Dom wydawniczy rebis



Pobieranie 2,25 Mb.
Strona16/20
Data14.02.2018
Rozmiar2,25 Mb.
1   ...   12   13   14   15   16   17   18   19   20

Jeśli chodzi o genezę, oboje autorzy uznają, iż decydują­cym punktem zwrotnym w kobiecym rozwoju jest uświado­mienie sobie przez dziewczynkę, że nie posiada członka, co ma stanowić dla niej taki wstrząs, że wywiera trwały wpływ na jej dalszy rozwój. Istnieją dwie kategorie danych wspie­rających to założenie: wyniki analiz cierpiących na nerwi­cę kobiet, świadczące o istnieniu pragnień i fantazji o tym, że chcą one posiadać lub posiadały członek; a także spo­strzeżenia, iż małe dziewczynki wyrażają pragnienie po­siadania członka, gdy odkryją jego istnienie u innych.

220


Powyższe spostrzeżenia wystarczają do sformułowania hipotezy roboczej sprowadzającej się do stwierdzenia, iż mające takie czy inne źródło pragnienia, aby być mężczy­zną, odgrywają pewną rolę w życiu seksualnym kobiety. Można też wykorzystać tę hipotezę do poszukiwania wyja­śnienia niektórych zjawisk neurotycznych występujących u kobiet. Trzeba jednak mieć świadomość, że jest to tylko hipoteza, a nie fakt, i że nawet jej użyteczność jako hipote­zy nie jest niepodważalna. Kiedy jeszcze twierdzi się, że pragnienie bycia mężczyzną stanowi czynnik dynamiczny

0 pierwszorzędnym znaczeniu nie tylko u kobiet z nerwicą,


ale u każdej kobiety, niezależnie od uwarunkowań indywi­
dualnych i kulturowych, trudno nie zauważyć, że nie ma
żadnych danych uzasadniających takie stwierdzenie. Nieste­
ty z powodu naszej ograniczonej znajomości historii i etno­
logii wiemy mało albo nie wiemy prawie nic o kobietach
zdrowych psychicznie żyjących w różnych warunkach kul­
turowych.


A zatem, skoro nie ma żadnych danych na temat po­wszechności, uwarunkowań i znaczenia obserwowanych u małych dziewczynek reakcji na odkrycie członka, przypu­szczenie, iż owo odkrycie stanowi punkt zwrotny w kobie­cym rozwoju, jest stymulujące, ale raczej trudno traktować je jako przesłankę w toku rozumowania. Dlaczego właści­wie dziewczynka miałaby przyjmować postawę masochi­styczną po uświadomieniu sobie braku członka? Deutsch

1 Rado tłumaczą to ostatnie przypuszczenie bardzo odmien­


nie. Deutsch uważa, że „dotąd sadystycznie aktywne, zwią­
zane z łechtaczką libido odbija się od barykady, którą sta­
nowi wewnętrzne uświadomienie sobie przez podmiot bra­
ku członka (...) i najczęściej zostaje zwrócone w kierunku
przeciwnym i prowadzi do masochizmu". Ten zwrot w kie­
runku masochizmu stanowi „część anatomicznego przezna­
czenia kobiety".

Zapytajmy raz jeszcze: Jakimi danymi dysponujemy? Moim zdaniem, wiemy tylko, że u małych dzieci mogą wy­stępować fantazje sadystyczne. Wynika to częściowo z bez-

221


pośrednich obserwacji psychoanalitycznych dzieci z nerwi­cą (M. Klein), a częściowo z rekonstrukcji dokonywanej na podstawie analiz cierpiących na nerwicę osób dorosłych. Nie ma żadnych dowodów na wszechobecność tych wczesnych fantazji sadystycznych i zastanawiam się, czy na przykład spotkalibyśmy je u dziewczynek wśród północnoamerykań­skich Indian lub wśród mieszkańców Trobriandów. Nie­mniej jednak, nawet gdybyśmy przyjęli, że tak rzeczywi­ście jest, pozostają jeszcze trzy inne założenia, które trzeba by uzasadnić, aby dopełnić obrazu całości:

  1. Że te sadystyczne fantazje powstają na skutek kate-
    ksji łechtaczki przez sadystycznie aktywne libido.

