Antoni Czubiński



Pobieranie 173,89 Kb.
Strona1/3
Data13.06.2018
Rozmiar173,89 Kb.
  1   2   3

Antoni Czubiński
Historiografia Powstania Wielkopolskiego (1918‑1919)
Uwagi wstępne
Proces odradzania się państwowości polskiej w końcowej fazie I wojny światowej objął także ziemie polskie zaboru pruskiego. Jednak w rozumieniu opinii niemieckiej ziemie te dość powszechnie uznawano za ziemie niemieckie. Pogląd ten podzielali politycy państw zwycięskiej koalicji wojennej. Toteż wbrew zabiegom patriotów polskich układ o zawieszeniu broni z 11 XI 1918 r. zobowiązywał Niemcy do wycofania się ze wschodu do granic z 1914 r. Ziemie polskie zaborów austriackiego i rosyjskiego miały zostać uwolnione spod zależności obcej i okupacji. Natomiast ziemie polskie zaboru pruskiego miały nadal zostać pod kontrolą niemiecką. Przywódcy polscy w Wielkopolsce, na Górnym Śląsku i na Pomorzu byli rozczarowani. Postanowili jednak kontynuować starania o oderwanie się od Prus i połączenie z resztą ziem polskich w jedno państwo. Część z nich pragnęła ograniczyć się do działalności politycznej licząc, że błąd państw zwycięskich z 11 XI 1918 r. da się naprawić w traktacie pokojowym z Niemcami. Podejmowano liczne zabiegi o lepsze zorganizowanie ludności polskiej i o uświadomienie przywódcom państw zwycięskich polskiego charakteru tych ziem. Szczególną rolę w tym zakresie odgrywał Komisariat Naczelnej Rady Ludowej (NRL) z ks. Stanisławem Adamskim i posłem Wojciechem Korfantym na czele. Inni politycy polscy krytykowali fakt ograniczania się do akcji dyplomatycznych i wzywali do stworzenia faktów dokonanych, które musieliby uznać tak Niemcy jak i przywódcy zwycięskich mocarstw. Nurt ten reprezentowali młodsi i mniej znani politycy polscy w Wielkopolsce, którzy utworzyli konspiracyjne organizacje zbrojne i podjęli przygotowania do podjęcia walki zbrojnej z zaborcą o prawo do samostanowienia o sobie. Niestety, stopień uświadomienia narodowego nie był powszechny. Polskość najbardziej dawała znać o sobie w Wielkopolsce. Natomiast na Górnym Śląsku i na Pomorzu silne były wpływy niemczyzny; ruch polski był tam stosunkowo słaby. Powstały obawy, że wybuch walk zbrojnych w Wielkopolsce może pogorszyć sytuację ludności polskiej na Górnym Śląsku i na Pomorzu. Obawiano się też, że powstanie może zniechęcić polityków zachodnich, którzy po długiej wojnie dążyli do ograniczenia walk i przyjęcia decyzji zwycięzców. Zwycięstwo w walce z Niemcami również nie było pewne. Niemcy przegrały wojnę na zachodzie. Natomiast na wschodzie były nadal silne. Na Białorusi i w krajach przybałtyckich funkcjonowała nadal silna armia niemiecka tzw. Ober-Ost. Armia ta mogła skierować się przeciw powstańcom i szybko stłumić „ruchawkę” polską. Polacy w Wielkopolsce byli pod silnym wpływem organizacji niepodległościowych i usilnie dążyli do oderwania się od Prus. Nie mieli jednak armii ani oficerów niezbędnych do jej utworzenia. Losy ewentualnego powstania rysowały się bardzo mgliście i niepewnie. Stąd rozważna akcja starszych polityków z Komisariatu NRL wielu ludziom wydawała się bardziej na czasie.

Mimo tych obaw, 27 XII 1918 r. powstanie wybuchło i szybko ogarnęło tereny zamieszkane w większości przez ludność polską. Komisariat NRL próbował pertraktować z Niemcami, ale walk nie udało mu się stłumić i w końcu przyłączył się do akcji, powołując jej dowództwo naczelne i organizując polską administrację na terenach opanowanych przez powstańców. W połowie stycznia ściągnięto wielu oficerów polskich z byłej armii rosyjskiej, na czele z gen. Józefem Dowbor-Muśnickim i utworzono regularną armię wielkopolską.

