Cross 1/2018 issn 1427-728x rok XVI



Pobieranie 382,7 Kb.
Strona1/5
Data01.04.2018
Rozmiar382,7 Kb.
  1   2   3   4   5

CROSS 1/2018

ISSN 1427-728X

ROK XVI

Nr 1 (154)

Styczeń 2018 r.

miesięcznik

INFORMACYJNO–SZKOLENIOWY

STOWARZYSZENIA KULTURY FIZYCZNEJ,

SPORTU I TURYSTYKI NIEWIDOMYCH

I SŁABOWIDZĄCYCH „Cross”

Adres redakcji:

00-216 Warszawa

ul. Konwiktorska 9, tel.: 22 412 18 80

e-mail: redakcja@cross.org.pl

Redaguje zespół w składzie:

Marta Michnowska

Redaktor naczelna



Anna Baranowska

Zastępca redaktor naczelnej



Grażyna Wojtkiewicz

Korekta


Opracowanie graficzne:

Studio Graficzne Novelart



Skład, druk, oprawa i kolportaż:
EPEdruk Spółka z o.o.
ul. Konwiktorska 9, 00-216 Warszawa

Nakład: 900 egzemplarzy

Miesięcznik dofinansowuje

Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych

Redakcja nie zwraca tekstów niezamówionych
aaa
Spis treści

Czas świętowania

Marta Michnowska

O życiu, kręglach i górach

Kamila Albin

Wojaże kadrowiczów

Leszek Stefanek

Szachowa królowa

Krzysztof Derecki



Wrocławianie znów górą

Łukasz Skąpski

Klasyk na mecie

Daniel Jarząb

Aktywnie i sportowo

Adam Baranowski

Wiadomości

Inny świat

Przemysław Barszcz

To i owo na zimowo

BWO


Metody treningu siły mięśniowej

Krzysztof Koc

Gramy w szachy

Ryszard Bernard

Gramy w warcaby

Damian Jakubik

Od Redakcji
aaa
zaszczytne odznaczenia
Czas świętowania

Setka gości z całej Polski, czternaście odznaczeń Za Zasługi dla Sportu”, całe mnóstwo radości ze spotkań wiele było powodów do świętowania na gali mistrzów sportu Olimpu” w Białymstoku.

Na początku grudnia śnieg jeszcze nie zdążył zasypać podlaskich dróg – i dobrze, bo na trzy tygodnie przed świętami w gościnne progi hotelu „Zacisze” w Ignatkach pod Białymstokiem zawitała iście mistrzowska kompania. Oto tegoroczni medaliści: wyborowi strzelcy, niezłomni cykliści i prawdziwi ludzie z żelaza – triathloniści – wraz z trenerami i aktywistami zjechali nieomal z każdego zakątka kraju, by wspólnie uczcić zakończenie sportowego sezonu. Tak zacnej ekipy nie zdołałby zatrzymać nawet siarczysty mróz.

W stolicy Podlasia zabrakło niestety amatorów biathlonu, dla nich bowiem sezon dopiero się zaczyna i właśnie odbywają ostatnie treningi tam, gdzie śniegu nie brakuje. Za chwilę ważny sprawdzian – przed nimi ostatnia szansa na zdobycie kwalifikacji paraolimpijskiej. Do wspólnego świętowania w tym roku zostali za to zaproszeni również działacze Stowarzyszenia „Cross” – wszak kluby z całej Polski zrzeszają członków obu zaprzyjaźnionych organizacji.

Zanim jednak zawodniczki zamieniły sportowe stroje na wieczorowe kreacje, a niejeden medalista w tę wyjątkową noc przymknął oko na sportową dietę, członkowie rady krajowej organizacji wykorzystali piątkowy wieczór i wolny czas sobotniego przedpołudnia na ważne rozmowy. Cóż uradzili? Tego można było się dowiedzieć na spotkaniu z kierownictwem, na parę godzin przed uroczystą kolacją.

