Dom wydawniczy rebis



Pobieranie 2,25 Mb.
Strona3/20
Data14.02.2018
Rozmiar2,25 Mb.
1   2   3   4   5   6   7   8   9   ...   20

32

organizacji genitalnej dorosłej kobiety żaden niedostatek tu nie istnieje, gdyż najwyraźniej predyspozycje kobiety do współżycia nie są mniejsze, a po prostu inne niż mężczy­zny. Z drugiej strony, w ostatecznym rozrachunku mężczy­zna odgrywa w procesie rozmnażania mniejszą rolę niż ko­bieta.

Dalsze spostrzeżenie dotyczy tego, że najwyraźniej potrze­ba deprecjonowania płci przeciwnej jest silniejsza u męż­czyzn niż u kobiet. Świadomość, iż dogmat o niższości kobiet wywodzi się z nieświadomej męskiej skłonności, mogła poja­wić się dopiero w obliczu wątpliwości, czy rzeczywiście po­gląd taki jest uzasadniony. Ale jeśli za tym przekonaniem o niższości kobiet naprawdę kryją się męskie tendencje do deprecjonowania płci przeciwnej, to nasuwa się wniosek o wielkiej sile tego nieświadomego impulsu.

Można przywołać również argumenty na korzyść poglą­du, iż z kulturowego punktu widzenia kobietom w mniej­szym stopniu niż mężczyznom udaje się pozbyć swojej za­zdrości o penis. Wiemy, że w najbardziej sprzyjających oko­licznościach zazdrość ta ulega przeobrażeniu w pragnienie zdobycia męża i urodzenia dziecka i że prawdopodobnie właśnie z tego powodu traci ona większą część swojej siły jako podnieta do sublimacji. Jednak, jak wykażę to obecnie bardziej szczegółowo, w nie sprzyjających okolicznościach obciążona jest ona poczuciem winy i nie może być korzystnie spożytkowana, podczas gdy mężczyzna prawdopodobnie od­czuwa niezdolność do doświadczenia macierzyństwa po pro­stu jako swoją słabą stronę, i może bez żadnych zahamowań korzystać z siły napędowej swojej zazdrości.

W tej dyskusji wspomniałam już o problemie, który Freud umieścił ostatnio w centrum swoich zainteresowań12, a mianowicie o kwestii pochodzenia i funkcjonowania pra­gnienia posiadania dziecka. Na przestrzeni ostatniego dzie­sięciolecia zmieniło się nasze stanowisko wobec tego pro-

12 Freud, Uber einige psychische Folgen der anatomischen Geschlechts-unterschiede.

33

blemu. Niech wolno mi będzie zatem opisać pokrótce ewo­lucję tych poglądów.

Pierwotna hipoteza13 mówiła, że zazdrość o penis wzmac­nia libidinalnie zarówno pragnienie posiadania dziecka, jak i pragnienie zdobycia mężczyzny, lecz że to drugie pragnie­nie pojawia się niezależnie od pierwszego. Z czasem akcent przesuwał się coraz bardziej na zazdrość o penis, aż w swo­jej ostatniej pracy na ten temat Freud wyraził przypuszcze­nie, że pragnienie posiadania dziecka pojawia się tylko za sprawą zazdrości o penis i ogólnego rozczarowania z powo­du braku penisa i że czułe przywiązanie do ojca pojawia się tylko tą okrężną drogą - za pośrednictwem pragnienia po­siadania penisa i pragnienia posiadania dziecka.

Ta ostatnia hipoteza najwyraźniej powstała w wyniku potrzeby psychologicznego wyjaśnienia biologicznej zasady pragnień heteroseksualnych. Ma to związek z problemem sformułowanym przez Groddecka, który twierdzi, że dla chłopca utrzymanie matki jako obiektu miłości jest czymś naturalnym, „ale jak to się dzieje, że mała dziewczynka przywiązuje się do płci przeciwnej?"14