Powstanie miało więc bardzo skomplikowany charakter. Było ono częściowo planowane i sterowane przez zakonspirowane grupy młodych oficerów z ppor. M. Paluchem na czele. W znacznym stopniu było jednak dziełem improwizacji i żywiołu. Mogło zostać szybko stłumione. Powstanie wybuchło jednak w bardzo korzystnych warunkach rozpadu władzy centralnej w Niemczech pod wpływem rewolucji. W styczniu 1919 r. rewolucja została opanowana i rząd niemiecki stopniowo koncentrował władzę w swych rękach. Planowano wielką akcję pacyfikacyjną w Wielkopolsce. Nie zdołano jednak jej przeprowadzić, ponieważ na skutek starań Komisariatu NRL i rządu polskiego w Warszawie mocarstwa zachodnie zmusiły Niemcy do rozciągnięcia układu o zawieszeniu broni również na Wielkopolskę. Nastąpiło to na mocy układu podpisanego w Trewirze w dniu 16 II 1919 r. Powstanie zostało więc uratowane przy pomocy państw Ententy, które wstępnie zgodziły się na usamodzielnienie Wielkopolski. Fakt ten przesądził niejako, iż w Traktacie Pokojowym z 28 VI 1919 r. region ten formalnie oderwano od Rzeszy i przyłączono do Polski. Powstanie odegrało więc kolosalną rolę w procesie walk o odbudowę niepodległego państwa polskiego i przesunięcia jego granic znad Prosny i Gopła do jezior obrzańskich.

Powstanie Wielkopolskie poruszyło znaczne kręgi społeczeństwa polskiego i odegrało istotną rolę w rozwoju narodu i państwa polskiego. Jak każdy fakt historyczny o doniosłym znaczeniu społecznym, spotkało się ono z olbrzymim zainteresowaniem opinii publicznej. Jeszcze nie umilkły strzały na powstańczych frontach, a już pojawiły się pierwsze relacje na temat jego genezy i przebiegu poszczególnych wydarzeń, roli poszczególnych przywódców, znaczenia. W miarę upływu czasu rosła liczba publikacji. Autorzy polscy sławili czyny powstańców i podnosili znaczenie powstania, natomiast autorzy niemieccy piętnowali „bunt” i „zdradę” oraz rzekomą niewdzięczność Polaków. Opublikowana w 1963 r. przez Stanisława Kubiaka Bibliografia historii powstania wielkopolskiego 1918-1919 obejmowała już 1362 pozycje bibliograficzne. Bibliografia Kubiaka nie była pełna. W latach 1963-1998 ukazało się ponadto wiele nowych wspomnień, prac naukowych i popularnonaukowych, a nawet beletrystycznych poświęconych powstaniu. Wielokrotnie też analizowana była naukowa przydatność tej ilościowo obfitej literatury1.

Z okazji konferencji poświęconej 50. rocznicy powstania Z. Grot przedstawił też Postulaty badawcze nad dziejami powstania wielkopolskiego2. Konstatując znaczny rozwój badań nad genezą i przebiegiem powstania, autor ten jednocześnie stwierdził, że badania te zostały właściwie dopiero „zapoczątkowane”, że „sporo problemów doby powstania wielkopolskiego czeka na rozwiązanie”, że wymaga to „intensywnej kontynuacji badań”3.

Genezę powstania stosunkowo szeroko, ale dość jednostronnie, przedstawił już w 1919 r. Fritz Vossberg w pracy Der polnische Aufstand in seiner Entstehung. Die Vorbereitungen zum polnischen Aufstande in der Provinz Posen im November/Dezember 1918 (Berlin 1919). Autor skupił się na analizie oficjalnych wypowiedzi, dokumentów Komisariatu Naczelnej Rady Ludowej oraz prasy polskiej i niemieckiej wydawanej w Poznaniu. W obszernym aneksie zamieścił 90 tego rodzaju dokumentów, przedstawiających rozwój spisku polskiego, bezczynność oficjalnych władz niemieckich i trudne położenie ludności niemieckiej w Poznaniu.

Po stronie polskiej funkcję taką przez dłuższy czas spełniała praca Karola Rzepeckiego Powstanie grudniowe w Wielkopolsce 27 XII 1918 (Poznań 1919), a następnie tegoż autora: Oswobodzenie Poznania 27 XII 1918 - 5 I 1919 (Poznań 1923). Autor brał udział w konspiracyjnej działalności, jesienią 1918 r. organizował Straż Ludową, a bezpośrednio po przejęciu władzy stanął na czele policji polskiej w Poznaniu. Dzieło jego nie miało jednak tak szerokiego rozmachu jak praca Vossberga.

Przez długi czas nie opracowano większej polskiej monografii powstania. Gromadzono źródła, publikowano relacje i wspomnienia uczestników wydarzeń oraz mniejsze przyczynki historyczne. Do wybuchu wojny w 1939 r. nie opublikowano jednak pracy prezentującej wszechstronnie genezę i przebieg powstania.


