Dom wydawniczy rebis



Pobieranie 2,25 Mb.
Strona15/20
Data14.02.2018
Rozmiar2,25 Mb.
1   ...   12   13   14   15   16   17   18   19   20

209

z innymi kobietami, a częściowo z ich poczuciem własnej wartości, kobiety te na ślepo rzucają się na pierwszego lep­szego mężczyznę. Co więcej, w dwóch trzecich omawianych tutaj przypadków te szansę ulegały dalszemu zmniejsze­niu z powodu fiksacji na ojcu, wokół którego zasadniczo koncentrowały się dziecięce zmagania. W przypadkach tych początkowo miało się wrażenie, że zasadniczo kobiety szu­kały ojca albo postaci ojca i że później bardzo szybko rzuca­ły kolejnych mężczyzn, ponieważ ci nie odpowiadali temu ideałowi, lub też dlatego, że stawali się oni ofiarami powta­rzających się aktów zemsty, których pierwotną ofiarą miał być ojciec; innymi słowy, że fiksacja na ojcu stanowiła u tych kobiet jądro ich problemów neurotycznych. Niemniej jednak, chociaż faktycznie u wielu tych kobiet fiksacja owa zaostrza występujące problemy, pewne jest, że nie jest spe­cyficznym czynnikiem w tego typu przypadkach. W każ­dym razie nie stanowi dynamicznego jądra tego konkretne­go problemu, którym się tu zajmujemy, albowiem w około jednej trzeciej tych przypadków nie zauważono niczego, co odbiegałoby od normy pod względem nasilenia czy jakiejś konkretnej cechy. Wspominam tu o tym tylko z powodów formalnych. Doświadczenie uczy bowiem, że kiedy bada się te wczesne fiksacje, nie przepracowawszy najpierw całości problemu, rychło dochodzi się do impasu.

Dla pacjentki istnieje tylko jedna droga wyjścia z tak cał­kowicie niezadowalającej sytuacji - poprzez osiągnięcia, zdo­bywanie szacunku, ambicję. Drogę taką wybierają wszyst­kie bez wyjątku omawiane kobiety, u których rozwija się ogromna ambicja. Kierują nimi potężne impulsy płynące ze zranionej kobiecej miłości własnej oraz przesadnego poczu­cia rywalizacji. Poczucie własnej wartości można podbudo­wać dokonaniami i sukcesami, jeśli nie w sferze erotycznej, to w każdej innej dziedzinie działalności, której wybór zale­ży od konkretnych umiejętności jednostki, i w ten sposób można zatriumfować nad wszystkimi rywalami.



Kobiety te są jednak z góry skazane na niepowodzenie, zarówno na tej drodze, jak i w sferze erotycznej. Musimy

210


teraz rozważyć powody nieuchronności tego niepowodze­nia. Nie zajmie nam to dużo czasu, gdyż trudności napoty­kane w innych sferach działalności są zasadniczo takie same jak te, które obserwowaliśmy w sferze erotycznej, i wystarczy tutaj tylko rozważyć formy, w jakich się one przejawiają. To podobieństwo pomiędzy zachowaniem w sferze erotycznej i zachowaniem w innych sferach dzia­łania jest oczywiście najwyraźniej widoczne, jeśli chodzi o kwestię rywalizacji. U tych jednostek, które charaktery­zują się niemal patologicznie zwiększoną potrzebą, aby wy­rugować ze swojego otoczenia każdą inną kobietę, widocz­na jest świadoma ambicja oraz pragnienie zdobycia uzna­nia we wszelkich wiążących się ze współzawodnictwem dzie­dzinach działania, choć ewidentne jest również kryjące się za tym poczucie niepewności. W trzech przypadkach kobiet, u których widoczny był ten właśnie schemat działania, prze­jawiało się ono w absolutnej niemożności wytrwałego dąże­nia do danego celu pomimo ogromnej ambicji. Zniechęcała je nawet życzliwa krytyka, i to samo dotyczyło pochwał. Krytyka ożywia w nich ukryty lęk przed tym, że nie będą w stanie z powodzeniem konkurować z innymi, natomiast pochwały prowadzą do obaw przed rywalizacją w ogóle, ale oczywiście szczególnie przed udaną rywalizacją. Drugi ele­ment, który w przypadku takich kobiet powtarzał się z nie­zmienną regularnością, to ich donżuanizm. Podobnie jak mają zapotrzebowanie na coraz to nowych mężczyzn, są również niezdolne do zaangażowania się w jakąś konkret­ną pracę. Z upodobaniem zwracają uwagę na to, że zaan­gażowanie się w jakiś konkretny rodzaj pracy pozbawi je możliwości zajmowania się innymi interesującymi je spra­wami. O tym, że obawa taka jest tylko racjonalizacją, świadczy fakt, iż w rzeczywistości w nic w pełni nie anga­żują swojej energii.