Zanim zajmiemy się tym problemem, musimy wpierw \ uświadomić sobie, że nasz materiał empiryczny dotyczący kompleksu męskości u kobiet pochodzi z dwóch źródeł o bardzo różnym ciężarze gatunkowym. Pierwszym jest bez­pośrednia obserwacja dzieci, w której czynnik subiektywny gra stosunkowo nikłą rolę. Każda mała dziewczynka, jeśli nie została zastraszona, wyraża zazdrość o penis w sposób jawny i bez skrępowania. Widzimy, że zazdrość ta jest zja­wiskiem potocznym i pojmujemy dość dobrze, dlaczego tak jest; rozumiemy, w jaki sposób narcystyczny wstyd dziew­czynki z powodu mniejszego niż u chłopca stanu posiada­nia ulega wzmocnieniu przez cały szereg niedogodności wynikających z poszczególnych kateksji pregenitalnych:

13 Freud, On the Transformation oflnstincts with Special Reference to
Anal Erotism, (w:) Collected Papers, vol. II, nr XVI.

14 Groddeck, Das Buch vom Es.

34

jawnego uprzywilejowania chłopca pod względem erotyzmu uretralnego, popędu skopofilicznego i onanizmu15.

Chciałabym zaproponować, aby odczuwaną przez małą dziewczynkę zazdrość o penis, która w oczywisty sposób oparta jest po prostu na różnicy anatomicznej, określać mianem pierwotnej.

Drugim źródłem kształtującym nasze doświadczenie jest materiał analityczny uzyskany wśród dorosłych kobiet. Naturalnie w tym przypadku trudniej jest formułować ja­kieś oceny i dlatego udział pierwiastka subiektywnego może być większy. Przede wszystkim widzimy tu, że za­zdrość o penis stanowi czynnik o ogromnym dynamizmie. Obserwujemy, jak pacjentki odrzucają swoje kobiece role, kierując się nieświadomym pragnieniem, aby stać się męż­czyzną. Napotykamy fantazje o następującej treści: „Kie­dyś miałam penis; jestem mężczyzną, który został wyka­strowany i okaleczony". Z nich rodzi się poczucie niższości, którego następstwem są z kolei wszelkiego rodzaju uporczy­we wyobrażenia o charakterze hipochondrycznym. Obser­wujemy wyraźną postawę wrogości wobec mężczyzn, cza­sem przybierającą postać lekceważenia, a czasem pragnie­nia, aby ich wykastrować lub okaleczyć. W przypadku pewnych kobiet ten czynnik determinuje cały bieg ich życia.

Naturalne - tym bardziej ze względu na męską orienta­cję naszego myślenia - było wyciągnięcie wniosku o możli­wości powiązania tych obserwacji z pierwotną zazdrością o penis oraz dojście a posteriori, opierając się na ewident­nych skutkach jej działania, do przekonania o niezwykłej intensywności i ogromnym dynamizmie tej zazdrości. Prze­oczyliśmy tutaj fakt, może bardziej w sensie ogólnej oceny sytuacji niż odnośnie do szczegółów, iż to pragnienie bycia mężczyzną, tak dobrze nam znane z analizowania dorosłych kobiet, ma bardzo niewiele wspólnego z wczesnodziecięcą, pierwotną zazdrością o penis, i stanowi raczej wtórny twór

15 Bardziej szczegółowo zajęłam się tym tematem w swojej pracy O genezie kompleksu kastracji u kobiet.

35

obejmujący wszystkie niepowodzenia w rozwoju zmierzają­cym ku pełnej kobiecości.



Moje doświadczenia nieodmiennie utwierdzały mnie w przekonaniu, że kompleks Edypa u kobiet prowadzi (nie tylko w skrajnych przypadkach, kiedy pacjentka doznaje niepowodzeń, ale stale) do regresji do zazdrości o penis, przejawiającej się oczywiście w różnym stopniu i na roz­maite sposoby. Wydaje mi się, że zazwyczaj różnica pomię­dzy następstwami kompleksu Edypa u mężczyzn i u kobiet jest następująca: U chłopców matka jako obiekt seksualny zostaje odrzucona z powodu lęku przed kastracją, ale sama rola męska nie tylko uzyskuje wsparcie w dalszym rozwo­ju, lecz jest nawet przesadnie wyeksponowana w reakcji na lęk przed kastracją. Można to wyraźnie dostrzec u chłop­ców w okresie latencji i przed dojrzewaniem, i ogólnie rzecz biorąc, również w późniejszym okresie życia. Z kolei dziew­czynki nie tylko odrzucają ojca jako obiekt seksualny, lecz równocześnie całkowicie zaprzeczają swojej roli kobiecej.

