Dom wydawniczy rebis



Pobieranie 2,25 Mb.
Strona2/20
Data14.02.2018
Rozmiar2,25 Mb.
1   2   3   4   5   6   7   8   9   ...   20

20

daruje jej penis, nie tłumaczą bowiem w wystarczającym stopniu nagromadzenia faktów ujawnionych w toku anali­zy głębszych pokładów umysłu. Oczywiście w toku psycho­analizy zazdrość o penis znajduje wyraz łatwiej niż znacz­nie głębiej wyparta fantazja, przypisująca utratę męskiego narządu płciowego seksualnemu aktowi z występującym w roli partnera ojcem. Świadczy o tym fakt, że z samą za­zdrością o penis nie jest związane żadne poczucie winy.

Ta chęć zemsty na mężczyznach szczególnie często kiero­wana jest z dużą siłą przeciw mężczyźnie, który dokonuje aktu defloracji. Naturalnym tego wytłumaczeniem jest fakt, że zgodnie z wytworzoną fantazją to właśnie z ojcem pacjentka współżyła po raz pierwszy. A zatem w później­szym, rzeczywistym pożyciu seksualnym pierwszy partner w dość nieoczekiwany sposób pełni rolę ojca. Na tej idei oparte są obyczaje opisane przez Freuda w eseju na temat tabu dziewictwa; według tych obyczajów dokonanie aktu defloracji jest nawet powierzane substytutowi ojca. Dla umysłu nieświadomego defloracja stanowi powtórzenie wyobrażonego aktu płciowego z ojcem, a zatem gdy ma ona miejsce, odtworzone zostają wszystkie afekty związane z wyobrażonym aktem — silne uczucie przywiązania połą­czone z odrazą wobec kazirodztwa, a w końcu również opi­sana wyżej chęć zemsty z powodu zawodu w miłości oraz kastracji rzekomo doświadczonej w wyniku tego aktu.

To zbliża mnie do końca moich rozważań. Postawiony problem dotyczył kwestii, czy niezadowolenie z żeńskiej roli płciowej, które wynika z zazdrości o penis, naprawdę sta­nowi zasadniczy element kompleksu kastracji u kobiet. Przekonaliśmy się, że budowa anatomiczna kobiecych na­rządów płciowych rzeczywiście ma wielkie znaczenie, jeśli chodzi o psychiczny rozwój kobiety. Nie ulega również kwe­stii, że zazdrość o penis naprawdę istotnie warunkuje for­my przejawiania się u kobiet kompleksu kastracji. Niedo­puszczalne wydaje się jednak wyciąganie stąd wniosku, iż to właśnie z tej zazdrości wypływa odrzucenie przez kobie-

21

tę jej kobiecości. Przeciwnie, widzimy, że zazdrość o penis nie wyklucza bynajmniej występowania głębokiego i w peł­ni kobiecego miłosnego przywiązania do ojca i że dopiero gdy ten związek załamuje się z powodu kompleksu Edypa (dokładnie tak, jak w podobnych nerwicach u mężczyzn), zazdrość ta prowadzi do odwrócenia się badanej jednostki od jej własnej roli płciowej.



Znerwicowany mężczyzna, który identyfikuje się z mat­ką, oraz kobieta, która identyfikuje się z ojcem, w taki sam sposób odrzucają swoje role płciowe. I z tego punktu widze­nia odczuwany przez znerwicowanego mężczyznę lęk przed kastracją (za którym kryje się nigdy według mnie wystar­czająco nie eksponowane pragnienie kastracji) stanowi do­kładny odpowiednik odczuwanego przez znerwicowaną ko­bietę pragnienia posiadania penisa. Ta symetryczność by­łaby o wiele bardziej uderzająca, gdyby nie to, że wewnętrzne nastawienie mężczyzny wobec identyfikacji z matką jest diametralnie różne od nastawienia kobiety wo­bec identyfikacji z ojcem, i to pod dwoma względami. U mężczyzny to pragnienie bycia kobietą nie tylko pozosta-. je w sprzeczności z jego świadomym narcyzmem, lecz jest też odrzucane z drugiego powodu, a mianowicie dlatego, że idea bycia kobietą zakłada równocześnie urzeczywistnienie wszystkich jego lęków dotyczących kary, umiejscowionych właśnie w okolicach genitalnych. U kobiety natomiast iden­tyfikacja z ojcem wspierana jest przez dawne pragnienia o podobnym charakterze i nie wiąże się z żadnym poczu­ciem winy, lecz raczej z poczuciem uniewinnienia. Z opisa­nego przeze mnie powiązania pomiędzy wyobrażeniami

