Część pierwsza obrad II wzd



Pobieranie 0,85 Mb.
Strona5/19
Data22.11.2017
Rozmiar0,85 Mb.
1   2   3   4   5   6   7   8   9   ...   19


Prowadzący:

Proszę państwa, jeśli można, to chyba nieporozumienie. Mamy mieć dyskusję na temat aktualnej sytuacji Związku i to dotyczy tego, a wolne wnioski nam nie pomogą. Proszę państwa, kto z państwa jest w takim razie... To był głos za, głos przeciw.



Głos nierozpoznany:

Podtrzymuję to, co powiedziałem: nie zakłócać normalnego toku obrad. [oklaski]



Prowadzący:

Proszę państwa, proponuję w takim razie, żebyśmy przestali w tej chwili... To znaczy, żeby nie zakłócać, tyl­ko głosujmy nad tym. Kto z państwa jest za włączeniem punktu „wolne wnioski” na zakończenie dnia dzisiejszego? Kto z państwa jest za włączeniem punktu „wolne wnioski” na zakończenie dnia dzisiejszego? Oprócz wolnych wniosków w dniu jutrzejszym.



Głos nierozpoznany:

Sektor D – 30 głosów za.



Prowadzący:

Dziękuję panu. Kto z państwa jest przeciw włączeniu wolnych wniosków w dniu dzisiejszym? Kto z państwa jest przeciw włączeniu punktu „wolne wnioski” w dniu dzisiejszym? Prosimy o podawanie wyników.



Głos nierozpoznany:

Sektor D – 37 głosów przeciw.



Prowadzący:

Proszę o zapisanie. Prosimy jeszcze podać, [sektor] D, głosy za z pierwszego głosowania. Sektor D prosimy o podanie wyni­ków głosowania pierwszego. Proszę państwa, niestety w sektorze D trzeba powtórzyć głosowanie za.



Głos nierozpoznany:

24 głosy za.



Prowadzący:

W sektorze D 24 głosy za. Proponuję, żeby w tym czasie koledzy to liczyli. Przechodzimy do kolejnego punktu, bo one są nie związane ze sobą. Jest propozycja umieszczenia w porządku obrad punktu „dyskusja nad działalnością socjalną Związku”, ze wskazaniem, że powinno być to jutro. Proszę bardzo.



Głos nierozpoznany:

Ja zgłaszam głos przeciw. Proponuję, żeby nie wstawiać tak szczegółowych spraw jako punkty obrad. Mamy kilkakrotnie dyskusję i można ten punkt podnieść po prostu albo w analizie pracy Zarządu, albo jutro, w dyskusji na przykład programowej jakiejś.



Prowadzący:

Dziękuję bardzo. Proszę państwa, podaję wyniki głosowania: za włączeniem wolnych wniosków dzisiaj było 156 głosów, przeciwko – 283, wniosek ten w takim razie przepadł. Proponuję, żebyśmy przystąpili do głosowania nad punktem o włączeniu dyskusji nad działalnością socjalną Związku. Kto z państwa jest za włączeniem tego punktu? Dziękuję bardzo. Kto z państwa jest przeciw włączeniu tego punktu? Dziękuję. Wniosek przepadł. l ostatni wniosek, dotyczący tego: należy włączyć punkt o programie pracy Regionu na okres najbliższego półrocza. Proszę o głosy na ten temat. Czy był zgłaszający wniosek?



Jerzy Zieliński:

Ja tylko dopowiem do swojego wniosku, że jeżeli będziemy zajmować większość czasu na rozliczenia przeszłości, a nie załatwimy sprawy programu na przyszłość, to nas załogi rozliczą w zakładach, jak wrócimy w poniedziałek. [oklaski]



Prowadzący:

Dziękuję bardzo. Proszę państwa, kto w takim razie jest za włączeniem... Przepraszam bardzo, był głos przeciw, nie zauważyłem.



Głos nierozpoznany:

Jestem przeciw. [Punkt] zakłóca tok obrad, od tego jest komisja wniosków, której niestety sala wyraziła votum nieufności i wybrała nową komisję. I uważam, że należy przyjąć, że ta komisja jest dobra. Wnios­ki będą programem dla działania Związku.



