Biblioteka psychologiczna



Pobieranie 1,96 Mb.
Strona7/10
Data07.02.2018
Rozmiar1,96 Mb.
1   2   3   4   5   6   7   8   9   10

98

przemian hormonalnych oraz od rodzaju doświadczeń seksu­alnych. W tym okresie uczucia erotyczne mają najczęściej charakter niepełny i ambiwalentny.

Zanim rozwinie się pełna ich postać, młody człowiek prze­chodzi przez różne postacie uczuć erotycznych, stanowiące formy przygotowawcze. Niektórzy autorzy1 zaliczają do nich: adorację — występującą u dziewcząt w postaci tzw. zadurze­nia się, a u chłopców — jako „kult bohatera". Obiektem adoracji, mającej u swego podłoża jeszcze nie uświadomiony popęd seksualny, może być osoba niezależnie od wieku i płci. Dużą rolę w wystąpieniu i nasileniu adoracji spełniają oko­liczności zarówno zewnętrzne, jak i wewnętrzne: brak więzi uczuciowej w rodzinie, fakt Znalezienia się w zasięgu od­działywania osoby o silnej indywidualności, subiektywnie silna potrzeba wyrażania uczuć i in.

Dwoma dojrzałymi formami uczuć są przyjaźń i miłość, przy czym przyjaźń, jakkolwiek może pojawić się samodzielnie i niezależnie od płci, jest jednak pomiędzy płcią przeciwną najczęściej wstępnym etapem miłości. Uczucie miłości pro­wadzi najczęściej do kontaktów seksualnych Gest to typowy dla wieku dorastania kierunek, w wieku dojrzałym bywa często odwrotnie), chociaż na okres dorastania przypadają niejedno­krotnie długotrwałe miłości platoniczne. E. B. Hurlock wy­różnia kilka faz miłości, do których zalicza: miłość cielęcą — będącą biernym zachwytem nad obiektem miłości; miłość szczenięcą — gdy kocha się samą miłość, a obiekt miłości jest tylko uzasadnieniem dla jej przeżywania; miłość roman­tyczną — gdy przedmiot miłości podlega idealizacji.2

Poszczególne fazy uczuć erotycznych spełniają różne funkcje wychowawcze, zarówno pozytywne jak negatywne. Ich pozytywne funkcje polegają przede wszystkim na specy-

1 Np. E. B. Hurlock: Rozwój młodzieży. Przekład z jęz. ang. B. Hornow-
ski i B. Rosemann. Warszawa 1965, PWN, s. 406.

2 Tamże.

99

ficznym treningu obejmującym ekspresję uczuć erotycznych oraz współżycie społeczne. Negatywne skutki występują wtedy, gdy takie wstępne formy Zachowań erotycznych młodzieży stają się ekscesywne, wypełniając czas przezna­czony na naukę i inne obowiązki. Te negatywne skutki są najczęściej konsekwencją ogólniejszych nieprawidłowości wy­chowawczych (mogą być reakcją na odrzucenie emocjonalne w rodzinie czy stanowić wyraz poczucia niższości), niekiedy są też przejawem buntu i chęci samopotwierdzenia.



Jako przykład nieodpowiedzialnego stosunku dorosłych do adoracji dziewczęcej może posłużyć opowiadanie studentki dotyczące okresu, gdy miała ona 15 lat.

Byłam dobrą uczennicą. W szkole „durzyłam się" w nauczyciel­ce języka polskiego. Z tego przedmiotu miałam najlepsze oceny, wkładałam też niebywale dużo zapału w odrabianie zadanych lekcji. Godzinami całymi przesiadywałam w bibliotece, czytałam wszy­stkie nowości, do łez wzruszałam się poezją. Nauczycielce kładłam kwiaty pod drzwiami mieszkania, posyłałam jej anonimowo płyty i książki, miałam przeróżne szalone pomysły, jakie może mieć zakochana osoba. Po pewnym czasie takiej anonimowej miłości — wpadłam. Nauczycielka zwymyślała mnie (z powodu zazdrości jej męża o nie znanego mu adoratora), opowiedziała o wszystkim rodzicom (którzy ukarali mnie za straty materialne), o moim uczu­ciu dowiedziała się cała klasa. Byłam tak wstrząśnięta, że uciekłam na wieś i w rezultacie straciłam cały rok nauki.

Stopniowo, z jednej strony wzrost ilości wydzielanych hormonów (głównie androgenów, których poziom jest u chłopców o ok. 1 /3 razy wyższy niż u dziewcząt), powiększa­nie się narządów płciowych oraz uwidocznianie się trzecio­rzędnych cech płciowych; z drugiej zaś reakcje otoczenia na zewnętrzne przejawy dojrzewania — przyczyniają się do uświadomienia sobie własnych potrzeb seksualnych. Ich zaspokajanie zostanie omówione w następnym podrozdziale.

100


Wstępne formy zachowań seksualnych

Potrzeba seksualna początkowo nie uświadamiana wyzwala stany wewnętrznego napięcia, budzi niepokoje, których przyczyn dorastający najczęściej nie rozumie i którym nie potrafi zaradzić. Stopniowo dochodzi jednak do zrozumienia własnej potrzeby seksualnej, do jej mentalizacji1.

Niekiedy wtórnie w stosunku do mentalizacji, a czasem z wyprzedzeniem jej, powstaje powiązanie między stanem na­pięcia a jego rozładowaniem. Najczęściej stanowi ono wynik bezpośredniego doświadczenia. Gdy dorastający ,,odkryje", w jaki sposób można doprowadzić do rozładowania napięcia seksualnego, będzie ten sposób powtarzał.

Normy społeczne odsuwające dorastającą młodzież od doświadczeń heteroseksualnych przyczyniają się pośrednio do tego, że „szuka" ona zachowań, które byłyby przez normy aprobowane, a przynajmniej nie potępiane. Nie znajdując wyjścia korzystnego dla siebie i zarazem zgodnego z normami, wybiera najczęściej środki pośrednie, to znaczy pozwalające na rozładowanie napięcia seksualnego, ale nie będące za­razem zakazanym przez normy współżyciem heteroseksual-nym. Nie jest to zazwyczaj świadome podporządkowanie się normom, a częściej rezultat ich pośredniego wpływu, jakim bywa na przykład lęk przed współżyciem heteroseksualnym, który działa paraliżująco, wyzwalając Zachowania nieśmiałe, wycofujące się itp.

Dorastający znajduje się w sytuacji ostrego konfliktu do­magającego się rozwiązania. Od wewnątrz odczuwa silne na­pięcie seksualne, z zewnątrz naciski są wzajemnie sprzeczne: z jednej strony erotyzujący wpływ niektórych czynników na-

1 Mentalizacja potrzeby jest to uświadomienie i przemyślenie przed­miotu potrzeby oraz sposobu jej realizacji. Por. K. Obuchowski: Psycho­logia dążeń ludzkich, jw., s. 116.

101


tury społecznej (środki masowego przekazu, wzorce rówieśni­cze itp.), z drugiej — hamujący erotyzm (niekiedy lęko-twórczy) wpływ natury wychowawczej (oddziaływania ro­dziców, szkoły, religii). Wpływy te, o ile są internalizowane (a w pewnym stopniu tak jest zawsze), wyzwalają wewnętrzną walkę między potrzebą seksualną a innymi potrzebami: spo­łecznej akceptacji, szacunku dla samego siebie itp. Rezultat tej walki, który zależy od siły poszczególnych potrzeb, prowadzi najczęściej do znalezienia pewnej równowagi między nimi, przy czym model tej równowagi warunkują wzory kulturowe.

U dziewcząt potrzeba seksualna jest w wieku dorastania na ogół mniej uświadomiona i uzewnętrznia się bardziej po­średnio, poprzez potrzeby uczuciowe (por. str. 97—98).

U chłopców, u których zewnętrzny wyraz potrzeby seksu­alnej napotyka tradycje większego przyzwolenia społecznego, bywa on swobodniejszy i jaskrawszy. Stąd też chłopcy po­dejmują bardziej bezpośrednio aktywność seksualną, jak­kolwiek i oni ograniczają się w tym okresie do wstępnych jej form.

Niewątpliwie obserwuje się współcześnie pewne wyraźne Zmiany w świadomości seksualnej dziewcząt. Można przy­puszczać, że spowodują one w przyszłości większą swobodę w uzewnętrznianiu się potrzeby seksualnej dorastających dziewcząt. Obecnie jednak ich aktywność we wstępnych for­mach zaspokajania potrzeby seksualnej jest mniejsza niż aktywność chłopców, co staramy się — zgodnie z aktualną wiedzą w tym zakresie — wykazać w niniejszym rozdziale. Omawiamy w nim dwie Zasadnicze, wstępne formy za­chowań seksualnych: masturbację i petting.

Masturbacja. Zachowanie to, często określane mianem onanizmu czy samogwałtu, uważa się obecnie w seksuologii za jedną z form zaspokajania potrzeby seksualnej występu-

102


jącą — obok form innych — w ciągu całego życia człowieka.1 Jest to zarazem wstępna forma zaspokajania potrzeby seksu­alnej", charakterystyczna — ze względu na jej rozpowszechnie­nie — dla wieku dojrzewania, chociaż spotykamy ją także w wieku dziecięcym (por. str. 90—95).

Nazwa onanizm wywodzi się z podania o Onanie, za­pisanego w Księdze Genezis.

Otóż według zwyczaju starożydowskiego, po bezpotomnej śmierci męża, jego najbliższy krewny płci męskiej był zobowiązany pojąć wdowę za żonę i spłodzić z nią dzieci. Gdy polecenie takie otrzymał Onan, znając płochość żony zmarłego brata i przypu­szczając, że to nie jego nasienie ją zapłodni — podczas stosunku wypuścił nasienie na ziemię. Za sprzeniewierzenie się prawu — Onan zapłacił życiem. Imię jego utrwaliło się najpierw w związku ze stosunkiem przerywanym (coitus interruptus), następnie zaczęto też określać mianem onanizmu nieprokreatywne czynności seksu­alne, polegające na drażnieniu narządów płciowych.



Z uwagi na tę różnoznaczność będziemy się w pracy tej posługiwali terminem „masturbacja" (łacińskie określenie drażnienia ręką). Inne proponowane w piśmiennictwie ter­miny, jak na przykład „sobie nie" czy „ipsacja", nie są rozpowsze­chnione i wydają się być zbędnym poszukiwaniem nowości.* Wprawdzie na ogół znany i o polskim brzmieniu jest termin ,,samogwałt", kojarzy się on jednak ze zbrodnią, zawiera ponadto sprzeczność logiczną (czy można gwałcić samego siebie?).

Wychowawca powinien również znać terminologię młodzieżo­wą dotyczącą masturbacji. Jest ona zmienna; obecnie rozpowszech­niły się wśród chłopców takie określenia, jak „brandzlowanie", rzadziej „bicie konia" czy „trzepanie kapucyna", także „męczenie węża", „spuszczanie się'", oraz używane przez bardziej wykształ­conych chłopców określenie „samozaspokajanie".

1 W. H. Masters, V. E. Johnson: Human Sexual Response, jw. * A. Barczewski: Seks i wychowanie. Wyd. Towarzystwa Planowania Rodziny. Warszawa 1974, Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza, b. 100.

103


Masturbacja, ogólnie rzecz biorąc, polega na wywoływaniu podniecenia i rozładowania Z orgazmem włącznie za pomocą podejmowanych przez siebie samego celowych czynności. Na ogół jest to po prostu mechaniczne drażnienie okolic erogennych, przy czym chłopcy najczęściej dokonują tego pocierając rytmicznie dłonią członek, a dziewczęta łechtaczkę. Niekiedy młodzież do masturbowania się (podobnie jak ludzie dorośli) używa przeróżnych przedmiotów przygodnie zna­lezionych lub celowo do tego celu przygotowanych. W kra­jach zachodnich w sklepach z artykułami pornograficznymi można nabyć „protezy" (fantomy) penisa o różnych kształ­tach i wykonane z różnych materiałów. Niektóre z nich wy­posażone są w przemyślne urządzenia: kawałki futerka imitu­jącego owłosienie łonowe, zbiorniczki na płyn, który ma imitować wytrysk nasienia itp. Przemysł Zadbał też o męż­czyzn : Są więc sztuczne pochwy, a nawet całe nadmuchiwane fantomy kobiece Ze szczególnie dobrze wymodelowanymi na­rządami płciowymi.

Przy masturbowaniu się chłopcy wprowadzają niekiedy do cewki moczowej różne przedmioty, które mogą spowodować okaleczenie (np. opisywano przypadek wprowadzenia szpilki od kapelusza, którą trzeba było operacyjnie usuwać) lub mogą niechcący ,,wpaść" do pęcherza moczowego i tam pozostając powodować zmiany chorobowe (opisano knot od świecy i skórzane sznurowadło). Oczywiście takie zabiegi za pomocą wymyślnych przedmiotów stanowią z jednej strony stan pewnego zagrożenia, z drugiej — nasuwają podejrzenia o skłonności dewiacyjne (np. fetyszyzm; patrz str. 147—148).

