Dom wydawniczy rebis



Pobieranie 2,25 Mb.
Strona10/20
Data14.02.2018
Rozmiar2,25 Mb.
1   ...   6   7   8   9   10   11   12   13   ...   20

Przyczynek do problemu kobiecego lęku o genitalia*

Fundamentalne wnioski, do jakich doprowadziły Freuda jego badania nad specyficznym charakterem kobiecego roz­woju, brzmią następująco: Po pierwsze, u małych dziewczy­nek wczesny rozwój popędów ma taki sam przebieg jak u chłopców, zarówno jeśli chodzi o strefy erogenne (u obu płci rolę odgrywa tylko jeden narząd płciowy - członek, na­tomiast pochwa pozostaje nie odkryta), jak i pierwszy wy­bór obiektu (w obu przypadkach matka stanowi pierwszy obiekt miłości). Po drugie, wielkie różnice, które mimo to istnieją pomiędzy płciami, wynikają z faktu, że tym podo­bieństwom w tendencjach libidinalnych nie towarzyszą analogiczne podstawy anatomiczne i biologiczne. Z takiego założenia płynie logiczny i nieunikniony wniosek, iż wobec tej fallicznej orientacji swojego libido dziewczynki czują się niewystarczająco wyposażone i mogą tylko zazdrościć chłopcom ich lepszych warunków fizycznych w tej sferze. Do konfliktów z matką, które są udziałem dzieci obu płci, w przypadku dziewczynki dochodzi jeszcze jeden, niezwy­kle istotny i specyficzny tylko dla niej - obciąża ona matkę winą za brak członka. Konflikt ten ma decydujące znacze­nie, albowiem właśnie ten zarzut jest niezbędny, aby dziew­czynka odsunęła się od matki i zwróciła ku ojcu.

Zatem Freud wybrał trafną nazwę na określenie okresu kształtowania się dziecięcej seksualności, okresu dziecię-



* Die Verleugnung der Vagina. Ein Beitrag zur Frage der spezifisch weiblichen Genitalangst, „Intern. Zeitschr. f. Psychoanal.", XIX (1933), s. 372-384; „Int. J. Psycho-Anal.", 14 (1933), s. 57-70. Przedruk za pozwo­leniem „The International Journal of Psycho-Analysis".

138


cego prymatu genitalnego u dziewcząt i chłopców, który nazywa fazą falliczną.

Wyobrażam sobie, że człowiek nauki nie obeznany z ana­lizą, czytając powyższe słowa, mógłby przejść nad nimi do porządku dziennego, traktując je jedynie jako jeden z wielu dziwnych i specyficznych poglądów, które stara się propa­gować psychoanaliza. Tylko ci, którzy przyjmują punkt wi­dzenia reprezentowany przez teorie Freuda, są w stanie ocenić znaczenie tej konkretnej tezy dla zrozumienia sedna psychologii kobiety. Jej pełne konsekwencje wyłaniają się w świetle jednego z najdonioślejszych odkryć Freuda, jed­nego z tych osiągnięć, o których można przypuszczać, iż okażą się trwałe. Mam na myśli uświadomienie sobie klu­czowego znaczenia, jakie dla całego późniejszego życia jed­nostki mają wrażenia, doświadczenia i konflikty wczesne­go dzieciństwa. Jeśli w pełni zaakceptujemy tę tezę — tzn. jeśli uznamy kształtujący wpływ wczesnych doświadczeń na zdolność jednostki do radzenia sobie z doświadczeniami późniejszymi oraz na sposób, w jaki to robi - pociąga to za sobą, przynajmniej potencjalnie, następujące konsekwen­cje odnoszące się do specyfiki funkcjonowania psychiki ko­biet:



  1. Wraz z pojawieniem się każdej nowej fazy w funkcjo­
    nowaniu kobiecych narządów — menstruacji, aktu płciowe­
    go, ciąży, porodu, karmienia piersią i menopauzy - nawet
    normalna kobieta (jak zresztą przyjmowała Helenę Deut-
    sch1) musiałaby przezwyciężać impulsy wynikające z ten­
    dencji męskiej, zanim byłaby w stanie przyjąć postawę peł­
    nej afirmacji odnośnie do procesów zachodzących w jej ciele.

