Dom wydawniczy rebis



Pobieranie 2,25 Mb.
Strona4/20
Data14.02.2018
Rozmiar2,25 Mb.
1   2   3   4   5   6   7   8   9   ...   20

42

wiało wrażenie, jakby opinia o ich niższości miała pokrycie w faktach. Niemożliwe wydaje mi się dokonanie miarodaj­nej oceny tego, do jakiego stopnia nieświadome motywy ucieczki od kobiecości wzmacniane są przez faktyczne spo­łeczne podporządkowanie kobiet. Można by sobie wyobra­żać ten związek jako wzajemne oddziaływanie na siebie czynników psychicznych i społecznych. W tym miejscu mogę jednak tylko zwrócić uwagę na te problemy, są one bowiem tak ważkie, że wymagają osobnych badań.



Te same czynniki muszą wywierać całkiem odmienny wpływ na rozwój mężczyzny. Z jednej strony prowadzą one do znacznie silniejszego wypierania jego pragnień o cha­rakterze kobiecym, jako że pragnienia takie noszą na sobie piętno słabości; z drugiej strony jest mu o wiele łatwiej sku­tecznie je sublimować.

W powyższym omówieniu pewnych problemów psycholo­gii kobiety dokonałam ich interpretacji, w wielu punktach różniącej się od panujących obecnie poglądów. Jest możli­we, a nawet prawdopodobne, że naszkicowany przeze mnie obraz z odmiennego punktu widzenia wydaje się jedno­stronny. Moją główną intencją było jednak wykazanie, iż jednym ze źródeł naszych ewentualnych błędów może być płeć osoby obserwującej. Chciałam w ten sposób zbliżyć się do celu, do którego wszyscy dążymy, a mianowicie, aby wykroczyć poza subiektywny element stanowiska czysto męskiego lub kobiecego i uzyskać taki wizerunek psychicz­nego rozwoju kobiety, który lepiej opisywałby jej prawdzi­wą naturę — z jej specyficznymi, odmiennymi od męskich cechami - niż którykolwiek ze stworzonych wcześniej. -,-

Stłumiona kobiecość*

Wkład psychoanalizy do problemu oziębłości

To ciekawe, że ogromna powszechność zjawiska kobiecej oziębłości doprowadziła lekarzy i seksuologów do dwóch diametralnie odmiennych poglądów.

Jedna grupa porównuje oziębłość, pod względem jej zna­czenia dla jednostki, do zaburzeń potencji u mężczyzn. Zwo­lennicy tego stanowiska utrzymują przeto, że to pierwsze zjawisko jest takim samym schorzeniem jak drugie. Pod­kreślają, jak istotne jest potraktowanie z jeszcze większą powagą etiologii i terapii oziębłości, szczególnie w obliczu częstości jej występowania.



Z drugiej strony to właśnie częstość jej występowania doprowadziła do opinii, że nie można uważać tak powszech­nego zjawiska za chorobę i że oziębłość w różnych swoich odcieniach powinna być raczej uważana za normalną po­stawę seksualną cywilizowanej kobiety. Każda z hipotez naukowych sformułowanych, aby udowodnić ten pogląd1, prowadzi do wniosku, że lekarz nie ma żadnego powodu, aby podejmować jakąś interwencję terapeutyczną, która i tak nie mogłaby zakończyć się powodzeniem.

Odnosi się wrażenie, że wszelkie argumenty za i prze­ciw, podkreślające znaczenie zarówno czynników społecz­nych, jak i organicznych, oparte są na silnych opiniach su­biektywnych, a zatem nie są zbyt pomocne w procesie fak-

* Gehemmte Weiblichkeit: Psychoanalytischer Beitrag zum Problem der Frigiditat,, „Zeitschr. f. Sexualwissenschaft", vol. 13 (1926-27), s. 67--77. Przekład i przedruk za zgodą spadkobierców Karen Horney.



1 Por. uwagi na ten temat w Neuropathia Sexualis Maxa Marcusego (w:) Handbook ofSexual Sciences Molla, wyd. 3, vol. II, 1926.

44

tycznego rozwiązywania omawianego problemu. Jako dzie­dzina nauki, psychoanaliza od chwili powstania obrała inny kierunek, w którym, z samej swej istoty, musiała podążać. Polega on na medyczno-psychologicznej obserwacji jedno­stki i jej rozwoju.