Jaki jest powód uprawiania masturbacji i jak zjawisko to traktujemy z punktu widzenia seksuologii?

We wczesnej fazie dojrzewania występuje u chłopców spontaniczna erekcja, której towarzyszą przyjemne uczucia. Zarówno chłopcy, jak dziewczęta mogą doświadczyć orgazmu wskutek czynności nieseksualnych, jak jazda na rowerze,

104


wspinanie się na drzewo i in. Te odczucia najczęściej za­początkowują masturbację.

Badacze są zgodni, że 80—90% chłopców masturbuje się aż do uzyskania orgazmu (wg A. C. Kinseya czyni tak 92% chłopców i 58% dziewcząt). Liczby te informują, że jest to statystycznie zjawisko normalne. I jakkolwiek statystyka nie stanowi ostatecznego wskaźnika normalności, jednak niemal wszystkie współczesne podręczniki seksuologii wskazują na nieszkodliwość zjawiska, któremu wciąż jeszcze towarzyszy negatywna reakcja społeczna, powodująca występowanie u dorastających poczucia winy i lęku. Uczucia te są przyczyną niektórych negatywnych skutków masturbacji, a nie ona sama.

U dziewcząt masturbacja jest rzadsza, najczęściej podaje się, że występuje ona u 1 na 3 dziewczęta, a liczby podawane przez poszczególnych autorów są różne. Autorzy uzasadniają różnice między chłopcami a dziewczętami odmienną sytuacją społeczną: Otoczenie społeczne nie oczekuje zachowań seksualnych ze strony dziewcząt. I choć badania1 wskazują na pozytywny związek między masturbacja dziewcząt a ich późniejszą satysfakcją seksualną, to jednak ogół społeczeń­stwa nie przyjmuje w tym zakresie postawy przyzwalającej. Nawet w warstwach wykształconych utrzymuje się wciąż jeszcze — wprowadzony przez Z. Freuda — pogląd, że masturbacja wykształca orgazm łechtaczkowy, który jest rze­komo seksualnie mniej dojrzały niż orgazm pochwowy. Pogląd ten został obalony badaniami W. H. Mastersa i V. E. Johnson i obecnie przyjmuje się równoważność biologiczną obu typów orgazmu, przy większej sile orgazmu łechtaczko-wego.

Nie można przy tym nie dostrzegać tego, że masturbacja może powodować konflikt moralny wraz z jego negatywnymi konsekwencjami. Nie powinna zatem być wprost zalecana,

1 W. H. Masters, V. E. Johnson: Human Sexual Response, jw.,

105


natomiast należy informować dorastające dziewczęta i chłop­ców o jej nieszkodliwości i powszechności.

Jakkolwiek masturbację uważa się obecnie za jeden z naj­bardziej dostępnych sposobów uzyskania orgazmu, który jest stosowany od młodości do późnych lat życia (zwłaszcza przez kobiety, jak to stwierdzili Masters i Johnson), to jednak masturbacja wieku dojrzewania ma swoją specyfikę.

Geneza masturbacji w tym okresie życia tkwi w silnym popędzie seksualnym (według niektórych autorów najsil­niejszy popęd przypada na wiek między 14—16 r.ż.) powo­dującym stan znacznego wewnętrznego napięcia. W kulturze naszej niemożliwe jest wtedy zaspokajanie popędu poprzez dojrzałą aktywność seksualną, tj. za pośrednictwem stosunków płciowych. Masturbacja byłaby więc dla młodzieży jedną z dostępnych form aktywności seksualnej.

Sprawa nie jest jednak tak prosta. Okazuje się bowiem, że masturbację spotykamy również u młodych ludzi, którym warunki kulturowe nie ograniczały aktywności seksualnej, a we współżyciu seksualnym panowała swoboda, a nawet pewien nacisk społeczny (jak to stwierdzono na przykład u ludów pierwotnych obserwowanych przez Bronisława Malinowskie-go1 czy D. G. Talayesvy'ego2).

Masturbację obserwuje się także u Zwierząt, trzeba jednak zauważyć, iż dotyczy ona Zwierząt żyjących w niewoli, czyli w warunkach nienaturalnych. Ponadto, jak wiadomo, mastur­bację uprawiają też mężczyźni dojrzali w okresach przymuso­wej abstynencji oraz kobiety, często nawet przy współistnie­jącym życiu heteroseksualnym.

Wiek, w jakim nasila się uprawianie masturbacji przez młodzież, odpowiada okresowi dojrzewania. Jak wspomniano, wszystkie współczesne źródła podają, że u chłopców jest to

1 B. Malinowski: Życie seksualne dzikich. Warszawa 1957, -Książka i Wiedza.

* D. C. Talayesvy: Wódz Słońce. Warszawa 1964, PWN.

106


zjawisko prawie powszechne. Ale także źródła dawniejsze wskazują na rozpowszechnienie tego zachowania.

Tak na przykład w roku 1780 ks. Jundziłł opracował raport na temat życia seksualnego wychowanków Konwiktu. Spośród objętych badaniem 40 konwiktorów i tyluż „posługaczów" wszy­scy uprawiali masturbację. Pisał on: ,,[...] Między konwiktora-mi szkodliwy na zdrowiu i umysłowe władze samogwałtu nałóg tak się rozpowszechnił dalece, że nie było żadnego, co by się tej skazy zachował [...]" i dodał, że wyniki tych badań są wspólne "[...] wszystkim w świecie konwiktom i pensjom".1

Z nowych, dość obszernych na ten temat materiałów, przytoczymy tylko najważniejsze. W roku 1963 wyniki badań w tym Zakresie opublikował K. Imiełiński. Otrzymał na dużym materiale wysokie liczby młodzieży uprawiającej masturbację: 93,6% chłopców i 44,8% dziewcząt.2 Podobne zresztą liczby podaje większość autorów, przy czym stale utrzymuje się Znaczna różnica między chłopcami i dziewczętami. Dziewczę­ta uprawiają masturbację znacznie rzadziej, choć zaczynają ją wcześniei od chłopców (być może, stanowi to wynik wcześniejszego dojrzewania bądź — u niektórych dziewcząt — przetrwania tego zjawiska z okresu przed dojrzewaniem; por. stf. 91-92).

Podobnie w literaturze zachodniej na ogół podaje się, że masturbację uprawiają prawie wszyscy chłopcy i prawie poło­wa dziewcząt. Niemieccy badacze Z Republiki Federalnej Niemiec opublikowali w 1973 roku wyniki badań świadczące o tym, że w piętnastym roku życia 92% chłopców i 50% dziewcząt doświadczyło już masturbacji.3

Poglądy na temat znaczenia masturbacji ulegały na prze-



1 Cyt. J. By stroń: Szkoła i społeczeństwo. Warszawa 1932, Trzaska, Evert, Michalski, a. 405.

s K. Imiełiński: Zagadnienia samogwałtu. Warszawa 1963, PZWL.

' V. Sigusch, G. Schmidt: Problemy seksualne dorastającej młodzieży. „Problemy Rodziny" 1974 nr 6/80.

107


strzeni czasu poważnym przemianom. Ojciec starożytnej me­dycyny, Hipokrates, sądził, że między cewką moczową a ka­nałem kręgowym istnieje połączenie i że nasienie mężczyzny jest wytworem rdzenia kręgowego. Uważał przeto, że mastur­bacja jako bezmyślna i niepotrzebna eksploatacja rdzenia może odbić się na nim niekorzystnie i prowadzić do wielu schorzeń, w tym także „wysychania rdzenia". Lekarze ubiegłego wieku z masturbacja wiązali przyczynowo prawie wszystkie choroby, których etiologii nie rozumieli (a było ich przecież niemało), zwłaszcza schorzenia układu nerwowego i płciowego. Tak więc myślano, że masturbacja może prowadzić do niepłod­ności, impotencji, zboczeń seksualnych, niedorozwoju umy­słowego, padaczki i schorzeń psychicznych. W świetle tych poglądów szczególnie nerwice miały być powodem mastur-bacji. Ten ostatni Związek rzeczywiście istnieje, lecz zu­pełnie inne jest jego powiązanie przyczynowo-skutkowe —

0 czym mówić będziemy w dalszym tekście.



Rozwój biochemii spowodował nowe spojrzenie na szkodli­wość masturbacji. Faktem jest, ża płyn nasienny zawiera stosunkowo wiele białka oraz kilka innych biologicznie cen­nych składników. Powstał przeto pogląd, że utrata takich substancji może zubożyć organizm i prowadzić na tej drodze do jego wyniszczenia.

Podawano też (już w nowszych czasach) przestrogi natury seksuologicznej. Mówiono, że przede wszystkim u dziewcząt masturbacja może prowadzić do oziębłości płciowej na skutek utrwalenia się odczuwania rozkoszy seksualnej wskutek dra­żnienia łechtaczki i w ten sposób miało nie następować wy­kształcenie się reaktywności pochwowej (por. str. 105). U chłopców masturbacja miała powodować przyzwyczajenie się do innego typu odczuć dotykowych (dłoń Zamiast pochwy)

1 przez to wywoływać niechęć do podejmowania stosunków


heteroseksualnych jako mniej przyjemnych.

Wszystkie te poglądy wywodzą się z przełomu XIX i XX

108


wieku (epoka wiktoriańska — por. str. 30), a postęp nauki kolejno obalał ich zasadność.

I tak okazało się — i to już dawno — że między rdzeniem a cewką moczową nie ma takiego połączenia, jak sądził Hipokrates. „Wysychanie rdzenia", jako jednostka chorobo­wa związana Z masturbacją, nie istnieje.

Etiologia wielu chorób, które łączono z masturbacją, zo­stała poznana i okazało się, że nie ma nic wspólnego z tym „Zgubnym nawykiem". Także impotencja bywa najczęściej schorzeniem czynnościowym, prawie z reguły natury nerwi­cowej i z masturbacją nie wykazuje powiązania.

Ponadto ilość białka, jaką wydala mężczyzna w czasie wy­trysku, jest tak niewielka, 'że jego strata nie może odgrywać większej roli. Również pogląd o jedności ludzkiej energii i jej ewentualnej utracie wskutek masturbacji nie znalazł potwier­dzenia i należy do przeszłości. Zresztą wiadomo, że mastur­bacji podlegają w większym stopniu chłopcy i dziewczęta bardzo aktywni w każdej dziedzinie życia.

Także masturbacją dziewcząt nie okazała się szkodliwa, jak sądzono. Pośród dziewcząt, które uprawiały masturbację, nie było takich, które jako kobiety dojrzałe nie byłyby zdolne do osiągania satysfakcji seksualnej. Seksuolodzy zachodni przy­jęli na tej podstawie pogląd o korzystnym wpływie mastur­bacji na płciowość kobiety. Pochwa jest narządem ubogim w unerwienie i podstawowym narządem wrażliwym na bodźce seksualne jest u kobiet dojrzałych nie pochwa, lecz łechtaczka, która poddawana stymulacji, staje się przez to bardziej re­aktywna.

Jeżeli o tych sprawach piszemy tak szczegółowo, to istnieją ku temu poważne przyczyny. Przez wiele bowiem lat pano­wała, i niekiedy stosuje się ją do tej pory, metoda walki z masturbacją, polegająca na straszeniu jej skutkami. Tymcza­sem nauka, nie stwierdzając ujemnych skutków masturbacji, potwierdza jednak negatywne następstwa straszenia. Są to

109


przede wszystkim nerwicowe lęki dotyczące życia seksualnego, wyrosłe z poczucia winy i wstydu. Taki istnieje związek masturbacji z nerwicą. Oczywiście, jeśli religia zakazuje uprawiania masturbacji, to człowiek wierzący powinien się z tymi zakazami liczyć i, być może, znajdzie on dla siebie jakieś wyjście z wewnętrznego konfliktu pomiędzy pragnie­niem seksualnym a uwewnętrznionym zakazem religijnym.

Nie znaczy to, iż uważamy, że każde pragnienie powinno być w sposób najłatwiejszy realizowane. Przeciwnie, sądzimy, że wewnętrzna walka z frustracją, także seksualną, może wzbo­gacić człowieka wewnętrznie i stanowić próbę walki z własną słabością. W przypadku masturbacji w okresie dojrzewania nie widzimy jednak sensu podejmowania tej walki, gdyż uważamy ją za bezcelową. Zbyt silny jest wtedy popęd seksualny. Ponadto tłumienie go może łatwiej prowadzić do różno­rodnych odchyleń niż realizowanie go w co prawda upro­szczonej, ale nieszkodliwej i dostępnej formie.