U tych kobiet, które unikają wszelkiej rywalizacji w sfe­rze erotycznej z powodu obsesji, że nie potrafią zabiegać o względy mężczyzn, ambicja również jest prawie zawsze wyparta. W obecności osób, które choćby tylko sprawiają

211


wrażenie, że potrafią działać skuteczniej od nich, czują się całkowicie zepchnięte na ostatni plan i niechciane, i tak jak w sytuacji przeniesieniowej, reagują na takie sytua­cje wybuchami szalonej złości oraz łatwo popadają w de­presję.

W małżeństwie ich własna wyparta ambicja często prze­noszona jest na męża, tak że całą siłę tej ambicji wkładają w żądanie, aby to on osiągnął sukces. Ale to przeniesienie ambicji kończy się tylko częściowym powodzeniem, ponie­waż ze względu na własne niezmienne nastawienie rywali-zacyjne jednocześnie nieświadomie czyhają na każde jego niepowodzenie. To, która postawa wobec męża bierze górę, zależy od siły ich własnej potrzeby utwierdzenia swojej ko­biecości. I tak od samego początku sam mąż może również być uważany za rywala, wobec którego kobieta popada w otchłań poczucia nieudolności i towarzyszące temu głę­bokie uczucie niechęci i urazy wobec męża — tak samo jak dzieje się to w przypadku unikania rywalizacji w sferze ero­tycznej.

W przypadku wszystkich tych kobiet pojawia się też je­szcze jedna trudność o pierwszorzędnym znaczeniu, która wynika z uderzającej rozbieżności pomiędzy ich wygóro­waną ambicją a osłabioną wiarą we własne siły. Wszystkie one byłyby zdolne do wydajnej pracy, zgodnej z ich indywi­dualnymi uzdolnieniami —jako pisarki, naukowcy, malar­ki, lekarki i organizatorki. Jest najzupełniej oczywiste, iż aby móc angażować się w jakąkolwiek produktywną dzia­łalność, niezbędna jest pewna doza wiary we własne siły, bowiem jej brak ma działanie paraliżujące. Tutaj oczywi­ście obowiązuje ta sama zasada. Ich nadmiernej ambicji towarzyszy od samego początku brak odwagi, wynikający z ich złamanego ducha. Jednocześnie większość tych pa­cjentek nie uświadamia sobie brzemienia owych ogrom­nych napięć, wynikających z ich ambicji.

Ta rozbieżność niesie ze sobą dalsze praktyczne następ­stwa. Pacjentki nieświadomie spodziewają się od razu osią­gnąć doskonałość - na przykład od razu, bez ćwiczeń, opa-

212


nować grę na pianinie albo świetnie malować bez znajomo­ści techniki malarskiej czy też osiągnąć sukces w nauce bez ciężkiej pracy albo bez przeszkolenia poprawnie rozpozna­wać obecność szmerów sercowych oraz odgłosy w płucach. Nieuniknionych niepowodzeń nie przypisują swoim niere­alnym i wyolbrzymionym oczekiwaniom, lecz uważają je za skutek swojego ogólnego braku uzdolnień. Mają wówczas skłonność do rezygnowania z wykonywanej aktualnie pra­cy i w ten sposób nie są nigdy w stanie dojść, poprzez wy­trwałe zdobywanie doświadczenia, do takiego poziomu wie­dzy i umiejętności, który jest niezbędny do osiągnięcia suk­cesu. To prowadzi do dalszego, stałego wzrostu rozbieżności pomiędzy zwiększoną ambicją a osłabioną wiarą we własne siły.