Aby zrozumieć tę ucieczkę od kobiecości, musimy rozwa­żyć fakty odnoszące się do wczesnodziecięcego onanizmu, który stanowi fizyczny przejaw podniet wynikających z kom­pleksu Edypa.

I tu ponownie sprawa wydaje się jaśniejsza w przypadku chłopców, choć może po prostu mamy o tym większą wie­dzę. Czy w przypadku dziewczynek te fakty wydają nam się tak tajemnicze dlatego, że zawsze patrzeliśmy na nie oczami mężczyzn? Na to wygląda, skoro u małych dziew­czynek nie uznajemy nawet istnienia jakiejś im właściwej formy onanizmu, tylko bez większych ceregieli ujmujemy ich działania autoerotyczne w męskich kategoriach, i skoro ewentualną różnicę, która niewątpliwie musi istnieć, ujmu­jemy w kategoriach pozytywno-negatywnych, na przykład jeśli chodzi o lęk wywołany onanizowaniem się, jako różni­cę pomiędzy groźbą kastracji a kastracją, która faktycznie miała miejsce! Moja praktyka analityczna zdecydowanie przemawia za możliwością istnienia u małych dziewczynek specyficznie kobiecej formy onanizmu (która, nawiasem

36

mówiąc, różni się pod względem techniki od chłopięcej), nawet jeśli uczynimy założenie, które zresztą nie wydaje mi się wcale takie oczywiste, że dziewczynka uprawia wy­łącznie masturbację łechtaczkową. Nie rozumiem też, dla­czego nie mielibyśmy uznać, że łechtaczka, pomimo swojej ewolucji, stanowi autentyczną i integralną część kobiecych narządów płciowych.

Na podstawie materiału analitycznego zebranego wśród dorosłych kobiet niezwykle trudno jest określić, czy we wczesnym okresie rozwoju genitalnego występują u dziew­czynki organiczne doznania pochwowe. Opierając się na szeregu przypadków, skłonna jestem uznać, że tak jest, i później przytoczę dane, z których wysnułam ten wniosek. Występowanie takich doznań wydaje mi się z teoretyczne­go punktu widzenia bardzo prawdopodobne, i to z następu­jących powodów: Znane fantazje o tym, że zbyt duży czło­nek przemocą dokonuje penetracji, powodując ból i krwa­wienie oraz grożąc zniszczeniem czegoś, niewątpliwie świadczą o tym, że mała dziewczynka bardzo realistycznie (zgodnie z plastycznym, konkretnym myśleniem cechują­cym okres dzieciństwa) opiera swoje fantazje edypalne na dysproporcjach anatomicznych pomiędzy ojcem i dzieckiem. Sądzę też, że zarówno fantazje edypalne, jak i logicznie z nich wynikający lęk przed wewnętrznymi obrażeniami (pochwy) świadczą o tym, iż przypuszczalnie i pochwa, i łechtaczka odgrywają rolę we wczesnodziecięcej organiza­cji genitalnej kobiet16. Na podstawie występującego później zjawiska oziębłości można by nawet wnioskować, że pochwa charakteryzuje się silniejszą kateksją (wynikającą z łęku i prób obrony) od łechtaczki. Nieświadomość bowiem z nie­omylną precyzją kojarzy pragnienia kazirodcze z pochwą. Z tego punktu widzenia oziębłość trzeba uważać za próbę

16 Od chwili, gdy nasunęła rai się możliwość istnienia takiego związku, nauczyłam się interpretować w ten sposób, tzn. jako przejaw lęku przed uszkodzeniem pochwy, wiele zjawisk, podczas gdy uprzednio poprzesta­wałam na uznawaniu ich, opierając się na psychologii uprawianej z mę­skiego punktu widzenia, za fantazje kastracyjne.

