rozmawia (chociaż nie z własnej inicjatywy) z gangsterem, któremu uratował syna, z dyrektorem banku, czy wreszcie notablem partyjnym (chociaż nie bez pewnych zahamowań). Wypędził też sbeków śledzących jego personel. Nie padają tam żadne umoralniające słowa. Po prostu każe im odjechać mówiąc: “I was ktoś musi leczyć”. Autorytet lekarza stawia go jakby ponad podziałami społecznymi. To przykład inspirującego, charyzmatycznego bohatera z misją. Ta jego przewaga czy “boskość” znajduje swoje odbicie w tytule.



Można zaryzykować stwierdzenie, że oglądając ten film każdy znalazł coś dla siebie, często ze swojej dziedziny zawodowej, coś co budzi nierzadko bardzo silne emocje związane z dobrze nam znaną rzeczywistością Polski komunistycznej. To film z całą pewnością wart obejżenia.
Wilhelm Nieweglowski



©operacji.org 2017
wyślij wiadomość

    Strona główna