  1. I znów, nawet u normalnych kobiet, niezależnie od
    rasy oraz indywidualnych i społecznych uwarunkowań,

0 wiele częściej niż u mężczyzn występowałoby zjawisko
wiązania się lub kierowania libido ku osobom tej samej płci.
Krótko mówiąc, homoseksualizm byłby wyraźnie

i nieporównanie częstszy wśród kobiet niż wśród mężczyzn.



1 H. Deutsch, Psychoanalyse der weiblichen Sexualfunktionen.

139

Wobec trudności w relacjach z płcią przeciwną kobiecie by­łoby po prostu łatwiej niż mężczyźnie przyjąć orientację homoseksualną. Albowiem według Freuda nie tylko naj­ważniejsze lata jej dzieciństwa zdominowane są przez ta­kie właśnie przywiązanie do przedstawicielki jej własnej płci, ale też gdy po raz pierwszy zwraca się ona ku mężczy­źnie (ojcu), przeważnie czyni to tylko z powodu poczucia urazy i złości. „Ponieważ nie mogę mieć członka, chcę za­miast tego mieć dziecko i «w tym celu» zwracam się ku ojcu. Ponieważ żywię urazę do matki z powodu mojego anato­micznego upośledzenia, za które obciążam ją odpowiedzial­nością, więc rezygnuję z niej i zwracam się ku ojcu". Wła­śnie dlatego, że jesteśmy przekonani co do kształtującego wpływu pierwszych lat życia, powinniśmy odbierać to jako sprzeczność, gdyby stosunek kobiety do mężczyzny nie był w jej życiu jakoś zabarwiony tym wymuszonym wyborem substytutu w zamian za coś, czego naprawdę pragnęła2.



(3) Taki sam charakter czegoś dalekiego od popędu, wtór­nego i zastępczego miałoby, nawet u normalnych kobiet, pragnienie zostania matką, a w każdym razie na­stawienie takie łatwo by się przejawiało.

Freud bynajmniej nie lekceważy siły pragnienia posia­dania dzieci. Jego zdaniem, z jednej strony stanowi ono u małej dziewczynki zasadniczą spuściznę najsilniejszej po-pędowej relacji z obiektem — tzn. z matką — w postaci od­wrócenia pierwotnego związku dziecko-matka. Z drugiej zaś strony jest to również zasadnicza spuścizna wczesne­go, elementarnego pragnienia posiadania członka. Szczegól­ną cechą stanowiska Freuda jest raczej to, że pragnienie zostania matką traktowane jest niejako wrodzone, ale jako coś, co może zostać na gruncie psychologicznym zreduko­wane do swych ontogenetycznych elementów i początkowo czerpie swą energię z homoseksualnych lub fallicznych pra­gnień popędowych.

2 W późniejszej pracy chciałabym omówić kwestię wczesnych relacji z obiektem jako podłoża postawy fallicznej u małych dziewczynek.

140


(4) Jeśli przyjęlibyśmy drugi aksjomat psychoanalizy, a mianowicie, że postawa jednostki w sprawach seksual­nych stanowi prototyp jej postawy wobec życia w ogóle, wówczas wynikałoby z tego, że całe, nastawienie kobiety wobec życia oparte jest na głębokiej tajonej urazie. Albo­wiem według Freuda występująca u małej dziewczynki za­zdrość o penis wynika z poczucia bycia w skrajnie niekorzy­stnym położeniu pod względem możliwości zaspokajania najżywotniejszych, elementarnych pragnień popędowych. Mamy tutaj typowe podłoże, na którym może się rozwinąć ogólne poczucie urazy. To prawda, że pojawienie się takie­go nastawienia nie musi być nieuchronne; Freud wyraźnie stwierdza,że tam, gdzie rozwój przebiega korzyst­nie, dziewczynka sama odnajduje drogę do mężczyzny i macierzyństwa. Ale trzeba tu stwierdzić ponownie, że po­zostawałoby to w sprzeczności z całym naszym doświadcze­niem i teorią analityczną, gdyby tak wcześnie i tak głęboko ugruntowane poczucie urazy nie ujawniało się niezwykle łatwo - o wiele łatwiej niż u mężczyzn w podobnych oko­licznościach — a w każdym razie nie uaktywniało się często, skrycie zaburzając samopoczucie kobiet.