Jeśli uświadomimy sobie, że takie podejście może nas znacznie przybliżyć do rozwiązania badanych problemów, może będziemy mogli mieć nadzieję na ostateczne uzyska­nie odpowiedzi na dwa pytania:

  1. Jakie znane nam z praktyki procesy rozwojowe pro­
    wadzą do pojawienia się u konkretnej kobiety symptomu
    oziębłości?

  2. Jakie znaczenie należałoby przypisać temu zjawisku
    w kontekście libidinalnej ekonomii kobiety?

W sposób mniej teoretyczny te same pytania można by sformułować następująco: Czy jest to tylko odosobniony symptom, i jako taki mało istotny? Czy też jest on ściśle związany z rzeczywistymi zaburzeniami zdrowia psychicz­nego i fizycznego?

Niech wolno mi będzie zilustrować istotę lub potencjalne znaczenie tych pytań za pomocą prostego, a zatem nie od­dającego do końca istoty sprawy porównania. Gdybyśmy wyobrazili sobie, że nie wiemy nic o patologicznych proce­sach wywołujących objaw kaszlu, z pewnością łatwo byłoby nam dopuścić możliwość zaistnienia dyskusji o tym, czy kaszel jest we wszystkich przypadkach oznaką choroby, czy też stanowi jedynie subiektywną niedogodność, jako że ewidentnie kaszle wielu ludzi, którzy tak naprawdę nie są chorzy. Jednak różnice zdań w tej sprawie mogłyby istnieć dopóty tylko, dopóki nie poznalibyśmy związku pomiędzy kaszlem a rzeczywistymi głębszymi zaburzeniami.



Przyczyną, dla której przytaczam tego rodzaju, ewident­
nie bardzo oczywiście niedoskonałe, porównanie, jest fakt,
iż otwiera się przed nami konkretna perspektywa. Czy to
możliwe, żeby oziębłość, tak jak kaszel, była jedynie sygna­
łem wskazującym na jakąś głęboko ukrytą nieprawidło­
wość?

45

Natychmiast pojawia się jednak pewna wątpliwość. Zna­my przecież wiele kobiet, które są oziębłe, a jednocześnie zdrowe i sprawne. Zastrzeżenie to nie jest jednak aż tak przekonujące, jakby się mogło na pierwszy rzut oka wyda­wać, a to z dwóch powodów. Po pierwsze, tylko poprzez szczegółowe, sumienne zbadanie każdego indywidualnego przypadku można przekonać się, czy nie istnieją jakieś za­burzenia, które trudno rozpoznać lub powiązać z oziębło­ścią. Mam tu na myśli na przykład trudności charakterolo­giczne albo niepowodzenia w układaniu sobie życia, które mylnie przypisuje się czynnikom zewnętrznym. Po drugie, trzeba zdawać sobie sprawę, że nasza konstrukcja psychicz­na nie jest sztywna jak mechanizm, który zostaje unieru­chomiony, gdy choć w jednym jego punkcie pojawi się jakaś wada. Dysponujemy bowiem sporymi możliwościami prze­kształcania sił seksualnych w nieseksualne i możemy nie­raz z powodzeniem dokonywać ich sublimacji w pozytyw­nie waloryzowany przez kulturę sposób.

Zanim zajmę się genezą poszczególnych przypadków oziębłości, chciałabym zatrzymać się przy konkretnych zja­wiskach, które często okazują się z nią związane. Chcę się ograniczyć do zjawisk mieszczących się zasadniczo w gra­nicach normalności.

Bez względu na to, czy traktujemy oziębłość jako uwa­runkowaną organicznie albo psychicznie, stanowi ona ogra­niczenie kobiecego funkcjonowania seksualnego. Nic więc dziwnego, że można doszukać się związku oziębłości z upo­śledzeniem innych specyficznie kobiecych funkcji. W wielu przypadkach obserwujemy najprzeróżniejsze funkcjonalne zaburzenia menstruacji2. Obejmują one nieregularności cyklu miesiączkowego, bolesne miesiączkowanie albo -mające swe źródło wyłącznie w sferze psychicznej - stany napięcia, nerwowości lub osłabienia, często pojawiające się na osiem do czternastu dni przed menstruacją i powodują-

2 Tu i w dalszej części pracy wyłączam ze swych rozważań zaburzenia wynikające z konkretnych przyczyn organicznych.

46

ce każdorazowo dość silne zachwianie równowagi psy­chicznej .