Koniec roku to czas podsumowań. O tym, jak upłynął rok wytężonej pracy w „Olimpie”, opowiedział zgromadzonym prezes związku Piotr Łożyński, zaś w szczegóły realizowanych w roku 2017 projektów wprowadził dyrektor biura Stowarzyszenia „Cross” Przemysław Warszewski. A było o czym mówić, bo wydarzeń sportowych i, rzecz jasna, sukcesów nie brakowało. Sezon na szosie i torze kolarskim podsumował Mirosław Jurek – trener kadry tandemowej, doskonale znanej Czytelnikom dzięki jej niebywałym osiągnięciom na arenie międzynarodowej. Trener przedstawił cele na kolejny rok – udział w wyścigach Pucharu Świata oraz daleka wyprawa na mistrzostwa świata na torze w Rio de Janeiro. Choć konkurencja jest ogromna, bo poziom wyczynowego parakolarstwa podniósł się bardzo, to wierzymy, że Rio znowu będzie dla naszych cyklistów szczęśliwe. Wszak zaledwie półtora roku temu właśnie tam Iwona Podkościelna z Aleksandrą Tecław zdobyły paraolimpijskie złoto.

Podczas spotkania gościom z całej Polski został przedstawiony nowy trener kadry strzeleckiej ZKF „Olimp” Maciej Kwiatkowski, powołany na stanowisko zaledwie trzy miesiące temu. Młody selekcjoner jest pełen zapału, zapowiada zmiany, chce poważnie zabrać się do przygotowania konkurencji pokazowej, by móc walczyć o zaliczenie strzelectwa niewidomych do dyscyplin paraolimpijskich.

Następnie głos zabrała prezes Stowarzyszenia „Cross”, dziękując na wstępie za zaproszenie na spotkanie i wieczorną galę. I tu przyszedł czas na wielką niespodziankę – niezwykle dobre wiadomości dla członków naszej organizacji. – Kochani, w przyszłym roku Stowarzyszenie będzie gospodarzem aż trzech bardzo prestiżowych wydarzeń – poinformowała zebranych prezes Józefa Spychała. – Już w nadchodzące wakacje to właśnie w Polsce odbędą się imprezy sportowe rangi mistrzostw świata! – zdradziła. Okazało się, że dosłownie parę dni wcześniej IBCA (International Blind Chess Asosiation) potwierdziła powierzenie Stowarzyszeniu „Cross” zorganizowania mistrzostw świata niewidomych i słabowidzących kobiet i juniorów w szachach, a IBSA (International Blind Sport Asosiation) – mistrzostw świata w showdownie. Zaskoczenie, niedowierzanie i w końcu wielka radość! – To duże wyróżnienie dla naszej organizacji – cieszyła się prezes – ale i sporo pracy... A przygotowania już ruszyły – dodała. Wiadomo, że showdownowe rozgrywki odbędą się w Warszawie.

Te pomyślne wiadomości rozpoczęły dyskusję przybyłych reprezentantów klubów z kierownictwem obu organizacji. Działacze odpowiedzialni za poszczególne dyscypliny odpowiadali chętnie na pytania. Co z opłatami za tzw. wpisowe dla kadrowiczów? Czy zmieni się ustawa o sporcie i w końcu uda się nam stworzyć autonomiczny związek sportowy? No i wciąż ten sam problem – jak przyciągnąć do klubów nowych, młodych członków? Cóż, nie dla wszystkich kłopotów można znaleźć rozwiązanie od ręki, ale ważne, żeby nad każdym się pochylić. Koordynatorzy imprez starają się częściej podejmować współpracę z ośrodkami szkolno-wychowawczymi i zachęcać ich podopiecznych do startów w organizowanych imprezach. Najprawdopodobniej zasady finansowania występów kadry w ogólnopolskich turniejach zostaną w 2018 roku złagodzone, za to może się pojawić problem z pozyskaniem środków na kosztowny sprzęt. O większą liczbę imprez upominali się brydżyści... Tematów było wiele, ale czas na rozmowy powoli mijał. Obiecano sobie kontynuować dyskusje w kuluarach, bo godzina uroczystej gali nieuchronnie się zbliżała, a wyjątkowe świętowanie wymaga przecież godnej oprawy i odpowiednich przygotowań.