To poczucie niemożności dojścia do czegokolwiek jest tu równie dokuczliwe jak w sferze erotycznej, z której się wy­wodzi, i z reguły pacjentka obstaje przy nim równie upor­czywie. Jest zdeterminowana, aby udowodnić sobie i in­nym, a przede wszystkim analitykowi, że nie potrafi nicze­go dokonać, że jest nieudolna i głupia. Odrzuca wszelkie dowody świadczące o czymś wręcz przeciwnym, a wszyst­kie pochwały traktuje jako fałszywe pochlebstwa.



Co takiego powoduje utrzymywanie się tych tendencji? Z jednej strony, przekonanie o własnej nieudolności dosko­nale chroni przed możliwością dokonania czegoś wartościo­wego, a zatem zabezpiecza przed niebezpieczeństwem uda­nej rywalizacji. Obstawanie przy nieumiejętności zrobienia czegokolwiek w o wiele większym stopniu niż dla tego me­chanizmu obronnego stanowi wsparcie dla dominującego, pozytywnego dążenia do zdobycia mężczyzny, a raczej do wydarcia go losowi wbrew wszystkim i wszystkiemu, i uczy­nienia tego poprzez danie dowodów swej słabości, zależno­ści i bezradności. Ta „metoda" jest zawsze zupełnie nie­świadoma, ale właśnie dlatego jest tym usilniej stosowana; a zatem, jeśli uwzględni się nieświadome nadzieje, okazuje się, że to pozornie bezsensowne działanie stanowi zaplano-. wane i rozmyślne dążenie do ściśle określonego celu.

213


Przejawia się to w różnoraki sposób, jak na przykład w postaci pewnych mglistych, niemniej jednak ugruntowa­nych wyobrażeń sugerujących, iż trzeba wybierać pomię­dzy mężczyzną a pracą, że droga wiodąca do pracy i nieza­leżności w jakiś sposób koliduje lub rozmija się z drogą do mężczyzn. Próby tłumaczenia tym pacjentkom, że takie koncepcje nie mają żadnego oparcia w rzeczywistości, nie wywierają na nich zupełnie żadnego wrażenia. To samo odnosi się do interpretacji o rzekomej konieczności wyboru pomiędzy męskością a kobiecością oraz członkiem a dziec­kiem. Ich upór w tej kwestii staje się zrozumiały, jeśli widzi się w nim przejaw, nawet jeśli nie rozumiany przez kobie­tę, działania opisanej powyżej metody. U pewnej pacjent­ki, u której wyobrażenie o wymienionej wyżej alternatywie miało znaczny udział w jej zaciętym oporze przeciw pracy, ukryte pragnienie znalazło wyraz w przeniesieniu w postaci następującej fantazji: Płacąc za kolejne sesje analityczne, stopniowo wyda wszystkie swoje pieniądze i popadnie w nę­dzę. Jednak analiza nie będzie w stanie dopomóc jej w prze­zwyciężeniu zahamowań związanych z pracą. W ten sposób zostanie pozbawiona wszelkich możliwości zarobku i nie bę­dzie miała środków do życia. W takim przypadku będą się musieli nią zaopiekować jej analitycy — szczególnie jej pierw­szy analityk (mężczyzna). Ta sama pacjentka próbowała skłonić analityka do tego, aby zabronił jej pracować, upor­czywie twierdząc, że nie potrafi pracować i że w dodatku praca jej szkodzi. Kiedy powiedziano jej, że ze względu na swoje predyspozycje i kwalifikacje powinna pracować, zare­agowała - co zresztą było całkiem logiczne - gniewem, który wypływał ze zniweczenia jej skrytych zamysłów, lecz któ­ry na poziomie świadomym uzasadniany był tym, że anali­tyk uważa, iż nadaje się ona tylko do pracy i że stara się powstrzymać jej kobiecy rozwój.