W innych przypadkach trudność polega na stosunku ko­biety do macierzyństwa. Niekiedy możliwość zajścia w cią­żę jest odrzucana jawnie i towarzyszy temu jakaś forma racjonalizacji. Kiedy indziej zdarzają się poronienia bez ja­kichkolwiek ewidentnych przyczyn organicznych. W jeszcze innych przypadkach spotykamy się z licznymi, dobrze zna­nymi dolegliwościami związanymi z przebiegiem ciąży3. Podczas porodu mogą pojawić się takie zaburzenia, jak neu­rotyczny lęk albo osłabienie poporodowe. U innych kobiet pojawiają się kłopoty z karmieniem, wahające się od całko­witej niemożności karmienia piersią do wyczerpania ner­wowego. Obserwuje się też brak właściwej opieki macie­rzyńskiej nad dzieckiem. Zamiast tego można zobaczyć po­irytowane i nadgorliwe matki, które nie są w stanie obdarzyć dziecka prawdziwym ciepłem i przejawiają skłon­ność do oddawania go pod opiekę guwernantki.

Coś podobnego często dotyczy także obowiązków domo­wych kobiety. Albo przywiązuje ona do prac domowych zbyt dużą wagę i torturuje nimi rodzinę, albo zbytnio ją męczą, tak jak każda czynność, która wykonywana jest bez prze­konania.

Jednak nawet wtedy, gdy brak jest tych wszystkich za­burzeń kobiecych funkcji, jeden element będzie zawsze zaburzony lub niepełny, a mianowicie stosunek do męż­czyzn. Kwestię natury tych zaburzeń podejmę ponownie w innym kontekście. Tu pragnę powiedzieć o nich tylko tyle: Bez względu na to, czy przejawiają się w postaci obojętno­ści, czy chorobliwej zazdrości, nieufności czy drażliwości, poczucia niższości czy wypowiedzi na ten temat, potrzeby posiadania kochanków czy zażyłych przyjaźni z kobietami, charakteryzują się jedną wspólną cechą - niezdolnością do

3 Jest dość oczywiste, że przyczyn tych zaburzeń trudno doszukiwać się w zmianach fizjochemicznych w metabolizmie, gdyż przy sprzyjają­cym nastawieniu psychicznym zmiany te same w sobie nie mogą być po­wodem występujących trudności.

47

nawiązania pełnego (to znaczy angażującego i ciało, i du­szę) związku miłosnego z heteroseksualnym obiektem.



Jeśli w toku analizy uzyskujemy głębszy wgląd w nieświa­dome życie psychiczne tych kobiet, z reguły napotykamy bardzo stanowcze odrzucenie roli kobiecej. Jest to tym bar­dziej niezwykłe, że świadome ego tych kobiet często nie za­wiera oznak tak czynnego odrzucenia kobiecości. Przeciw­nie, jej powierzchowność oraz świadoma postawa mogą robić wrażenie najzupełniej kobiecych. Słusznie zwrócono uwagę na to, że oziębłe kobiety mogą być nawet wrażliwe pod wzglę­dem erotycznym i wymagające pod względem seksualnym, co stanowi dla nas ostrzeżenie, aby nie utożsamiać oziębłości z odrzucaniem seksu. W rzeczywistości na głębszych pozio­mach nie napotykamy absolutnego sprzeciwu wobec seksu, tylko niechęć do przyjmowania roli specyficznie kobiecej. Kiedy ta niechęć przedostaje się do świadomości, zazwyczaj jest racjonalizowana jako wynik społecznej dyskryminacji kobiet albo w postaci oskarżeń wobec męża lub mężczyzn w ogóle. Na głębszym poziomie można jednak wyraźnie do­szukać się innej jeszcze motywacji - mniej lub bardziej in­tensywnego pragnienia męskości albo fantazji na ten temat. Chcę podkreślić, że wkraczamy tu już w sferę nieświadomo­ści. Choć tego rodzaju pragnienia mogą być częściowo uświa­domione, kobieta zazwyczaj nie jest świadoma ich nasilenia ani głębszych źródeł popędowych.