Prowadzący:

Proszę państwa, w takim razie przystępujemy do głosowania. Kto jest za włączeniem punktu „program pracy Regionu na okres najbliższego półrocza” do porządku naszych obrad? Dziękuję bar­dzo, może spróbujemy zrobić w ten sposób. Dziękuję bardzo. Kto jest przeciw? Kto jest przeciw? Jest to porównywalne, musimy liczyć. Teraz musimy liczyć niestety. Kto jest za? Przepraszam bardzo, ale koledzy mi zwrócili uwagę, że można tak przyspieszyć. Kto jest za? Kto jest za włączeniem tego punktu? Liczymy głosy teraz. Prosimy o podawanie wyników.



Głos nierozpoznany:

Sektor A – 36.



Głos nierozpoznany:

Sektor D – 45.



Prowadzący:

Kto z państwa jest przeciw włączeniu tego pun­ktu?



Głos nierozpoznany:

Sektor A – 24.



Głos nierozpoznany:

Sektor D – 26.



Prowadzący:

Proszę państwa, za włączeniem tego punktu było 251 osób, przeciwko – 151 osób, punkt przeszedł. Przypominam w takim razie, jakie punkty zostały zmienione: po pierwsze na początku będzie dyskusja nad sprawą WOSP, poprzedzona wystąpieniem przedstawicieli WOSP, po drugie został na dzień dzisiejszy, to znaczy na początek, przeniesiony referat Zbignie­wa Bujaka na temat „Polityka związku w aktualnej sytuacji kraju”, po trzecie została zmieniona kolejność spraw finansowych, tych sprawozdań i analizy oraz doszedł jeszcze punkt „program pracy Regionu na okres najbliższego półrocza”. Teraz prezydium po prostu ustali nowy harmo­nogram. Przystępujemy do punktu... Znaczy sprawa WOSP i z przedstawicie­lem WOSP. Dziękuję bardzo.



Prowadzący:

Dziękuję bardzo. Ja poproszę kolegę Jerzego Gregorka, przepraszam, jeżeli się... Gregorek, przepraszam bardzo, z Wyższej Oficerskiej Szkoły Pożarnictwa, jako pierwszego proszę o zabranie głosu. Już jest. [oklaski]



Jerzy Gregorek:

Jestem studentem czwartego roku Wyższej Oficerskiej Szkoły Pożarniczej w Warszawie. Przedstawię państwu w skrócie na wstępie wypadki, jakie miały miejsce w naszej uczelni. Otóż 18 [listopada 1981 roku] dopiero dowiedzieliśmy się, że bez naszej zgody chce się zmienić nasze status quo uczelni, chce się z nas zrobić jednostkę organizacyjną Minister­stwa Spraw Wewnętrznych. Dowiedziawszy się tego, 20 [listopada 1981 roku] na wiecu podjęliśmy rezolucję, w której wyraziliśmy niechęć do takiej zmiany i zażądaliśmy, że chcemy tylko takiej uczelni jaka od dziesięciu lat istniała, że nie chcemy żadnych zmian w tej uczelni i tego się domagamy. W dwóch dniach później władze uczelni zrobiły wszystko, aby nam przeszkodzić w tym. Związki branżowe wysłały w kraj kłamliwe wieści, które miały zrobić fałszywą propagandę wśród pożarników przede wszystkim. Te kłamstwa są następujące: że my chcemy uczelni typowo cywilnej, że my chcemy odłączyć się od MSW, że kieruje nami „Solidarność” i ma swoje interesy tam na tej uczelni. Były trzy kłamstwa, do których my w ogóle nie dążyliśmy.