Gala mistrzów sportu rozpoczęła się wykwintną kolacją, gdy przy stołach z podlaskimi smakołykami zasiedli już wszyscy eleganccy goście. Kiedy zaspokoili pierwszy głód, nadszedł długo wyczekiwany moment uhonorowania zasłużonych. Rozpoczęto od wręczenia szczególnych odznaczeń. Brązowe odznaki „Za Zasługi dla Sportu” odebrało dziewięć osób: Irena Curyło („Pogórze” Tarnów), Kazimierz Curyło („Pogórze” Tarnów), Sławomir Gruszkowski („Omega” Łódź), Małgorzata Kasprzycka („Morena” Iława), Zdzisław Mądry („Jutrzenka” Częstochowa, Maria Paduszyńska (Kielce), Stanisław Poświatowski („Jaćwing” Suwałki), Brunon Studziński („Zryw” Słupsk), Andrzej Świtaj („Jaćwing” Suwałki). – Jesteśmy bardzo wdzięczni za te odznaczenia – publicznie dziękował władzom organizacji w imieniu wszystkich uhonorowanych Andrzej Świtaj. – Cieszymy się, że nasza praca jest doceniana – dodał prezes suwalskiego klubu. Irena Curyło mówiła zaś, że owszem, miło jest otrzymać takie wyróżnienie, ale jednak najlepszą zapłatą za włożony w działalność klubową trud jest radość uczestników organizowanych wydarzeń.

Osoby, którym przyznano odznakę „Za Zasługi dla Sportu”, ale nie mogły odebrać jej osobiście, to: Franciszek Kała („Jutrzenka” Częstochowa), Zdzisław Porochnicki („Jutrzenka” Częstochowa), Dariusz Rutkowski (Wrocław), Janusz Stolarski (Kielce), Janusz Żydek (Kielce). Okolicznościowe medale odebrali radomianie z okazji 20-lecia istnienia ich klubu. Na koniec statuetki i drobne upominki otrzymali tegoroczni medaliści. Splendor i chwała!

A gdy ucichły już uroczyste przemówienia i zgasły flesze fotoreporterów, parkiet przejął didżej, a mistrzowie sportu pokazali, na co ich stać w tańcu. Zabawa była przednia i trwała do późnych godzin nocnych. I choć niektórym zabrakło czasu na sen, bo o poranku trzeba było zbierać się do drogi, nierzadko dalekiej, to nie warto żałować tych chwil. Nasze spotkania są bowiem bezcenne. I opinię tę podzielają uczestnicy gali, którym bardzo spodobała się formuła wspólnego świętowania zaprzyjaźnionych organizacji. Do zobaczenia za rok!

Marta Michnowska
aaa
zaszczytne odznaczenia
O życiu, kręglach i górach

Są razem już ponad ćwierć wieku. Irena i Kazimierz Curyłowie w tym roku, z okazji 25-lecia Stowarzyszenia Cross”, otrzymali brązowe odznaki Za Zasługi dla Sportu”.

Połączyły ich góry. Kazimierz działał wtedy w tarnowskim okręgu Polskiego Związku Niewidomych. Z kolegą organizowali rajdy, tzw. OWIN (Ogólnopolska Włóczęga Inwalidów Niewidomych). Irena myślała kiedyś, że góry to nie dla niej. Okazało się jednak inaczej. Góry stały się jedną z ich wielu wspólnych pasji.

Niespełna piętnaście lat temu powołali do życia Tarnowskie Stowarzyszenie Kultury Fizycznej, Sportu i Turystyki Niewidomych i Słabowidzących „Pogórze”. Prowadzą je do dziś. W przyszłym roku stowarzyszenie będzie obchodzić piętnaste urodziny. Odwiedzam ich w chłodne sobotnie przedpołudnie, na trawie przed domem bieli się pierwszy śnieg. Mieszkają w spokojnej okolicy, w domu na obrzeżach Tarnowa. Przed wejściem obszczekują mnie psy. Siedzimy w salonie, w kominku buzuje ogień, jest ciepło i przytulnie. Rozmawiamy o początkach ich działalności.

Nie mieliśmy zielonego pojęcia, jak to się robi, jak to się zakłada, od której strony się za to wziąć. Nie było komputera ani poczty mailowej, księgowych. Wszystkiego uczyliśmy się od zera. Nawet księgowości się nauczyłam – opowiada Irena. – Stowarzyszenie zostało zarejestrowane wczesną wiosną 2003 roku. Byłam wtedy uczennicą jednego z tarnowskich liceów. „Pogórze” stało się dla mnie odskocznią od szkolnej rutyny. Zaczęły się tańce, kręgle i wyjścia na basen. W Tarnowie najbardziej przyjęły się wypady w góry, kręgle klasyczne i bowling. Pierwszy turniej kręglarski odbył się w Brzesku. Pamiętam ten czas: grudzień, zbliżały się święta. Turniej był połączony z opłatkiem. I tak to się zaczęło, i trwa do dziś. W przyszłym roku w Brzesku odbędzie się już po raz czternasty.

