Dom wydawniczy rebis



Pobieranie 2,25 Mb.
Strona9/20
Data14.02.2018
Rozmiar2,25 Mb.
1   ...   5   6   7   8   9   10   11   12   ...   20
Lęk przed kobietą

Obserwacje dotyczące specyfiki lęku mężczyzn i kobiet przed przeciwną płcią

W balladzie Nurek Schiller opowiada o tym, jak giermek skacze w niebezpieczne morskie odmęty, aby zdobyć kobie­tę - z początku symbolizowaną przez puchar. Przejęty gro­zą, opisuje niebezpieczeństwa głębi, która ma go pochło­nąć:

A potem fala zniżać się zaczyna

I kłaść spokojnie swój spieniony grzbiet,

Aż wodę czarna rozedrze szczelina

Bez dna, jak gdybyś do piekła nią szedł.

Cóż, że gdzieś odmęt, piętrząc się, szaleje,

Gdy w głąb cię proszą te przepastne leje (...)

(...) A wam przyjaciele

Też najdłuższego życzę tutaj dnia.

Lecz kto z was duszę chce zatrzymać w ciele,

Niechaj morskiego ten unika dna

I niech nie sięga w ową głąb zuchwale,



Którą Bóg zasnuł w wieczny mrok i fale! (...) :

I dzięki temu jeno nie spadł w bezdno Leżące niżej, pod stopami tuż: W ciemność krwawymi koralami gwiezdną I pogrążoną wśród wieczystych głusz, Tam, za zasłoną nieodgadłych mroków, Sto się ruszało stwór, piekielnych smoków.

[w tłum. poi. Stanisława Maykowskiego]



* Die Angst vor der Frau. Uber einen spezifischen Unterschied in der mannlichen und weiblichen Angst vor dem anderen Geschlecht, „Intern. Zeitschr. f. Psychoanal." XVIII (1932), s. 5-18; „Int. J. Psycho-Anal." XIII (1932), s. 348-360. Przedruk za zgodą „The International Journal of Psy-cho-Analysis".

121


Tę samą ideę, choć wyrażoną w sposób znacznie przyje­mniejszy, znajdujemy w Pieśni Rybaczka w Wilhelmie Tellu:

Błyszczą jeziora jasne kryształy, Zasnął na brzegu chłopczyna mały,

Wtem dźwięk usłyszy

Jak fletów brzmienie,

Jak gdyby w raju

Aniołów pienie.

A gdy się budzi, zdjęty rozkoszą, Czuje, że wody piersi mu roszą,

I coś nań woła:



Pójdź, śpioszku młody,

Pójdź do mnie na dno,

Tu na dno wody.

[w tłum. poi. Jana Nepomucena Kamińskiego]

Mężczyźni niestrudzenie starają się jakoś wyrazić tę gwałtowną siłę, która przyciąga ich do kobiety, a obok tego pragnienia również lęk, że przez to mogą umrzeć i będą zgubieni. Chcę tu szczególnie wspomnieć o poruszającym opisie tego lęku w wierszu Heinego o legendarnej Lorelei, która siedzi wysoko na brzegu Renu i swoją urodą usidla przewoźnika.

Tu znowu właśnie woda (oznaczająca, tak jak inne „ży­wioły", pierwotny żywioł - „kobietę") pochłania mężczyznę nie potrafiącego się oprzeć czarowi kobiety. Odyseusz, żeby ustrzec się przed wdziękami niebezpiecznych syren, mu­siał rozkazać swoim marynarzom, aby przywiązali go do masztu. Tylko niewielu śmiałków potrafi odgadnąć zagad­kę Sfinksa, a większość z nich traci życie. Królewski pałac w bajkach przystrojony jest głowami konkurentów do ręki pięknej królewskiej córki, którzy odważyli się próbować roz­wiązać jej zagadki. Bogini Kali1 tańczy na zwłokach zgła­dzonych mężczyzn. Samson, nie pokonany przez żadnego mężczyznę, traci siłę za sprawą Dalili. Judyta, po oddaniu się Holofernesowi, ścina mu głowę. Salome na rumaku wie-

1 Zob. relację Daly'ego w jego artykule Hindumythologie und Rastra-tionskomplex, „Imago", t. XIII (1927).

122


zie głowę Jana Chrzciciela. Czarownice giną na stosie, po­nieważ księża obawiają się, że działa poprzez nie szatan. „Duch Ziemi" Wedekinda niszczy każdego mężczyznę, który ulega jej urokowi, nie dlatego że jest jakoś szczególnie zła, ale po prostu dlatego, że takie postępowanie leży w jej na­turze. Tego typu przykłady można by ciągnąć w nieskoń­czoność; zawsze i wszędzie mężczyzna stara się pozbyć lęku przed kobietą poprzez uprzedmiotowienie go. „Nie chodzi o to, że ja się jej lękam", mówi, „ale o to, że ona sama jest złośliwa, zdolna do każdej zbrodni, że jest drapieżnikiem, wampirem, wiedźmą o nienasyconych żądzach. Jest uoso­bieniem tego, co złe". Czy przypadkiem nie tu właśnie tkwi jedno z zasadniczych źródeł całego męskiego pędu ku pracy twórczej - w wiecznym konflikcie pomiędzy tęsknotą męż­czyzny do kobiety a jego lękiem przed nią?2