0 kastracji a fantazjami kazirodczymi dotyczącymi ojca pły­


nie bowiem nieuchronne odwrotne niż u mężczyzn poczu­
cie, że bycie kobietą samo w sobie jest karygodne.


W swoich pracach Trauer und Melancholie1 {Żałoba

1 melancholia) i The Psychogenesis ofa Case ofFemale Ho-
mosexuality (Psychogeneza przypadku kobiecego homose-

7 Sammlung kleiner Schriften, Vierte Folgę. 22

ksualizmuf oraz w swojej książce Psychologia zbiorowości i analiza ego Freud wykazywał coraz dokładniej, jak duży niepokój budzi w ludzkiej umysłowości proces identyfika­cji. To właśnie ta identyfikacja z jednym z rodziców płci przeciwnej wydaje mi się elementem, z którego u każdej z płci wywodzą się zarówno homoseksualizm, jak i kom­pleks kastracji.

' „Int. J. Psycho-Anal.", vol. I, s. 125.



Ucieczka od kobiecości*

Kompleks męskości u kobiet w oczach mężczyzn i kobiet

W niektórych ze swoich ostatnich prac Freud zaczął zwracać coraz baczniejszą uwagę na pewną jednostronność naszych badań analitycznych. Mam na myśli fakt, iż je­szcze całkiem niedawno przedmiotem badań były tylko umysły chłopców i mężczyzn.

Powód tego jest oczywisty. Psychoanaliza jest wytworem geniusza płci męskiej i prawie wszyscy, którzy rozwijali jego idee, również byli mężczyznami. Jest zatem najzupełniej naturalne i zrozumiałe, że łatwiej im było uprawiać psy­chologię z męskiego punktu widzenia i bardziej zbliżyć się do zrozumienia rozwoju mężczyzn niż kobiet.



Doniosły krok w kierunku zrozumienia aspektu specy­ficznie kobiecego został dokonany przez samego Freuda, gdy odkrył on istnienie zazdrości o penis, a wkrótce potem badania van Ophuijsena i Abrahama wykazały, jak dużą rolę odgrywa ten czynnik w rozwoju kobiet oraz powstawa­niu ich nerwic. Znaczenie zazdrości o penis całkiem nie­dawno wzrosło za sprawą hipotezy fazy fallicznej. Mówi ona, że u obu płci w dziecięcej organizacji genitalnej** tylko jeden, a mianowicie męski, narząd płciowy odgrywa jaką­kolwiek rolę, i że to właśnie ten fakt odróżnia organizację dziecięcą od ostatecznej organizacji genitalnej osoby doro-

* Flucht aus der Weiblichkeit, „Intern. Zeitschr. f. Psychoanal.", XII (1926), s. 360-374; „Int. J. Psycho-Anal.", VII (1926), s. 324-339. Przedru­kowane za zgodą „The International Journal of Psycho-Analysis".

** Dziecięca organizacja genitalna to według Freuda okres w rozwoju psychoseksualnym dziecka, w którym „zainteresowanie genitaliami i ich aktywnością ma dominujące znaczenie, prawie tak istotne jak u dojrzałe­go człowieka" (przyp. tłum. poi.).

