Biblioteka psychologiczna



Pobieranie 1,96 Mb.
Strona10/10
Data07.02.2018
Rozmiar1,96 Mb.
1   2   3   4   5   6   7   8   9   10

2!8

deź ona stara się o optymalne warunki. Człowiek natomiast przez głupotę niszczy tę szansę.

Po zapłodnieniu komórka wielokrotnie się dzieli — i tak w pew­nym momencie z tej komórki tworzy się cała grudka komórek, co prawda niezróżnicowanych, wszystkie jakby jednakowe. A prze­cież ma rozwinąć się z tego już bardzo niedługo, bo za 9 miesięcy człowiek! Ma mieć wszystkie narządy sprawne i zdolne do samo­dzielnego funkcjonowania. Ten okres embrionalnego rozwoju jest jednym z cudów natury. Jak to się dzieje, źe z tego pozornego chaosu rozwija się zdrowy, normalny, żywy człowiek? Że nie za-zachodzą tu żadne pomyłki? Czasem co prawda tak bywa, źe nastę­puje zamieszanie, że naturalny porządek zostaje zachwiany. Dzieje się tak zwykle na skutek choroby matki, zatruć albo urazów, szko­dliwości leków itp. (np. thalidomidu, alkoholu i nikotyny). Dlatego, aby nie doszło do rozwoju wady wrodzonej, matka w okresie ciąży musi być otoczona specjalną opieką. Troszczy się o to państwo poprzez ustawodawstwo pracy i przywileje dla kobiet. Oczywiście najważniejszy jest okres ciąży, ale i przedtem kobieta musi być zdrowa, musi być prawidłowo zbudowana, by mogła wywiązać się ze swego zadania. Dlatego już młode dziewczęta otaczamy opie­ką. Jest to zadanie mężczyzn, którzy w większości, oprócz złożenia plemników, w całym macierzyństwie prawie nie uczestniczą, cię­żarów związanych z nim nie dźwigają tak jak kobieta.

Teraz przeskoczymy kilka miesięcy. Zobaczmy, jak wygląda płód tuż przed urodzeniem. Waży ok. 3,5 kg (rysunek schematy­czny), ma wszystkie narządy, część z nich już pracuje, część ocze­kuje, by podjąć samodzielnie czynności po odpępowieniu. Teraz jest jeszcze na „całkowitym utrzymaniu" matki — ona za niego oddycha, ona go żywi, oczyszcza jego krew i wydala produkty odpadu. Płód jak pasożyt, przy tym bezwzględny — to, co mu potrzebne, pobiera z organizmu matki nie licząc się z jej potrze­bami i jej zdrowiem. Wiemy, że potrafi zapewnić sobie dostate­czne ilości na przykład wapnia, podczas gdy matka może z braku tegoż składnika zachorować na próchnicę zębów. Taki pasożyt­niczy stosunek do matki u niektórych dzieci zachowuje się i w okresie późniejszym — nawet szkolnym. Nie wynika to już jednak z biologii, ale z braku społecznej dojrzałości dziecka.

Płód znajduje się w macicy, pływa w wodach płodowych. Obec­ność' tych wód chroni płód przed urazami, zapewnia warunki dobrego rozwoju, możliwość poruszania się. Tych wód płodowych

219


jest kilka litrów. Razem z płodem pojemność macicy wynosi ok. 10 litrów. Kobieta nosi to w brzuchu — jest to tyle, co wiadro wody (!). I teraz popatrzcie, zdarza się, że kobieta w ciąży musi się dostać do zatłoczonego tramwaju, stoi potem w tłoku, a bywa, że mężczyźni jej nie pomogą i na przykład w tramwaju siedzą. To dowód braku kultury i wprost chamstwa. Opieka nad kobietą to nie wymysł wychowawcy, lecz dowód zrozumienia jej wielkiej i trudnej społecznej roli.

Poród trwa niekiedy kilka dni, a „wyciśnięcie" płodu nie jest takie znów łatwe.

(Chłopcom poród przedstawia się jako coś bardzo bolesnego i kłopotliwego. Mówi się, że żaden mężczyzna by tego nie wytrzy­mał, a kobieta wytrzymuje i to często nie jeden raz.)

Jeżeli komórka jajowa nie zostanie zapłodniona, zostaje wydzie­lona razem z krwją. Jest ona już niepotrzebna. To właśnie jest miesiączkowanie. Kobieta miesiączkuje od dojrzałości do przekwi-tania, co kilka tygodni. Traci przy tym za każdym razem ok. ■ 100—150 ml krwi. Jest to duża strata. Chłopak, kiedy się skaleczy i krew kapie mu z palca, biegnie przerażony do gabinetu lekar­skiego, robi sobie opatrunek. A dziewczyna traci co miesiąc pół szklanki krwi — i w tym czasie uczy się, pracuje, tłoczy się w tram­waju, stoi w kolejce w sklepie... Znów niesprawiedliwość.

Jeśli ciąża wynika z głupoty czy podłości, jest nie chciana i nie­planowana (tylko ludzie ciemni, prymitywni mogą do tego do­puścić), bywa — że niekiedy pozostaje jako jedyne wyjście jej przerwanie. Jest to zabieg bardzo okaleczający i może być stoso­wany tylko w ostateczności, wtedy kiedy zupełnie nie ma innego wyjścia. Bo urodzenie dziecka" to ogromna odpowiedzialność. Jeśli ma ono być nieszczęśliwe, nie mieć pełnej i dobrej rodziny — to kto wie, co jest lepsze? Obie możliwości są straszne i takiej alternatywy w ogóle nie powinno być.

Jeżeli jednak nie ma innego wyjścia, dokonuje się przerwania ciąży zabiegiem tzw. sztucznego poronienia. Polega ono na tym, że do macicy wprowadza się ostrą pętelkę na długim trzonku (jakby żyletka zwinięta w pałąk) i tym narzędziem skrobie się błonę śluzową po to, by zniszczyć komórkę jajową (która już w tym czasie raczej jest embrionem, a nie komórką). Skrobie się dotąd, aż się usunie całą błonę śluzową, czyli aż do mięśnia. — „To boli? — pytają zazwyczaj chłopcy. „Oczywiście i to bardzo" — odpowiada się. Po tym może nastąpić zakażenie, bo przecież powstaje wielka rana

220


i nie ma możliwości jej opatrzenia. Po takim zakażeniu może pow­stać w błonie śluzowej macicy wiele blizn. Oczywiście następna ciąża może być przeto powikłana, bowiem komórka jajowa ma złe warunki do zagnieżdżania się.