Dla umysłowości pierwotnej kobieta staje się postacią podwójnie złowieszczą, kiedy widoczne stają się krwawe oznaki jej kobiecości. Kontakt z nią w czasie jej menstrua­cji ma zgubne działanie3: mężczyźni tracą siłę, pastwiska obumierają, rybacy i myśliwi wracają z pustymi rękoma. Defloracja wiąże się dla mężczyzny z najwyższym niebez­pieczeństwem. Jak pokazuje Freud w The Taboo of Virgi-nity4, zwłaszcza mąż obawia się tego aktu. W pracy tej Freud również uprzedmiotawia ten lęk, zadowalając się wzmianką o impulsach kastracyjnych, które rzeczywiście spotyka się u kobiet. Istnieją dwa powody, dla których nie stanowi to wystarczającego wyjaśnienia samego zjawiska

2 Sachs tłumaczy impuls do twórczości artystycznej jako poszukiwanie
wspólwinowajców. Sądzę, że pod tym względem ma rację, choć moim zda­
niem nie wnika w tę kwestię wystarczająco głęboko, jako że jego wyja­
śnienie jest jednostronne i uwzględnia tylko jeden fragment całej osobo­
wości, a mianowicie superego (Sachs, Gemeinsame Tagtraume, „Interna-
tionaler Psychoanalytischer Verlag").

3 Por. Dały, Der Menstruationscomplex, „Imago", t. XIV (1928); oraz
Winterstein, Die Pubertdtsriten der Mddchen und ihre Spuren im
Marchen, „Imago", t. XIV (1928).

4 Freud, The Taboo ofVirginity (1918), (w:) Collected Papers, vol. IV.

123


istnienia tego tabu. Po pierwsze, u kobiet wcale powszech­nie nie spotyka się reakcji na deflorację, przejawiającej się w postaci jawnych impulsów kastracyjnych; impulsy te ograniczają się prawdopodobnie do kobiet o silnie rozwinię­tej postawie męskiej. A po drugie, nawet gdyby defloracja nieodmiennie wywoływała u kobiet destrukcyjne impulsy, i tak pozostaje do wyjaśnienia (tak jak w każdym indywi­dualnym przypadku analizy) kwestia działających w sa­mym mężczyźnie silnych impulsów, za których przyczyną uważa on pierwszą, wymagającą użycia siły penetrację po­chwy za tak niebezpieczne przedsięwzięcie; i to na tyle nie­bezpieczne, że może się go bezkarnie podjąć jedynie czło­wiek odznaczający się wielką mocą albo obcy, gotów za od­powiednie wynagrodzenie narazić swoje życie lub męskość. Czy uwzględniając przytłaczające rozmiary przedstawio­nego, jednoznacznego materiału, nie jest naprawdę godne uwagi (pytamy ze zdumieniem), że tak rzadko dostrzega się i podejmuje kwestię istnienia tego ukrytego lęku męż­czyzn przed kobietami? Co najmniej równie zaskakujące jest to, że i same kobiety tak długo mogły tego nie dostrze­gać; ich postawę w tym względzie (tzn. ich własne obawy oraz osłabienie poczucia własnej godności) omówię szcze­gółowo gdzie indziej. Mężczyzna ze swej strony ma przede wszystkim dość oczywiste strategiczne powody ku temu, aby nie obnosić się ze swoim lękiem. Ale próbuje również na wszelkie sposoby nie przyznawać się do niego nawet przed samym sobą. To jest właśnie celem wspominanych przez nas wcześniej wysiłków, aby „uprzedmiotowić" ten lęk w twórczej pracy artystycznej lub naukowej. Można przypuszczać, że nawet jego gloryfikacja kobiet wywodzi się nie tylko z jego głodu miłości, lecz również z chęci ukry­cia swego lęku. Jednak podobnej ulgi szuka on, i znajduje ją, w dyskredytowaniu kobiet, co jest postawą dość często i ostentacyjnie przez mężczyzn przyjmowaną. Postawa wy­rażająca miłość i uwielbienie oznacza: „Nie ma potrzeby, abym lękał się istoty tak cudownej, tak pięknej, ba, tak świętej". Z kolei postawa dyskredytująca zdaje się mówić:

124


„Byłoby zbyt absurdalne obawiać się istoty, która w sumie jest stworzeniem tak żałosnym"5. Ten ostatni sposób uśmie­rzania swojego lęku przynosi mężczyźnie szczególną ko­rzyść: pomaga mu podbudować męskie poczucie wartości. Wydaje się, że większe zagrożenie dla samych podstaw tego poczucia wartości stanowi przyznanie się do lęku przed ko­bietami niż do lęku przed mężczyzną (ojcem). Powód, dla którego samopoczucie mężczyzn jest szczególnie czułe wła­śnie na punkcie kobiet, można zrozumieć jedynie w kon­tekście wczesnego okresu ich. rozwoju, do czego powrócę później.