Historiografia niemiecka o powstaniu
Bardziej aktywni byli publicyści i historycy niemieccy. Jak wspomniano wyżej, pierwsze niemieckie prace poświęcone w całości powstaniu ukazały się już w połowie 1919 r., a więc jeszcze niejako w toku walki. Pisane były na gorąco i w pewnym sensie wyprzedzały pierwsze polskie publikacje na ten temat. Niemcy pilnie śledzili też publikacje polskie, a nawet tłumaczyli je na język niemiecki4. Pierwsze prace na temat powstania ogłaszali niemieccy uchodźcy ze wschodu. Dziesiątki tysięcy niemieckich urzędników, członków rodzin oficerskich i nauczycieli, uchodząc z Wielkopolski, zorganizowało Niemiecki Związek Ojczyźniany Uchodźców Poznańskich (Deutscher Heimatbund Posener Flüchtlinge). Związek powstał w marcu 1919 r. w Czarnkowie i skupiał początkowo około 10 tys. członków. W maju 1919 r. siedzibę organizacji przeniesiono do Frankfurtu n. Odrą. Na skutek przyłączenia się doń różnych organizacji i związków, w połowie 1919 r. skupiał on około 300 tys. ludzi. W sierpniu przedstawił szczegółowy memoriał informujący o losie „niemieckiego” wschodu, martyrologii ludności niemieckiej i zadaniach organizacji w walce odwetowej przeciw Polsce5. Wraz z utworzeniem z resztek prowincji poznańskiej i zachodniopomorskiej szczątkowej prowincji Poznań-Prusy Zachodnie z siedzibą w Pile6, tam skoncentrowana została akcja odwetowa. Podobnie jak w Polsce, powstaniem interesowali się przede wszystkim historycy regionaliści, skupieni głównie w Pile i Gdańsku7. Problematyka powstania nie znalazła odzwierciedlenia w pracach bardziej znanych i głośnych historyków niemieckich. Przez wiele lat było to zagadnienie dla historiografii niemieckiej raczej wstydliwe, podejmowane i prezentowane niechętnie, marginesowo. Eksponowano w niej nie tyle problem genezy, charakteru i sensu powstania, ile martyrologii ludności niemieckiej, rzekomej niewdzięczności polskiej wobec Niemiec, niesprawiedliwości itp.

Tezy sprecyzowane w pracy F. Vossberga i w memoriale Niemieckiego Związku Ojczyźnianego zostały później rozwinięte w wielu różnych publikacjach pamiętnikarskich i wspomnieniowych, w literaturze pięknej i publikacjach historycznych. Spośród autorów niemieckich czołową rolę odegrał Hans Jacob Schmitz. W czasie powstania był on przewodniczącym Niemieckiej Rady Ludowej w Rawiczu, a następnie dowódcą batalionu ochotniczego Grenzschutzu w tym regionie. Opublikował dużą liczbę przyczynków i rozpraw poświęconych walkom Grenzschutzu w ogóle, a także sytuacji w prowincjach wschodnich Rzeszy. Wśród publikacji wspomnieniowych szczególne znaczenie miała książka zaciekłego nacjonalisty, redaktora pisma „Grenzland” („Pogranicze”) Georga Cleinowa; ukazała się ona dopiero w 1934 r.8

Istotną rolę w popularyzowaniu koncepcji Vossberga, Cleinowa, Schmitza i Niemieckiego Związku Ojczyźnianego spełniały wspomnienia i przyczynki dowódców poszczególnych oddziałów Grenzschutzu, działaczy niemieckich rad ludowych i innych nacjonalistycznych organizacji niemieckich. Cechą charakterystyczną całej tej literatury jest to, że prezentuje ona jednostronnie tylko niemiecki punkt widzenia. Losy ludności polskiej, interesy tej ludności autorów niemieckich w zasadzie nie interesują; problemy te dla nich nie istnieją. W ślad za tym, argumentacja polska nie jest przez nich uznawana; nie znajduje też ona odbicia w niemieckiej analizie wydarzeń. Problemy te w małym stopniu trafiają też do historiografii podejmującej problematykę ogólnoniemiecką. Prac niemieckich poświęconych bezpośrednio powstaniu jest niewiele, pisano o nim raczej mimochodem, na marginesie prac poświęconych innym problemom. Pamiętnikarze, publicyści i historycy niemieccy wydarzenia te oceniają bardzo jednostronnie, tendencyjnie. Podkreślają, że to Niemcy pierwsze w czasie wojny podniosły kwestię polską i rzekomo odbudowały państwo polskie, a niewdzięczni Polacy wykorzystali chwilę słabości Rzeszy, by odebrać jej ziemie rdzennie niemieckie, przepędzić z nich ludność niemiecką i przesunąć granice państwa polskiego na zachód9. Autorzy niemieccy podkreślają, że powstanie było przejawem nacjonalizmu i imperializmu polskiego, że Polacy byli obłudni i działali podstępnie. Najpierw zapewniali o chęci pokojowego rozwiązania spornych problemów, a potem niespodziewanie chwycili za broń. Podjęcie walki zbrojnej przez stronę polską próbują tłumaczyć tym, iż Polacy w pewnym momencie zorientowali się, że nie mogą liczyć na pozytywne dla nich rozwiązanie tej kwestii na forum międzynarodowym; postanowili więc uprzedzić decyzje konferencji pokojowej, stwarzając fakty dokonane10.