Sztuczne poronienie to straszny zabieg. Popatrzcie — jak mężczyźni są niekiedy bezmyślni i podli, jeśli mogą dopuścić do tego, że kobieta naraża się na takie konsekwencje. Mężczyzna czę­sto potem mówi, iż zapłaci za zabieg. Czy jest jednak cena, która może wyrównać taką krzywdę ?

Widzicie więc — kobieta dźwiga wszystkie ciężary macierzyń­stwa. Ma z tym związane liczne kłopoty. A mężczyzna?

Ma same korzyści. Stosunek płciowy jest dla mężczyzny bardzo przyjemny (dla kobiety nie zawsze, o czym nieraz nawet mężczy­źni nie wiedzą). Zostaje ojcem, ma potomstwo. Ale jego udział w ciężarach i kłopotach jest wyjątkowo nieproporcjonalny.

I mężczyzna powinien tę niesprawiedliwość natury wyrównać, starając się kobietę otoczyć opieką, stworzyć jej jak najlepsze wa­runki życia, zapewnić jej zdrowie. Powinien wziąć na siebie wszyst­kie trudne i ciężkie obowiązki. Czy jednak tak postępuje? Osądźcie sami?

A przecież kobieta odwdzięcza mu się za to w codziennym życiu, kocha go, prowadzi dom, opiekuje się rodziną. W dodatku naj­częściej pracuje zawodowo.

Poza tym organizm kobiety jest czymś cudownym. Funkcjonuje jak najlepszy mechanizm. Sam się reguluje. Znosi trudy i ciężary. Ten fenomen natury fascynuje i napełnia podziwem".

W czasie pogadanki w klasie panowała zupełna cisza. Chłopcy słuchali uważnie, z wypiekami na twarzy. Cisza trwała jeszcze przez chwilę po jej zakończeniu. Dopiero potem nastąpiły pytania.

Często pytania padają już Zresztą w czasie pogadanki, dowodzi to zaangażowania, tego, że wywody trafiają do chłopców. Z reguły panuje poważna i rzeczowa atmosfera. Są to bardzo miłe spotkania — uczniowie reagują w sposób tak spontaniczny i tak prawidłowo, że budzi zdziwienie, dlaczego nauczyciele nie chcą tej wychowawczej szansy wy­korzystywać.

Z dziewczętami oczywiście trzeba mówić inaczej. Dlatego, jak już wspomnieliśmy, rozmowy na tym etapie rozwoju

221


trzeba prowadzić osobno. Dziewczętom można i należy tłu­maczyć, że kobieta ma do spełnienia doniosłą rolę. Można i trzeba wpajać dumę z tego, że organizm kobiety tak wspa­niale działa. Ale nie należy ich straszyć na przykład poro­dem, którego dziewczęta i tak bardzo się boją. Trzeba im wyjaśnić, że poród to zjawisko fizjologiczne, naturalne, że organizm każdej kobiety jest tak zbudowany, by mógł wy­wiązać się z tej podstawowej funkcji. I mówić, że miesiączko­wanie to fizjologia, choć uciążliwa, ale przecież niezbędna. Dziewczęta musimy też informować o higienie — nie ogólnie, ale dokładnie (np. w jaki sposób mają się podmywać). Są to sprawy intymne i nie ma potrzeby, by w rozmowach na ten temat uczestniczyli także chłopcy.

Po okresie dojrzewania właściwe uświadomienie seksualne kończy się. Starszej młodzieży trzeba co prawda udostępnić rzetelne źródła informacji, ale nie jest to zadanie ani tak bardzo trudne, ani tak ważne. Młodzież starsza ma bowiem możliwości dokształcania się, czynnego poszukiwania wiedzy, jeżeli odczuwa taką potrzebę.

W programie ogólnokształcącej szkoły średniej istnieją dwa przedmioty, które dotyczą omawianej przez nas proble­matyki. Jest to biologia Z higieną w klasie IV oraz nowy, jak dotąd nieobligatoryjny przedmiot: „Przysposobienie do życia w rodzinie" realizowany w klasie I.'

Program higieny oceniamy jako ciekawy i nowoczesny. Obejmuje takie zagadnienia, jak: higiena komunalna, higiena środowiska, higiena psychiczna, higiena życia rodzinnego,

1 Program szkoły, jak już wspomnieliśmy, znajduje się w ustawicznych opracowaniach i ulega stałym zmianom. Szczególnie w ostatnim okresie w związku z reorganizacją (skrócony tydzień pracy), jak i zaniechaniem reformy trudno jest przewidzieć, jaki kształt przyjmie ostatecznie pro­gram szkoły.

Opisany stan był aktualny w 1980 roku. Przemiany — prowadzące do ograniczania programów i ich zawężenia — odbiją się niekorzystnie, są-dząc^po tendencjach i projektach, na uświadomieniu i wychowaniu seksu­alnym.

222

pracy i wypoczynku. Jak widać, tematyka jest obszerna i zróżnicowana. Realizacja tego programu napotyka jednak przeszkody. Kto ma być wykładowcą? Biolog? Ten, nie­stety, jest do tego programu zupełnie nie przygotowany, gdyż są to zagadnienia, z którymi nie miał nigdy do czynienia. Nie ma też dobrych pomocy naukowych, nie dostarczono nauczycielowi materiałów, z których mógłby sam się kształcić. Trudno wierzyć w dobrą realizację programu higieny w tych warunkach. Nawet lekarz ma trudności — po prostu jest to zbyt duży i zbyt zróżnicowany zakres wiedzy.

„Przysposobienie do życia w rodzinie" to przedmiot cie­kawy i jego wprowadzenie należy uznać za epokowe wyda­rzenie w polskiej oświacie. Tylko że występują trudności ana­logiczne do trudności w realizowaniu nauczania higieny. Jeden nauczyciel nie może uczyć — bowiem nie ma tak uniwersalnego przygotowania. Istnieje możliwość i nawet zalecenie, by zapraszać różnych wykładowców, nawet ludzi spoza szkoły. Nie jest to w praktyce proste, a już w małych ośrodkach wprost niewykonalne. I Znów piękna i słuszna inicjatywa rozbija się o trudności w praktycznym jej realizo­waniu.

Starsza młodzież, po okresie dojrzewania, wykazuje j|uż zupełnie inne zainteresowania niż młodzież dorastająca.

Fizjologia, przynajmniej w tym podstawowym ujęciu, już jej nie interesuje. Chłopców ciekawi seksuologia, ale chcieliby otrzymać rzetelne poważne wiadomości. Dziewczęta inte-resują się raczej problematyką bardziej psychologiczną.