W trakcie analizy ten lęk przed kobietami widać całkiem wyraźnie. U podstaw męskiego homoseksualizmu, zresztą tak jak i wszystkich innych zboczeń, leży pragnienie, aby uciec od kobiecego narządu płciowego lub nawet zaprzeczyć jego istnieniu. Freud wykazał, że jest to zasadniczy rys cha­rakteryzujący zwłaszcza fetyszyzm6; uważa jednak, że jest on oparty nie na lęku, lecz na uczuciu odrazy spowodowa­nym brakiem członka u kobiet. Niemniej jednak sądzę, że nawet kierując się jego wyjaśnieniami, w nieunikniony spo­sób zmuszeni jesteśmy do przyjęcia, że pewną rolę odgrywa tu również lęk. Tak naprawdę widzimy tu bowiem, słabo zamaskowany uczuciem odrazy, lęk przed pochwą. Tylko lęk stanowi motyw wystarczająco silny, aby mógł po­wstrzymać przed osiągnięciem swego celu mężczyznę, którego libido z pewnością pcha go naprzód ku zjednocze­niu z kobietą. Ale praca Freuda nie tłumaczy pochodzenia tego lęku. Doświadczany przez chłopca lęk kastracyjny wobec ojca nie stanowi wystarczającego powodu żywienia przez niego obaw przed istotą, którą ta kara już spotkała.

5 Pamiętam dobrze, jak sama byłam zaskoczona, kiedy po raz pierwszy
usłyszałam powyższą ideę sformułowaną - przez mężczyznę - w postaci
uniwersalnego stwierdzenia. Wypowiedział ją Groddeck, który najwy­
raźniej uważał, że wypowiada rzecz całkiem oczywistą, gdy nadmienił pod­
czas rozmowy: „Oczywiście mężczyźni obawiają się kobiet". W swoich
pismach Groddeck niejednokrotnie kładł nacisk na ten lęk.

6 Freud, Fetishism, „Int. J. Psycho.-Anal.", vol. DC (1928).

125


Poza lękiem przed ojcem musi istnieć jeszcze inny lęk, wy-woływany przez kobietę lub kobiecy narząd płciowy. Otóż ten lęk przed samą pochwą pojawia się w sposób zupełnie wyraźny nie tylko u homoseksualistów i zboczeńców, lecz również w snach mężczyzn, którzy poddają się analizie. Wszystkim analitykom znane są tego rodzaju sny, wystar­czy więc, abym przedstawiła je w najogólniejszym tylko zarysie: np. pędzący samochód wpada nagle w jakiś dół i rozbija się na kawałki; płynąca w wąskim kanale łódź zo­staje nagle wessana przez wir wodny; jesteśmy w jakiejś piwnicy z niesamowitymi, poplamionymi krwią roślinami i zwierzętami; wspinamy się na jakiś komin, narażając się na upadek i śmierć.

Uzyskałam zgodę doktora Baumeyera z Drezna7 na przy­toczenie wyników serii eksperymentów, które przeprowadzo­no w następstwie pewnego przypadkowego spostrzeżenia i które ilustrują ten lęk przed pochwą. Lekarka bawiła się piłką z dziećmi w ośrodku zdrowia i po jakimś czasie pokaza­ła im, że w piłce jest szczelina. Rozchyliła krawędzie tej szcze­liny i włożyła do środka palec w ten sposób, że utkwił on szczelnie pomiędzy brzegami. Spośród 28 chłopców, których poprosiła, aby zrobili to samo, tylko 6 zrobiło to bez obaw, a 8 nie udało się w ogóle do tego namówić. Spośród 19 dziew­czynek 9 włożyło do środka palec bez żadnych oznak lęku, a pozostałe wykazywały pewien niepokój, ale u żadnej z nich nie dostrzeżono jakichś poważniejszych obaw.

Niewątpliwie lęk przed pochwą często skrywa się za wystę­pującym również lękiem przed ojcem; lub mówiąc językiem nie­świadomości - za lękiem przed członkiem w kobiecej pochwie8.

7 Eksperymenty zostały przeprowadzone przez panią dr Hartung
w klinice dziecięcej w Dreźnie.

8 Boehm, Beitrdge zur Psychologie der Homosexualitat, „Intern. Zeit-
schr. f. Psychoanal.", XI (1925); Melanie Klein, Early Stages ofthe Oedi-
pus Conflict, „Int. J. Psycho-Anal.", vol. IX (1928); The Importance ofSym-
bol-Formation in the Development ofthe Ego, „Int. J. Psycho-Anal.", vol.
XI (1930); Infantile Anxiety-Situations Reflected in a Work ofArt and in
the Creatwe Impulse, „Int. J. Psycho-Anal.", vol. X (1929), s. 436.

126


Istnieją ku temu dwa powody. Po pierwsze, jak już mówi­łam, męska miłość własna mniej w ten sposób cierpi, a po drugie, lęk przed ojcem jest bardziej namacalny, ma cha­rakter mniej tajemniczy. Można by to porównać do różnicy pomiędzy lękiem przed prawdziwym wrogiem a lękiem przed duchem. Znaczenie przypisywane lękowi związane­mu z kastrującym ojcem jest zatem celowo wyolbrzymione, jak pokazał to na przykład Groddeck w swojej analizie ssą­cego kciuk w Złotej różdżce; to mężczyzna odcina kciuk, ale to matka wypowiada groźbę, a narzędzie, którym zostaje ona wykonana - nożyce - stanowi symbol kobiecy.