Przytoczymy poniżej przykład wewnętrznego konfliktu na tle masturbacji u szesnastoletniego chłopca.

Chłopiec, bardzo religijny, razem z rodzicami udawał się co miesiąc w rodzaj pielgrzymki do pewnego klasztoru i tam cała rodzina uprawiała praktyki religijne. Była to realizacja ślubowania z czasów okupacji.

W pewnym okresie chłopiec stał się „dziwny". Był zamknięty w sobie, depresyjny. Miewał dni, kiedy trudno było z nim nawią­zać kontakt. Bez wyraźnej przyczyny płakał, co u chłopca w tym wieku wydawało się niepokojące.

Skierowany do psychologa, a następnie do psychiatry, był po­dejrzany o schizofrenię. W czasie jednej z wizyt psychiatra doszedł do wniosku, że ma tu do czynienia z zaburzeniami seksualnymi, skierował więc chłopca do specjalisty. W czasie rozmowy chłopiec przyznał się, że uprawia masturbację. Sprawę tę seksuolog starał się zbagatelizować komentując, że nie jest to nic ważnego, że robią to prawie wszyscy jego rówieśnicy. W trakcie dalszego kontaktu okazało się, iż właśnie masturbacja, a ściślej poczucie

110


winy i zagrożenia, jakie z niej wynikają, stanowiły przyczynę złego samopoczucia i doprowadziły do tak ciężkiej nerwicy.

Otóż zakonnik spowiadający chłopca straszył go zarówno grze­chem i jego konsekwencjami, jak i skutkami medycznymi i psychi­cznymi. Powoływał się przy tym na bliżej nie znaną chłopcu lite­raturę naukową.

Wyjaśnienie, któremu zresztą chłopiec dał nadzwyczaj chętnie wiarę, że masturbacja jest w jego sytuacji zjawiskiem fizjologicz­nym — spowodowało szybką poprawę w jego ogólnym stanie. Objawy nerwicy minęły całkowicie. Był to w praktyce lekarskiej współautora tej książki jeden z najskuteczniejszych i najszybciej wyleczonych przypadków.

Należy zaznaczyć, iż wydaje się, że księża są obecnie na ogół Znacznie bardziej tolerancyjni w stosunku do mastur-bacji niż przed łaty i że ich nerwicorodne oddziaływanie w tym zakresie wyraźnie się zmniejsza.

Jeżeli w pewnych okolicznościach sama masturbacja może mieć skutki ujemne dla dalszego rozwoju seksualnego dziew­czyny czy chłopca, to wiążą się one, po pierwsze, z łatwością zaspokajania popędu bez udziału osoby drugiej. Dla osób nieśmiałych, niepewnych siebie, o niskim poczuciu własnej wartości, późniejsze przejście do kontaktów hetero-seksualnych może być utrudnione. Dotyczy to szczególnie chłopców, gdyż wciąż jeszcze przeważa model bardziej aktywnego seksualnie mężczyzny. Wbrew pozorom, chłopców o takich zahamowaniach, mających trudności w nawiązywa­niu kontaktów, w przełamaniu nieśmiałości, jest niepokojąco wielu. Co ciekawsze, często zachowanie ich bywa z pozoru zupełnie normalne, są oni towarzyscy, czasem robią nawet wrażenie agresywnych. Jeśli masturbacja przetrwa u nich jako zasadnicza czy jedyna forma realizacji popędu aż do okresu dojrzałości, mamy już do czynienia z patologią. Jest to pato­logia społecznie nieszkodliwa, czasem może być ona dla człowieka jedynym w miarę szczęśliwym rozwiązaniem jego

111


problemów — stanowi jednak niepożądane odchylenie od normy.

Człowiek dorosły, który dobrowolnie rezygnuje ze współ­życia seksualnego na rzecz masturbacji, zubaża swe dozna­nia, rezygnuje z przeżyć znacznie pełniejszych i wartościo­wszych. Dlatego też sądzimy, że ludzie mający trudności w nawiązaniu kontaktów heteroseksualnych powinni ko­rzystać z porady specjalistów. Nigdy jednak nie powinniśmy ich „uszczęśliwiać na siłę", tylko w imię naszych przekonań. Nie jest bowiem tajemnicą, że, z różnych złożonych powodów, niektórzy sławni ludzie pędzili życie już jako dorośli w taki właśnie, w naszym pojęciu zubażający sposób. A przy tym życie ich było twórcze i wewnętrznie bogate.

Drugie niebezpieczeństwo masturbacji wiąże się z pewnym ryzykiem natury psychologicznej. Otóż najczęściej, zwłaszcza u młodzieży starszej, towarzyszą masturbacji pewne wyobrażenia, tzw. fantazje seksualne (por. str. 97—98). Sprawa staje się poważna, jeżeli fantazje te zawierają treść patologiczną. Dotyczyć to może na przykład wyobrażeń homoseksualnych, pedofilnych oraz sadystycznych (patrz rozdział Rodzaje nieprawidłowych zachowań seksualnych, str. 142—182). Może wtedy zaistnieć sytuacja, w której młody człowiek utrwala nieprawidłowy kierunek popędu płcio­wego poprzez wyćwiczenie go w wyobraźni. Może oczywiście być i tak (i zapewne tak jest częściej), że patologiczne treści wyobrażeń są skutkiem istniejących już skłonności perwersyj­nych, których natura nie została jeszcze całkowicie poznana.

Trzecim rodzajem obaw związanych z masturbacją są nie­pokoje dotyczące szkodliwości tzw. onanizmu ekscesyw-nego. Nie bardzo jednak wiadomo, jaka jest granica „nor­malności" i przy jakiej częstości masturbacją miałaby stać się ekscesywna. Wiadomo, że w sprawach seksu istnieje wśród ludzi duże Zróżnicowanie. To, co dla jednego może być ekscesywne, dla drugiego jest rezultatem ograniczeń.

112


Żadne normatywy w tym zakresie istnieć nie mogą. Wska­zówką może tu być co innego: Jeżeli masturbacja stanowi wynik podniecenia, odczuwanego napięcia, to jej częstość raczej nie może być nadmierna.

Masturbacja może jednak być także wynikiem pewnego wewnętrznego przymusu. Na przykład ktoś przyzwyczaił się codziennie, po położeniu się do snu, masturbować się i robi to beż wyraźnej już nie tylko konieczności, ale nawet chęci, przy słabym wzwodzie sztucznie wywoływanym, jakby „na siłę" — niekiedy nie przeżywając nawet żadnej przyjemności. Jest to więc wykonywanie czynności dla niej samej, z we­wnętrznego przymusu. Tak uprawiana masturbacja, jeśli nawet nie byłaby szkodliwa, to już na pewno jest po prostu niepotrzebna. Jako argument dla tego typu młodych ludzi może służyć to, że masturbacja uprawiana rzadziej daje im przecież silniejsze przeżycie. Orgazm po okresie pewnej abstynencji bywa bowiem zawsze silniej przeżywany. Nie jest prawdą natomiast, jakoby chłopcy, uprawiający eksce-sywną lub nawet wymuszoną masturbację, mieli z tego po­wodu jakieś zewnętrzne znamiona (bladość, podsiniałe oczy, potliwość, drżenie rąk itp.). Nie dzieje się też tak, aby musieli mieć trudności w nauce i wykazywali brak aktywności spo­łecznej czy sportowej.

Współautor tego tomu w swej praktyce lekarskiej napotkał przy­padek chłopca, który był okazem zdrowia, tryskał energią, był wspaniałym sportowcem, a który masturbował się kilka razy dzien­nie, niekiedy tak intensywnie, że nie miewał już nawet wytrysków i orgazmów. Nie był to przypadek odosobniony. Takich — choć może mniej skrajnych przykładów — spotykamy w praktyce le­karskiej wiele. Na ogół łączy ich jedno: spokojny, bez kompleksów stosunek do spraw płci. Zaś bladzi, znerwicowani, z drżącymi rękami itp. (klasyczny opis dziewiętnastowiecznego „przewlekłego onanisty") — to ci, którzy ulegli lękowi, żyją w poczuciu zagro­żenia, oczekują z niepokojem tragicznych skutków swojego „na­łogu".

8 — Rozwój erotyczny 113

Jeszcze inne niebezpieczeństwo masturbacji tkwi w jej niejednokrotnie zespołowym uprawianiu w grupach jedno-płciowych. Spośród uprzednio opisanych jest to niebezpie­czeństwo największe, gdyż często w taki właśnie sposób rozpoczynają się kontakty homoseksualne (patrz str. 166), które zresztą w większości przypadków do tego tylko się ograniczają.

O wszystkich tych niebezpieczeństwach trzeba młodzież informować.

Petting. Aktywność ta polega na takich samych jak podczas tzw. wstępnej gry miłosnej pieszczotach, z tym że w przypadku pettingu prowadzi się samą grę, z wykluczeniem stosunków płciowych. Petting sprowadza się więc do poca­łunków, głaskań, dotknięć, które nieraz kończą się wzajemnym drażnieniem narządów płciowych. W młodszym wieku rzadko dochodzi w wyniku pettingu do orgazmu, w wieku starszym orgazm jest z reguły jego celem.

Określenie petting pochodzi z literatury anglosaskiej i jest na polski język właściwie nieprzetłumaczalne. Młodzież ma na to kilka określeń, wszystkie one są jednak raczej pejoratywne (ca­canki", „palcówki", „migdalenie").

Młodzież z krajów zachodnich uprawia petting dość powszechnie. Według A. C. Kinseya, petting występuje w piętnastym roku życia u 39% dziewcząt i 57% chłopców; w osiemnastym roku życia u 4/5 młodzieży niezależnie od płci. Petting również wśród naszej młodzieży — jak na to wskazują doświadczenia kliniczne — staje się coraz popular­niejszy. Sprawa ta nie jest jednoznacznie rozstrzygnięta w piśmiennictwie naukowym. Petting stanowi kolejną fazę aktywności seksualnej między masturbacją a pełnymi sto­sunkami heteroseksualnymi. Trudno określić, jakie są mo­tywy uprawiania przez młodzież tej formy kontaktu seksual-

114


nego. Być może, stanowi to wynik obawy czy niechęci przed przekroczeniem progu stosunku płciowego. Prawdopodobnie odgrywa tu także istotną rolę obawa przed ciążą.

W dostępnej literaturze nie spotykamy argumentów opar­tych na poważnych przesłankach, które przemawiałyby na rzecz ewentualnej szkodliwości pettingu. Odnosi się wrażenie, że wszyscy ci, którzy w ogóle aktywność seksualną potępiają (mniej lub bardziej jawnie), negują też wartość pettingu nie z powodów seksuologicznych, ale raczej z przyczyn świato­poglądowych.

Petting, podobnie jak masturbacja, jest namiastką sto­sunku płciowego. To, co podkreślają prawie wszyscy autorzy zajmujący się tym zagadnieniem, to unikanie przy tym nie­bezpieczeństwa ciąży. Sprawa to bardzo istotna, ale nie sta­nowi jedynej zalety pettingu. Jest to bowiem ponadto aktyw­ność, która uczy oddziaływania erotycznego na partnera, pozwalając równocześnie na poznanie jego ciała, jego wrażli­wości erotycznej, odmienności wynikających z płci. Działania są tu czytelne, oparte na wzajemności partnerów. Petting znacznie rozszerza Zasób poczynań, które mają służyć w przy­szłości przygotowaniu do stosunku płciowego. Staje się to szczególnie ważne w sytuacji, kiedy większość mężczyzn w Polsce nie ma pojęcia o seksualnej reaktywności kobiety i nie­wiele się tym interesuje. Młody mężczyzna, który uprawia petting, już później, w swych dojrzałych formach aktywności seksualnej, nie będzie chyba egoistycznie zaspokajał własnego popędu płciowego. Zaś kobiecie, która pozna przy pettingu możliwości, jakich może dostarczyć kontakt z mężczyzną, nie będzie odpowiadał prymitywny stosunek bez uzyskania satysfakcji.

Petting uczy ponadto opanowania, podporządkowania swych chwilowych zachcianek partnerowi, uczy przestrzegania nad­rzędnej roli pewnych zasad i zobowiązań. W przeciwieństwie do masturbacji jest aktywnością dwojga osób, czyli stanowi

115


etap, w którym zanika młodzieńczy autoerotyzm — jest prze­jawem wyższego poziomu rozwoju erotycznego.

Sądzimy, że w odniesieniu do młodzieży starszej petting stanowi dobre przygotowanie do pełnego współżycia seksual­nego i nie wydaje się, by należało go zwalczać. Przy alterna­tywie: petting ety pełne współżycie — u młodzieży należy preferować petting. I to nie tylko dlatego, że znika niebezpie­czeństwo ciąży (choć to sprawa bardzo ważna), ale przede wszystkim z tego powodu, że forma ta może być dla młodych pouczająca.