"Pytają więc" o inne sprawy o to, co jest miłość, od czego Zależy, czy jest trwała po czym poznać miłość prawdziwą itp. Oczywiście i chłopcy, i dziewczęta interesują się sprawami małżeństwa, a także przepisami prawnymi w tym zakresie, problemem doboru partnerów, warunkami trwałości małżeń­stwa, źródłami niepowodzeń itp. Są to sprawy trudne i mło­dzież podchodzi do nich poważnie. Jednego natomiast nie

223


Znosi i w tym jednym przypadku potrafi Zachować się nawet brutalnie w stosunku do prelegenta: wówczas, gdy mówi do niej o sprawach dla młodzieży już oczywistych, prostych, banalnych.

Znany jest przypadek, kiedy to dla wyższych klas liceal­nych Zorganizowano cykl prelekcji lekarzy ginekologów. Pre­lekcje (dla większego splendoru) odbywały się w wykładowej sali uczelni. I na tych prelekcjach doszło do dość gorszących incydentów — młodzież zachowywała się niegrzecznie, pozwa­lała sobie na głośne uwagi, rozmawiała, gremialnie wychodziła z sali. Dlaczego? Bo prelegenci nie znając młodzieży i nie rozumiejąc, na jakim etapie pod względem zainteresowań są dziewiętnastolatki, mówili o takich sprawach, o których na­leżało informować w szkole podstawowej. Młodzi ludzie nie chcieli tego słuchać, czuli się dotknięci tak infantylnym trak­towaniem.

Nieco inna, choć również zła była sytuacja, gdy dla jednego Z liceów cykl pogadanek uświadamiających, które były prowa­dzone w sali wykładowej Instytutu Ginekologii i Położnictwa, rozpoczęto od filmu obrazującego choroby weneryczne. Film był naturalistyczny i niektóre uczennice przeżyły prawdziwy szok, w tym trzy zemdlały. Bardziej jeszcze wstrząsająca była argumentacja organizatorów: „Chodziło o to, by mło­dzież odstraszyć od wczesnego rozpoczynania życia seksu­alnego".

W ciągu ostatnich lat sytuacja — jak sądzimy — zmieniła się na tyle, że taki błąd pedagogiczny byłby obecnie już nie­możliwy.

Jeżeli w czasie spotkań z młodzieżą wyczuwa się nieprzy­chylną atmosferę (co zachodzi rzadko, ale może się zdarzyć), wtedy trzeba starać się mówić bardzo trudnym językiem, podawać taki zasób wiedzy, który na pewno przerasta poziom słuchaczy. Wywołuje to Zainteresowanie, przekonują się oni bowiem, że wbrew ich wyobrażeniu o wszystkim jeszcze nie

224


słyszeli. Taka metoda nigdy nie zawiodła. Wykładowca musi po prostu Znać młodzież, musi umieć nawiązać z nią kontakt i powinien potrafić wyczuć atmosferę. Jeśli zapewni sobie życzliwość słuchaczy, oni sami poprzez pytania wyznaczą zakres wiedzy, jaki jest im w konkretnej sytuacji potrzebny.

Wychowanie seksualne



Jak już przedstawiono (por. str. 195), wspólnym celem wy­chowania i uświadomienia seksualnego jest ukształtowanie osoby zdrowej seksualnie.

W procesie uświadamiania przekazujemy dzieciom i mło­dzieży pewien zasób wiedzy, z którego czerpiąc, będą oni problemy seksualne rozumieli. Rozumienie to jest abso­lutnie niezbędne do prawidłowego wyboru własnych Zachowań seksualnych. Nie jest jednak podstawą wystarczającą, bowiem nie sprawdził się w praktyce społecznej pogląd Sokratesa, że wiedza jest cnotą, czyli że wystarczy wiedzieć, aby dobrze postępować. Człowiek musi jeszcze chcieć, a są to już problemy nie jego wiedzy, ale motywacji. Przenosząc problem na teren wychowania seksualnego, jest zrozumiałe, że czło­wiek musi nie tylko chcieć podejmować określone Zacho­wania, ale niejednokrotnie (prawdopodobnie częściej niż w innych dziedzinach jego działalności) musi chcieć po­wstrzymywać się od pewnych rodzajów działań. Przy tym zarówno zewnętrzne (np. wywierane przez grupę rówieśniczą), jak i wewnętrzne (popęd seksualny) naciski mogą takie po­wstrzymywanie się od działania znacznie utrudniać.

Niezależnie od tych trudności jest to ostatecznie zawsze problem pewnych wyborów człowieka, który jakkolwiek jest zagadnieniem interdyscyplinarnym {wchodzi w zakres etyki, psychologii, socjologii i in.), to jednak stanowi przede wszystkim problem pedagogiki. Ona bowiem obok nauczania

225


Zajmuje się m. in. sposobami społecznego oddziaływania w kierunku ukształtowania trwałych dyspozycji psychicznych do postępowania Zgodnego z normami kulturowymi. Nazy­wamy to wychowaniem.

W niniejszej pracy nie mamy możliwości przedstawienia całej rozległej dziedziny wychowania seksualnego. Dlatego ograniczymy się tylko do wybranych problemów.

Wychowanie seksualne nie obejmuje odmiennych sposo­bów postępowania, nie stanowi też ściśle wyodrębnionej dziedziny wychowania. Seksualność człowieka, będąca jednym z aspektów jego osobowości, kształtuje się wraz z jej rozwojem. Tak więc wszystko to, co temu rozwojowi służy, sprzyja również seksualizmowi. Zakres spraw, które seksualizm obejmuje, jest oczywiście w stosunku do problemów osobo­wości węższy, co zostało wyrażone w sformułowaniu celu wychowania seksualnego (por. str. 195). Problemy te są jednak bardziej rozległe, niż się na ogół sądzi, i powiązane pod niektórymi względami tak ściśle z pozostałymi Zagadnie­niami osobowości, że przeprowadzenie podziału na to, co rozwija seksualizm, a co rozwija pozostałe aspekty osobo­wości, jest po prostu niemożliwe.

Wychowanie seksualne opiera się zasadniczo na dwu roz­ległych kierunkach wychowania, a mianowicie na wychowa­niu uczuciowym i moralnym.1

W obrębie obu wyróżnionych kierunków wychowawcze oddziaływanie rozpoczyna się w środowisku rodzinnym i chociaż szybko wykracza poza jego ramy, to jednak można sądzić, że podstawy własnej uczuczowości i moralności wynosi się z domu rodzinnego. Przekazywane przez osoby najbliższe, darzone miłością, najłatwiej ulegają uwewnętrznieniu (interio­ryzacji) i są najtrwalsze. Oddziaływania innych środowisk pełnią raczej rolę uzupełniającą i ewentualnie korygującą.