Na podstawie tego wszystkiego uważam za prawdopo­dobne, że męski lęk przed kobietą (matką) lub przed kobie­cym narządem płciowym jest głębiej zakorzeniony, ma większe znaczenie i zazwyczaj jest bardziej energicznie wypierany niż lęk przed mężczyzną (ojcem) i że usiłowanie, aby odnaleźć u kobiety członek, stanowi przede wszystkim rozpaczliwą próbę zaprzeczenia istnieniu złowieszczego ko­biecego narządu płciowego.

Czy istnieje jakieś ontogenetyczne wyjaśnienie tego lęku? Czy może nie jest to przypadkiem (u istot ludzkich) nie­odłącznym elementem męskiej egzystencji i zachowania? Czy rzuca na tę sprawę jakiekolwiek światło fakt częstego występowania u samców różnych gatunków stanu letargu — a nawet śmierci — po kopulacji?9 Czy miłość i śmierć są ści­ślej ze sobą powiązane dla mężczyzny niż dla kobiety, u której stosunek potencjalnie prowadzi do powstania no­wego życia? Czy mężczyzna, obok pragnienia zwyciężania, odczuwa ukrytą tęsknotę za samounicestwieniem w akcie ponownego połączenia z kobietą (matką)? Czy może wła­śnie ta tęsknota leży u podstaw „popędu śmierci"? I czy to jego wola życia reaguje na to lękiem?

Kiedy usiłujemy zrozumieć ten lęk w kategoriach psy­chologicznych i ontogenetycznych, to nie bardzo wiemy, co począć, jeśli oprzemy się na idei Freuda, że różnica pomię-

9 Bergmann, Muttergeisł und Erkenntnisgeist.

127

dzy seksualnością dziecięcą a seksualnością dorosłych po­lega właśnie na tym, że dla dziecka pochwa pozostaje czymś „nie odkrytym". Zgodnie z tym poglądem nie możemy wła­ściwie mówić o prymacie genitalnym; musimy go nazwać raczej prymatem fallusa. Stąd lepiej byłoby określić dzie­cięcy okres organizacji seksualnej mianem „fazy fallicz-nej"10. Wiele zarejestrowanych wypowiedzi chłopców z tego okresu życia nie pozostawia wątpliwości co do słuszności spostrzeżeń, na których oparta jest teoria Freuda. Jeśli jed­nak przyjrzymy się dokładniej charakterystycznym cechom tej fazy, trudno nie zapytać, czyjego opis rzeczywiście obej­muje samą genitalność dziecięcą w jej konkretnych przeja­wach, czy też dotyczy jedynie jej stosunkowo późnego eta­pu. Freud stwierdza, że jest charakterystyczne, iż zaintere­sowanie chłopca w wyraźnie narcystyczny sposób skupione jest na jego własnym członku: „Siła popędowa, którą ta męska część jego ciała wytworzy później podczas dojrzewa­nia, w dzieciństwie przejawia się zasadniczo jako impuls do badania różnych rzeczy -jako ciekawość seksualna". Bar­dzo ważną rolę odgrywają pytania co do istnienia i rozmia­rów fałlusa u innych żywych istot.

Z pewnością jednak istota właściwych impulsów fallicznych, biorących swój początek z wrażeń płynących z narządów, po­lega na pragnieniu penetracji. Trudno wątpić w to, że te impulsy rzeczywiście istnieją; zbyt wyraźnie widoczne są w dziecięcych zabawach i w analizie małych dzieci. I znów, trudno byłoby powiedzieć, na czym mogłyby naprawdę pole­gać seksualne pragnienia chłopca wobec matki, jeśli nie na tych właśnie impulsach, albo dlaczego lęk związany z upra­wianiem masturbacji miałby dotyczyć ojca jako kastratora, gdyby masturbacja nie stanowiła w dużym stopniu autoero-tycznego przejawu heteroseksualnych impulsów fallicznych.

W fazie fallicznej orientacja psychiczna chłopca ma cha­rakter w przeważającej mierze narcystyczny; zatem okres,

10 Freud, The Infantile Genital Organization ofthe Libido (1923), (w.) Collected Papers, vol. II.

128


w którym jego impulsy genitalne kierowane są na jakiś obiekt, musi następować wcześniej. Z pewnością należy roz­ważyć ewentualność, że nie są one skierowane ku kobiece­mu narządowi płciowemu, którego istnienie chłopiec in­stynktownie wyczuwa. To prawda, że w snach, zarówno we wcześniejszym, jak i późniejszym okresie życia, jak rów­nież w symptomach i konkretnych sposobach zachowania odnajdujemy wyobrażenia aktu płciowego, które mają cha­rakter oralny, analny lub sadystyczny bez konkretnego umiejscowienia. Nie możemy jednak traktować ich jako dowodów na pierwotny charakter odpowiadających im im­pulsów, nie mamy bowiem pewności, czy i na ile zjawiska te nie stanowią już wyrazu przemieszczenia z właściwego celu genitalnego. W gruncie rzeczy pokazują one jedynie, że dana jednostka pozostaje pod wpływem pewnych kon­kretnych tendencji oralnych, analnych czy sadystycznych. Ich wartość dowodowa jest tym mniejsza, iż te wyobrażenia zawsze powiązane są z pewnymi afektami skierowanymi przeciw kobietom i dlatego nie jesteśmy w stanie stwier­dzić, czy nie jest możliwe, że stanowią one zasadniczo wy­twór lub przejaw tych afektów. Na przykład tendencja do poniżania kobiet może przejawiać się w postaci analnych wyobrażeń o kobiecym narządzie płciowym, podczas gdy wyobrażenia oralne mogą wyrażać lęk.