Warto zaznaczyć, że petting powinien kończyć się zawsze rozładowaniem napięcia seksualnego. W przeciwnym razie, jeżeli polega on tylko na podnieceniu, rozdrażnieniu, które nie zostanie rozładowane, to przy dłuższym uprawianiu może stać się przyczyną zaburzeń nerwicowych. Chłopcy, którzy stosują petting nie zakończony orgazmem, mogą niekiedy odczuwać bóle w okolicy jąder i podbrzusza. Podobnie prze­krwienie narządów miednicy małej u dziewcząt może spra­wiać im dolegliwości. I o tym także młodzież uprawiająca petting powinna wiedzieć.

Współżycie heteroseksualne



Współżycie seksualne w postaci stosunków płciowych jest na drodze rozwoju erotycznego ostateczną i dojrzałą formą aktywności seksualnej. Współżycie to, jeżeli dotyczy osób młodych, budzi niejednokrotnie wiele niepokoju, a w pewnych okresach historycznych współżycie dwojga ludzi uznawano za niedopuszczalne, jeśli nie było ono usankcjonowane obrzędowo lub prawnie (por. rozdział Erotyzm — rys histo­ryczny; str. 17). W rozdziale tym omawiać będziemy wy­łącznie problemy współżycia przedmałżeńskiego, bowiem małżeństwo, w jakim wieku by nie było zawierane, jest zawsze

116


zakończeniem młodzieńczego statusu i tyra. samym wykracza poza zakres zainteresowań objętych tą książką.

Przemiany współczesnego życia, charakteryzujące się w dziedzinie seksualizmu wzrastającą tolerancją tak w stosunku do rekreacyjnej funkcji seksu (patrz str. 139), jak i do jego różnorodnych wariantów1, powodują obserwowany przez seksuologów wzrost aktywności seksualnej ludzi w każdym przedziale wieku.

Również współżycie przedmałżeńskie staje się zjawiskiem coraz powszechniejszym. Jeżeli chodzi o mężczyzn, wydaje się, że poza nielicznymi (wśród których, być może, część nie jest w pełni sprawna lub wykazuje odchylenia seksualne), prawie wszyscy nabywają pierwszych doświadczeń seksualnych j uż przed małżeństwem. Wielu uzyskało w tym względzie duże doświadczenie, a niektórzy mają za sobą trwałe związki, które można by przyrównać do „małżeństw koleżeńskich". U dziewcząt odsetek takich, które wstępują w związki mał­żeńskie w stanie dziewiczym, jest większy, choć też malejący*.

Należy przy tym uwzględnić fakt, że wobec Znacznego opóźnienia dojrzewania społecznego, przy wczesnym dojrze­waniu seksualnym, trudno postulować rygorystycznie wstrze­mięźliwość aż do małżeństwa. Małżeństwo bywa obecnie przeciętnie zawierane przez kobiety w 22, a przez mężczyzn w 24 roku życia, więc trudno wyobrazić sobie, by człowiek zdrowy, młody, narażony na liczne bodźce erotyczne, chciał utrzymać abstynencję płciową przez okres prawie 10 lat, tj. od czasu uzyskania dojrzałości płciowej.

1 Coraz częściej mówi się już nie o dewiacjach seksualnych, ale o warian­tach, podkreślając normalność indywidualnych odmienności w zakresie seksu (patrz str. 140).

s Patrz H. Malewska: Kulturowe i psychospołeczne determinanty życia seksualnego, Wyd. 2, jw,; M. Trawińska: Obyczajowość seksualna młodzieży robotniczej i chłopskiej w Polsce. Raport z badań. Warszawa 1972, Towarzy­stwo Planowania Rodziny (maszynopis powielany); A. Jaczewski: Erotyzm dzieci i młodzieży. Wyd. 2, jw.

117


Nie ma też pewności, czy słuszny byłby postulat, aby związki małżeńskie zawierała młodzież zupełnie pozbawiona doświadczeń seksualnych. Mogłoby to stanowić zagrożenie trwałości tych związków, a przez to powodowałoby więcej szkody niż pożytku.

Właściwie zasadniczy argument przeciw współżyciu przed­małżeńskiemu opiera się na doktrynie religijnej, ale i po­glądy religijne uległy w tym zakresie znacznej liberalizacji. Ponadto, w okresie postępującej laicyzacji jest coraz mniej ludzi ortodoksyjnie religijnych, co znajduje także odbicie w obyczajowości seksualnej. W świetle tego trzeba liczyć się z faktem, że współżycie przedmałżeńskie nie będzie miało tendencji do zanikania, a raczej przeciwnie — będzie się upowszechniać.

Jednym z często poruszanych i dyskutowanych zagadnień jest wiek rozpoczynania współżycia seksualnego przez mło­dzież. Panuje powszechnie pogląd, że ulega on obniżeniu, co w świetle faktu wcześniejszego dojrzewania biologicznego wydaje się być obiektywnie uzasadnione. Wielokrotnie po­dejmowano na ten temat badania, przy czym oczywiście naj­pełniejsze są badania oparte na dużym i prawidłowo dobranym materiale (tzw. badania reprezentatywne). Klasycznym wzo­rem takich badań były prace zespołu A. G. Kinseya, opubliko­wane w jego raporcie (por. str. 14). Zanim przejdziemy do analizy dostępnych na naszym terenie wyników badań, mu­simy dokonać zasadniczego zastrzeżenia.

Współżycie seksualne młodzieży, tak zresztą jak i ludzi dorosłych, podlega bardzo silnym wpływom obyczajowości panującej w danym środowisku. Nie możną mówić o życiu seksualnym młodzieży w ogóle, nawet zawężając zagadnienie do młodzieży polskiej. Nie może zatem być wyników „repre­zentatywnych" dla naszej młodzieży, bo takiej młodzieży jako grupy jednorodnej po prostu nie ma. Inaczej będą się kształ­tować obyczaje seksualne u młodych na przykład ze wsi

118


białostockiej, którzy żyją w warunkach bardziej tradycyj­nych i obyczaje ich są regulowane silniejszą presją społeczną. Odmiennie będzie to wyglądało w środowisku młodzieży wielkomiejskiej, przy czym i tu może być znaczne zróżnico­wanie. Na przykład portowe miasta, jak Gdańsk i Szczecin, mogą mieć odmienne obyczaje, podczas gdy może okazać się, że na terenie Krakowa istnieje znacznie silniejszy wpływ tradycyjnej obyczajowości, opartej na wzorach religijnych. Także i w poszczególnych miastach mogą być, i zapewne istnieją, wielkie różnice w rozmaitych grupach młodzieży. Młodzież szkół ogólnokształcących może różnić się — i na pewno różni się znacznie — w zakresie akceptowanych wzor­ców kulturowych od tych, które uznaje młodzież z zawodo­wych szkół przyzakładowych. Psycholodzy, psychiatrzy i pe­dagodzy wiedzą, jak bardzo różnią się grupy młodzieży nawet z tego samego typu szkół z jednej dzielnicy. Tak więc opra­cowując dane dotyczące życia seksualnego młodzieży trzeba wyraźnie określić, o jaką młodzież chodzi. Wszelkie opraco­wania dużych grup, przynajmniej co do oceny wieku rozpo­czynania współżycia, wydają się pozbawione większego zna­czenia, ponieważ wiadomo, że istnieją duże różnice, które przy opracowaniach statystycznych ulegają zatarciu.

Po tych wstępnych uwagach możemy przejść do pewnych bardziej dokładnych rozważań.

Na całym świecie badania wykazują, że młodzież w dość dużym procencie rozpoczyna życie seksualne w wieku znacz­nie poniżej lat 20. I tak można tu przedstawić dwa wnioski:

1. Wiek rozpoczynania pierwszych stosunków płciowych jest znacznie zróżnicowany, a w pojedynczych przypadkach może być bardzo wczesny. Można jednak przyjąć bez większe­go ryzyka błędu, że wiekiem krytycznym w tej dziedzinie jest wiek ok. 17 lat. Krzywa liczebności młodzieży z doświad­czeniami seksualnymi stopniowo wzrasta, ale w wieku 17 lat wzmaga się gwałtownie wykazując swoisty skok.

2. Drugi wniosek dotyczy różnic w tym zakresie między chłopcami i dziewczętami. Otóż w Polsce wciąż jeszcze wszyst­kie badania wykazują znaczne różnice, przy czym chłopcy rozpoczynają współżycie wcześniej niż dziewczęta. Różnica ta, bardzo znaczna w badaniach sprzed lat, wydaje się maleć. Wynika Z tego, że obecnie dziewczęta częściej podejmują stosunki płciowe w młodszym wieku niż to miało miejsce dawniej. Nadał jednakże później aniżeli chłopcy.

W Polsce nie przeprowadzono wielu badań, które mogłyby być podstawą do wyciągnięcia szerszych wniosków. Badane populacje były najczęściej nieliczne, niereprezentatywne, a przeto ich wyniki mają wartość tylko orientacyjną. Trzeba jednak stwierdzić, że na ogół badacze uzyskiwali liczby dość zbliżone.

Najciekawsze dane dostępne w literaturze to te, które pozwalają na śledzenie przemian na przestrzeni pokoleń, W polskiej literaturze takimi materiałami dysponujemy.

W roku 1898 w czasopiśmie „Zdrowie" Zdzisław Ko­walski, podówczas student wydziału lekarskiego w Warsza­wie, opublikował wyniki badań ankietowych zebranych wśród studentów-medyków. W dość obszernej pracy badał różne aspekty higieny życia studentów, przy czym ustalił liczbę tych, którzy zgodnie ze swoją odpowiedzią rozpoczęli współ­życie w czasie nauki w szkole średniej. Rezultat był dość zaskakujący: Okazało się, że 83,9% przyszłych studentów pierwszy stosunek płciowy miało przed rozpoczęciem studiów.

Ciekawe jest porównanie danych Z. Kowalskiego z ma­teriałem zebranym po kilkudziesięciu latach. Okazało się, że w roku 3963 liczba warszawskich studentów Akademii Me­dycznej wynosiła w analogicznej sprawie 37,4%.1 jak widać, różnica jest — po 65 latach, jakie upłynęły od poprzedniego badania — znaczna i to w nieoczekiwanym kierunku,

1 A. Jaczewski: Erotyzm dzieci i młodzieży. Wyd. 2, jw., s. 172.

120


Należy tu jednak podać kilka zastrzeżeń: Środowisko war­szawskich studentów na przestrzeni przeszło pół wieku uległo zasadniczym zmianom, przede wszystkim przekształcił się skład socjalny młodzieży studiującej. Również warunki codziennego życia uległy ogromnym przemianom. Zapewne w omawianej grupie społecznej zmiany, jakie nastąpiły, są szczególnie duże i one mogły wpłynąć na uzyskane rezultaty. A są one ciekawe dlatego, ponieważ poddają w wątpliwość obiegowe poglądy o znacznym przyspieszeniu rozpoczynania życia seksualnego przez młodzież. Różnica między liczbami uzyskanymi w pierwszym badaniu i w drugim jest chyba zbyt duża, by można było głosić pogląd, że stanowi ona wy­łącznie wynik różnic, jakie zaszły w składzie socjalnym i warunkach życiowych badanych grup. Wyniki przytoczo­nych powyżej badań są unikalne nie tylko Ze względu na możliwość dokonywania porównań, ale także z uwagi na fakt, że rezultat tych porównań przeczy powszechnie przyjętym wyobrażeniom.

Jest zrozumiałe, że zmiana warunków, w jakich wycho­wuje się młodzież, wpływa na jej aktywność seksualną. Po­nieważ warunki życia (ujmując to pojęcie szeroko) zmieniają, się wyjątkowo szybko, należy sądzić, że również w zacho­waniach seksualnych następują szybkie i istotne zmiany. Badania, których celem było uchwycenie dynamiki tych przemian, prowadzono w możliwie analogicznych środo­wiskach.

W 1962 roku w dwu grupach młodzieży męskiej wśród warszawskich studentów Akademii Medycznej oraz w grupie wojskowych służby czynnej przeprowadzono badania na te­mat zainteresowań i aktywności seksualnej.1

W latach 1973—1974 dokonano badań zakrojonych znacz-



1 A. Jaczewski: Rozwój zainteresowań i aktywności seksualnej młodzieży. Nie opublikowana rozprawa na stopień doktora medycyny przygotowana pod kierunkiem Z. Lejmbacha. Warszawa 1964, Akademia Medyczna.

12S


nie szerzej, przy czym część wyników stanowiła podstawę do porównań z rezultatami badań wyżej wymienionych (sprzed 12 lat)1. Całość wyników jest opublikowana2, tu przyta­czamy tylko porównanie dwu grup analogicznych.