Twierdzono, że przywódcy Komisariatu NRL w Poznaniu mieli rzekomo ściśle współpracować z rządem polskim w Warszawie, że „podboju” Wielkopolski dokonali właśnie „legioniści” Piłsudskiego11. Hasła rewolucji niemieckiej mieli Polacy rzekomo podstępnie wyzyskać dla przygotowania swej akcji zbrojnej. Dowodzono też, że powstańcy polscy („legioniści”) w toku walk prześladowali bezbronną cywilną ludność niemiecką12, wreszcie, że przejęcie tych ziem przez Polskę spowodowało regres w ich rozwoju ekonomicznym, społecznym i politycznym. Należy podkreślić, że już w tym kontekście pojawiła się eksponowana silnie po II wojnie światowej teza o barbarzyńskim przepędzeniu bezbronnej cywilnej ludności niemieckiej ze wschodu i zniszczeniu wiekowego cywilizacyjnego dorobku Niemców na tym terenie13. Publicyści i historycy nie szczędzili też słów krytyki pod adresem władz niemieckich, oskarżając je o niedołęstwo, a nawet zdradę. Fritz Vossberg, w konkluzji swej książki, wydanej w połowie 1919 r., a więc tuż po zakończeniu walk, pisze: „Powstanie polskie nie ma nic wspólnego z rewolucją socjalistyczną. To czysto narodowo-polska rewolucja burżuazyjna przeprowadzona przez elementy burżuazyjne pod kierownictwem od dawna znanych publicznie agitatorów i przywódców polskiego ruchu narodowego spośród ziemian, duchownych i mieszczańskiej inteligencji. Polski ruch był bez wątpienia przygotowany przez tajną organizację Komitet Obywatelski, przekształcony następnie w Polską Radę Ludową i przez to dostosowaną zewnętrznie do rewolucji socjalistycznej. Rewolucja socjalistyczna i jej organa, Rady Robotników i Żołnierzy, wyzyskane zostały w charakterze osłony (Dachmantel) dla przygotowania powstania polskiego, dokąd Polacy nie umocnili się na tyle, by móc zrezygnować z szyldu zewnętrznego rewolucji. Polska polityka rządu centralnego Rzeszy nie tylko nie hamowała dążeń polskich, ale je popierała”14.

Vossberg oskarża rząd niemiecki o to, że umocnił polski ruch narodowy, godząc się na koncesje w zakresie oświaty, samorządu i samoobrony. Szczególnie negatywnie ocenia on fakt wyrażenia zgody na przeprowadzenie obrad polskiego Sejmu Dzielnicowego w Poznaniu w grudniu 1918 r. i uleganie postulatom Komisariatu NRL w sprawie nie przysyłania oddziałów Grenzschutzu do Wielkopolski15. Autor ten pisze tak, jakby nie zdawał sobie sprawy z sytuacji, w jakiej znajdował się rząd niemiecki w końcu 1918 r.; jakby nie rozumiał, co rząd mógł, a czego nie mógł w owym czasie uczynić. Między wierszami padają też uwagi krytyczne pod adresem samego społeczeństwa niemieckiego na wschodzie, które dało się zaskoczyć Polakom i organizacyjnie „nie dorosło” do niezbędnego poziomu.