  1. Że dziewczynka wyrzeka się masturbacji łechtaczko-
    wej w następstwie zranienia narcystycznego, jakiego do­
    znaje po odkryciu braku członka.

  1. Że dotąd sadystycznie aktywne libido zostaje auto­
    matycznie skierowane do wewnątrz i zyskuje charakter
    masochistyczny.

Wszystkie te założenia wydają się wysoce spekulatywne. Wiadomo, że ludzie mogą się przestraszyć swoich agresyw­nych i wrogich impulsów, preferując rolę osoby cierpiącej, ale w jaki sposób sadystyczne libido może dokonywać kate-ksji związanych z jakimś narządem, a potem zwrócić się do wewnątrz, pozostaje tajemnicą.

Deutsch chciała „zbadać genezę kobiecości", przez co ro­zumie „kobiecą, masochistycznie bierną dyspozycję charak­teryzującą życie psychiczne kobiet". Twierdzi ona, że maso­chizm stanowi najbardziej podstawową siłę w życiu psychicz­nym kobiety. Niewątpliwie jest tak u wielu znerwicowanych kobiet, ale hipoteza, iż z powodu uwarunkowań psychobio-logicznych jest to nieuniknione u wszystkich kobiet, wydaje się nieprzekonująca.

Rado wykazuje w swoim podejściu większą ostrożność. Przede wszystkim nie zaczyna od usiłowania określenia „genezy kobiecości", lecz chce tylko wyjaśnić pewne pocho­dzące z obserwacji klinicznych objawy występujące u zner­wicowanych kobiet i podaje cenne dane dotyczące różnych

222


spotykanych u kobiet form przeciwko popędom masochi­stycznym. Poza tym nie przyjmuje pragnienia posiadania członka jako czegoś oczywistego, ale dostrzega, że może tu istnieć jakiś problem. Przypomnę, że uprzednio podnosi­łam tę samą kwestię, podobnie jak później robili to również Jones i Lampl-de Groot. Różne sugerowane rozwiązania nie są bynajmniej ze sobą zgodne. Jones, Rado i ja zgadzamy się o tyle, że uważamy pragnienie bycia mężczyzną, lub złu­dzenie męskości, za obronę. Jones sugeruje, że jest to obro­na przed niebezpieczeństwem lęku przed impotencją; Rado -że przed popędami masochistycznymi; natomiast ja — że przed kazirodczymi pragnieniami skierowanymi ku ojcu. Lampl-de Groot sugeruje, iż pragnienie bycia mężczyzną wynika z wczesnych pragnień seksualnych skierowanych ku matce. Dyskusja na temat różnych związanych z tym problemem wątków przekroczyłaby ramy tej pracy; krótko mówiąc, uważam, że problem ten nie został jeszcze rozwią­zany.

Rado proponuje następujące wyjaśnienie faktu pojawia­nia się u kobiety masochizmu po odkryciu dotyczącym członka. Zgadza się z Freudem, że odkrycie to stanowi dla dziewczynki nieuchronny wstrząs narcystyczny, uważa jed­nak, że efekt zależy od konkretnych uwarunkowań emo­cjonalnych. Jeśli zostanie ono dokonane w okresie rozkwi­tu wczesnej seksualności, to oprócz ciosu narcystycznego sta­nowi, zdaniem Rado, wyjątkowo bolesne doświadczenie, gdyż wzbudza w dziewczynce poczucie, że mężczyzna jest w stanie czerpać z masturbacji znacznie większą przyjemność niż kobieta. Sądzi on, że to doświadczenie jest tak bolesne, iż na zawsze pozbawia dziewczynkę przyjemności, którą znajduje ona w masturbacji. Zanim przekonamy się, jak Rado wyprowadza z tej rzekomej reakcji genezę kobiecego

3 Nie podtrzymuję już tego poglądu z przyczyn, które zostaną wyja­śnione w innym artykule. W zasadzie skłonna jestem zgodzić się z opinią Rado, choć wnioski, do których dochodzę, oparte są na odmiennych prze­słankach.

223


masochizmu, konieczne będzie omówienie ukrytego zało­żenia, że świadomość możliwości doświadczania większej przyjemności definitywnie niweczy czerpanie zadowolenia z faktycznie osiąganej przyjemności, którą uważamy za mniejszą.

