Dom wydawniczy rebis



Pobieranie 2,25 Mb.
Strona13/20
Data14.02.2018
Rozmiar2,25 Mb.
1   ...   9   10   11   12   13   14   15   16   ...   20
odmiennie spontanicznym zdziwieniem, jak gdybym „zarzuciła" im homo­
seksualizm.

189


Jedna z pacjentek na początku leczenia wielokrotnie przysyłała mi kwiaty, zrazu anonimowo, a potem otwarcie. Moja pierwsza interpretacja, iż zachowuje się jak mężczy­zna zalecający się do kobiety, nie zmieniła jej zachowania, choć śmiejąc się, przyznała mi rację. Moja druga interpre­tacja, że prezenty stanowić miały zadośćuczynienie za jej liczne przejawy agresji, podobnie nie odniosła żadnego skutku. Wszystko zmieniło się jednak jak za dotknięciem magicznej różdżki, gdy u pacjentki pojawiły się skojarze­nia, które jednoznacznie wskazywały na to, iż za pomocą prezentów można od siebie uzależnić inną osobę. Fantazja, która się stąd wyłoniła, ujawniła kryjące się za tym pra­gnieniem głębsze treści o charakterze destrukcyjnym. Pa­cjentka powiedziała, że chciałaby być moją pokojówką i nie­nagannie wywiązywać się ze swoich obowiązków. W ten sposób stałabym się od niej zależna, całkowicie bym jej za­ufała, aż w końcu któregoś dnia ona podałaby mi zatrutą kawę. Zakończyła snucie swojej fantazji stwierdzeniem, które jest absolutnie typowe dla tej grupy osób: „Miłość jest formą popełniania morderstwa". Ten przykład wyjątkowo jasno ilustruje postawę charakterystyczną dla całej tej gru­py jednostek. Jeśli już seksualne impulsy skierowane ku kobietom postrzegane są na poziomie świadomości, są one faktycznie często doświadczane pod postacią jakichś aktów kryminalnych. Instynktowna postawa przejawiająca się w przeniesieniu - jeśli analityczka reprezentuje postać matki lub siostry - ma podobnie jednoznacznie destrukcyj­ny charakter, a zatem celem jest dominacja i niszczenie; innymi słowy, cel ma charakter destrukcyjny, a nie seksu­alny. Dlatego też pojęcie „homoseksualny" jest zwodnicze, bowiem przez homoseksualizm na ogół rozumie się posta­wę, w której dążenia seksualne, mimo iż pomieszane z ele­mentami destrukcyjnymi, kierowane są ku partnerowi tej samej płci. W rozpatrywanym przypadku impulsy destruk­cyjne są jednak dość luźno związane z libidinalnymi. Skład­niki seksualne spotyka ten sam los co w okresie dojrzewa­nia: z pewnych istotnych powodów satysfakcjonujący zwią-

190


zek z mężczyzną nie jest możliwy, i dlatego pojawia się pew­na ilość wolnego libido, które może być skierowane ku ko­bietom. Jak pokażę później, istnieją powody, dla których inne ujścia dla tego libido, takie jak praca czy autoerotyzm, nie są dostępne. Dodatkowo, jako pozytywny element im­pulsu skierowanego do innych kobiet, następuje zwrócenie się - we wszystkich tych przypadkach bezowocne - ku wła­snej męskości, a także równie nieudana próba unieszkodli­wienia impulsów destrukcyjnych za pomocą więzi libidinal-nych. To połączenie czynników wyjaśnia po części przyczy­nę lęku związanego z homoseksualizmem - dlaczego w tych przypadkach nie są ku kobietom w żadnej znaczącej mierze kierowane uczucia seksualne ani uczucia miłości czy nawet przyjaźni.