Tezy Vossberga zostały w zasadzie przyjęte przez następnych publicystów i historyków niemieckich. Najdalej poszedł Georg Cleinow, który ostro zaatakował cywilne i wojskowe władze prowincji za to, że dały się zwieść deklaracjom Komisariatu NRL i nie hamowały ruchu polskiego, gdy był na to jeszcze czas oraz błędnie informowały władze centralne o sytuacji w Wielkopolsce. Władze centralne Cleinow krytykował zaś za to, że ulegały sugestiom niedołężnych polityków z prowincji i nie przeciwstawiły się na czas dążeniom polskim. Szczególnie zaciekle atakowano Gerlacha, Breitscheida i Haasego16. Nie szczędzono jednak i prawicy SPD. Krytyka ta stanowiła fragment wielkiej kampanii oszczerczej prowadzonej w skali całych Niemiec przez nacjonalistyczną prawicę przeciw lewicy, którą próbowano oskarżyć o zdradę interesów narodowych Niemiec, zadanie niezwyciężonej armii ciosu w plecy (Dolchstosslegende), podpisanie haniebnego „dyktatu wersalskiego”17 itp. Dr Karol Siegmar baron von Galera w krytyce poszedł dużo dalej, stwierdzając, że kiedy zaskoczona atakiem powstańców oraz kierowanych przez „płk. Koca” legionistów polskich ludność niemiecka zdołała ochłonąć, utworzyła oddziały Grenzschutzu i przygotowała się do odebrania zagarniętych przez Polaków terenów, rząd centralny podjął rokowania i podpisał porozumienie o rozejmie, wytrącając patriotom niemieckim broń z ręki. „W ten sposób – pisze von Galera – rząd Rzeszy ostatecznie zaprzepaścił prowincję poznańską”18.

Teza o legionach płk. Koca pojawiła się w wielu innych pracach niemieckich. Nawet tak wytrawny historyk, jak M. Broszat pisze, że Polacy, „Aby dokonać aneksji prowincji, zanim konferencja pokojowa ureguluje stosunki, zainscenizowali przez dyrygowaną przez Piłsudskiego POW 27 grudnia 1918 r. zbrojne powstanie, przy którego pomocy władza w mieście i większej części prowincji poznańskiej w ciągu następnych dni otwarcie została urzędom pruskim odebrana”19. Broszat wbrew oczywistym faktom stwierdza, że władze niemieckie, aby nie dopuścić do tworzenia dalszych tego rodzaju faktów dokonanych, utworzyły Grenzschutz i Heimatschutz-Ost, chociaż powszechnie wiadomo, że organizacje te utworzone zostały już w połowie listopada 1918 r., tj. sześć tygodni przed wybuchem powstania, a nie po jego wybuchu.

Prowincje wschodnie Prus nie były ani „odwieczne”, ani też aktualnie w 1918 r. ziemiami rdzennie niemieckimi. Mimo uporczywej akcji germanizacyjnej znaczna część mieszkańców tych ziem nadal czuła się Polakami, pragnęła oderwać się od Prus i połączyć z pozostałymi częściami rozdartej przez rozbiory ojczyzny. W społeczeństwie nie było natomiast jedności co do sposobu zrealizowania tego dążenia. Droga powstania zbrojnego rysowała się jasno tylko dla przywódców POW zaboru pruskiego. Członków POW w Poznaniu było jednak niewielu; nie mieli oni wpływu na całość opinii polskiej. Decydujące o tej opinii koła, związane z Komitetem Obywatelskim, a następnie Komisariatem NRL, były przeciwne powstaniu. Robiły wszystko, co leżało w ich mocy, by do powstania zbrojnego nie dopuścić. Faktu tego historycy niemieccy nie znają, lub celowo przedstawiają go niezgodnie ze źródłami. Jak z dokumentacji wynika, powstania zbrojnego nie chciał też Piłsudski. W okresie tym do wojny z Rzeszą Niemiecką nie był on przygotowany i bał się, by powstanie nie przekształciło się w wojnę polsko-niemiecką w całości. Przeceniał on wyraźnie siłę militarną Niemiec z przełomu 1918 i 1919 r. Jak wynika z zebranych danych źródłowych, Piłsudski i jego ludzie ograniczali się do obserwowania wydarzeń w zaborze pruskim, natomiast nie mieli istotnego wpływu na ich przebieg. Wydarzenia te rozwijały się w pewnym sensie niezależnie od nich.