1 Czytelnik mógł zapoznać się szczegółowo z ich zakresem i problema­tyką w tomie 6 i 8 „Biblioteki Psychologicznej".

228


Jest zrozumiałe, że wszystkie trudności, jakie zakłócają uczuciowy i moralny rozwój dziecka w którymkolwiek ze środowisk, w jakich dziecko funkcjonuje (rodzinnym, szkol­nym, rówieśniczym), są również czynnikami patogennymi w stosunku do rozwoju erotycznego. Zalicza się do nich m. in. wadliwą atmosferę wychowawczą, nieodpowiednie postawy w stosunku do dziecka, niewystarczające lub nieodpowiednie wzory osobowe itp. W rozdziale o nieprawidłowych zacho­waniach seksualnych wielokrotnie odwoływaliśmy się do czynników patogennych, szczególnie tych, które występują w środowisku rodzinnym i rówieśniczym.

W kształtowaniu prawidłowych postaw bardzo ważną rolę odgrywa przykład, zwłaszcza własnej rodziny. Naturalnie nie chodzi tu o działania celowo wyreżyserowane.

Jeżeli rodzice stanowią dobraną, kochającą się parę, a ich pożycie jest przykładne dziecko wzrasta w prawidłowej atmosferze. Jeśli natomiast wychowaniu rodziców dominuje "brutalność i wrogość, dziecko może przejąć od nich złe na­wyki. Ilustrują to obserwacje zabaw małych dzieci. Jednym Z ulubionych tematów bywa zabawa w rodzinę. Dzieci dzielą się rolami i często w sposób bardzo trafny naśladują zacho­wania własnych rodziców.

Nawyki, tradycje, wzory osobowe stają się ważnymi czyn­nikami kształtującymi zachowanie. Dzieci wychowujące się w prawidłowej rodzinie nie wymagają specjalnych zabiegów w zakresie wychowania seksualnego. Gorzej jest z dziećmi, które tych wzorów nie miały lub otrzymały wzory negatywne. Prawdopodobnie dziecko wychowane w rodzinie rozpadającej się łatwiej skorzysta w przyszłości z rozwodu jako sposobu rozwiązania trudności małżeńskich niż dziecko wychowywane

w harmonijnej atmosferze. Wzór więc jest jednym z istot- nych czynników kształtujących postawy.



Cóż zatem można zalecić w przypadkach złej rodziny lub jej braku? Można wyrabiać tęsknotę do dobrej atmosfery,

227


wskazywać na trudności, jakie przeżywa dziecko wychowy­wane w rodzinie nieprawidłowej. Poza oddziaływaniem wer­balnym słusznie byłoby stawiać dzieciom, Zwłaszcza wycho­wywanym w zakładach wychowania zbiorowego, dobre przy­kłady do naśladowania. W zakładach takich powinny istnieć dostępne obserwacji przykładne rodziny. Być może, dla wielu wychowanków domu dziecka stanowiłyby one wzór pierwszej prawidłowo funkcjonującej rodziny, której członkowie kochają się i odnoszą się do siebie kulturalnie.

Z właściwą atmosferą rodzinną wiąże się wzajemne zaufa­nie między rodzicami i dziećmi, warunkujące skuteczność wychowania seksualnego.

Oto przykład braku Zaufania między synem i ojcem:

Przed kilku laty zgłosił się do poradni młodzieżowej szesnasto­letni chłopiec. Obawiał się, że dziewczyna, z którą od dłuższego czasu utrzymywał" kontakty seksualne, zaszła w ciążę. Pragnął znaleźć potwierdzenie ewentualnej ciąży oraz radę, jak ją usunąć. Twierdził, że się kochają, był w stosunku do dziewczyny bardzo opiekuńczy. Oboje byli zmartwieni i bezradni. Okazało się jednak że obawy były bezpodstawne. Wizyta skończyła się na rozmowie na temat zapobiegania ciąży, bo o wstrzemięźliwości — w tej kon­kretnej sytuacji — rozmowa byłaby bezcelowa.'

Kilka miesięcy później zgłosił się do poradni ojciec tego chłopca z prośbą, by w klasie jego syna przeprowadzić pogadanki uświada­miające. Ojciec doszedł do wniosku, że czas byłoby już uświado­mić syna i nawet sam podjął z nim na ten temat rozmowę. Wyjaś­nił mu, że „ponieważ już wkrótce będziesz mężczyzną, pora, byś się o pewnych rzeczach dowiedział". I zaczął mówić o tym, że dzieci powstają na skutek kontaktu rodziców, podobnie jak u owa­dów i zwierząt. Chłopiec był podczas rozmowy wyraźnie zakłopo­tany i oczywiście nie podtrzymywał jej, ojciec z kolei poczuł się w tej sytuacji nieswojo i rozmowa się urwała. Niepokoiło go jed­nak, że chłopca nie uświadomił i postanowił poradzić się w tej spra­wie lekarza.

Zdajemy sobie sprawę, że rozmowy Z dorastającymi dziećmi są trudne i w związku Z tym należą do rzadkości. Są jednak

228

rodziny, w których dyskutuje się nawet na bardzo drażliwe tematy. Jedna z matek Zapytywała kiedyś, w jaki sposób pomóc synowi, który stwierdził, że upragniona dziewczyna nie chce zgodzić się na współżycie seksualne, natomiast dziewczyna łatwa nie odpowiada mu i ponadto boi się on v zarażenia chorobą weneryczną. Już sam fakt, że syn i matka wspólnie Zastanawiali się nad tym niewątpliwie trudnym problemem, stanowi gwarancję mądrzejszego jego rozwiąza­nia, niż gdyby decyzję miał podjąć sam chłopiec.

Często błędy w zakresie wychowania seksualnego popełnia­ne przez rodziców są wynikiem niezrozumienia problemów rozwoju, którymi żyją dzieci, są też nieraz rezultatem nie­przemyślanej i nadmiernej troski o dziecko.



Babcia kilkunastoletniej dziewczynki, oburzona jej makijażem (na pewno niepotrzebnym), wyrażała do znudzenia swoją dezapro­batę. Powtarzała na przykład, że ,,wygląda, jak dziewczyna lekkich obyczajów", „naraża się na zaczepianie na ulicy" itp. Intencje babci były niewątpliwie dobre, ale sposób zwracania uwagi z pew­nością niepedagogiczny i prowadzący do odwrotnych skutków.

Innym przykładem mogą być obawy rodziców przed samotnymi wyprawami dziewczyny i chłopca. Rodzice nawet nakłaniają do wycieczek, w których uczestniczy kilka par, przypuszczając, że nie dojdzie wówczas do kontaktów seksualnych. Domniemania ich są jednak błędne, ponieważ dwoje młodych ogranicza się za­zwyczaj do pocałunków, pieszczot, pettingu itp., natomiast w towa­rzystwie kilku par często nawiązują się stosunki płciowe, gdyż poszczególne osoby chcą po prostu pokazać swą dojrzałość pozo­stałym uczestnikom spotkania. Tak więc rodzice, na skutek braku rozeznania, sami niekiedy umożliwiają nawiązanie kontaktów seksu­alnych.