24

słej1. Zgodnie z tą teorią łechtaczka traktowana jest jak fał-lus i przyjmujemy, że zarówno małe dziewczynki, jak i chłop­cy początkowo nadają jej dokładnie taką samą wartość jak penisowi2.



Działanie tej fazy polega częściowo na hamowaniu, a czę­ściowo na wspieraniu dalszego rozwoju. Helenę Deutsch zasadniczo wykazała oddziaływanie hamujące. Jest ona zdania, że na początku każdej nowej funkcji seksualnej (np. na początku okresu dojrzewania, stosunku płciowego, cią­ży i porodu) faza ta uaktywnia się i musi zostać za każdym razem przezwyciężona, aby mogło zaistnieć nastawienie kobiece. Freud rozwinął pozytywną stronę jej ujęcia, uwa­ża bowiem, że tylko zazdrość o penis i jej przezwyciężenie prowadzi do pragnienia posiadania dziecka, kształtując w ten sposób więź uczuciową z ojcem3.

Pojawia się teraz kwestia, czy te hipotezy przyczyniły się do uczynienia naszego zrozumienia rozwoju kobiecego (zro­zumienia, które sam Freud określał mianem niezadowala­jącego i niepełnego) bardziej zadowalającym i klarownym.



W nauce często okazuje się, że trzeba spojrzeć na znane od dawna fakty w nowy sposób. Jeśli tak się nie dzieje, po­padamy w niebezpieczeństwo, że będziemy nieustannie mimowolnie klasyfikować wszelkie nowe spostrzeżenia zgo­dnie z tymi samymi, sztywno zdefiniowanymi kategoriami.

Nowy punkt widzenia, który chcę omówić, objawił mi się za sprawą filozofii, a konkretnie niektórych esejów Georga Simmla4. Teza, którą stawia w nich Simmel i która od tam­tego czasu została opracowana na wiele sposobów, szcze-

1 Freud, The Infantile Genital Organization of the Libido, (w:) Collec-
ted Papers, vol. II, nr XX. [Horney na ogół odwołuje się do wydań prac
Freuda wcześniejszych od wydania standardowego (The Complełe Psy-
chological Works of Sigmund Freud oraz Collected Papers, opublikowane
przez Hogarth Press, London.)]

2 H. Deutsch, Psychoanalyse der weiblichen Sexualfunktionen (1925).

3 Freud, Einige psychische Folgen der anałomischen Geschlechtsunter-
schiede, „Intern. Zeitschr. f. Psychoanal.", XI (1925).

4 Georg Simmel, Philosophische Kultur.

25

gólnie przez stronę kobiecą5, brzmi następująco: Cała na­sza cywilizacja jest cywilizacją mężczyzn. Państwo, prawa, moralność, religia oraz nauka to twory mężczyzn. W prze­ciwieństwie do wielu innych autorów Simmel bynajmniej nie wysnuwa z tych faktów wniosku o niższości kobiet, ale przede wszystkim znacznie poszerza i pogłębia tę koncep­cję cywilizacji mężczyzn: „Wymogi sztuki, patriotyzm, mo­ralność w sensie ogólnym, a idee społeczne w szczególności, poprawność w osądach praktycznych i obiektywizm w wie­dzy teoretycznej, energia i głębia życia - wszystko to są kategorie, które pod względem formy i aspiracji stanowią własność całej ludzkości, tymczasem w swoim faktycznym kształcie historycznym mają one charakter na wskroś mę­ski. Załóżmy, że określilibyśmy te sprawy, traktowane jako idee absolutne, jednym słowem «obiektywne» - wówczas okazałoby się, że w historii naszego gatunku obowiązywało równanie obiektywny=męski".