Z czasem zaczęli się także udzielać na ogólnopolskim forum Stowarzyszenia „Cross”. On był przewodniczącym komisji kręglarskiej. Teraz jest członkiem Rady Krajowej Stowarzyszenia. Ona prowadziła komisję bowlingową, a potem, przez cztery lata, polską kadrę w bowlingu. Obecnie jest przewodniczącą Sądu Koleżeńskiego. Zaadaptowali bowling do standardów międzynarodowych, wprowadzając barierki, które naprowadzają gracza na linię rzutu. Kręgle stały się pasją Ireny. Od 2009 roku wielokrotnie zdobywała pierwsze miejsca na turniejach ogólnopolskich. Podwójna mistrzyni i wicemistrzyni Europy w rozgrywkach drużynowych i indywidualnych w kategorii B3 (osoby słabowidzące). Półki i szafę w rogu salonu zdobią sportowe trofea: puchary i medale. Zbiór jest imponujący. Kiedy sama nie gra, sędziuje na zawodach.

– Lubię te kręgle. I lubię strzelanie z broni pneumatycznej długiej. I nordic walking ostatnio mnie trochę pociąga, ale nie wiem, czy pójdę w tym kierunku czy nie – mówi Irena. Uwielbia też tańczyć, jak tylko jest okazja, to szaleje na parkiecie.

Wielką miłością Kazimierza są góry i praca w przydomowym ogrodzie. – W kręgle też lubię grać, ale aż tak się nie przykładam, bo wolę w ogrodzie coś posadzić, skosić trawę. Rok temu zrobili mi w Brzesku benefis pożegnalny – śmieje się.

Turnieje organizowane przez Curyłów to nie tylko zawody i sportowa rywalizacja, to też wycieczki po okolicy, ogniska, a przede wszystkim to wspaniały czas spędzony z innymi ludźmi. Tutaj każdy jest oczekiwanym gościem. Motywacją do działania są dla nich ludzie.

– To jest takie fajne, jak widzisz ich zadowolonych. Wszyscy rzucają się na ciebie, wyściskają cię, na misia oczywiście. I widać, że są szczęśliwi, i że się dobrze bawią. To jest bezcenne – uśmiecha się Irena. Po turniejach wracają do domu, gdzie jest cisza i spokój, można odetchnąć, lecz nie za długo. – Czasem w miesiącu mamy po dwie imprezy. Nie ma czasu jednej ogarnąć, a już drugą trzeba zacząć robić – mówi Kazimierz.

W Stowarzyszeniu dzielą się pracą. Irena ogarnia projektową „papierologię”, prowadzi księgowość, rozlicza. Kazimierz czuwa nad logistyką organizowanych wydarzeń. Razem dbają o to, aby wszystko było dopięte na ostatni guzik. Przez wiele lat przy realizacji działań pomagały im dzieci. – Dominik dużo z nami pracował, pomagał przy wszystkich projektach, przy turniejach. Agata zrobiła sobie uprawnienia sędziowskie w kręglach klasycznych i w bowlingu osób niewidomych. Razem sędziowałyśmy na zawodach – mówi Irena. – Teraz są już dorośli i mają swoje życie, ale nadal można na nich liczyć.

W ciągu tych lat stowarzyszenie bardzo się rozwinęło. To proces ciągły. Irena i Kazimierz uczą się nadal, stawiając sobie kolejne wyzwania. – W ciągu roku realizujemy kilkanaście projektów. Od dwóch lat prowadzimy dwutygodniowe szkolenia bowlingowe dla czterdziestu osób. Trzy razy w roku robimy ogólnopolskie turnieje kręglarskie – mówi Kazimierz.

A co się zmieniło w sporcie osób niepełnosprawnych? Obydwoje zwracają uwagę na to, że jest on nadal dyskryminowany i niedoceniany. – Paraolimpiada mija praktycznie niezauważona – wzdycha Kazimierz. – Niepełnosprawność to jest utrudnienie, wiadomo, ale jeżeli nie będziemy walczyć o swoje, to nikt nas nie zauważy – dodaje Irena.