W innych przypadkach ta podstawowa nadzieja przeja­wia się pod postacią zawiści wobec kobiet, które utrzymy­wane są przez mężczyznę lub którym mężczyzna pomaga lub wspiera je w ich pracy. Fantazji o podobnej treści jest

214


bardzo wiele - fantazji o otrzymywaniu od mężczyzny opar­cia lub podarunków, dzieci lub zaspokojenia seksualnego, wsparcia duchowego i moralnego. Odpowiednie fantazje oralno-sadystyczne pojawiają się w snach. Dwóm pacjent­kom udało się przekonać ojca, że nie potrafią się utrzymać i dlatego on powinien to robić.

Zrozumienie dynamiki całego ich nastawienia nie ule­gnie zmianie, dopóki nie rozpatrzymy go w świetle ich skry­tej nadziei, która wyraża się w następującym stwierdzeniu: Jeśli nie mogę zaskarbić sobie miłości ojca - to znaczy męż­czyzny - w sposób naturalny, wymuszę ją poprzez wybieg polegający na byciu bezradną. Stanowi to niejako magicz­ne odwołanie się do uczucia litości. Ta masochistyczna po­stawa pełni zatem funkcję neurotycznie zniekształconego środka prowadzącego do heteroseksualnego celu, który te pacjentki uważają za niemożliwy do osiągnięcia w żaden inny sposób.

Ujmując to w prosty sposób, można by powiedzieć, że w przypadku tych kobiet istota problemu ich zahamowań odnośnie do pracy polega na tym, że nie potrafią one w wy­starczającym stopniu się tą pracą zainteresować. W zasa­dzie określenie „zahamowania odnośnie do pracy" nie sta­nowi adekwatnego i wyczerpującego ujęcia tej kwestii, w większości bowiem przypadków dochodzi w końcu do cał­kowitego umysłowego wyjałowienia. Cele cały czas tkwią w sferze erotycznej, konflikty występujące na tym polu prze­noszone są w sferę pracy, a w końcu zahamowania odno­śnie do pracy same są wykorzystywane w celu zaspokoje­nia pragnienia wymuszenia, przynajmniej tą okrężną dro­gą, miłości w postaci współczucia i czułej opieki.

Ponieważ w takich okolicznościach musi to doprowadzić do tego, że praca jest nie tylko nieproduktywna i niesatys-

5 Ten tok rozumowania jest zasadniczo taki sam jak w pracy Reicha Der masochistische Charakter, „Intern. Zeitschr." (1932), o tyle że jemu również udało się pokazać, jak zachowanie masochistyczne przyczynia się do osiągnięcia w końcu przyjemności.

215


fakcjonująca, ale staje się wręcz bolesna, pacjentki te są ze zdwojoną siłą wpychane z powrotem - w sposób wtórny -do sfery erotycznej. Ten wtórny proces może zostać uru­chomiony przez osobiste doświadczenie seksualne, takie jak małżeństwo, ale także przez jakiekolwiek inne, podob­ne wydarzenia w otoczeniu. To może stanowić też wyja­śnienie wspomnianej już ewentualności, iż sama analiza może się stać czynnikiem pobudzającym, mianowicie wte­dy gdy analityk, niewłaściwie interpretując całą sytuację, od samego początku kładzie główny nacisk na sferę ero­tyczną.

Problemy te w sposób naturalny nasilają się wraz z wie­kiem pacjentek. Osobie młodej łatwo przeboleć niepowodze­nia erotyczne i ma ona nadzieję na lepszy „los". Niezależ­ność materialna, przynajmniej w klasie średniej, nie stano­wi jeszcze zbyt poważnego problemu, a zawężenie kręgu zainteresowań nie jest jeszcze zbyt dotkliwie odczuwane. Wraz z upływem lat, powiedzmy w okolicach trzydziestki, ciągłe niepowodzenia miłosne zaczynają być odczuwane jako przejaw nieuchronnego losu, a jednocześnie nadzieje na stworzenie udanego związku stają się stopniowo coraz mniejsze, głównie z przyczyn wewnętrznych: rosnącego po­czucia niepewności, ogólnego zahamowania rozwoju, a co za tym idzie, niemożności wykształcenia w sobie zalet cha­rakteryzujących wiek dojrzały. Co więcej, brak niezależno­ści materialnej stopniowo staje się coraz większym cięża­rem. I w końcu, poczucie pustki, które zaczyna przeni­kać sferę pracy i innych dokonań życiowych, staje się coraz dotkliwsze, jako że wraz z wiekiem jednostka i otoczenie przywiązują do tej sfery coraz większą wagę. Życie zdaje się coraz bardziej tracić sens i stopniowo zaczyna pojawiać się gorycz, ponieważ takie osoby z konieczności coraz bardziej pogrążają się w swoich dwojakiego rodzaju złudzeniach na własny temat. Sądzą, że tylko miłość może zapewnić im szczęście, tymczasem takie, jakie są, nigdy go nie dostąpią, a z drugiej strony coraz bardziej tracą wiarę w swoje zdol­ności.