Otóż Simmel uważa, że te historyczne fakty tak trudno jest rozpoznać dlatego, iż same standardy, według których ludzkość oceniała wartość natury męskiej i natury kobie­cej, „nie są neutralne i nie wynikają ze zróżnicowania płcio­wego, ale same w sobie mają zasadniczo męski charakter. (...) Przyczyną naszej niewiary w cywilizację czysto «ludz-ką», nie biorącą pod uwagę kwestii płci, jest w istocie to samo, co nie pozwala takiej cywilizacji zaistnieć, a miano­wicie naiwne (by tak rzec) utożsamienie pojęcia «istota ludz-ka»6 z pojęciem «mężczyzna»7, co w wielu językach prowa­dzi nawet do używania tego samego słowa na określenie obydwu pojęć. Pozostawię na razie nie rozstrzygniętą kwe­stię, czy męski charakter podstaw naszej cywilizacji ma swoje źródło w zasadniczej naturze każdej z płci, czy tylko w pewnej przewadze siły u mężczyzn, co tak naprawdę nie

5 Por. szczególnie Vaerting, Mdnnliche Eigenart im Frauenstaat und
Weibliche Eigenart im Mannerstaat.


6 Niem. Mensch.

1 Niem. Mann.

26

ma związku z samą cywilizacją. W każdym razie dlatego właśnie w różnych dziedzinach mierne dokonania pogar­dliwie określa się mianem «kobiecych», podczas gdy chwa­ląc wybitne osiągnięcia kobiet, używa się określenia «mę-skie»".

Tak jak w przypadku wszystkich dziedzin nauki i ocen, psychologia kobiet była dotąd rozpatrywana tylko z punk­tu widzenia mężczyzny. Ta uprzywilejowana pozycja męż­czyzny w nieunikniony sposób prowadzi do przypisywania wartości obiektywnej jego subiektywnemu, emocjonalnemu stosunkowi do kobiet, a według Deliusa8 psychologia kobiet dotychczas stanowi właściwie zlepek męskich pragnień i rozczarowań.

Dodatkowym, bardzo ważnym elementem tej sytuacji jest to, że kobiety dostosowały się do życzeń mężczyzn i za­częły uważać, że to przystosowanie stanowi wyraz ich praw­dziwej natury. Innymi słowy, same traktują, a w każdym razie traktowały, siebie zgodnie z wymogami dyktowany­mi przez pragnienia ich mężczyzn; nieświadomie poddały się sugestii męskiego sposobu myślenia.

Jeśli jasno zdamy sobie sprawę, do jakiego stopnia nasze istnienie, myślenie i działanie podporządkowane są tym męskim kryteriom, zrozumiemy, jak trudno jest każdemu mężczyźnie, a także każdej kobiecie naprawdę pozbyć się tego sposobu myślenia.

Można więc również zadać pytanie, na ile sama psycho­logia analityczna jest w swoich badaniach dotyczących ko­biet wolna od takiego nastawienia, jako że nie zakończył się jeszcze ten etap w jej historii, kiedy otwarcie zajmowa­no się jedynie rozwojem mężczyzny, traktując to jako coś zupełnie naturalnego. Innymi słowy, chodzi więc o to, do jakiego stopnia proponowany dzisiaj przez analizę obraz rozwoju kobiet został stworzony przy użyciu męskich kry­teriów i na ile w związku z tym odbiega od ścisłego oddania prawdziwej natury kobiet.

8 Delius, Vom Erwachen der Frau.

27

Jeśli rozważymy tę sprawę z tego punktu widzenia, może­my zrazu doznać uczucia zaskoczenia. Obecny analityczny obraz kobiecego rozwoju (niezależnie od tego, czy jest on po­prawny, czy nie) w najmniejszym nawet stopniu nie różni się od typowych wyobrażeń, jakie ma chłopiec o dziewczynce.



Te chłopięce wyobrażenia są nam znane. W związku z tym naszkicuję je tylko w paru zwięzłych zdaniach, a obok dla celów porównawczych umieszczę nasze koncepcje doty­czące rozwoju kobiet.