Jak ma się to założenie do zdarzeń z codziennego życia? Znaczyłoby to na przykład, że mężczyzna, który uznałby Gretę Garbo za atrakcyjniejszą od innych kobiet, ale nie miałby szansy się z nią spotkać, w wyniku „odkrycia" jej wyjątkowych wdzięków straciłby wszelką przyjemność z kontaktów z innymi, dostępnymi kobietami. Znaczyłoby to, że komuś, kto lubi góry, całą z nich przyjemność zepsu­łaby myśl o tym, że w jakimś kąpielisku nadmorskim mógł­by być bardziej zadowolony. Oczywiście obserwuje się cza­sami tego typu reakcje, ale tylko u pewnego rodzaju osób, a mianowicie takich, które są nadmiernie lub chorobliwie zachłanne. Zasada, którą stosuje Rado, to z pewnością nie zasada przyjemności, i można by ją raczej nazwać zasadą zachłanności, o której, choć przydaje się przy wyjaśnianiu pewnych reakcji neurotycznych, trudno byłoby przypuścić, iż działa w „normalnych" dzieciach lub dorosłych, i która w gruncie rzeczy jest sprzeczna z zasadą przyjemności. Za­sada przyjemności zakłada, że musimy poszukiwać satys­fakcji w każdej napotykanej sytuacji, nawet gdy nie za­pewnia ona maksymalnych możliwości osiągnięcia przy­jemności, i pomimo że możliwości te mogą być niewielkie. Normalne występowanie tej reakcji można wytłumaczyć dwoma czynnikami: dużą możliwością przystosowania i ela­stycznością naszych dążeń do osiągnięcia zadowolenia, co zdaniem Freuda charakteryzuje osoby zdrowe w odróżnie­niu od osób znerwicowanych, oraz automatycznym proce­sem konfrontacji z rzeczywistością, polegającym na auto­matycznym, świadomym lub nieświadomym, rejestrowa­niu, co jest osiągalne, a co nie. Nawet przyjmując, że ten ostatni proces przebiega u dzieci wolniej niż u dorosłych, mała dziewczynka, która lubi swoją szmacianą lalkę i która może przez chwilę gorąco pragnąć eleganckiej lalki z wy-

224


stawy sklepowej, ochoczo podejmie znów zabawę własną lalką, gdy zda sobie sprawę z niemożliwości zdobycia pięk­niejszej zabawki.

Przyjmijmy jednak na chwilę założenie Rado, iż dziew­czynka, która do tej pory zaspokajała swoje potrzeby se­ksualne, z powodu odkrycia członka traci całą przyjemność czerpaną z masturbacji. Jakiego zatem możemy oczekiwać wpływu tego wydarzenia na pojawienie się u niej popędów masochistycznych? Rado przedstawia następujące argu­menty: Ogromne cierpienie psychiczne spowodowane przez odkrycie członka podnieca dziewczynkę seksualnie i to do­starcza jej zastępczego zaspokojenia. Skoro została w ten sposób ograbiona ze swoich naturalnych możliwości uzy­skiwania satysfakcji, odtąd pozostaje jej tylko ten jeden sposób osiągania satysfakcji: poprzez cierpienie. Jej dąże­nia seksualne nabierają trwałego charakteru masochistycz­nego. Później, uznając cel swoich dążeń za niebezpieczny, może tworzyć różne formy obrony, ale same dążenia seksu­alne zostają wyraźnie i na trwałe skierowane na masochi­styczne tory.

Narzuca się tu jedno pytanie. Nawet gdyby dziewczynka naprawdę strasznie cierpiała z powodu uświadomienia so­bie istnienia nieosiągalnego, lepszego źródła przyjemności, to dlaczego miałoby to podniecać ją seksualnie? Ponieważ rzekoma reakcja tego typu stanowi fundament, z którego Rado wywodzi pojawienie się określającej całą resztę życia postawy masochistycznej, chciałoby się poznać dowody na jej faktyczne istnienie.