Dlatego w ramach swoich działań również edukują. Chodzą do szkół, prowadzą warsztaty na temat niepełnosprawności wzroku dla uczniów w różnym wieku. Opowiadają o sporcie, o życiu, jak mądrze pomagać, wspierać. – Ja jestem pod wrażeniem, ile te dzieci wiedzą i jak one potrafią się zachowywać, jakie mają fajne podejście. My, jako osoby niepełnosprawne, musimy się pokazywać i nie oczekiwać, że ktoś nam coś da. My musimy uświadamiać innym, jakie mamy potrzeby – mówi z entuzjazmem Irena. Kazimierz opowiada, jak z krakowskim klubem „Lajkonik” prowadzili szkolenia asystentów osób z niepełnosprawnościami w ramach projektu „Gmina Wawel”.

A plany na przyszłość, marzenia? – Ja to bym chciała jeszcze grać, chciałabym wrócić do poprzedniej formy – mówi Irena. – Trzeba coś dalej robić. Jak człowiek nic nie robi, to gnuśnieje, starzeje się. Marzenia? Żeby dalej wszystko się kręciło. Dla mnie to góry przede wszystkim i spotkania z ludźmi – dodaje od siebie Kazimierz.

A czy są z czegoś dumni? – Jesteśmy dumni z tego, że parę małżeństw się w stowarzyszeniu wykroiło, że ludzie sobie poukładali życie, że mają swoje cele, że powyciągaliśmy ich z domu. Jesteśmy dumni z tego, że mamy dom i dzieci. Stowarzyszenie to było duże wyzwanie. I to naprawdę warte było tego zachodu, tych wszystkich lat – zamyśla się Irena. – To tu przychodzą ludzie, którzy od nas czerpią moc. My możemy im pomóc. Jesteśmy dumni, że jesteśmy otwarci i społeczność jest otwarta na nas – cieszy się Kazimierz.

Zawsze marzyli o domu otwartym i pełnym ludzi, żeby do niego każdy mógł przyjść i posiedzieć. I ja z moich czasów szkolnych tak ten dom zapamiętałam, jako miejsce otwarte i przyjazne. – Kiedyś kolega mówi do mnie: „U ciebie w domu, Irka, to jest jak na dworcu, bo przez ten dom przewala się tyle ludzi” – śmieje się. – I ja jestem z tego dumna – opowiada dalej – że mamy tylu przyjaciół w całej Polsce, że się w głowie nie mieści – i naprawdę można na nich liczyć.

Wiele z tego zawdzięczają swojej działalności w stowarzyszeniu. Na pewno – gdyby go nie było – byłoby zupełnie inaczej. Nie przeklinają swojej niepełnosprawności. – Ona jest po coś. Nauczyła mnie pokory, szacunku do innych – uśmiecha się Irena. Teraz tarnowski klub przyciąga ludzi z całej Polski. Oni chcą tu być i to jest najważniejsze.

Kamila Albin
aaa
warcaby
Wojaże kadrowiczów

Pod koniec 2017 roku warcabiści należący do kadry Crossu” mieli okazję uczestniczyć w dwóch atrakcyjnych wydarzeniach. Jedni pojechali na Białoruś, inni nad Bałtyk.

Na zaproszenie Komitetu Paraolimpij-skiego Republiki Białorusi w dniach 8-12 listopada 2017 roku reprezentacja Stowarzyszenia „Cross” gościła w Mińsku, gdzie wzięła udział w meczu towarzyskim Białoruś – Polska oraz w mistrzostwach Białorusi niewidomych i słabowidzących w warcabach. Kierownikiem polskiej ekipy był Wacław Morgiewicz.

W meczu towarzyskim spotkano się 10 listopada, między trzecią a czwartą rundą mistrzostw Białorusi. Rozegrano go na pięciu warcabnicach, trzech męskich i dwóch kobiecych, tempo gry wynosiło 90 minut. Konfrontacja zakończyła się wynikiem remisowym 5:5. Ewa Wieczorek wygrała z Walentiną Mininą, Jolanta Woźniak uległa Wicie Jakimczenko, Leszek Stefanek zremisował ze Stefanem Hodanionokiem, Wojciech Woźniak pokonał Nikołaja Antosikowa, a Wacław Morgiewicz przegrał z Wiktorem Czyżem.