Zrobiło to taką sytuację, że musieliśmy 24 [listopada 1981 roku] doprowadzić do następnego wiecu, zrobić wszystko, żeby obalić takie kłamstwa i zareagować mocniej, jeżeli chodzi o nasze wymagania. 24 [listopada 1981 roku] władze uczelni znowu wszystko zrobiły, aby nie dopuścić do tego wiecu. Ogło­szono akcję „222”, podwyższonej gotowości bojowej, którą się ogłasza tylko w katastrofach, wielkich pożarach, a u nas ogłaszano taką akcję na przykład na 11 listopada. Siedzieliśmy wtedy tydzień w tej uczelni i nie wypuszczano nas w takich datach. Ale my uznaliśmy, że to jest następny krok, aby przerwać to, do czego dążymy. Udaliśmy się pod ucze­lnię, zastaliśmy uczelnię całkowicie zamkniętą, opanowaną przez ofi­cerów pionu liniowego, przez kierownictwo uczelni, pozamykane bramy, odłączony pierwszy i drugi rocznik. Uznaliśmy, że zostały pogwałcone nasze wszelkie prawa studentów, nasza godność, moralność. Wezwaliśmy do po­mocy przedstawicieli z Krajowej Sekcji Pożarnictwa, z Rady Okręgowej ZSP, z Regionu Mazowsze „Solidarność” przedstawiciela i z Krajowej Komisji Koordynacyjnej. Wówczas, po mediacjach, komendant o godzinie... Przypomnę, że przyjechaliśmy pod gmach uczelni o godzinie 7.00. Komendant o 10.00 wyraził zgodę, że sami studenci mogą się spotkać na auli. Na tym wiecu ustaliliśmy jednogłośnie, że władze uczelni są do te­go stopnia skompromitowane w naszych oczach, że jest bezsens w ogóle rozmawiania z nimi. Proklamowaliśmy wówczas strajk okupacyjny, uchwa­liliśmy uchwałę, w której to w pierwszym punkcie zażądaliśmy status quo uczelni. Aby uczelnia nasza była taka, jaka była, a nie taka, jaką sobie panowie na górze wymyślili bez naszej zgody. Chciano nas oszukać. Wówczas w tej uchwale, w drugim punkcie zażądaliśmy, aby członkowie strajkujący i wspomagający strajk nie byli represjonowani, [zażądaliśmy też] przyjazdu komisji międzyresortowej, w której byliby przedstawiciele MSW, Ministerstwa Nauki, Szkolnictwa Wyższego i Techniki, Komendy Głównej Stra­ży Pożarnej. Także zażądaliśmy, aby ukarać winnych zaistniałego incy­dentu na uczelni przed wiecem i ukarać tych, którzy sterowali tym.

Po ogłoszeniu strajku po dwóch dniach zjechała komisja. Przypomnę, że wcześniej otoczono już nas milicją, że w obawie o to swoje życie po­prosiliśmy o straż robotniczą wielkich zakładów pracy, którą otrzyma­liśmy i za którą bardzo dziękujemy. Ale straż robotnicza nie mogła wejść, bo ustawiono pikietę z milicji składającą się i z naszych oficerów przekonanych co do słuszności, jaką posiadało kierownictwo uczelni. W mediacjach wstępnych poprzez naszych ekspertów, którymi byli profesor Stelmachowski, profesor Wejchert, z Krajowej Sekcji Pożarniczej major... Nie pamiętam nazwiska i Seweryn Jaworski z Regionu Mazowsze „Soli­darność”. Uznano, że rozmowy odbędą się w obecności wszystkich stu­dentów z ekspertami, że straż robotnicza zostanie wpuszczona. Po osiemnastu godzinach ustalone były dwa punkty, nie ustalony był punkt podległoś­ci, czy mamy podlegać pod ustawę o szkolnictwie wyższym cywilnym, czy też ustawie o szkolnictwie wyższym wojskowym. Rano komisja bez uzgod­nienia z nami wyjechała i wróciła o godzinie 15.00 i o godzinie 15.00, po przedstawieniu naszej następnej propozycji nie wysłuchano tej propo­zycji i zerwano rozmowy. Panowie wyjechali. Po tym czasie zwiększyły się już kordony milicji naokoło, dopuszczano się chwytów w stosunku do nas. Komendant główny wysłał do wszystkich komend wojewódzkich teleks, w którym zniekształcona jest nasza uchwała, celowo, aby spro­wadzić pod szkołę przekonanych oficerów, którzy mieli nas wyprowa­dzać jednego po drugim, a przy bramie dawać nam karty powołania do wojska. Po tym, po takich atakach na nas psychicznych, załamywali się ludzie, wychodzili. Następnym atakiem panów było sprowadzenie ro­dziców tutaj, odpowiednie ich nastawienie i podesłanie pod nasze bramy, aby wyciągali swoich synów. Matki płakały pod bramami przez dwa dni. Synowie wychodzili, nie mogli już patrzeć na to. Następnie przy­jechała komisja dobrej woli, profesor Gieysztor, z którymi żeśmy rozma­wiali. Okazało się, że są możliwości na załatwienie tej sprawy łagod­nie, bez wtargnięcia na uczelnię. Po wstępnych rozmowach profesor Gieysz­tor, profesor Stelmachowski wyjechali i sądziliśmy, że sprawa nasza wesz­ła wreszcie na dobrą drogę, był to poniedziałek. Na drugi dzień o godzinie 10.20 przystąpiono do szturmu.