Jednakże rzut oka na kobiety, których rozwój potoczył się w taki właśnie sposób, natychmiast ujawnia braki tego wyjaśnienia. Bo choć wrogie tendencje wobec kobiet są w tych grupach wyraźne i powszechne (jak widać to w prze­niesieniu i w ich życiu), te same tendencje można równie często napotkać u nieświadomie homoseksualnych kobiet (według podanej wyżej definicji). A zatem lęk związany z tymi tendencjami nie może stanowić decydującego czyn­nika. Wydaje mi się raczej, że u kobiet, których rozwój po­toczył się w kierunku homoseksualizmu, rozstrzygający element stanowi bardzo wczesna i brzemienna w skutki rezygnacja - nieważne z jakich powodów - z zainteresowa­nia mężczyznami; stąd rywalizacja z innymi kobietami na polu erotycznym staje się u nich stosunkowo słaba i nastę­puje, tak jak i okazjonalnie w rozpatrywanej przez nas gru­pie, nie tylko połączenie impulsów seksualnych i de­strukcyjnych, lecz także pojawienie się miłości, która z nawiązką kompensuje te destrukcyjne tendencje.

U tego typu kobiety, który mamy na myśli, ta nadkom-pensacja albo nie występuje, albo nie ma wielkiego znacze­nia; jednocześnie przekonujemy się, że rywalizacja z kobie­tami nie tylko nie znika, ale jest nawet znacznie silniejsza, albowiem nie nastąpiła rezygnacja z osiągnięcia celu zma-

191


gań (i tak zabarwionych ogromną nienawiścią), czyli zdo­bycia mężczyzny. Zatem istnieje też lęk związany z tą nie­nawiścią oraz obawa przed zemstą, nie ma natomiast żad­nej motywacji, aby doprowadzić do ukrócenia tej nienawi­ści, lecz wręcz, aby ją podtrzymywać. Ta wielka nienawiść do kobiet, zrodzona z rywalizacji, w sytuacji przeniesienio-wej przejawia się w innych sferach niż erotyczna, ale znaj­duje wyraz w sposób najzupełniej wyraźny w sferze ero­tycznej w postaci projekcji. Jeśli bowiem podstawowe od­czucie jest takie, że analityczka przeszkadza pacjentce w kontaktach z mężczyznami, to wcale nie kojarzy się to wyłącznie ze stawiającą zakazy matką, ale w szczególności z zazdrosną matką lub siostrą, która nie toleruje rozwoju w kierunku kobiecości ani sukcesów na tym polu.

Tylko na takiej podstawie można w pełni zrozumieć rolę, jaką pełni w oporze pacjentki wygrywanie mężczyzny prze­ciw analityczce. Chodzi tu o pokazanie zazdrosnej matce lub siostrze, na zasadzie przekory, że pacjentka może mieć lub zdobyć mężczyznę. Ale to możliwe jest tylko za cenę nieczystego sumienia lub lęku. Stąd płyną również jawne lub ukryte odruchy wściekłości pojawiające się przy jakiej­kolwiek frustracji. Pod powierzchnią toczy się walka, której przebieg jest z grubsza następujący. Kiedy analityczka na­lega na prowadzenie analizy, zamiast pozwalać na odgry­wanie na zasadzie acting out związku pacjentki z mężczy­zną, jest to nieświadomie interpretowane jako zakaz, jako sprzeciw ze strony analityczki. Jeśli od czasu do czasu ana­lityczka przypomina, że bez analizy te próby stworzenia związku z mężczyzną mogą doprowadzić donikąd, wówczas na poziomie emocjonalnym pacjentka odbiera to jako po­wtórzenie starań matki lub siostry, aby stłamsić jej kobie­ce poczucie własnej wartości - tak jakby analityczka po­wiedziała: jesteś za mała, albo zbyt mało znaczysz, albo jesteś za mało atrakcyjna; nie jesteś w stanie zaintereso­wać sobą lub utrzymać przy sobie mężczyzny. A całkowicie zrozumiałą reakcją kobiety jest pokazanie, że jednak po­trafi to zrobić. W przypadku młodszych pacjentek ta zazdrość

192

wyrażana jest wprost - w postaci podkreślania przez nie swojego młodego wieku i sugestii, że analityczka jest zbyt stara, aby móc zrozumieć, iż dla dziewczyny ponad wszyst­ko inne ważne jest, aby mieć mężczynę, i że to może być dla niej ważniejsze od analizy. Nierzadko sytuacja rodzinna, w sensie kompleksu Edypa, powtarza się w prawie nie zmienionej formie, gdy na przykład pacjentka uważa, że związek z mężczyzną stanowi wyraz nielojalności wobec analityczki.