Takie właśnie bardzo ważkie wnioski dotyczące całej psy­chologii kobiet wynikają z dokonanego przez Freuda opisu wczesnej seksualności kobiety. Jeśli weźmiemy je pod uwa­gę, możemy słusznie uznać, że powinniśmy na drodze obser­wacji i refleksji teoretycznej nieustannie sprawdzać i podda­wać ocenie fakty, z których te wnioski zostały wysnute.

Wydaje mi się, że samo doświadczenie analityczne nie pozwala nam na wystarczającą ocenę trafności pewnych fundamentalnych idei, na których Freud oparł swoją teo­rię. Sądzę, że sformułowanie ostatecznej opinii na ich te­mat trzeba będzie odłożyć do chwili, kiedy będziemy dyspo­nować systematycznymi obserwacjami dotyczącymi nor­malnych dzieci, przeprowadzonymi na dużą skalę przez osoby wyszkolone w psychoanalizie. Do poglądów, o których mowa, zaliczam stwierdzenie Freuda, iż „dobrze wiadomo, że jasno zarysowane różnice pomiędzy charakterem mę-

141


skim i kobiecym pojawiają się po raz pierwszy po okresie dojrzewania". Tych niewiele obserwacji, których sama do­konałam, nie potwierdza powyższej tezy. Przeciwnie, za­wsze byłam pod wrażeniem tego, w jak wyraźny sposób małe dziewczynki pomiędzy drugim a piątym rokiem życia wykazują specyficznie kobiece cechy. Na przykład często zachowują się wobec mężczyzn z pewną spontaniczną ko­kieterią albo wykazują charakterystyczne objawy matczy­nej troskliwości. Trudno mi było pogodzić te wrażenia z poglądem Freuda na temat męskich tendencji we wcze­snym rozwoju seksualności małej dziewczynki.

Można założyć, że intencją Freuda było ograniczenie jego tezy o początkowym podobieństwie tendencji libidinalnych u obu płci do sfery seksualnej. Ale wówczas popadamy w konflikt z zasadą, iż seksualność jednostki kształtuje całą resztę jej zachowania. Aby wyjaśnić tę kwestię, potrzebna będzie duża liczba dokładnych obserwacji dotyczących róż­nic w zachowaniu pomiędzy normalnymi chłopcami i nor­malnymi dziewczynkami w ciągu pierwszych pięciu lub sze­ściu lat życia.

Otóż prawdą jest, iż w ciągu tych pierwszych paru lat dziewczynki, które nie były onieśmielane czy zastraszane, bardzo często wypowiadają się w sposób, który można in­terpretować jako wczesną zazdrość o penis; zadają pytania, czynią porównania na własną niekorzyść, mówią, że też chcą mieć takiego, odnoszą się do członka z podziwem lub pocieszają się myślą, że kiedyś również będą go miały. Na­wet zakładając chwilowo, że tego rodzaju przejawy wystę­powałyby bardzo często lub nawet regularnie, nadal pozo­stawałoby kwestią otwartą, jakie miejsce i znaczenie po­winniśmy im przypisać w naszej teoretycznej konstrukcji. Zgodnie ze swoim całościowym podejściem Freud wykorzy­stuje te przejawy, aby wykazać, jak bardzo sfera popędowa małej dziewczynki jest już zdominowana przez pragnienie posiadania członka.

Przeciwko tej koncepcji chciałabym wysunąć następują­ce trzy spostrzeżenia:

142


  1. U chłopców w tym samym wieku napotykamy analo­
    giczne przejawy w postaci pragnienia, aby mieć piersi albo
    dziecko.