CHŁOPIĘCE WYOBRAŻENIA

Naiwne przypuszczenie, że członek posiadają zarówno chłopcy, jak i dziewczynki

Uświadomienie sobie braku członka



Wyobrażenie, iż dziewczynka jest wykastrowanym, okaleczonym chłop­cem

Przeświadczenie, że dziewczynka poniosła karę, która zagraża rów­nież jemu

Dziewczynka uważana jest za isto­tę niższą

Chłopiec nie potrafi sobie wyobra­zić, jak dziewczynka mogłaby kie­dykolwiek przeboleć tę stratę czy uwolnić się od uczucia zazdrości

Chłopiec lęka się jej zazdrości



KONCEPCJE DOTYCZĄCE KOBIECEGO ROZWOJU

U obu płci jedynie męski narząd płciowy ma jakiekolwiek znaczenie

Przygnębiające odkrycie braku członka

Przeświadczenie dziewczynki, że kiedyś miała członek i utraciła go w wyniku kastracji

Kastracja traktowana jest jako na­łożona kara

Dziewczynka uważa siebie za istotę niższą. Zazdrość o penis

Dziewczynka nigdy nie godzi się z po­czuciem braku i uczuciem niższości i musi ciągle na nowo przezwyciężać swoje pragnienie bycia mężczyzną

Dziewczynka przez całe życie pra­gnie zemścić się na mężczyźnie za to, że posiada on coś, czego jej brak

Istnienie tej niezwykłej zbieżności z pewnością samo w sobie nie stanowi kryterium jej obiektywnej prawdziwo­ści. Całkiem możliwe, iż tak jak do tej pory zakładano, dzie­cięca organizacja genitalna małej dziewczynki odznacza się uderzającym podobieństwem do dziecięcej organizacji geni-talnej chłopca.

28


Z pewnością jednak skłania nas to do zastanowienia i wzięcia pod uwagę innych możliwości. Na przykład może­my pójść dalej tropem opisanym przez Georga Simmla i zastanowić się, czy jest prawdopodobne, aby próby kobie­ty, żeby upodobnić się do mężczyzny, odbywały się w tak wczesnym okresie i do takiego stopnia, że specyficzna na­tura małej dziewczynki zostaje przez to całkowicie przytłu­miona. Później wrócę jeszcze do tej chwili w dzieciństwie, w której, jak sądzę, prawdopodobnie następuje to skażenie męskim punktem widzenia. Nie jest jednak dla mnie na razie jasne, jak to możliwe, aby tak radykalnie mógł on wchłonąć w siebie wszystko, czym obdarzyła nas przyroda. Musimy więc powrócić do postawionego już przeze mnie pytania o to, czy opisana niezwykła zbieżność nie jest przy­padkiem przejawem jednostronności naszych spostrzeżeń, wynikającej z tego, że czynione one były z punktu widzenia mężczyzny.

Tego rodzaju sugestia od razu budzi wewnętrzny sprze­ciw, jako że świadomi jesteśmy, na jak pewnych empirycz­nych podstawach zawsze oparte były badania analityczne. Jednocześnie jednak nasza teoretyczna wiedza naukowa mówi nam, że na podstawach tych nie można opierać się w sposób absolutny, gdyż wszelkie doświadczenie z samej swej istoty zawiera czynnik subiektywny. A zatem nawet nasze doświadczenie analityczne wypływa z bezpośredniej obserwacji dostarczanego przez naszych pacjentów w toku analizy materiału w postaci wolnych skojarzeń, snów i ob­jawów oraz z interpretacji, których dokonujemy, lub wnio­sków, które wyciągamy na podstawie tego materiału. Czyli nawet gdy sama technika stosowana jest poprawnie, teore­tycznie istnieje możliwość uzyskania różnych wyników.

Jeśli próbujemy uwolnić umysł spod wpływu tego mę­skiego sposobu myślenia, prawie wszystkie problemy psy­chologii kobiety zaczynają jawić się inaczej.