Jeżeli sobie wyobrazimy płot długości pięćdziesięciu metrów, to przez ten płot przelewała się taka masa mili­cjantów, z tarczami, z pałkami, którzy zachowywali się jakby szturmo­wali jakiś wielki zamek. Bili tymi pałkami w te swoje tarcze, strasz­nie krzyczeli, byli w jakiejś dziwnej ekstazie. My oczywiście w razie takiego ataku mieliśmy się wszyscy zgromadzić na terenie auli, gdzie mieliśmy czekać na rozwój następnych wypadków. Wówczas na auli zauwa­żyliśmy grupę antyterrorystów, która opanowała z helikoptera aulę i stołówkę. Ci panowie wyglądali bardzo dziwnie, jeszcze nie widzieliśmy takich panów, mieli podwinięte rękawy dotąd, po łokcie, włosy takie, trupia czaszka na takim obcisłym hełmie koloru... Niektórzy mieli zie­lony, czerwony... Rożne odcienie takiej czaszki, różne akcesoria za pa­sem, jakieś haki, kleszcze, granaty – gazowe oczywiście. Ci panowie wyg­lądali tak jakby... W zasadzie nie wiem... Mieli nas kompletnie wystra­szyć momentalnie, no, jeżeli się takiego człowieka zobaczy.

Wówczas, gdy się zgromadziliśmy tam, zaproponowano nam, żeby trzeci [i] czwarty rok wyjechał, że nam się nic nie stanie, no i tak się stało. Trzeci [i] czwarty [rok] opuś­cił[y] aulę, powiedział jeszcze, że spotkamy się w Regionie Mazowsze, aby dalej walczyć o swoją sprawę. Wyjechaliśmy, pojechaliśmy na Jelonki, tam się przebraliśmy, udaliśmy się do Regionu, tam się spotkaliśmy, później przybyliśmy tutaj. Dodam jeszcze, że z Komisji Zakładowej „Solidarność” pani Kolasińska została pobita podczas ataku, ma pęknięcie kości potylicowej. Została uderzona tępym narzędziem, nie wiadomo co to jest, może pałka. W każdym bądź razie chcieliśmy ją wepchnąć do naszego autobusu po tym, ale wyciągnięto ją stamtąd. Po odjeździe naszym pułkownik Groba kazał jej się w błoto położyć, bo miała jeszcze pokrwawione ręce od szyb, kazał jej się położyć w to błoto i tam zrobiono jej zdjęcia, w tym błocie. Przypomnę jeszcze, że dzień przed szturmem zmarły nasze dwie matki na zawał serca.

Od czasu gdy tu jesteśmy, czy do czasu, kiedy byliśmy tam, czuliśmy pomoc społeczną. Czuliśmy, że ktoś jest z nami. Czuliśmy, że będą podejmowane wszelkie działania, aby ta walka nasza o demokrację skończyła się powodzeniem naszym, że to jest niemożliwe, żebyśmy my, którzy walczyli[śmy] przez tyle czasu, pod taką presją psychiczną – nasz strajk był strajkiem niespotykanym raczej, jakimś innym – żebyśmy my te walkę nie wygrali, że na to, co tam się stało musi odpowiedzieć naród bezwzględnie w stosunku do tych, którzy dopuścili się tego. Tutaj wisi taka tablica i tam pisze: „Nie deptać demokracji”. Czy myślicie, że członkowie „Solidarności”, którzy do­puszczą, że my przegramy tą sprawę, będą mogli takie rzeczy pisać? Nie wiem.

Walczymy o demokrację wszyscy, od czasu, kiedy nas stamtąd wygoniono, wyrzucono nas z tej Szkoły, pogwałcono nasze wszelkie prawa. Takie pogwałcenie człowieka, jego praw obywatelskich nie zdarzyło się, już od wielu lat. Chyba od [19]68 roku. Społeczeństwo od tamtego czasu nie zareagowało. Mieliśmy sygnały, że jeżeli coś takiego się stanie jak szturm na naszą uczelnię, to nie wiem co się stanie, no, naród się wścieknie, naród musi zareagować. Tutaj czujemy się osamot­nieni, tutaj otrzymujemy tylko poparcia, nie ma żadnego działania w stosunku do nas.