37

poradzenia sobie z fantazjami stanowiącymi duże zagroże­nie dla ego. Rzuciłoby to również nowe światło na nieświa­dome przyjemne odczucia, które według różnych źródeł po­jawiają się podczas porodu, ewentualnie na fakt lęku przed urodzeniem dziecka. Można by bowiem domniemywać (wła­śnie z powodu dysproporcji pomiędzy rozmiarami pochwy i noworodka i bólu, który jest konsekwencją tej dyspropor­cji), że dla nieświadomości poród jest w znacznie większym stopniu niż późniejszy stosunek płciowy równoznaczny ze spełnieniem wczesnych fantazji kazirodczych, i to nie wią­żącym się z żadnym poczuciem winy. Kobiecy lęk o genita­lia, tak jak lęk kastracyjny u chłopców, nieodmiennie obar­czony jest poczuciem winy i to stąd właśnie bierze się jego trwały wpływ.

Kolejnym elementem składowym tej sytuacji, mającym podobne oddziaływanie, jest pewna konsekwencja anato­micznych różnic pomiędzy płciami. Chodzi mi o to, że chło­piec może obejrzeć swoje genitalia, aby zbadać, czy poja­wiają się budzące lęk konsekwencje onanizmu, podczas gdy dziewczynka nie dysponuje żadną wiedzą na ten temat i pozostaje w całkowitej niepewności. Naturalnie ta możli­wość weryfikacji, którą dysponują chłopcy, nie ma większe­go znaczenia w sytuacji, gdy lęk kastracyjny jest silny; nie­mniej sądzę, że w częstszych, a zatem z praktycznego punk­tu widzenia ważniejszych przypadkach, gdy ten lęk jest słabszy, powyższe różnice anatomiczne są bardzo istotne. W każdym razie materiał analityczny zebrany przeze mnie w toku prowadzenia analizy z kobietami skłonił mnie do wyciągnięcia wniosku, iż ten czynnik odgrywa znaczną rolę w życiu psychicznym kobiet, przyczyniając się do tak często u kobiet spotykanej specyficznej wewnętrznej niepewności.

Pod presją tego lęku dziewczynka dąży do przyjęcia fik­cyjnej roli męskiej.

Jaka ekonomiczna korzyść płynie z tej ucieczki? Tutaj odwołałabym się do zjawiska, z którym prawdopodobnie spotkał się każdy analityk. Okazuje się mianowicie, że pra­gnienie, aby być mężczyzną, zazwyczaj ujawniane jest sto-

38

sunkowo chętnie i gdy już raz zostanie zaakceptowane, sta­je się ze strony kobiety przedmiotem wielkiego przywiąza­nia, a to dlatego, aby uniknąć spełnienia libidinalnych pra­gnień i fantazji dotyczących ojca. Zatem pragnienie bycia mężczyzną przyczynia się do wypierania tych kobiecych pragnień lub wzmacnia opór przeciwko ich ujawnieniu. Tego rodzaju nieustannie napotykane, typowe zjawisko zmusza nas, jeśli jesteśmy wierni zasadom psychoanalizy, do wyciągnięcia wniosku, że we wcześniejszym okresie te fantazje o byciu mężczyzną powstały właśnie w celu zabez­pieczenia kobiety przed libidinalnymi pragnieniami zwią­zanymi z ojcem. Fikcja męskości pozwoliła dziewczynce uciec od roli kobiecej, obciążonej teraz poczuciem winy i lękiem. Prawdą jest, że ta próba odejścia od kobiecości w kierunku męskości w sposób nieuchronny prowadzi do poczucia niższości, bowiem dziewczynka zaczyna oceniać samą siebie przez pryzmat ambicji i wartości, które są obce jej specyficznej biologicznej naturze i w zetknięciu z który­mi nie może uważać siebie za pełnowartościową istotę.



Choć to poczucie niższości jest bardzo uciążliwe, prakty­ka analityczna dobitnie uzmysławia nam, że ego radzi so­bie z nim lepiej niż z poczuciem winy związanym z rolą kobiecą, a zatem ego odnosi niewątpliwą korzyść, gdy dziewczynka, uciekając od Scylli poczucia winy, zbliża się do Charybdy poczucia niższości.