Mistrzostwa, dzięki udziałowi polskich warcabistów, przybrały po raz pierwszy charakter międzynarodowy. Odbyły się dwa turnieje – kobiecy i męski. W turnieju męskim wśród 14 startujących wystąpili dwaj Polacy – Leszek Stefanek („Hetman” Lublin) i Wojciech Woźniak („Jutrzenka” Częstochowa). Rozegrano 6 rund, tempo gry wynosiło 90 minut. Nasi reprezentanci nie zawiedli. Stefanek wywalczył trzecią lokatę, dając się wyprzedzić tylko Dmitrijowi Fadiejewowi (mistrz Europy 2012 z Truskawca) oraz Wiktorowi Czyżowi (14-krotny mistrz Białorusi). Woźniak skończył turniej na 8. miejscu, pozostawiając w pokonanym polu kilku silnych graczy.

Turniej miał bardzo wyrównany przebieg. Późniejszy zwycięzca – Fadiejew – w pierwszych dwóch rundach stracił dwa punkty po remisach ze Stefanem Hodanionokiem i Nikołajem Antosikowem. Tenże Antosikow poniósł w dalszej części zawodów porażki z... obydwoma Polakami. Początkowo stawce przewodził Czyż. Jako jedyny miał komplet punktów po trzech z sześciu zaplanowanych rund. W czwartej zremisował z Hodanionokiem, czarnym koniem turnieju, a w kolejnej spotkał się w pojedynku z Fadiejewem. To starcie zdecydowało w praktyce o mistrzostwie. Wygrał Fadiejew i wysunął się na czoło tabeli – przed ostatnią rundą miał 8 punktów. Punkt mniej mieli Czyż i Stefanek, a dwa punkty mniej Hodanionok i Aleksander Kurjan.

W ostatniej rundzie grali Fadiejew ze Stefankiem, Czyż z Kurjanem i Hodanionok z Nabokowem. Zawodnik „Hetmana” nie dał rady liderowi i tym samym mistrzem Białorusi został Fadiejew. Pozostałe dwie partie pretendentów do medali zakończyły się remisami. Takie rozstrzygnięcia zapewniły srebro Czyżowi, natomiast o brązie musiała zadecydować punktacja pomocnicza. Tu szczęście uśmiechnęło się do Stefanka. Ponieważ pierwsze cztery kryteria miał identyczne jak Hodanionok, o jego wyższej lokacie przesądziło dopiero piąte kryterium – liczba zwycięstw.


Otwarte mistrzostwa Białorusi niewidomych i słabowidzących w warcabach

8-12.11.2017 r., Mińsk

1. Dmitrij Fadiejew (Mińsk) 10 p.

2. Wiktor Czyż (Grodno) 8 p.

3. Leszek Stefanek (Polska) 7 p.

4. Stefan Hodanionok (Mohylew) 7 p.

5. Aleksander Kurjan (Borysow) 7 p.

6. Konstantin Nabokow (Borysow) 6 p.

7. Walerij Tan (Gomel) 6 p.

8. Wojciech Woźniak (Polska) 6 p.

Turniej sędziował czołowy warcabista Białorusi, arcymistrz międzynarodowy Siergiej Nosewicz.

W turnieju kobiet wystąpiło 10 zawodniczek, w tym trzy Polki. Panie grały tylko 5 rund. Mistrzynią Białorusi na rok 2017 została Wita Jakimczenko z Grodna (8 p.), drugie miejsce zajęła nasza reprezentantka z „Victorii” Białystok Ewa Wieczorek (8 p.), a trzecie Walentina Minina z Orszy (7 p.). Pozostałe dwie startujące Polki „kontrolowały” tabelę z drugiej strony: Jolanta Woźniak („Jutrzenka” Częstochowa) zajęła 9. miejsce (2 p.), a Alicja Pogorzelska („Victoria” Białystok) była dziesiąta (1 p.).

***


Na przełomie listopada i grudnia w Dąbkach koło Darłowa odbyły się XVI Mistrzostwa Europy Weteranów w Warcabach Stupolowych. Prawo gry w tych zawodach mają osoby w wieku powyżej 50 lat. W ubiegłym roku mistrzostwa odbyły się w niemieckim Korbach, po raz pierwszy zagrali w nich wtedy warcabiści kadry Stowarzyszenia „Cross” (6 osób). W tym roku, na polskiej ziemi, nasz kraj reprezentowali trzej crossowcy: Edward Twardy („Sudety” Kłodzko), Zenon Sitarz („Podkarpacie” Przemyśl) oraz debiutujący w tej imprezie Ryszard Suder („Warmia i Mazury” Olsztyn). Oprócz nich w biało-czerwonych barwach wystąpiły jeszcze cztery osoby pełnosprawne – MF Piotr Paluch, MF Leon Mikulicz, Jan Mamet i Wioletta Flisikowska.