Ale poza tym wszystkim istnieją różnorakie powody, dla których wydaje mi się mało prawdopodobne, aby istnienie konkretnego kobiecego otworu płciowego miało pozostawać „nie odkryte". Oczywiście z jednej strony chłopiec będzie automatycznie zakładał, że wszyscy inni zbudowani są tak jak on; z drugiej jednak strony, jego falliczne impulsy z pew­nością każą mu instynktownie poszukiwać odpowiedniego otworu w kobiecym ciele - otworu, którym zresztą on sam nie dysponuje — albowiem dana płeć zawsze szuka u dru­giej czegoś komplementarnego lub odmiennego od siebie samej. Jeśli serio potraktujemy wypowiedź Freuda, iż teo­rie seksualne tworzone przez dzieci wzorowane są na ich własnej seksualnej budowie ciała, musi to w powyższym

129


kontekście prowadzić do wniosku, że chłopiec pod wpływem swoich impulsów penetracyjnych tworzy w wyobraźni obraz komplementarnego kobiecego narządu płciowego. I taki właśnie wniosek powinniśmy wyciągnąć z całego materia­łu, który przytoczyłam na wstępie w związku z męskim lękiem przed kobiecym narządem płciowym.

Jest bardzo mało prawdopodobne, aby ten lęk wywodził się tylko z okresu dojrzewania. Na początku tego okresu lęk ów przejawia się już całkiem wyraźnie, jeśli przeniknie­my często bardzo nikłą fasadę chłopięcej dumy, która ten lęk maskuje. Najwyraźniej zadaniem chłopca w wieku doj­rzewania nie jest tylko uwolnienie się od swojego kazirod­czego przywiązania do matki, lecz bardziej ogólnie - prze­zwyciężenie lęku przed całą przeciwną płcią. Powodzenie osiąga z reguły stopniowo; najpierw całkowicie odwraca się od dziewcząt i dopiero kiedy jego męskość w pełni się obu­dzi, pozwala mu przekroczyć próg lęku. Wiemy jednak, że z reguły konflikty okresu dojrzewania wskrzeszają jedynie, uwzględniając ewidentne różnice, konflikty związane z wcze­snym kształtowaniem się dziecięcej seksualności, i że ich rozwój jest często po prostu wierną kopią ciągu wcześniej­szych doświadczeń. Co więcej, groteskowy charakter tego lęku, co można zaobserwować w symbolice sennej i dziełach literackich, wyraźnie wskazuje na okres wczesnodziecięcych fantazji.

W okresie dojrzewania normalny chłopiec dysponuje już świadomą wiedzą o pochwie, ale u kobiet lęka się on czegoś niesamowitego, nieznanego i tajemniczego. Jeśli dorosły męż­czyzna nadal uważa kobietę za wielką tajemnicę, w której tkwi coś, czego nie jest w stanie odgadnąć, to w ostatecznym rozra­chunku to jego odczucie może dotyczyć tylko jednej rzeczy w kobiecie: tajemnicy macierzyństwa. Wszystko inne jest za­ledwie konsekwencją jego lęku przed tym.

Jakie jest źródło tego lęku? Jakie są jego charaktery­
styczne cechy? I jakie czynniki zakłócają wczesne relacje
chłopca z matką?

130


W artykule poświęconym kobiecej seksualności Freud zwrócił uwagę na najbardziej oczywiste z tych czynników. To matka jako pierwsza zakazuje działań popędowych, albowiem to ona opiekuje się dzieckiem po urodzeniu. Po drugie, najwy­raźniej dziecko doświadcza sadystycznych impulsów skiero­wanych przeciw ciału matki, przypuszczalnie związanych z wściekłością wywołaną jej zakazami, i zgodnie z prawem odwetu ten gniew pozostawił po sobie osad lęku. Wreszcie — i może to jest kwestia zasadnicza - specyficzny los impulsów genitalnych sam stanowi kolejny tego typu czynnik. Anato­miczne różnice pomiędzy płciami prowadzą do całkowicie odmiennej sytuacji u dziewcząt i u chłopców, i żeby naprawdę zrozumieć zarówno ich lęk, jak jego zróżnicowanie, musimy przede wszystkim wziąć pod uwagę rzeczywistą sytua­cję dzieci w okresie wczesnego rozwoju ich seksualności. Biologicznie uwarunkowana natura dziewczynki wywołuje w niej pragnienie, aby otrzymywać, aby przyjmować w sie­bie. wyczuwa ona lub wie, że jej narząd płciowy jest zbyt mały, aby pomieścić członek ojca, i to powoduje, że reaguje ona na własne pragnienia genitalne wyraźnym lękiem; oba­wia się, że gdyby jej pragnienia zostały spełnione, zniszczeniu uległaby ona sama lub jej narząd płciowy.