Wiek podejmowania pierwszych stosunków płciowych obrazuje tabela 1, w której zestawiono wyniki w grupach studentów (grupa 4) oraz wojskowych (B)

Wiek podejmowania pierwszego stosunku płciowego (wg J. Radomskiego, 1973-1974)

Tabela 1




Gru­pa

Rok bada­nia

Wiek pierwszego stosunku

Rszem do 18

r.ż. włącznie



do 9 r.ż.

10-12

13-14

15-16

17-18

Liczba %

Liczba

%

Liczba| %

Liczba

%

Liczba

%

Liczba

%

A

1962 1974

2

0


3,0 0

1,0


0

1

0


1,5 0

3 2

4,5 2,1

19 23

28,4 24,5

42 69

62,0 73,4

67 94

46,5 55,1

B

1962 1974

1

0


2

4


2,0 1.9

13

21


13,2

9,8


41 72

41,9 33,4

41 118

41,9 54,9

98 215

71,5 77,6

Z przytoczonego zestawienia można wnioskować, że w la­tach siedemdziesiątych w porównaniu z sześćdziesiątymi zwiększyła się w obu grupach liczba osób rozpoczynających współżycie seksualne przed osiemnastym rokiem życia. Różnice te są jednak nieznaczne, przy czym nieco większe w grupie studentów. Z badań tych wynika jeszcze jeden ciekawy wniosek. Jak na to wskazują porównania z badaniami Z. Kowalskiego (por. str. 120), współcześnie studenci póź­niej rozpoczynają życie seksualne niż młodzież u schyłku

1 J. Radomski: Aktywność seksualna młodzieży na podstawie badań i po­równania z analogicznymi badaniami sprzed 12 lat. Nie opublikowana praca doktorska przygotowana pod kierunkiem A. Jaczewskiego. Warszawa 1977, Warszawska Akademia Medyczna.

4 A. Jaczewski, J. Radomski: Raport z badań nad seksualizmem dzieci i młodzieży w Polsce. W: Młodzież wobec seksu, małżeństwa i rodziny. Warszawa 1980, Wyd. Towarzystwa Rozwoju Rodziny.

122


XIX wieku. Tak więc wnioski, jakie wyciągnięto na podsta­wie materiałów z roku 1962, potwierdziły się. Raz jeszcze uległ podważeniu pogląd o powszechnym, bardzo wczesnym rozpoczynaniu współżycia seksualnego przez młodzież.

Również w opracowaniu na temat trudności występują­cych u studentów podczas studiów1 Irena Obuchowska uwzględniając materiał empiryczny wskazuje, że problemy współżycia seksualnego pojawiają się u studentów szczególnie na dwóch ostatnich latach studiów. Autorka, zestawiając wy­mienione przez studentów sytuacje i odpowiadające im trudne przeżycia, ujmuje je następująco.

Problemy współżycia seksualnego u studentów (wg I. Obuchowskiej, 1976)

Tabela 2




Lp.

Sytuacje dotyczące relacji student — życie seksualne

Odpowiadające im przeżycia

1

Ciąża

lęk przed usunięciem, poczucie nie­pewności; po usunięciu poczucie winy, żalu, stany depresyjne

2

Macierzyństwo

niepokój, lęk o dziecko, niepew­ność co do sposobu postępowania

3

Współżycie seksualne

niepewność, niepokój, poczucie winy, poczucie zależności, tęs­knota za miłością

4

Brak współżycia seksualnego (przy posiadaniu partnera)

uczucie miłości, niepokój, waha­nie, lęk

1 I. Obuchowska: Dynamika trudności występujących w życiu osobistym studentów w toku studiów. W: Czynniki warunkujące powodzenie i niepo­wodzenie na studiach wyższych oraz trudności w procesie adaptacji studentów do wymagań uczelni i środowiska. Pod red. M. Pilkiewicza i B. Jablońskiej. Kielce 1976, WSP, s. 50-60.

123


Jak na to wskazuje temat powyższego opracowania, autorkę-interesowało m. in. współżycie seksualne studentów, ujęte od strony subiektywnie przeżywanych trudności.

Wracając do głównego nurtu naszych rozważań należy sądzić — na podstawie obserwacji — że może nie tyle zmie­niła się rzeczywista aktywność seksualna młodzieży (choć zapewne i ona uległa zmianie), co formy zewnętrzne jej za­chowań. Ludzie widząc swobodę, z jaką młodzież w grupach koedukacyjnych obcuje w miejscach publicznych, sądzą, że w sytuacjach intymnych swoboda bywa jeszcze większa, co przecież niekoniecznie musi mieć miejsce.

Przykładem tego jest przypadek pewnego studenta, który po­dawał wiele skarg typu nerwicowego. Szukając przyczyny takiego stanu, pytano go o jego życie seksualne. I wtedy osiemnastoletni chłopiec czerwieniąc się, ze wstydem przyznał, „że jeszcze współ­życia seksualnego nie rozpoczął". Ale zaraz dodał: „Ja wiem, że to już późno i że to bardzo źle, że jeszcze nie rozpocząłem, ale ja się postaram załatwić to w najbliższym czasie..."

Jest to typowy przykład ulegania presji opinii społecznej. Ów student tak wiele nasłuchał się i naczytał o tym, że wszyscy zaczynają współżycie bardzo wcześnie, że uznał to za normę. I tylko dlatego, by nie odbiegać od innych, był skłonny dokonać inicjacji.

Inicjacja seksualna jest jednym z bardziej kontro­wersyjnych problemów. Z jednej strony społeczeństwo do­rosłych stara się przekonać młodzież, że życie seksualne po­winna rozpoczynać jak najpóźniej. Przekonuje się ją różnie; koniecznością zwalczania przedwczesnego życia seksualnego, walką z niedojrzałymi formami pożycia, szkodliwością wczes­nego życia seksualnego itp. Trzeba zwrócić uwagę, że nie mówi się o potrzebie właściwego pod względem czasu rozpo­czynania aktywności seksualnej, a tylko o przedwczesnej inicjacji. Brzmi to tak, jakby nie istniała możliwość zbyt

124


późnego rozpoczynania życia seksualnego, jak gdyby było najlepiej, jeżeli inicjacja nastąpi tak późno, jak tylko to moż­liwe. Nawet badacze dyskutujący zmiany w czasie rozpoczy­nania współżycia seksualnego przez młodzież używają okre­śleń wartościujących, np. „wyniki przedstawiają Zmianę na gorsze" — jeśli oznaczały one wcześniejszą inicjację. Toteż jednym z często wymienianych celów wychowania seksualnego jest opóźnienie inicjacji, a nie racjonalizacja zachowań w tym zakresie (co wydawałoby się słuszniejsze).

Należy przypomnieć, że dzieci dojrzewają obecnie wcześniej nie tylko pod względem wzrostu i innych cech somatycznych, ale wcześniej dojrzewają także seksualnie, Ze wszystkimi tego faktu konsekwencjami psychologicznymi i społecznymi. Dojrzałość społeczna jest w stosunku do tych przemian opóź­niona. O ile nasze babki mogły bez kłopotu wychodzić Za mąż w wieku lat 16, to dziś ani to możliwe, ani wskazane. Przywołaliśmy nawet autorytet prawa, by opóźnić możliwość legalizacji inicjacji seksualnej. Ale i bez stwarzania barier prawnych wiadomo, że możliwość zawierania związku małżeń­skiego oraz zakładania rodziny na zdrowych społecznie i eko­nomicznie zasadach uległa opóźnieniu. Sądzimy, że w naszej cywilizacji można określić przeciętny wiek pożądanego mał­żeństwa na ok. 25 rok życia.



Jeżeli młodzi odrzucają w praktyce zalecenia wstrzemięźli­wości (a było tak w pewnym stopniu zawsze i to nie tylko w kraju o postępującej laicyzacji)1, to trzeba zdobyć się na próbę obiektywnej oceny tego zjawiska.

Omawiając znaczenie inicjacji zazwyczaj wychowawcy od­wołują się do argumentów lekarskich. Mówią, że wczesne rozpoczynanie współżycia „szkodzi zdrowiu i rozwojowi". Otóż nie ma naukowo uzasadnionych poglądów o zdrowo­tnych, biologicznych szkodach wynikających Z wczesnej



1 Patrz np. Raport Kinseya, jw.

125


inicjacji seksualnej. Tu dwa zastrzeżenia: słowo „wczesnej" należy rozumieć dosłownie, czyli we wczesnej fazie dojrze­wania, wkrótce po pojawieniu się miesiączkowania czy polucji. I mówiąc o zdrowiu, trzeba rozumieć je w kategorii somatycz­nej. O zdrowiu psychicznym powiemy za chwilę, bowiem sprawa ta jest znacznie bardziej złożona.

Psychologia rozwojowa właściwie nie zajmuje się bezpo­średnio problemami erotyzmu. Nowsze jej osiągnięcia do­starczają jednak pewnych przesłanek, które mogą być wy­korzystane w seksuologii. Otóż istnieje hipoteza, że dla opa­nowania określonych umiejętności występuje pewien biolo­gicznie uwarunkowany, szczególnie korzystny okres rozwoju. Nauka pewnych czynności podjęta w takim właśnie okresie (nazwanym „okresem krytycznym")1 przebiega sprawniej i jest efektywna. Natomiast czynność nie ćwiczona we właści­wym czasie może okazać się w przyszłości bardzo trudna lub zgoła niemożliwa do przyswojenia.

Dane dotyczące okresów krytycznych pochodzą głównie z obserwacji i eksperymentów wykonywanych na Zwierzętach. Nie ma badań okresów krytycznych u człowieka (chociaż istnieją w tej dziedzinie pewne obserwacje) i nie wiadomo, czy można by je także odnieść do rozwoju erotycznego. Być może, że i w tym zakresie istnieje pewien okres rozwoju człowieka, w którym powinien on opanować czynności seksu­alne. Być może, dla różnych ludzi są to okresy odmienne, inne dla kobiet, inne dla mężczyzn. Jeżeli one jednak istnieją, to postulat opóźniania inicjacji seksualnej może okazać się błędem. Z kliniki seksuologicznej Znamy bowiem przypadki niepowodzeń w życiu seksualnym, które można by odnieść do niewłaściwego momentu jego rozpoczęcia. I nie są to tylko przypadki inicjacji przedwczesnej, bowiem wcale nie tak rzadko są one skutkiem inicjacji zbyt późnej.

1 Por. „Biblioteka Psychologiczna", tom 1, s. 46—47.

126


Nie wynika z tego, że jesteśmy zwolennikami inicjacji bardzo wczesnej. Natomiast wypowiadamy się za inicjacją we właściwym okresie, chociaż trudno precyzyjnie określić, kiedy ten właściwy moment następuje. Niewątpliwie pojawia się on w różnym czasie u różnych ludzi. Dla jego bliższego określenia należy rozważyć problem konsekwencji uczucio­wych, jakie wiążą się z pierwszym stosunkiem płciowym.

Badania H. Malewskiej wykazały, że jeśli dziewczyna po­dejmie pierwszy stosunek z mężczyzną uczuciowo jej obo­jętnym, to w przyszłym współżyciu seksualnym może nie przeżywać satysfakcji, inaczej mówiąc, ryzykuje oziębłością płciową.1 Wniosek wynikający z badań statystycznych na dużym materiale wydaje się oczywisty. Pierwszy stosunek nie jest dla dziewczyny czymś obojętnym. Wiąże się z nieodwra­calną zmianą anatomiczną — defloracją (uszkodzeniem błony dziewiczej), która to zmiana stanowi przecież w odczuciu niektórych z nich jakieś piętno. To prawda, że zmiana ta nie jest widoczna dla nie wtajemniczonych, jest też faktem, że w wielu środowiskach nie przywiązuje się do tego większej wagi.2 Ponadto może występować lęk przed ciążą. Oczywiście, dziewczyna uświadomiona może łatwo ciąży uniknąć, tylko — czy właśnie pierwszy stosunek jest właściwym momentem, by podejmować antykoncepcję ? Odbywa się on zazwyczaj w okolicznościach nieprzewidzianych, zawierających niekiedy duży ładunek dramatyzmu. Nie czas wtedy na racjonalną kalkulację.

Pierwszy stosunek łączy się zazwyczaj z bólem. Nie jest to ból zbyt silny, ale dziewczęta o nim wiedzą i bólu tego oczekują. Nie jest to prawdopodobnie bez znaczenia dla prze­biegu pierwszego stosunku. Dochodzi też konfrontacja wy-

1 H. Malewska: Kulturowe i psychospołeczne determinanty życia seksual­nego. Wyd. 2, jw.

3 M. Trawińska: Obyczajowość młodzieży robotniczej i chłopskiej. Raport z badań, jw.

127


obrażeń o anatomii i fizjologii mężczyzny z rzeczywistością. Jeżeli dziewczyna nie uprawiała pettingu, nie zna męskiej nagości, może doznać dość niemiłego zaskoczenia. Jeśli po­nadto — co zdarza się najczęściej — partnerem jest pobudli­wy, napięty emocjonalnie, niedoświadczony chłopiec — to trudno w tych warunkach mówić o rozkoszy seksualnej, wręcz przeciwnie — inicjacja taka może wiązać się raczej z dozna­niami niemiłymi. Jeżeli jednak dziewczyna kocha chłopca, jest nim zafascynowana — przeżyje pierwszy kontakt seksual­ny jako zdarzenie wzmacniające jej uczucia.