Nad Bałtykiem wystartowało tylko 37 zawodników i 4 zawodniczki (dla porównania w Korbach było ich 70). Stawka była bardzo wyrównana i silna, chociaż od lat w mistrzostwach nie grają najlepsi weterani Europy. Na dobrą sprawę wszyscy medaliści tegorocznych mistrzostw świata – Szwarcman, Cziżow, Valneris – z racji wieku mogliby zagrać w Dąbkach... Aż 20 uczestników tegorocznych mistrzostw posiadało tytuły międzynarodowe. Jak na ich tle wypadli kadrowicze naszego Stowarzyszenia?

Zdecydowanie najlepiej z nich spisał się jedyny zawodnik bez światowego rankingu, debiutant Ryszard Suder. Był to jego drugi występ na arenie międzynarodowej w otwartym turnieju warcabowym. W roku 2016 startował w Pucharze Świata w Karpaczu i tam okazał się najlepszy z czwórki startujących crossowców. Teraz – powołany tak jak i poprzednio w ostatniej chwili – również był w tabeli najwyżej z nich. Mało tego, wyprzedził nawet byłego mistrza Polski (pełnosprawnych) Piotra Palucha, którego zresztą pokonał w bezpośrednim pojedynku (!).

Suder zaczął od pauzy, a potem poniósł dwie porażki. Niezrażony początkowymi niepowodzeniami, od czwartej rundy zaczął ostro punktować, wygrywając m.in. z doświadczoną Zoją Uwaczan z Łotwy i MF Vaidasem Puociauskasem z Litwy. W sumie w dziewięciu rundach uzbierał 9 p. i zajął 24. miejsce. Wyżej uplasował się tylko jeden Polak – dwukrotny mistrz Polski MF Leon Mikulicz (10 p. – 16. miejsce). Niestety niewiele dobrego można powiedzieć o występie pozostałych crossowców. Edward Twardy i Zenon Sitarz nie odegrali w zawodach większej roli. Obaj uzbierali po 7 p. (w tym 2 za pauzę) i uplasowali się na dalekich pozycjach.

Mistrzem Europy po raz trzeci został Rosjanin Jewgienij Gurkow (wcześniej triumfował w latach 2011 i 2016). Wśród kobiet zwyciężyła Litwinka Romualda Szidlauskiene przed Rosjanką Ludmiłą Pietrową (80 lat!) i Łotyszką Zoją Uwaczan.

XVI ME Weteranów w Warcabach Stupolowych

27.11-2.12.2017 r., Dąbki k. Darłowa

Najlepsza ósemka

1. Jewgienij Gurkow (Rosja) 13 p.

2. Jeroen Kos (Holandia) 12 p.

3. Iwan Kostionow (Rosja) 12 p.

4. Daniele Berte (Włochy) 12 p.

5. Henk de Witt (Holandia) 12 p.

6. Fred Ivens (Holandia) 12 p.

7. Janis Arinsh (Łotwa) 11 p.

8. Fidele Nimbi (Francja) 11 p.



Miejsca Polaków

16. Leon Mikulicz 10 p.

24. Ryszard Suder 9 p.

27. Piotr Paluch 8 p.

36. Edward Twardy 7 p.

37. Wioletta Flisikowska 7 p.

38. Zenon Sitarz 7 p.

39. Jan Mamet 6 p.



Leszek Stefanek
aaa
szachy
Szachowa królowa

Wśród wielu turniejów, które sędziowałem, ten był szczególny. I chociaż to mistrzostwa (czytaj: rywalizacja na całego), to tak serdecznej atmosfery nie spotkałem jeszcze nigdzie.

W Wielkopolsce, w Wągrowcu, w dniach od 23 listopada do 3 grudnia 2017 r. odbyły się XXIX Mistrzostwa Polski Kobiet Niewidomych i Słabowidzących w Szachach. Organizatorem imprezy było Stowarzyszenie „Cross”, a projekt „Wspólny Start 2017”, który obejmował jej przeprowadzenie, był współfinansowany przez Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych.