Dla uzupełnienia wspomnę o innej korzyści, płynącej, jak wiemy, z przebiegającego równocześnie procesu identyfiko­wania się kobiety z ojcem. Jeśli chodzi o znaczenie samego tego procesu, nie mam do dodania nic ponad to, co zawar­łam już w swoich wcześniejszych pracach.



Wiemy, że właśnie ten proces identyfikacji z ojcem jest
jednym z elementów mogących stanowić wytłumaczenie
faktu, iż ucieczka od kobiecych pragnień dotyczących ojca
zawsze prowadzi do przyjmowania roli męskiej. Parę refle­
ksji związanych z tym, co zostało już przedstawione, ujaw­
nia inny punkt widzenia, który rzuca nieco światła na tę
kwestię.

39

Wiemy, że kiedy libido napotyka w swoim rozwoju na ja­kąś barierę, na drodze regresji następuje uaktywnienie wcze­śniejszej fazy organizacji płciowej. Otóż zgodnie z ostatnią pracą Freuda* zazdrość o penis stanowi fazę wstępną do prawdziwej miłości do ojca. Ten podsunięty przez Freuda wątek pomaga nam więc nieco lepiej zrozumieć tę wewnę­trzną potrzebę, zgodnie z którą libido, napotykając barierę kazirodztwa, podąża z powrotem dokładnie do tej fazy wstępnej.



Zasadniczo zgadzam się z ideą Freuda, iż w swoim roz­woju dziewczynka dochodzi do miłości do obiektu poprzez zazdrość o penis, sądzę jednak, że istota tej ewolucji mogła­by zostać przedstawiona również w inny sposób.

Gdy bowiem widzimy, jak duża część siły pierwotnej za­zdrości o penis płynie tylko z wycofania się z kompleksu Edypa, musimy oprzeć się pokusie, aby w świetle zazdrości o penis interpretować przejawy tak elementarnego prawa przyrody, jakim jest prawo wzajemnego przyciągania się płci.

W rezultacie, stając wobec pytania o to, jak w sensie psy­chologicznym należy pojmować to pierwotne, biologiczne prawo, ponownie musielibyśmy ujawnić swoją niewiedzę. W związku z tą sprawą narzuca mi się nawet coraz moc­niejsze przypuszczenie, iż może zachodzi tutaj wręcz od­wrotny związek przyczynowy, a mianowicie, że to właśnie pociąg do płci przeciwnej, działający od bardzo wczesnego okresu, przyciąga libidinalne zainteresowania małej dziew­czynki ku członkowi. To zainteresowanie zrazu przejawia się, zgodnie z osiągniętym poziomem rozwoju, w postaci autoerotycznej i narcystycznej, jak to opisałam poprzednio. Gdybyśmy spojrzeli na tę sprawę w ten sposób, logicznym następstwem byłoby pojawienie się nowych problemów do­tyczących pochodzenia męskiego kompleksu Edypa, chcę jednak zająć się nimi w jakiejś późniejszej pracy. Gdyby jednak zazdrość o penis była pierwszym przejawem tego tajemniczego wzajemnego przyciągania się płci, nie byłoby



* Mowa o Ego i id (przyp. tłum. poi.). 40

żadnym zaskoczeniem, jeśliby analiza ujawniła jego istnie­nie na jeszcze głębszym poziomie niż ten, na którym poja­wia się pragnienie posiadania dziecka i czułe przywiązanie do ojca. To uczuciowe nastawienie wobec ojca nie wynikało­by tylko z rozczarowania spowodowanego brakiem penisa, ale miałoby inne jeszcze źródło. Musielibyśmy wówczas po­traktować libidinalne zainteresowanie penisem jako pew­nego rodzaju „niepełną miłość", by użyć tu terminu Abra­hama17. Taka miłość, twierdzi Abraham, stanowi zawsze fazę wstępną prawdziwej miłości do obiektu. Można by rów­nież wyjaśnić ten proces przez analogię do zjawiska z później­szego okresu życia: mam na myśli to, iż uważa się, że szcze­gólnie połączenie podziwu i zazdrości prowadzi do pojawie­nia się miłości.