  1. U żadnej z płci przejawy te nie mają żadnego
    wpływu na ogólne zachowanie dziecka. Chło­
    piec, który gorąco pragnie mieć takie piersi jak jego matka,
    może jednocześnie zachowywać się, ogólnie rzecz biorąc,
    z na wskroś chłopięcą agresywnością. Mała dziewczynka,
    która z podziwem i zazdrością spogląda na narząd płciowy
    swego brata, może jednocześnie zachowywać się jak praw­
    dziwa mała kobietka. Wydaje mi się więc nadal nie roz­
    strzygniętą kwestią to, czy tego rodzaju przejawy we wcze­
    snej młodości należy traktować jako wyraz elementarnych
    pragnień popędowych, czy też może powinniśmy zaklasyfi­
    kować je do jakiejś innej kategorii.

  1. Jeszcze inna możliwość pojawia się, jeśli przyjmiemy
    założenie, iż w każdej istocie ludzkiej istnieją skłonności
    biseksualne. Sam Freud podkreślał zresztą znaczenie tej
    ewentualności dla naszej wiedzy o psychice. Można przy­
    puszczać, że chociaż przy narodzinach każdej jednostki jej
    płeć jest już pod względem fizycznym jednoznacznie okre­
    ślona, to w wyniku dyspozycji biseksualnej, która jest za­
    wsze obecna i tylko jej rozwój jest zahamowany, pod wzglę­
    dem psychologicznym stosunek dzieci do ich
    własnej roli płciowej jest z początku niepewny i płynny. Nie
    są one jej świadome, a zatem jest naturalne, że dają naiw­
    ny wyraz pragnieniom biseksualnym. Idąc dalej, można
    przypuścić, że ta niepewność znika tylko w miarę pojawia­
    nia się silniejszych uczuć miłości skierowanych ku obiek­
    tom.

Aby wyjaśnić to, co właśnie powiedziałam, mogę wska­zać na wyraźną różnicę pomiędzy tymi rozproszonymi prze­jawami biseksualności z wczesnego dzieciństwa, z ich swa­wolnym i zmiennym charakterem, a analogicznymi przeja­wami z tak zwanego okresu utajenia (latencji). Jeśli w ty m okresie dziewczynka pragnie być chłopcem — ale tu również należałoby zbadać powszechność występowania tych pra-

143


gnień oraz warunkujące je czynniki społeczne — sposób, w jaki determinuje to całe jej zachowanie (preferowanie chłopięcych zabaw i zajęć, odrzucanie cech kobiecych), po­kazuje, że takie pragnienia wypływają z zupełnie innego poziomu psychiki. Jednak taki obraz, różniący się znacznie od poprzedniego, stanowi już wynik konfliktów psychicz­nych3, które były udziałem dziewczynki, a zatem bez spe­cjalnych teoretycznych założeń nie można go uznać za prze­jaw biologicznie zdeterminowanych pragnień, aby być męż­czyzną.

Inna przesłanka, na której Freud opiera swoje poglądy, dotyczy stref erogennych. Przyjmuje on, że wczesne pod­niety i działania genitalne dziewczynki związane są zasad­niczo z łechtaczką. Uważa on, że jest bardzo wątpliwe, czy dochodzi do jakiejkolwiek wczesnej masturbacji pochwowej, a nawet utrzymuje, że pochwa pozostaje w ogóle „nie od­kryta".

W celu rozstrzygnięcia tej bardzo ważnej kwestii potrzeb­ne jest przeprowadzenie rozległych i dokładnych obserwa­cji wśród normalnych dzieci. Josine Miiller, i ja również, już w 1925 roku dawałyśmy wyraz swoim wątpliwościom w tej kwestii. Co więcej, większość informacji, które od cza­su do czasu otrzymujemy od ginekologów i pediatrów zain­teresowanych psychologią, sugeruje, że we wczesnym dzie­ciństwie masturbacja pochwowa jest co najmniej tak częsta jak łechtaczkowa. Różnorakie świadczące o tym dane obej­mują: często obserwowane oznaki podrażnienia pochwy, takie jak zaczerwienienie i upławy, stosunkowo częste przypadki wprowadzania do pochwy ciał obcych i w końcu dość częste skargi matek, że ich dzieci wkładają palce do pochwy. Znany ginekolog Wilhelm Liepmann stwierdził,

3 Horney, On the Genesis of the Castration Complex in Women, „Int.
J. Psycho-Anal.", vol. V (1924), zob. O genezie kompleksu kastracji
u kobiet, s. 3 w niniejszym tomie.