Pierwsze doświadczenia, zgodnie z teorią uczenia się, mają ogromny wpływ na doświadczenia przyszłe.1 Pierwsze, nega­tywne doświadczenia seksualne mogą powodować niechęć, mogą stać się przyczyną odrazy, awersji do współżycia seksu­alnego, a niekiedy także do mężczyzn w ogóle. Tak więc dziewczyna w swoim pierwszym kontakcie seksualnym dużo ryzykuje. Musi być dojrzałą do tego, by chłopca kochać, musi być też dojrzałą do świadomej oceny jego wartości, musi być ponadto dojrzałą do takiego przeżycia inicjacji, by nie stała się ona urazem.

Zatem nie musimy straszyć dziewczyny rzekomymi skutka­mi zdrowotnymi, ponieważ jest dość prawdziwych istotnych powodów, by zastanowić się, zanim podejmie się decyzję o inicjacji. I o tym właśnie trzeba dziewczętom mówić. Na­tomiast decyzję muszą podejmować samodzielnie.

Z chłopcami jest inaczej. Ich bardziej eksploracyjne, a mniej uczuciowe nastawienie powoduje, że dla wielu z nich słowo „kocham" oznacza „pożądam". Inicjacja bywa przy tym sprawą potwierdzenia swojej męskości, własnej wartości — której nie są chyba tak bardzo pewni, skoro muszą szukać jej akceptacji. Nie wiadomo, czy to wskutek straszenia

1 Por. „Biblioteka Psychologiczna", tom 3.

128


chłopców „zgubnymi" skutkami masturbacji — faktem jest, że chłopcy w pewnym wieku przeżywają coś na podobieństwo obsesji: Stale myślą o inicjacji i bardzo chcą „to mieć już za sobą". Nie bywają wtedy zbyt wybredni, a i w dodatku nie zawsze uczciwi. Mówiąc, że kochają, rozumieją coś zupełnie innego niż to, co w tej sytuacji odbierają dziewczęta.

Nie ma polskich badań dotyczących chłopców, analogicz­nych do badań H. Malewskiej nad kobietami. Można przy­puszczać, że chłopiec ryzykuje mniej niż dziewczyna, ale pomimo to inicjacja nie jest i dla niego wolna od dalszych konsekwencji. Badania wykazały bowiem, że co trzeci chło­piec (nowsze badania wskazują tu na tendencję do pogarsza­nia się sytuacji)1 podejmując pierwszą próbę stosunku płcio­wego odnosi niepowodzenie. Po prostu stosunek nie dochodzi do skutku i to z przyczyn przez chłopca „zawinionych". Czasem będzie to brak wzwodu, innym razem przedwczesny wytrysk, niekiedy po prostu nie potrafi odbyć stosunku i po nieudolnych usiłowaniach rezygnuje. Taki finał inicjacji jest dla chłopca na pewno urazem. Przeżywa kompromitację, jest mu przed dziewczyną wstyd, ma poczucie swej małej war­tości. Niekiedy u szczególnie wrażliwych chłopców następuje trwałe uwarunkowanie, które może stać się przyczyną psycho­gennej impotencji.

Wspomnieliśmy już powyżej, że dość często chłopcy, którzy podejmują pierwsze kontakty seksualne, przeżywają bardzo przykre niepowodzenia. W materiale badawczym sprzed lat 12 niepowodzeniem kończyło się ok. 20% pierw­szych prób współżycia, zaś w materiale ogłoszonym w roku 1973 odsetek ten wynosił już ponad 30%. Wprawdzie pierwsze badania zostały wykonane w Warszawie, a drugie w Pozna-

1 Z. Bartkowiak, J. Bac, A. Jankowiak, L. Łuczak: Wyniki badań ankie­towych w zakresie wychowania i uświadamiania seksualnego. „Wychowanie Fizyczne i Higiena Szkolna" 1973 nr 1, s. 24.

9 — Rozwój erotyczny 129

niu, nie powinno to jednak mieć większego znaczenia. wątpliwie sam problem niepowodzeń podczas inicjacji należy uważać za istotny.

Analiza przyczyn tego stanu rzeczy wykazuje, że niepowo­dzenia seksualne chłopców mają kilka Zasadniczych uwarun­kowań :

  1. Brak dostatecznej wiedzy, a więc braki w uświadomieniu
    seksualnym. Dotyczą one najczęściej techniki współżycia.
    Badania na Zwierzętach wykazały, że zwierzę zaraz po uro­
    dzeniu izolowane od dorosłych osobników, wpuszczone po
    okresie dojrzewania do stada, wykazuje nie tylko nieprzysto­
    sowanie społeczne, ale jest także nieporadne seksualnie, po
    prostu nie potrafi spółkować.1 Okazuje się, że tego musi się
    nawet Zwierzę nauczyć. Młodzieży nie przekazuje się na ogół
    wiadomości o technikach współżycia. Natomiast — niekiedy
    w nadmiarze — mówi się o znaczeniu uczuć, etyki itp.
    I chociaż trudno uwierzyć, by samym mówieniem można
    było człowieka nauczyć miłości czy odpowiedzialności — to
    niewątpliwie można nauczyć go elementarnych zasad postę­
    powania natury technicznej. Pamiętajmy tu o możliwych
    psychicznych urazach chłopców i dziewcząt przy nieudanej
    inicjacji.

  2. Niepowodzenia są związane ze stanami nadmiernego
    pobudzenia emocjonalnego, które może powodować zabu­
    rzenia fizjologiczne. Przy bardzo silnym podnieceniu nieraz
    dochodzi do przedwczesnego wytrysku lub do zaniku
    wzwodu. Świadomość, że nie są to przypadki wyjątkowo
    rzadkie oraz uświadomienie o tym, jak należy się wtedy za­
    chować, mogą zapobiec ciężkim konsekwencjom psychicz­
    nym z nerwicą włącznie.

  3. Niesprzyjające warunki zewnętrzne mogą stanowić

1 D. O. Hebb: Podręcznik psychologii, jw., s. 306.

130


istotną przyczynę niepowodzeń. Jeżeli młodzi boją się, że ktoś może wejść, przeszkodzić, jeśli orientują się, że czas, w jakim mają dokonać inicjacji, jest ściśle ograniczony, to atmosfera taka nie sprzyja współżyciu.

Sprawa nie jest więc prosta i młodzież powinna Znać niekorzystne skutki źle przebiegającej inicjacji po to, aby umiała sobie zorganizować „ten pierwszy raz" w taki sposób, by stał się pięknym początkiem i dobrym startem do dalszego współżycia seksualnego.

Okazuje się więc, że chłopiec także może ponieść porażkę i że do podjęcia inicjacji trzeba być przygotowanym, trzeba do tego dorosnąć. I znów należy chłopcom to wszystko po­wiedzieć, a wtedy, być może, osiągniemy to, o co chodzi: rozwagę. I nie musimy używać kłamliwych argumentów o szkodliwości wczesnego współżycia dla zdrowia.

Gdy młodzi pytają, „kiedy rozpocząć", powinniśmy odpo­wiedzieć: „Zacznijcie wtedy, kiedy będziecie uważali, że jest to rzecz piękna i dobra. Zacznijcie wówczas, gdy pewni bę­dziecie swych partnerek i partnerów. Nie powierzajcie roli tak ważnej byle komu. Zacznijcie wtedy, kiedy będziecie przekonani, że umiecie to uczynić. I zastanawiajcie się — jest to jeden z najtrudniejszych i najważniejszych progów do przekroczenia".

Chcielibyśmy jeszcze powiedzieć o Zasadniczo różnym podejściu do inicjacji seksualnej dziewcząt i chłopców.

Tradycje obyczajowe powodują, że wczesna inicjacja dziewcząt jest potępiana, a chłopców tolerowana, niekiedy nawet przyjmowana z podziwem („taki młody i już..."). Warto wspomnieć, że brak w stosunku do mężczyzn utrzy­mujących nadmierne kontakty seksualne wyrazów odpo­wiadających pejoratywnym określeniom odnoszonym do swobodnego współżycia seksualnego kobiet.

Badania naukowe potwierdzają to powszechnie obserwo­wane zjawisko. Na przykład H. Malewska przytacza wyniki

9* 131
badań wskazujących na dwukrotnie większą tolerancję rodzi­ców w stosunku do chłopców niż do dziewcząt, dotyczącą przedmałżeńskiego pożycia ich dzieci.1

Poglądy rodziców na rozpoczynanie współżycia seksualnego przed ślubem (wg H. Malewskiej, 1969)

Tabela 3






Kategorie odpowiedzi

Ocena współżycia seksualnego przed ślubem w odniesieniu do

ankietowanych

dziewcząt

chłopców




Liczba

%

Liczba | %

Stanowczo nie powinno mieć miejsca

1063

60,0

599

33,8

Jest dopuszczalne w pewnych okolicznościach

334

18,9

489

27,6

Uważam za zupełnie naturalne

148

8,4

338

19,1

Trudno mi odpowiedzieć

206

U',6

320

18,1

Brak odpowiedzi

19

1,1

24

1,4

Zapewne, są to poglądy, które już dziś, od czasu badań tej autorki, uległy zmianie. Jest jednak faktem, że u nas nadal inaczej traktuje się potrzeby seksualne chłopców i inaczej dziewcząt.

Własne nastawienie psychiczne będące najczęściej wyrazem stosunku otoczenia do współżycia seksualnego ma bardzo ważny wpływ nie tylko na okres inicjacji dziewcząt, ale także na całe życie seksualne kobiety. Badania wykazały (A. C. Kinsey, H. Malewska), że w grupie kobiet tzw. oziębłych płciowo (tj. nie przeżywających orgazmu) występuje sta-

i 1 H. Malewska: Kulturowe i psychospołeczne determinanty życia seksual­nego, jw., s. 59.

132


tystycznie znamiennie więcej kobiet ortodoksyjnie wyzna­jących religię (mających najczęściej negatywny stosunek do erotyzmu) niż kobiet o nastawieniu laickim. I odwrotnie — wśród kobiet wykazujących wysoki stopień satysfakcji seksu­alnej jest znacznie więcej kobiet o nastawieniu laickim niż religijnym. Widzimy więc, że nawet u kobiet dojrzałych (badano mężatki) nastawienie światopoglądowe nie pozostaje bez znaczenia.

Wydaje się być sprawą wychowawczo bardzo ważną, aby młodzi ludzi nie robili niczego, co uznają za szkodliwe i nie­moralne. Inicjacja powinna być związana z przeżyciem szczę­ścia, a nie z poczuciem winy.

Poza wartościowaniem przedmałżeńskiej aktywności seksu­alnej i jego wpływem na samopoczucie i na dalszy rozwój erotyczny, znaczny wpływ mają również warunki, w jakich odbywa się współżycie seksualne w okresie inicjacji. Wia­domo, że warunki zewnętrzne mogą w znacznym stopniu wpływać na wytworzenie się nawyków i upodobań. Z praktyki lekarskiej autor zna dwa przypadki bardzo silnych uwarun­kowań erotycznych powstałych w okresie inicjacji.

Przypadek pierwszy dotyczy młodej dziewczyny, która odbyła pierwszy swój stosunek (zresztą z pełną satysfakcją, gdyż prze­żyła orgazm) w pokoju akademickim, a dla stłumienia ewentual­nych odgłosów partner jej nastawił płytę z popularną wówczas melodią Une petite fleur. Zauważyła ona następnie, że melodia ta działa na nią podniecająco, wskutek czego nastawiała ją w czasie współżycia. Z kolei zauważyła, że bez tej melodii ma mniej satysfakcji seksualnej, a po pewnym dalszym okresie mogła do­znawać orgazmu nawet już tylko słuchając melodii, bez stosunku płciowego.

Przypadek drugi dotyczy chłopca, który pierwszy swój stosu­nek odbył w czasie zbiorowej „prywatki" w sytuacji, kiedy kilka par odbywało stosunki w jednym pokoju. Od tego czasu, by pod­niecić się i przeżyć pełnię satysfakcji, potrzebował on zawsze licz­niejszego towarzystwa, jakby publiczności. Ponieważ jednak dziew-

133
czyna, którą pokochał, nie podzielała jego upodobań i nie chciała godzić się na zbiorowe odbywanie stosunków, zgłosił się po poradę lekarską, ponieważ pragnął zmienić swoje upodobania.