Z drugiej strony, chłopiec uważa lub instynktownie oce­nia, że jego członek jest o wiele za mały dla narządu płcio­wego matki i reaguje lękiem, że nie sprosta wymaganiom, że zostanie odrzucony i wyśmiany. A zatem jego lęk dotyczy zupełnie innej kwestii niż lęk dziewczynki; jego początkowy lęk przed kobietami nie jest wcale lękiem kastracyjnym, ale reakcją na zagrożenie dla jego poczucia własnej wartości15.

11 „Int. J. Psycho-Anal.", vol. XI (1930), s. 281.

12 Por. cytowaną wcześniej pracę Melanie Klein, której moim zdaniem
poświęcono zbyt mało uwagi.

13 Nie należy tego utożsamiać z pasywnością.

14 W innej pracy w pełniejszy sposób omówię sytuację dziewczynki.

15 Odwołałabym się tu również do kwestii poruszonych przeze mnie
w pracy zatytułowanej Das Missirauen zwischen den Geschlechtern, „Die
psychoanalytische Bewegung" (1930).

131


Aby nie było tu żadnych nieporozumień, chciałabym pod­kreślić, że moim zdaniem procesy te przebiegają w sposób czysto instynktowny i opierają się na podnietach płynących z narządów oraz presji potrzeb cielesnych; innymi słowy, uważam, że reakcje te występowałyby nawet wtedy, gdyby dziewczynka nigdy nie widziała członka swojego ojca ani chłopiec narządu płciowego swojej matki, i gdyby nie dys­ponowali żadną teoretyczną wiedzą na temat istnienia tych narządów.

Z powodu charakteru reakcji występującej u chłopca fru­stracja, jakiej doznaje on ze strony matki, oddziałuje na niego inaczej i silniej, niż dzieje się to w przypadku do­świadczenia dziewczynki z ojcem. W każdym z tych przy­padków impulsy libidinalne otrzymują cios. Ale we fru­stracji doznanej przez dziewczynkę tkwi pewien pociesza­jący aspekt - nie ponosi ona żadnego uszczerbku na tle fi­zycznym. Natomiast chłopiec zostaje trafiony w drugi czuły punkt - swoje poczucie genitalnej nieadekwatności, które przypuszczalnie od początku towarzyszyło jego pragnie­niom libidinalnym. Jeśli przyjmiemy, że najogólniej rzecz biorąc powodem gwałtownego uczucia gniewu jest odebra­nie swobody działania impulsom, które w danej chwili mają żywotne znaczenie, to wynika stąd, że frustracja doznana ze strony matki musi wzbudzać w chłopcu wściekłość dwo­jakiego rodzaju: po pierwsze dlatego, że jego libido zostaje skierowane z powrotem w jego stronę, a po drugie, z powo­du zranienia jego męskiej miłości własnej. Jednocześnie prawdopodobnie powoduje to ponowne rozjątrzenie dawnej urazy wynikającej z pregenitalnych frustracji. W efekcie jego falliczne impulsy nakierowane na penetrację łączą się z gniewem wynikającym z frustracji i nabierają sadystycz­nego zabarwienia.

Chciałabym tu położyć nacisk na pewną kwestię, która często nie jest wystarczająco uwypuklana w literaturze psy­choanalitycznej, a mianowicie, że nie mamy żadnego powo­du, aby przypuszczać, iż te falliczne impulsy są ze swej natury sadystyczne; a zatem bez uzyskania w każdym od-

132


dzielnym przypadku konkretnych na to dowodów niedopu­szczalne jest utożsamianie pojęć „męski" i „sadystyczny" oraz, na podobnej zasadzie, „żeński" i „masochistyczny". Jeśli domieszka impulsów destrukcyjnych jest naprawdę znaczna, to zgodnie z prawem odwetu narząd płciowy mat­ki musi wywoływać wyraźny lęk. Zatem jeśli z początku stanie się on dla chłopca odstręczający z powodu skojarzeń ze zranioną miłością własną, to w wyniku procesu wtórne­go (gniewu wywołanego frustracją) zacznie wywoływać lęk kastracyjny. I prawdopodobnie bardzo często zostaje to wzmocnione, gdy chłopiec dostrzega ślady menstruacji.

Bardzo często ten ostatni rodzaj lęku zostawia z kolei trwałe piętno na postawie mężczyzny wobec kobiet, jak do­wiadujemy się z podanych wcześniej przykładów, czerpa­nych wyrywkowo z bardzo różnych okresów i grup ludz­kich. Nie sądzę jednak, aby występował on u mężczyzn ja­koś szczególnie powszechnie, a z pewnością nie jest to żadna charakterystyczna cecha stosunku mężczyzny do płci przeciwnej. Tego rodzaju lęk bardzo przypomina, uwzględ­niając oczywiste różnice, lęk spotykany u kobiet. Kiedy podczas analizy spotyka się go w jakimś godnym uwagi nasileniu, to pacjentem jest nieodmiennie mężczyzna, którego całe nastawienie wobec kobiet ma wyraźnie neuro­tyczny charakter.