Po pierwsze, zdajemy sobie sprawę, że w koncepcji anali­tycznej za główny jej element zawsze, a przynajmniej w głównej mierze, uznawano różnice genitalne pomiędzy

29

płciami, nie biorąc pod uwagę innej wielkiej różnicy biolo­gicznej, polegającej na odmiennych rolach, jakie kobiety i mężczyźni pełnią w procesie rozmnażania.



Oddziaływanie męskiego punktu widzenia na koncepcje dotyczące macierzyństwa najwyraźniej widoczne jest w nie­zwykle błyskotliwej teorii genitalnej Ferencziego9. Uważa on, że prawdziwej pobudki do aktu płciowego i jego faktycz­nego, podstawowego znaczenia dla obu płci należy dopatry­wać się w pragnieniu powrotu do łona matki. Podczas okre­su rywalizacji mężczyzna uzyskał przywilej rzeczywistego ponownego przeniknięcia do macicy za pomocą swojego narządu płciowego. Kobieta, będąc uprzednio w pozycji pod­porządkowania, musiała dostosować swoją strukturę psy­chofizyczną do tej sytuacji, uzyskując w zamian pewną kompensatę. Musiała „zadowolić się" namiastkami o cha­rakterze fantazji, a przede wszystkim tym, że może nosić w sobie dziecko i uczestniczyć w jego szczęściu. Jedynie fakt porodu może ewentualnie stać się dla niej źródłem przy­jemności niedostępnej mężczyźnie10.

Zgodnie z tym poglądem sytuacja psychiczna kobiety z pewnością nie byłaby zbyt godna pozazdroszczenia. Ko­biecie brakuje tu jakiegokolwiek rzeczywistego pierwotne­go bodźca do angażowania się w akt płciowy, a w każdym razie pozbawiona jest wszelkiej możliwości bezpośredniego — choćby częściowego - spełnienia. Jeśli tak jest, to bodziec do współżycia i czerpana zeń przyjemność muszą bez wąt­pienia być dla niej mniejsze niż dla mężczyzny. A to dlate­go, że tylko w sposób pośredni, okrężnymi drogami, osiąga ona pewne spełnienie pierwotnej tęsknoty — częściowo za pośrednictwem konwersji masochistycznej, a częściowo po­przez identyfikację z dzieckiem, które może urodzić. Są to jednakże tylko „środki kompensacyjne". W ostatecznym rozrachunku jedyną rzeczą, za której sprawą góruje ona

9 Ferenczi, Versuch einer Genitaltheorie (1924).

10 Por. też Helenę Deutsch, Psychoanalyse der Weiblichen Sexualfunk-
tionen oraz Groddeck, Das Buch vom Es.

30

nad mężczyzną, jest, dość zresztą wątpliwa, przyjemność płynąca z porodu.

W tym miejscu, jako kobieta, pytam ze zdumieniem: A co z macierzyństwem? Co z błogą świadomością noszenia w sobie nowego życia? Co z niewyrażalnym szczęściem ocze­kiwania na pojawienie się tej nowej istoty? Co z radością, kiedy w końcu przyjdzie ona na świat i trzyma się ją po raz pierwszy w objęciach? Co z głębokim uczuciem satysfakcji przeżywanym przy karmieniu piersią oraz szczęściem wy­pełniającym cały ten okres, kiedy niemowlę wymaga opieki?

W rozmowie Ferenczi wyraził opinię, iż podczas pierwot­nego okresu konfliktu, który tak smutno skończył się dla kobiety, mężczyzna jako zwycięzca obarczył ją brzemieniem macierzyństwa z wszystkimi jego konsekwencjami.

Z pewnością, jeśli rozpatrywać je z punktu widzenia pro­blemów społecznych, macierzyństwo może stanowić prze­szkodę. Z pewnością jest tak obecnie, ale jest znacznie mniej pewne, że było tak wtedy, kiedy istoty ludzkie żyły bardziej w zgodzie z naturą.