Jak widać, choćby tylko na podstawie tych dwóch przy­kładów, we wczesnym okresie współżycia istnieje szczególnie duże niebezpieczeństwo powstawania niekorzystnych uwa­runkowań. Mogą one prowadzić tylko do pewnych dziwactw, ale niekiedy wręcz do patologii. Rzecz polega jednak nie tylko na tym, aby o takim niebezpieczeństwie wiedzieć. Najczęściej chodzi bowiem po prostu o warunki, w jakich z konieczności odbywa się współżycie. Oburza nas często opowiadanie o wa­runkach, w jakich współżyją seksualnie studenci w domach akademickich (zbiorowo w pokojach, na korytarzach, w wynaj­mowanej na godzinę ciemni fotograficznej, w łazienkach czy toaletach). Jest to-głęboko niepokojące, gdyż estetyka pożycia seksualnego wydaje się być czymś wyjątkowo ważnym. Należy współczuć tym, którzy swoje pierwsze doświadczenia zdobywają ukradkiem, w strachu, czy im ktoś nie przeszkodzi, w warunkach urągających higienie i estetyce. Oczywiście, jeżeli ktoś może się powstrzymać, powinien zaczekać do czasu, kiedy zarówno inicjacja, jak i pierwszy okres współ­życia będą mogły nastąpić w warunkach w pełni temu sprzy­jających. Istniejąca obecnie sytuacja jest konsekwencją nie­uznawania faktu, że życie seksualne młodzieży istnieje. Igno­rując ten fakt, dorośli nie są skłonni udzielać młodym pomocy we właściwym zorganizowaniu warunków współżycia. Na pewno nie jest to najważniejszy aspekt erotyzmu młodych, stanowi jednak aspekt istotny.

Omawiając problemy współżycia młodych trzeba jeszcze wspomnieć o ryzyku odejścia chłopca po pierwszym stosunku. Takie odchodzenie chłopców od dziewcząt nie należy do rzadkości, przy czym obserwuje się tu następującą kolej­ność zdarzeń: Chłopiec bardzo kochający swą dziewczy­nę nalega na podjęcie współżycia. Po oporach ona godzi

134


się i dochodzi do pierwszego zbliżenia. Dziewczyna po pierwszym stosunku zazwyczaj' nie tylko nie traci do chłopca uczucia, ale ofiara, jaką dla niego poniosła (tak to najczęściej określają dziewczęta) — wiąże ją z nim jeszcze silniej. Nato­miast partner przeżywa często — zamiast upojenia, wdzięcz­ności — zniechęcenie i uczucie Zawodu. Traci chęć do dal­szych z dziewczyną kontaktów, zaczyna odczuwać w obco­waniu z nią Zniecierpliwienie i zobojętnienie. Dziewczyna, dotąd kochana, staje mu się obca, nieatrakcyjna. Często sytuację taką chłopcy przeżywają głęboko, mają poczucie winy i niekiedy nawet zasięgają porady u psychologa lub lekarza.

Zarówno chłopcy, jak przede wszystkim dziewczęta, powin­ni wiedzieć o takiej możliwości i brać ją pod uwagę przystę­pując do inicjacji.



Wreszcie sprawa ryzyka ciąży. Oczywiście trzeba tu wy­raźnie stwierdzić, że obecnie istnieje już tak wysoki rozwój antykoncepcji, że teoretycznie ciąża niepożądana, nie plano­wana, nie powinna wchodzić w ogóle w rachubę. W praktyce sprawa przedstawia się jednak zupełnie inaczej.

Badania wykazały, że młodzież nie stosuje antykoncepcji. Niewielki odsetek młodych ludzi, którzy podają, że zabezpie­czają się przed niepożądaną ciążą, to ci, którzy stosują tzw. stosunki przerywane. Inne metody prawdziwej antykoncepcji są wśród młodzieży prawie nie spotykane.

Pomijając już fakt, że stosunki przerywane są metodą nieskuteczną, a przy tym nieobojętną dla zdrowia psychicz­nego, sytuacja w zakresie antykoncepcji jest głęboko niepoko­jąca. To, że ciąże młodocianych matek zdarzają się stosunko­wo rzadko1, bywa głównie wynikiem niepłodności okresu dojrzewania (por. str. 51—52). Młodzież na ogół nie wie, że

1 Mamy tu na myśli ciąże dziewcząt kilkunastoletnich, gdyż ogólnie w Polsce 35% małżeństw zawiera się w czasie ciąży, ponadto występuje rocznie ok. 10000 przerwań ciąży i poronień u kobiet poniżej dziewiętna­stego roku życia.

135


zjawisko takie istnieje, jest to zresztą niepłodność występująca nie u wszystkich i trwa różnie długo, ale na ogół nie dłużej niż przez 2—4 lata od chwili pojawienia się miesiączkowania.

Ciąża nie chciana stanowi najpoważniejszą komplikację ży­cia seksualnego, i nie tylko seksualnego, młodzieży. Liczba uczennic szkół średnich, które zostają matkami nieślubnych . dzieci, stale wzrasta (prawdopodobnie jeszcze większa jest liczba uczennic, które ciążę przerywają). Z problemem tym szkoły radzą sobie różnie. Najczęściej urlopują uczennicę i po urodzeniu dziecka kontynuuje ona naukę w innej szkole. Fakt zajścia w ciążę jest więc na ogół traktowany jako zda­rzenie, którego należy się wstydzić, powodujące konieczność „zejścia z oczu" tym „niezdeprawowanym". Właściwie dla­czego? Czy nie można by uczennicy, która Zostanie matką, pozostawić w tym względzie swobodnego wyboru ? I otoczyć ją życzliwą opieką nauczycieli i uczniów? Czy nie przyniosłoby to więcej wychowawczego pożytku niż szkody?

Oczywiście, nie chciana ciąża — i to w nieodpowiednim do tego wieku — jest zawsze czymś bardzo niepożądanym. Jeżeli jednak już do niej dojdzie, i fakt urodzenia się dziecka jest przesądzony, należy całą sprawę przyjąć tak, jak na to zasługuje: z szacunkiem dla nowego życia i z troską o nie.

Zawsze jednak trzeba zrobić wszystko, co można, aby takich komplikacji życiowych uniknąć. Dlatego tak głęboko niepokoi fakt niestosowania przez młodzież antykoncepcji.



Zapewne istnieje wiele tego powodów. Przypuszczamy, że decydujący jest negatywny stosunek emocjonalny do środ­ków antykoncepcyjnych oraz, w pewnym stopniu, niepełność uświadomienia seksualnego.

Jeżeli chodzi o stosunek emocjonalny do antykoncepcji, zależy on od etapu doświadczeń seksualnych. Zrozumiałe, że jeśli chłopiec i dziewczyna stosunku nie planowali, jeśli jest to dla nich wielkie, żywiołowe, jednorazowe zdarzenie, w ta­kim przypadku nie ma miejsca na zabiegi higieniczne, a takimi

136


przecież jest większość sposobów zapobiegania ciąży. Tak to zresztą wyjaśniają pytani o przyczyny niestosowania anty­koncepcji młodzi ludzie: Przeżycie jest tak głębokie, że trudno wtedy myśleć o prezerwatywie czy globulce. Podają, że kiedy współżycie seksualne Zostaje już uregulowane, gdy staje się czymś bardziej codziennym, istnieje możliwość podejmowa­nia świadomego działania także w zakresie antykoncepcji.

Drugi powód to prawdopodobnie braki w naszych działa­niach uświadamiających. Na ogół boimy się młodzieży mówić o antykoncepcji, gdyż sądzimy, że mówienie na ten temat mogłoby stanowić inspirację do podejmowania inicjacji. Nie wydaje się, by taka była moc słowa, że dopiero po wysłuchaniu pogadanki o antykoncepcji, na skutek tego miałby ktoś podjąć współżycie. Natomiast okazuje się, że wiedza młodych w tej sprawie jest niepełna, a na pewno niedostateczna, by mogła mieć praktyczne Znaczenie. Natomiast jeżeli nawet mówimy młodzieży o antykoncepcji, są to na ogół mgliste ogólniki, podczas gdy potrzebne są dokładne przepisy i wskazania praktyczne: gdzie i jak zdobyć środki, jak je stosować, jaka jest ich skuteczność. Nie bez znaczenia są tu także zalecenia Kościoła katolickiego stosowania tzw. metody termicznej1 jako jedynie skutecznej i nieszkodliwej (jedyna metoda do­zwolona wiernym przez Sobór Watykański, przy czym pozwo­lenie to dotyczy oczywiście stosunków małżeńskich). Jak­kolwiek jest to metoda dobra, to jednak na tyle kłopotliwa, że trudno wyobrazić sobie, by miały ją stosować młode dziewczęta, które bywają sytuacjami życiowymi zaskoczone lub współżyją tylko okazjonalnie. Toteż metoda ta jest w praktyce wśród młodych mało popularna.

1 Metoda termiczna polega na pomiarze ciepłoty ciała podczas cyklu
miesięcznego kobiety. Pomiar taki pozwala na ustalenie okresu jajeczko-
wania, w którym to czasie zaleca się zachowanie wstrzerflięźliwości płcio­
wej.

137


Nieprawidłowości zachowań seksualnych dzieci i młodzieży

Normatywne ujęcie zachowań seksualnych



W odniesieniu do seksualnego życia człowieka nie ma sta­łych norm, które raz na zawsze określiłyby, co jest prawidło­wością a co odchyleniem od niej. Normy są bowiem odmienne nie tylko w różnych społecznościach1, ale i w różnych war­stwach, a nawet grupach społecznych, mogą także ulegać przemianom na przestrzeni jednego pokolenia, bywają też inne w zależności od płci. Ponadto to, co jest prawidłowością w jednej fazie rozwoju, może nią nie być w następnej."

Tak więc normy Związane z życiem seksualnym należy ujmować dynamicznie, jako proces będący wytworem określo­nych społecznych uwarunkowań i zmieniający się wraz z nimi.

W zakresie zachowań seksualnych można uwzględniać różnorodne ujęcia norm, np. normę biologiczną (dotyczącą funkcji prokreatywnej), statystyczną (normą byłaby pow­szechność występowania danego zachowania), psychologiczną (zaspokajanie potrzeb danej osoby), społeczną (uwzględnianie interesu innego człowieka i społeczeństwa). Złożoność ludz­kiego seksualizmu czyni pojedyncze normy mało przydatnymi.

Jeżeli 'jednak normę seksualną będziemy rozpatrywać z punktu widzenia funkcji seksualizmu ludzkiego, to — biorąc pod uwagę trzy podstawowe funkcje: prokreatywną,

1 Por. rozdział Erotyzm rys historyczny (str. 17).

138


relacji interpersonalnej i funkcję rekreacyjną1 — możemy powiedzieć, że z punktu widzenia jednostki każda z nich Zawiera i wszystkie je łączy fenomen, który określamy jako „szczęście". Nie miejsce tu na jego filozoficzną analizę. Przyjmujemy, że Zarówno funkcja prokreatywna prowadząca do macierzyństwa i ojcostwa, funkcja relacji interpersonalnej przeżywana jako miłość czy przyjaźń, funkcja rekreacyjna dająca radość i odprężenie — obejmują rozmaite odmiany tego samego zjawiska: ludzkiego szczęścia. Nie znaczy to oczywiście, że każdy człowiek pozytywnie przeżywa na przykład swoje rodzicielstwo. Tak jest jednak najczęściej i można przypuszczać, że wymienione funkcje będą w przy­szłości podejmowane z coraz większą świadomością ich celu oraz właśnie ze względu na owo szczęście, jakkolwiek byśmy je nazywali czy odczuwali (np. jako samorealizację).

Chcemy przez powyższe powiedzieć, że normą w zakresie ludzkiego seksualizmu jest to wszystko, co daje człowiekowi szczęście. Byłoby to jednak skrajnie ipsocentrycZne2 ujęcie normy seksualnej. Stąd wysuwa się najczęściej postulat, że owo indywidualnie przeżywane szczęście nie powinno być realizowane ze szkodą dla drugiego człowieka i społeczeństwa. Postulat ten jest słuszny i w praktyce społecznej akceptowa­ny (pomimo różnego rozumienia tego, co jest szkodą dla innych).