Z drugiej strony sądzę, że lęk związany z poczuciem wła­snej godności pozostawia mniej lub bardziej wyraźne ślady w każdym mężczyźnie i nadaje jego ogólnej postawie wobec kobiet szczególne piętno, które albo nie istnieje w postawie kobiet wobec mężczyzn, albo jest nabywane wtórnie. Inny­mi słowy, nie jest to żadna nieodłączna cecha ich kobiecej natury.

Ogólne znaczenie tej męskiej postawy możemy uchwycić tylko poprzez dokładniejsze zbadanie tego, w jaki sposób u chłopca ten dziecięcy lęk się rozwija i przejawia oraz jak chłopiec próbuje go przezwyciężać.

Zgodnie z moim doświadczeniem, lęk przed odrzuceniem i wyśmianiem jest typowym elementem spotykanym w ana-

133

lizie każdego mężczyzny, bez względu na jego mentalność i rodzaj jego nerwicy. Sytuacja analityczna oraz niezmien­na powściągliwość kobiety-analityka ujawniają ten lęk i uwrażliwienie wyraźniej, niż dzieje się to w życiu codzien­nym, które dostarcza mężczyznom wielu sposobności, aby uciec od tych uczuć — albo poprzez unikanie sytuacji, które takie uczucia mogą wywołać, albo poprzez proces nadkom-pensacji. Konkretne podłoże tej postawy jest trudne do wykrycia, albowiem w analizie na ogół jest zamaskowane orientacją kobiecą, przeważnie nieświadomą.

Sądząc z moich własnych doświadczeń, ta ostatnia orien­tacja nie jest wcale rzadsza, choć (z powodów, które podam) mniej rzuca się w oczy niż męska postawa u kobiet. Nie zamierzam omawiać tutaj różnych jej źródeł; powiem tylko, iż przypuszczam, że wczesny cios dla miłości własnej chłop­ca stanowi prawdopodobnie jeden z czynników mogących zniechęcić go do jego roli mężczyzny.



Jego typową reakcją na ten uraz i na wynikający z niego lęk przed matką jest oczywiście wycofanie swojego skiero­wanego ku niej libido i skoncentrowanie go na sobie i swo­im narządzie płciowym. Z ekonomicznego punktu widzenia proces ten przynosi podwójną korzyść: pozwala chłopcu uciec od wypełnionej niepokojem i lękiem sytuacji, jaka wytworzyła się pomiędzy nim a matką, oraz odbudowuje jego męskie poczucie wartości poprzez reaktywne wzmoc­nienie jego fallicznego narcyzmu. Kobiecy narząd płciowy już dla niego nie istnieje; „nie odkryta" pochwa to pochwa zanegowana. Ten etap jego rozwoju pokrywa się w pełni z Freudowską fazą falliczną.

W związku z tym musimy zrozumieć postawę dociekli­wości, która dominuje w tej fazie, oraz specyficzną naturę dociekań chłopca jako wyrażających oddalanie się od obiek­tu, po którym pojawia się narcystycznie zabarwiony lęk.

A zatem jego pierwsza reakcja przebiega w kierunku podwyższonego fallicznego narcyzmu. W rezultacie na pra-

16 Por. Boehm, The Femininity Complex in Men, „Int. J. Psycho-Anal.", vol. XI (1930).

134


gnienie bycia kobietą, które młodsi chłopcy wyrażają bez skrępowania, reaguje on teraz częściowo odnowioną oba­wą, że nie zostanie potraktowany poważnie, a częściowo lękiem kastracyjnym. Kiedy już zdamy sobie sprawę z tego, że męski lęk kastracyjny stanowi w znacznej mierze reak­cję ego na pragnienie bycia kobietą, nie jesteśmy w stanie w pełni podzielać przekonania Freuda, że biseksu-alność przejawia się wyraźniej u kobiety niż u mężczyzny. Musimy uznać tę kwestię za otwartą.

Pewien podkreślany przez Freuda rys fazy fallicznej ujawnia w sposób szczególnie wyraźny narcystyczną bliznę, jaką pozostawia relacja pomiędzy małym chłopcem a jego matką: „Zachowuje się on tak, jakby miał mgliste wyobra­żenie o tym, że ten członek mógłby być i powinien być dłuż­szy". Musimy uzupełnić to spostrzeżenie stwierdzeniem, iż takie zachowanie rzeczywiście rozpoczyna się w fazie fal­licznej, ale bynajmniej wraz z nią się nie kończy; przeciw­nie, przejawia się ono w naiwnej postaci przez cały okres chłopięcy, a później utrzymuje się jako głęboko skrywany lęk dotyczący rozmiarów członka albo potencji, ewentual­nie jako mniej zamaskowana duma z nimi związana.