To, co się tutaj dzieje w przeniesieniu, stanowi jak za­wsze szczególnie wyraźną i nie ocenzurowaną wersję tego, co się dzieje w całym życiu pacjentki. Pacjentka niemal za­wsze stara się zdobyć mężczyznę, który jest atrakcyjny dla innych kobiet lub w jakiś sposób z nimi związany - często zupełnie niezależnie od jego pozostałych cech. Albo też, w przypadku występowania silnego lęku, pojawia się abso­lutny zakaz nawiązywania kontaktów z takimi właśnie mężczyznami. Może to nawet, jak to miało miejsce w jed­nym przypadku, doprowadzić do objęcia tym tabu wszyst­kich mężczyzn - w ostatecznym rozrachunku bowiem każ­dy mężczyzna jest potencjalnie odbierany jakiejś kobiecie. U innej pacjentki, która rywalizowała głównie ze starszą siostrą, pojawił się po pierwszym stosunku sen lękowy, w którym siostra goniła ją po pokoju, grożąc jej. Ponieważ formy, jakie może przyjąć patologicznie nasilona rywaliza­cja, są bardzo dobrze znane, nie muszę tutaj zagłębiać się w dalsze szczegóły. To, że duża część erotycznych zahamo­wań i frustracji stanowi wynik lęku wywołanego przez de­strukcyjny typ rywalizacji, jest również znanym faktem.

Podstawowe pytanie brzmi jednak: Co powoduje tak ogromne nasilenie tej tendencji do rywalizacji i nadaje jej tak silnie destrukcyjny charakter?.

W przedstawionych wcześniej przypadkach kobiet jest jeden czynnik, który powtarza się z uderzającą regular­nością i charakteryzuje się pewnym wyraźnym afektem: wszystkie te kobiety w dzieciństwie zajęły drugie miejsce w rywalizacji o względy mężczyzny (ojca lub brata). Przede

193
wszystkim w znaczącej liczbie przypadków — w siedmiu na trzynaście - była w rodzinie starsza siostra, która po­trafiła na różne sposoby zapewnić sobie uprzywilejowaną pozycję, to jest zapewnić sobie względy ojca, a w innych przypadkach starszego lub młodszego brata. Poza jednym przypadkiem, w którym znacznie starsza siostra była ewi­dentnie ulubienicą ojca i najwyraźniej nie musiała czynić żadnych specjalnych wysiłków, aby odciągnąć jego uwagę od młodszej córki, analiza ujawniła bezbrzeżną złość wo­bec tych sióstr. Ta złość dotyczy dwóch kwestii. Może wią­zać się z kobiecą kokieterią, dzięki której siostrze udało się zdobyć względy ojca, brata lub później innych mężczyzn. I w tych przypadkach jest ona tak duża, że przez długi okres powstrzymuje własny rozwój pacjentki w tym kierunku, to znaczy całkowicie odrzuca ona kobiece sztuczki; a zatem powstrzymuje się od noszenia atrakcyjnej odzieży, tańcze­nia i ogólnie rzecz biorąc, od uczestniczenia we wszystkim, co jakoś kojarzy się z erotyką. Drugi rodzaj gniewu jest następstwem wrogości siostry pacjentki wobec niej i można się tylko domyślać jego pełnych rozmiarów. W uproszcze­niu sytuacja w takich przypadkach wygląda z grubsza na­stępująco. Starsze siostry zastraszały i podporządkowywa­ły sobie młodsze, częściowo poprzez bezpośrednie groźby, które były w stanie wprowadzić w życie z racji większej siły fizycznej i dalej posuniętego rozwoju umysłowego, czę­ściowo poprzez wyśmiewanie wszelkich dążeń młodszych sióstr do zwiększenia swej atrakcyjności erotycznej, a czę­ściowo - jak to się zdarzyło z pewnością w trzech, a może i w czterech przypadkach - poprzez uzależnianie ich od siebie w trakcie zabaw o charakterze seksualnym. Ta ostat­nia metoda, jak można sobie łatwo wyobrazić, powodowa­ła najsilniejsze i najtrwalsze poczucie gniewu, ponieważ młodsze dzieci były wobec niej bezbronne - częściowo z powodu zależności seksualnej, a częściowo z powodu po­czucia winy. I również w takich przypadkach można było zaobserwować najwyraźniejsze jawne skłonności homose-ksualne. W jednym przypadku matka - wyjątkowo atrak-