Rodzice odnoszą często wrażenie, że ich poglądy i rady są przez młodzież odrzucane. W większości przypadków mło­dzież przyjmuje taką postawę tylko zewnętrznie. Niejedno­krotnie można bowiem przekonać się, że młodzież w rozmo­wach między sobą wypowiada poglądy zasłyszane w domu jako

16 — Rozwój erotyczny 229

własne. Prowadzenie rozmów, chociaż trudne i w danej chwili niewdzięczne, nie jest jednak z pewnością bezcelowe, chociaż skutki bywają często odległe. Traktujmy zatem prze­korną postawę młodzieży, Zaprzeczanie naszym argumentom, jako formę walki o własne poglądy. Argumenty nasze mło­dzież często akceptuje, ale czyni to w sposób skryty, wsty­dząc się własnej zależności.

Dorośli mają szczególnie duże możliwości w narzucaniu swych poglądów na tematy seksualne. Zagadnienia te, zwłasz­cza w okresie pierwszych doświadczeń, są tak skomplikowa­ne, że młodzież chętnie korzysta Z pomocy osób przyjaznych w ich rozwiązaniu. Warunkiem powodzenia jest udzielenie realnych rad oraz w sposób pozbawiony mentorstwa. Należy pamiętać, że rozmowy na te tematy z młodzieżą mogą za­pobiec poszukiwaniom nie zawsze właściwych Znajomości wśród starszych, bardziej doświadczonych kolegów. Niestety bywa prawie regułą, że wywierają oni zły wpływ na młodzież. Rodzice i wychowawcy wiedzą, jak trudno wyrwać młodzież spod ich wpływu, jaką wierność i solidarność wykazuje ona w stosunku do takich „przewodników". Przyczyną tego jest przypuszczalnie udzielanie przez „przewodnika" oczekiwanej pomocy. Z sytuacją idealną mielibyśmy do czynienia wtedy, gdy rodzice lub wychowawcy pełniliby sami te role.

Rodziców niekiedy razi słownictwo dzieci, nieudolność w wypowiadaniu się na tematy seksualne, co staje się często przyczyną nieporozumień.

W klasie odbyła się pogadanka ..a tematy seksualne. Po powrocie do domu chłopiec, zachęcony zresztą przez prelegenta, zwrócił się do matki z różnymi wątpliwościami. Matka zgodziła się na roz­mowę, ale już pierwsze pytanie doprowadziło do drastycznego kon­fliktu, ponieważ chłopiec chcąc się dowiedzie czegoś więcej o cho­robach wenerycznych zapytał, czy rodzice byli chorzy wenerycznie. Pytanie to oburzyło matkę do tego stopnia, że nie tylko przerwała rozmowę z synem, ale także zgłosiła się do prelegenta z pretensjami.

230


Pytanie postawione przez chłopca nie było zbyt delikatne. Należało jednak odpowiedzieć na nie spokojnie. Na przy­kład: „Na choroby weneryczne chorują ludzie nawiązujący przygodne kontakty seksualne, m. in. z prostytutkami. Czy przypuszczasz, że twoi rodzice mogliby utrzymywać tego rodzaju kontakty? Z pewnością nie, a więc masz odpowiedź na swoje pytanie". Należało również zwrócić dziecku uwagę, że pytań takich nie powinno stawiać się tak obcesowo, wkra­czając w sprawy intymne, ponieważ jest to niedelikatne. Ro­dzice powinni jednak Zrozumieć, że niezbyt subtelna forma pytania to wynik braku doświadczenia dziecka, za które nie można go karcić.

Dorośli często twierdzą, że Zasadniczą przyczyną ich nie­chęci do rozmów z dziećmi na tematy seksualne jest fakt, że sprawy te dotyczą ich samych, przez co stają się krępujące. A przecież nie ma w tym nic dziwnego, że dzieci zdają sobie sprawę ze współżycia seksualnego swoich rodziców czy wy­chowawców i nie powinno to być powodem wstydu, jeśli uznaje się pogląd, że życie erotyczne stanowi źródło pięknych przeżyć.

Poważną rolę w kształtowaniu prawidłowych postaw speł­nia także literatura piękna. Na lekcjach języka polskiego, nawiązując do lektur, można poruszać tematy związane z etyką życia erotycznego. Przykłady z literatury działają znacznie silniej na wyobraźnię, są częściej naśladowane niż wzory za­lecane w pogadankach. Istotną rolę mogą też odegrać środki masowego przekazu, zwłaszcza te, które angażują emocjo­nalnie. Film, telewizja, radio, a nawet prasa, wywierają wpływ na postawy młodzieży wobec życia seksualnego.

Wychowanie seksualne musi wychodzić z aprobaty dla ludzkiej erotyki. Tylko takie podejście należy uznać za słuszne i mogące zapewnić młodemu człowiekowi — przy realizacji jego popędu — poczucie szczęścia.

Przekształcanie dotychczasowych poglądów nie jest sprawą



231

prostą. Jeżeli komuś seks kojarzy się z grzechem, prostytucją, chorobami wenerycznymi i zboczeniami, to niełatwo spowo­dować, aby Zaczął się on kojarzyć Z miłością, rodziną i macie­rzyństwem. Często popełniamy błędy, nawet w dobrej in­tencji. Na przykład swego czasu w Polsce na skutek epidemii chorób wenerycznych wydano zalecenie, by w każdej klasie szkolnej odbyła się pogadanka na temat chorób wenerycznych. I stało się tak, że wielu uczniów jako jedyną w swoim życiu pogadankę dotyczącą życia seksualnego — usłyszało przestrogi na temat chorób wenerycznych. Nic też dziwnego, że mogli uznać, że choroby weneryczne są integralną częścią seksu. Nie znaczy to oczywiście, że nie należy mówić młodzieży© cho­robach wenerycznych. Tylko że należy to czynić przy okazji mówienia o chorobach Zakaźnych, a nie w przypadku jedynej pogadanki, która wiąże się ze sprawami erotyki.

Obok rodziny, która w zakresie wychowania seksualnego ma najwięcej do zrobienia i jest nie do zastąpienia, a także obok szkoły, ważną, choć już mniejszą rolę powinno spełniać środowisko młodzieżowe. W każdej grupie młodzieży panują określone wzory zachowań. Często są to wzorce, które powstały bez udziału dorosłych, niekiedy nawet wbrew ich intencjom — one właśnie w znacznym stopniu determi­nują zachowanie młodzieży z tej grupy.