Powszechnie wiadomo, że ani Komisariat NRL, ani Piłsudski i podległy mu rząd polski w Warszawie powstania nie organizowali i nie byli zainteresowani w jego wybuchu. Jeśli mimo to powstanie wybuchło, to genezy jego należy szukać w polityce organizacji i rządów niemieckich w kwestii polskiej w ogóle i wobec ludności polskiej zaboru pruskiego w szczególności. Gdyby czynniki te, w myśl założeń rewolucji listopadowej, pozwoliły na swobodny, demokratyczny rozwój ruchu polskiego, zezwoliły na polityczne samookreślenie się ludności polskiej zgodnie z przyjętymi przez rząd niemiecki zasadami prezydenta Wilsona, do powstania by nie doszło, nawet mimo działania nielicznej grupy POW. Powstanie to byłoby zbędne. Nacjonaliści niemieccy nie mieli jednak zamiaru realizować programu samookreślenia. Zgodnie z ukształtowaną już tradycją, co innego mówili i co innego robili; inaczej pojmowali samookreślenie dla siebie, a inaczej dla innych. Najbardziej jaskrawy tego przykład pokazali oni w podyktowanym przez siebie w marcu 1918 r. traktacie brzeskim20. Tak bardzo przyzwyczaili się oni do tego sposobu postępowania, iż te przewrotne i obłudne metody określali jako słuszne, a samoobronne poczynania podbitych i uciskanych narodów jako podstępne, obłudne itp. Celowali w tym szczególnie publicyści typu Cleinowa, Vossberga, Galery i innych. Nie mogli oni ścierpieć nie tylko postulatów polskich, ale również aprobujących je przedstawicieli demokracji niemieckiej typu E. Bartha, R. Breitcheida, H. Haasego, G. Ledebouhra, H. von Gerlacha i in.

Należy jednak wyraźnie podkreślić, iż przeciw realizacji zasady samostanowienia występowali też przywódcy SPD, decydujący o polityce Rzeszy tego okresu, jak np. E. Ebert, G. Noske, Ph. Scheidemann, R. Wissel i inni. Co innego przedstawiali oni w oficjalnych, przeznaczonych dla zagranicznej opinii publicznej, oświadczeniach i deklaracjach, a co innego w poufnych dyskusjach. Świadczą o tym dostępne dziś protokoły z posiedzeń rządu i różnych tajnych konferencji. Oskarżanie władz centralnych Rzeszy ze strony Cleinowa i Vossberga jest bezpodstawne. Gdyby władze te dysponowały odpowiednią siłą, nie dopuściłyby do utworzenia ani rad robotników i żołnierzy, ani polskich rad ludowych. Tym bardziej nie dopuściłyby do przeprowadzenia obrad polskiego Sejmu Dzielnicowego, repolonizacji urzędów, szkół itp. W miarę umacniania się pozycji władz centralnych zacieśniała się antypolska współpraca rządu centralnego z niemieckimi kołami nacjonalistycznymi w Wielkopolsce, mnożyły się ingerencje hamujące rozwój organizacji polskich. Akcja ta musiała wywołać ruch samoobrony ludności polskiej, a samoobrona ta w konsekwencji doprowadzić do starcia zbrojnego. Starcie to sprowokowały jednak nie czynniki polskie, lecz niemieckie. W jednym należy się zgodzić z autorami niemieckimi. W grudniu 1918 r. Polacy w Wielkopolsce byli lepiej zorganizowani niż Niemcy. Ani ludność niemiecka rejencji poznańskiej, ani tym bardziej cywilne i wojskowe władze prowincji nie dorosły do postawionego im zadania. Nie spełniły one swej roli jednak nie dlatego, że nie chciały tego uczynić, lecz dlatego, że nie były w stanie, tak ze względu na przewagę polską, jak i z uwagi na cechującą ich wówczas dezorientację i brak konsekwencji. Fakty te jednak świadczą na rzecz tezy o polskości tych ziem. Jeśli po przeszło stuletnim okresie germanizacyjnym władza niemiecka w Poznaniu mogła się utrzymać tylko przy pomocy siły militarnej, to znaczy, że niemczyzna była tu słaba. Spowodowane nie rewolucją socjalistyczną, jak błędnie utrzymuje Vossberg, lecz burżuazyjną, osłabienie armii i biurokracji pruskiej wystarczyło, by uciskani i dyskryminowani Polacy mogli zorganizować się i podjąć walkę obronną.

Wiele publikacji niemieckich formułuje i podtrzymuje legendę, że na skutek powstania cywilna ludność niemiecka została poddana silnym represjom i w dużej liczbie przepędzona ze swych „stron rodzinnych”21. Autorzy niemieccy piszą dużo o Niemcach internowanych w obozach polskich, przemilczając fakt, kto spośród Niemców znalazł się w obozach internowanych, oraz to, że po drugiej stronie frontu również znajdowały się obozy jenieckie i więzienia, w których przetrzymywano polską ludność cywilną. Trafiła ona do obozów już w styczniu i lutym 1919 r. W polskich obozach cywilnych w okresie przygotowań do podjęcia wojny z Polską w maju i czerwcu 1919 r. znalazła się część niemieckich działaczy nacjonalistycznych. Uprawiali oni działalność antypolską, a nawet akcję szpiegowską na zapleczu frontu. Z opisów i relacji wynika, że jeńcy internowani w obozach polskich nie byli traktowani gorzej niż Polacy w obozach niemieckich. Gdy chodzi natomiast o sprawę dość znacznego odpływu ludności niemieckiej z Wielkopolski już w 1919 r., to autorzy niemieccy znów widzą tylko skutek22. Nie chcą natomiast dostrzec przyczyny. Odpłynęła głównie duża grupa niezwiązanych lub słabo związanych z tym terenem urzędników niemieckich. Nastąpiło to na polecenie rządu Rzeszy, który liczył, że odbudowujące się od podstaw państwo polskie, bez własnej kadry, po odejściu urzędników niemieckich nie potrafi zorganizować aparatu administracyjnego, obsłużyć poczty i kolei, uruchomić innych działów życia gospodarczego czy społecznego. Była to akcja świadoma i planowana.