216


Każdy czytelnik prawdopodobnie zauważył, że opisywa­ny tutaj typ kobiety, z mniej nasilonymi objawami, jest obec­nie często spotykany, w każdym razie w naszych intelektu­alnych sferach klasy średniej. Na początku wyraziłam opi­nię, że jest to w dużej mierze uwarunkowane przyczynami społecznymi, polegającymi na społecznym ograniczeniu dostępnych kobietom możliwości zawodowych. Mimo to w opisanych tu przypadkach konkretne neurotyczne powi­kłania w ewidentny sposób stanowią rezultat niepomyślne­go przebiegu osobistego rozwoju.

Może to wywoływać wrażenie, że te dwa rodzaje czynni­ków — społeczne i indywidualne — nie mają ze sobą żadnego związku. Tak z pewnością nie jest. Sądzę, że potrafiłabym w każdym przypadku wykazać, iż opisywany typ kobiety mógł przybrać taką, a nie inną postać tylko w wyniku od­działywania czynników indywidualnych, natomiast przy­puszczam, że rozpowszechnienie tego typu kobiecego można wyjaśnić faktem, iż biorąc pod uwagę istniejące uwarunkowania społeczne, stosunkowo niewielkie trudno­ści w rozwoju osobistym wystarczają, aby potoczył się on w kierunku tego typu kobiecości.



Problem kobiecego masochizmu*

Znaczenie problemu kobiecego masochizmu zdecydowa­nie wykracza poza ramy medycyny i psychologii, albowiem przynajmniej dla badaczy kultury Zachodu dotyka on sa­mego źródła ocen dotyczących roli i pozycji kobiety w naszej kulturze. Fakty zdają się wskazywać na to, że w naszym kręgu kulturowym zjawisko masochizmu spotykane jest częściej u kobiet niż u mężczyzn. Pojawiły się dwa podej­ścia mające na celu wyjaśnienie tego spostrzeżenia. Jedno polega na próbie ustalenia, czy skłonności masochistyczne są nieodłączne od samej istoty kobiecej natury lub są z nią w jakiś sposób spokrewnione. W drugim podejmuje się próbę oceny roli uwarunkowań społecznych, jeśli chodzi o wystę­powanie skłonności masochistycznych u obu płci.

W literaturze psychoanalitycznej - przyjmując tutaj za reprezentatywne poglądy Rado i Deutsch - problem ten został podjęty tylko ze stanowiska uważającego masochizm kobiecy za jedną z psychicznych konsekwencji różnic ana­tomicznych pomiędzy płciami. Psychoanaliza użyczyła więc swego aparatu naukowego w celu poparcia teorii o trwa­łym powiązaniu pomiędzy masochizmem i biologią kobie­ty. Natomiast w ramach podejścia psychoanalitycznego nie była jak dotąd rozpatrywana możliwość istnienia uwarun­kowań natury społecznej.

Zadaniem tej pracy jest wniesienie wkładu w starania mające określić rolę czynników biologicznych i kulturowych

* Rozszerzona wersja pracy przedstawionej 26 grudnia 1933 roku w Waszyngtonie, podczas spotkania Amerykańskiego Towarzystwa Psy­choanalitycznego. „The Psychoanalytic Review", vol. XXII, nr 3 (1935), s. 241-257. Przedrukowano za zgodą „The Psychoanalytic Review".

218


w pojawianiu się tego problemu; dokładne zweryfikowanie danych psychoanalitycznych mających związek z tym kie­runkiem poszukiwań oraz postawienie kwestii, czy można wykorzystać wiedzę psychoanalityczną do zbadania ewen­tualnego wpływu uwarunkowań społecznych.