Cały kompleks uczuć i fantazji, które polegają na poczu­ciu kobiety, że jest dyskryminowana, na jej zazdrości wzglę­dem mężczyzn, jej pragnieniu, aby być mężczyzną i odrzu­cić rolę kobiecą, określamy mianem kobiecego komple­ksu męskości. Konsekwencje, jakie ma on w życiu zarówno zasadniczo zdrowej, jak i znerwicowanej kobiety są tak nie­samowicie różnorodne, że tutaj muszę zadowolić się jedy­nie dość szkicowym opisem głównych tendencji4.

4 K. Abraham, Manifestations ofthe Female Castration Complex, „Int. J. Psycho-Anal.", vol. 4 (1921). Freud, The Taboo ofVirginity (The Stan­dard Edition, vol. XI), s.191.

48

Jeśli zazdrość względem mężczyzn wybija się na plan pierwszy, pragnienia owe przyjmują postać złości wobec mężczyzny, ukrytej pretensji do niego o jego uprzywilejo­waną pozycję — podobnie jak w przypadku skrywanej wro­gości pracownika wobec pracodawcy, kiedy stara się on po­konać pracodawcę albo osłabić go psychicznie, tocząc prze­ciw niemu na tysiące różnych sposobów codzienną wojnę podjazdową. Krótko mówiąc, już na pierwszy rzut oka roz­poznajemy taką sytuację, jako że spotyka sieją w niezliczo­nych małżeństwach.



Jednocześnie jednak obserwujemy, jak ta sama kobieta, która dyskredytuje wszystkich mężczyzn, mimo wszystko w dużej mierze przypisuje im wyższość nad sobą. Nie wie­rzy, że kobiety mogą być zdolne do jakichś autentycznych osiągnięć i skłonna jest raczej identyfikować się z męską postawą lekceważenia wobec kobiet. Choć sama nie jest mężczyzną, przejawia ambicję, aby przynajmniej podzielać jego zdanie o kobietach. Niejednokrotnie występuje tu też zamiennie wyraźna tendencja do lekceważenia mężczyzn, które przywodzi na myśl historyjkę o lisie i kwaśnych wi­nogronach: lis, nie mogąc dosięgnąć winogron, odchodzi, stwierdzając, że i tak pewnie są kwaśne.

Co więcej, tego rodzaju nieświadome uczucie zazdrości sprawia, że kobieta przestaje dostrzegać własne zalety. Nawet macierzyństwo jawi jej się tylko jako obciążenie. Wszystko w sobie mierzy zasadniczo obcą swojej naturze, męską miarką, co łatwo prowadzi ją do niedoceniania wła­snej wartości. Dlatego obecnie nawet kobiety utalentowa­ne, mające na swoim koncie wiele powszechnie uznanych osiągnięć, odznaczają się sporą wewnętrzną niepewnością. Płynie ona z głęboko w nich zakorzenionego komplśksu męskości i może objawiać się w postaci nadmiernej wrażli­wości na krytykę i nieśmiałości.

Z drugiej strony, poczucie jakiegoś zasadniczego uszczerbku i pokrzywdzenia przez los może również zaowo­cować nieświadomą postawą roszczeniową wobec życia i żądaniem zadośćuczynienia za poniesione krzywdy.

49

Konsekwencją genezy tych roszczeń jest to, że tak napraw­dę nigdy nie mogą one być zaspokojone. Przyzwyczajeni je­steśmy wywodzić wizerunek wiecznie czegoś się domagają­cej, wiecznie niezadowolonej kobiety z jej ogólnego nieza-spokojenia seksualnego. Ale głębsze wniknięcie w tę sprawę jasno dowodzi, że samo to niezaspokojenie może wynikać z kompleksu męskości. Jest całkiem zrozumiałe, że jak do­wodzi tego również praktyka, duże nieświadome pretensje do męskości nie sprzyjają kobiecości. Wewnętrzna logika tych roszczeń musi prowadzić do oziębłości, jeśli mężczy­zna w ogóle nie zostanie odrzucony jako partner seksualny. Z kolei oziębłość może podsycać wspomniane wyżej poczu­cie niższości, jako że na głębszym poziomie jest ona zawsze doświadczana jako niezdolność do miłości. Często pozostaje to w zupełnej sprzeczności ze świadomą moralną oceną ozię­błości, zgodnie z którą jest to przejaw przyzwoitości lub czy­stości. Z kolei uporczywe nieświadome poczucie jakiegoś niedostatku w sferze seksualnej łatwo prowadzi do wzmac­nianej przez nerwicę zazdrości wobec innych kobiet.