Otóż jednym z wymogów wynikających z biologicznych różnic pomiędzy płciami jest to, że mężczyzna musi ciągle udowadniać kobiecie swoją męskość. Na niej nie ciąży tego rodzaju wymóg. Nawet jeśli jest oziębła, może uczestniczyć w akcie płciowym, począć i urodzić dziecko. Odgrywa swoją rolę po prostu będąc, nie robiąc nic, który to fakt za­wsze wywoływał u mężczyzn podziw i oburzenie. Mężczy­zna natomiast musi coś zrobić, aby uzyskać spełnienie. Ideał „skuteczności" to ideał typowo męski.



Jest to prawdopodobnie podstawowa przyczyna, dla której, analizując kobiety obawiające się swoich męskich skłonności, zawsze odkrywamy, iż nieświadomie uważają

17 Freud, Female Sexuality, „Inter. J. Psycho-Anal.", vol. XI (1930),
s. 281.

18 Freud, The Infantile Genital Organization ofthe Libido, (w:)Collect-
ed Papers, vol. II. . ;..-,.

135


one ambicję i osiągnięcia za atrybuty mężczyzny pomimo znacznego rozszerzenia się kobiecej sfery aktywności w co­dziennym życiu.

W samej sferze seksualnej widać, jak bardzo często prosta potrzeba miłości, która przyciąga mężczyzn do kobiet, jest przyćmiewana przez ich nieprzeparty wewnętrzny przymus, aby nieustannie udowadniać swoją męskość samym sobie i innym. W skrajnym przypadku ten typ mężczyzny kieruje się zatem tylko jednym pragnieniem: aby zwyciężać. Jego ce­lem jest to, aby „posiąść" wiele kobiet, i to kobiet najpiękniej­szych i cieszących się największym powodzeniem. Godną uwa­gi mieszankę tej narcystycznej nadkompensacji i resztek lęku odkrywamy u tych mężczyzn, którzy chcąc dokonywać podbo­jów miłosnych, jednocześnie z wielkim oburzeniem traktują kobietę, która zbyt poważnie potraktuje ich zaloty, albo żywią wobec niej dozgonną wdzięczność, jeśli oszczędzi im koniecz­ności dawania dalszych dowodów męskości.

Innym sposobem uniknięcia bólu spowodowanego blizną narcystyczną jest przyjęcie postawy określanej przez Freu­da jako skłonność do poniżania obiektu miłości. Jeśli męż­czyzna nie pragnie żadnej kobiety, która mu dorównuje albo wręcz go przewyższa, czy nie chroni on przypadkiem w ten sposób swojej zagrożonej miłości własnej, korzystając z bar­dzo dogodnej wymówki, że to, z czego rezygnuje, i tak jest mało warte? Ze strony prostytutki czy kobiety lekkich oby­czajów nie trzeba obawiać się odrzucenia ani wymagań w sferze seksualnej, etycznej czy intelektualnej. Można na­pawać się swoim poczuciem wyższości.

To doprowadza nas do trzeciego sposobu, najważniejsze­go i najbardziej niepokojącego pod względem kulturowych

19 Freud, Contributions to the Psychology of Love, (w:) Collected Pa­
per s, vol. IV.

20 To nie umniejsza znaczenia innych sił, które przyciągają mężczyzn
do prostytutek i które zostały opisane przez Freuda w jego pracy Contri­
butions to the Psychology ofLove oraz przez Boehma w pracyBeitrdge zur
Psychologie der Homosexualitat, „Intern. Zeitschr. f. Psychoanal.", t. VI
(1920) i t. VIII (1922).

136


konsekwencji, a polegającego na pomniejszaniu poczucia godności kobiety. Sądzę, iż wykazałam, że dyskredytowa­nie kobiet przez mężczyzn oparte jest na wyraźnie u męż­czyzn występującej tego rodzaju psychicznej skłonności. Skłonność ta zakorzeniona jest w ich psychicznych reak­cjach na pewne fakty biologiczne, co zresztą wydaje się zro­zumiałe, biorąc pod uwagę, iż to psychiczne nastawienie jest tak rozpowszechnione i uporczywe. Pogląd, iż kobiety to istoty infantylne i ulegające emocjom, a zatem nie odzna­czające się odpowiedzialnością i niezależnością, stanowi efekt męskiej tendencji do pomniejszania poczucia godno­ści kobiet. Kiedy mężczyźni uzasadniają taką postawę, do­wodząc, że bardzo wiele kobiet rzeczywiście odpowiada temu wizerunkowi, trzeba rozważyć, czy taki typ kobiety nie został ukształtowany poprzez dokonywaną przez męż­czyzn systematyczną selekcję. Nie jest istotne to, że różne umysły większego lub mniejszego formatu, od Arystotelesa po Moebiusa, strawiły zadziwiającą ilość energii na udowad­nianiu wyższości pierwiastka męskiego. Naprawdę liczy się to, że wiecznie chwiejne i niepewne poczucie własnej war­tości „przeciętnego mężczyzny" skłania go do ciągłego wy­bierania typu kobiety, która jest infantylna, histeryczna i bez uczuć macierzyńskich, co z kolei naraża każde kolej­ne pokolenie na wpływ takich właśnie kobiet.

Zanegowanie pochwy


1   ...   5   6   7   8   9   10   11   12   ...   20


©operacji.org 2017
wyślij wiadomość

    Strona główna