Do rywalizacji stanęło siedemnaście zawodniczek z klubów z całej Polski, zrzeszonych w Stowarzyszeniu. Rozgrywki były prowadzone systemem szwajcarskim na dystansie dziewięciu rund, z popularnym tempem 90 minut plus 30 sekund na każde wykonane posunięcie. Turniej został zgłoszony do klasyfikacji i rankingu Polskiego Związku Szachowego.

Sala gry oraz zakwaterowanie znajdowały się w jednym miejscu, w Ośrodku Rehabilitacyjno-Wypoczynkowym „Wielspin” położonym w pięknym lesie nad jeziorem Durowskim. Po wyczerpujących partiach, wysiłku intelektualnym, zawodniczki miały czas na relaks. Położenie ośrodka zachęca do spacerów. Na miejscu, w budynku, do dyspozycji gości były m.in. kręgielnia, fotele masujące oraz basen, na którym jedna z zawodniczek Alicja Pogorzelska – w godzinach popołudniowych prowadziła dla chętnych bardzo popularny aqua-aerobic.


Na tym samym piętrze jest również kaplica, w której odbywały się msze święte. Nad całością mistrzostw pieczę sprawowała koordynator turnieju Józefa Spychała, która zapewniła też dodatkowe atrakcje. Były więc andrzejki, z bufetem, zabawą taneczną, laniem wosku, wróżbami oraz konkursami, było i „ognisko pod dachem”, z pieczoną kiełbaską, śpiewem, wesołą zabawą i dowcipami. Ośrodek zapewniał smaczne i urozmaicone posiłki. Śniadania i kolacje były bogate i serwowane w formie szwedzkiego stołu – każdy mógł wybrać coś pysznego dla siebie.

Zgodnie z mottem FIDE Gens una sumus (łac. jesteśmy jedną rodziną) turniej odbywał się w miłej, wręcz rodzinnej atmosferze. Szacunek do przeciwnika widać było na każdym kroku. Przed walką zawodniczki siedzące naprzeciw siebie przy szachownicy życzyły sobie nawzajem wspaniałych partii. Rywalki nie koncentrowały się tylko na zwycięstwie, ale także na daniu przeciwniczce pięknej rozgrywki. Ich wzajemny szacunek, otwartość i postawa uświadomiły mi, że pomimo ogromnych trudności i barier nie wolno się poddawać, tylko przezwyciężać je i walczyć do końca – to wszystko wywarło na mnie największe wrażenie. Gra fair play, szczere gratulacje, docenianie umiejętności i klasy konkurentek oraz serdeczność – tego doświadczało się co rundę. Chociażby proste gesty, takie na przykład, że widząca rywalka po partii, niezależnie od wyniku, odprowadza swoją niewidomą przeciwniczkę do pokoju.

Rywalizacja sportowa przez cały turniej była bardzo zacięta i wyrównana. Do ostatniej rundy ważyły się losy pierwszego miejsca. Zwyciężczynie na mecie zawodów zgromadziły po 8 punktów. Prowadząca przez większą część turnieju Józefa Spychała w ostatniej rundzie została wyprzedzona przez Annę Stolarczyk wskutek korzystniejszego dla Anny wartościowania Buchholza. Tym sposobem obie zawodniczki „Tęczy” Poznań podzieliły się tytułami mistrzyni i pierwszej wicemistrzyni Polski. Najniższy stopień podium wywalczyła zdobywczyni 7 punktów Joanna Malcer, reprezentantka „Warmii i Mazur” Olsztyn.

Najlepsze zawodniczki, oprócz pucharów, medali, dyplomów i nagród, zyskały prawo reprezentowania naszego kraju na nadchodzących szachowych mistrzostwach świata kobiet, które w dniach 13-24 sierpnia 2018 roku odbędą się w Polsce, w Solcu-Zdroju.

A teraz zadanie szachowe. Czarne zaczynają i matują w dwóch posunięciach. Przykład został zaczerpnięty z partii Alicja Pogorzelska – Zofia Cieplak, rozegranej na mistrzostwach w Wągrowcu:

Alicja Pogorzelska Zofia Cieplak\



  1   2   3   4   5


©operacji.org 2017
wyślij wiadomość

    Strona główna