Inne skutki oddziaływania kompleksu męskości są głę­biej zakorzenione w nieświadomości i raczej trudno je zro­zumieć, nie dysponując precyzyjną wiedzą o nieświadomych mechanizmach działania psychiki. Sny i objawy u wielu kobiet świadczą wyraźnie o tym, że zasadniczo nie pogodzi­ły się one ze swoją kobiecością. Przeciwnie, w swym nie­świadomym świecie fantazji nadał żyją one w złudzeniu, że tak naprawdę zostały stworzone jako mężczyźni. Są prze­świadczone, że w wyniku oddziaływania jakichś czynników zostały okaleczone lub zranione. Zgodnie z takimi fantazja­mi kobiece genitalia traktowane są jako narząd chory lub uszkodzony i ta interpretacja może być później niejako po­twierdzana i nieustannie podsycana przez fakt menstrua­cji, niezależnie od świadomej wiedzy kobiety o tym, jak jest naprawdę. Oddziaływanie tego rodzaju nieświadomych fan­tazji może bez trudu stać się przyczyną wyżej wymienio­nych zaburzeń menstruacyjnych, jak również bólów pod-

50

czas stosunku płciowego i problemów natury ginekologicz­nej5.

W innych przypadkach te wyobrażenia oraz związane z nimi dolegliwości i hipochondryczne lęki nie dotyczą sa­mych genitaliów, lecz przemieszczane są na wszystkie inne możliwe narządy. Jedynie dokładne zbadanie materiału psychoanalitycznego, wykraczające poza ramy tej pracy, mogłoby pomóc nam zrozumieć procesy, które zachodzą w indywidualnych przypadkach. Tylko na drodze samego procesu analizy można przekonać się, jak silne jest przywią­zanie do tych nieświadomych pragnień bycia mężczyzną.

Starając się doszukać genezy tego osobliwego kompleksu w rozwoju psychicznym badanych kobiet, często można zi­dentyfikować i bezpośrednio zaobserwować fazę dzieciń­stwa, w której małe dziewczynki rzeczywiście zazdroszczą chłopcom ich narządów płciowych. Jest to znane odkrycie, które łatwo sprawdzić na drodze bezpośredniej obserwacji. Interpretacje analityczne, które w końcu mają charakter subiektywny, niczym nowym nie wzbogaciły tych spostrze­żeń, a mimo to nawet tego rodzaju namacalne dowody spo­tykają się z silnym sceptycyzmem. Gdy krytycy nie są w stanie zakwestionować faktu, że dzieci rzeczywiście wy­rażają takie poglądy, usiłują przynajmniej zaprzeczyć ich znaczeniu dla rozwoju dziecka. Stwierdzają, że choć można u niektórych dziewczynek zaobserwować takie pragnienia, a nawet uczucia zazdrości, to nie są one bardziej znaczące niż zwykła zazdrość o posiadane przez inne dzieci zabawki czy słodycze.



Niech zatem wolno mi będzie odwołać się do czynnika, który być może skłoni nas do głębszego zastanowienia nad powyższą kwestią: do większej roli, jaką znaczenie ciała pełni w życiu małego dziecka, zanim jeszcze w swoim roz­woju dojdzie ono do chwili psychicznego zróżnicowania.

5 Nawet w przypadkach, gdy faktycznie występują zmiany organiczne, takie jak ektopie, subiektywnie odczuwane dolegliwości często spowodo­wane są takimi czynnikami psychicznymi.

51

Nam, dorosłym Europejczykom, takie prymitywne podej­ście do fizyczności wydaje się dziwne. Wiemy jednak, że w tych kulturach, których myślenie charakteryzuje więk­sza naiwność, a zatem i mniejsze represjonowanie treści seksualnych, całkiem otwarcie oddaje się cześć fizycznym atrybutom płciowym, szczególnie fallusowi, któremu nada­je się boską rangę i przypisuje cudowne moce. Sposób my­ślenia leżący u podłoża tych kultów fallicznych jest w rze­czywistości tak bliski sposobowi myślenia dziecka, że nie może tego przeoczyć nikt, komu znana jest dziecięca men­talność. Powyższe fakty mogą nam z kolei pomóc lepiej zro­zumieć świat dziecka.