194

cyjna kobieta — zawsze otaczała się różnymi znajomymi mężczyznami, utrzymując ojca w stanie zupełnej od siebie zależności. W innym przypadku faworyzowana była sio­stra, a ponadto ojciec miał romans z mieszkającą wraz z rodziną krewną i najprawdopodobniej również z innymi kobietami. W jeszcze innym przypadku młoda i bardzo piękna matka znajdowała się w absolutnym centrum zain­teresowania ojca, synów i różnych mężczyzn odwiedzają­cych dom. Tutaj dochodził jeszcze jeden, komplikujący całą sytuację czynnik - dziewczynkę przez cztery lata, od piąte­go do dziewiątego roku życia, łączył związek seksualny ze starszym o parę lat bratem, chociaż był on ulubieńcem matki i zawsze czuł się bardziej związany z nią niż z sio­strą. Co więcej, ze względu na matkę w okresie dojrzewa­nia nagle zerwał stosunki z siostrą, przynajmniej te o cha­rakterze seksualnym. W innym jeszcze przypadku pacjent­ka od czwartego roku życia była obiektem zainteresowania seksualnego swego ojca, co nasiliło się jeszcze, gdy zaczęła wkraczać w okres dojrzewania. Jednocześnie ojciec był nie tylko niezwykle zależny od uwielbianej przez wszystkich matki, lecz również bardzo czuły na wdzięki innych kobiet, tak że dziewczynka miała poczucie, iż traktuje ją tylko jako zabawkę, którą gotów jest porzucić, gdy przyjdzie mu na to ochota lub gdy pojawią się jakieś dorosłe kobiety.

A zatem wszystkie te kobiety zaangażowane były w dzie­
ciństwie w intensywną rywalizację o względy mężczyzny,
co albo od samego początku było sprawą beznadziejną, albo
i tak kończyło się porażką. Tego rodzaju porażka, jeśli cho­
dzi o osobę ojca, stanowi w rodzinie typowy los dziewczyn­
ki. Ale w powyższych przypadkach prowadzi ona do kon­
kretnych i typowych konsekwencji z powodu nasilenia ry­
walizacji, wynikającego z obecności matki lub siostry, które
całkowicie dominują pod względem erotycznym, lub z roz­
budzenia pewnych złudnych nadziei przez ojca lub brata.
Działa tu jeszcze dodatkowy czynnik, do którego znaczenia
powrócę przy innej okazji. W większości tych przypadków
impuls przyspieszający rozwój seksualny był bardziej gwał­


195

towny i intensywny niż zazwyczaj, a to z powodu nadmier­nego wczesnego pobudzenia seksualnego, wywołanego przez wpływ różnych osób i wydarzeń. To przedwczesne doświad­czenie pobudzenia genitalnego, znacznie intensywniejsze­go od przyjemności fizycznej dostępnej z innych źródeł (ero­tyzm oralny, analny i mięśniowy), nie tylko powoduje, że znacznie większego znaczenia nabiera cała sfera genital-na, lecz również prowadzi do ukształtowania się wcześniej­szego i pełniejszego instynktownego zrozumienia znacze­nia zmagań o zdobycie mężczyzny.

W fakcie, że takie zmagania niosą ze sobą trwałą i de­strukcyjną postawę rywalizacji wobec kobiet, można się doszukać działania tych samych prawidłowości psycholo­gicznych jak w każdej sytuacji współzawodnictwa - poko­nany odczuwa nieprzejednaną złość wobec zwycięzcy, na­ruszone zostaje jego poczucie własnej wartości, pod wzglę­dem psychologicznym będzie w związku z tym w mniej dogodnym położeniu przy następnych sytuacjach współza­wodnictwa, i w końcu - na poziomie świadomym lub nie­świadomym - poczuje, że jego jedyną szansą na sukces jest śmierć rywala. Dokładnie takich samych następstw można doszukać się w omawianych przypadkach: poczucie sponie­wierania, permanentne poczucie niepewności odnośnie do swojej wartości jako kobiety oraz głuchy gniew przeciw ma­jącym więcej szczęścia rywalkom. We wszystkich tych przy­padkach prowadzi to do częściowego lub całkowitego za­niechania rywalizacji z kobietami, lub też na odwrót - do kompulsywnej i nadmiernie nasilonej rywalizacji; a im do­tkliwsze poczucie porażki, tym bardziej ofiara będzie wy­czekiwała śmierci rywalki, jak gdyby chcąc powiedzieć: do­piero wtedy, kiedy umrzesz, będę mogła być wolna.