Tam jednak, gdzie mamy do czynienia z młodym pokole­niem, któremu społeczeństwo ludzi dorosłych pragnie prze­kazać to, co ma najwartościowszego (przyjmując, że nawet jeśli propozycje mają charakter idealny i nie będą w pełni realizowane, to przecież wskazują one drogę rozwojowi spo­łecznemu) — taki umiarkowanie ipsocentryczny model normy seksualnej nie wydaje się wystarczający. Odpowiedniejszy

1 Wg A. Camforta, cyt. H. I. Lief: Introduction to Sexuality. W: The Sexual Experience, jw., s. 3.

1 Ipsocentryzm — nastawienie ku sobie.

139


jest tu model allocentryczny1, a mianowicie taki, według którego normę stanowi to, co obok szczęścia osobistego jest także dobrem dla drugiego człowieka i społeczeństwa (por. str. 34—35). Oczywiście rozumienie dobra ulega przemianom, jest również odmiennie ujmowane przez poszczególnych ludzi. Wydaje się jednak, że nawet tak ogólne sformułowanie normy może służyć jako dogodny punkt wyjścia do rozważań dotyczących prawidłowości i nieprawidłowości w zachowaniach seksualnych.

W seksuologii przyjmuje się różne zasady podziału odchy­leń seksualnych. Kierując się kryterium społecznego dobra, słuszne wydaje się przyjęcie podziału na dwie zasadnicze grupy.

Pierwsza grupa obejmowałaby zachowania seksualne spo­łecznie nieszkodliwe, będące niewielkimi odchyleniami ma­jącymi raczej charakter odmian indywidualnych czy pewnych osobliwości („dziwactw"). Przyjęto nazywać je dewiacjami (lub wariantami) zachowań seksualnych. Mogą one dotyczyć sposobów zaspokajania popędu oraz jego kierunku.

Drugim rodzajem odchyleń seksualnych są zachowania nazywane perwersjami (bądź zboczeniami). Ich realizację uważa się za społecznie szkodliwą i jest ona zwalczana. Szkodliwość ta może być bezpośrednia, np. gdy zagraża, życiu ludzkiemu (gwałt), lub pośrednia, gdy powodując konflikt Ze społecznymi normami prowadzi do głębokiej rozterki moralnej i w konsekwencji do nerwicy. Nerwicę traktujemy bowiem zawsze jako stratę zarówno osobistą, jak społeczną.2 Tylko ten rodzaj nieprawidłowego zachowania seksualnego zaliczymy do patologii.

Perwersje seksualne mogą także dotyczyć sposobów zaspo­kajania popędu oraz odchyleń w zakresie jego kierunku.

1 Allocentryzm — nastawienie ku innym.

2 Por. I. Obuchowska: Wtórne skutki zaburzeń nerwicowych. W: Dyna
mika nerwic, jw., s. 291.

140


Oczywiście szkodliwość poszczególnych perwersji może być różna i niekiedy nie można, uwzględniając kryterium spo­łeczne, przeprowadzić ścisłej granicy między wyróżnionymi dwoma grupami nieprawidłowych zachowań seksualnych, gdyż na przykład — czym innym jest zachowanie homoseksu-ałne chłopców masturbujących się, czym innym homoseksua-lizm realizowany między ludźmi dorosłymi, wynikający ze świadomego wyboru; czym innym wreszcie — kontakt homo-seksualny dorosłego mężczyzny z nieletnim chłopcem. Tak zatem ten sam rodzaj odchylonego zachowania seksualnego może być raz uważany za dewiację (lub nawet prawidłowość w danej fazie rozwoju), raz za perwersję. Wynika z tego, że odchyleń w zachowaniu seksualnym nie można ujmować wy­łącznie behawioralnie, na podstawie obserwowanych czyn­ności, ale konieczna jest każdorazowa znajomość sytuacji oraz motywacji danej osoby.

Podział na dewiacje i perwersję jest też z innego punktu widzenia utrudniony: cechuje go dynamiczność. Dewiacja może przekształcić się w perwersję i odwrotnie — perwersja pod wpływem na przykład terapii może przyjąć postać nie­szkodliwej dewiacji. Dlatego stosuje się często jeszcze inne kryterium podziału, według którego oddziela się dewiację od perwersji. Istotną cechę dewiacji stanowiłby jej preferencyjny charakter, czyli dewiacja byłaby pewnym wyborem zacho­wania, tym, co się woli, bardziej lubi, a więc nie miałaby ona przymusowego, wyłącznego charakteru. W chwili gdy taki przymus wystąpi, to znaczy gdy człowiek nie może zaspo­koić popędu seksualnego w inny, tylko w taki właśnie, odmien­ny od powszechnie przyjętego sposób, dewiacja staje się perwersja, której istotną cechą jest kompulsywność — we­wnętrzny przymus takiego i tylko takiego realizowania popędu.

Społeczeństwa bronią się przed perwersjami, a często i przed dewiacjami, poprzez ustalanie norm obyczajowych, moral­nych i prawnych. Odstępstwo od norm budzi mniejszy lub

141

większy sprzeciw, włącza się wtedy opinia publiczna, wywie­rane są presje wraz z potępieniem, a nawet restrykcjami kar­nymi. Mogą one być silnymi czynnikami nerwicorodnymi i niekiedy mogą odchylenie wręcz utrwalić.

Zrozumiałe i pożądane ograniczenia, jakimi społeczeństwo broni uznawane przez siebie wartości, których zniszczenia się obawia — są oparte na tradycjach przekazywanych przez po­kolenia i tak jak tradycje normy te zawierają treść rozumną, uzasadnioną, obok irracjonalnej czy wręcz szkodliwej. W zakresie norm seksualnych to przemieszanie elementów racjo­nalnych i irracjonalnych bywa szczególnie duże, toteż nie zawsze normy bronią wartości słusznych.

Można jednak z optymizmem obserwować zjawisko, że społeczeństwa naszej cywilizacji, zwłaszcza krajów euro­pejskich, do spraw patologii podchodzą z narastającym liberalizmem. Proces akceptacji „dziwnych" zachowań ludzi postępuje i współczesna kultura stosunków międzyludzkich polega m.in. na tolerancji dla „inności". Coraz mniej gwał­townie atakowani są ludzie tylko dlatego, że są odmienni.

Z punktu widzenia nie tylko seksuologii, lecz także zdrowia psychicznego, liberalizacja stosunku do odchyleń seksualnych jest słuszna. Sądzimy, że nie tak odległe są czasy, kiedy zakres zachowań omawianych w podręcznikach seksuologii i psy­chiatrii jako patologiczne znacznie się zmniejszy, a przed­miotem troski pozostaną tylko zachowania seksualne, które stanowią istotne zagrożenie społeczne.

Rodzaje nieprawidłowych zachowań seksualnych.



Wyróżniony powyżej podział, na dewiacje i perwersje, w odniesieniu do dzieci i młodzieży wymaga dodatkowych wy­jaśnień.

W stosunku do dzieci, których osobowość podlega inten-

142

sywnemu rozwojowi, a zachowanie jest w znacznym stopniu wyznaczone sytuacyjnie, trudno w ogóle mówić o dewiacjach w podanym uprzednio rozumieniu, a tym bardziej o per-wersjach.

Ponieważ jednak każde zaburzenie stanowi wypaczenie zachowania normalnego, ponadto wiadomo, że zachowanie dziecka, wywołane wyłącznie sytuacyjnie może, ulec utrwale­niu (patrz str. 184) — przeto przejście między zachowaniem, którego nie można zaklasyfikować jako nieprawidłowe, a rze­czywiście nieprawidłowym, bywa płynne. Dlatego też, mając na względzie profilaktykę, uznaliśmy przedstawienie niepra­widłowych zachowań seksualnych za celowe.

Jeszcze ważniejszy jest problem w przypadku młodzieży. Wyraźnie seksualny charakter występujących u niej, określo­nych zachowań, powoduje, że możemy je rozpatrywać po­dobnie jak zachowania seksualne ludzi dorosłych, przy uwzględnieniu odmienności będących wynikiem fizycznej i psychicznej niedojrzałości młodzieży.

Należy jednak stwierdzić, że dewiacje seksualne występują w tym wieku niezwykle rzadko (wymagają one czasu do ufor­mowania się), a jeżeli nawet, to są one niewyraźnie zaryso­wane, będąc raczej (dla specjalistów) przeczuciem przyszłego obrazu seksualności danej dziewczyny czy chłopca niż jej stanem aktualnym.

Ale i w tej sytuacji względy profilaktyczne powodują, że takie niepełne zachowania dewiacyjne, które obserwuje się u młodzieży, Zostały włączone do tego rozdziału. Nie ujmu­jemy ich wprawdzie jako patologii (por. str. 140), pamiętajmy jednak, że dewiacje seksualne mogą w pewnych warunkach przekształcić się w perwersję i stać się źródłem osobistych cierpień, a nawet społecznego zagrożenia.

Jeżeli chodzi o perwersję seksualne, jakkolwiek wystę­pują one u młodocianych niezwykle rzadko, jednak można je spotkać. Nie są one oczywiście tożsame z postaciami perwersji

143


występujących u ludzi dorosłych, nosząc znamiona młodości. Tam, gdzie to było możliwe, staraliśmy się tę młodzieńczą specyfikę uwypuklić.

Przy omawianiu wybranych rodzajów odchyleń seksualnych nie postawiliśmy ostrego podziału między dewiacjami i per-wersjami ze względu na fakt, iż — jak wspomnieliśmy — przejście między nimi jest płynne: To samo zjawisko może być raz ujmowane jako nieszkodliwa dewiacja, raz jako uciążliwa perwersja — gdy stanie się jedynym sposobem realizowania popędu seksualnego.

Przyjęliśmy natomiast podział nieprawidłowych zachowań seksualnych na dwie grupy: na zachowania będące odmien­nymi sposobami zaspokajania popędu seksualnego i na zachowania różne pod względem kierunku Zaspokajania popędu.

Do pierwszej grupy zaliczono: ekshibicjonizm, fetyszyzm (transwestytyzm, transwestyzm), oglądactwo (voyeryzm), koprolalię, sadyzm, masochizm, gwałt, a także pornografię i prostytucję.

Do drugiej grupy zostały włączone: homoseksualizm (inwertyzm), narcyzm, transseksualizm, pedofilia i zoofilia (sodomia). Uczyniono tak dla większej przejrzystości, chociaż nietrudno zauważyć, że obie grupy przenikają się, gdyż różne rodzaje nieprawidłowości mogą występować równocześnie, jak na przykład prostytucja homoseksualna i in.

Niewątpliwie trzeba tu wyjaśnić fakt włączenia pornografii oraz prostytucji do grupy odmiennych sposobów zaspokaja­nia popędu seksualnego, bowiem w pracach z zakresu seksu­ologii zagadnienia te nie są włączane do patologii seksualnej — ani do dewiacji, ani do perwersji. Są to bowiem zjawiska spo­łeczne, ,.produkty" społeczeństwa. Autorzy postanowili jednak omówić te dwa zagadnienia w tym rozdziale, ponieważ Z wychowawczego punktu widzenia stanowią one integralną część „manowców miłości" i są odmiennymi „sposobami" jej

144


uprawiania. I chociaż tradycyjnie pornografia i prostytucja nie są objęte określeniem patologii seksualnej, to jednak, zdaniem autorów, na takie określenie zasługują. Są to bowiem zjawiska z zakresu społecznej patologii seksualnej. Oczywiście prostytucji z pornografią, ze względu na konsekwencje wycho­wawcze obu zjawisk, nie należy stawiać w jednym rzędzie. Szkodliwość pierwszej jest niewątpliwa, drugiej — dyskusyjna. Niemniej w pracy przeznaczonej dla pedagogów omówienie obu zjawisk wydaje się konieczne.

Przy dokonaniu wyboru rodzajów nieprawidłowych za­chowań seksualnych (spośród dużej ich liczby) kierowano się przede wszystkim możliwością wczesnego ich występowania, a więc już w wieku dorastania, a niekiedy wcześniej — Z czym wiąże się możliwość zarówno profilaktyki, jak i wczesnej interwencji terapeutycznej.

Rodzaje odmiennych sposobów zaspokajania po­pędu seksualnego. Ekshibicjonizm polega na de­monstrowaniu swoich narządów płciowych w celu uzyskania satysfakcji seksualnej (orgazmu). Występuje on Z reguły u mężczyzn w wieku dojrzałym. W sytuacji, gdy jest jedynym sposobem uzyskania satysfakcji, ponadto, gdy bywa realizo­wany wobec dzieci, może być uważany za perwersję.

Najczęściej ekshibicjoniści obnażają się przed dziewczynka­mi, młodymi kobietami lub grupą kobiet, wywołując tym faktem zaskoczenie. Zdarza się też, że pokazują swoje na­rządy płciowe stojąc w oknie. W krajach zachodnich spotyka się ekshibicjonistów wykorzystujących do publicznego de­monstrowania genitalii samochody.1

Aktowi ekshibicjonistycznemu towarzyszy zazwyczaj po­czucie mocy powstałe wskutek silnego oddziaływania na obserwatora, co stanowi dodatkową (oprócz podniecenia czy

x R. L. Sadoff: Other Sexual Deviations. W: Th" Sexual Experience, jw., s. 431.


1   2   3   4   5   6   7   8   9   10


©operacji.org 2017
wyślij wiadomość

    Strona główna