Przed laty na jednym obozie harcerskim, prowadzonym przez współautora, znajdowała się para młodych ludzi, którzy bardzo się kochali, taką młodzieńczą, trochę infantylną miłością, ale było to przez całą grupę akceptowane. Chłopiec był w stosunku do dziew­czyny opiekuńczy, zachowywał się po rycersku. Ich wzajemny sto­sunek był ładny i miły, tylko formy zewnętrzne nieco — jak na tamte czasy — szokujące. Otóż miłość swą manifestowali ciągłym bliskim kontaktem fizycznym — obejmowaniem, przytulaniem, głaskaniem, i w ogóle dotykiem. Siadali na jednym krześle, chodząc byli tak ze sobą splątani, że aż trudno było im iść i potykali się. Autor odbył z nimi rozmowę, w której zwrócił uwagę, że ta forma zbyt częstych dotykowych kontaktów innych nieco razi. Nie obu-

232


rzyli się, przyjęli uwagę spokojnie i ze zrozumieniem. Po paru godzinach przyszli i zapytali: „My, jak wiadomo, kochamy się i chcemy być razem. Mówisz, że nasze zachowanie was razi. A jak mamy się zachować, jakie gesty są estetyczne i eleganckie?"
W grupie młodzieży, z którą współautor ma do czynienia od lat1, panują określone wzorce i normatywy. Otóż można by się pokusić o takie ich sformułowanie:

1. Obowiązuje „monogamia". Akceptuje się Związki dwoj­
ga młodych, grupa życzliwie odnosi się do narodzin takiego
związku, sprzyja mu, stwarza warunki realizacji — poprzez
uwzględnienie ich chęci bycia razem we wszystkich oko­
licznościach.

2. Wszelkie zdrady są krytycznie oceniane. Odejście, zer­
wanie to wydarzenie szeroko w grupie dyskutowane. Ocenia
się „kto jest winien" — i ten, kto Zawinił, spotyka się z wy-
raźną dezaprobatą. Częste zmienianie obiektu zainteresowa­
nia jest zdecydowanie źle widziane i bardzo ujemnie wpływa
na autorytet w grupie.

  1. Grupa wykazuje tolerancję. Nawet dość zaawansowane'
    pieszczoty aprobuje, zachowując przy tym dyskretny dystans.
    O tych sprawach zasadniczo się nie mówi, chyba że dotyczy
    to osób nie akceptowanych.

  2. Na przestrzeni lat nie było przypadku promiskuityzmu
    (por. przypis na str. 21). Taka postawa znalazłaby zdecydo-
    wane potępienie, a jej realizator Zostałby z grupy wyelimi­
    nowany.

  3. Zewnętrzna forma kontaktów ma charakter „dotyko-
    wy". Akceptowane jest (i chyba po prostu modne) obejmo­
    wanie się, przytulanie, w ogóle bliski kontakt fizyczny.

  4. O sprawach płci mówi się zawsze poważnie, aprobu­
    jąco.

1 Od 25 lat A. Jaczewski prowadzi żeglarski szczep harcerski w Warsza­wie. Doświadczenia z grup młodzieżowych i obozów pochodzą z tej dzia­łalności.

233,


  1. Zagadnienia erotyczne nie mogą zbyt absorbować — nie
    usprawiedliwiają braku aktywności w grupie, a takie zacho­
    wanie, kiedy to dla kontaktów uczuciowych ktoś zaniedbuje
    pracę — na przykład przy łodziach — nie jest akceptowane.


  2. Zasadniczo grupa nie ingeruje w sprawy osobiste.
    Można jednak założyć, że dłuższego braku zainteresowania
    płcią przeciwną — choć o tym się nie mówi — raczej nie
    uznaje się za zjawisko pozytywne. Istnieje jakaś subtelna za­
    chęta do wiązania się w pary.

Te normatywy panujące w grupie Zostały wypracowane przez lata wspólnej z młodzieżą działalności. Trudno byłoby powiedzieć, w jakim stopniu jest to zasługa dorosłych, którzy Z grupą współpracują — często po prostu z niej wyrastając. Nie chcielibyśmy przeceniać roli dorosłych. Wydaje się, że najwłaściwiej można by tak powiedzieć: Obyczajowość grupy powstaje samorzutnie, każdy Znaczący członek grupy coś do niej wnosi. Dorośli ograniczają się raczej do prób eliminowania zjawisk, które, według nich, są nie do przy­jęcia. I tak na przykład był obóz, na którym zaloty przybrały formy zbyt zaawansowane (dotyczyło to młodzieży 16—18--letniej). Pojawiały się próby układania się parami pod kocem w miejscu publicznym. Zachowanie to by o przez dorosłych energicznie zwalczane. Odbyło się też wiele rozmów na ten temat, w tym także rozmowy z Zainteresowanymi. Nigdy więcej podobne sytuacje już nie zaistniały. Jest pewne, że gdyby dorośli nie wkroczyli wtedy energicznie — w obycza­jowości nastąpiłyby dalsze Zmiany w kierunku już mniej korzystnym.

Przykłady z życia konkretnej grupy wydają się ważne, bowiem wskazują na to, o co chodziłoby w działaniu szkoły. Jeśli nauczyciel chce rzeczywiście osiągnąć skuteczne wyniki w procesie wychowania — powinien starać się wytwarzać atmosferę pozytywnej presji przez grupę. Jeżeli jednak chce cokolwiek osiągnąć, musi wyjść z Założenia akceptacji związ-

234


ków młodych ludzi. Nie wolno ich zakazywać, Zwalczać, pró-bować rozbijać. Jeszcze gorszy jest nawyk wykpiwania i żarto­wania z takich „parek". Tego oni nie przebaczają, a nauczy­ciel, który tak postępuje, nie ma żadnej szansy pozytywnego oddziaływania na postawy młodzieży.

Kto natomiast potrafi zdobyć zaufanie młodzieży, ten ma możliwość stać się prawdziwym jej wychowawcą i przyja­cielem. Takich ludzi pamięta się przez całe życie, a oni sami często nie zdają sobie nawet sprawy z tego, jak wiele dla młodych zrobili.



Bibliografia

Altman J : Biologiczne podstawy zachowania. Przekład z jęz. ang. J. Radzicki pod red. naukową B. Suchodolskiego. Warszawa 1970, PWN.

Arthus A.: Wyjaśniamy dzieciom tajemnice życia. Przekład z jęz. franc. M. Brzeska. Warszawa 1973, PZWL.



Barczewski A.: Seks i wychowanie. Wyd. Towarzystwa Planowania Ro­dziny. Warszawa 1974, Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza.