4 Josine Miiller, The Problem ofLibidinal Deuelopment ofthe Genital
Phase in Girls, „Int. J. Psycho-Anal.", vol. XIII (1932).

5 Podczas prywatnej rozmowy.

144


że pod wpływem swoich doświadczeń nabrał przekonania, iż we wczesnym dzieciństwie, a nawet w pierwszym okre­sie niemowlęctwa, masturbacja pochwowa jest znacznie po­wszechniejsza od masturbacji łechtaczkowej i że dopiero w późniejszym okresie dzieciństwa proporcje te zmieniają się na korzyść masturbacji łechtaczkowej.

Te ogólne wrażenia nie mogą zastąpić systematycznych obserwacji, a zatem nie mogą też doprowadzić do ostatecznej konkluzji. Pokazują jednak, że wyjątki, których istnienie dopuszcza sam Freud, zdają się występować dość często.

Najbardziej naturalnym kierunkiem działania byłoby podjęcie starań, aby rzucić światło na tę kwestię, opierając się na naszych analizach, ale jest to trudne. Nawet w naj­bardziej sprzyjających okolicznościach materiał złożony ze świadomych wspomnień pacjentki czy też wspomnienia wyłaniające się w trakcie analizy nie mogą stanowić nie­podważalnych dowodów, również tu musimy bowiem, tak jak w innych przypadkach, uwzględnić działanie mechani­zmu wyparcia. Innymi słowy, pacjentka może mieć istotne powody, aby nie pamiętać wrażeń pochwowych czy mastur­bacji pochwowej, tak samo jak musimy zachować scepty­cyzm wobec jej niewiedzy na temat wrażeń łechtaczko-wych.

Kolejna trudność polega na tym, że na analizę zgłaszają się właśnie takie kobiety, od których nie można spodziewać się nawet przeciętnej naturalności pod względem procesów pochwowych. Są to bowiem zawsze kobiety, których rozwój seksualny w jakiś sposób odbiega od normy i u których wrażliwość pochwowa jest w większym lub mniejszym stopniu zaburzona. Jednocześnie rzeczywiście odnosi się wrażenie, jakby nawet przypadkowe różnice w gromadzo­nym materiale odgrywały jakąś rolę. W mniej więcej dwóch

6 Podczas dyskusji, która wywiązała się po odczytaniu w 1931 roku dla Niemieckiego Towarzystwa Psychoanalitycznego mojej pracy na temat fazy fallicznej, Boehm przytoczył parę przypadków, w których pacjentki pamiętały tylko wrażenia i masturbację pochwową, a łechtaczka najwy­raźniej pozostała nie odkryta.

145


trzecich badanych przeze mnie przypadków napotkałam następującą sytuację:

  1. Wyraźny orgazm pochwowy wywoływany przez ręcz­
    ną masturbację pochwową, mający miejsce przed aktem
    płciowym. Oziębłość wyrażająca się pochwicą i zaburzenia­
    mi zwilżania podczas stosunku (spotkałam tylko dwa, dość
    ewidentne tego rodzaju przypadki). Sadzę, iż ogólnie rzecz
    biorąc, podczas masturbacji ręcznej częściej pobudzane są
    łechtaczka oraz wargi sromowe.

  1. Spontaniczne doznania pochwowe z towarzyszącym
    im na ogół widocznym zwilżaniem pochwy, spowodowane
    przez nieświadomie stymulujące sytuacje, takie jak słucha­
    nie muzyki, jazda samochodem, huśtanie się na huśtawce,
    poddawanie się czesaniu włosów i pewne sytuacje przenie-
    sieniowe. Brak ręcznej masturbacji pochwy; oziębłość pod­
    czas stosunku.