Podobnie jak w wielu innych sprawach i w tej kwestii nacjonaliści niemieccy się przeliczyli. Mimo trudności, państwo polskie stopniowo organizowało się. Stosunkowo szybko radca Krahmer-Moellenberg z Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Prus doszedł do wniosku, że decyzja odwołująca urzędników niemieckich z Wielkopolski i Poznania była błędna; otrzymali oni polecenie powrotu. Było już jednak za późno. Stanowiska ich zostały bowiem zajęte przez Polaków z Galicji i miejscowe siły polskie.

Należy też jeszcze raz podkreślić, iż podejmowany przez wielu autorów niemieckich problem udziału „legionów” Koca czy Piłsudskiego w powstaniu, czy w ogóle problem pomocy państwa polskiego dla powstańców wielkopolskich, przedstawiono zgoła fałszywie. Ani przed, ani po wybuchu powstania oddziałów wojskowych z Kongresówki do Wielkopolski nie przysłano. Batalion Pograniczny z Kalisza ‑ Szczypiorna składał się z żołnierzy 1. Pułku Ostrowskiego, którzy po rozwiązaniu tej jednostki przeszli do Szczypiorna. Udział dwóch kompanii 31. Pułku Piechoty z Włocławka w walkach o Inowrocław w dniu 6 I 1919 r. miał epizodyczny charakter. Żołnierze ci zostali szybko odwołani, a ich dowódca musiał się tłumaczyć.

Większa grupa oficerów z Kongresówki przybyła do Poznania dopiero w połowie stycznia 1919 r., tj. już po okrzepnięciu frontów powstańczych. Byli to jednak dowborczycy, a nie legioniści Piłsudskiego. W ogóle Piłsudski i Sztab Generalny nie myśleli o tym, jak pomóc powstańcom wielkopolskim, ale o tym, ile sprzętu i ludzi wyciągnąć z Poznania celem zorganizowania własnych jednostek wojskowych. Autorzy niemieccy problemu tego w ogóle nie rozumieją.

Problem polski w powstaniu widzą oni wyłącznie w aspekcie rzekomej imperialistycznej ekspansji polskiej na pokojowo i dobrosąsiedzko usposobioną ludność niemiecką. Niesprawiedliwość i gwałty dostrzegają po stronie polskiej. Strona niemiecka prowadziła rzekomo sprawiedliwą walkę obronną. Przy czym broniła ona nie tylko interesu własnego, ale również interesu całej burżuazyjno‑demokratycznej Europy. Część autorów niemieckich rozpatruje omawiane problemy w aspekcie wielowiekowych zmagań niemiecko‑polskich czy niemiecko‑słowiańskich23. Natomiast część dostrzega w nich zmagania pomiędzy siłami postępu i reakcji. Według nich kulturę i postęp na wschodzie reprezentowała oczywiście tylko ludność niemiecka. Osadnicy niemieccy przenosili na ziemie wschodnie postęp agrarny, urzędnicy niemieccy najbardziej doskonały, nowoczesny system administracji, a państwo pruskie stanowiło ideał państwa praworządnego o ustalonej hierarchii i porządku24. Natomiast buntujący się i atakujący ten porządek społeczny Polacy reprezentowali niższe warstwy i klasy społeczne, które dążyły do zniszczenia tego porządku. Już w czasie walk dyplomacja niemiecka próbowała przedstawić powstanie jako rewolucję, powstańców oskarżano wobec burżuazyjnych państw zachodnioeuropejskich o bolszewizm. Niemiecka historiografia powstania z zadowoleniem podkreślała, że ziemie, w wyniku powstania oderwane od Prus, skazane zostały na degradację ekonomiczną i społeczno-polityczną25.