Bibby C.: Wychowanie seksualne. Przekład z jęz. ang. T. Rożnatowski. Warszawa 1962, PZWL.

Bilikiewicz T.: Klinika nerwic płciowych. Warszawa 1969, PZWL.

Bilikiewicz T.: Wybrane zagadnienia z seksuologii. Warszawa 1974. PZWL.



Bogdanowicz J.: Właściwości rozwojowe wieku dziecięcego. Podręcznik pro­pedeutyki pediatrii. Warszawa 1962, PZWL.

Cichy D.: Projekt programu wychowania seksualnego w szkole podstawowej. „Wychowanie Fizyczne i Higiena Szkolna" 1973 nr 6.

Dojrzewanie. Praca zbiorowa pod. red. A. Jaczewskiego i B. Woynaro-wskiej. Warszawa 1982, WSiP.

Einhorn-Susułowska M.: Uświadamianie seksualne we wspomnieniach i oce­nie ludzi dorosłych. W: Rozwój i wychowanie. Książka ku czci Profesora Stefana Szumana w 35-lecie Katedry Psychologii Pedagogicznej Uniwersy­tetu Jagiellońskiego. Praca zbiorowa pod red. M. Żebrowskiej. Warszawa 1963, Nasza Księgarnia.

Fromm E.: O sztuce miłości. Przekład z jęz. ang. A. Bogdański. Warszawa 1971, PIW.

Imieliński K.: Zagadnienia samogwałtu. Warszawa 1963, PZWL.

Imieliński K.: Zboczenia seksualne. Warszawa 1965, PZWL.

Imieliński K.: Uwagi o niektórych zboczeniach płciowych u dzieci i młodzieży. „Problemy Rodziny" 1966 nr 2.

Imielinski K.: zbycie seksualne psychohigiena. Warszawa 1969, PZWL.

236


Imieliński K.: Erotyzm. Warszawa 1970, PWN.

Imieliński K.: Zboczenia płciowe. Dynamiczna teoria zboczeń płciowych. Warszawa 1970, PZWL.

Imieliński K.: Zaburzenia psychoseksualne. Warszawa 1970, PZWL.

Jaczewski A.: Dojrzewanie seksualne dziewcząt a problemy oziębłości płcio­wej kobiet. W: Problemy oziębłości płciowej kobiet. Pod red. J. Roszkow-skiego i K. Imielińskiego. Warszawa 1972, PZWL.



Jaczewski A.: Erotyzm dzieci i młodzieży. Wyd. 2. Warszawa 1973, PWN.

Jaczewski A.: Medyczne problemy wychowania seksualnego. „Problemy Ro­dziny" 1974 nr 2/76.

Jaczewski A., Radomski J.: Wychowanie seksualne i wybrane zagadnienia seksuologii wieku rozwojowego. Warszawa 1979, PZWL.

Jaczewski A., Radomski J.: Raport z badań nad seksualizmem dzieci i młodzie­ży w Polsce. W: Młodzież wobec seksu, małżeństwa i rodziny. Warszawa 1980, Wyd. Towarzystwa Rozwoju Rodziny.

Kępiński A.: Z psychopatologii życia seksualnego. Warszawa 1973, PZWL.

Kozakiewicz M.: U podstaw wychowania seksualnego. Warszawa 1969, PZWL.

Kozakiewicz M.: Sporne problemy wychowania seksualnego. „Problemy Rodziny" 1974 nr 2/76.

Kurpis K.: Z zagadnień wychowania seksualnego współczesnej młodzieży męskiej. „Materiały do nauczania psychologii". Pod red. L. Woloszy-nowej. S. II, t. 1. Warszawa 1966, PWN.

Malewska H.: Kulturowe i psychospołeczne determinanty życia seksualnego. Wyd. 2. Warszawa 1969, PWN.

Muszyński H.: Moralne problemy wychowania seksualnego. „Problemy Ro­dziny" 1968 nr 2.

Obuchowska I.: Dynamika nerwic. Psychologiczne aspekty zaburzeń nerwi­cowych u dzieci i młodzieży. Wyd. 2. Warszawa 1981, PWN.

Obuchowski K.: Problemy seksuologii okresu dojrzewania. W: Materiały z konferencji naukowej Polskiego Towarzystwa Pediatrycznego. Poznań 1968, PTP.

Obuchowski K.: Psychologia dążeń ludzkich. Wyd. 3. Warszawa 1972, PWN.

Popielski B.: Zaburzenia płciowe wieku dojrzewania. Warszawa 1957, PZWL.

Popielski B.: O uświadamianiu i wychowaniu seksualnym. Wyd. 3. War­szawa 1973, PZWL.

Problemy seksuologii. Pod red. T. Bilikiewicza. T. I—II. Warszawa 1964 — -1965, PZWL.

Pułtorak M.: Zainteresowania i aktywność seksualna dziewcząt. „Wycho­wanie Fizyczne i Higiena Szkolna" 1968 nr 2.

Seksuologia biologiczna. Pod red. K .Imielińskiego. Warszawa 1980, PWN.

237


Seksuologia kliniczna. Pod red. T. Bilikiewicza i K. Imielińskiego. War­szawa 1974, PZWL.

Seksuologia kulturowa. Pod red. K. Imielińskiego. Warszawa 1981, PWN.

Seksuologia społeczna. Zagadnienia psychospołeczne. Pod red. K. Imieliń­skiego. Wyd. 2. Warszawa 1977, PWN.

Starczewska K.: Moralne problemy wychowania seksualnego. „Problemy Rodziny" 1974 nr 2/76.

Susułowska M.: Pojmowanie tzw. prawdziwej miłości przez młodzież szkół średnich. „Psychologia Wychowawcza" 1966 nr 2.

Tanner J.: Rozwój w okresie pokwitania z uwzględnieniem wpływu czynni­ków dziedzicznych i środowiskowych na wzrastanie i dojrzewanie od uro­dzenia do dojrzałości. Przekład z jęz. ang. Z. Brzeziński i J. Kopczyńska. Warszawa 1963, PZWL.

Woynarowska B.: Problemy wychowania seksualnego młodzieży. „Problemy Rodziny" 1970 nr 2.
Źródła rycin

Ryc. 1 A, B — Biomedyczne podstawy rozwoju i wychowania. Pod red. N. Wolańskiego. Warszawa 1980, PWN (zmodyfikowana przez A. Jaezewskiego).

Ryc. 2, 5 — A. Jaczewski: Erotyzm dzieci i młodzieży. Wyd. 2. Warszawa 1973, PWN.

Ryc. 3, 4 — W. Dolota, H. Strączkowska, B. Woynarowska: Rozwój fizy­czny i stan zdrowia uczniów szkół podstawowych o profilu sportowym. „Wychowanie Fizyczne i Higiena Szkolna" 1974 nr 10.