Jeśli przyjmiemy, że faza zazdrości o penis stanowi fakt empiryczny, natychmiast pojawia się zarzut, który trudno odeprzeć w sposób racjonalny, a mianowicie, że dziewczynka nie ma absolutnie żadnych powodów, aby żywić wobec chłop­ca zazdrość. Ponieważ jest zdolna do macierzyństwa, dyspo­nuje tak niewątpliwą przewagą biologiczną, że można by ra­czej domniemywać istnienia sytuacji odwrotnej, w której chło­piec byłby zazdrosny o macierzyństwo. Chciałabym tu tylko zwrócić uwagę, że takie zjawisko naprawdę występuje i do­starcza mężczyźnie potężnego bodźca do intensywnej działal­ności w dziedzinie kultury6. Z drugiej strony, dziewczynka w tym wczesnym okresie nie zdaje sobie jeszcze sprawy ze swojej przyszłej przewagi nad chłopcem, co powoduje, że na razie traktuje swoje położenie jako gorsze. Niemniej skiero­wana pod naszym adresem krytyka, że przeceniamy znaczenie zazdrości o penis, jest w jakimś stopniu uzasadniona, albowiem ściśle rzecz biorąc, pojawiający się w późniejszym okresie życia kompleks męskości, z często fatalnymi konsekwencjami, nie wynika bezpośrednio z tej wczesnej fazy rozwoju, lecz pojawia się dopiero jako efekt skomplikowanego procesu.

Aby zrozumieć tę sytuację, trzeba zdać sobie sprawę, że zazdrość o penis jest postawą narcystyczną, przyjmowaną

6 Por. językową równoważność takich słów, jak „dziecko" i „praca" (niem. Werk = dzieło), „tworzyć" i „rodzić" itd.

52

wobec własnego ego, a nie wobec obiektu. W przypadku pomyślnego rozwoju kobiety ta narcystyczna zazdrość o penis zostaje prawie całkowicie zdominowana przez zwią­zane z obiektem libidinalne pragnienie zdobycia mężczy­zny i urodzenia dziecka7. Jest to zgodne ze spostrzeżeniem, że kobiety, które są pewne swojej kobiecości, nie wykazują żadnych godnych wzmianki przejawów wyżej wymienio­nych roszczeń do męskości.

Poczynione przez psychoanalizę spostrzeżenia wykazały jednak, że aby zapewniony był taki normalny rozwój, musi być spełnionych wiele warunków, i że istnieje równie wiele przeszkód i zaburzeń, mogących ten rozwój zakłócić. Decy­dujące znaczenie w dalszym rozwoju psychoseksualnym ma faza, w której kształtują się pierwsze relacje interpersonal­ne w rodzinie8. Podczas tej fazy, której kulminacja nastę­puje pomiędzy trzecim a piątym rokiem życia, mogą poja­wić się różne czynniki, które spowodują, że dziewczynka zacznie się wzbraniać przed przyjęciem roli kobiecej. Na przykład jawne faworyzowanie brata może często w znacz­nej mierze przyczynić się do wystąpienia u dziewczynki sil­nych pragnień, aby być mężczyzną. Na kształtowanie się takich tendencji jeszcze trwalszy wpływ mają wczesne spo­strzeżenia natury seksualnej. Dzieje się tak szczególnie w środowisku, w którym zasadniczo sprawy seksu są przed dzieckiem ukrywane i właśnie z tego powodu nabierają charakteru czegoś tajemniczego i zakazanego. Będąc we wczesnym okresie życia częstym świadkiem stosunku płcio­wego rodziców, dziecko zazwyczaj odbiera go jako popełnia­ny na matce gwałt, w wyniku którego odnosi ona rany lub obrażenia i choruje. Ślady matczynej krwi menstruacyjnej wzmacniają to przeświadczenie dziecka. Inne przypadko-

7 Zakładam, że czytelnikowi znane są psychoanalityczne badania tej
fazy, którą określamy ogólnym mianem sytuacji edypalnej. Odnośnie do
jej związku z kompleksem męskości zob. Horney, O genezie kastracji
u kobiet, s. 3 nin. wyd.

8 Sigmund Freud, On the Transformation oflnstincts with Special Re-
ference to Anal Erotism, (w:) Collected Papers, vol. II, s. 164-171.


1   2   3   4   5   6   7   8   9   ...   20


©operacji.org 2017
wyślij wiadomość

    Strona główna