W związku z niezwykłą łatwością, z jaką pojawia się ta regresja, muszę wspomnieć o dokonanym przez analizę od­kryciu, iż w skojarzeniach pacjentek narcystyczne pra­gnienie posiadania penisa oraz zorientowana na obiekt li-bidinalna tęsknota za nim są często tak ściśle ze sobą po­wiązane, że budzą się wątpliwości co do tego, jakie dokładnie znaczenie przypisać słowom „pragnienie posia­dania".

Jeszcze słowo na temat samych fantazji kastracyjnych, od których pochodzi nazwa całego kompleksu, jako że sta­nowią one jego najbardziej uderzającą część. Zgodnie z moją teorią kobiecego rozwoju również te fantazje zmuszona je­stem uznać za coś wtórnego. Ich genezę wyobrażam sobie w sposób następujący: Kiedy kobieta przyjmuje fikcyjną rolę męską, jej kobiecy lęk o genitalia do pewnego stopnia przyjmuje męską postać - obawa przed uszkodzeniem po­chwy staje się fantazją dotyczącą kastracji. Dziewczynka korzysta na tej przemianie, bowiem w zamian za niepew­ność płynącą z oczekiwania na karę (niepewność podykto-

17 K. Abraham, Versuch einer Entwicklungsgeschichte der Libido (1924).

18 Freud pisał o tym w The Taboo of Virginity.

19 Niem. Haben-Wollen.

41

waną jej budową anatomiczną) uzyskuje konkretne wyo­brażenie. Ponadto ta fantazja kastracyjna również ocienio­na jest dawnym poczuciem winy, a penis pożądany jest jako dowód niewinności.

Otóż te typowe motywy ucieczki ku roli męskiej - motywy wynikające z kompleksu Edypa - są wzmacniane i wspiera­ne przez rzeczywiste upośledzenie, na jakie narażone są ko­biety w życiu społecznym. Musimy oczywiście być świadomi, że pragnienie bycia mężczyzną, gdy wypływa z tego drugie­go źródła, stanowi szczególnie dogodną formę racjonalizacji tych nieświadomych motywów. Nie powinniśmy jednak za­pominać, że owo upośledzenie faktycznie jest elementem rze­czywistości i że jest ono o wiele większe, niż większość kobiet sobie uzmysławia.

W związku z tym Georg Simmel mówi, że 'zjawisko przy­pisywania w społeczeństwie większego znaczenia mężczy­źnie prawdopodobnie wynika z jego pozycji większej siły" i że w aspekcie historycznym można by z grubsza opisać związek pomiędzy płciami jako relację pan-niewolnik. Jak zawsze w takiej sytuacji, jest jednym z przywilejów pana, iż nie musi nieustannie pamiętać o tym, że jest panem, pod­czas gdy niewolnika cechuje to, że nigdy nie może zapo­mnieć o swoim położeniu".

W tym prawdopodobnie tkwi również wytłumaczenie fak­tu niedoceniania tego czynnika w literaturze psychoanali­tycznej. W rzeczywistości dziewczynka od chwili narodzin nieuchronnie narażona jest na sugestię - podaną w sposób brutalny lub delikatny - o swojej niższości, i jest to doświad­czenie, które nieustannie podsyca jej kompleks męskości.

Jeszcze jedna uwaga na ten temat. W związku z tym, że dotychczas nasza cywilizacja miała czysto męski charak­ter, kobietom było znacznie trudniej dokonać jakiejkolwiek sublimacji, która naprawdę zaspokoiłaby ich naturę, bo­wiem wszystkie zwykłe zawody obsadzone już były przez mężczyzn. To tym bardziej musiało wywrzeć wpływ na po­czucie niższości kobiet, które oczywiście nie były w stanie dorównać w tych męskich zawodach mężczyznom, co spra-


1   2   3   4   5   6   7   8   9   ...   20


©operacji.org 2017
wyślij wiadomość

    Strona główna