Jak dotąd brak takich dowodów, trzeba się więc rozej­rzeć za podobnymi reakcjami, które mogłyby w jakiś sposób uwiarygodnić to założenie. Odpowiedni przykład musiałby spełniać te same przesłanki, które obowiązują w przypadku małej dziewczynki: nagła utrata możliwości korzystania ze zwyczajowych sposobów zaspokajania potrzeb seksualnych, wynikła z jakiegoś przykrego wydarzenia. Rozważmy na przykład sytuację mężczyzny, który wiódł satysfakcjonują­ce życie seksualne, a następnie został uwięziony i umie-

225


szczony pod tak ścisłym nadzorem, że nie ma żadnych moż­liwości zaspokajania swych potrzeb seksualnych. Czy taki człowiek stanie się masochistą? To znaczy, czy będzie do­znawał pobudzenia seksualnego, będąc świadkiem bicia, wyobrażając sobie bicie lub samemu będąc bitym i ponie­wieranym? Czy będzie oddawał się fantazjom o prześlado­waniach i zadawanym cierpieniu? Taka masochistyczna reakcja niewątpliwie może wystąpić. Ale jest równie oczy­wiste, że stanowi ona tylko jedną z kilku możliwych reak­cji, i wystąpi tylko u człowieka, który już uprzednio prze­jawiał skłonności masochistyczne. Inne przykłady prowa­dzą do podobnej konkluzji. Kobieta opuszczona przez męża i nie mająca sposobności zaspokajania na bieżąco potrzeb seksualnych może reagować masochistycznie, ale im bar­dziej jest zrównoważona, tym łatwiej będzie jej przejściowo wyrzec się seksualności i znaleźć zaspokojenie w kontak­tach z przyjaciółmi i dziećmi, w pracy i przyjemnościach. I znów, kobieta będzie w takiej sytuacji reagować masochi­stycznie tylko, jeśli już wcześniej wykształciły się u niej masochistyczne wzorce reagowania.

Jeśli miałabym zgadywać, jaka to ukryta przesłanka skłoniła Rado do uznania tego rodzaju śmiałego stwierdze­nia za oczywiste, powiedziałabym, że nastąpiło to w wyni­ku przecenienia naglącego charakteru potrzeb seksualnych -jakby przypisywał popędowi seksualnemu tę samą niecier­pliwą zachłanność, która według niego charakteryzuje ogólne dążenia do uzyskania przyjemności; mówiąc bar­dziej konkretnie, jakbyśmy wobec utraty możliwości uzy­skiwania zaspokojenia seksualnego musieli natychmiast skwapliwie korzystać z następnej nasuwającej się sposob­ności doznania podniecenia i zaspokojenia.

Innymi słowy, reakcje takie jak ta założona przez Rado z pewnością się zdarzają, ale bynajmniej nie są oczywiste i nieuniknione; jeśli się pojawiają, implikują wcześniej ist­niejące popędy masochistyczne; są przejawem skłon­ności masochistycznych, a nie ich źródłem.

Idąc śladem toku rozumowania Rado, zapytajmy, czyż



226

nie jest doprawdy dziwne, że mały chłopiec nie zwraca się w kierunku masochizmu? Prawie każdy mały chłopiec ma sposobność zobaczyć o wiele większy członek jakiegoś doro­słego mężczyzny. Uświadamia sobie, że dorosły - ojciec -zdolny jest do doznawania znacznie większej przyjemności niż on. Wyobrażenie o możliwości doznawania większej przyjemności powinno zepsuć mu zadowolenie czerpane z masturbacji. Powinien zrezygnować z masturbacji. Powi­nien bardzo cierpieć psychicznie, co podniecałoby go seksu­alnie, i powinien uznać to cierpienie za namiastkę zaspoko­jenia, tym samym przyjmując postawę masochistyczną. Wydaje się, że coś takiego zdarza się bardzo rzadko.

Przechodzę do ostatniej, rozstrzygającej kwestii. Załóż­my, że dziewczynka rzeczywiście reaguje na odkrycie człon­ka dotkliwym cierpieniem psychicznym, że wyobrażenie

  1. możliwości doznawania większej przyjemności niweczy do­
    stępną jej przyjemność, że rzeczywiście to psychiczne cier­
    pienie podnieca ją seksualnie i znajduje w nim zastępcze
    zaspokojenie seksualne. Jeśli poczynimy wszystkie te kon­
    trowersyjne założenia dla potrzeb niniejszej dyskusji, po­
    jawia się pytanie: Dlaczego w takim razie miałaby ona być
    na trwałe zmuszona do czerpania przyjemności z cier­
    pienia? Zdaje się tu istnieć sprzeczność pomiędzy przyczyną