Ta nienawiść do zwycięskiej rywalki może mieć dwoja­kiego rodzaju następstwa. Jeśli w dużej mierze pozostaje przedświadoma, o porażkę w sferze erotycznej obwiniane są inne kobiety. Jeśli jest wyparta głębiej, pacjentka doszu­kuje się przyczyn swoich niepowodzeń we własnej osobowo­ści; dręczące wyrzuty pod własnym adresem łączą się z po-

196


czuciem winy płynącym z wypartego uczucia nienawiści. W przeniesieniu można często wyraźnie zauważyć nie tyl­ko, jak te dwa podejścia następują kolejno po sobie, ale jak stłumienie jednego automatycznie prowadzi do wzmocnie­nia drugiego. Jeśli stłumieniu ulega gniew pacjentki na matkę czy siostrę, nasila się jej poczucie winy; jeśli osłab­nie samoobwinianie się, wzrasta gniew na innych. Ktoś musi być odpowiedzialny za moją niedolę: jeśli nie ja, to inni; jeśli nie inni, to muszę to być ja. Spośród tych dwóch postaw przekonanie, iż sami jesteśmy sobie winni, jest o wiele mocniej wyparte.

Ta dręcząca kobietę niepewność, czy nie jest sama winna temu, że nie potrafi wejść w udany związek z mężczyzną, na początku z reguły nie przejawia się w analizie w tej postaci, lecz raczej jako ogólne poczucie, że sprawy mają się nie tak, jak powinny; pacjentki zawsze żywiły i nadal żywią obawy o to, czy są „normalne". Czasami jest to racjonalizowane jako obawa, że nie są zdrowe fizycznie. Od czasu do czasu widocz­ny jest mechanizm obrony przeciw takim wątpliwościom, który przejawia się jako przesadne podkreślanie własnej normalności. Jeśli ten aspekt obronny ma dużą siłę, analiza jest często uważana za coś wstydliwego, poddawanie się jej sugeruje bowiem, że wszystko jest nie tak, jak trzeba; z tego powodu pacjentki starają się utrzymywać swoją psychoana­lizę w tajemnicy przed otoczeniem. U tej samej pacjentki nastawienie psychiczne może się wahać od jednej skrajności do drugiej - od stanu beznadziei, wywołanego poczuciem, iż nawet analiza nie jest w stanie zmienić sytuacji tak tragicz­nej, po pewność, że wszystko jest w jak najlepszym porząd­ku, a zatem analiza jest niepotrzebna.

Najczęściej spotykaną formą, jaką te wątpliwości przy­bierają w świadomości, jest przeświadczenie pacjentki o tym, że jest brzydka, a zatem absolutnie nie może podo­bać się mężczyznom. Przekonanie takie ma na ogół mały związek z rzeczywistością i można je na przykład spotkać nawet u dziewcząt o wyjątkowej urodzie. Tłumaczone jest jakimś rzeczywistym lub wyimaginowanym defektem -

. 197



prostymi włosami, dużymi dłońmi lub stopami, zbyt tęgą figurą, zbyt wysokim lub zbyt niskim wzrostem, wiekiem albo niezdrową cerą. Ta samokrytyka nieodmiennie zwią­zana jest z głębokim uczuciem wstydu. Na przykład pewna pacjentka przez jakiś czas niepokoiła się swoimi stopami; biegała po muzeach, aby porównać swoje stopy ze stopami wystawionych tam rzeźb, mając poczucie, że będzie musiała popełnić samobójstwo, gdyby okazało się, że jej stopy są szka­radne. Inna pacjentka nie mogła pojąć, w świetle własnych tego typu odczuć, dlaczego jej mąż nie czuje głębokiego wsty­du z powodu swoich krzywych palców u stóp. Jeszcze inna całymi tygodniami pościła z powodu rzuconej przez brata uwagi, że ma za grube ręce. Kiedy indziej chodziło o ubiór -że nie można być atrakcyjną bez ładnych ubrań.