Jest znowu między nami nerwówka, mogą nas wziąć do wojska, możemy przegrać całkowicie o to, o co walczyliśmy. Ja, jako student czwartego roku mam napisaną swoją pracę w osiemdziesięciu procentach. W maju miałem być inżynierem. Teraz do wojska – to jest razem sześć lat. Obciążenie psychiczne jakie przebyłem tam, jeszcze kilka, jeszcze jak wrócę z tego wojska, to będę po ogól­niaku. Wyobraźcie sobie, że w maju miałem być inżynierem, walczyłem o prawa, o demokrację, bezwzględnie, w stosunku do tych, którzy chcieli mi ją zabrać. Tak walczył każdy z nas. Koledzy, którzy nie mogli wytrzymać presji psychicznej opuszczali nas z płaczem w oczach. Ci koledzy dwaj, którym zmarły matki, przyszli... To nie był normalny płacz, im łzy się lały z oczu, ale powiedzieli, że będą z nami i tutaj są. Tutaj na auli. Powiedzieli, że do końca zostaną z nami.

Jeżeli się zaprzepaści tę sprawę naszą, to naszym zdaniem wszelka walka o demokrację, o to, co wy wszyscy walczycie, o to, o co walczy naród teraz w Polsce nie ma podstaw żadnych. Ja już powiedziałem, że statuty, w których mówi się o walce o demokrację, wtedy, wówczas trzeba włożyć sobie do kieszeni, w ogóle o nich nie mówić. My jesteśmy w tragicznej sytuacji, poświęca się przyszłość 220 ludzi. Przeciw tym ludziom stanęła garstka, garstka ludzi, których interesy były takie, aby skierować nas przeciw narodowi. My walczyliśmy przez dziesięć dni tam, po to, aby być przy narodzie, aby nie być przeciwko niemu. Dlatego też liczymy na to, że w tej trudnej sytuacji naszej podjęte zostaną odpowiednie działania, takie, które nam zapewnią normalne studiowanie i normalny byt, żeby z nami nie postąpiono tak jak się komuś podoba, ażebyśmy mieli to, co naród myśli i co społeczeństwo by chciało, co by zażądało. Dziękuję. [oklaski]



Prowadzący:

Mówił Jerzy Gregorek, dziękujemy bardzo i poprosimy Jana Bogdala.



Jan Bogdal:

Nazywam się Jan Bogdal. Byłem adiunktem w Wyższej Oficerskiej Szkole Pożarniczej. Nie będę uzupełniał relacji złożonej przez studenta-podchorążego Gregorka, chciałbym tylko zwrócić uwagę państwa na pewną zasadnicza kwestię, tak jak ją widzę, mianowicie na to, że w istocie rzeczy żądania studentów, żądania tego, aby skorzystać z dobrodziejstw i przywilejów znowelizowanej ustawy o szkolnictwie wyższym, były rzeczą niewielką, prostą, możliwą do realizacji prawie natychmiastowej i w czasie rozmów z komisją rządową nikt nie przedstawił jakiejkolwiek motywacji, która by przemawiała za tym, że jest to niemożliwe do zrobienia. Zatem to żądanie wydawałoby się rzeczą niewielką, możliwą do realizacji.

I oto w sposób zupełnie nieoczekiwany, boć przecież rozmowy zostały zerwane ze strony rządowej w sposób wyraźny, zamiast realizacji prostego postulatu studenckiego przyjeżdżają siły porządkowe w znacznej liczbie, likwidują, wyrzucają studentów z ich uczelni i natychmiast zostaje formalnie zlikwidowana instytucja, zostaje zlikwidowana wyższa uczelnia. I przyznam się, że jestem zdziwiony tym, że środowisko akademickie – całe środowisko akademickie – i tym, że cały Związek „Solidarność” dostrzega tylko potrzebę niesienia pomocy tym studentom w tej kwestii, żeby złagodzić represje jakie dalej następują w odniesieniu do młodzieży akademickiej. Wydaje mi się, że to jest nieporozumienie. Ta młodzież chciała uczyć się w kierunku jaki obrała, ci ludzie chcieli być pożarnikami, ale chcieli również, żeby ich uczelnia funkcjonowała w oparciu o przepisy nowej ustawy. Ja myślę, że oni z tego nie zrezygnowali, nie zrezygnowałem z tego również ja. My chcemy, my prosimy całe środowisko akademickie i Związek „Solidarność” o to, żeby nam pomogli wrócić do murów uczelni. Żeby było możliwe spełnienie tego prostego postulatu jakim jest korzystanie z przywilejów i dobrodziejstw nowej ustawy. I chyba mamy prawo żądać tej pomocy od Związku. Jeżeli środowisko akademickie pogodzi się z tym, że można w sposób dowolny zlikwidować uczelnię, a Związek Zawodowy zaakceptuje to... Przecież tam działała również „Solidarność”, tam było koło Związku Zawodowego „Solidarność”, tam była studwudziestoosobowa grupa nauczycieli akademickich – członków Związku, która w tej chwili praktycznie została rozbita, wyrzucona i zlikwidowana. Czy to czasami nie należy patrzeć na to w takich kategoriach, że może być to początkiem klęski i środowiska akademickiego, i kto wie czy nie naszego Związku? My chcemy poparcia Związku i my chcemy wrócić do uczelni tak zorganizowanej jak chcielibyśmy, żeby była zorganizowana. I o to, w imieniu podchorążych-studentów i tych pracowników, którzy nie opuścili młodzieży akademickiej do końca – uprzejmie proszę państwa. Dziękuję. [oklaski]