  1. skutkiem. Kamień, który spadł na ziemię, pozostanie tam,
    dopóki nie zostanie poruszony przez jakąś siłę zewnętrzną.
    Po traumatycznym wydarzeniu żywy organizm przystoso­
    wuje się do nowej sytuacji. Chociaż Rado przyjmuje po­
    jawianie się reakcji obronnych chroniących przed niebez­
    piecznymi popędami masochistycznymi, nie kwestionuje
    trwałego charakteru samych tych dążeń, o których twier­
    dzi, że gdy raz się pojawią, ich siła oddziaływania pozostaje
    niezmienna. Jedna z wielkich zasług Freuda na polu nauki
    polega na tym, że kładł on tak wielki nacisk na trwałość
    wrażeń z okresu dzieciństwa; niemniej z doświadczenia
    psychoanalitycznego wynika też, że emocjonalna reakcja,
    która miała kiedyś miejsce w dzieciństwie, oddziałuje na
    nasze późniejsze życie, tylko jeśli nie przestaje być pod-


227

trzymywana przez różne istotne pod względem dynamicz­nym popędy. Jeśli Rado nie zakłada, że pojedynczy wstrząs doznany w wyniku urazu może wywierać trwały wpływ bez współudziału jakichkolwiek potrzeb naszej osobowości, mu­si zakładać, że choć ten wstrząs mija, pozostaje rzekomo bolesny fakt braku członka, w wyniku czego następuje re­zygnacja z masturbacji, a libido jest trwale kierowane na masochistyczne tory. Ale doświadczenie kliniczne wykazu­je, że nieobecność masturbacji wcale nie jest u dzieci maso­chistycznych powszechna. A zatem ten domniemany ciąg związków przyczynowych również się załamuje.

Choć Rado nie zakłada tak jak Deutsch, że to trauma-tyczne wydarzenie jest w kobiecym rozwoju powszechne i nieuniknione, słusznie stwierdza, iż na pewno występuje „zadziwiająco często", i w zasadzie, zgodnie z jego przypu­szczeniami, dziewczynka mogłaby tylko w wyjątkowych przypadkach uniknąć losu masochistycznego odchylenia. Wyciągając stąd wniosek, iż kobiety muszą niemal po­wszechnie być masochistkami, zrobił ten sam błąd, który mają skłonność popełniać lekarze, jeśli starają się wyjaśniać szersze występowanie różnych zjawisk patologicznych— a po­legający na formułowaniu nieuzasadnionych uogólnień na podstawie ograniczonego zasobu danych. Jest to w zasa­dzie ten sam błąd, który przed nim popełniali również psy­chiatrzy i ginekolodzy: Krafft-Ebing, zauważając, że maso­chistyczni mężczyźni często grają rolę cierpiącej kobiety, mówi o zjawiskach masochistycznych jako o pewnego ro­dzaju wybujałym przeroście cech kobiecych; Freud, opiera­jąc się na tych samych spostrzeżeniach, przyjmuje istnie­nie ścisłego związku pomiędzy masochizmem i kobiecością; rosyjski ginekolog Niemiłow, będąc pod wrażeniem cierpień doznawanych przez kobiety podczas defloracji, menstruacji

4 David M. Levy przytacza przypadki dziewczynek, u których pojawia­ją się fantazje, iż są bite, lecz które masturbują się podczas zagłębiania się w tego typu fantazje. Stwierdza on, że nie jest mu znany żaden bezpo­średni związek pomiędzy zjawiskami masochistycznymi a nieobecnością manipulacji genitalnej.

228


i porodu, mówi o „krwawej tragedii kobiety"; niemiecki gi­nekolog Liepmann, przejęty liczbą chorób, wypadków i bólu w życiu kobiet, uznaje, że podatność na zranienie, nerwo­wość i wrażliwość to trzy zasadnicze kobiece cechy.