Po to, aby dać sobie radę z tymi dręczącymi myślami, przy­wiązuje się bardzo duże znaczenie do stroju, a jednak i to nie daje jakichś trwałych efektów, ponieważ wątpliwości przenikają i do tej sfery, czyniąc z niej permanentne źródło utrapień. Nie do wytrzymania staje się sytuacja, gdy poszcze­gólne części ubioru nie pasują do siebie idealnie; podobnie, gdy sukienka pogrubia właścicielkę, gdy jest zbyt długa albo zbyt krótka, zbyt prosta albo zbyt elegancka, zbyt rzuca się w oczy, jest zbyt młodzieńcza lub za mało nowoczesna. Na­wet jeśli zgodzimy się, że sprawa ubioru ma dla kobiet duże znaczenie, nie ulega kwestii, że wchodzą tutaj w grę cał­kiem nieadekwatne uczucia — wstydu, niepewności, a nawet gniewu. Na przykład pewna pacjentka miała zwyczaj drzeć na sobie sukienki, które jej zdaniem ją pogrubiały; w innych przypadkach gniew kierowany był na krawcową.

Innym rodzajem obrony jest pragnienie, aby być mężczy­zną. „Jako kobieta jestem niczym. Będąc mężczyzną, była­bym w znacznie lepszej sytuacji", powiedziała jedna z tych pacjentek, wykonując przy tym wyraźnie męskie gesty.

Trzeci i najważniejszy sposób obrony polega na udowad­nianiu przez pacjentkę, że pomimo wszystko potrafi przy­ciągnąć do siebie mężczyznę. Tu znów napotykamy całą gamę związanych z tym uczuć. To, że się nie jest z żadnym

198


mężczyzną, że nigdy nie miało się z mężczyznami do czy­nienia, że jest się nadal dziewicą, że się nie jest mężatką — wszystko to są powody do wstydu i sprawiają, że inni pa­trzą na nas z góry. Jeśli ma się mężczyznę - wielbiciela, przyjaciela, kochanka czy męża - stanowi to dowód „nor­malności". Stąd gorączkowa pogoń za mężczyzną. W grun­cie rzeczy musi on spełniać tylko jedno wymaganie — być mężczyzną. Jeśli ma inne cechy, które wzmagają narcy­styczne zadowolenie kobiety, tym lepiej. Ogólnie rzecz bio­rąc, kobieta może jednak przejawiać w dziedzinie wyboru partnera zaskakujący brak krytycyzmu, jaskrawię kontra­stujący z jej ogólnym poziomem umysłowym.

Ale te usiłowania również, tak jak w przypadku stroju, kończą się niepowodzeniem - przynajmniej jeśli chodzi o chęć udowodnienia czegokolwiek. Albowiem nawet jeśli kobietom tym udaje się rozkochać w sobie coraz to nowych mężczyzn, potrafią zawsze wynaleźć jakiś sposób na po­mniejszenie wartości swoich sukcesów, korzystając na przy­kład z następujących argumentów: nie było akurat w pobli­żu żadnej innej kobiety, w której dany mężczyzna mógłby się zakochać; albo nie ma z niego zbyt wielkiej pociechy; albo „I tak wymusiłam to na nim"; albo „On mnie kocha, ponieważ jestem inteligentna, lub dlatego, że mogę mu być w tym czy tamtym pomocna".

Przede wszystkim analiza ujawnia lęk związany z na­rządami płciowymi — kobieta obawia się, iż wyrządziła so­bie krzywdę w wyniku masturbacji, w jakiś sposób się uszkodziła. Często lęki te przyjmują konkretną postać wy­obrażenia, iż zniszczona została błona dziewicza lub że na skutek masturbacji kobieta nie może mieć dzieci. Pod pre­sją tego lęku masturbacja zostaje z reguły zupełnie stłu-


1   ...   9   10   11   12   13   14   15   16   ...   20


©operacji.org 2017
wyślij wiadomość

    Strona główna