Prowadzący:

Dziękujemy panu Bogdalowi i poproszę pana Hołuszko.



Seweryn Jaworski:

Może jeszcze kolega...



Głos nierozpoznany:

Ja byłem zgłoszony...



Prowadzący:

Proszę bardzo.



Głos nierozpoznany:

Proszę państwa, ja również jestem studentem czwartego roku na byłej WOSP, jestem członkiem komitetu strajkowego. Chciałbym dodać kilka zdań, dosłownie kilka słów dla jaśniejszego obrazu tego, co zaszło. Nas w szkole na początku strajku było 95-98%, dosłownie można powiedzieć – wszyscy. W wyniku tych presji psychicznych różnego rodzaju, część zrezygnowała. W momencie szturmu było nas na terenie uczelni trzystu dwudziestu, licząc procentowo to było około 90%. Chciałem powiedzieć, że byliśmy bezbronni, przygotowani w momencie ataku na niestawianie oporu. Skoncentrowano przeciwko nam siły milicji i komandosów w licz­bie około pięciu – sześciu tysięcy według ich danych. Chciałem powiedzieć, że zdobyto nam budynek, że zabrano nam Szkołę, ale my jesteśmy w dalszym ciągu stu­dentami, my się takimi czujemy. Będziemy walczyć o to, żeby nasza szkoła powstała. Będziemy walczyć o to, żeby ta reaktywowana uczelnia działała według tych zasad, które myśmy chcieli.

Proszę państwa, w tej chwili w auli Politechniki i w ogóle na terenie całego obiektu jest nas około dwustu. Chciałem powiedzieć, że ci, którzy się wyłamali wcale nie złamali swojego postanowienia i nie świadczy to o tym, że chcą teraz czegoś innego. Oni w dalszym ciągu chcą takiej Szkoły jaką so­bie zaplanowaliśmy, jakiej chcieliśmy, ale ta presja psychiczna ich złamała. Dlatego, wydaje mi się, i mówię to z całym przeświadczeniem, że, mimo iż nie jesteśmy tu wszyscy, walczymy w imieniu wszystkich, nawet w imieniu tych, którzy udzielali wywiadów przez radio. Te wywiady wyraźnie świadczyły o tym, że oni się załamali. I oni nie wystę­powali przeciwko nam. Oni tylko mówili o bezsensowności tego wszystkiego. Dziękuję. [oklaski]

Prowadzący:

Proszę kolegę Hołuszko.



Marek Hołuszko:

Proszę państwa, nazywam się Marek Hołuszko, numer mandatu 479. Proszę państwa, ja uważam, że sprawa WOSP nie jest tylko sprawą Szkoły. Nie jest to [tylko] sprawa studentów i Komisji Zakładowej w tej­że Szkole. Władza w pełni pokazała swoją brutalność. Pokazała, że właściwie się niczym w działaniach nie różni od tej władzy, która istniała przed sierpniem [19]80 roku. Co do tych właśnie stwierdzeń trze­ba sobie zdać sprawę, że tak jest! Pokazała taką samą brutalność jak władze przedsierpniowe.