Część historyków niemieckich próbuje też wyjaśnić, dlaczego mocarstwa decydujące o sytuacji w powojennej Europie w konflikcie polsko-niemieckim nie zajęły stanowiska zgodnego z interesami Rzeszy Niemieckiej. Zwracają oni uwagę, że jesienią 1918 r. Niemcy przeżyły rewolucję społeczno-polityczną, przekształciły się z monarchii w republikę, rzekomo wyrzekły się militaryzmu i ekspansji. Mimo to wielkie demokracje zachodnie nie stanęły konsekwentnie w obronie nowych, demokratycznych Niemiec, lecz poparły zanarchizowaną, zacofaną ekonomicznie i politycznie Polskę. Pretensje zgłaszano nie tylko do faktycznie realizującej antyniemiecką politykę Francji, ale także do prezydenta USA Wilsona i premiera brytyjskiego Lloyda George'a26.

Megalomania dyplomacji niemieckiej z lat 1918-1919 udzieliła się historiografii niemieckiej. Granica polsko-niemiecka ustalona została ostatecznie w traktacie wersalskim z 28 VI 1918 r.27 Traktat ten historiografia niemiecka zdecydowanie potępiła jako niesprawiedliwy, grabieżczy i narzucony przemocą28. Na tym tle w Niemczech rozwinięto silną akcję propagandową, skierowaną przeciw decyzjom traktatu29. Propaganda ta ostrzem swym godziła bezpośrednio w interesy państw podpisujących traktat, a przede wszystkim w interesy Francji i Polski. Akcja zwalczania skutków powstań narodowych i decyzji traktatu stanowiła wygodny instrument w kształtowaniu w Niemczech nastrojów nacjonalistycznych, umacnianiu tendencji odwetowych i rewanżystowskich oraz prowadziła bezpośrednio do przygotowania nowej wojny.

Historiografia niemiecka Powstania Wielkopolskiego rozwijała się w kilku etapach. Jak już wspomniano, pierwsze książki poświęcone tej tematyce pojawiły się w 1919 r. Prace z lat 1919‑1933 powstawały głównie w ośrodkach regionalnych. Eksponowano w nich silnie tezę o podstępie i zdradzie strony polskiej, o prześladowaniu ludności niemieckiej, winie centralnego rządu niemieckiego. Po 1933 r. poglądy te zostały w całości przyjęte przez oficjalną historiografię niemiecką; stały się też podstawą akcji propagandowej III Rzeszy i jej akcji odwetowych na wschodzie30.

Upadek III Rzeszy i ponowny odpływ niemczyzny ze wschodu spowodowały konieczność nowego podejścia do dziejów Powstania Wielkopolskiego. Po II wojnie światowej historiografia niemiecka uległa podziałowi. Historycy z NRD oceniali krytycznie nacjonalizm i militaryzm niemiecki oraz rozwijaną w tle powstania akcję propagandową i odwetową31.

W NRD do problemów tych bezpośrednio nie nawiązywano, stosunki niemiecko‑polskie ujmowano z klasowego punktu widzenia. W schemacie przyjętym w latach pięćdziesiątych ruch narodowowyzwoleńczy oceniano generalnie jako ruch nacjonalistyczny32. Preferując ruchy masowe i rewolucyjne, do powstań polskich w Wielkopolsce i na Górnym Śląsku podchodzono krytycznie jako do ruchów kontrrewolucyjnych33.



Natomiast w RFN podtrzymywano oceny wypracowane w okresie międzywojennym. Nie pisano również nowych prac o powstaniu, lecz poświęcano mu odpowiednie fragmenty w pracach traktujących o niemieckim wschodzie w całości34. Dopiero w 1980 r. opublikowano nową książkę poświęconą problematyce Powstania Wielkopolskiego. Są to wspomnienia porucznika rezerwy, nauczyciela poznańskiego gimnazjum, Dietricha Vogta35. Książka ta powstała już w 1967 r., ale wydano ją dopiero w 1980 r. staraniem prof. dr. Gotholda Rhodego, który napisał do niej przedmowę. Z książki dowiadujemy się, że znajdujący się w mniejszości Polacy traktowani byli przez ludność i władze niemieckie bardzo dobrze. Prusy doprowadziły rzekomo do znacznego gospodarczego i kulturalnego podniesienia poziomu prowincji poznańskiej. Mimo to „poznańscy Polacy” wyzyskali klęskę Prus, podnieśli bunt, przepędzili brutalnie Niemców, a zwycięskie mocarstwa uznały ten fakt wbrew swoim pierwotnym zapewnieniom głoszącym, że o przynależności spornych obszarów decydować będą argumenty etniczne36. Vogt polemizuje z polskimi autorami prac opublikowanych do 1965 r. Neguje on wiele ustalonych przez stronę polską faktów.

  1   2   3


©operacji.org 2019
wyślij wiadomość

    Strona główna