  1. Spontaniczne doznania pochwowe wywołane mastur-
    bacją pozagenitalną, np. przez pewne ruchy ciała, przez cia­
    sno zawiązany gorset lub przez określone fantazje sadoma-
    sochistyczne. Brak stosunku płciowego z powodu przemoż­
    nego lęku pojawiającego się zawsze w chwili, gdy ma zostać
    dotknięta pochwa, czy to przez mężczyznę podczas stosun­
    ku, czy to przez lekarza podczas badania ginekologicznego,
    czy też przez samą pacjentkę podczas ręcznej masturbacji
    lub podmywania zaleconego przez lekarza.

Na razie więc moje wrażenia można by podsumować na­stępująco: Podczas ręcznej masturbacji genitalnej łechtacz­ka jest wybierana częściej niż pochwa, ale spontanicz­ne doznania genitalne wynikające z ogólnego pobudzenia seksualnego są częściej umiejsco­wione w pochwie.

Patrząc na to zjawisko z teoretycznego punktu widzenia, sądzę, iż należy przypisać wielkie znaczenie temu stosun­kowo częstemu występowaniu spontanicznych podniet po­chwowych, nawet u pacjentek, które nie zdawały sobie sprawy z istnienia pochwy lub ich wiedza na ten temat była bardzo mglista i których późniejsza analiza nie ujawniła

146


wspomnień ani żadnych innych dowodów dotyczących uwiedzenia z udziałem pochwy, ani też żadnych wspomnień dotyczących masturbacji pochwowej. Zjawisko to prowadzi bowiem do pytania, czy przypadkiem od samego początku podniety seksualne nie mogły prze­jawiać się w widoczny sposób jako wrażenia pochwowe.

Aby móc odpowiedzieć na to pytanie, trzeba by poczekać na zgromadzenie materiału znacznie obszerniejszego niż ten, jaki mógłby uzyskać jakikolwiek pojedynczy analityk na podstawie swoich obserwacji. Tymczasem jednak można przytoczyć pewne fakty, które moim zdaniem wydają się potwierdzać moje poglądy.

Przede wszystkim chodzi tu o fantazje na temat gwałtu, które pojawiają się jeszcze przed pierwszym stosunkiem płciowym, a nawet na długo przed okresem dojrzewania, i są na tyle częste, by zasługiwać na szersze zainteresowa­nie. Nie widzę żadnej możliwości wytłumaczenia pojawia­nia się i treści tych fantazji przy założeniu nieistnienia se­ksualności pochwowej. Albowiem fantazje te nie ogranicza­ją się bynajmniej do dość nieokreślonych wyobrażeń o akcie przemocy, w wyniku którego zostaje poczęte dziecko. Prze­ciwnie, fantazje, sny i lęk tego rodzaju zazwyczaj dość jed­noznacznie świadczą o istnieniu instynktownej wiedzy o konkretnych procesach seksualnych. Formy, w jakich się przejawiają, są tak liczne, że wystarczy, abym wymieniła ich tylko kilka: kryminaliści włamujący się oknem lub drzwiami, mężczyźni grożący użyciem broni palnej, pełza­jące, latające lub biegające w jakimś pomieszczeniu zwie­rzęta (np. węże, myszy, ćmy), zwierzęta lub kobiety dźgane nożem, pociągi wjeżdżające na stację albo do tunelu.

Mówię tu o „instynktownej" wiedzy na temat procesów seksualnych, ponieważ zazwyczaj napotykamy tego rodza­ju wyobrażenia - np. w lękach i snach wczesnego dzieciń­stwa - w tym okresie rozwoju, w którym dziecko nie dyspo­nuje jeszcze żadną intelektualną wiedzą zdobytą poprzez własne obserwacje lub na podstawie wyjaśnień innych osób.

147



1   ...   6   7   8   9   10   11   12   13   ...   20


©operacji.org 2017
wyślij wiadomość

    Strona główna