Proszę państwa, uważam, że działania władz były podyktowane... Miały na celu dwie sprawy. Nie były wymierzone w samych studentów, nie były wymierzone w samą Szkołę czy w Komisję Zakładową. Po pierwsze wła­dze chciały na nowo wykopać tę olbrzymią przepaść pomiędzy nami, pracownikami wszystkich instytucji, pomiędzy robotnikami i inteligen­cją, a właśnie milicją. Od sierpnia, od Zjazdu [Krajowego], a później we wrześniu, od Zjazdu Delegatów, zarysowywało się pewne porozumienie pomiędzy nami a milicją. Milicja stawała się niepewną w rękach władz. Przykłady mia­łem choćby będąc tam na WOSP, podtrzymując tych chłopaków. Bo ci chło­pcy dokonali rzeczy nie z tej ziemi. Proszę państwa, Golędzinów odmówił ataku na WOSP. Postrach Warszawy z [19]68 roku!

Ostatniej nocy działy się już sceny paranoiczne. Właśnie tych chłopaków w kaskach i heł­mach, właśnie tych chłopaków odganiali oficerowie milicji od płotu Wyższej Oficerskiej Szkoły Pożarniczej. Ja to powiedziałem tej nocy komitetowi strajkowemu, że dzieje się już paranoja. Oficerowie mi­licji pilnują milicjantów, aby nie podchodzili do płotu szkoły! Nie rozmawiali! To świadczy o tym, jaki strach przeżywa władza przed jakimkolwiek porozumieniem z milicją.

Po drugie chciano pokazać War­szawiakom, całemu narodowi, w jaki sposób władza może likwidować następne strajki. Proszę państwa, ja po zatrzymaniu rozmawiałem właśnie z tymi w kaskach, tymi w hełmach. Im powiedziano wprost, oni się mi przyznali, że im powiedziano, że wewnątrz znajduje się dwustu uzbrojonych cywilów. I oni robili akcję na dwustu uzbrojonych cywilów. Oni sami byli zdziwieni, że nas złapano dziesięciu, łącznie ze strażą robotniczą spoza szkoły i kilku z wewnątrz, kilku z komitetu strajkowego, członków „Solidarności”. Sami byli tym faktem zawiedzeni, wi­działem to po ich twarzach w chwilę po zatrzymaniu. Chciano pokazać, że tak będzie się likwidować strajki w innych zakładach pracy. Chcia­no posiać strach znowu pośród nas, pośród narodu, pośród członków „Solidarności”. Ja patrzę na tę sprawę w dwóch właśnie tych aspektach.

Proszę państwa, wiedzą państwo, że byłem tam od początku. Byłem na tych wiecach, byłem także ekspertem, byłem wpuszczony. Mój pobyt zalegalizowała choćby komisja rządowa, jak wszystkich ekspertów tam będących. Oni zgodzili się przecież na pobyt ekspertów, czyli byłem, że tak powiem legalnie, można powiedzieć. Podtrzymywałem na duchu tych chłopaków, tak jak Seweryn [Jaworski], tak i ja, tak i wszyscy tam będący. I opuściło naprawdę ich dziewięciu do ostatniej nocy. Przed samym atakiem milicji miało opuścić tylko dwóch – na trzystu sześćdziesięciu. Nie zgłosiło się do strajku tylko sześciu. Reszta nie mogła wkroczyć na teren szkoły, bo [dostępu] broniły kordo­ny milicji, bo na przykład byli na urlopach, czy na Jelonkach.

Proszę państwa, w czasie ataku, to nie zostało powiedziane, widziałem milicję uzbrojoną w broń palną, w popularne „raki”. Część tej broni posiadała nasadki granatnikowe. Ja nie rozróżniam, czy do granatników do gazów łzawiących, czy normalne nasadki granatnikowe. Część nie posiadała tych nasadek. Mówimy o równych prowokacjach względem Związku, ta prowokacja różniła się jeszcze jednym: milicja wkraczając tutaj miała przy sobie prawdopodobnie nabitą broń. Nie wie­rzę, że miała tylko broń na postrach. Liczyła się właśnie z tymi dwustu uzbrojonymi cywilami. Ale to oni się liczyli, ale ich władze doskonale wiedziały, ile tam jest tych cywilów i że cywile ci w ogóle nie mają zamiaru się bronić. Czyli to była demonstracja siły wymierzona przeciwko wszystkim, przeciwko nam.



1   2   3   4   5   6   7   8   9   ...   19


©operacji.org 2017
wyślij wiadomość

    Strona główna