Tytułem usprawiedliwienia takich uogólnień można je­dynie powołać się na hipotezę Freuda, że nie ma zasadni­czej różnicy pomiędzy zjawiskami patologicznymi a „nor­malnymi"; że zjawiska patologiczne pokazują tylko wyra­źniej, jak przez szkło powiększające, procesy zachodzące we wszystkich istotach ludzkich. Trudno wątpić w to, że zasa­da ta poszerzyła nasze horyzonty, ale trzeba zdawać sobie sprawę z jej ograniczeń. Należy je na przykład uwzględnić przy rozpatrywaniu kompleksu Edypa. Na początku jego istnienie, znaczenie i konsekwencje dostrzeżono wyraźnie w nerwicach. Ta wiedza uczuliła psychoanalityków, którzy zaczęli coraz częściej dostrzegać łagodniejsze jego przeja­wy. Wysnuto następnie wniosek, że jest to zjawisko po­wszechne, a u osób znerwicowanych jedynie bardziej zaak­centowane. Jest to wniosek dyskusyjny, bowiem badania etnologiczne wykazały, że ta szczególna konfiguracja okre­ślana jako kompleks Edypa prawdopodobnie nie występuje w bardzo odmiennych warunkach kulturowych. Trzeba za­tem zawęzić to założenie do stwierdzenia, że ten szczególny wzorzec emocjonalny funkcjonujący w stosunkach pomię­dzy rodzicami i dziećmi pojawia się tylko w określonych warunkach kulturowych.

Okazuje się, że ta sama prawidłowość pojawia się przy kwestii kobiecego masochizmu. Deutsch i Rado byli pod wrażeniem tego, jak często u znerwicowanych kobiet spo­tykali przeniknięte masochizmem wyobrażenie o roli ko­biety. Przypuszczam, że każdy psychoanalityk będzie miał podobne spostrzeżenia, albo wyniki badań Deutsch i Rado pomogą mu w rozpoznaniu takich przypadków. Dzięki ukie­runkowanej i wyostrzonej obserwacji zjawisko kobiecego

5 Boehm, F., Zur Geschichte des Ódipuskomplexes, „Int. Zeitschr. f. Psychoanal.", I (1930).

229


masochizmu można wykryć tam, gdzie zazwyczaj się go nie dostrzega, jak na przykład w towarzyskich spotkaniach z udziałem kobiet (co pozostaje zupełnie poza zasięgiem praktyki psychoanalitycznej), w literackich portretach po­staci kobiecych, ewentualnie podczas badań nad kobietami z nieco egzotycznych pod względem obyczajowości kręgów kulturowych, jak na przykład rosyjska wieśniaczka, która nie czuje się kochana przez męża, jeżeli ten jej nie bije. Wobec takiego zasobu danych psychoanalityk dochodzi do wniosku, że ma do czynienia ze zjawiskiem wszechobec­nym, spotykanym na gruncie psychobiologicznym z regu­larnością prawa przyrody.

Jednostronność lub wyraźne błędy, widoczne w wynikach uzyskanych na drodze częściowego tylko zbadania tego zja­wiska, wynikają z pominięcia czynników kulturowych lub społecznych, co eliminuje dane dotyczące kobiet żyjących w kulturach o odmiennych obyczajach. W dyskusjach ma­jących wykazać, jak głęboko zakorzeniony jest masochizm w naturze kobiety, nieodmiennie powoływano się na wize­runek rosyjskiej wieśniaczki z patriarchalnego okresu car­skiego. Ale ta wieśniaczka przekształciła się obecnie w pew­ną siebie kobietę sowiecką, która niewątpliwie byłaby zdu­miona, gdyby miłość do niej wyrażano poprzez bicie. Ta zmiana dokonała się nie w poszczególnych kobietach, lecz raczej we wzorcach kulturowych.

Ujmijmy to bardziej ogólnie: kiedy pojawia się kwestia powszechności jakiegoś zjawiska, wchodzą w grę czynniki natury socjologicznej, a odmowa zajmowania się nimi w podejściu psychoanalitycznym nie likwiduje ich istnie­nia. Pominięcie tych okoliczności może prowadzić do fał­szywej oceny wpływu różnic anatomicznych i ich indywi­dualnych konsekwencji na powstawanie zjawisk, które w rzeczywistości stanowią częściowo lub całkowicie rezul­tat uwarunkowań społecznych. Tylko synteza obu rodzajów uwarunkowań może doprowadzić do pełnego zrozumienia.


1   ...   12   13   14   15   16   17   18   19   20


©operacji.org 2017
wyślij wiadomość

    Strona główna