Doświadczyłam miłości Boga



Pobieranie 6,48 Kb.
Data08.02.2018
Rozmiar6,48 Kb.

Doświadczyłam miłości Boga


Chciałam Wam opowiedzieć o tym, jak ja sama doświadczyłam i doświadczam Bożej miłości.

Pragnienie miłości było w moim sercu, odkąd pamiętam – bardzo głęboko – tak jak pewno w sercu każdego z nas, zaszczepione tam przez Stwórcę. Jednak długo tej miłości nie doświadczałam. Wydawało mi się, że muszę na nią zasłużyć. Na miłość rodziców, na akceptację rówieśników, na miłość męża, wreszcie – na miłość Pana Boga. I tak starałam się zasługiwać – musiałam być we wszystkim najlepsza. Ale to się oczywiście nie udawało. W związku z tym uznałam, że chyba nie jestem godna miłości. I jej nie doświadczałam. Problem był nie tylko w tym, że pragnęłam miłości, a jej nie doświadczałam, ale także w tym, że nie umiałam przyjmować miłości, gdy mi ją okazywano. I tak było do pewnego grudniowego tygodnia w roku 1988.

Już wcześniej byłam uważana przez wszystkich za osobę bardzo wierzącą i sama siebie za taką też uważałam. Jednak w owym grudniu 1988 roku, w tej parafii – jeszcze w starej kaplicy – były rekolekcje adwentowe, prowadzone przez ks. Romana Trzcińskiego. Na tych rekolekcjach kilka osób wyszło przed ołtarz i zaczęło opowiadać o tym, jak Bóg działa w ich życiu, jest im bliski, jak doświadczają Jego miłości. Wtedy zrozumiałam, że ja właśnie tego szukałam przez całe życie. Oni mówili, że wcale nie muszę zasłużyć na miłość Pana Boga – bo i tak nigdy nie byłabym w stanie na nią zasłużyć – ale że Pan Bóg daje mi ją za darmo, jako dar.

Ja wtedy w to uwierzyłam. Wtedy oddałam Jezusowi swoje życie i od tej pory Bóg uczy mnie przyjmowania od Niego miłości i także uczy mnie okazywania miłości. To dzieje się już wiele lat – bo byłam osobą bardzo zamkniętą i bardzo chłodną. W związku z tym Pan Bóg „musiał” działać w taki spokojny i powolny sposób, bo inaczej po prostu bym się zbuntowała i nie chciała tego. Ale przez te kilkanaście lat zmieniłam się bardzo. Mogę powiedzieć, że coraz bardziej w tę miłość Bożą wierzyłam, co wpływało również na moje relacje z ludźmi.

Jednak dopiero przez ostatnie cztery i pół – pięć lat w moim życiu zaczęły wydarzać się takie rzeczy, że i moja miłość do Pana Boga, i jakby „odbieranie” Jego miłości przeze mnie przeszły przez ostrą próbę. W tych trudnych okolicznościach – a była to najpierw moja własna choroba nowotworowa i operacja, potem nagła śmierć męża, potem jeszcze jedna moja operacja ­– w tych wszystkich okolicznościach po ludzku nieszczęśliwych, może nawet tragicznych, właśnie doświadczałam Bożej miłości w sposób tak namacalny, że już jestem pewna, że nic, nigdy nie odłączy mnie od Bożej miłości.

A teraz Pan Bóg mi jeszcze pokazuje, że ja sama wciąż nie umiem kochać i nadal chce mnie uczyć. I także daje mi poznać, że również miłość ludzka może mieć prawdziwy sens i znaleźć prawdziwe spełnienie tylko wtedy, kiedy jest zanurzona w miłości Chrystusowej.


Chwała Panu.

Ewa



©operacji.org 2017
wyślij wiadomość

    Strona główna