Co więcej, samą zazdrość o penis wyjaśniamy na podsta­wie jej odniesień biologicznych, a nie czynników społecz­nych; przeciwnie, przywykliśmy bez zbytnich ceregieli in­terpretować kobiece poczucie społecznego upośledzenia jako racjonalizację jej zazdrości o penis.

Jednak z biologicznego punktu widzenia kobieta posiada
dzięki macierzyństwu i możliwości jego doświadczenia bez­
dyskusyjną i nie dającą się zignorować fizjologiczną prze­
wagę. W nieświadomości męskiej psychiki znajduje to swo­
je najwyraźniejsze odbicie pod postacią silnej chłopięcej
zazdrości o macierzyństwo. Fakt tej zazdrości jest nam zna­
ny, natomiast prawie zupełnie nie bierzemy pod uwagę jej
znaczenia jako czynnika dynamicznego. Kiedy, tak jak ja,
rozpocznie się analizowanie mężczyzn po dość bogatych
doświadczeniach w analizowaniu kobiet, odnosi się niezwy­
kle zaskakujące wrażenie znacznej siły tej zazdrości o cią­
żę, poród i macierzyństwo, jak również o piersi i akt kar­
mienia piersią.

31

W świetle tego odniesionego podczas analizy wrażenia na­turalną konsekwencją musi być pytanie, czy w wyżej wymie­nionym poglądzie na macierzyństwo nie znajduje przypad­kiem intelektualnego wyrazu nieświadoma męska tendencja do deprecjacji. Ta deprecjacja polegałaby na przeświadczeniu, że kobiety rzeczywiście po prostu pożądają penisa; w ostatecz­nym rozrachunku macierzyństwo stanowi tylko obciążenie, które utrudnia walkę o byt, i mężczyźni mogą się cieszyć, że nie muszą przechodzić przez to doświadczenie.



Kiedy Helenę Deutsch pisze, że kompleks męskości u ko­biet gra o wiele większą rolę niż kompleks kobiecości u męż­czyzn, zdaje się pomijać fakt, iż najwyraźniej męska za­zdrość jest w stanie ulec sublimacji łatwiej niż dziewczęca zazdrość o penis i że z pewnością stanowi jedną, bodaj czy nie najważniejszą, z sił napędowych prowadzących do po­wstawania wartości kulturowych.

Sam język wskazuje na to źródło kulturalnej produktywno­ści. Nasza obecna wiedza historyczna mówi nam, że produk­tywność ta była niewątpliwie większa wśród mężczyzn niż wśród kobiet. Czyż ten niebywale silny impuls do pracy twór­czej, spotykany u mężczyzn w każdej dziedzinie, nie wynika właśnie z ich poczucia, iż pełnią stosunkowo nikłą rolę w two­rzeniu nowych istot ludzkich, co nieustannie pcha ich do dzia­łań nadkompensacyjnych w postaci wyczynów i dokonań?

Jeśli taki związek rzeczywiście zachodzi, to stajemy wo­bec problemu, dlaczego podobnego impulsu do skompenso­wania sobie zazdrości o penis nie spotyka się u kobiety. Są dwie możliwości: albo zazdrość u kobiety ma znacznie mniejszą siłę niż u mężczyzny, albo jest ona z mniejszym powodzeniem niwelowana w jakiś inny sposób. Można przy­toczyć fakty wspierające każde z tych przypuszczeń.

Na poparcie tezy o większej sile męskiej zazdrości można by przytoczyć argument, że faktyczny anatomiczny niedo­statek u kobiety istnieje tylko z punktu widzenia pregeni-talnych etapów organizacji płciowej11. Z punktu widzenia

11 K. Horney, O genezie kompleksu kastracji u kobiet [w niniejszym tomie, s. 3].


1   2   3   4   5   6   7   8   9   ...   20


©operacji.org 2017
wyślij wiadomość

    Strona główna