Skorowidz nazwisk





Altman J. 236 Arthus A. 236

Bac J. 129

Barczewski A. 103, 236

Bartkowiak Z. 129

Bayley N. 62

Bess B. E. 160

Bibby C. 236

Bieber I. 169

Bilikiewicz T. 184, 236, 237, 238

Bleuler E. 13

Bogdanowicz J. 60, 236

Bogdański A. 236

Bolesław Wstydliwy 24

Brzeska M. 236

Brzeziński Z. 238

Bystroń J. 107

Calderone M. S. 195 Camfort A. 139 Cichy D. 236 Cleugh J. 24 Conger J. J. 62 Crow A. 174 Crow L. D. 174

Dolota W. 58-59, 239 240

Einhorn-Susułowska M. 203. 236,

238 Eysenck H. J. 193

Forel A. H. 13

Freedman A. M. 18,82,97,150,160

Freud Z. 8, 13, 19, 22, 64, 84-86,

94, 105, 169, 176 Fromm E. 236

Gapik L. 67, 70 GebhardP. 14,82,98, 167 Gehmacher E. 25, 29, 32 Giese H. 167, 172 Godlewski J. 200 Gołaszewska M. 11, 21 Grassel H. 213

Harris G. W. 45-46 Hebb D. O. 75, 130 Hipokrates 108, 109 Horacy 23 Hornowski B. 99 Hurlock E. B. 99

Imieliński K. 8, 11, 14, 32, 37, 39, 43, 44, 45, 67, 71, 82, 107, 200, 236, 237, 238


Jabłońska B. 123

Jacobsohn D. 45-46



Jaczewski A. 36, 41, 49, 54, 56, 60, 69, 117, 120, 121, 122, 167, 170, 204, 215, 233, 236, 237, 239

Jankowiak A. 129

Janus S. S. 160

Jensen G. D. 97, 166



Johnson V. E. 14-15, 36, 82, 103, 105, 106

Jones M. C. 62

ks. Jundziłl 107

Kaczor St. 200



Kapłan H. I. 18, 82, 97, 150, 160

Kępiński A. 237

św. Kinga 24 ■

Kinsey A. C. 14, 52, 56, 61, 82, 88,



98, 105, 114, 118, 125, 132, 167,

182


Klemens VI (papież) 24
Kopczyńska J. 238
Kornberg P. 176
Kowalski Z. 120, 122,
Kozakiewicz M. 200, 237
Kronberg O. 175
Kuchowicz Z. 23, 26-27, 29
Kulikowski P. 172
Kurpis K. 204, 237

Lejmbach Z. 121 Lewicki A. 75, 78 • Lief H. I. 82, 139 Lipton M. A. 158 Loraine J. A. 171 Lukrecjusz 23

Łuczak L. 129

Malewska H. 52, 55, 117, 127, 129, 131-132, 191, 204, 237

Malinowski B. 106, 156 ' Marglose M. S. 171 Marmor J. 164, 167, 169, 170, 171 Martin C. E. 14, 82, 98, 167, 182 Masters W. H. 14-15, 36, 82, 103,

105, 106 Muszyński H. 65, 237

Newman G. 37 Nichols C. 37

Obuchowska I. 41, 69, 71, 78, 123,



140, 191, 192, 193, 237 Obuchowski K. 8, 39, 41, 101, 237 Owidiusz 23 •

Pałczyński J. 75

Parandowski J. 12, 19 ■

Pawłów I. P. 184.

Pilkiewicz M. 123

Platon 20 '



Pomeroy W. B. 14, 82, 98, 167, 182

Popielarski M. 172

Popielski B. 237

Przetacznikowa M. 72

Pułtorak M. 168, 204, 237 .

Pyzuk M. 60



Rado S. 164

Radomski J. 36, 122, 167-168,170,

204-205, 237 Radzicki J. 236 Reykowski J. 38 • Rosemann B. 99 Roszkowski J. 237 Rousseau J. J. 28 • Rożnatowski T. 236

Sade D. de 150



Sadock B. J. 18, 82, 97, 150, 160

Sadoff R. L. 145



241

Safona 165

Saunders W. B. 14

Schmidt G. 107

Sienkiewicz H. 181



Sigusch V. 107

Siuta J. 75

Sofokles 19

Sokrates 225

Spranger E. 7

Starczewska K. 238

Stępień W. 211

Stoller R. J. 147, 179

Strączkowska H. 58-59, 239

Sturz-Anderle H. 36

Suchodolski B. 236

Sussman N. 18, 19, 20, 21, 22, 23,

24, 28, 30, 150



Susułowska M. Einhorn -Susu-łowska)

Szuman S. 203, 236 Talayesvy D. C. 106 Tanner J. 54, 238 Tomaszewski T. 38, 78 Trawińska M. 32, 33,34, 117, 127

Van de Velde Th. H. 14

Wasilewska A. 170 Włodarski Z. 184 Wolański N. 47, 239 Wołoszynowa L. 204, 237 Woynarowska B. 41, 49, 58 -59,6< 236, 238, 239

Zaczynski Wł. 211 Żebrowska M. 203, 236

fc.fl>'

Spis treści



Od autorów 5

Wprowadzenie 7

Erotyzm i seksualizm 7

Erotyzm — rys historyczny 17

Rola erotyzmu w życiu człowieka 31

Biologiczne uwarunkowania rozwoju seksualnego 36

Popęd seksualny i potrzeba seksualna 36

Podłoże somatyczne i fizjologiczne 42

Dojrzewanie seksualne dziewcząt i chłopców 51

Psychospołeczne uwarunkowania rozwoju erotycznego 63

Rola środowiska rodzinnego 64%

Rola środowiska rówieśniczego 72-

Sytuacyjne uwarunkowanie zachowań erotycznych 75

Zewnętrzne przejawy rozwoju erotycznego dzieci i młodzieży 82

Zachowania erotyczne dzieci i młodzieży 82

Wstępne formy zachowań seksualnych 101

Współżycie heteroseksualne 116

Nieprawidłowości zachowań seksualnych dzieci i młodzieży 138

Normatywne ujęcie zachowań seksualnych 138

Rodzaje nieprawidłowych zachowań seksualnych 142 -

Mechanizmy zachowań nieprawidłowych 183

Wychowanie i uświadomienie seksualne 195

Podstawowe założenia 195

Obecny stan uświadomienia seksualnego i proponowane działania 199



Wychowanie seksualne 225

Bibliografia 236



Źródła rycin 239

Skorowidz nazwisk 240

1   2   3   4   5   6   7   8   9   10


©operacji.org 2017
wyślij wiadomość

    Strona główna