Prezentowane dotąd poglądy psychoanalityczne w tej kwestii można streścić mniej więcej następująco: Konkret­ne przejawy zaspokojenia poszukiwanego i znajdowanego przez kobietę w pożyciu seksualnym i macierzyństwie mają charakter masochistyczny. Treścią wczesnych seksualnych pragnień i fantazji dotyczących ojca jest chęć, aby zostać przez niego okaleczoną, to znaczy wykastrowaną. Menstru­acja ma ukryte konotacje doświadczenia masochistyczne­go. Podczas stosunku kobieta skrycie pragnie doznawać przemocy i być gwałcona, a w sferze psychicznej - dozna­wać upokorzenia. Proces rodzenia na poziomie nieświado­mym sprawia jej masochistyczną przyjemność, i podobnie sprawy się mają, jeśli chodzi o relację pomiędzy matką i dzieckiem. Co więcej, jeśli mężczyźni angażują się w fan­tazje i praktyki masochistyczne, stanowią one wyraz pra­gnienia odgrywania roli kobiecej.

Deutsch zakłada istnienie czynnika determinującego o cha­rakterze biologicznym, co nieuchronnie prowadzi do koncep­cji o masochistycznym charakterze roli kobiecej. Rado wska­zuje na czynnik determinujący, który każe rozpatrywać roz­wój seksualny w kontekście masochizmu. Istnieją sprzeczne opinie na temat tego, czy te specyficznie kobiece formy maso­chizmu stanowią wynik wypaczeń w rozwoju kobiety, czy też stanowią wyraz „normalnej" kobiecej postawy.

Przyjmuje się, choć nie zawsze w sposób jawny, że wszel­kiego rodzaju masochistyczne skłonności charakterologicz­ne także występują znacznie częściej u kobiet niż u męż­czyzn. Ten wniosek wypływa nieuchronnie z podstawowej

1 Deutsch, H., Der feminine Masochismus und seine Beziehung zur
Frigiditat, „Intern. Zeitschr. f. Psychoanal.", II (1930).

2 Rado, S., Fear of Castration in Woman, „Psychoanalytic Quarterly",
III-IV (1933).

219


teorii psychoanalitycznej, iż ogólne zachowanie w życiu wyznaczane jest przez wzorzec zachowania seksualnego, który, jak się uważa, u kobiet ma charakter masochistycz­ny. Wynika z tego dalej, że jeśli stosunek większości lub wszystkich kobiet do seksu i rozmnażania ma charakter masochistyczny, to w sferze pozaseksualnej ich podejście do życia będzie bez wątpienia wykazywać cechy masochi­styczne częściej, niż się to zdarza u mężczyzn.

Powyższe względy świadczą o tym, że autorzy ci tak na­prawdę zajmują się problemem normalnej kobiecej psycho­logii, a nie tylko psychopatologią. Rado utrzymuje, że inte­resują go tylko zjawiska patologiczne, ale na podstawie jego wywodu co do źródeł kobiecego masochizmu można tylko wyciągnąć wniosek, że w takim razie życie seksualne ogromnej większości kobiet ma charakter patologiczny. Różnica pomiędzy jego poglądami a poglądami Deutsch, która twierdzi, że kobiecość jest równoznaczna z masochi­zmem, wydaje się więc raczej teoretyczna, a nie faktyczna.

Nie ma potrzeby kwestionowania tego, że kobiety mogą starać się uzyskać i mogą osiągać masochistyczne zadowo­lenie w masturbacji, menstruacji, stosunkach płciowych i rodzeniu dzieci. Niewątpliwie tak jest. Pozostaje zbadać, jak do tego dochodzi i jak często się to zdarza. Zajmując się tym problemem, Deutsch i Rado zupełnie pomijają kwestię powszechności, utrzymują bowiem, iż psychologiczne czyn­niki determinujące występowanie tego zjawiska są tak po­tężne i wszechobecne, że badanie tego staje się zbyteczne.


1   ...   12   13   14   15   16   17   18   19   20


©operacji.org 2017
wyślij wiadomość

    Strona główna